
Cassie Hanwell wiedzie spokojne i poukładane życie. Pracuje w straży pożarnej w teksańskim mieście Austin i jako jedna z nielicznych kobiet regularnie uczestniczy w wielu akcjach. Pewnego dnia niespodziewany telefon od matki burzy jej spokój. Poważnie chora kobieta, która przed laty porzuciła męża i córkę, teraz potrzebuje jej pomocy.
Staroświecka jednostka strażacka w Massachusetts, gdzie przenosi się Cassie, w niczym nie przypomina jej poprzedniego miejsca pracy. Brakuje funduszy i nowoczesnego sprzętu, a nowi koledzy są nieokrzesani i mają swoje grubiańskie zwyczaje. Nie są zachwyceni, gdy do ich męskiego zespołu dołącza kobieta. Sumienna i obowiązkowa Cassie staje przed dużym wyzwaniem: musi odnaleźć się w nowym środowisku, a oprócz tego naprawić relacje z matką i uporać się z koszmarami z przeszłości. Na jej drodze staje też zabójczo przystojny strażak, przez którego trzymanie się zasady: „Nigdy nie umawiaj się z nikim z pracy” może się okazać niewykonalne.
Wkrótce uczucia do koleg
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Muza SA, ul. Sienna 73, 00-833 Warszawa (PL), numer telefonu: +48226211775, adres e-mail: muza@muza.com.pl
| Autor | Katherine Center |
| Wydawnictwo | Muza |
| Rok wydania | 2020 |
| Oprawa | miękka ze skrzydełkami |
| Liczba stron | 480 |
| Format | 13.0 x 20.0 cm |
| Numer ISBN | 978-83-287-1384-0 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788328713840 |
| Wymiary | 130 x 200 mm |
| Data premiery | 2020.06.03 |
| Data pojawienia się | 2020.04.30 |
Produkt niedostępny!
Ten produkt jest niedostępny. Sprawdź koszty dostawy innych produktów.
Dość dobrze pamiętam swoje pierwsze spotkanie z Katherine Center. Jej książka pt. "Milion nowych chwil" zrobiła na mnie ogromne wrażenie i dała pewnego rodzaju kopa do walki, nawet jeśli to czysta fikcja. Pewnie bardziej powinnam być wdzięczna autorce niż bohaterce tejże powieści, ale miałam okazję poznać tylko jej dziełko, a nie ją osobiście. Czy wahałam się choć przez moment przed sięgnięciem po "To, co bliskie sercu"? Nie, to jedna z tych książek, po które wyciągasz rękę, bo chcesz, a nie musisz.
Cassie Hanwell od kilku lat wiedzie spokojne i przede wszystkim poukładane życie. Pracuje nie tylko ze wspaniałymi ludźmi, ale także w pracy, w której czuje się spełniona. Jako jedna z nielicznych kobiet pracujących w straży pożarnej nie ma lekko. Mimo to jest świadoma, że w teksańskim Austin tolerancja i równouprawnienie są na porządku dziennym i nigdy nie czuła się gorsza czy słabsza. Wręcz przeciwnie niejednokrotnie faceci mogli czuć się zawstydzeni jej sprawnością fizyczną, siłą czy wytrzymałością. Dodatkowym atutem Cassie jest bycie ratownikiem medycznym, a drobna budowa ciała, gibkość i lekkość pomaga w trudno dostępnych miejscach, o czym niejednokrotnie przekonała się zarówno ona, jak i jej współpracownicy.
Niestety nadchodzi dzień, kiedy jej stabilizacja ulega zniszczeniu. Najpierw telefon matki, z którą od lat nie miała kontaktu, a która natychmiast potrzebuje pomocy, gdyż dopadły ją poważne problemy zdrowotne. Następnie kłopoty w pracy gdzie, zamiast otrzymać zasłużony awans, grozi jej utrata pracy. Z dwojga złego ten drugi problem udało się załagodzić dzięki przeniesieniu się do matki do Massachusetts. Niestety młoda kobieta nie potrafi znaleźć tam sobie miejsca. Kontakt z rodzicielką stara się ograniczyć do minimum, a jednostka strażacka, do której dostała przydział, jest tak staroświecka, nie wyłączając z tego jej pracowników, że Cassie nie wie, czy w ogóle uda jej się to miejsce i kolegów chociaż zaakceptować, nie mówiąc o lubieniu. Problem w tym, że wraz z nią do jednostki dołącza jeszcze jeden nowy zwany fryckiem. Zabójczo przystojny młodzieniec sprawia, że pierwsza strażacka zasada: "nigdy nie umawiaj się z nikim z pracy" zaczyna być nie lada wyzwaniem. Okazuje się jednak, że problemy sercowe oraz niezadowolenie z jednostki strażackiej to najmniejsze zmartwienia dziewczyny. Splot dramatycznych zdarzeń pokaże, czy Cassie jest wystarczająco silna, uparta i wytrzymałaby walczyć o to, co najważniejsze.
