
W świecie ogarniętym wojną, głodem i strachem dwoje dzieci trafia do sierocińca prowadzonego przez zakonnice. Za murami starego budynku próbują odnaleźć namiastkę bezpieczeństwa, ciepła i normalnego życia, choć codzienność wciąż naznaczona jest utratą, tęsknotą i widmem śmierci.
"Sierociniec pełen nadziei" to poruszająca opowieść o dzieciach, które zbyt wcześnie musiały dorosnąć, i o nadziei, która niekiedy zawodzi.
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Grupa Wydawnicza Filia Sp. z o.o., Kleeberga 2, 61-615 Poznań (PL), numer telefonu: 665897872, adres e-mail: kontakt@wydawnictwofilia.pl
| Autor | Sylwia Kubik |
| Wydawnictwo | Filia |
| Rok wydania | 2026 |
| Oprawa | broszurowa |
| Liczba stron | 336 |
| Format | 205 x 135 mm |
| Numer ISBN | 9788384415450 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788384415450 |
| Wymiary | 205 x 135 mm |
| Data premiery | 2026.08.26 |
| Data pojawienia się | 2026.08.12 |
| Dostępna liczba sztuk | |
|---|---|
| Dostępność całkowita | 332 szt. |
| Dostępność w naszym magazynie | 128 szt. (realizacja jeszcze dzisiaj) |
Dostępność w punktach Bonito![]() |
|---|
| ul. Staromiejska 6 (50 m od Rynku) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Pokoju 67 (wyspa w centrum handlowym M1) | 2 szt. na miejscu |
| ul. Batorego 15B (przecznica od ul. Karmelickiej) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Dobrego Pasterza 122 (Prądnik Czerwony) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Josepha Conrada 79 (obok stacji BP) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Kluczborska 17 (przy pętli "Krowodrza Górka") | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Kobierzyńska 93 (osiedle Ruczaj-Zaborze) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Marii Dąbrowskiej 17A (50 m od CH Czyżyny) | 3 szt. na miejscu |
| ul. Pawia 34 (blisko Galerii Krakowskiej) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Pilotów 2E (300 m od ronda Młyńskiego) | 3 szt. na miejscu |
| ul. Wielicka 259 (wyspa w Galerii Mozaika) | 3 szt. na miejscu |
| ul. Wysłouchów 3 (Kurdwanów) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Zakopiańska 62 (Park Handlowy Zakopianka) | 2 szt. na miejscu |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 51 (skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 88 (Ursynów - metro Stokłosy) | 2 szt. na miejscu |
| al. Niepodległości 54 (przy stacji metro Wierzbno) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Chmielna 4 (50 metrów od ul. Nowy Świat) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Czapelska 48 (200 m od ronda Wiatraczna) | 2 szt. na miejscu |
| ul. Kondratowicza 37 (blisko Szpitala Bródnowskiego) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Żeromskiego 1 (przy stacji metra Słodowiec) | 3 szt. na miejscu |
| ul. Plac Grunwaldzki 25 (w budynku Grunwaldzki Center) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Ruska 2 (przy Placu Solnym) | Zamów i odbierz już jutro |
Darmowa dostawa już od 199,00 zł
🚨, Kto mi dał zgodę na to, żeby książka o sierocińcu tak mnie przeczołgała?! 😂❤️ Sięgnęłam po nią z myślą, że poznam kolejną historię osadzoną w trudnych czasach. Dostałam jednak coś znacznie bardziej osobistego. Taką książkę, przy której kilka razy łapałam się na tym, że przestaję być tylko czytelnikiem i zaczynam przeżywać losy bohaterów po swojemu. Czytałam ją na przemian ze słuchaniem audiobooka i ten duet sprawdził się u mnie świetnie. 📖🎧☕ A ja? Siedziałam, słuchałam, czytałam i coraz częściej miałam w głowie jedno: „Pani Sylwio, naprawdę musiałaś mi to zrobić?” 😂 Oczywiście, że to wydźwięk tylko pozytywny. Autorkę ogromnie cenię i szanuję, bo już miałam przyjemność czytać jej książki. Dzisiejsza recenzja dotyczy książki „Sierociniec pełen nadziei” autorstwa Sylwii Kubik.
