
Komiks Nicka Drnaso bezlitośnie obnaża sterylną jednostajność przedmieść.
Grupa nastolatków zbiera śmieci na poboczu autostrady - flirtując, pieszcząc się i ignorując potencjalnie agresywnego samotnika w swoim gronie. Studentka college'u przyprowadza swojego chłopaka na fatalną imprezę domową, w której uczestniczą jej znajomi z liceum. Młoda kobieta doświadcza traumatycznego incydentu w pizzerii, w której pracuje, a jego skutki ujawniają napięcia rasowe, które kumulują się pod powierzchnią. Fasada ucywilizowanego podmiejskiego krajobrazu i pastelowych bohaterów ze Środkowego Zachodu raz po raz pęka w obliczu przemocy i cichej brutalności.
Ponura satyra społeczna Drnaso ujawnia błyskotliwą znajomość współczesnego społeczeństwa. Pobrzmiewają w niej echa czarnego humoru filmów Todda Solondza, czy komiksów Daniela Clowesa. Każdy rozdział Beverly, precyzyjnie i przejmująco opowiedziany, ujawnia coś nowego - a zarazem znajomego - na temat świata, w którym żyjemy.
Gdyby Beverly było filmem Drnaso zostałby okrzyknięty nowym, oszałamiającym głosem. „Gdyby to była powieść, stałby się literacką sensacją”. Jednak chłodne spojrzenie Drnaso na spowitą mgłą amerykańską psychikę nie jest karykaturalną kopią filmu czy literatury. To coś zupełnie nowego. Beverly to dzieło młodego pisarza-artysty, który nie tylko zna tradycję komiksu, ale także wychodzi poza nią. Beverly to najlepsza i najbardziej elektryzująca powieść graficzna, jaką czytałem od lat, objawiająca twórcę inteligentnego, bystrego, niepokojącego. Z talentem nie tylko do komiksu, ale także do literatury i sztuk wizualnych. Beverly wbije w ciebie swoje kły i nie puści.
- Chris Ware
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Kultura Gniewu Paweł Tarasiewicz, ul. Bartoszycka 10, 04-923 Warszawa (PL), adres e-mail: pawel@kultura.com.pl
| Autor | Nick Drnaso |
| Wydawnictwo | Kultura gniewu |
| Rok wydania | 2022 |
| Oprawa | miękka |
| Liczba stron | 136 |
| Format | 20.0 x 24.0 cm |
| Numer ISBN | 978-83-66128-98-9 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788366128989 |
| Wymiary | 19 x 24 mm |
| Data premiery | 2022.06.24 |
| Data pojawienia się | 2022.06.24 |
| Dostępna liczba sztuk | |
|---|---|
| Dostępność całkowita | 37 szt. |
| Dostępność w naszym magazynie | 1 szt. (realizacja jeszcze dzisiaj) |
Dostępność w punktach Bonito![]() |
|---|
| ul. Staromiejska 6 (50 m od Rynku) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Pokoju 67 (wyspa w centrum handlowym M1) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Batorego 15B (przecznica od ul. Karmelickiej) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Dobrego Pasterza 122 (Prądnik Czerwony) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Josepha Conrada 79 (obok stacji BP) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Kluczborska 17 (przy pętli "Krowodrza Górka") | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Kobierzyńska 93 (osiedle Ruczaj-Zaborze) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Marii Dąbrowskiej 17A (50 m od CH Czyżyny) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Pawia 34 (blisko Galerii Krakowskiej) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Pilotów 2E (300 m od ronda Młyńskiego) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Wielicka 259 (wyspa w Galerii Mozaika) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Wysłouchów 3 (Kurdwanów) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Zakopiańska 62 (Park Handlowy Zakopianka) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 51 (skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 88 (Ursynów - metro Stokłosy) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Niepodległości 54 (przy stacji metro Wierzbno) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Chmielna 4 (50 metrów od ul. Nowy Świat) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Czapelska 48 (200 m od ronda Wiatraczna) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Kondratowicza 37 (blisko Szpitala Bródnowskiego) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Żeromskiego 1 (przy stacji metra Słodowiec) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Plac Grunwaldzki 25 (w budynku Grunwaldzki Center) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Ruska 2 (przy Placu Solnym) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
Darmowa dostawa już od 199,00 zł
Wytnijmy imiona i nazwy, a całość wciąż będzie pachniała Stanami Zjednoczonymi na tyle mocno, że podświadomie to tam umiejscowimy akcję. Oto jak Nick Drnaso odbija klimat amerykańskich przedmieść. Pastelowe kolory skrywają monotonię, groźbę oraz napięcie. Obecna jest nienawiść i niebezpieczeństwo, a to skryte pod obrazkiem uśmiechniętej rodziny. Jest presja społeczna i tłumione pragnienia. Wszystko, co znajome, ale w nieco innej formie. Ludzie się znają, plotki szybko rozchodzą, a każdy zakłada kolejne maski, by być w pastelach, nie w szarościach życia. Ale oto wkracza autor komiksu "Beverly" i obnaża prawdę w subtelny, choć wciąż wymowny sposób.
Stworzone przez niego historie teoretycznie się łączą, ale połączenia te donikąd nas nie prowadzą. Ich wymowa jest jasna, a jednak zamiast kropki stawiane są wielokropki. Wszystko dlatego że czytelnik staje się jedynie obserwatorem krótkich chwil z życia bohaterów, nie pełnego przekroju ich doświadczeń. Uogólniając. Dzięki temu towarzyszyć może nam wrażenie bycia podglądaczem amerykańskich przedmieść i w takim wydaniu ma to swój urok.
Niepokojący był to obraz. Wprawiający w dyskomfort, ale zostajacy we mnie na chwilę. To wada w lawinie plusów. Tytuł ciekawy, dobry, ale nie osiadający na moim sercu. Wart poznania, choć może po prostu nie tak "mój", jakbym tego chciała.
przekł. Krzysztof Cieślik
Piękna, szczęśliwa, dostatnia i bezpieczna bańka naszej współczesnej codzienności życia... - to fakt, czy jednak tylko pozory...
O odpowiedź na to pytanie pokusił się Nick Drnaso - ceniony, lubiany i znany nam doskonale za sprawą świetnego komiksu "Sabrina", autor. A udziela nam on jej na kartach swojego najnowszego działa - opowieści "Beverly", która ukazała się właśnie w naszym kraju nakładem Wydawnictwa Kultura Gniewu.
To zbiór historii o ludziach i ich codzienności, gdzie oto chociażby poznajemy grupę młodych osób zbierających śmieci, wśród której przebywa ktoś, kto nie jest w stanie dostosować się do społecznych norm; kolejno towarzyszymy pewnej rodzinie podczas ich wakacyjnego wypoczynku, gdzie to dzieje się coś bardzo złego z pozostawionym samemu sobie nastolatkiem; dalej obserwujemy spotkanie bliskich znajomych po latach, które przynosi tylko ból, rozpacz i rozczarowanie...; czy też wreszcie poznajemy historię młodej dziewczyny - Mary, która miała zostać napadnięta podczas pracy w pizzerii przez osobę arabskiego pochodzenia, ale która to sytuacja kryje także swoje drugie dno?
Nie znający się bohaterowie, ich mniej lub bardziej dramatyczne losy oraz emocje, które im przyświecają - to właśnie te trzy elementy składają się na tę niezwykle prostą i zarazem fascynującą opowieść o ludziach i naszej codzienności. To błędy i złe decyzje, niefortunne zbiegi okoliczności oraz wpływ społecznych norm i mód na to, jak odbieramy siebie, innych, własne życie. I jest to niewątpliwie gorzka relacja, która czasami co prawda nas rozbawi, ale znacznie częściej zasmuci tym oberwanym ze wszelkich przekoloryzowań i ułagodzeń, portretem naszym własnym...