Czy będzie miała na kim się oprzeć? Czy zrozumie, że bycie samą, a dokładniej samotną to wcale nie taki idealny pomysł? Czy przebaczy mamie jej zachowanie sprzed lat i pogodzi się z nią, póki może?
Choć w przypadku tej powieści przez większość poświęconego jej czasu na mojej twarzy gościł ogromny uśmiech, a czasami wręcz głośny śmiech, to niech Was to nie zwiedzie, że to lekka i niezwykle przyjemna lektura. Jak na Katherine Center przystało, huśtawka emocjonalna musiała być, a co za tym idzie i łezka się niektórym w oku zakręci i to niekoniecznie ze śmiechu. Muszę jednak przyznać, że podejście autorki do trudnych wydawałoby się tematów, jest naprawdę godne uwagi. Warto poświęcić swój czas - którego według mnie nie stracicie zbyt wiele, gdyż powieści Katherine czyta się niezwykle szybko - by poznać pióro, styl i lekkość, jakimi posługuje się Center. Ja tylko czekam, aż na polskim rynku pokażę się więcej jej powieści, bo czuję, że przeczytam każdą. Mało tego coś mi się wydaje, że pochłonę je z zapartym tchem.
Nazwisko Katherine Center niejednokrotnie wpadło mi w oko podczas poszukiwań książek, które mogłyby mi się spodobać. Nigdy jednak nie miałam okazji, aby przeczytać cokolwiek jej autorstwa, kiedy więc nadarzyła się okazja wkroczenia w świat straży pożarnej, który od jakiegoś czasu mnie fascynuje, nie czekałam na to, aby przeszła mi bokiem. Od jakiegoś czasu często spoglądam na seriale, które przedstawiają życie i problemy, z którymi mierzą się strażacy, to specyficzne środowisko, jednak to dobrzy ludzie. Czy takimi samymi okażą się w powieści „To, co bliskie sercu”?
Główną bohaterką książki „To, co bliskie sercu” jest Cassie Hanwell, kobieta pracuje w remizie strażackiej w Austin, bardzo to kocha i jest w tym dobra, działa profesjonalnie. Wpasowała się w ekipę, w której zaczęła pracę. Tutejsze męskie grono jest do niej życzliwie nastawione, a wręcz darzą ją szacunkiem i cenią. Cassie życie zawodowe ułożyła perfekcyjnie, jednak nie można tego samego powiedzieć na temat jej osobistego. Kiedy dziewczyna była nastolatką jej matka zostawiła ją i ojca, znikając na długie lata. Pozorny spokój kobiety zakłóca telefon od matki, która jest chora. Świat Cassie staje na głowie, a ona sama decyduje się na przeprowadzkę do Massachusetts, gdzie też podejmuje pracę w tamtejszej remizie. Ta jednostka nie jest zbyt duża, ani przychylnie do niej nastawiona. Koledzy traktują ją z rezerwą, spoglądając sceptycznie, co budzi obustronną niechęć. Prywatnie dziewczyna została zmuszona do zamieszkania z matką, którą nie widziała od lat. Czy kobiety znajdą wspólny język? Problemy w pracy, seksistowskie podejście i mężczyzna, który pojawił się na horyzoncie, jest bliski do zawojowania w jej sercu, jednak czy Cassie może sobie na to pozwolić? Czy złamie narzucone sobie zasady o zakazie romansu w pracy? Co jeszcze spadnie na naszą bohaterkę?
„To, co bliskie sercu” jest książką, która potrafiła rozbudzić we nie salwy śmiechu, przez poczucie humoru autorki, które wpasowało się w moje własne. Katherine Center pisze książki życiowe, realne, wzruszające chwilami, w których nie brakuje radości życia. Bardzo podobał mi się sposób kreacji bohaterów, nie tylko tych pierwszoplanowych, dla mnie byli wiarygodni, realni, nie tylko papierowym odbiciem tekstu.