Mamy rok 1915. Wojna i już na dzień dobry wiadomo, że nie będzie lukru, brokatu ani jednorożców galopujących po tęczy. 🌄😂 Poznajemy Marię oraz jej dzieci, Cecylię i Czesia. Maria próbuje zapewnić dzieciom choć odrobinę bezpieczeństwa, ale wojna ma własne plany. Choroba, bombardowanie, utrata domu i nagle dzieci trafiają do sierocińca prowadzonego przez zakonnice. Przyznam szczerze, że najbardziej weszły mi pod skórę właśnie dzieci. Nie dlatego, że autorka zrobiła z nich jakieś papierowe, idealne postacie, wręcz przeciwnie — to dzieci, które chcą mieć obok siebie mamę, chcą czuć się bezpiecznie i po prostu chcą normalnie żyć, a świat funduje im rzeczy, których żadne dziecko nie powinno oglądać ani rozumieć. Jako mama chyba nie potrafiłam czytać tego całkowicie „na chłodno”. Przy Marii automatycznie włączało mi się myślenie: „A gdyby to było moje dziecko?” i wtedy historia przestawała być tylko historią z 1915 roku. Robiła się niepokojąco bliska, bo przecież każda matka chce jednego, a mianowicie żeby jej dziecko było bezpieczne. Możemy mieć różne charaktery, różne życie i różne problemy, ale ten instynkt jest chyba jednym z najbardziej podstawowych, jakie mamy. Właśnie dlatego Maria została ze mną na dłużej.
Patrzyłam na nią nie tylko jak na bohaterkę powieści, ale jak na kobietę, która próbuje zrobić wszystko, co może, kiedy rzeczywistość konsekwentnie zabiera jej kolejne możliwości. Nie ma magicznego rozwiązania. Nie ma przycisku „cofnij”. Jest tylko kolejny dzień i pytanie, jak go przetrwać. Powiem Wam szczerze, że miałam ochotę wejść do tej książki, złapać Marię za rękę i powiedzieć: „Dobra. Teraz ja się tym zajmę”. 😂❤️ Oczywiście rzeczywistość szybko przypominała mi, że nie mam żadnej możliwości wejścia do fikcyjnego świata, więc pozostawało mi siedzieć z książką i przeżywać wszystko razem z bohaterami. Może kiedyś wymyślą coś takiego, że będzie można uczestniczyć w historii, którą obecnie będziemy czytać? Fiu, fiu. 😅 Bardzo mocno działała na mnie również sama perspektywa wojny. Autorka pokazuje przede wszystkim to, co dzieje się z ludźmi, z rodziną, dziećmi czy codziennością. Czytając tę książkę, kilka razy pomyślałam: kurczę, jak łatwo przyzwyczajamy się do tego, co mamy. Mam dach nad głową, jedzenie, możliwość pójścia do sklepu, kupienia czegoś, czego akurat potrzebuję, zaparzenia kawy.
Czytam o ludziach, dla których podstawowe rzeczy stają się marzeniem. Mój wewnętrzny dział reklamacji mówi: „Proszę pani, reklamacja na narzekanie została odrzucona. Proszę docenić to, co pani ma.” 😂 I wiecie co? Chyba rzeczywiście warto. Nie w jakimś przesłodzonym stylu „kochaj życie, a wszechświat wynagrodzi Ci wszystko”, tylko zwyczajnie tak po ludzku doceniać, zauważać, pomagać, nie przechodzić obojętnie, bo „Sierociniec pełen nadziei” bardzo mocno przypomina mi również o tym, że nie wiemy, z czym drugi człowiek przychodzi do nas każdego dnia. Może się uśmiechać, może żartować, może wyglądać, jakby wszystko było w porządku, a w środku może właśnie walczyć o przetrwanie własnego świata. Nie potrafię powiedzieć tak po prostu: „to dobra książka”. Człowiek chciał sobie poczytać i posłuchać audiobooka, a dostał jeszcze mały remont własnego myślenia. Polecam całym sercem. Czekam na wasze wrażenia
„Sierociniec pełen nadziei” Sylwii Kubik to bardzo poruszająca historia o rodzinie, miłości, tęsknocie i nadziei, która pozwala przeżyć nawet najgorsze chwile.
Poznajemy Cecylię, Czesia i ich mamę, która po zabraniu męża na front robi wszystko, by zapewnić dzieciom choć odrobinę normalnego życia. Niestety wojna nie oszczędza nikogo. Po zbombardowaniu kamienicy mama znika, a rodzeństwo trafia do sierocińca prowadzonego przez siostry zakonne.
