
Jedyna ocalała zna prawdę. Ale czy odważy się ją ujawnić?
Rok 2008. Brzozowem, niewielkim miastem u podnóża Bieszczad, wstrząsa makabryczna zbrodnia. W domu Ryszarda i Doroty Górskich giną małżonkowie oraz troje dzieci, które wychowywali jako rodzina zastępcza. Sprawcą okazuje się ich syn, Fryderyk. Oszczędza tylko swoją biologiczną córkę, Natalię. Kiedy ratownicy odnajdują dziewczynkę, ta powtarza w kółko jedno słowo: "mama".
Rok 2026. Reportażysta Kornel Malicki bada sprawę śmierci Patryka Konopskiego - nastolatka z Wołkowyi, brutalnie skatowanego przez rówieśników i porzuconego w lesie. Wkrótce zgłasza się do niego dorosła Natalia. Chce, by Kornel pomógł jej odkryć prawdę o tragedii sprzed osiemnastu lat. W zamian oferuje mu historię, z której może powstać kolejna powieść. Naciskany przez wydawcę Malicki zgadza się przyjrzeć sprawie. Nie wie jeszcze, że im głębiej zanurzy się w przeszłość rodziny Górskich, tym trudniej będzie mu się z niej wydostać. Bo niektóre tragedie wcale nie kończą się wraz ze śmiercią ostatniej ofiary.
Co tak naprawdę wydarzyło się w domu Górskich?
Jaki związek ze zbrodnią sprzed lat ma śmierć patryka?
I czy Kornel wreszcie upora się z demonami przeszłości?
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Grupa Wydawnicza Filia Sp. z o.o., Kleeberga 2, 61-615 Poznań (PL), numer telefonu: 665897872, adres e-mail: kontakt@wydawnictwofilia.pl
| Autor | Marcel Moss |
| Wydawnictwo | Filia |
| Rok wydania | 2026 |
| Oprawa | broszurowa |
| Liczba stron | 368 |
| Format | 205 x 135 mm |
| Numer ISBN | 9788384416396 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788384416396 |
| Wymiary | 205 x 135 mm |
| Data premiery | 2026.09.23 |
| Data pojawienia się | 2026.09.09 |
| Dostępna liczba sztuk | |
|---|---|
| Dostępność całkowita | 1691 szt. |
| Dostępność w naszym magazynie | 50 szt. (realizacja już jutro) |
Dostępność w punktach Bonito![]() |
|---|
| ul. Staromiejska 6 (50 m od Rynku) | 2 szt. na miejscu |
| al. Pokoju 67 (wyspa w centrum handlowym M1) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Batorego 15B (przecznica od ul. Karmelickiej) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Dobrego Pasterza 122 (Prądnik Czerwony) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Josepha Conrada 79 (obok stacji BP) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Kluczborska 17 (przy pętli "Krowodrza Górka") | 3 szt. na miejscu |
| ul. Kobierzyńska 93 (osiedle Ruczaj-Zaborze) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Marii Dąbrowskiej 17A (50 m od CH Czyżyny) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Pawia 34 (blisko Galerii Krakowskiej) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Pilotów 2E (300 m od ronda Młyńskiego) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Wielicka 259 (wyspa w Galerii Mozaika) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Wysłouchów 3 (Kurdwanów) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Zakopiańska 62 (Park Handlowy Zakopianka) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 51 (skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 88 (Ursynów - metro Stokłosy) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Niepodległości 54 (przy stacji metro Wierzbno) | 3 szt. na miejscu |
| ul. Chmielna 4 (50 metrów od ul. Nowy Świat) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Czapelska 48 (200 m od ronda Wiatraczna) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Kondratowicza 37 (blisko Szpitala Bródnowskiego) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Żeromskiego 1 (przy stacji metra Słodowiec) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Plac Grunwaldzki 25 (w budynku Grunwaldzki Center) | Zamów i odbierz 2026.10.07 |
| ul. Ruska 2 (przy Placu Solnym) | Zamów i odbierz 2026.10.07 |
Darmowa dostawa już od 199,00 zł
Hej hej, Moliki! Tak jak wspominałam w mojej poprzedniej recenzji, znów przybywam do Was z krótką opinią o kolejnej książce napisanej przez mężczyznę! I ponownie padło na twórczość Marcela Mossa. „Niegrzeczne dzieci” to kolejny tom z Kornelem Malickim w roli głównej. Malicki, bestsellerowy reportażysta, dopiero co zmierzył się z historią zaginionej Klaudii oraz masakrą podczas szkolnego obozu nad Jeziorem Solińskim. Szukając materiału na nowy reportaż, próbował jednocześnie odnaleźć swoją matkę, a to, czego się wtedy dowiedział, wciąż w nim siedzi i mówiąc zupełnie kolokwialnie, nadal tego wszystkiego nie przetrawił. Tymczasem dochodzi do kolejnej tragedii, brutalnego skatowania niewinnego nastolatka. Kornel wycofuje się z pisania reportażu o wydarzeniach sprzed lat, sam nie wiedząc, co ma dalej zrobić ze swoim życiem. Nowa makabryczna sprawa szybko jednak przyciąga jego uwagę, a przy okazji także uwagę osób, które zdecydowanie nie należą do bezpiecznych i biorą na celownik Kornela. Jakby tego było mało, do jego wydawcy zgłasza się kobieta, która po latach chce rozliczyć się ze swoją przeszłością i głęboko wierzy, że tylko Kornel może jej w tym pomóc. Co wyniknie z tego całego zamętu? Tego Wam oczywiście z jawną premedytacją nie zdradzę, ale mogę Was tylko zapewnić, że będzie się działo.
