
Czarująca opowieść o świecie, w którym magia pachnie jagodami, a każda strona jest jak ciepły koc w chłodny wieczór. I o odwadze, która rodzi się w najmniej spodziewanych momentach.
Kiela, introwertyczna bibliotekarka z Wielkiej Biblioteki Alyssium, od lat ukrywa się wśród zakurzonych ksiąg i zaklęć, trzymając się z daleka od ludzi. Jej jedynym towarzyszem (i asystentem) jest Caz - Zielistka Sternberga – delikatna dusza o sercu pełnym roślinnych tajemnic. Gdy jednak wybucha rewolucja, a biblioteka staje w ogniu, Kiela zmuszona jest uciekać na wyspę, na której spędziła dzieciństwo.
Żeby poradzić sobie z nową rzeczywistością (w czym nie pomaga obecność niepokojąco przystojnego i bardzo wścibskiego sąsiada!), Kiela postanawia zmienić branżę – zakłada sklep z dżemami własnej roboty. Dzięki starej, rodzinnej książce z przepisami oraz odrobinie nielegalnej magii w jej ogrodzie wkrótce pojawiają się krzaki z dojrzałymi jagodami.
Ale szybko okazuje się, że magia może nie tylko osładzać gofry – może też leczyć serca i nieść nadzieję. Dlatego właśnie Kiela zaczyna nielegalną sprzedaż zaklęć.
Pełna mitycznych stworzeń, cynamonowych bułeczek i małych codziennych cudów powieść, która zostaje z czytelnikiem jeszcze długo po przeczytaniu ostatniej strony.
Tytuł oryginalny: The Spellshop
Tłumacz: Małgorzata Kaczarowska
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Wydawnictwo Jaguar Sp. z o.o., Mierosławskiego 11 a, 01-527 Warszawa (PL), adres e-mail: sklep@wydawnictwo-jaguar.pl
| Autor | Sarah Beth Durst |
| Wydawnictwo | Jaguar |
| Rok wydania | 2025 |
| Oprawa | miękka ze skrzydełkami |
| Liczba stron | 448 |
| Format | 14.5 x 21.5 cm |
| Numer ISBN | 978-83-68383-24-9 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788368383249 |
| Data premiery | 2025.05.05 |
| Data pojawienia się | 2025.04.25 |
| Dostępna liczba sztuk | |
|---|---|
| Dostępność całkowita | 1061 szt. |
| Dostępność w naszym magazynie | 3 szt. (realizacja jeszcze dzisiaj) |
Dostępność w punktach Bonito![]() |
|---|
| ul. Staromiejska 6 (50 m od Rynku) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Pokoju 67 (wyspa w centrum handlowym M1) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Batorego 15B (przecznica od ul. Karmelickiej) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Dobrego Pasterza 122 (Prądnik Czerwony) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Josepha Conrada 79 (obok stacji BP) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Kluczborska 17 (przy pętli "Krowodrza Górka") | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Kobierzyńska 93 (osiedle Ruczaj-Zaborze) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Marii Dąbrowskiej 17A (50 m od CH Czyżyny) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Pawia 34 (blisko Galerii Krakowskiej) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Pilotów 2E (300 m od ronda Młyńskiego) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Wielicka 259 (wyspa w Galerii Mozaika) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Wysłouchów 3 (Kurdwanów) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Zakopiańska 62 (Park Handlowy Zakopianka) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 51 (skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 88 (Ursynów - metro Stokłosy) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Niepodległości 54 (przy stacji metro Wierzbno) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Chmielna 4 (50 metrów od ul. Nowy Świat) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Czapelska 48 (200 m od ronda Wiatraczna) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Kondratowicza 37 (blisko Szpitala Bródnowskiego) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Żeromskiego 1 (przy stacji metra Słodowiec) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Plac Grunwaldzki 25 (w budynku Grunwaldzki Center) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Ruska 2 (przy Placu Solnym) | Zamów i odbierz już jutro |
Darmowa dostawa już od 199,00 zł
To comfort book lutego w mojej biblioteczce.