Autorka nie bała się poruszyć trudnych motywów w swojej powieści, ukazała jak trudno jest się odnaleźć kobiecie w męskim świecie, który jest na nią zamknięty. Głowna bohaterka na całe szczęście pokazała, że ma bardzo niezłomny charakter, jest silną osobą i potrafi być wspaniała w tym, co robi jeśli da się jej szansę. Center ukazuje tutaj traumę młodej dziewczyny, która została porzucona przez matkę z dnia na dzień, gdzie ten fakt rzutował na jej dalszym życiu nawet jeśli nie była tego świadoma. Budowanie nowej więzi, przebaczenie, popełnianie błędów i próba ich naprawienia, wyciągnięcia konsekwencji z każdego z nich.
„To, co bliskie sercu” jest książką, która ma w sobie głębie i potrafi przekazać wiele pięknych wartości, ukazuje determinację kobiety, która walczy o siebie, miłość i szczęście.
Moje pierwsze spotkanie z autorką i od razu takie pozytywne zaskoczenie! Spodziewałam się dobrego romansu, jednak takiego bardziej sterotypowego - przyjemnego i przewidywalnego, a ta opowieść jest nieszablonowa i nieodkładalna.
Katherine Center stworzyła historię, którą czyta się z wypiekami na twarzy i nawet na sekundę nie chcę się jej odłożyć. Pokazuje nam męski świat, gdzie zdawałoby się nie ma miejsca dla kobiety, bo bycie strażakiem jest wymagające i niebezpieczne, ale Cassie udowadnia jak bardzo takie myślenie jest mylące. Powieść jest niebanalna, realistyczna, a bohaterowie dający się lubić. Główna bohaterka to twarda kobieta, silna i niezależna, ale taką ją ukształtowało życie i niełatwe doświadczenia. Z biegiem historii odkrywamy te momenty, obserwujemu jaką drogę musiała przebyć Cassie.
Jest to książka o miłości, o przebaczeniu i o dawaniu sobie szansy na szczęście. Nie jest to głupiutki romans, a wartościowa powieść obyczajowa. Optymistyczna, chociaż chwilami smutna, emocjonalna i prawdziwa. Taka jak życie. Bardzo polecam.
Cassie pracuje w straży pożarnej w Austin i jest jedną z najlepszych i najodważniejszych kobiet-ratowniczek.
Niczego się nie boi... prócz miłości.
Kiedy odbiera telefon od swojej matki,która przed laty porzuciła ją i jej ojca,nie spodziewa się tego,co od niej usłyszy.
Matka prosi ją bowiem o pomoc i przeprowadzkę do niej na jeden rok. Cassie oczywiście odmawia.
Jednak w wyniku pewnych komplikacji,dziewczyna przenosi się do niej i rozpoczyna pracę w straży w okolicach Bostonu.
Niestety,ta remiza w niczym nie przypomina poprzedniej,a koledzy są grubiańscy i mało zachwyceni tym,że do ich grona dołączyła ,,panienka".Dodatkowo ktoś dobitnie zaczyna jej pokazywać,że jest tutaj niemile widziana.Jedynym wyjątkiem jest Owen,który rozpoczął pracę tego samego dnia co Cassie i który przyprawia naszą bohaterkę o szybsze bicie serca.
Czy Cassie uda się naprawić relacje z matką i zyskać szacunek nowych kolegów?
Czy odnajdzie swojego prześladowcę?
I czy otworzy się na miłość?
To wszystko w książce,która jest nie tylko bardzo dobrym obyczajem,ale mamy tu również mały romans i kryminał!
Naprawdę jest to świetnie napisana pozycja do przeczytania w heden wieczór z wartką akcją i wyrazistymi bohaterami.
Bardzo dobra jako odskocznia od ciężkich książek i śmiało Wam polecam, bo jest tu cała paleta emocji od śmiechu,aż po płacz.
I chociaż końcówka była przewidywalna,to ja jestem zadowolona.
Bo takiego zakończenia właśnie oczekiwałam.
'' To, co sercu bliskie'' autorstwa Pani Katherine Center jest powieścią, w której przedstawiła rolę pracy w straży pożarnej, relację codzienną w podejściu do kolegów do ratowniczki, głównej bohaterki imieniem Cassie.
Podróż, do której zaprasza, nas autorka powinna uświadomić nam, że bohaterka się realizować w pracy zawodowej pomimo tego, że dzielnie walczy, dzielnie ze stereotypami próbując zachować dystans, jaki ją w niej obowiązuje.