Tam dzieci muszą mierzyć się z głodem, biedą, zimnem,chorobami, strachem i tęsknotą za bliskimi. Mimo ogromnych chęci siostry nie są w stanie zapewnić każdemu dziecku tyle uwagi, ile potrzebuje. Starają się jednak stworzyć im choć namiastkę bezpieczeństwa.
Najbardziej poruszyła mnie relacja Cecylii i Czesia. Starsza siostra obiecała mamie, że będzie opiekować się bratem i bardzo mocno bierze sobie to do serca. Kiedy jednak rodzeństwo zostaje rozdzielone, Cecylia zaczyna obwiniać się, że zawiodła. Cały czas martwi się o Czesia i zastanawia, czy jest szczęśliwy i bezpieczny.
Bardzo ważnym elementem tej historii są też dzieci, które wojna zmusiła do zbyt szybkiego dorastania. Zamiast beztroskiego dzieciństwa musiały nauczyć się walczyć o przetrwanie, radzić sobie z głodem, stratą, tęsknotą i strachem.
Podobało mi się również to, że autorka nie szuka na siłę dramatyzmu. Pokazuje wojenną rzeczywistość taką, jaka była – trudną, brutalną i pełną niepewności. Dzięki temu historia jeszcze mocniej porusza.
„Sierociniec pełen nadziei” to dla mnie nie tylko opowieść o wojnie, ale przede wszystkim o nadziei, która dodaje sił,by przetrwać każdy kolejny dzień.To także cenna lekcja historii, która przypomina, żeby doceniać to, co mamy dziś, swoich bliskich i nawet te małe rzeczy, które często wydają nam się oczywiste.
To jedna z tych historii, które zostają w pamięci na długo. Szczególnie obraz dzieci zmuszonych do zbyt szybkiego dorastania.Polecam Wam ją gorąco!
Cecylka i jej brat Czesio są jednymi z wielu ofiar wojny. Jeszcze żyją. Ich tata zaraz na początku wojny został wezwany do walk. Nadal nie powrócił. Mama robi co się da aby zapewnić dzieciom chociaż jeden posiłek dziennie. Ale nadchodzi dzień gdy rodzeństwo zostaje skazane na siebie. Są zbyt mali by przeżyć w zamkniętym mieście, gdzie nie dociera pomoc i dostawy jedzenia. Jedna z niewielu dobrych kobiet zabiera je do siebie. Ale i ona nie może zostawić dzieci. Tym sposobem trafiają do sierocińca prowadzonego przez siostry zakonne. Tam pewny jest jedynie dach nad głową. Reszta? Reszta jest jedną niewiadomą. Dzieci muszą szybko dorosnąć, a nadzieja na lepsze jutro zaczyna powoli gasnąć.
Dzieci. Najbardziej niewinne ofiary bezsensownych wojen dorosłych. Od zawsze. Kto by się przejmował ich losem? Po co? I tak nie są do niczego potrzebne. Nie pomogą. Nie pójdą walczyć. Trzeba je tylko karmić, pilnować, zajmować, opiekować...
Wojna nie patrzy na nikogo, a co za tym idzie człowiek na patrzy na człowieka. Dba o siebie, czasem swoich bliskich. Innych mija byleby tylko nie przysporzyć sobie kolejnego kłopotu.
To kolejna z książek Pani Sylwii, która bardzo boli. Zwłaszcza rodziców patrzących na swoje pociechy i wyobrażając sobie te straszne sceny z przeszłości.
W powieści ciągle krąży nadzieja, ale z rozdziału na rozdział coraz bardziej zanika. Świat przedstawiony jest pełen niepokoju, trosk, chorób, poczucia niemocy i głodu. Ten wygląda z każdej strony.
Chociaż to historia, której akcja toczy się podczas Pierwszej Wojny Światowej, losy bohaterów można by było umieścić i w tej kolejnej. Ludzie nie umieją uczyć się na błędach i nieustannie największymi ofiarami każdej wojny są dzieci.
Polecam.
„Sierociniec pełen nadziei” to historia inspirowana prawdziwymi wydarzeniami, co sprawia, że książka jeszcze bardziej porusza i wyciska łzy u czytelnika.
To opowieść o dzieciach, których wojna pozbawiła beztroskiego dzieciństwa i które musiały bardzo szybko dorosnąć. Zderzenie bezwzględnego świata z dziecięcą niewinnością, która została im na zawsze odebrana, bardzo mnie poruszyło, bo jako matka nie umiem sobie wyobrazić, jak małe dzieci mogły emocjonalnie i fizycznie przetrwać w tamtych czasach.