Magia jest zakazana poza wyznaczonymi, jednak rewolucja sprawia, że pewna bibliotekarka i jej asystent, który jest magiczną rośliną, postanawiają uratować sporą ilość magicznych ksiąg i uciec, nim biblioteka spłonie.
Kiela trafia na wyspę, na której się wychowywała.
Każdy kawałek jest pełen wspomnień z jej dzieciństwa ale niestety, bez pomocy czarów, wyspa umiera.
Zwierzęta się nie rozmnażają, szaleją magiczne sztormy, ryb jest zbyt mało, rośliny nie chcą rosnąć...
Kiela i Caz postanawiają spróbować magii, mimo, że jest dla nich zakazana.
A wszystko zaczyna się od... dżemu.
I tym sposobem powstają także remedia, sprzedawane w sklepiku z dżemami.
Czy Kiela zyska zaufanie społeczności?
Co z przystojnym sąsiadem, który pojawia się zawsze, gdy jest potrzebny i zaciera granice przestrzeni osobistej?
Bardzo podobała mi się ta magiczna podróż, gdzie wszystko było subtelne, niespieszne, delikatne a jednocześnie bardzo fascynujące.
Relacja z sąsiadem jest niespieszna, rozwija się powoli chociaż mimo, że kobieta nie pamięta, zna go całe swoje życie.
Poznałam tutaj wiele fantastycznych stworzeń, które mimo, że teoretycznie znane to jednak zyskały nową formę, jak choćby konie morskie w istocie są połączeniem konia z wodnym stworzeniem i są naprawdę duże na tyle, że można na nich pływać.
Nie brakuje niebezpieczeństw, zwrotów akcji i czytelnik stale jest utrzymywany w napięciu z niesłabnącym zainteresowaniem.
Magia, którą wywołuje Kiela ma na celu ratowanie całej społeczności, jest piękna i uprawiana z miłością, dlatego efekty są takie jakie są, mimo przeciwności i nieżyczliwych osób, Kiela i Caz nie poddają się.
Czułam się otulona tą książką niczym najmiększym kocykiem, który daje ciepło i komfort kiedy tylko tego potrzebujemy.
Jest zabawnie, jest ekscytująco, niebezpiecznie ale też dramatycznie.
Niczego tu nie brakuje, no może poza jednym - miałam nadzieję, że jednak Kiela sobie przypomni skąd znała sąsiada jako dziecko, że zobaczymy co zrobiła dla niego poza tym co już zostało powiedziane bo mam wrażenie, że jakiegoś elementu układanki brakuje ale całość jest warta przeczytania.
Chciałam odrobiny przerwy od wielkich wojen, bitew, zagrożeń życia i wielu magicznych istot. Potrzebowałam czegoś spokojnego, przytulnego, otulającego czytelnika niczym ciepły kocyk w chwilach zwątpienia. Czy da się napisać książkę fantasy bez bitew, pościgów i artefaktów, które zadecydują o losach świata? Sarah Beth Durst udowadnia, że tak. Taka historia może być nie tylko interesująca, ale wręcz potrzebna, dziś, gdy wszyscy gdzieś pędzą. Autorka zamiast kolejnego widowiska oferuje coś zupełnie innego, subtelną, ciepłą opowieść o magii, która wcale nie musi błyskać piorunami ani lewitować przedmiotami. Może po prostu kiełkować w ogrodzie tuż obok lawendy czy malin. „Magia spod lady” to książka, która czarowała mnie okładką i pozytywnymi opiniami koleżanek recenzentek. Czy żałuję, że zdecydowałam się po nią sięgnąć? W żadnym wypadku!
Główną bohaterką książki autorstwa Sarah Beth Durst pod tytułem „Magia spod lady” jest Kiela niegdyś była bibliotekarką w magicznej instytucji. Po traumatycznych wydarzeniach decyduje się uciec od dawnego życia i zaszyć na odludnej wyspie Caltrey, gdzie otwiera mały sklepik z przetworami i ziołami. Każdy produkt jest dopracowany, pełen troski i odrobiny magii. Bo choć magia w tym świecie została objęta kontrolą i częściowo zakazana, Kiela wciąż ją posiada. Wyspa Caltrey wydaje się cicha, spokojna, oderwana od świata, jednak nawet tu nie da się całkowicie uciec przed ludźmi. Lokalna społeczność, choć z początku ostrożna, z czasem zaczyna zbliżać się do kobiety, nieświadomie wystawiając na próbę jej postanowienie, by trzymać się z dala od wszystkich. Kiedy na wyspę przybywa grupa nieznajomych z dziwnymi intencjami, a stare legendy zaczynają się ożywiać, Kiela zostaje wplątana w wydarzenia, które zmuszą ją do zmierzenia się z własną przeszłością i tajemnicami, które chciała na zawsze zostawić za sobą. Musi zdecydować, czy ponownie podjąć ryzyko, by ochronić to, co dla niej najważniejsze.