Każda z zaoferowanych nam tu mini opowieści jest inną, ale każdą cechuje ciekawy scenariusz, inteligencja relacji i mocna emocjonalna wymowa, która objawia się wraz z końcowymi słowami i kadrami. I nie ważne, czy poznajemy właśnie historię o samotności, braku zrozumienia ze strony innych, rodzących się psychicznych zaburzeniach, czy też wpływie chorej ideologii na los jednostek..., zawsze jest intrygująco, porywająco i zarazem prawdziwie. Jest bowiem w tych historiach coś niezwykłego, iż oto za pomocą tak bardzo skromnych i surowych środków przekazu, Nick Drnaso zawiera tak wiele prawdy o tym, jacy jesteśmy.
Kolejny też raz autor ten otwiera przed nami drzwi i okna zwykłych miejsc i sytuacji, pozwalając nam podglądać innych ludzi. I jest w tym coś bezwstydnie ekscytującego, czasami nieco szokującego, ale też i pięknego, że oto możemy w osobach, zachowaniach i czynach tych często bezimiennych bohaterów odkryć także i nas samych - co znów jest ciekawe, ale czasami i trudne w akceptacji. To nasze traumy, lęki, wady i niespełnione marzenia, które jak się okazuje za sprawą tego komiksu, towarzyszą również i innym. To pocieszające, choćby w pewnym stopniu...
Surowość i skromność przekazu objawia się także na polu ilustracyjnego oblicza tego tytułu, gdzie to Nick Drnaso serwuje nam prostą formę, lekką i nieco niedbałą kreskę oraz nie koniecznie skupia się na szczegółach i drobiazgach, pokazując nam dokładnie tyle, ile jest potrzebne. I nie są to piękne ilustracje - może inaczej, nie są piękne wedle obowiązujących kanonów, ale jeśli chodzi o siłę, intymność i szczerość przekazu tych rysunków, to sprawa ma się już zupełnie inaczej. Całości dzieła dopełniają również surowe, wyblakłe kolory, które idealnie oddają klimat tego tytułu.
Taka jest współczesna Ameryka, Europa, Polska - to niezaprzeczalny fakt, który stanowi też o sile tego komiksu. Tak, jak zagubieni, bezsilni, czasami naiwni, ale też i smutni oraz samotni są bohaterowie każdej z zawartych tu historii, tacy jesteśmy my sami i takim jest nasz świat. Oczywiście jest w tym wszystkim szczypta ironii i żartu, ale raczej takiego w tragikomicznej postaci, który owszem - bawi, ale też i skrywa za pojawiającym się na naszych twarzach uśmiechem lekki grymas strachu i lęku przed tym, że więcej tu prawdy, niż fikcji.
Lektura tego komiksu jest niezwykłym, intrygującym i pięknym doświadczeniem ? również dzięki temu, że każda z historii jest dla nas wielką niewiadomą, niespodzianką i początkiem czegoś zupełnego innego. I z pewnością też komiks ten będzie porównywany do "Sabriny" - dzieła wybitnego, któremu to jedna w mej ocenie "Beverly" w niczym nie ustępuje. To równie wielkie emocje, mądrość relacji, intymność spojrzenia na naszą rzeczywistość i swego rodzaju literacka terapia, jaką staje się dla nas czas spędzony nad tym komiksem.
Panie i Panowie - oto na naszych oczach rodzi się wielki artysta w osobie Nicka Drnaso, którego twórczość wykracza już zresztą pod ramy komiksu, o czym przekonuje nas planowana, filmowa adaptacja "Sabriny". Co zaś do "Beverly", to oczywiście gorąco polecam was do sięgnięcia po tę opowieść - zróbcie to koniecznie.