Muszę podkreślić to, że Cassie ma wyjątkowo mocny charakter, a co najważniejsze podkreśla to jej kobiecą wartość i nie boi się wyrażać swoich myśli w relacjach damsko-męskich.
Nie zabraknie w tej powieści opisanych chwil pełnych wzruszeń, sytuacji, w których bohaterzy muszą podejmować życiowe i zawodowe wyzwania, a każdy z nich chce udowodnić, że potrafi walczyć o swoje miejsce pracy i zaznaczyć w niej swój udział.
Powieść ta składa się z 29 rozdziałów napisanych z zastosowaniem w nich barwnego języka oraz trafnie została zamieszczona czcionka, która ułatwiała ich czytanie.
Atutem w tej powieści jest to, że autorka mogła podzielić się własnymi refleksjami z pracy, którą wykonuje jej mąż służący w ochotniczej pracy pożarnej i dzięki temu Czytelnik mógł poznać z bliska jego ciężką ratowniczą pracę.
Postacią, która mi się spodobała w tej, powieści najbardziej był Owen, który potrafił okazać dużo uczucia, pomimo że cierpiał, ale za to zawsze potrafi znaleźć sposób na poprawienie nastroju.
Największą zagadką było dla mnie w tej powieści, jak zachowa się główna bohaterka Cassie i czy będzie mogła pokonać swoje słabości, z którymi się boryka od wielu lat?
Warto zwrócić uwagę w tej powieści, w jaki sposób podejmowana jest próba przez Cassie przebaczenia, gdyż ona ma również w wielu sytuacjach zawodowych, jak i prywatnych jej towarzyszy.
Polecam przeczytać tę powieść.
"Owszem, na świecie jest mnóstwo niewyobrażalnego cierpienia. Ale nie będzie dobrze, jeśli z tego powodu nie pozwolimy sobie na nadzieję, miłość, odczuwanie rozkoszy. Przeciwnie, należy cieszyć się każdą drogocenną sekundą tych uczuć, kiedy na nas spłyną".
Cassie pracuje w Straży Pożarnej, jest również instruktorką samoobrony, wolontariuszką, przygotowuje się do maratonu oraz pomaga tacie rozbudować dom. Poznajemy ją w momencie, gdy ma odebrać nagrodę za swoje bohaterstwo. I wszystko by poszło gładko, gdyby nie to, że statuetkę ma jej wręczyć koszmar z przeszłości. I to dosłownie. Po "drobnym" incydencie na gali, gdzie rolę główną grała drewniana nagroda oraz gęba pewnego radnego, Cassie przenosi się na wybrzeże, by odbudować swoją karierę oraz zająć się, choć niechętnie, swoją mamą, która opuściła ją, gdy Cassie miała 16 lat. Czy nasza bohaterka ułoży sobie życie na nowo?
To książka o przebaczaniu - przede wszystkim sobie. Autorka mocno się na tym skupiła i trafiło to do mnie w dużym stopniu. Choć na początku traktowałam ją niezwykle lekko, jednak ostatnie 200 stron to emocjonalny rollercoaster. Byłam wściekła, zirytowana, wzruszona i poruszona. Pełna gama uczuć. Autorka świetnie przedstawiła przemianę Cassie i na tym skupiłam się najbardziej. Wychodziła ze swojej skorupy, zaczynała naprawdę żyć. Trochę mnie irytowała postać Owena. Pisarka wykreowała go na strasznego mięczaka. Myślałam, że chusteczki, które do książki dołączyło wydawnictwo będą potrzebne, ale nie wylałam tutaj łez. Książka mimo smutnych zdarzeń jest bardzo optymistyczna. Przynajmniej ja tak ją odebrałam. Pochłonęłam ją błyskawicznie, mimo swojej pokaźnej objętości. Może nie zostanie w moim sercu na długo, jednak historia zawarta w książce jest warta poznania.
Cassie Hanwell, strażaczka, ma poukładane życie, jej kariera wciąż nabiera tempa, a ukoronowaniem tego ma być ceremonia na cześć bohaterów służb pożarniczych i ratunkowych, gdzie odbiera ważną statuetkę. Ta nagroda to taki pierwszy element domina, które puszczone w ruch, zmusi ją do zbudowania swojego życia od nowa.
Niemal w tym samym czasie dostaje telefon od matki, z którą nie ma dobrych relacji, od kiedy ta opuściła ją w dniu szesnastych urodzin, by związać się z innym mężczyzną.
