
W nawiedzonym parku rozrywki, gdzie wszystko stoi na głowie, a nadprzyrodzone siły i złośliwe duchy czyhają tuż za rogiem, praca wakacyjna to prawdziwy portal do piekła!
Przekonują się o tym Norma, Barney i gadający pies Pugsley, którzy wpadają w wir odjechanych przygód radykalnie zmieniających ich spojrzenie na dom strachów. Nic nie jest tym, czym się wydaje, a rutynowe obowiązki zamieniają się w czyste wariactwo!
Wraz z przewodnikiem po paranormalnym świecie, cynicznym demonem o imieniu Courtney, przyjaciele zmierzą się z anielską hordą, królem piekła, żalożercą i najstraszliwszymi lękami ze wszystkich: ich pierwszymi miłościami.
Eksplozja kolorów, festiwal szaleństwa i przezabawnych zdarzeń, ale przede wszystkim wyjątkowi bohaterowie, każdy z nich niebanalny, o szerokiej gamie tożsamości, uczuć i emocji. Witamy w Dead Endzie!
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Wydawnictwo Nowa Baśń, ul. Czechowska 10, 60-447 Poznań (PL), adres e-mail: tomasz.zysk@nowabasn.com
| Autor | Hamish Steele |
| Wydawnictwo | Nowa Baśń |
| Rok wydania | 2022 |
| Oprawa | miękka |
| Liczba stron | 220 |
| Numer ISBN | 9788382030990 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788382030990 |
| Data premiery | 2022.08.01 |
| Data pojawienia się | 2022.08.01 |
| Dostępna liczba sztuk | |
|---|---|
| Dostępność całkowita | 13 szt. |
| Dostępność w naszym magazynie | 3 szt. (realizacja już jutro) |
Dostępność w punktach Bonito![]() |
|---|
| ul. Staromiejska 6 (50 m od Rynku) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| al. Pokoju 67 (wyspa w centrum handlowym M1) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Batorego 15B (przecznica od ul. Karmelickiej) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Dobrego Pasterza 122 (Prądnik Czerwony) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Josepha Conrada 79 (obok stacji BP) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Kluczborska 17 (przy pętli "Krowodrza Górka") | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Kobierzyńska 93 (osiedle Ruczaj-Zaborze) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Marii Dąbrowskiej 17A (50 m od CH Czyżyny) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Pawia 34 (blisko Galerii Krakowskiej) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Pilotów 2E (300 m od ronda Młyńskiego) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Wielicka 259 (wyspa w Galerii Mozaika) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Wysłouchów 3 (Kurdwanów) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Zakopiańska 62 (Park Handlowy Zakopianka) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 51 (skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 88 (Ursynów - metro Stokłosy) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| al. Niepodległości 54 (przy stacji metro Wierzbno) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Chmielna 4 (50 metrów od ul. Nowy Świat) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Czapelska 48 (200 m od ronda Wiatraczna) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Kondratowicza 37 (blisko Szpitala Bródnowskiego) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Żeromskiego 1 (przy stacji metra Słodowiec) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Plac Grunwaldzki 25 (w budynku Grunwaldzki Center) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Ruska 2 (przy Placu Solnym) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
Darmowa dostawa już od 199,00 zł
"Martwy Punkt. Próba obserwatora" to historia młodych osób i psa, które pracują w nawiedzonym parku rozrywki.
W czasie gdy obok toczy się zwykłe życie, oni mają kontakt z demonami, aniołami i innymi siłami, mniej lub bardziej czystymi
Jest jeszcze tajemniczy obserwator, który próbuje pozyskać ich dusze...
Brzmi absurdalnie? Właśnie taki jest ten komiks! Pełen szaleństwa, barw, magii, kłopotów, ale też problemów młodych ludzi, którzy są głównymi bohaterami.
Mimo dziwacznego początku, z czasem czytelnik coraz pewniej i bardziej znajomo czuję się wśród postaci, tego świata i samej historii. Niespodziewanie okazało się, że jestem strasznie w nią wkręcona i nie mogę się powstrzymać przed przewracaniem kolejnych stron
Po pewnym czasie byłam już bardzo zaangażowana w fabułę i przeżywałam losy bohaterów.