O ile „Ego”, czyli książkę, którą czytałam tuż przed „Niegrzecznymi dziećmi”, można było spokojnie pochłonąć bez znajomości poprzedniego tomu, tak tutaj uważam, że bez wcześniejszej części trudno byłoby się odnaleźć. Szczerze mówiąc, Kornel w tym tomie działał mi na nerwy i to praktycznie do samego końca. Muszę też przyznać, że chyba zrobiłam sobie lekką krzywdę, czytając dwie książki autora pod rząd, każdą z innej serii. Miałam tak kiedyś z Pauliną Świst, czytałam dwie serie naprzemiennie i finalnie obie historie zlały mi się w jedną całość. Tutaj aż tak nie było, ale jednak zabrakło mi takiego oddechu między jedną opowieścią a drugą. Ale to tylko taka moja mała dygresja. Historia oczywiście ma swoje niezawodne tempo, a zwroty akcji potrafią naprawdę zaskoczyć. To, co działo się u Górskich, momentami aż jeży włos na głowie. To zdecydowanie nie jest łatwa opowieść i z pewnością zostanie ze mną na dłużej. Autor świetnie pokazał, jak skomplikowane potrafią być relacje rodzinne oraz jak bardzo wypaczone może być pojęcie miłości. A zakończenie? Panie Marcelu, tak się czytelnikowi nie robi i Pan doskonale wie, o czym mówię. Teraz nie pozostaje mi nic innego, jak tylko czekać na kolejny tom.
Choć główny bohater momentami działał mi na nerwy, książkę pochłania się błyskawicznie. Autor nie przeciąga, nie rozdrabnia się, nie zasypuje zbędnymi opisami i właśnie to lubię najbardziej w jego książkach. Ta historia jest intensywna, emocjonalna i trudno będzie o niej zapomnieć. Moje Molik, ja osobiście polecam ją Waszej uwadze.
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Filia.
Panie Moss, zważywszy na naszą długoletnią czytelniczą znajomość, bardzo proszę odpuścić sobie czytanie tej recenzji, bowiem nie będzie ona za przyjemna. Jest mi niezmiernie przykro, ale czuję się strasznie rozczarowana i z lekka zirytowana, i muszę to wszystko z siebie tu wyrzucić...