Kobieta prosi, by córka przeniosła się do niej na rok, by pomóc w codziennym życiu, po operacji oka. Mimo początkowej odmowy, wydarzenia, które miały miejsca na gali, zmuszają ją do zmiany jednostki, a najlepszym wyjściem okazuje się wtedy pogodzenie obowiązku wobec rodzicielki z miłością do pracy w służbach pożarniczych.
Zmiany mało kiedy są łatwe, boleśnie przekonuje się o tym nasza bohaterka. Niechęć ze strony nowych kolegów, poznanie Frycka i tragiczny pożar, wypracowywanie nowych relacji z matką i powrót do koszmaru z przeszłości, to wszystko odmieni Cassie na zawsze.
To już druga książka tej autorki, którą mam w swojej biblioteczce, i myślę, że ta jeszcze bardziej zapadła mi w serce.
Bardzo spodobał mi się pomysł na postać Cassie. Jej zadziorność, siła, szacunek w świecie mężczyzn, na który ciężko pracuje, prestiżowy zawód, który jest powodem do dumy, a do tego dusza romantyczki, którą skrywa pod tym całym płaszczykiem silnej, niezależnej kobiety.
Autorka tym razem zabiera nas w świat straży pożarnej, poznajemy zwyczaje, żargon, sytuacje, z jakimi się muszą borykać na co dzień. To wszystko jest tym bardziej interesujące, że wplata w ten świat kobietę, co w bardziej tradycyjnych jednostkach nie jest takie oczywiste i aprobowane.
Wciąż istnieją miejsca, gdzie kobieta uznawana jest za istotę słabą, którą należy się opiekować i chronić, z czym Cassie absolutnie się nie zgodzi, co nie raz doprowadza do zabawnych, a czasem i niepokojących sytuacji.
Praca, to tylko część historii, którą poznacie w tej powieści. To także błędy rodzicielskie, które znacząco wpłynęły na dorastanie młodej dziewczyny, która poprzez opuszczenie przez matkę, wciąż czuje się gorsza i żywi w sobie głęboką urazę.
To też zetkniecie się przeszłości z teraźniejszością, kiedy po latach znów staje twarzą w twarz ze znienawidzonym Thompsonem.
Autorka w mistrzowski sposób łączy poszczególne wątki, wręcz malując słowem postać Cassie. Praca, marzenia, to czego się boi, budowanie relacji z matką, próba rozliczenia z przeszłością, uczucie, które ją zaskoczy, to wszystko tworzy przepiękną, czasem bardzo dramatyczną całość.
To powieść, która wzrusza, bawi, zmusza do refleksji. Ja jestem nią urzeczona. Polecam z całego serca.
papierowestrony.blogspot.com
„To, co bliskie sercu” to druga książka Katheriny Center, którą przeczytałam. Poznajemy w niej historię Cassie Hanwell, młodej kobiety, która pracuje w straży pożarnej. Jej życie jest poukładane i wszystko w nim jest na swoim miejscu, do czasu aż matka kobiety prosi ją, aby przyjechała do niej na rok i pomogła w codziennych obowiązkach, z którymi już sobie nie radzi z powodu choroby.
Początkowo Cassie nie chce o tym słyszeć, ale pewne wydarzenie przewraca jej życie do góry nogami i dziewczyna jest zmuszona przeprowadzić się do Massachusetts i zacząć wszystko od nowa w jednostce, gdzie nikt się nie cieszy na obecność kobiety – strażaka.
Nikt prócz nowego, tak jak ona, strażaka, który zaczyna pracę w tym samym dniu co ona…
Poprzednia powieść autorki bardzo przypadła mi do gustu, więc byłam bardzo dobrze nastawiona do jej nowej powieści.
Książka zaczyna się z dużym przytupem i od razu jesteśmy wrzuceni w wir wydarzeń. Zaczynamy poznawać główną bohaterkę, autorka pozwala nam poznać jej myśli oraz krok po kroku wydarzenia z jej przeszłości, które doprowadziły ją do momentu, w którym ją poznajemy.
Daje nam to pełen obraz jej życia, ale próżno szukać tu nudnych wywodów czy zbytecznych retrospekcji. Wszystko jest opisane i wplecione w fabułę tak sprytnie i płynnie, że nawet się nie zauważa, gdy dostajemy kolejną porcję informacji o Cassie i jej życiu.