Kreska jest specyficzna i nieszczególnie w moich klimatach, ale bardzo podobały mi się używane kolory, często jaskrawe i kontrastujące ze sobą. Jakby nie patrzeć, dobrze pasują do tego stylu rysunku
Myślę, że nie jest to komiks dla każdego, ponieważ dla wielu może być "zbyt dziwnie" i na to należy się nastawić nawiedzony park rozrywki już sam w sobie sugeruje, że może być absurdalnie.
Tak jest, ale jest też wciągająco i naprawdę fajnie! Bardzo dobrze bawiłam się przy tym komiksie i jego skończeniu uznałam, że gdybym tylko miała pod ręką kolejny tom to od razu bym po niego sięgnęła
Polecam fanom absurdu, parków rozrywki, demonów schodzących na ziemię, a przy okazji (nie)zwykłego życia nastolatków
Od razu w oczy rzuciła mi się kreska, która całkowicie trafiła w mój gust. Oddaje ona klimat kreskówek, a do tego jest bardzo staranna, szczegółowa i kolorowa, co daje świetny efekt i znacząco umila czytanie.
Jednak nie jest to jedyną zaletą komiksu! Dzieje się tu bardzo dużo, a rozdziały przedstawiają różne historie, jednak łączą się one w całość i mają sens zarówno osobno, jak i w kontekście całego komiksu.
Ogromnie spodobał mi się klimat. Jest mroczne, nadnaturalnie i oryginalnie. Połączenie tych wszystkich elementów sprawia, że od komiksu wręcz nie można się oderwać. Poza tym czyta się go bardzo szybko. Podobało mi się również, że nie jest za krótki, choć sama chciałabym jeszcze więcej!
Polubiłam bohaterów i niesamowicie doceniam ich różnorodność. Każdy jest inny z charakteru, ale dostajemy także różne kultury i reprezentacje LGBTQ+, a nawet demony, anioły i wspaniałego mopsa!
Poza cudowną rozrywką dostajemy tu też emocje. Mnie końcówka całkowicie dobiła i doprowadziła do łez. Poza tym często bałam się o bohaterów i kibicowałam im z całego serca.
Komiks ogromnie mi się podobał i na pewno skuszę się również na serial netflixa, dla którego był on inspiracją.
"Martwy punkt" polecam każdemu. Jest to świetny komiks nie tylko dla nastolatków, ale i dla osób starszych, które chcą spędzić miły wieczór z lekturą.
"Martwy Punkt" nie zachęciłby mnie w księgarni. Będę z Wami szczera ale to nie kreska, za którą super przepadam. Zachęcił mnie opis wydawnictwa i to, że w ferworze nauki na pewno dawka humoru i przygody się przyda.
Jakiego szoku doznałam, gdy okazało się, że to nie tylko prosta historia z humorem! Po skończeniu rozbeczałam się w głos. Poważnie, nie pamiętam kiedy się tak spłakałam. Nawet kreska wydała mi się z czasem idealna!
Mamy tu świetną reprezentację! Główny bohater jest osobą transseksualną, mamy także demona który używa zaimków onu/jenu oraz osobę, która ma lęk społeczny.
Same historie są wciągające, naprawdę mogłabym to przeczytać na jednym posiedzeniu, jednak kończenie licencjatu mi na to nie pozwalało.
Jeśli lubicie książki z różnorodną reprezentacją, pieskami i demonami to wasz MUST READ!
Ja nie spodziewałam się, że komiks mi i Elmasowi tak się spodoba! Dodaję go zdecydowanie na topkę i obiecuję, że jeszcze nie raz o nim wspomnę!
Potrzeba mi drugiego tomu!!!
Jak zaczęłam go czytać, to nie przestałam dopóki nie skończyłam. Oj wciągnął mnie niesamowicie.
Ale co w nim takiego jest? Na pewno mnóstwo humoru, żartów i ironii. Nie można również narzekać na brak akcji, które momentami była chaotyczna, to jednak ten chaos pasuje do tej historii. No bo jak ma panować porządek, gdy do świata przedostaje się sam diabeł i inne postacie z innych światów.
Jest jeszcze jedna rzecz, która bardzo mi się podobała. Mianowicie niektórzy bohaterowie reprezentują społeczność LGBTQ+. Przed każdym rozdziałem znajduje się notatka o danej postaci i w niej zawarta jest informacja o zaimkach jakich należy stosować. Uważam, że w komiksie fantasy pojawienie się tych rzeczy jest świetne.
