
Dla dwunastolatka życie to nieustająca walka. Nie mówiąc już o szkole, która bywa prawdziwym polem bitwy! Masakra… Zwłaszcza jeśli z góry jesteś skazany na przegraną.
A Piotrek nie mógł czuć się inaczej. Pomijany przez kolegów, zawsze wybierany jako ostatni, w okularach ze szkłami przypominającymi denka od butelek. Tylko wuefista, pan Gliwiusz zdawał się widzieć w nim niedostrzegalne dla innych pokłady ambicji i energii, powtarzając nieustannie: „możesz szybciej”, „stać cię na więcej”.
Chyba właśnie te pokrzykiwania nauczyciela dodały chłopcu skrzydeł, kiedy pewnego dnia rzucił się – na oślep, bez okularów (!) – do ucieczki przed klasowym osiłkiem Erykiem. Ten dzień i nieoczekiwana wizyta w tajemniczym domu numer 5, zamieszkanym przez starego Kapitana, odmieniły wszystko w życiu Piotra.
Mądra i krzepiąca opowieść o prześladowaniach w grupie rówieśników, odrzuceniu, sile, która bywa jedynie tchórzostwem, ale także o przyjaźni, miłości i samoakceptacji.
Justyna Bednarek – absolwentka romanistyki, dziennikarka i autorka książek dla dzieci. Przez wiele lat pracowała jako redaktorka w pismach kobiecych. W roku 2004 wydała trzy wierszowane bajeczki o skrzacie Lenku (Lenek i podróż, Lenek i gwiazdka, Lenek i polowanie). Opublikowane w 2015 roku, wielokrotnie nagradzane Niesamowite przygody dziesięciu skarpetek były jej powrotem do literatury dziecięcej. Od tamtej pory wydała kilka innych książek dla młodszych i starszych dzieci, ilustrowanych m.in. przez Daniela de Latour czy Józefa Wilkonia. Mieszka w Warszawie.
Ilustrator: Anna Sędziwy
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Wydawnictwo Literackie Sp. z o.o., ul. Długa 1, 31-147 Kraków (PL), adres e-mail: sekretariat@wydawnictwoliterackie.pl
| Autor | Justyna Bednarek |
| Wydawnictwo | Wydawnictwo Literackie |
| Rok wydania | 2022 |
| Oprawa | twarda |
| Liczba stron | 136 |
| Format | 14.3 x 20.5 cm |
| Numer ISBN | 978-83-08-08041-2 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788308080412 |
| Waga | 350 g |
| Wymiary | 143 x 205 x 17 mm |
| Data premiery | 2022.11.23 |
| Data pojawienia się | 2022.11.28 |
Produkt niedostępny!
Ten produkt jest niedostępny. Sprawdź koszty dostawy innych produktów.
Gdy pojawia się, rywalizacja w szkole najczęściej brakuje wśród uczniów wzajemnej okazywanej akceptacji. Problemy te są na ogół niezauważalne przez środowisko szkolne. Szczególnie wśród nauczycieli są i też tacy, którzy niewiedzą, jak mają w pełni postępować, gdy widzą, że uczeń jest, niepełnosprawny jest w nagłej potrzebie i nie radzi sobie z chorobą, bo nawet dla doświadczonych nauczycieli, pracowników szkoły jest mniej lub bardziej dostrzegalna i potrafią sobie z nią poradzić.
Niezależnie od sytuacji, w jakiej się znajdujemy, w miejscu pracy należy zawsze pokonywać odważnie występujące niełatwe bariery z uczniami, którzy nie radzą sobie w pełni z chorobą towarzyszącą im od wczesnego dzieciństwa.
Przeważnie jest tak, że rodzice nie rozmawiają z dziećmi problematyczne tematy związane z akceptacją rówieśnika niepełnosprawnego oraz coraz bardziej dostrzegalną u nich mocną, niezdrową w odbiorze rywalizacją ujawniającą się podczas gier edukacyjnych mające na celu wspólne przebywanie ze sobą, aby się dowiedzieć, jak to jest uczyć się akceptacji wad i zalet charakteru i pokonywać słabości by żyło się łatwiej w grupie rówieśniczej.
