
Gotowi na najbardziej zadziwiające wesele w historii literatury?
Był piękny dzień w Newport w stanie Rhode Island, kiedy Phoebe Stone zjawiła się w okazałym zajeździe Cornwall Inn ubrana w zieloną sukienkę i złote szpilki. Nie miała ze sobą żadnego bagażu, lecz recepcjoniści uznali ją za uczestniczkę wesela. W rzeczywistości Phoebe była jedyną osobą w hotelu, która nie przyjechała na tę uroczystość. Marzyła o tej podróży od lat – chciała jeść ostrygi i żeglować o zachodzie słońca ze swoim mężem. A jednak przyjechała bez niego. Znalazła się na życiowym zakręcie, więc postanowiła zaszaleć po raz ostatni.
Tymczasem panna młoda zadbała o każdy szczegół i przewidziała wszystkie możliwe katastrofy, które mogłyby zepsuć ten weekend, oprócz… pojawienia się Phoebe. Dlatego tym bardziej zaskakuje ją, że z tajemniczą kobietą odnajdują wspólny język i dzielą się sekretami. Czy to jedno przypadkowe spotkanie może zmienić wszystko?
Na przemian absurdalnie zabawna i przejmująco wzruszająca powieść Alison Espach to subtelne i głębokie spojrzenie na kręte ścieżki, które mogą zaprowadzić nas w miejsca, o jakich nawet nie śniliśmy.
Bestseller „New York Timesa”
Książka roku według Goodreadsa w kategorii Fiction!
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: WYDAWNICTWO POZNAŃSKIE SP. Z O.O., ul. Aleksandra Fredry 8, 61-701 Poznań (PL), adres e-mail: handlowy@wydawnictwopoznanskie.com
| Autor | Alison Espach |
| Wydawnictwo | Poznańskie |
| Rok wydania | 2025 |
| Oprawa | miękka ze skrzydełkami |
| Liczba stron | 414 |
| Numer ISBN | 9788368370829 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788368370829 |
| Data premiery | 2025.06.02 |
| Data pojawienia się | 2025.05.22 |
| Dostępna liczba sztuk | |
|---|---|
| Dostępność całkowita | 167 szt. |
| Dostępność w naszym magazynie | 2 szt. (realizacja już jutro) |
Dostępność w punktach Bonito![]() |
|---|
| ul. Staromiejska 6 (50 m od Rynku) | 2 szt. na miejscu |
| al. Pokoju 67 (wyspa w centrum handlowym M1) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Batorego 15B (przecznica od ul. Karmelickiej) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Dobrego Pasterza 122 (Prądnik Czerwony) | 1 szt. na miejscu |
| ul. Josepha Conrada 79 (obok stacji BP) | 2 szt. na miejscu |
| ul. Kluczborska 17 (przy pętli "Krowodrza Górka") | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Kobierzyńska 93 (osiedle Ruczaj-Zaborze) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Marii Dąbrowskiej 17A (50 m od CH Czyżyny) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Pawia 34 (blisko Galerii Krakowskiej) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Pilotów 2E (300 m od ronda Młyńskiego) | 1 szt. na miejscu |
| ul. Wielicka 259 (wyspa w Galerii Mozaika) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Wysłouchów 3 (Kurdwanów) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Zakopiańska 62 (Park Handlowy Zakopianka) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 51 (skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 88 (Ursynów - metro Stokłosy) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Niepodległości 54 (przy stacji metro Wierzbno) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Chmielna 4 (50 metrów od ul. Nowy Świat) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Czapelska 48 (200 m od ronda Wiatraczna) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Kondratowicza 37 (blisko Szpitala Bródnowskiego) | 2 szt. na miejscu |
