
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: FAME ART Sp. z ograniczoną działalnością, ul. Ceramiczna 6, 21-025 Niemce (PL), adres e-mail: m.kotyra@fameart.pl
| Autor | Lynn Steger Strong |
| Wydawnictwo | Fame Art. |
| Rok wydania | 2021 |
| Oprawa | miękka |
| Liczba stron | 208 |
| Format | 14.0 x 21.0 cm |
| Numer ISBN | 978-83-961074-0-4 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788396107404 |
| Waga | 264 g |
| Wymiary | 140 x 210 x 18 mm |
| Data premiery | 2021.06.21 |
| Data pojawienia się | 2021.06.21 |
Produkt niedostępny!
Ten produkt jest niedostępny. Sprawdź koszty dostawy innych produktów.
Studium przemocy subtelnej, które porwało mnie ze sobą. Tej powszedniej, która wciska się w każdy kąt i wygląda z regularnie otwieranej szafy, wymagając od nas posłuszeństwa. Osadzonej mocno we współczesności. Nie takiej, która bezwzględnie kruszy kości i tryska krwią, ale tej, która niepostrzeżenie wnika w każdą komórkę ciała i rozrywa od środka nieciało. Kropla po kropli - pod postacią rutyny, powtarzalności - dociera do każdego włókna mięśni duszy. Przekrój przez przemoc codzienną. Zawaluowaną, przed którą trudno się obronić, uchwycić, nazwać i palcem wskazać oprawcy winę. Bo przecież nic takiego się nie stało.
Główna bohaterka - Elisabeth mieszka w Nowym Jorku i jak większość kobiet na świecie próbuje sprostać rolom. Jest córką prawników, żoną, matką, wykładowczynią literatury na uniwersytecie i w liceum, na skraju upadłości. Zmaga się z przeszłością, w której wciąż grzęźnie. Mimo upływu lat minione wciąż w niej rośnie, jak głaz przygniatając teraźniejszość i odkształcając dzisiejsze relacje.
Jest tu rodzicielskie niezrozumienie, które kładzie się cieniem na dorosłość i wciąż puka do drzwi. Toksyczna przyjaźń z Sashą, która wymyka się próbie stawiania granic. Bolesna utrata dziecka i lekkomyślność. Oblicza depresji, która nie ma jednego imienia. Dotyk mężczyzn, który raz jest zły, a raz akceptowalny - w zależności od osoby wyrażającej pogląd w sprawie - bo przecież nie ma jednej prawdy. Znajdziesz oddanie, pasję do książek i zacieranie granic formalizmu, bo może tylko tak można naprawdę dotrzeć i poruszyć? Jest przytłoczenie pracą, która bywa ścianą, o którą się obijamy. Są kontrasty nakreślane statusem materialnym, tak boleśnie segregujące. Próby powrotów. Deprecjonowanie uczuć. Jest wreszcie zachłanne poszukiwanie równowagi w tym przytłoczeniu, jednak czy samemu się chwiejąc można osiągnąć balans? Pojawiająca się postać chilijskiej pisarki stanowi tu jakby równoważnię - głos łagodny, ale wyrazisty, którego potrzebowałam czytając. Pomimo dusznej tematyki lektura ma w sobie jakąś niewypowiedzianą lekkość, w wyważonym języku, nakreślanych literackich kadrach, dzięki której sunie się płynnie po stronach - byle tylko nie odłożyć na później.
Ta powieść jest kobietą, w wielu jej wymiarach, ze wszystkimi jej 'niedość', 'niewystarczająco' i 'rozczarowująco'. Dużo tu macierzyństwa, które w znacznym stopniu nas określa, ale przecież nie w całości. Dlatego o niemacierzyństwie też jest dużo. Odkrywamy intymność i zwyczajność, która okazuje się być naszą dobrą znajomą. Drobne zdarzenia, które mogłyby się zadziać w każdym życiu.
Dla mnie to historia o samotności, która jest w każdej z nas. O tym, że czasem dobrze włożyć uczucia, gdzie indziej, choć nie chcemy dopuścić do siebie tej myśli. O tym, że można zapomnieć jak dotyka się bliskich. Że każda z nas pragnie kogoś kogo się kocha i kto będzie kochał zawsze, ale nie zawsze ktoś taki się odnajduje. O tym, że lubimy gdy ktoś nas potrzebuje, ale boimy się być tak blisko, żeby nie móc uciec w każdej chwili. Wreszcie o tym, że przez płacz ciało wypłukuje smutek - myśl wyjęta z dziecięcej filozofii prostoty. Bo ostatecznie jesteśmy pojedynczymi łodziami, dryfującymi pośród wszystkich spraw, szukające swojej wyspy spokojności.
Ta powieść cała jest niedostatkiem, niebyciem, niedomiarem - skrzętnie ukrywanymi, bo przecież wszystko jest na właściwym miejscu, a pozory zostają zachowane, a jednak widocznym w kącikach oczu. Ich nie da się oszukać. A czasem po prostu chcemy by ktoś wziął nas na kolana i kołysał. A czasem chcemy zjeść ciasto czekoladowe i quich. Czuć dostatek pomimo każdego najmniejszego "nie".