Czy Pani Justyna Bednarek autorka książki pt. ''Dom numer pięć'' pomoże, w pełni uświadomić, jak ważna jest rozmowa rodziców z dziećmi o rówieśnikach mających problemy zdrowotne, z obustronną rywalizacją, nie akceptacją i niesprawiedliwością wynikającą z braku wiedzy o prawidłowym postępowaniu co trzeba zrobić, gdy należy nieść natychmiastową pomoc, aby pokonać własne słabości pomimo tego, że wokół nas pojawiają się osoby czerpiące korzyści igrania emocjonalności naśmiewania się z czyjeś radości w chwili kiedy osiągnie sukces w zespołowej grze?
Jesteśmy świadkami, kiedy to 12-letni Piotrek główny bohater książki pt. ''Dom numer pięć'' autorstwa Pani Justyny Bednarek nie widzi nic, jedynie z użyciem grubych szkieł w okularach i za pomocą dotyku dłoni dostrzega, małe światełko w tunelu ma świadomość tego, że jest krzywdzony przez kolegę z klasy Eryka.
Eryk, chcąc zadać ból Piotrkowi za to, że zwyciężył, pokazał, mu kto potrafi być lepszy i zabrał mu to, co jest dla niego najcenniejszym skarbem dzięki, któremu widzi troszkę świata, jakim są okulary.
Czy w drodze do odnalezienia okularów spotka nowych przyjaciół, czy choroba niedowidzenie Piotrka odsłoni to, co dla jego rówieśników jest niedostrzegalne na co dzień, czy kiedykolwiek spotka nieszczęście tych, którzy z krzywdzili z lekkością osoby słabsze o dobrym sercu?
Na szczególną uwagę zasługują rodzice Piotrka, którzy starali się z nim rozmawiać, rozbawić, pochwalić. Lepiej rozumiał go tata, bo miał do niego właściwe podejście wychowawcze wyjaśniając, mu kogo ze świata muzycznego dotyczy bezpośrednio problem niedowidzenia.
Słowa uznania kieruje dla Pani Anny Sędziwy autorki projektu okładki i przepięknych wykonanych ilustracji.
Przeczytanie tej książki pomoże zrozumieć dzieciom, rodzicom, nauczycielom, że nie jest łatwo żyć z niepełnosprawnością.
"Dom numer 5" to krótka, ale bardzo mądra historia chłopca, który jest inny niż jego rówieśnicy, a więc i niekoniecznie przez nich akceptowany. Dwunastoletni Piotr ma bardzo poważną wadę wzroku, przez co musi nosić okulary o szkłach "jak denka od słoików". W szkole jest obiektem drwin i prześladowań, a jego największym dręczycielem jest szkolny osiłek Eryk. Pewnego dnia podczas ucieczki "ofiary" przed "oprawcą" obaj trafiają do domu nr 5, gdzie rola "ślepca" się odwraca i to teraz Piotr ma przewagę nad Erykiem. Czy wykorzysta ten niecodzienny splot zdarzeń, by się zemścić?
"Dom numer 5" to zdecydowanie powieść dla dzieci w wieku szkolnym, bo uczy nie tylko szacunku do drugiego człowieka, akceptacji inności czy ułomności, ale i pokazuje, że los każdego, niezależnie od sytuacji może się odmienić. I czasem niekoniecznie po naszej myśli.
Książka skierowana jest do dzieci, a więc nie brakuje w niej ilustracji, które są dopełnieniem tekstu. Przedstawiają (prawie że dosłownie) pewne zawarte w niej przenośnie. Tak jak dobre słowo pomaga rozwinąć skrzydła, tak rzucona obelga rani jak kamień.
Warto zaopatrzyć biblioteczkę w tę niepozorną książkę, bo czasem, choć próbujemy pewne rzeczy wytłumaczyć, nie zawsze udaje nam się zrobić to zrozumiale. "Dom numer 5" nie pozostawi żadnych wątpliwości.
Piotrek to dwunastoletni chłopiec w okularach z grubymi szkłami, jednak ciągle słabo widzący. Jak to w życiu niestety bywa chłopiec ma swojego dręczyciela. Eryk nie ma skrupułów, jest dla Piotrka okrutny. Jednak życie bywa też przewrotne i jak sprawy się potoczą kiedy to Eryk straci wzrok, a Piotrek będzie miał okazję pokazać się z innej strony?
,,Dom numer pięć" to wyjątkowa książka. Historia chłopców uczy wielu wartości. Pokazuje jak ważna jest w życiu empatia, bo przecież zanim zrobimy coś złego, może warto najpierw pomyśleć, czy chcielibyśmy być na miejscu" ofiary"? Następnie uczy akceptacji, bo są w życiu rzeczy, na które wpływu nie mamy, a może życie będzie choć odrobinę lepsze, kiedy zaakceptujemy taki przebieg wydarzeń? Kolejną ważną refleksją jest przyjaźń, bo czy nie cieszymy się kiedy mamy kogoś, kto nas wspiera i dzieli z nami radości, ale i troski? Wreszcie mamy i pokorę, bo z nią żyje się przyjemniej.
Nie chce zdradzać fabuły, ale muszę nadpomniec, że mamy tutaj wątek wojenny, który rzadko spotykam w książkach dla dzieci. Pełni on bardziej funkcje refleksyjne, niż historyczne, ale jest niezwykle ciekawy, ja sama czytałam tę książkę z ogromną ciekawością. Jest to jedna z lepszych książek dla dzieci, jakie miałam okazję czytać.
Piotr miał dwanaście lat. Od urodzenia cierpiał na wadę wzroku. Z roku na rok widział coraz mniej. Obecnie nie był w stanie poruszać się bez okularów, przez co dla większości kolegów i nauczycieli był niemal niezauważalny. Do każdej drużyny wybierano go jako ostatniego, nie wymagano od niego zbyt wiele, a zajęcia WF-u zwykle spędzał na ławce rezerwowych. Wszystko zmieniło się w czasie lekcji z panem Gliwiuszem. „Umiesz szybciej, stać cię na więcej!” – nauczyciel nie widział w chorobie Piotra usprawiedliwienia, by nie stawiać mu wyzwań. Nikt się jednak nie spodziewał, że drużyna, w której był Piotr wygra mecz koszykówki! I to mecz przeciwko drużynie Eryka, klasowego dręczyciela. Szkolny łobuz postanowił zemścić się na Piotrze, drwiąc z niego i zabierając mu okulary. To był jednak dopiero początek!
Gdy Piotr skończył lekcje, pod szkołą czekał na niego Eryk. Konflikt wisiał w powietrzu. Niedowidzący chłopiec miał dwa wyjścia – czekać, aż Eryk wyładuje na nim całą swą złość lub uciec. Wiedząc, że bez okularów nie ma szans w bezpośrednim starciu, Piotr postanowił biec ile sił. Choć niewiele widział, kierował się instynktem. Gdy trafił na ogródki działkowe, był przekonany, że udało mu się uciec oprawcy. Nic bardziej mylnego. Eryk deptał mu po piętach. Gdy Piotr dostrzegł przed sobą majaczący budynek nie wahał się ani chwili. Nie wiedział jednak, że przekraczając jego próg wspólnie z Erykiem przeniesie się w sam środek tajemniczej krainy, ogarniętej wojną. Chłopcy zostaną wciągnięci w wir zupełnie niezrozumiałych dla nich wydarzeń… Co więcej, za drzwiami niezwykłego domu numer pięć Piotr odzyska wzrok, a Eryk go straci! Jak sobie poradzą w środku wojennej zawieruchy? Jak przyjmą tę nieoczekiwaną zamianę ról?
„Dom numer pięć” to jedna z tych książek, o których nie sposób mówić czy pisać zaraz po zakończeniu lektury. Wymaga ona dłuższej refleksji. Wszystko to, co dzieje się po przekroczeniu progu tytułowego domu jest bardzo metaforyczne. Gdy Eryk i Piotr wchodzą do chaty Kapitana, stają się bohaterami zupełnie innej opowieści. Trwa wojna. Chłopcy przez swoją nieuwagę wypuszczają gołębia, który miał dostarczyć bardzo ważny meldunek. Teraz to na ich barkach spoczywa obowiązek dostarczenia żołnierzom informacji o pozycjach, zajmowanych przez wroga. Nie dotrą jednak do celu. Po drodze wydarzy się wiele, a wszystkie przeciwności losu i stoczone bitwy będą dla obu chłopców źródłem wielu zaskakujących, często bolesnych refleksji.
Justyna Bednarek to autorka, która wielu młodym czytelnikom kojarzy się z lekkimi i bardzo dowcipnymi powieściami dla dzieci. Pragnę jednak ostrzec, że tu nie znajdziecie zabawnych dialogów i uroczych bohaterów.