I cóż mam wam jeszcze powiedzieć? Chyba pozostało mi tylko Was zachęcić do sięgnięcia po ,,Martwy punkt. Próbę obserwatora". Ja się na nim świetnie bawiłam. Komiks jest ładnie wydany, obrazki są cudowne, więc nie pozostaje Wam nic, tylko kupienie i przeczytanie tego komiksu.
Martwy punkt jest niezwykłym miejscem w parku rozrywki. To tam jest przejście międzywymiarowe, a demony i inne nadprzyrodzone istoty są na porządku dziennym. Zmaganie się z nimi to codzienność głównych bohaterów. Niemal od początku są obserwowani przez tajemniczą postać, która czyha na nich w cieniu.
Każdy rozdział w komiksie jest nową przygodą, co bardzo mi się podobało. W każdym pojawia się inny demon (bądź anioł), a bohaterowie muszą odnajdywać sposoby, aby wyjść z tych przygód cało. Oprócz tego, fabuła jest naprawdę świetnie wykreowana - nie da się nudzić przy tej lekturze.
Ważnym elementem powieści graficznej jest reprezentacja osób queerowych. Główny bohater jest transpłciowym chłopakiem. Mamy również wspomniane o chodzeniu na terapię.
Rysunki także przypadły mi do gustu, a sam komiks jest wydany z dbałością o szczegóły - wydawnictwo dokonało wszelkich starań, aby egzemplarze prezentowały się jak najlepiej. Na podatki mamy mapkę parku - co jest wspaniałe!
Podczas czytania bawiłam się naprawdę świetnie! Uwaga - bardzo wciąga! A to zakończenie? Potrzebuję kontynuacji jak najszybciej. Jest to świetna pozycja na wieczór, kiedy chcemy się wyłączyć i przenieść do zupełnie innego świata.
Ten komiks miał ogromny potencjał, w końcu grupa dzieciaków (którzy są 20+), gadający pies i nawiedzony dom (jak teraz to piszę to mam w głowie tylko jedno: Scooby Doo!), a do tego winda, która jest portalem do innych wymiarów, gdzie żyją anioły i demony. A to wszystko, w jeszcze bardziej nawiedzonym parku rozrywki!
Norma, Barney i Pugsley (to ten gadający pies) wraz z bardziej przeszkadzającym niż pomagającym demonem, Courtney, muszą uratować świat ludzi przed demoniczną zagładą. Jednocześnie muszą zmierzyć się z lękami przeszłości, które chodzą za nimi krok w krok nie dając o sobie zapomnieć.
Miał to być ekscytujący komiks z dreszczykiem i reprezentacją LGBTQ+, ale został z tego tylko komiks z reprezentacją. Myślę, że aby ta historia spełniła swój potencjał, musiałaby mieć bardziej rozwinięte rozdziały, ponieważ walka z demonami kończyła się zanim w ogóle się zaczęła. Jakikolwiek „złoczyńca”, który mógłby nas zainteresować, znikał jak płatek śniegu na ciepłej ręce. W pewnym momencie okazało się, że wystarczy niektórym demonom po prostu zrobić zdjęcie i po sprawie; Dobrze, że autor zdecydował się po drodze dodać jakieś komplikacje, bo bez tego, to byłaby już totalna katastrofa.
Jeżeli zaś chodzi o reprezentację, to mamy tutaj osobę niebinarną (Courtney), osobę trans (Barney’a) i romans między dwójką chłopaków, no dobrze, zalążki romansu. I to właściwie tyle, nie mamy za bardzo poruszonej kwestii osób niebinarnych; w przypadku Barney’a mamy tylko wzmiankę, że został on wyrzucony z domu, a we wspomnieniach jest ukazana jego dawna postać; zaś sam romans jest raczej powierzchowny, nie mamy zbyt wielu emocji, jedyną może być rozpacz Barney’a po domniemanym odrzuceniu.
Moim zdaniem, jest to pozycja słaba, możliwe, że to ja zaczynam po prostu wyrastać z takiej literatury, ale jednocześnie nie jestem pewna, czy młodszym czytelnikom się ta książka spodoba.
Powiem Wam, że Martwy Punkt jest świetnym komiksem! Dawno się tak nie ubawiłam. Pełen humoru i różnych przygód w tytułowym Martwym Punkcie. Bohaterowie Norma oraz Barney szukają nowej pracy w domu strachów, a znajdują tam demona oraz portal do innych wymiarów. Postaci mamy oczywiście sporo więcej, nie brakuje reprezentacji LGBTQ+ - mlm, osobę transpłciową czy osobę niebinarną.