Ostatnio z książkami autora no nie jest mi w ogóle po drodze... Czytam, bo czytam, ale nie jest to już to samo, co było kiedyś. Pamiętam początkowe książki autora, które były genialne! Na każdą kolejną nie mogłam się doczekać! Zresztą kto jest tu ze mną od początku, doskonale wie, że byłam ogromną fanką twórczości Marcela! I obecnie brakuje mi tamtych historii! Ja się pytam, gdzie się podział „stary dobry Marcel Moss”??? Na mojej półce trochę książek autora jeszcze zostało, także z pewnością i na nie przyjdzie pora, ale te nowe to ja sobie już na pewno odpuszczę - z ciężkim sercem oczywiście, ale chyba jednak ciężej mi jest pisać później te wszystkie negatywne recenzje, a inaczej nie umiem - dla mnie liczy się szczerość, a nie sztuczne koloryzowanie po to, aby autor albo wydawnictwo dalej dawało książki do recenzji... Ja rozumiem, że czytelnicy po przeczytaniu książki chcą już czytać kolejną - ale litości! Czy naprawdę lepiej czytać co dwa miesiące nową, nijaką książkę, czy może lepiej poczekać trochę dłużej i otrzymać coś o wiele bardziej dopracowanego? Bo jeśli o mnie chodzi, to jestem za opcją drugą, bo niestety im częściej trafiam na nijakie historie, tym większy niesmak czuję, widząc informację zapowiadającą nowy „bestseller”! I zapewne teraz fanatycy twórczości Mossa myślą: „Kobieto! Nie pasuje Ci, to nie czytaj!” - i tak też zrobię, tylko wcześniej nie omieszkam wypisać moich odczuć w stosunku do „Niegrzecznych dzieci”. I jak przez godzinę zastanawiałam się, co w ogóle napisać, tak teraz chyba po prostu napiszę, co mi ślina na język przyniesie - chociaż może w tym przypadku, co moje palce wyklują na klawiaturze...
„Niegrzeczne dzieci” to trzeci tom serii z Kornelem Malickim - reportażystą, który jak dla mnie jest mocno zaburzony psychicznie - w sumie po części jego dzieciństwo mogło do tego doprowadzić, więc zamysł z jego kreacją wyszedł idealnie. Jednakże jak dla mnie ten bohater - no nie da się go w żaden sposób polubić... Od pierwszego tomu nie polubiłam, teraz nie polubiłam i już więcej nie będę próbować go polubić. Pamiętacie, jak pisałam przy pierwszym tomie, że odpuszczam sobie kontynuację tej serii? Drugą część przeczytałam przez przypadek i niedoczytanie opisu (w sumie autor wydaje co chwilę książkę, więc i tak bym nie zapamiętała opisu którejkolwiek). Jednakże! Jak pierwsza część mi nie podeszła, tak druga była zdecydowanie lepsza i już wtedy sobie pomyślałam, że może wracamy na dobre tory z tą historią. A co za tym idzie, skusiłam się na tom trzeci... i ja osobiście uznam tę serię za zakończoną i nie chcę więcej nic już wiedzieć na temat Malickiego i jego życia, choć autor będzie ją na pewno dalej kontynuował... (wskazuje na to samo zakończenie).
Kornel Malicki po wydarzeniach z poprzednich dwóch części wciąż ma ciężko wrócić do rzeczywistości. Dalej w jego myślach jest żądza zemsty, ale niestety większość osób, które mogły mu pomóc odnaleźć matkę, gryzie ziemię. Dalej siedzi w Wołkowyi i jakoś nie może zebrać się do powrotu do swojej córki do Krakowa. W międzyczasie ginie nastolatek skatowany przez rówieśników i Kornel wietrzy w tym dobry reportaż. Jednakże drążenie tego tematu przynosi mu więcej problemów, niż się spodziewał. Jego wydawca znajduje mu za to inny temat na reportaż, twierdząc, że będzie to istna petarda! A mianowicie 18 lat wstecz, w niewielkim mieście u podnóża Bieszczad dochodzi do makabrycznej zbrodni. Rodzina Górskich - Ryszard i Dorota - zostają zamordowani, a wraz z nimi trójka dzieci, którymi się opiekowali, będąc ich rodziną zastępczą. Mordercą okazuje się syn Górskich - Fryderyk, który zabija ich wszystkich, jednocześnie oszczędzając własną córkę - Natalię. I właśnie ta córka zgłasza się do wydawcy Kornela, chcąc po 18 latach milczenia opowiedzieć, co tak naprawdę się wtedy wydarzyło....
