
Jakim cudem ludzkość nie wymarła, skoro tyle wysiłku trzeba włożyć w wychowanie jednego dziecka? SOS! W domu pojawia się małe stworzenie, które ryczy nie na żarty, za krótko śpi, ssie palec, robi kupy i dziwnie na ciebie patrzy.
Podobno człowiek może się przyzwyczaić do wszystkiego. Więc kiedy w domu pojawił się Pitu (wtedy jeszcze nie mieliśmy pojęcia, jak się będzie nazywał), przyzwyczailiśmy się.
Jakimś cudem zmieniałem pieluchę. Nie wiem, jakim cudem wkładałem mu nowe ubranko. Kolejne tego dnia. (Czy mi się wydaje, czy w książkach nic nie pisali, że przeciętny Pitulek potrafi się obrzygać dziesięć razy dziennie? Bo o tym, że w tym samym czasie dwadzieścia razy obrzyga rodziców, nie pisali na pewno).
Jakim cudem ludzkość nie wymarła, skoro tyle wysiłku trzeba włożyć w wychowanie jednego dziecka? A przecież są tacy, co mają dwójkę czy, uchowaj Boże, piątkę! Więc co? Nie śpią dziesięć lat z rzędu?
Nigdy byś w to nie uwierzył? Przekonaj się sam!
Nowe ilustracje: Ksenia Potępa z „Nie mogę, trzymam dziecko”
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Społeczny Instytut Wydawniczy Znak Sp. z o.o., ul. Kościuszki 37, 30-105 Kraków (PL), numer telefonu: 126199500, adres e-mail: sekretariat@znak.com.pl
| Autor | Leszek Talko |
| Wydawnictwo | Znak |
| Rok wydania | 2018 |
| Oprawa | twarda |
| Liczba stron | 416 |
| Format | 15.0 x 21.5 cm |
| Numer ISBN | 978-83-240-5049-9 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788324050499 |
| Waga | 646 g |
| Wymiary | 160 x 220 x 38 mm |
| Data premiery | 2018.04.16 |
| Data pojawienia się | 2018.03.01 |
Produkt niedostępny!
Ten produkt jest niedostępny. Sprawdź koszty dostawy innych produktów.
Po przeczytaniu tej książki wiem jedno: Moje dzieci to ANIOŁKI!!!
I o ile pierwszą część czytałam co chwilkę wybuchając śmiechem, bo podobieństwo małego Pitulka do mojego roczniaka jest bardzo ogromne, o tyle dalsze części powodowały niedowierzanie i konsternację.
Autor opisując jedną z historii kończy ją słowami: „(…) przeciętny rodzic dwójki dzieci kiwa głową i mówi: mogło być znacznie gorzej”(s.386). Ja pokiwałam wtedy głową, ale zadałam sobie pytanie „Jak można dopuścić do takiego zachowania?”.
Mam nadzieję, że autor w znacznym stopniu przekoloryzował zachowanie swoich dzieci, bo nie wiem jak można doprowadzić do tego, żeby dzieci non stop rozkazywały, non stop biły siebie nawzajem, czy też rodziców, non stop wymuszały słodycze, czy też sprzeciwiały się każdemu słowu wypowiedzianemu przez dorosłych???
Wiem, że dzieci są różne (sama mam dwójkę i częściej znajduję różnice w ich zachowaniu niż podobieństwa), ale żeby AŻ TAK wejść rodzicom na głowę???
Dzieci powinny mieć swoje zdanie, ale pewne zasady chyba powinny jednak obowiązywać…