Na Netflixie jest luźna ekranizacja Martwego Punktu, luźna dlatego, że trochę się różnią ale również mi się bardzo podoba.
Kreska jest bardzk prosta i dzięki temu ma coś w sobie. Komiks jest pełen kolorów i ciekawie narysowanych bohaterów.
Komiks bardzo polecam jest naprawdę super!
A co powiecie na straszliwą przygodę w Martwym Punkcie? Mogłoby się wydawać, że to zwyczajny park rozrywki. Gdyby nie winda, którą można się poruszać między trzynastoma wymiarami. Norma, Barney i gadający mops Pugsley pracują tutaj na co dzień i oprócz oprowadzania wycieczek, muszą też się mierzyć z różnymi nadprzyrodzonymi stworami takimi jak: król demonów, żalożerca czy anielska horda. To prawdziwe szaleństwo, zwłaszcza że te wszystkie demoniczne siły próbują zawładnąć naszym światem! A wszystko zaczęło się od potężnego Temelukusa, którego ściągnął Courtney…
To zapierająca dech w piersiach historia, która zainspirowała wytwórnię Netflix do stworzenia serialu „Martwy Punkt: Paranormalny Park”. Nie dziwię się, bo oprócz dawki humoru i świetnej akcji mamy też bardzo ważne wątki jak: pierwsza miłość, przyjaźń, problemy rodzinne, przywiązanie oraz reprezentację osób LGBTQ+.
Jestem absolutnie zakochana w kreskówkowej kresce i pięknych kolorach. Przez karty komiksu możemy obserwować ogromną przemianę bohaterów. Uczą się na własnych błędach, jednocześnie dbając o innych. To świetny przykład tego jak przyjaźń potrafi uratować życie! Rzadko spotykam się z książkami czy komiksami, na których śmieję się i płaczę jednocześnie. „Martwy Punkt” jest pełen zarówno humoru i akcji jak i wzruszeń. A zwłaszcza na końcówce, która rozwaliła mnie emocjonalnie.
Spotkałam się z różnymi głosami, że niektórzy nie lubią czytać komiksów, bo mają wrażenie, że akcja dzieje się zdecydowanie za szybko i nie ma w tym wszystkim głębi. Ten komiks jest inny, uwierzcie mi. Nie miałam poczucia, że jakieś wydarzenia są skrócone czy niepełne. Wszystko pięknie się razem łączyło, a co ciekawe były też chwile „wytchnienia” między wszystkimi wydarzeniami.
To na pewno będzie świetny komiks zarówno dla prawdziwych komiksoholików, jak i dla osób które dopiero zaczynają swoją przygodę z komiksami.
Komiksy to ciekawe medium. Można trafić na komisy, które starają się opowiedzieć jedna historie, jednocześnie opowiadając druga.
Gwoli ścisłości w życiu przeczytałam cały jeden komiks od deski do deski “ Sandmen’a”.
Próba obserwatora opowiada o dwójce znajomych, Barney i Norma i gadającym mopsie Pugsley’u , którzy wspólnie zajmują się nawiedzonym parkiem rozrywki, który jednocześnie jest między wymiarowym portalem do innych wymiarów. Brzmi pewnie jak kolejna historyjka dla nastolatków. I tak tez jest. Tylko, ze Barney jest trans-chlopakiem gejem żydowskiego pochodzenia, a Norma jest autystyczna bi amerykanka pakistańskiego pochodzenia.
Woah
Mamy więc ogromną mieszankę kulturowo-subkulturowa w konwencji nastoletnich łowców demonów. Jak sprawuje się cala powieść?
Ok.
Jest to dzieło adresowane do nastolatków i to czuć. Reprezentacja bohaterów jest dla mnie ogromnym plusem, bo w/w opisy są czymś, co wychodzi przy okazji i bardzo naturalnie , a nie jest główna osia “istnienia bohaterów” (patrze na ciebie Rey). Porusza przy tym takie tematy jak interakcje społeczne (co wszelkie osoby nieneurotypowe potwierdzą, że bywa bardzo problematyczne), przyjaźń, przywiązanie, miłość i to wszystko w czasach XXI wieku i queerowo. W naszym kręgu kulturowym reprezentacja to cos czego nie ma za wiele, a już zwłaszcza osób transplciowych, a w szczególności trans-meskich, wiec ciesze sie, ze pozycja taka pojawiła się u nas.