Siedzę i próbuję znaleźć pozytywy z tej książki, żeby jakoś rozpocząć od czegoś dobrego, ale niestety nie mam bladego pojęcia, co mogłabym napisać. Z całej historii podobała mi się jedna rzecz - jeden zabieg stworzony przez autora i to rzeczywiście mu wyszło i mnie zaskoczyło. Nie spodziewałam się, że autor tak to rozegra i wyjdzie mu to tak dobrze, ale na tym chyba by się skończyło. Niestety nie mogę Wam napisać, o co dokładnie chodzi, bo to akurat smaczek, który fajnie poznać podczas czytania książki i stanowi dość spory spoiler 😅 Na samym początku, jak autor przedstawił rozmowę telefoniczną Kornela z córką, to pierwsze, co przeszło mi przez myśl, że od drugiej części nic się nie zmieniło - Kornel wciąż powtarza ten sam tekst - „że trochę mu się dłużej zejdzie” i jeszcze nie wraca 😅 (przez chwilę myślałam, że czytam drugi raz „Złego opiekuna”). Wstawki z psem, jak dla mnie, były irytujące - no ok, żeby wspomnieć o tym psie i szczeniakach, ale przy trzecim razie już mnie to drażniło i miałam wrażenie, że to bardziej taka zapchajdziura, nic niewnosząca do historii, oprócz samego tekstu do objętości książki. Idąc dalej - sprawa skatowania nastolatka wydała mi się dość interesująca. I w sumie gdyby autor poszedł w tę stronę, mogłoby to być dość ciekawe, jednakże od momentu wylądowania Kornela w szpitalu zmieniłam zdanie. Sam jego pobyt tam był dla mnie śmieszny, a tym bardziej „przepustka” jednodniowa 😂 No nie, hit! Aż żałuję, że nie mogę Wam napisać szczegółów, bo z pewnością byście zrozumieli bardziej mój punkt widzenia. Niestety muszę to jakoś tak pisać, żeby za wiele nie zdradzić. Ale sam pobyt w szpitalu i „telefoniada” była irytująca. Idąc dalej - spotkanie z Natalią i jej opowiadanie historii Kornelowi w szpitalu od razu przywołało mi na myśl inną książkę autora - „99 ofiar Tytusa Myaera” - zobaczyłam tu podobny zamysł.
Uwielbiałam w książkach Mossa to, że one przedstawiały naprawdę ciężkie i patologiczne zachowania w sposób taki dość mocny i możliwie realistyczny. W obecnych książkach mam wrażenie, że niektóre opisy nie dość, że są abstrakcyjne i absurdalne, to jeszcze są dość obrzydliwe, pozostawiające po sobie spory niesmak. Tutaj nawet przez chwilę nie można współczuć któremukolwiek z bohaterów, bo to jest tak opisane, że jedyne, o czym się myśli, to o tym, kiedy dany fragment się skończy. Całość jest dla mnie pozbawiona jakichkolwiek emocji. Postacie są naprawdę niedopracowane. Z pewnością zabrakło mi rozbudowania postaci rodziców Fryderyka - uważam, że gdyby poznać ich bardziej i to, czym się kierowali, mogłoby z pewnością bardziej urozmaicić fabułę. A tak - w sumie byli, jakby byli, i to tyle. Ja osobiście po samym tytule i zapowiedzi o „rodzinie zastępczej” spodziewałam się naprawdę mrożącej krew w żyłach historii właśnie o postępowaniu Doroty i Ryszarda wobec dzieci, którymi się opiekowali, a dostałam tego tutaj tyle co nic. Tytuł jak dla mnie nijak się ma do tej historii! 3/4 tej książki to historia Kornela i jego dziwnej paranoi dotyczącej tego, co wydarzyło się w drugim tomie. OMG, już momentami myślałam, że autor zapomniał, że mieliśmy poznawać historię Natalii, która niestety była naprawdę słabo przedstawiona - no nie była dopracowana, nie oszukujmy się. Zakończenie... no cóż - zostało urwane w momencie, który dla niektórych będzie zapewne bardzo emocjonujący 😅 Ja sobie końcówkę dopowiedziałam sama i kończę serię, uznając ją za trylogię 😂
Jestem okropnie rozczarowana tą historią, a nawet całą tą serią. Ostatnia książka autora, jaka mi się podobała, to była „Grota” - wszystko po niej było albo ok, albo słabe. Także ja serii z Kornelem Malickim polecać Wam nie będę, bo w dorobku autora są inne ciekawe książki, na które lepiej spożytkować swój czas.