Bardzo obrazowo i ciekawie pokazana jest specyfika pracy jako strażak. Widać, że pani Center przyłożyła się do tego tematu i nic jej nie można zarzucić, a już na pewno nie to, że potraktowała temat po macoszemu.
Wiele uwagi w tej książce jest poświęcone uczuciom i emocjom. Ale nie tylko relacjom damsko – męskim, choć odgrywają one ważna rolę, ale też więzom rodzinnym i relacjom w pracy.
Wszystko jest opisane bardzo plastycznym językiem, ale bez zbędnej ckliwości.
Jest poważnie, ale i bywa z humorem, jest ten słodko-gorzki klimat, gdy mimo przeciwności losu i niedobrych doświadczeń z przeszłości bohaterowie dostają od autora szansę na „i żyli długo i szczęśliwie”.
I choć od początku można przewidzieć jakim torem pobiegnie akcja, to jednak autorce udało się mnie zaskoczyć kilka razy, a na końcu wzruszyć.
Język jakim posługuje się pani Center jest plastyczny i naprawdę bardzo przyjemny. Autorka potrafi pisać w sposób, który sprawia, że oczyma wyobraźni widzi się wszystko, co rozgrywa się na karatach powieści.
Sami bohaterowie, czy to główni, czy też drugoplanowi są dobrze nakreśleni i chętnie się poznaje ich historie.
Nie ma w tej książce ludzi doskonałych, idealnych. Każdy ma swoje przeżycia i problemy, z którymi próbuje sobie poradzić lepiej lub gorzej.
Mimo, że bohaterowie popełniają błędy, potykają się a czasem i upadają, to nikt się nie poddaje, nie załamuje rąk, tylko próbuje odbić się od dna i znów stanąć na nogach.
W bohaterce jest wewnętrzna siła, która pomoże jej poradzić sobie z trudną przeszłością, a i inne postacie dostaną swoją szansę od losu.
Ta książka mimo kilku trudnych tematów jakie porusza tchnie optymizmem i wiarą w lepszą przyszłość.
Super bonusem było dla mnie nawiązanie do poprzedniej książki autorki, uważam to za całkiem fajny zabieg i mam nadzieję, że w kolejnych swoich powieściach również zastosuje taki motyw.
Czy polecam „To, co bliskie sercu”?
Oczywiście, że tak. To przyjemna, wciągająca i wzruszająca powieść, która nie przytłacza, ale pokazuje różne oblicza życia, jego blaski i cienie, ale i pozwala z nadzieją spoglądać w przyszłość i wierzyć, że z każdego dołka można wyjść obronną ręką.
Jest to moje drugie podejście do twórczości autorki i po raz drugi jestem jak najbardziej na tak. "To, co bliskie sercu" okazało się cudowną książką, na myśl o której robi się ciepło w sercu. To urocza historia o przeciwnościach losu, prawdziwej miłości i przyjaźni. Pełna mądrych słów i zachowań, zmuszająca do refleksji, ale i taka, przy której można zrelaksować się po całym dniu ciężkiej pracy, z uśmiechem na twarzy. Jest to jedna z przyjemniejszych książek, jakie miałam okazję czytać w tym roku i z pewnością jeszcze kiedyś do niej powrócę
Cassie pracuje w straży pożarnej. Splot różnych wydarzeń sprawia, że jej życie wywraca się do góry nogami. Zmienia miasto i jednostkę, musi odnaleźć się w nowym środowisku, naprawić relacje z matkę, uporać się z koszmarami z przeszłości. A w tym wszystkim pojawia się też zabójczo przystojny kolega z pracy…
"Owszem, na świecie jest mnóstwo niewyobrażalnego cierpienia. Ale nie będzie dobrze, jeśli z tego powodu nie pozwolimy sobie na nadzieję, miłość, odczuwanie rozkoszy. Przeciwnie, należy cieszyć się każdą drogocenną sekundą tych uczuć, które na nas spływają. Reakcją na zło tego świata nie powinien być strach przed miłością, lecz coś dokładnie przeciwnego. Powinno się właśnie kochać do szaleństwa, kiedy tylko można."
Katherine Center w swojej powieści potrafiła doskonale uchwycić kobiece uczucia, emocje, wszystko to, co siedzi w każdej z nas, a nie każda jest tak silna i odważna jak główna bohaterka książki. A może jeszcze nie wie, że drzemią w niej takie pokłady siły?