Pamiętacie "Sabrinę"? Komiks, który zachwycał swoją sterylnością i klinicznym niemalże chłodem, w którym kryły się jednak wielkie emocje i treści skłaniające do przemyśleń i zadumy? "Beverly", choć tematycznie odmienna, jest dziełem takim samym. Tak pod względem wykonania, jak i rewelacyjnej jakości.
Różni ludzie, różne problemy, ten sam pozornie uroczy świat. Nastolatki zbierają śmieci. Bawią się, szaleją, ale nie dostrzegają czegoś, co kryje się między nimi. Dla studentki college'u impreza ze znajomymi i chłopakiem przeradza się w prawdziwą porażkę. Pewna kobieta zaś doświadcza w pizzerii czegoś, czego nikt by nie chciał. Z każdą osobą, każdym wydarzeniem, pozory normalności odsłaniają brutalną prawdę
"Sabrina" tego autora to był pierwszy komiks, a właściwie pierwsza powieść graficzna nominowana do nagrody Bookera. Wielkie to osiągnięcie, szczególnie, że mówimy o autorze młodym, bo urodzonym w 1989 roku. Wyróżnienie wyróżnieniem, każdy z nas wie, jak to z nagrodami bywa. Czasem coś je zgarnia, bo wpasowuje się w klimat obecnie panujący na świecie, czasem nagroda trafia w ręce kogoś tylko dlatego, że nie było lepszego kandydata. Ale "Sabrina" autentycznie była świetna, nieoczywista, rewelacyjnie wykonana, graficznie specyficzna, ale mająca w sobie to coś. I "Beverly" jest dokładnie taka sama.
Choć rozpisana na wielu bohaterów i celująca w skalę raczej społeczną, jest to powieść graficzna zadziwiająco intymna. Skupiona na poszczególnych postaciach, ich losach, psychice, problemach i życiu, wnika w te konkretne typy, by poprzez nie opowiedzieć coś więcej, a z tego rodzi się uniwersalna przypowieść o naszym społeczeństwie i czasach, w których żyjemy. O ludziach, z jakimi się stykamy i zastanej rzeczywistości, naszego domu przecież, który często jest tak obcy, tak niegościnny, traumatyzujący i sterylnie zimny.
I właśnie to sterylne zimno jest wielką siłą historii. Widzimy je w rysunkach, widzimy na twarzach bohaterów, czujemy w ich wypowiedziach i w samej historii także. Historii obyczajowej, ale mającej w sobie coś z thrillera. Bo chociaż obserwujemy głownie szare, zwykłe życie, czuć w nim pewien niepokój. I dziwność, bo taka sterylność, czasem wręcz obojętność, w zderzeniu z emocjami, których tu nie brak musi wywoływać osobliwe uczucia, szczególnie, że jednocześnie autor odziera naszą rzeczywistość z kolejnych warstw pozorów. I to się ceni.
I ceni się też rysunki. Te są równie specyficzne, jak treść, dziwnie czyste, sterylne, barwne, a jednak mające w sobie coś mrocznego. Jakbym oglądał film Lyncha, kiedy na ekranie nie dzieje się nic takiego, ale dzięki muzyce czy kontrastom wszelkiej maści, czujemy się niepewnie. I to samo dotyczy "Beverly", choć w innym zakresie owej niepewności. Poza tym wizualnie rzecz sprawia wrażenie jakiegoś serialowego hitu animowanego dla dorosłych. I to też jest zaleta tego dzieła.
W skrócie, powtarzając już to, co pisałem kiedyś przy okazji "Sabriny", kto ceni ambitne, niemainstreamowe i zaangażowane komiksy, zdecydowanie powinien ten album poznać. To rewelacyjne dzieło, skłaniające do refleksji i niepozostawiające nikogo obojętnym wobec bohaterów czy wydarzeń. A przy okazji na długo zapada w pamięć.