Nie jestem pewna czy spodoba sie starszemu odbiorcy. Jak pisałam, należy brać pod uwagę, ze to dzieło dla nastolatków i jako takie ma ode mnie pozytywna recenzje i polecenie.
Magdalena Pilecka - Blogka.pl
"Martwy Punkt" to moje pierwsze podejście do komiksu, więc to może mieć jakiś wpływ na mój odbiór tej pozycji.
Książka, mimo że miała naprawdę ciekawą fabułę, minęła mi strasznie szybko. Nie zdążyłam się w nią nawet wciągnąć, a już się skończyła. Dokładnie taki sam problem mam z kreskówkami. Komiks składa się z kilku różnych opowiadań, w których poznajemy poszczególnych bohaterów, a ich historie łączą się w spójną całość. Ja niestety nie jestem fanką opowiadań, więc również w tym przypadku nie przypadło mi to do gustu.
Autor skupia się na podkreśleniu zaimków oraz reprezentacji queerowej. Może to być obecnie trochę kontrowersyjna opinia, ale to zdecydowanie nie jest dla mnie powód, żeby sięgnąć po daną pozycję, jest to jedynie dodatek do całej fabuły. Nie przepadam też za książkami, które skupiają sie jedynie na takich tematach. Uważam to za mały minus dlatego, że ja nie sięgam po książki dla bohaterów tylko całej otoczki i z reguły nie przywiązuje uwagi do ich opisów. Nie jest dla mnie również problemem postać, która powiela wszelkie schematy.
Mimo wszystko i tak cieszę się, że sięgnęłam po tę pozycję. Uważam, że był to dobry wybór na moje pierwsze podejście do komiksu. Chyba jednak niestety muszę stwierdzić, że to nie jest forma dla mnie. Komiks polecam każdemu, kto ma ochotę na ciekawą przygodę na jeden wieczór.
Wyobraźcie sobie nawiedzony park rozrywki, który skrywa wiele tajemnic... Znajduje się tam portal do piekła, z którego czarne siły próbują wydostać się na zewnątrz.
Moglibyście pracować w takim miejscu?
Otóż Barney, Norma i Pugsley to postacie, które muszą się z tym mierzyć.
Nadnaturalne zjawiska, duchy, demony i wiele więcej...
Bohaterowie będą musieli zmierzyć się z nie lada wyzwaniami!
Kolorowe, świetnie rozrysowane grafiki przyciągają uwagę. Kreska jest bardzo oryginalna. Niestety nie oglądałam jeszcze animacji na NETFLIX i nie mam porównania, ale na pewno nadrobię i wrzucę informację!
Historia wciąga i muszę przyznać, że dzięki niej pogodziłam się z komiksami! Zważywszy na klimat związany z demonami i duchami komiks skierowany jest raczej do nieco starszego odbiorcy. Każde z bohaterów jest bardzo unikatowy i wykreowany w odmienny sposób. Każdy z nich wnosi coś od siebie do historii i wszystko składa się w niezłą całość. Jeśli kochacie oryginalną fantastykę, to koniecznie musicie sięgnąć po "MARTWY PUNKT". Gwarantuje jazdę bez trzymanki i ogrom zwrotów akcji. Książka podzielona jest na kilka rozdziałów i każdy z nich posiada zróżnicowaną fabułę. Końcowo wszystko się łączy, a zakończenie zaskakuje. Dzieje się tam wiele, odnajdziecie tam sporo magii i zjawisk paranormalnych.
Kocham tego typu rozluźniające propozycje! Czasami potrzeba takiego małego odcięcia od rzeczywistości.
Bardzo mocno polecam!
Ten komiks był bardzo przyjemny! Czytało go się szybciutko, ale mimo tego moje odczucia przy czytaniu były dosyć duże. Było kilka tekstów które mnie rozbawiły, zasmuciły, a gdy bohaterowie odczuwali coś innego to też z nimi to podzielałam. A jeśli chodzi o bohaterów to muszę przyznać, że byli oni hmm.. oryginalni. (lekki spoiler) Podoba mi się to, że jest tu reprezentacja osób queerowych, myślę, że to może nauczyć młodzież a nawet trochę młodszą młodzież tolerancji i szacunku do innych co teraz jest jednak ważną kwestią. Fabuła - przyznam, że czasami się w niej gubiłam (tym bardziej, że "Martwy Punkt" czytałam o późnej godzinie), ale i tak dobrze się bawiłam. Książka przypomina mi trochę serię "Paper Girls" są to też komiksy i mają lekko zakręconą fabułę. Tutaj w tej powieści czułam jednak bardziej mroczny klimat, co przypadło mi do gustu!
