
Jeden wieczór.
Tyle wystarczy, by Eli przekonała się, jak niewiele potrzeba, by wszystko, obróciło się w pył...
Jeden wybór, który może przynieść śmierć milionom istnień.
Ona, która nie zdaje sobie sprawy, że należy do Lamandi – rodu Światła – który wkrótce się o nią upomni.
On jako jedyny mężczyzna, który może zapewnić jej bezpieczeństwo.
Ale czy można ufać komuś, kto nosi w sobie Mrok?
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Grupa Zaczytani spółka z ograniczoną odpowiedzialnością (dawniej: Zaczytani spółka z ograniczoną odpowiedzialnością sp.k.), ul. Świętojańska 9/4, 81-368 Gdynia (PL), adres e-mail: sekretariat@novaeres.pl
| Autor | I.M. Darkss |
| Wydawnictwo | Novae Res |
| Rok wydania | 2016 |
| Oprawa | miękka |
| Liczba stron | 328 |
| Format | 13.0 x 21.0 cm |
| Numer ISBN | 978-83-8083-173-5 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788380831735 |
| Data premiery | 2016.07.18 |
| Data pojawienia się | 2016.07.18 |
Produkt niedostępny!
Ten produkt jest niedostępny. Sprawdź koszty dostawy innych produktów.
Romans paranormalny to gatunek literacki, który uwielbiam. Ostatnio rzadko mam okazję czytać takie właśnie książki, więc gdy dostałam możliwość zrecenzowania debiutu literackiego I.M. Darkss pt. „Światło w mroku”, nawet się nie zastanawiałam, tylko od razu powiedziałam TAK. Zawsze mam wrażenie, że paranormal to gatunek, który już niczym mnie nie zaskoczy, a jednak autorce się to udało. Zapraszam na recenzję.
„Noc i dzień kryją w sobie magię. On był Cieniem. Ona chciała być jego Światłem.”
Eli to dziewiętnastoletnia dziewczyna, która na pozór wiedzie normalne życie nastolatki. Wszystko się zmienia w jeden wieczór, gdy zostaje zaatakowana przez istotę, która należy do rodu Mroku czyli Temeni. Z opresji ratuje ją Jack, niezwykle przystojny i tajemniczy mężczyzna, który jest hybrydą dwóch rodów – Temeni Mroku oraz Lamandi Światła. Jack cały czas będzie chronił dziewczynę przed niebezpieczeństwem, gdyż Eli nie wie, że jest Wybranką Lemandi przepowiedzianą wielki temu, która jako jedyna będzie potrafiła poskromić moc pradawnego kamienia Heliodenu. Tylko czy Eli może zaufać komuś, kto nosi w sobie Mrok?
„Dobro nigdy nie stanie się Złem. Nigdy. Mrok może zmienić się w Światło, ale prawdziwie Światło nie przeistoczy się w Mrok. Jeśli do tego dojdzie, oznacza to, że nigdy nie było prawdziwym Światłem. Zbyt często i zbyt wielu ulega iluzjom. Jeśli coś jest piękne, nie staje się przez to dobre. Jeśli coś jest dobre dla ciebie, nie oznacza to, że jest dobre dla innych. Jeśli coś jest dobre dla innych, nie musi być dobre dla ciebie. Jeśli szukasz prawdziwego Mroku, szukaj tam, gdzie jest najwięcej Światła. Dlaczego? To proste, bo gdzie diabeł nie może, tam świętych nie potrzeba. Oby jak najmniej takich jak ja mieścił w sobie ten świat. Oby.”
Niesamowicie się cieszę, że przeczytałam „Światło w mroku”. Ta książka wciągnęła mnie już od pierwszej strony. Autorka niesamowicie potrafi zaciekawić czytelnika, a jej opowieść jest czymś zupełnie nowym, od tego, co do tej pory czytałam, a przyznam szczerze, że książek z tego gatunku przeczytałam bezliku. Książka pełna zawirowań, zwrotów akcji, czyli tego co tak bardzo lubię, a uczucie rodzące się między bohaterami jest dodatkową wisienką na torcie. Autorka bardzo wprawnie przedstawiła walkę dobra ze złem, czyli Światła z Mrokiem, gdzie każdy ród knuje i intryguje, by przeciągnąć Eli na swoją stronę. Ja jestem zachwycona tym debiutem, a uwierzcie, że niełatwo mnie zachwycić. Mam tylko nadzieję, że doczekam się kolejnej części, bo za zakończenie, mam ochotę udusić autorkę. ;)
Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie, naprzemiennie przez Eli oraz Jacka. A ja uwielbiam, gdy mogę wniknąć w umysł obojga bohaterów, poznać ich myśli oraz rozterki kłębiące się w głowie. Są wtedy dla nas po prostu jak otwarte księgi, z których wszystko możemy wyczytać. Najbardziej wstrząsające są myśli Jacka, dzięki, którym poznajemy jego mroczną oraz bolesną przeszłość.