Czy o samym Marcelu Mossie jako pisarzu trzeba pisać wiele? Wydaje mi się, że nie, a osoby dobrze znające jego twórczość nie muszą nawet widzieć okładki, by rozpoznać autorstwo „Niegrzecznych dzieci”. Każda z zaproponowanych nam historii, a jest ich obecnie 41 (wraz ze wznowieniami) ma zawsze taką samą formę graficzną, znamienne są przeskoki czasowe, które ujawniają brudy z dawnych lat. U Marcela Mossa wspomnianych brudów nie zamiata się pod dywan, oj nie! Wręcz przeciwnie- im mocniejsza sprawa, tym intensywniejsze okazuje się dochodzenie do prawdy. Jestem nawet zdziwiona, że świeżo po lekturze nowej powieści mogę jeszcze w stanie racjonalnie myśleć, bo⌠czy ludzie naprawdę potrafią być tak okrutni? Czy mogą w ogóle nie przypominać normalnych postaci? Autor udowadnia, że tak i jeśli nawet wydaje nam się, że używa hiperboli, to wystarczy obejrzeć kilka autentycznych reportaży- polskich czy zagranicznych- by zmienić zdanie.
Książka ta wchodzi w skład cyklu o bardzo wnikliwym, a jednocześnie poturbowanym życiowo reportażyście Kornelu Malickim. W trzecim tomie znamienne było użycie retrospekcji, byśmy mogli lepiej zrozumieć postępowanie fikcyjnych bohaterów, a nawet potworów w ludzkiej skórze. Warto też rozwiać wątpliwości czytelników- cykl KORNEL MALICKI wymaga od nas zachowania porządku chronologicznego, a dobrze jest starannie wiedzieć, co wydarzyło się wcześniej w życiu najistotniejszych bohaterów. W innej kolejności można nieco się pogubić, co nie sprzyja dobrej lekturze i może źle wpłynąć na ogólną ocenę nowej książki.
Co kieruje ludzi ku złu i makabrze? Sama tego nie wiem, ale poprzez teksty Marcela Mossa zastanawiam się, czy zemsta może w ogóle coś dać? Myślę, że zapoznanie się z nową lekturą autora wręcz zmusi każdego do takich refleksji. Gwarantuję jednak- to, o czym teraz możemy przeczytać, mocno wbija w fotel, szokuje, daje do myślenia, lecz często tworzy też w nas aurę niedowierzania. Możemy myśleć, że pisarza ponosi wyobraźnia, lecz niestety- nie są to tematy wyssane z palca. Motyw gehenny za zamkniętymi drzwiami jest niewiarygodny, ale to tam mrok sięga najmocniej. Autor w zupełnie innym świetle stawia możliwość wychowywania się w rodzinach zastępczych- czy zawsze porzucone dzieci mają szansę na choć odrobinę czułości, miłości i elementarnej opieki? A co, jeśli zagubione dziecko manipuluje się do potęgi nieskończonej? Warto się nad tym pochylić, bo Marcel Moss niby się zagalopował, a może jednak nie?
I tym razem warto dodać, że Marcel Moss tworzy chyba najbardziej zaskakujące zakończenia w dziejach polskiej mieszanki gatunkowej, jaką jest kryminał, sensacja i thriller. Jestem przyzwyczajona do sentencji pisarza, która brzmi: moje powieści są zawsze zbudowane na zakończeniu. Tak, od dawna wiem, że to prawda, ale i tym razem zakładałam zupełnie inny finisz. Marcel Moss, w dobrym tego słowa znaczeniu, znowu zakpił sobie ze mnie i zmiażdżył me rozważania jednym ciosem, a konkretnie epilogiem. Mało tego, cykl o reportażyście Kornelu Malickim wcale nie kończy się na trzecim tomie, to nie będzie klasyczna trylogia. Autor ten ma zawsze głowę pełną pomysłów, ale wręcz boję się, co czeka mnie dalej, skoro jeszcze teraz nie schodzi ze mnie uczucie szoku i swego rodzaju obrzydzenia.
Marcel Moss bardzo dba też o interesujący zarys fabuły dostępny na okładce. Autor przedstawił nam skrót dwóch różnych historii, ale każda z nich ma w sobie gen makabry. Czy łączy je jednak coś jeszcze? Tego nie zdradzę, ale jeśli chodzi o mnie, to cała powieść mogłaby składać się wyłącznie z opowieści podanej przez niejaką Natalię vel Calineczkę. To właśnie opowieść, którą ma zamiar opisać Kornel Malicki, wywołała we mnie największy szok i jestem przekonana, że coś tak okrutnego nadaje się na ekranizację. Byłby to wtedy nie thriller, a horror najwyższych lotów. Wystarczy wyobrazić sobie dom w środku lasu i zamkniętą na cztery spusty piwnicęâŚ
Prolog, epilog i 29 rozdziałów rozmieszczonych na 365 stronach- czy to wystarczająca dawka mroku i sadyzmu? Jak najbardziej, a i tak znalazło się miejsce także i na inne wątki. Nie zdradzę wszystkiego, ale cieszy mnie, że Marcel Moss, choć sam jest pisarzem, pokazuje nam nieczyste działania rynku wydawniczego. Pogoń za sukcesem jest tak ogromna, że wydawcy są w stanie zrobić naprawdę wiele, żeby osiągnąć sukces i zgarnąć najbardziej prestiżowe nagrody. Chcecie to sprawdzić? Zapraszam do lektury.