Rzadko sięgam po komiksy, ale ten naprawdę mi się spodobał. Na początku trochę nie rozumiałam co się dzieje, ale szybko wciągnęłam się w przygody bohaterów.
Pomysł na świat - świetny. Sam park i martwy punkt to miejsce które jest bardzo interesujące, ale jeszcze bardziej interesujące były wszystkie te wymiary, przeskoki w czasie, portale itp. Wszystko było maksymalnie pokręcone, ale to właśnie najbardziej mi się podobało.
Dużym plusem książki na pewno są bohaterowie. Byli bardzo dobrze i różnorodnie wykreowani, mamy też sporą reprezencję queerową. Moim absolutnym faworytem jest pies Pugsley.
Akcja pędziła bardzo szybko i nie było ani jednego nudnego momentu. Cały czas wraz z bohaterami odkrywaliśmy nowe rzeczy i przeżywaliśmy nowe przygody. Zakończenie było tak szalone że dosłownie co jakiś czas musiałam wracać kilka stron żeby zobaczyć czy dobrze zrozumiałam i mam nadzieję że powstanie kolejna część, bo po ostatnich stronach bardzo chętnie po nią sięgnę.
Teraz nie pozostaje mi nic innego jak zobaczyć serial na netflixie i sprawdzić czy spodoba mi się tak samo jak komiks.
Spodziewałam się po tym komiksie luźnej rozrywki i to właśnie dostałam!
Komiks opowiada o grupce przyjaciół (+ współpracownikach) i ich paranormalnych przygodach. Przezwyciężanie demonów, jak i własnych lęków.
Kreacja postaci była fajna, z humorem. Mam może małe zastrzeżenia do ich wieku, bo według mnie byli czasem za bardzo dziecinni i powinni być nastolatkami (ale zakładam, że zostali wykreowani na 20-latków, aby być full time pracownikami)
Komiks ma pełno reprezentacji, w tym głównego bohatera, który jest trans mężczyzną, niebinarną postać, osoby różnej narodowości. A pomiędzy demoniczne knucia są wplecione takie sprawy jak np. uczęszczanie na terapię. No i mamy tu jeszcze gadającego psa!!
A chociaż komiks jest raczej comfort readem z prostymi, dziecinnymi rozwiązaniami, to koniec zaskoczył nawet mnie! Choć równocześnie ten główny wątek fabularny był według mnie trochę za bardzo zagmatwany.
Tak więc "Martwy punkt" nie trafi może do ulubieńców, ale była to szybka, luźna rozrywka, która może trafić do wielu osób w swojej dziwności :)
Na świeżo, czyli dosłownie 10 minut temu skończyłam czytać "Martwy punkt" - komiks, w którym nie za bardzo wiem, co się działo, ale jestem tak zachwycona, że nie wiem jak wyrazić to słowami.
1. Mamy tu ogromną reprezentację: LGBTQIA+ (osobę transpłciową, mlm, osobę niebinarną), osób neuroróżnorodnych, osobę grubą, osoby różnych narodowości - uwielbiam taki patchwork wyszyty z mocno wyczuwalnym szacunkiem i miłością do bohaterów
2. Ciężko w wypadku komiksu mówić o stylu, ale myślę że tłumaczka (Anna Pochłódka-Wątorek) poradziła sobie świetnie, idealnie udało jej się oddać sarkastyczne żarty. Pierwszy raz spotkałam się w książce z osobą niebinarną, która używa zaimków (onu, jenu, wu) i tak to wszystko poszło tu naturalnie! Poza tym świetnym rozwiązaniem w komiksie jest napisanie nam po prostu jakich zaimków używają bohaterowie.
3. Spłakałam się. Generalnie fabuła jest dość prosta w tym całym chaosie - mamy park rozrywki, a w tym parku dom strachów, czyli Martwy Punkt. Martwy Punkt, tak się składa, jest też portalem do piekła - trochę niezręcznie. W każdym razie z tego piekła, a też i innych wymiarów wyłażą przenajróżniejsze osobniki i tak... Fabuła przypomina trochę losowe scenki, które spinają wątki z życia głównych bohaterów - bawiłam się cudownie, dosłownie pochłonęłam ten komiks. Jest zabawnie, jest momentami poważnie i momentami smutno. Jest bardzo dziwnie i chaotycznie, a na tym koncie we stan chaos.