Bohaterowie stanowią ciekawe jednostki. Nie są pozbawieni wad i słabości, co czyni je pełnokrwistymi i takimi, z którymi czytelnik bez trudu może się utożsamić. Cassie sporo przeszła, ale nie poddaje się niesprzyjającemu losowi. Dlatego z miejsca ją polubiłam.
Autorka w realny sposób przedstawiła codzienną pracę strażaków (wiem, bo mój tato również należał do tej grupy) oraz ich męski świat. W tych kręgach właśnie będzie musiała obracać się nasza bohaterka. Czy nie zatraci swojej kobiecości? A może na nowo ją odkryje? Tego Wam nie zdradzę, ale jej przemiana będzie ogromna...
"Straż pożarna to nie jest zwykła praca, to raczej społeczność tworząca jakby małe miasteczko, w którym każdy się o wszystkim szybko dowiaduje."
To bardzo lekka lektura, ale niepozbawiona wielu cennych wartości, spostrzeżeń i chwil do refleksji nad własnym życiem. Traktuje o relacjach międzyludzkich, pokazuje że kobieta i mężczyzna stoją na równych pozycjach (nasza bohaterka wszak jest strażakiem). Szowinizm był, jest i pewnie będzie nam towarzyszył, ale kobieta (mężczyzna zresztą też) nigdy nie powinna przymykać oczu na jej niesprawiedliwe traktowanie tylko i wyłącznie dlatego, iż należy do słabej płci. Równie ważnym, o ile nie najważniejszym aspektem w powieści jest motyw przebaczenia. To niezwykle trudna sztuka, gdy w rachubę wchodzą zranione uczucia.
"Mało wiedziałam o przebaczaniu, ale jednego byłam pewna: nie ułatwia go udawanie, że niszcząca wszystko zdrada to jakaś drobnostka."
Nie tylko uroniłam przy tej książce kilka łez, ale i zarazem zdarzyły się momenty, kiedy wręcz wybuchałam niepohamowanym śmiechem (dla przykładu chociażby wątek z kubkiem moczu).
"To, co bliskie sercu" to wzruszająca, przesiąknięta romantyzmem powieść o miłości, odwadze, nadziei, empatii, poczuciu odrzucenia, rozrachunku z przeszłością, potrzebie wybaczenia, o poszukiwaniu akceptacji u siebie samego, jak i w oczach innych. To lektura, która poruszy niejedno serce! ❤
Dziś dzień dziecka. Zapewne większość z nas, gdy była jeszcze w wieku przedszkolnym, często była pytana o to, kim chce zostać w przyszłości. Dziewczynki zazwyczaj chcą być piosenkarkami, aktorkami czy modelkami, a chłopcy policjantami czy strażakami. Są jednak pewne wyjątki od tej reguły. W najnowszej powieści Katherine Center pt. „To, co bliskie sercu”, główna bohaterka jest… strażakiem. I to nie byle jakim!
Cassie Hanwell wiedzie spokojne i poukładane życie. Pracuje w straży pożarnej w teksańskim mieście Austin i jako jedna z nielicznych kobiet regularnie uczestniczy w wielu akcjach. Pewnego dnia niespodziewany telefon od matki burzy jej spokój. Poważnie chora kobieta, która przed laty porzuciła męża i córkę, teraz potrzebuje jej pomocy.
Staroświecka jednostka strażacka w Massachusetts, gdzie przenosi się Cassie, w niczym nie przypomina jej poprzedniego miejsca pracy. Brakuje funduszy i nowoczesnego sprzętu, a nowi koledzy są nieokrzesani i mają swoje grubiańskie zwyczaje. Nie są zachwyceni, gdy do ich męskiego zespołu dołącza kobieta. Sumienna i obowiązkowa Cassie staje przed dużym wyzwaniem: musi odnaleźć się w nowym środowisku, a oprócz tego naprawić relacje z matką i uporać się z koszmarami z przeszłości. Na jej drodze staje też zabójczo przystojny strażak, przez którego trzymanie się zasady: "Nigdy nie umawiaj się z nikim z pracy" może się okazać niewykonalne.
Wkrótce uczucia do kolegi z jednostki okażą się jej najmniejszym zmartwieniem. Splot dramatycznych wydarzeń wystawi odwagę Cassie na próbę. Czy dziewczyna okaże się wystarczająco silna i zdeterminowana, by zawalczyć o to, co dla niej najważniejsze?