Mimo, że „Niegrzeczne dzieci” to książka przesiąknięta złem, patologią i strasznym działaniem wpływowych ludzi, to autor i tak znalazł miejsce na wątek, który choć trochę łagodzi brutalne opisy. Jest to też powieść przeznaczona dla miłośników zwierząt. Wątek więzi pomiędzy psem a jego właścicielem jest tu magiczny- psy także czują i należy im się szacunek i empatia. To one niejednokrotnie okazują się najlepszymi przyjaciółmi dla człowieka. Kto się o tym przekonał, na pewno to potwierdzi. Pamiętajmy też, że zwierzęta umierają, a nie zdychają- jest to stuprocentowa racja!
Cóż mogę jeszcze dodać- czekamy na tom czwarty, a Marcel Moss nigdy nie skazuje nas na wielomiesięczną posuchę literacką. Jest zupełnie odwrotnie- trudno za nim nadążyć, ale to oczywiście komplement.
Marcel Moss po raz kolejny udowadnia, że potrafi zajrzeć w najciemniejsze zakamarki ludzkiej psychiki.
„Niegrzeczne dzieci” to historia, która od pierwszych stron kładzie się cieniem. Czujesz niepokój, choć jeszcze nie wiesz dlaczego. I właśnie to jest w tej książce najlepsze.
Marcel Moss po raz kolejny zabiera nas w mroczny zakątek ludzkiej psychiki, gdzie trauma, wina i pragnienie prawdy splatają się w jedną, niebezpieczną całość. Już sam prolog – makabryczna zbrodnia z 2008 roku w Brzozowem – sprawia, że nie sposób odłożyć tej historii na później.
Fabuła? Reportażysta Kornel Malicki bada sprawę śmierci nastolatka brutalnie skatowanego przez rówieśników. Wkrótce zgłasza się do niego dorosła Natalia, jedyna ocalała z rodzinnej tragedii sprzed lat. Chce, by pomógł jej odkryć prawdę, którą nosi w sobie od dziecka. Im głębiej Kornel zanurza się w przeszłość rodziny Górskich, tym trudniej mu się z niej wydostać. Marcel Moss mistrzowsko buduje napięcie. Nie przez krwawe sceny, ale przez ciszę, niedopowiedzenia i narastające poczucie, że za chwilę coś pęknie.
Bohaterowie są niejednoznaczni. Kornel to postać z krwi i kości – rozdarty między miłością do chorej żony i córki a obsesją na punkcie przeszłości. W poprzednich tomach cyklu zmagał się z demonami dzieciństwa; tutaj jego determinacja, by poznać prawdę, staje się niemal destrukcyjna. Natalia to z kolei bohaterka, której trauma jest tak realna, że aż boli. Nie ma tu postaci jednoznacznie dobrych czy złych – każdy nosi w sobie mrok.
Krótkie rozdziały, dwutorowa narracja (przeszłość i teraźniejszość) oraz dynamiczne dialogi sprawiają, że książkę czyta się jednym tchem. Marcel Moss nie zwalnia tempa, a napięcie rośnie z każdą stroną. To thriller psychologiczny, który bardziej przeraża tym, co siedzi w ludziach, niż tym, co widać na pierwszy rzut oka.
Dla kogo?
Dla fanów thrillerów psychologicznych, którzy lubią historie oparte na traumie, tajemnicach rodzinnych i dylemacie moralnym: czy prawda zawsze wyzwala? Jeśli znacie cykl o Kornelu Malickim – koniecznie. Jeśli nie – możecie spokojnie zacząć od tego tomu, choć wcześniejsze części dają pełniejszy obraz bohatera.
Moja ocena: 9/10 ⭐
BRUNETTE BOOKS