4. Kreska - kreska nie każdemu przypadnie do gustu, ale sam komiks - to trzeba przyznać - jest wydany bardzo ładnie. Kolorowe ilustracje z wieloma szczegółami. Duże pole do popisu, bo jednak osobniki z piekieł to wiadomo - wyobraźnia może szaleć.
5. Skoro motywem przewodnim są diabły to ja oceniam ten komiks na 5 sztuk.
Norma, Barney i jego ukochany pies Pugsley pracują w parku rozrywki, gdzie wszystko wymyka się logicznemu rozumowaniu. Okazuje się, że miejsce pracy Normy i Barneya jest portalem do piekła, przez który przenikają do świata ludzi nadprzyrodzone siły i złośliwe duchy. Wraz z ich demonicznym przewodnikiem o imieniu Cortney stawiają czoła wielu nieprzyjemnym postaciom, a także ich własnych słabościom.
Nie sądziłam, że będę się aż tak dobrze bawić podczas czytania tego komiksu! Bohaterowie byli ciekawi, a ich przygody naprawdę intrygujące. Wielkim autetm było świetnie poczucie humoru, które przejawiało się w przezabawnych dialogach i wypowiedziach.
Strona wizualna również mnie zachwyciła - bardzo kolorowa, dokładna i dobra kreska! Dzięki niej lektura przebiegała wyjątkowo przyjemnie i płynnie.
Oprócz tego poruszona została kwestia odkrywania własnej tożsamości. Komiks przemycał bardzo ważne wartości i naukę dotyczącą np. odpowiednich zaimków.
Martwy Punkt (po angielsku Dead End i nie wiem czemu, ale śmieszy mnie ten tytuł) był inspiracją dla serialu animowanego znanej platformy streamingowej.
"Próba Obserwatora" składa się z kilku rozdziałów, które opowiadają o walce pracowników parku rozrywki z różnymi demonami. Każdy rozdział jest poświęcony innemu złoczyńcy (wszystko by się udało, gdyby nie te wścibskie dzieciaki), ale za każdym razem coś je łączy i wszystko zmierza do puntu kulminacyjnego.
Barney, Norma i Pugsley to mieszanka różnych charakterów (i gatunków, bo Pugsley ma coś w sobie z psa), które sprawiają że nie można się oderwać - albo tak jak w moim przypadku, rozdziały należy dawkować, byleby nie przeczytać zbyt szybko.
Jest zabawnie, trochę strasznie i wzruszająco. Do tego kreska jest świetna i charakterystyczna (zwłaszcza nosy bohaterów). Czekam na więcej - choć z pewnym bólem w sercu i biorę się za seria
Trójka bohaterów, Norma Khan, Barney Guttman oraz mopsik Pugsley Guttman pracują w atrakcji Martwy Punkt w parku rozrywki gwiazdy filmowej Pauline Phoenix. W parku, w którym znajduje się winda międzywymiarowa, przez co dzieje się w nim wiele niewyjaśnionych i strasznych zjawisk.
Komiks jest wręcz cudowny. Tak w warstwie narracyjnej, jak i obrazkowej. Nie próbuje być realistyczny, pełen bijących po oczach szczegółów. Jest prosto narysowany. Przywodzi mi na myśl komiksy Kaczora Donalda z lat 90.
Przygody bohaterów łączą ze sobą akcję z warstwą emocjonalną. Tematyka queerowa jest świetnie wpleciona w narrację i jest nieoderwalnie związana z postępowaniem wszystkich występujących na kartach postaci.
Na wyróżnienie zasługuje fakt użycia queerowych zaimków. Bohaterowie używają ich w sposób naturalny, niewymuszony. Dzięki takiemu zabiegowi starsi czytelnicy oswoją się z tym w warstwie językowej i może również zaczną używać.
Czytanie komiksu “Martwy punkt” było ogromną przyjemnością i zabawą na kilka godzin. Szkoda, że ponad 200 kart czyta się tak szybko. Ja czuję niedosyt i już tęsknię za bohaterami.