„Magia spod lady” okazuje się opowieścią o uzdrawianiu, zarówno fizycznym, jak i psychicznym. To historia o radzeniu sobie z traumą, o powolnym odzyskiwaniu poczucia wartości i zdolności do bycia blisko z innymi. Kiela zaczyna rozumieć, że nie zawsze trzeba być silnym, że proszenie o pomoc nie jest oznaką słabości, a drobne akty dobroci mogą mieć większą siłę niż najbardziej efektowne zaklęcia. To książka o bohaterce, która nie ratuje świata, a ratuje samą siebie. Przy okazji wpływa na innych, co czyni ją wyjątkową. Sarah Beth Durst przypomina, że czasem największym wyzwaniem nie jest pokonanie smoka, ale przyjęcie pomocy, siłą może być nie walka, ale czułość. „Magia spod lady” może być subtelna w formie, ale to książka o rzeczach ważnych i trudnych, tylko opowiedziana tak, że nie przytłacza, tylko koi. Styl pisania Durst jest prosty, ale nie banalny. Pełen ciepła, ironii i uważności na detal. Narracja jest płynna, rytmiczna, a dialogi brzmią naturalnie. Choć fabuła rozwija się powoli, nie nudzi – bo tu nie tempo jest najważniejsze, lecz emocjonalna prawda. To książka dla tych, którzy szukają historii łagodnej, a zarazem szczerej, która porusza, ale nie przytłacza.
Cozy fantasy to jeden z tych podgatunków literackich, do których wracam z przyjemnością. Te książki nie są dla mnie zbyt wymagające, a jednak dostarczają rozrywki i po prostu relaksują, a to sobie bardzo cenię. Jednym z takich tytułów miała być Magia spod lady, która była promowana jako powieść otulająca niczym ciepły kocyk. Czy tak było w rzeczywistości? O tym w poniższej recenzji.
Kiela jest bibliotekarką, która swój czas najchętniej spędza w towarzystwie licznego księgozbioru, a także Zielistki Sternberga, zwanej Cazem. Kiedy jednak wybucha rewolucja, Kiela zmuszona jest opuścić ukochany azyl i udać się na wyspę, na której spędziła swoje dzieciństwo. Powrót wiąże się z licznymi wątpliwościami i przede wszystkim strachem, ale kobieta się nie poddaje. Nie licząc bardzo wścibskiego sąsiada, wszystko powoli zaczyna się układać — Kiela zakłada własny sklep z dżemami domowej roboty. Szybko okazuje się, że magia, którą posługuje się bibliotekarka, może nie tylko dodać słodyczy, ale i pomóc w wielu sprawach, ale czy to nie jest zbyt ryzykowne?
Pierwsze strony powieści zdołały mnie wciągnąć, jednak gdzieś tam po drodze zaczęłam odczuwać delikatne znużenie. Nie zamierzałam się poddawać i brnęłam w tę historię dalej i to była jedna z lepszych decyzji, jakie ostatnio podjęłam. Rewolucja, ratowanie księgozbioru, ucieczka, liczne zwroty akcji i główna bohaterka – ta książka to same plusy, przynajmniej w moich oczach.