Bohaterowie zostali skonstruowani przez autorkę idealnie, są oni barwni oraz bardzo charakterystyczni. Nie sposób ich nie polubić, mimo tego, że miejscami miałam ochotę nimi potrząsnąć, za to jak potrafili odpychać się od siebie. Niewątpliwie bohaterem, który skradł moje serce jest Jack, który jest mężczyzną silnym, odważnym, nie baczącym na własne życie, czasami niebezpiecznym, ale to tylko fasada, pod którą skrywa delikatny i kruchy niczym kryształ człowiek. Tak jak wspomniałam skradł on moje serce i koniecznie muszę poznać dalszą jego historię. Mam nadzieję, że nastąpi to już niedługo.
Język jakim napisana jest książka jest bardzo lekki, przyjemny oraz pełny humoru. Nieraz będziecie uśmiechać się pod nosem, ale także nieraz będziecie ciskać gromy na naszych bohaterów. Książkę przeczytałam bardzo szybko, mimo tego, że zawiera ona ogrom opisów, których przesyt niezmiernie mnie irytuje w czytanych powieściach. W moim odczuciu było ich za dużo, a troszkę za mało dialogów. Można to było równomiernie rozłożyć, bo opisy naprawdę zdominowały całą książkę. Jednak to tylko mały minusik, na który większość czytelników na pewno nie zwróci uwagi. Mnie mimo tego książka porwała, po prostu przepadłam.
„Światło w mroku” to powieść, którą zdecydowanie polecam fanom książek, w których pojawia się wątek paranormalny. Światło – Mrok. Dobro – Zło. Lemandi – Temeni. Oraz uczucie, które nigdy nie powinno się pojawić. Właśnie to znajdziecie w tej wciągającej opowieści.
Polecam!
Enigmatyczny opis, mroczna okładka Światła w mroku to wstęp do świata, który pochłonie Was całkowicie. Po przeczytaniu pierwszego zdania, przepadniecie… A ostatnie zdanie nie pozwoli Wam myśleć o niczym innym niż: kiedy pojawi się kontynuacja?
Od czasu do czasu lubię sięgnąć po książkę z gatunku fantasy/fantastyki. Do tej pory wpadło mi w ręce kilka przyjemnych pozycji, jednak Światło w mroku przebija wszystko…
Dawno nie miałam w ręku książki od której nie mogłam się oderwać, historii, która przenosi czytelnika w zupełnie inny wymiar i pozwala bez reszty się zatracić…
Eli, zwyczajna dziewiętnastolatka – na pierwszy rzut oka, kochająca swoją rodzinę, przyjaciółkę, wiodąca normalne życie, takie jak każdy z nas. Jednak jeden wieczór wywraca jej życie do górny nogami. Okazuje się bowiem, że jest Wybranką, o którą walczą pradawne rody: Ród Światła – Lamandii, oraz Ród Mroku – Temeni. Stawką jest moc pierwszej Lamandii zaklęta w magicznym kamieniu – Heliodenie, który odnaleźć może tylko Eli.
Jack, hybryda – w pół Lamandii, w pół Temen, pomaga dziewczynie, w odnalezieniu kamienia. Jednak jego zachowanie wobec Eli nie jest bezinteresowne… Przynajmniej na początku…
Autorka stworzyła niesamowicie pociągającą historie, w której zakocha się każdy. Książka napisana jest tak plastycznym i przyjemnym językiem, że czytając ma się wrażenie, iż bierze się udział we wszystkich tych wydarzeniach. Narracja pierwszoosobowa z perspektywy zarówno Jacka jak i Eli dopełnia obraz, pozwalając zagłębić się w psychikę głównych bohaterów. Poznać ich i zrozumieć.
Ciekawym zabiegiem jest to, że informacje na temat magicznego świata, czytelnik poznaje razem z Eli. Nie wiemy nic mniej, czy więcej… To w bardzo fajny sposób buduje nutkę tajemniczości, dodaje historii uroku.
Dodatkowo, liczne zwroty akcji. W kilku momentach byłam przekonana, że nic więcej „wartego uwagi” się nie zdarzy… Działo się i to sporo… Gdy wydawało się, że to co najciekawszego zostało powiedziane, działo się coś, co na powrót budowało napięcie, nie pozwalając oderwać się od lektury choć na sekundę…
Znalazłam tylko, albo aż, dwa mankamenty… oczywiście to kwestia subiektywnej oceny. Choć dialogi były świetne, to, jak dla mnie było ich ciut za mało. Zdecydowanie wolałabym więcej…
I zakończenie… według mnie w ogóle nie pasujące, spodziewałam się czegoś innego, bardziej „wow”, ale z drugiej strony… toż to pierwsza część…
Tak więc, jeśli liczycie na porywającą, czarującą, a jednocześnie odrobinę mroczną historie, w której świat realny przeplata się z tym magicznym, gdzie dobro ściera się złem, a miłość, strach, ale i zaufanie uzupełniają się na wzajem… Koniecznie sięgnijcie po tę książkę. Pochłonie Was całkowicie… Totalnie…
Moim skromnym zdaniem.. jeden z najlepszych polskich debiutów!
Gorąco polecam!
i czekam niecierpliwie na kontynuację… oby szybko się pojawiła…