Pierwsza praca zawsze wyzwala emocje. A gdyby pierwszym pracodawcą był upiorny park rozrywki, a do tego mający w swoim centrum portal do innych wymiarów, z którego co rusz próbują wydostać się diabelskie stwory? W takiej sytuacji znaleźli się bohaterowie komiksu.
"Martwy punkt" to pełna czarnego humoru "piekielna" jazda bez trzymanki. Ten komiks to prawdziwa petarda - rollercoaster, który zabierze Was do piekła i z powrotem bez ruszania się z fotela (czyli całkiem bezpiecznie).
Świetnie narysowany, błyskotliwy i zabawny, a na dodatek poruszający ważne, zwłaszcza dla młodych, kwestie jak akceptacja czy transpłciowość - taki jest "Martwy punkt". Zacząłem czytać i nie mogłem się oderwać. W komiksie znajdziemy mnóstwo niesamowitości: duchy, demony, podróże w czasie, magię (głównie niebezpieczną), gadające psy; a to tylko część tego, co nas czeka gdy przekroczymy bramy parku rozrywki.
"Martwy punkt" był inspiracją dla serialu animowanego Netflix, który choć całkiem fajny, nie dorównuje papierowemu pierwowzorowi. Jeśli sięgniecie po komiks, jedno jest pewne - pochłonie Was bez reszty (z dwojga złego to chyba lepiej komiks niż piekło ;) Polecam.
Martwy Punkt to najmniej popularna atrakcja Pollywood. Nawiedzony dom, gdzie winda nie działa, a podświetlane duchy mogą porazić prądem. Ale to właśnie tam znajduje się portal do piekła.
Znany nam świat to wymiar siódmy. Ten, który znajduje się między wymiarami aniołów oraz demonów. Miejsce, które mogłoby być do bólu nie magiczne, gdyby przeróżne byty nie próbowały znaleźć w nim dla siebie miejsca. To właśnie im stawić czoła musi dwójka ludzi (trans chłopiec i dziewczyna z problemami lękowymi) oraz pies (mówiący i z ogromną mocą, ale jednak). Oprócz nich poznajemy wiele innych barwnych bohaterów, a każdy wydaje się być interesujący, nawet jeśli pojawią się jedynie na moment.
Co za różnorodność reprezentacji! W komiksie spotykamy ludzi o odmiennym kolorze skóry, orientacji czy tożsamości. Poruszane są problemy psychiczne i wspomniana zostaje neuroróżnorodność. Wszystko skrzy kolorami i nie mogę wyjść spod wrażenia tego, w jak ciepły sposób Hamish Steele przytula czytelnika. Tworzy dla niego bezpieczne miejsce, gdzie może poczuć się dobrze niezależnie od tego, kim tak właściwe jest. Miejscu, gdzie wszystko co „inne" znajduje koniec końców przyjazne serca. To jeden z większych atutów komiksu.
Kolejnym - nie tak ważnym, choć mocno wpływającym na poziom całości - jest humor. Niewymuszony i naturalny, oto w czym tkwi jego urok. Dzięki niemu całość, choć nie boi się trudniejszych momentów, jest lekka. Są w niej demony, jest śmierć i potykamy się o problemy codzienne, a jednak całość fantastycznie odpręża. Uspokaja zniszczone po ciężkim dniu nerwy i angażuje rozbiegane myśli. Mroczne i trudne przemyka pod ścianą, wciąż jest obecne, ale nie przytłacza.
Na niektóre tytuły natrafiamy w odpowiednim momencie i tak też miałam z „Martwym Punktem". Gdy potrzebowałam czegoś, co ukoi moje myśli, da mi rozrywkę i sprawi, że będę dobrze się bawić, a po wszystkim pozostanie mi w sercu ciepło - trafiłam na ten komiks i jestem wdzięczna wydawnictwu Nowa Baśń, że przypadkowo tak dobrze trafiło w to, czego szukałam, choć nawet o tym nie wiedziałam.
Za jakiś czas, gdy emocje opadną, pewnie zobaczę więcej wad całości i zacznę spychanie w cień mroku życia uważać za spłycanie (mam nadzieję, że tak się nie stanie), ale na dzień dzisiejszy jestem zauroczona i już wiem, że będę musiała obejrzeć serial! Mam słabość do właśnie takich tytułów i nic na to nie poradzę.
przekł. Anna Pochłódka-Wątorek
Psst, klimat oooodrobinę kojarzy mi się z „Porą na Przygodę", ale podoba mi się jeszcze bardziej!