



Kolejne śledztwo najsprytniejszego ze szwedzkich detektywów – po raz pierwszy po polsku!
Wiekowa posiadłość lorda Hubbarda – tak jak i cały Londyn – tonie w gęstej mgle. Tej jesieni dzieje się tu coś dziwnego. Na korytarzach słychać jakieś kroki, służące donoszą o wizytach podejrzanych hydraulików, kotka Polly syczy. Kiedy lord Hubbard zauważa czubki butów wystające zza zasłony w bibliotece, stwierdza, że tego już za wiele. Czas zwrócić się po pomoc do Ture Sventona.
– Zacznijmy od razu – powiedział Sventon. – Jedynym sposobem na skuteczną ochronę domu jest przebranie. Proszę uprzejmie zdjąć ten kraciasty garnitur! Od teraz to ja jestem lordem Hubbardem.
– Rozumiem – powiedział lord Hubbard. – Ale kim w takim razie jestem ja...?
– Jest za wcześnie, by wyrażać na ten temat jakąkolwiek opinię.
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Wydawnictwo Dwie Siostry Sp. z o.o., 3 Maja 2 m. 183, 00-391 Warszawa (PL), adres e-mail: office@wydawnictwodwiesiostry.pl
| Autor | Ake Holmberg, Sven Hemmel |
| Wydawnictwo | Dwie siostry |
| Rok wydania | 2018 |
| Oprawa | twarda |
| Liczba stron | 148 |
| Format | 15.0 x 18.50 cm |
| Numer ISBN | 978-83-8150-011-1 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788381500111 |
| Waga | 292 g |
| Wymiary | 157 x 190 x 17 mm |
| Data premiery | 2018.11.21 |
| Data pojawienia się | 2018.11.13 |
Produkt niedostępny!
Ten produkt jest niedostępny. Sprawdź koszty dostawy innych produktów.
Oto on, właściciel posiadłości, w której obecnie przebywają bratankowie i dwie służące lecz kamerdynera brak - takie czasy. Nie ma szans na znalezienie dobrego, wykwalifikowanego kamerdynera, co za każdym razem podkreśla Lord Hubbard. Lord, czyli sam pan domu, który nagle potrzebuje pomocy Ture Sventona, detektywa niebywałego. Nie omieszkał oczywiście zaciągnąć słowa o jego opinii i rekomendacjach, a nawet poleceniach, bo w końcu ważnych spraw nie powierza się byle komu. I udając się do niego prosi o pomoc, a że nie jest jedynym z klientów... Trafia na drugiego, z innego kraju i o innym środku transportu. I od słowa do słowa, od miasta do kłopotu, aż okazuje się, że wszystkim pasuje lot do Londynu, bo to niby po drodze....
Anglia jednak wita przybyszów swoją sławetną mgłą londyńską. Mgłą gęstą jak kaszka manna z cukrem, albo z bitą śmietanką białą jak ta, która wypełnia "psysie". I lecą na ślepo koło Big Benu, który jednym uderzeniem nie dość, że stawia ich w mig na nogi, to jeszcze otwiera oczy, jak żadna kawa na świecie. Ot, takie zaskoczenie w tej gęstej kaszce...
I w owym Londynie zaczyna się śledztwo. W domu Lorda Hubbarda, oczywiście. W jego domu pojawiają się osobnicy w nader dziwnych miejscach i znikają równie tajemniczo. Nawet z zamkniętych pomieszczeń. Jak nie dochodzi, jakiś bliżej niezidentyfikowany hałas, to nagle spod zasłony wystają czyjeś (na pewno męskie) buty. A to znowu inne sytuacje wymykają się spod kontroli. Trzeba to namierzyć, zbadać, och - wyjaśnić.
A jaki sposób na ich uchwycenie znajduje detektyw Pan Ture? Ano specyficzny to typ, kościsty, o szpiczastym nosie i sylwetce jak strzała, co musi mieć (taka jakaś jego nader męska słabość) "psysie" z bardzo, bardzo dużą ilością bitej śmietany, która spływa po brodzie przy każdym kęsie. A "psysie" to ciastka... Muszą być upieczone i "nafaszerowane" wedle smaku Sventona, inne odpadają....
To pokrótce rys tej bajki, opowiadania, książki. Plus genialne rysunki.
Dla każdego, dla małego i dużego, dla grubego i chudego (nawet takiego, co po środku tuszą).
Świetna.