Główna bohaterka bardzo przypadła mi do gustu, choć nie ukrywam, że zdarzały się momenty, gdy miałam ochotę wejść do książki i nią potrząsnąć. Mimo tego jednak Kiela zdobyła moje serce, a kiedy dowiedziałam się, że pracując w bibliotece, zajmowała się opracowywaniem zbiorów... no słuchajcie, moje serce całkiem stopniało, bo dokładnie tym zajmuję się w swojej pracy na co dzień. Kiela to postać dobrze wykreowana, budząca sympatię, odważna, choć odrobinę wycofana i raczej wybierająca ucieczkę, niż konfrontację. Kiedy jednak już do niej dochodzi... ta bohaterka jest zdecydowanie godna uwagi i nie tylko.
Powieść skupia się przede wszystkim na odbudowywaniu swojego życia po istnej rewolucji – nie tylko tej zagrażającej bezpieczeństwu społeczności lokalnych, ale i tej obejmującej wszystkie życiowe aspekty. Zmiana miejsca zamieszkania, całego otoczenia, porzucenie swojej ukochanej pracy... To dla Kieli nie lada wyzwanie, jednak dziewczyna się nie poddaje i doskonale radzi sobie w nowej rzeczywistości, która nie jest przecież spełnieniem jej najskrytszych marzeń. Czytanie o tym było na swój sposób pocieszające i takie... faktycznie otulające niczym cieplutki kocyk.
Sarah Beth Durst ma naprawdę dobre pióro, a jej sposób tworzenia historii przypadł mi do gustu. Pozornie nie dzieje się tutaj nie wiadomo ile, ale jednak ta opowieść mnie wciągnęła, a ostatnie strony czytałam już na turbo przyspieszeniu, bo tak bardzo chciałam poznać zakończenie. Można więc rzec, że to kolejna powieść cozy fantasy, która mnie zachwyciła.
Magia spod lady to tytuł, po który cieszę się ogromnie, że sięgnęłam. Opuszczenie tego świata było dla mnie dość przykre, jednak wiem, że za rogiem czekają kolejne świetne historie. Jeśli poszukujecie czegoś przyjemnego, lekkiego i wciągającego na zbliżające się jesienne wieczory, to zwróćcie uwagę na ten tytuł — koniecznie.
Sarah Beth Durst to bestsellerowa autorka fantasy, która ma na swoim koncie już ponad dwadzieścia pięć książek zarówno dla młodzieży, jak i dla dorosłych. Zdobyła także kilka nagród literackich, a na co dzień mieszka w stanie Nowy Jork.
„Magia spod lady” to powieść z gatunku romantasy, która opisuje losy Kieli, introwertycznej bibliotekarki, która pracuje w Wielkiej Bibliotece w Alyssium, gdzie chroni księgi zaklęć przeznaczone tylko dla elity. Spędza dnie pośród zakurzonych książek, izolując się od ludzi, a jej jedynym towarzyszem jest Caz - ożywiona Zielistka Sternberga. Gdy po rozpoczęciu rewolucji biblioteka zostaje podpalona, bezpieczne schronienie Kieli zostaje zniszczone. Kiela razem z Cazem i kilkoma skrzyniami książek uciekają z miasta i trafiają na wyspę, na której dorastała Kiela. Od teraz będzie musiała poradzić sobie z nową rzeczywistością, utrzymaniem siebie i przyjaciela, a także z tęsknotą za biblioteką i dawnym życiem. Chociaż irytujący, ale całkiem uroczy sąsiad nie ułatwia jej oswojenia się z nową sytuacją, to może uda jej się poradzić sobie dzięki sprzedawaniu dżemu i odrobinie magii.
Książka jest bardzo przytulna, urocza, ale również ciekawa. Jak pisze sama autorka, ma być lekturą, która „byłaby jak picie gorącej czekolady”. Tak właśnie jest, to słodka powieść z jednorożcami, bułeczkami cynamonowymi i zaklęciami, poza tym masą przygód i wyzwań.
Zdecydowanie do przeczytania na raz, na poprawę humoru i oderwanie od rzeczywistości.
J.S.
Szkolny Klub Recenzenta
Polećcie mi jakąś cozy książkę.