| ul. Żeromskiego 1 (przy stacji metra Słodowiec) | 2 szt. na miejscu |
| ul. Plac Grunwaldzki 25 (w budynku Grunwaldzki Center) | Zamów i odbierz 2026.08.21 |
| ul. Ruska 2 (przy Placu Solnym) | 1 szt. na miejscu |
Darmowa dostawa już od 199,00 zł
No powiem wam, że była mi taka książka potrzebna. Nie wiem czy wiecie, że ja nie czytam opisów, tylko zawsze sugeruję się okładką i energią jaka z niej bije. Dlatego, kiedy zaczęłam ją czytać, po prostu zbiła mnie z tropu. Wyobraźcie sobie bowiem, że wkraczacie w opis przygotowywanego wesela, gdzie czujecie ten klimat zabawy, ale i niepewności i nagle bum. Poznajemy osobę, która jest nieszczęśliwa. Smutek bije z jej chodu, spojrzenia na innych ludzi i opisywania tego, co widzi od strony smutku i nostalgii. Chwilę, która ma tutaj nastać planowała od dawna, choć długo nie wiemy o czym mówi. Wiemy natomiast, że małżeństwo jej się rozpadło i nie ma szans na powrót. Spakowała swoje drobne rzeczy, wyjechała w cudowną stronę i wynajęła wspaniały pokój obfitujący w luksusy. Bacznie obserwuje weselników i nagle w jej spojrzeniu majaczy sama panna młoda, która nie wydaje się być najszczęśliwsza, jednak chce, aby wesele wypadło bez skazy. W ciasnym miejscu nasza postać zwierza jej się, że planuje się tutaj zabić. Zaczyna toczyć się rozmowa i schodzi na tory dosyć zastanawiające, gdyż ona nie zakazuje jej tego zrobić, a jedynie prosi, aby nie zrobiła tego teraz. Wesele ma trwać prawie tydzień i w tym czasie oczekuje zabawy i radości. W przerwie przechodzimy do chwil z pamięci smutnej kobiety, która swoimi oczami opisuje nam w jaki sposób doszło do powolnego rozpadu jej związku. Wiemy skąd wzięły się problemy i jak każdy kolejny oddalał ich od siebie coraz bardziej. Autorka skupiła się na ukazaniu nam od różnych stron tego, co przemija, jak upada i jak ona sama czuje, że nie jest w stanie się podnieść. Następnie ulegając szczerym słowom, gdyż przy końcu człowiek pragnie wyrzucić z siebie to, co zawsze go bolało, opowiadają o tym co doprowadziło ich do tego momentu. Już nawet jak to piszę, to robi mi się przykro, bo nie każdy z nas jest w stanie udźwignąć to, co go spotkało. Ale dostajemy ludzi, którzy mają się pojawić właśnie w chwili, kiedy jesteśmy na szali totalnego bezkresu.
Dosłownie mega prawdziwa, która czyta się sama. Wciąga bardzo, bo jesteśmy wprowadzeni w sytuację, gdzie poznajemy ich sekrety, jakbyśmy byli tą trzecią osobą, która może się o tym dowiedzieć. To historia o życiu i niemocy na to, co się dzieje. O braku siły, próbowania zrozumienia osób, które się od nas oddalają, podczas kiedy powinny być bardzo blisko. To historia o stracie i ciszy pośród wewnętrznych krzyków. To walka o pokolenie, które jest zbyt słabe, żeby przetrwać w łonie matki. Z pewnością można uronić łzy, bo naprawdę reaguje się albo krzykiem, albo ciszą. Tu najbardziej krzyczy właśnie ich serce... Ogromnie ją polecam!
Są książki, które czyta się z uśmiechem, ale kończy ze ściśniętym gardłem. Takie, które zaczynają się lekko, a kończą się jak głęboka rozmowa z kimś, kogo nie znało się wcześniej – a kto nagle staje się bliski. Taka właśnie jest powieść Goście weselni.
To nie jest historia o weselu. To historia o tym, co dzieje się w człowieku, kiedy wszystko, co znał, zaczyna się kruszyć – a mimo to nie przestaje wierzyć, że coś pięknego jeszcze może się wydarzyć. Phoebe, bohaterka tej powieści, pojawia się w eleganckim hotelu bez walizki, bez planu, bez nadziei – a jednak los podsuwa jej spotkanie, które stopniowo przywraca sens.