„Dom numer pięć” to powieść, której uniwersum do złudzenia przypomina czasy drugiej wojny światowej. Łapanki, egzekucje, żołnierze z mundurami z trupią czaszką… Trudno o bardziej przejmujące tło dla wydarzeń, których będziemy świadkami. W tych niewyobrażalnie trudnych okolicznościach dwóm chłopcom przyjdzie zmierzyć się nie tylko z wrogim wojskiem, ale przede wszystkim z własnym sumieniem. Eryk przekona się, jak trudno jest znosić protekcjonalne traktowanie. Na własnej skórze odczuje jak bolesna bywa bezsilność wobec drwin i przemocy. Piotr zaś stanie przed pokusą zemsty. Czy wykorzysta swoją pozycję, by wyrównać rachunki wobec kolegi?
Przesłanie „Domu numer pięć”, choć od początku wydaje się być oczywiste, mimo wszystko zaskakuje. „Dopóki na świecie dzieciaki będą się przezywać, robić sobie krzywdę, zabierać okulary i kopać w bolące kolana, ta wojna nigdy się nie skończy!” (cyt. J. Bednarek „Dom numer pięć” str. 81, Wyd. Literackie 2021r.). Trudno o bardziej dobitne słowa. Trudno o lepsze przesłanie. Jeśli chcemy walczyć o pokój na świecie, musimy zacząć od siebie. Od tych drobnych gestów, słów, które ranią równie mocno jak kamień.
„Dom numer pięć” to książka, którą po prostu trzeba przeczytać. Ta opowieść o przemocy, odrzuceniu, akceptacji, przyjaźni i odwadze porusza, zostawia ślad, boli. I to właśnie dlatego jest tak bardzo potrzebna. Niezwykle wartościowa fabuła, piękne przesłanie i pojawiające się tu i ówdzie bardzo sugestywne ilustracje sprawiają, że jest to historia wywołująca wiele emocji. Bardzo się cieszę, że mogłam ją przeczytać… Z pewnością do niej wrócę.
Polecam tę książkę czytelnikom od 12. roku życia.
"Dom numer pięć" to powieść autorstwa Justyny Bednarek. Było to moje pierwsze podejście do twórczości Pani Bednarek. "Dom numer pięć" opowiada o Piotrku, któremu z roku na rok pogarsza się wzrok. W wieku dwunastu lat mógł już powiedzieć, że bez okularów praktycznie nic nie widzi. Ba, nawet w nich widoczność miał bardzo ograniczoną. Jego życia z pewnością nie umilał fakt, że był ofiarą klasowego dręczyciela. Życie chłopców ulega diametralnej zmianie, gdy pewnego dnia - zbiegiem przypadków - trafiają do niezwykłego domu, stojącego na terenie opuszczonych działek. To właśnie w tym momencie role chłopców się odmieniają. Piotrek zyskuje wzrok, a Eryk - jego dręczyciel - go traci. Okazuje się, że muszą odegrać kluczową rolę w wojnie między dwoma ludami. Czy to wszystko dzieje się naprawdę? Może Piotrek ma halucynacje? Czy to normalne, że słyszy głos kota w swojej głowie? O dziwo, książka ta budziła we mnie bardzo mieszane uczucia. Z początku byłem do niej trochę sceptycznie nastawiony. Początek od razu chwycił mnie za serce. Dalej książka wydawała się być dosyć infantylna, natomiast pod koniec wręcz brutalna. Momentami trzymała w napięciu, a momentami miałem ochotę się śmiać. Zakończenie rozłożyło mnie na łopatki. Wydarzyło się w nim wszystko, czego się nie spodziewałem. Łzy same stanęły mi w oczach i szeroki uśmiech wyrósł na mojej twarzy. Nie będę mówił, co dokładnie się wydarzyło - ale uwierzcie, warto było przeczytać tę książkę chociażby dla płynącego z niej morału. Opowieść ta mówi o przyjaźni, akceptacji, wsparciu, odwadze. Przemiana bohaterów została cudownie przedstawiona. Myślę, że młodszym czytelnikom spodoba się ta pozycja. Co więcej, uważam że każdy rodzic powinien sprawić ją swoim pociechom. Naprawdę warto.