
Księżniczka de Cordina, zmęczona życiem na świeczniku, postanawia uciec na kilka tygodni. Przemienia się w zwykłą Camillę MacGee. Zaszywa się w odludnej chacie, która należy do uderzająco przystojnego, ale wyjątkowo niesympatycznego archeologa Delaneya Caine’a.
Początkowo ten mężczyzna ją drażni, z czasem odkrywa w nim jednak pociągające cechy i irytacja zmienia się w fascynację. Kiedy rodzi się między nimi uczucie, Camilla postanawia wyjawić Delaneyowi swoją prawdziwą tożsamość. Od tej pory nic już nie układa się po jej myśli…
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: HarperCollins Polska Sp. z o.o., ul. Domaniewska 34a, 02-672 Warszawa (PL), numer telefonu: +48 22 856 57 57, adres e-mail: info@harpercollins.pl
| Autor | Nora Roberts |
| Wydawnictwo | HarperCollins Polska |
| Rok wydania | 2020 |
| Oprawa | miękka |
| Liczba stron | 272 |
| Format | 12.5 x 20.0 cm |
| Numer ISBN | 9788327649362 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788327649362 |
| Waga | 220 g |
| Wymiary | 125 x 200 mm |
| Data premiery | 2020.06.13 |
| Data pojawienia się | 2020.06.13 |
Produkt niedostępny!
Ten produkt jest niedostępny. Sprawdź koszty dostawy innych produktów.
Przez wiele lat nie czytałam nic napisanego przez Norę Roberts. Jednak ostatnio naszło mnie, aby przeczytać jej jakąś książkę. Była to książka pod tytułem „Księżniczka i tajny agent", która jest pierwszą częścią serii „Księstwo Cordiny". Ten cykl tak mnie wciągnął, że z wielką chęcią sięgałam po kolejne części. W ten sposób doszłam do ostatniej, czyli „Błękitna krew".
Cała seria „Księstwo Cordiny" ma swoje plusy i minusy. Jednym z plusów jest lekkość czytania. I tutaj czwarta część, czyli „Błękitna krew" nie różni się od swoich poprzedniczek. Czyta się ją lekko, szybko i przyjemnie. W tej części przeszliśmy do kolejnego pokolenia rodziny de Cordina. Na główny plan wysunęła się córka bohaterów z pierwszego tomu. Muszę przyznać, że tę część czytało mi się nawet trochę lepiej niż pierwszą, którą do tej pory uważałam za najlepszą z cyklu.
Książka „Błękitna krew" to idealne czytadło na jeden wieczór. Jest to krótka historia o księżniczce, która postanawia poznać inne życie niż te które zna dotychczas. Czas, który z nią spędziłam przyniósł mi relaks i dobre zakończenie dnia. Podeszłam do niej bez żadnych większych wymogów. Miałam się z nią dobrze bawić i tak też było. Nie ma tutaj zbyt dużo wątków pobocznych. Fabuła skupia się na znajomości księżniczki Camilli i archeologa Delaneya. Mamy też możliwość dowiedzieć się co nieco o bohaterach z poprzednich części. Jednak to nie są jakieś rzeczy, których nie moglibyśmy się domyślić, więc uważam, że nie popsują przyjemności z czytania poprzednich części jeśli ktoś by chciał zabrać się za tę serię w innej kolejności.
Z jakiegoś dziwnego powodu uroiłam sobie, że poprzedni tom będzie finalnym. A tu, proszę. Niespodzianka! Znowu, i to w niedługim odstępie czasu, trafiamy do świata książąt, księżniczek oraz ich romansów. Z moich obliczeń wynika, iż już po raz czwarty. Ponownie przyznam się, czuję słabość do tej serii, mimo jej leciutkiej banalności, przewidywalności. Cóż, wszyscy mamy na sumieniu pewne „grzeszne przyjemności”, używając modnego ostatnio terminu. A lato jest idealną porą na książki miłe w odbiorze, które nie wymagają od nas ogromnej dawki koncentracji. Momentami lubię się odprężyć przy podobnej lekturze, tylko po to, aby przenieść się do miejsca, gdzie zawsze możemy liczyć na pozytywne zakończenie, uroczych bohaterów, walczących z przeciwnościami złego losu. A powieści Nory Roberts to ta „wyższa półka” romansideł. Owszem, ten dział istnieje, potwierdzam!
Kiedyś, przy okazji jednej z poprzednich recenzji, wspominałam właśnie o klasyfikacji literatury stworzonej z myślą o mniej wymagającego odbiorcy. Znowu poruszę ten temat dla tych, którzy wcześniej nie mieli możliwości zapoznać się z moją opinią. Mianowicie, zauważyłam tendencję do automatycznego skreślania takich pozycji, nadawania im krzywdzących łatek, poprzez pryzmat współczesnych autorów. A Nora Roberts albo Danielle Steel to swoiste klasyki! Z czasów, gdy hurtowo produkowano książki, zgadza się. Lecz zawsze dbano o to, aby miały w sobie jakiś przekaz, sens. Dlatego lubię do nich sięgać, wbrew uprzedzeniom. Szkoda życia na ograniczanie się, wstydzenie i pozy.
Wracając już do tej części — początkowo sądziłam, że rzeczywiście, będzie jedną z gorszych w całej serii. Ale miło się zaskoczyłam, gdyż Camilla awansowana na moją ulubioną bohaterkę. Dość tradycyjnie, to kolejna z dziewcząt, która pragnie poznać „prawdziwe życie”, daleko od blichtru i zainteresowania jej osobą. Aczkolwiek jest w niej coś uroczego, co sprawia, że z przyjemnością czytałam o przygodach Cam. W tym tomie zabrakło wątku sensacyjno-kryminalnego popularnego w poprzednich. Fajna odmiana, pełna uwaga na relacjach damsko-męskich, podanych w słodki, lecz nie przesłodzony sposób.
Konflikt między parą głównych bohaterów obserwuje się z dziwną satysfakcją, mimo tego, iż doskonale zdajemy sobie sprawę z ich nieuchronnej miłości, pożądania. Oboje są niesamowicie inteligentni, utalentowani w kilku dziedzinach, pozornie pochodzący z różnych światów. Całkiem typowo dla romansów, potrafią odnaleźć iskrę namiętności. Niemniej jednak, ich słowne przepychanki są przezabawne. Brak zagadek kryminalnych nie nadaje akcji miałkości, czego trochę się obawiałam, przyznaję. Zapewne poro osób sięgnęło po ten tom nie wiedząc, że jest częścią cyklu. Spokojnie, również możecie zacząć czytać w taki sposób, bez problemu zrozumiecie fabułę. To zupełnie inna historia, po prostu mająca powiązania z poprzedniczkami.
„Błękitna krew” to dla mnie lektura iście wakacyjna. Dobra do zabrania ją na plażę, poczytania pod parasolem albo też poświęcenia jej jakiegoś deszczowego dnia. Wybór należy do Was! Ze swojej strony gorąco polecam cały cykl i namawiam, aby naprawdę nie spoglądać na niego przez pryzmat „tanich romansideł”. Aczkolwiek rozumiem, gdy ktoś rzeczywiście nie lubi podobnej literatury. Wówczas warto podarować książkę mamie, cioci, babci. Nawet bez okazji. Kto wie, może same zakochają się w twórczości Nory Roberts?
Jak wiecie Nora Roberts jest pierwszą zagraniczną autorką, której książki pokochałam i najzwyczajniej w świecie biorę je w ciemno, bo wiem, że się nie zawiodę.
Młoda księżniczka de Cordina ma dość ciągłego życia w blasku fleszy. Jest tym zmęczona i brak jej prywatności, normalności i szalonej przygody nawet jeśli zbyt wiele by jąto kosztowało. Postanawia uciec. Zmienia wygląd i zamienia się w zwykłą Camillę MacGee.
Życiowa przygoda prowadzi ją wprost do domu przystojnego, ale bardzo wkurzającego i niesympatycznego archeologa.
Jak to mówią, kto się czubi ten się lubi, lecz czy tym razem ta reguła zadziała?
Ta powieść to typowy romans spod pióra autorki. Przyznaję, że bardziej podobają mi się te, w których przeplata się wątek kryminalny/sensacyjny, ale te zwykłe romanse też nie są takie złe.
"Błękitna krew" opowiada o ogromnym pragnieniu wolności i posmakowania zwykłego życia. Nam często się wydaje, że księżniczki mają dosłownie bajkowe życie, jednak tak naprawdę jest one bardzo ciężkie i z ogromną chęcią zamieniłyby się miejscami. Camilli udaje się tego dokonać i w taki sposób rozpoczyna wspaniałą przygodę.
To pełna optymizmu historia, która udowadnia, że warto spełniać marzenia. A po całej tej drodze można trafić nie tylko na niezapomnianą przygodę, ale i na miłość.. Tę prawdziwą i jedyną.