Espach pisze z niezwykłą czułością – potrafi być zarazem przezabawna i przejmująco smutna. Jej słowa niosą ciepło, nawet gdy opowiadają o bólu. Tworzy postaci kruche, ale prawdziwe – takie, w których można się przejrzeć jak w lustrze. To książka o kobiecej sile, która nie musi krzyczeć, żeby być słyszana. O przypadkach, które wcale nie są przypadkowe. I o tym, że czasem wystarczy jedno nieplanowane spotkanie, by zmienić całe życie.
Po lekturze zostaje coś więcej niż tylko wzruszenie – zostaje cicha nadzieja, że nawet na największym życiowym zakręcie może nas spotkać coś dobrego. To, mądra i nieoczywista pozycja.
Goście weselni autorstwa Alison Espach to niebanalna, głęboko poruszająca opowieść o kobiecie, która pojawia się w miejscu celebracji miłości, sama stojąc na krawędzi życiowego załamania. Phoebe Stone przyjeżdża do ekskluzywnego hotelu bez bagażu, bez zaproszenia i bez męża, którego niegdyś planowała zabrać w tę wymarzoną podróż. Ma na sobie zieloną sukienkę i złote szpilki, ale pod tym zewnętrznym blaskiem kryje się pustka, ból i potrzeba ucieczki. Espach już od pierwszych stron serwuje czytelnikowi subtelną mieszankę melancholii, czarnego humoru i życiowej refleksji. To książka, która z pozoru zapowiada się lekko, lecz z każdą stroną odkrywa coraz więcej emocjonalnych warstw.
Hotel Cornwall Inn to miejsce, które działa jak soczewka skupiająca różne osobowości, historie i konflikty. Z pozoru wszyscy są tam z jednego powodu – wesela – ale Espach szybko pokazuje, że za uśmiechami, toastami i eleganckimi strojami kryją się głęboko ukryte rany. Phoebe, outsiderka nie tylko względem wydarzenia, ale też wobec samej siebie, w naturalny sposób staje się powierniczką dla przypadkowo spotkanych gości. Wysłuchuje ich zwierzeń, doradza, a czasem brutalnie szczerze komentuje rzeczywistość. Właśnie te rozmowy – pełne ironii, rozczarowania, ale i nadziei – są sercem powieści. Dzięki nim czytelnik zaczyna rozumieć, że czasem zupełnie obcy ludzie potrafią powiedzieć nam najwięcej.
Relacja między Phoebe a panną młodą, Lilą, okazuje się jedną z najmocniejszych stron tej historii. Ich konfrontacje, często zabarwione inteligentnym sarkazmem i podszyte wzajemnym niezrozumieniem, prowadzą do nieoczekiwanej więzi. Lila, z pozoru opanowana i perfekcyjna, skrywa własne lęki i wątpliwości. Phoebe, która z kolei przestała wierzyć, że życie może ją jeszcze czymś zaskoczyć, powoli zaczyna dostrzegać, że być może nie wszystko jeszcze stracone. Espach z wyczuciem rozwija tę dynamiczną znajomość, pokazując, że czasem to, co miało być przypadkiem, okazuje się kluczowym punktem zwrotnym.
Autorka z wielkim wyczuciem balansuje pomiędzy tragizmem a komizmem. Sceny, które mogłyby być dramatyczne, często zostają rozładowane absurdalnym humorem lub nieoczekiwanym dialogiem. Właśnie ta nieoczywista lekkość w opisywaniu ciężkich tematów – depresji, straty, samotności – sprawia, że Goście weselni są powieścią tak poruszającą i autentyczną. To książka o tym, jak trudno jest się podnieść, gdy życie wytrąci ci grunt spod nóg, ale też o tym, że czasem wystarczy jeden krok – lub jeden przypadkowy weekend – by zacząć iść w inną stronę.
Alison Espach stworzyła postać, z którą łatwo się utożsamić – Phoebe to kobieta mądra, ironiczna, ale bardzo zagubiona. Jej literackie odniesienia, zamiłowanie do Woolf i Brontë, budują jej portret jako osoby głęboko myślącej, ale też pogubionej w świecie, który rani. Przez całą książkę obserwujemy jej powolne przejście od pragnienia końca do nieśmiałej ciekawości nowego początku. To przemiana, która nie dokonuje się nagle ani łatwo – ale właśnie przez swoją niedoskonałość jest tak prawdziwa. To nie historia spektakularnych zwrotów akcji, ale codziennych decyzji, które mają ogromne znaczenie.