Ja zdecydowanie polecam wam “Magia spod lady” autorstwa Sarah Beth Durst, która została wydana nakładem wydawnictwa Jaguar. Mogę powiedzieć, że jest to książka otulająca jak kocyk, która zarazem nie jest pozbawiona wartkiej akcji w odpowiednich momentach. Nie często można spotkać cozy książkę w fantastyce, ponieważ ten gatunek aż prosi się o akcje, walki, działanie, jednak autorka stworzyła coś, co daje nadzieje, co przytula i od czego nie chce się czytelnik oderwać. Dosłownie nie mogłam się od niej oderwać, a moment, kiedy musiałam ją odłożyć, bo musiałam coś zrobić, odwlekałam do ostatniej chwili. Oby więcej było na rynku wydawniczym takich przyjemnych książek, które swoją magią wciągną nas w swoje odmęty.
Do tego nie mogę nie wspomnieć, że jest to książka z książkami w tle i bibliotekarką. W połączeniu z magią, magicznymi stworzeniami, tworzy naprawdę kawał dobrej fantastyki, do której z przyjemnością będę wracać. Jest jeszcze jedn rzecz, która przyciągnęła mnie do tej książki, mianowicie dżemy i słodkie wypieki pewnej bohaterki. Nie ma to jak porządnie zgłodnieć czytając książkę.
Romans, który nie powinien się zdarzyć. Uczucie, które rodzi się, mimo że się go nie chce. Do tego magia, która nie jest do końca legalna, ale nadzwyczaj potrzebna. Bez magii umierają nie tylko rośliny, ale oddziałuje również na mieszkańców oddalonych od cesarstwa wysp. Im więcej magii jest używane dla wygody bogatych, tym gorsze są skutki jej braku w miejscach, gdzie jest potrzebna do przeżycia ludzi biedniejszych. A w samym centrum tego jest młoda bibliotekarka, która całe życie poświęciła książkom. Kiela najchętniej nie wychodziłaby z Wielkiej Biblioteki Allysium, jednak zło, które wdarło się w jej podwoje, zagraża nie tylko książkom, ale również życiu bibliotekarzy. Ostrzeżona w samą porę przez jej asystenta, Caza, ożywioną zielistkę, ucieka z księgami pełnymi magicznych zaklęć. Ucieka do miejsca, które kiedyś nazywała domem.
Jakie są wasze ulubione magiczne stworzenia?
Pewnie większość z was powie, że smoki, ale co powiecie na magiczne rośliny? Takie, które mówią, są najlepszymi przyjaciółmi i pomagają w każdy możliwy sposób, jeśli w pobliżu nie ma kozy. Jednak koza to śmiertelne zagrożenie do rozumnej zielistki, praktycznie to każdej zielistki, tej niemagicznej też. A może zamiast zielistki, wolicie magicznego kaktusa? Przyniesie wam magiczne ingrediencje wbite w jego igły. To tylko jeden rodzaj magicznych stworzeń z “Magii spod lady” Sarah Beth Durst. Możecie spotkać w tej książce syreny oraz konie morskie. Sami bohaterowie tej powieści, również są ciekawymi postaciami. Główna bohaterka, Kiela, ma niebieską skórę i niebieskie włosy. Inni bohaterowie to centaurzyca, piekarka z różkami i kilka innych ciekawych indywiduów.
Oczywiście mamy tu romans, jednak jest tak slow-burn, że to aż było słodkie, niekiedy może nawet przesłodzone, ale niekiedy potrzeba nam książki, z odrobiną słodyczy.
Bardzo spodobał mi się motyw wykluczenia dla ogółu magii. Magia jest w tej książce prosta, wystarczy połączyć ingrediencje, wypowiedzieć odpowiednie słowa i mamy remedium na problem. Jednak niekiedy podczas tworzenia tego remedium, można się pomylić i wtedy powstają jabłonie-ptaki, ożywione kaktusy, gadające zielistki i bujne krzewy malin, które okazują się idealnym składnikiem na dżem.
Pomysł stworzenia sklepu z dżemami, by pod przykrywką sprzedawać remedia na problemy mieszkańców wyspy, bardzo mi się spodobał. Prawdziwa magia spod lady.
Jest to historia, która otula, która jest słodka i powolna. Mogłabym powiedzieć, że idealna na zimowy wieczór. Jeśli szukacie właśnie takiej książki, to polecam wam “Magię spod lady”. A wydawnictwu Jaguar dziękuje bardzo za możliwość poznania tej wspaniałej historii.