Wraz z egzemplarzem recenzenckim otrzymałam od wydawnictwa Muza paczkę chusteczek. Pomyślałam sobie: „o nie, kolejna ckliwa i przerysowana do bólu historia”. Spotkało mnie jednak spore zaskoczenia. Mimo iż książka ta nie wzruszyła mnie aż tak, bym była zmuszona skorzystać z tego podarunku, to jednak nie zmniejsza to w żadnym stopniu oceny tej książki. Bo powieść ta, jak dla mnie była świetna.
„To, co bliskie sercu” ma swoje gabaryty. Lektura prawie pięciuset stron, wbrew pozorom zajmuje trochę czasu. W tym przypadku jednak, jest zupełnie odwrotnie. Autorka w dobrych momentach i w idealnej ilości podkręca akcję, przez co ciężko się oderwać od lektury. Mimo iż osobiście nie przepadam za takimi dłuższymi powieściami, gdyż często dla mnie są zbyt przeciągane, to jednak w tym przypadku mogę śmiało stwierdzić, że każda strona jest istotna. I co więcej - chciałoby się ich jeszcze więcej.
Przyznam szczerze, że to właśnie profesja Cassie skłoniła mnie do sięgnięcia po tą powieść. Nie pamiętam, bym kiedykolwiek czytała jakąkolwiek historię, w której główna bohaterka jest strażakiem. Katherine Carter porusza w swej książce wciąż aktualny problem dyskryminacji kobiet w pracy. Na przykładzie Cassie pokazuje, że kobiety wciąż postrzegane są jako słabsze i gorsze, i niektóre zawody, powinny być dla nas - kobiet niedostępne.
Bardzo spodobała mi się ogólna kreacja głównej postaci. Cassie jest kobietą zaradną, odważną i inteligentną. Potrafi ugasić wielki pożar, ratować ludzi, którzy ulegli wypadkom, a nawet pomóc zwierzętom. Wydawać by się mogło, że jest człowiekiem idealnym. Kobieta ta ma jednak problem z dopuszczeniem do siebie jakichkolwiek uczuć. Dramatyczne wydarzenia z przeszłości sprawiły, że zamknęła się w sobie i nie nawiązywała żadnych relacji międzyludzkich. Być może w takiej kreacji jest widoczna pewna schematyczność, nie mniej jednak podziwiałam wewnętrzną siłę tej bohaterki i mocno jej kibicowałam.
„To, co bliskie sercu” to powieść wielowątkowa. Autorka porusza w swej historii wiele motywów, jak np.: wpływ straty rodzica na dziecko, choroby, nałogi, wspomniany wcześniej wątek straży pożarnej, ale w głównej mierze, książka ta jest o przebaczeniu. I to nie tylko osobom, które w jakimś stopniu nas skrzywdziły, zraniły, ale przede wszystkim o umiejętności przebaczenia samemu sobie.
Czy było zatem coś, co nie do końca mi się spodobało? Jak dla mnie było za mało akcji ratunkowych. Center często nawiązuje do zawodu bohaterki, wyliczając, w jakich to akcjach Cassie brała udział. Ale było to tylko i wyłącznie wymienianie. Jak na tak dość obszerną powieść liczyłam na coś więcej niż opis dwóch akcji ratunkowych.
Podsumowując, „To, co bliskie sercu” to bardzo dobrze napisany romans, który daje do myślenia. Autorka posiada świetne pióro, dzięki któremu lektura jej historii to czysta przyjemność. Sama jestem zaskoczona tym, że ta na pozór prosta powieść wywarła na mnie aż takie wrażenie. Gorąco polecam!
Moja ocena: 8/10
https://kochajacaksiazki.blogspot.com/2020/06/302-przedpremierowo-katherine-carter-to.html
“To, co bliskie sercu” to co prawda, jej druga książka, którą czytałam. Jednak jej styl pisania nie tylko sprawia, że przez powieść wręcz się płynie. Co ważniejsze, stworzone postacie mają w sobie “ludzkiego ducha”. Nie są tworzone na siłę czy na potrzeby zarysu fabuły.
W powieści “To, co bliskie sercu” wszystko pasuje do siebie jak puzzle 🥰
Wystarczy sięgnąć po powieść i przeczytać. A zamykając książkę, nabrać oddechu, odłożyć na półkę z satysfakcją przeczytanej, świetnej powieści o miłości, głębokiego bólu. I nauce o przebaczeniu.
Uwielbiam czytać właśnie TAKIE POWIEŚCI OBYCZAJOWE/ROMANTYCZNE.
http://www.pierwszadamaoksiazkach.pl/to-co-bliskie-sercu-katherine-center/