Goście weselni to piękna, melancholijna opowieść o drugich szansach, o potrzebie bliskości i o sile, która rodzi się w ciszy, a nie w hałaśliwych deklaracjach. Espach przypomina, że każdy człowiek, niezależnie od punktu, w którym się znajduje, może jeszcze coś zmienić – jeśli tylko zechce zauważyć siebie na nowo. Ta książka to balsam dla tych, którzy czują się zagubieni – delikatna, błyskotliwa, czasem bolesna, ale dająca nadzieję. Idealna na momenty refleksji i zatrzymania, kiedy potrzebujemy historii, która cicho, ale skutecznie przypomni nam, że nasze istnienie – mimo wszystko – ma znaczenie.
Dwie zupełnie odmienne osoby, jedna historia. Phobe bez jakiegokolwiek bagażu znalazła się w hotelu w roli jedynego gościa, który nie uczestniczy w ślubie Lily. Pierwsza myśli, że jej życie się kończy, drugiej zaczyna się nowy etap w życiu. Połączone zrządzeniem losu odnajdują wspólny język i zaczynają dzielić się sekretami. Czy to spotkanie będzie miało wpływ na ich przyszłość?
Phobe, jest spokojną, nieco melancholijną osobą, która zgubiła sens życia po tym, jak w podróż swoich marzeń wyruszyła sama, gdyż jej mąż postanowił zdradzić ją z jej przyjaciółką. Po wielu niepowodzeniach w leczeniu okazało się, że nie dane jej będzie mieć dzieci. Nawet kot ją opuścił, jest sama jak palec i jedyne, o czym marzy, to by zasnąć i się więcej nie obudzić. Lili jest natomiast piękną, zadbaną, bogatą, młodą kobietą, która jest roszczeniowa, rozpieszczona, ale również niegłupia, jakby się mogło wydawać. Zawsze dostaje to co chce, a jej temperament kładzie na łopatki nawet największego ponuraka. Phobe i Lili są jak ogień i woda, jedna nieco przygasza drugą, a druga nieco pobudza pierwszą.
Zdawać się może po tytule, okładce oraz rysie fabuły, że jest to lekka, zabawna historia, lecz wcale taka nie jest. Daje do myślenia i jest poruszająca. To historia o stracie, samotności, depresji i próbie odnalezienia siebie w świecie, który runął. Zaskakujące, zabawne momenty, są przeplatane wzruszeniem, a także melancholią. Znajdziemy tu dużo rozmów, wspomnień, przemyśleń, co pozwala obu bohaterkom zastanowić się nad własnym życiem.
Każdy z nas ciągnie swój bagaż doświadczeń, w którym znajdują się być może problemy podobne do tych, które posiada Phobe lub Lily, a być może są to zupełnie inne rzeczy, z którymi trzeba się zmierzyć. Niestety musimy brać życie takim, jakie jest. Z pięknymi chwilami i wszystkimi niesprawiedliwościami, które nas spotykają. Czasem po prostu przydałby się ktoś, kto bez pukania wejdzie w nasze życie i powie: „Życie cię kopnęło? No to teraz moja kolej, żeby cię podnieść!”
Depresja nie wybiera, może dopaść każdego w najmniej odpowiednim momencie, bez względu na wiek, płeć, czy status społeczny. Ja miałam okazję dowiedzieć się, jak wygląda życie z nią i nie życzę tego absolutnie nikomu. Może dlatego Phobe wydała mi się tak bliska i podobna, choć spotkały nas w życiu zupełnie inne problemy. Jakbym mogła, weszłabym między strony książki i ją przytuliła. Byłabym jej Lili, której kilka lat temu sama potrzebowałam.
Czy polecam tę książkę? Bardzo, lecz jako emocjonującą, chwytającą za serce lekturę, a nie komedię romantyczną, jak mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać.