
Kiedy płonęło getto, Hubert spoglądał na niebo w płomieniach z okna rodzinnego mieszkania na warszawskiej Ochocie. Michał w tym samym czasie ukrywał się przed Niemcami w kopcu kartofli. Jeden i drugi od początku wiedzieli, że inność potrafi być zagrożeniem, a homofobię i antysemityzm łączy więcej, niż mogłoby się wydawać. Wiedzieli też, że sami są „inni”, a wyjście z szafy oznaczałoby narażenie się na ostracyzm.
Bohaterów u Ryzińskiego jest więcej: Jurek z międzywojennej Podkowy Leśnej, który chłopaków pojechał szukać do Warszawy, Lulla – najstarsza polska drag queen, Iza – lesbijka, córka wiedeńskiej Żydówki. Łączy ich wykluczenie ze względu na orientację seksualną i silna potrzeba walki o swoje człowieczeństwo.
Dziwniejsza historia to poruszająca opowieść o obcości i samotności. To także podróż po warszawskich ulicach lat wojny i PRL-u, które pod pozorem szarego życia kryły zaskakująco tęczową wolność.
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Wydawnictwo Czarne Sp. z o.o., Wołowiec 11, 38-307 Sękowa (PL), adres e-mail: sekretariat@czarne.com.pl
| Autor | Remigiusz Ryziński |
| Wydawnictwo | Czarne |
| Rok wydania | 2018 |
| Oprawa | twarda |
| Liczba stron | 272 |
| Format | 13.5x21.5 cm |
| Numer ISBN | 978-83-8049-732-0 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788380497320 |
| Waga | 372 g |
| Wymiary | 140 x 220 x 24 mm |
| Data premiery | 2018.09.19 |
| Data pojawienia się | 2018.08.14 |
Produkt niedostępny!
Ten produkt jest niedostępny. Sprawdź koszty dostawy innych produktów.
Co przedstawia „Dziwniejsza historia”, która czerpie swój tytuł z Witolda Gombrowicza? Szumnie informowano czytelników, że oto czeka nas poruszająca opowieść o obcości i samotności wymieszana z obrazem warszawskich ulic lat wojny i PRLu. Cała ta opowieść skupia się jednak wokół głównie dwóch postaci. Zamożnego architekta, Huberta, który od lat mieszka we Francji oraz Michała, znanego literaturoznawcę, którego uratowano z getta. Bazując na tych dwóch mężczyznach, Ryziński stara się nam przedstawić obraz okupacji oraz pierwszych lat PRLu jednocześnie. Zagląda do kawiarni, melin, łaźni, zagląda do ciasnych mieszkań dzielonych z rodzicami, gdzie nie było miejsca na intymność. Ta musiała wyprowadzić się na ulicę i tam szukać miłości. Niekiedy z Niemcami w mundurach czy z agentami SB pod przykrywką.
Zacznijmy zatem. Przejdźmy do sedna. Wyjdźmy z szafy. Nie, nie tak powinna zostać napisana ta „dziwniejsza historia”. Choć przewijają się ostre fragmenty, które rażą bezpośredniością, a nie lukrowaniem miłości w czasach PRLu czy wojny, to jednak całość jawi się jako rozmazana historia zbita z nielogicznych opowiastek. Starałam się mieć na względzie, że ten reportaż to nie słowa samego autora. Skrył się on za teczkami, cytowanymi bohaterami i nikt nie powiela tutaj zasłyszanych poglądów. Czytelnik wzdryga się na brak komentarzy przy tak kontrowersyjnych opiniach. Co jeśli ktoś jednak odbierze je dosłownie i nakarmi drzemiącą homofobię?
Jeden z powszechnych zarzutów do tej książki, który podzielam, to źródła z jakich Ryziński korzystał. Jedna to teczki SB, następnie zaledwie dwóch bohaterów, i co najgorsze, zasłyszane plotki. Zwyczajnie nie wierzę, że na tak obszerny temat głos oddano zaledwie dwóm osobom płci męskiej. Hubert, który na dodatek otwarcie przyznaje, że interesuje się na starość tym, co go tworzy. Jest badaczem i jednocześnie okazem. Zawsze chętny do rozmów, do analiz, do pisania i wspominek. Pyta sam siebie o siebie i bawi się, gra. Stawia na czerwone. Zakłada oczko. Trochę kantuje. Jak na bohatera tak ważnego tematycznie reportażu, który mógł być wybitnym, wybrać pana, który otwarcie kantuje i nigdy nie wiemy kiedy mówi prawdę, a kiedy zmyśla? Naprawdę trudno było mi go traktować jako poważne źródło. Nawet opis coming outu Huberta też jest jakby od niechcenia. Piszę to z pełną świadomością, że autor pozwolił mówić swoim bohaterom, ale ten brak weryfikacji jest dość drażniący. Kolejne istotne pytanie: czy w Polsce nie było lesbijek? Ilość miejsca poświęcona kobietom jest wręcz komiczna, by nie powiedzieć obraźliwa.
Czytając nie opuszczało mnie wrażenie, że w tym roku czytałam już reportaż, który daleki był w tematyce od swoich zapowiedzi. Były to „Królowe Mogadiszu”, gdzie tytułowych królowych było mało. „Dziwniejszą historię” muszę również ze smutkiem dopisać do listy książek niespójnych, które nie są wierne swojemu tematowi. Co bardzo rozczarowuje, ponieważ wierność historii nie powinna być traktowana tak pobieżnie i pobłażliwie. To strzępy opowieści, które zdania, którym ktoś jakby urwał sens i prawdę.
Pierwsza część książki zajmuje się bardziej okupacją niż homoseksualizmem. Druga połowa reportażu, w której przenosimy się do czasu PRLu już jest bardziej informacyjna, co jednak nie ratuje pierwszej części. W jednym ustępie czytamy, że ktoś Hubertowi namalował na drzwiach słowo „pedał”. Domniemanym sprawcą mógł być piętnastoletni O., którym Hubert się nie interesował, jak silnie zaznacza, ponieważ zarzeka się, że nie miał w sobie nic z pedofila. A za chwilę czytamy o „Ocaleńcach” z Oświęcimia i starszej kobiecie, która w drodze do kościoła ściągała trupowi kalesony. Znienacka transportujemy się w czasie już do PRLu.
Ryzykownym było wybrać tak wiele wypowiedzi, które wzdrygają ilością powielanych stereotypów. Jeśli tę książkę chwyci homofob, który zapiera się, że nim nie jest, to tylko może utwierdzić się w swojej postawie w tym wysypie zaśniedziałych poglądów. Momentami czułam jakbym autentycznie czytała o podludziach, za których przemawiający w książce geje się uważali. O podludziach, którym nikt nigdy nie powiedział, że nimi nie są i nie muszą chować się po krzakach, by zaznać miłości. Ze smutkiem stwierdzam, że ta książka im w tym nie pomoże.
Nie ma też nic złego w oszczędnych, rwanych zdaniach. Sprawdzały się w poprzedniej książce Ryzińskiego. Zresztą co dopiero Marcin Wicha otrzymał Literacką Nagrodę Nike za m.in. za pisanie o sprawach wielokrotnie złożonych prostymi zdaniami. W reportażu jednak tak wyczekiwanym, temacie tak nieodkrytym, wypadałoby wręcz składać prawdę wielokrotnie złożoną. A tutaj wydaje się, że homoseksualizm lat wojennych i PRLu wciąż siedzi w szafie. Daleko mu do coming outu.