Autorka bardzo dobrze oddała tamte czasy, już chyba nigdy nie będę tak samo patrzyła na kawałek suchego chleba, bo mam przed oczami obraz dzieci i małego Czesia, którego nawet niewielkie okruszki uszczęśliwiały.
To opowieść o wszechobecnym strachu, tęsknocie za rodzicami i życiem, jakie kiedyś się wiodło, za ciepłym obiadem i beztroską zabawą, ale przede wszystkim to opowieść o nadziei, że kiedyś wrócą rodzice, zabiorą dzieci z sierocińca i będą znowu normalnie.
Czy tak się stanie?
Czy Cecylia i Czesio doczekają spokojniejszych czasów i razem z rodzicami wrócą do domu?
Jeżeli jesteście ciekawi, jak ta prawdziwa i poruszająca historia się potoczyła, to koniecznie musicie przeczytać tę książkę, chociaż już teraz Wam mówię, że po jej przeczytaniu inaczej spojrzycie na świat i docenicie to, co macie.
„Sierociniec pełen nadziei” to książka, która pokazuje wojnę nie przez wielkie wydarzenia historyczne, ale przez los zwykłych ludzi, a przede wszystkim dzieci. Dzięki temu historia staje się bardziej osobista i mocniej działa na emocje. Losy Cecylii i Czesia pokazują, jak szybko wojna odbiera dzieciństwo i zmusza młodych ludzi do mierzenia się z sytuacjami, na które nikt nie jest przygotowany.
Najbardziej poruszyło mnie to, że mimo cierpienia, strachu i niepewności bohaterowie nadal próbują wierzyć, że ich życie może się jeszcze odmienić. Nadzieja nie jest tutaj czymś naiwnym, ale raczej siłą, która pozwala przetrwać kolejne trudne dni. Autorka dobrze pokazuje też, jak ogromne znaczenie mają relacje z innymi ludźmi, poczucie bliskości i świadomość, że nie jest się całkowicie samemu na świecie.
Książka momentami jest smutna i ciężka, ale nie przytłacza. Oprócz cierpienia pojawiają się w niej także dobro, troska o drugiego człowieka i zwykłe ludzkie odruchy, które w trudnych czasach nabierają szczególnej wartości. „Sierociniec pełen nadziei” to wartościowa powieść, ponieważ nie tylko wzrusza, ale również skłania do zastanowienia się nad tym, jak łatwo można stracić rzeczy, które na co dzień wydają się oczywiste: dom, rodzinę, bezpieczeństwo czy spokój. To książka, która zostaje w pamięci i przypomina, że nawet w najtrudniejszych sytuacjach człowiek może znaleźć powód, żeby się nie poddawać.
Dziś chciałabym zaprosić Was w podróż do roku 1915 za sprawą najnowszej książki Sylwii Kubik „Sierociniec pełen nadziei”
Jest to powieść pokazująca inną perspektywę pierwszej wojny światowej, pełnej cierpienia, głodu, tęsknoty i bezradności.
Książka opowiada o losach młodych bohaterów, którzy w obliczu wojennej zawieruchy stracili swoich rodziców i trafili pod opiekę sióstr zakonnych.
Cecylia, jej młodszy brat Czesio oraz ich towarzysze z sierocińca starają się przetrwać, wspierają się w tych trudnych czasach, w których przyszło im żyć.
Wojna zmusiła ich do przedwczesnego dojrzewania oraz wzięcia odpowiedzialności za losy swoje oraz innych podopiecznych sierocińca.
Zakonnice robią wszystko, by ich podopieczni nie umarli z głodu, dosłownie wszystko. Często muszą podejmować dramatyczne decyzje, często wbrew własnemu sumieniu.
Książka porusza wiele trudnych tematów, które autorka przedstawiła tak autentycznie, że jesteśmy w stanie poczuć te emocje na własnej skórze.
Ta historia dosłownie rozerwała mi serce, poczułam ogromną wdzięczność za to, co mam. Przestałam brać swoje życie za pewnik. Jestem niesamowicie wdzięczna za to, że żyjemy w bezpiecznych czasach, gdzie niczego nam nie brakuje. Bezpieczeństwo, rodzina, głośny śmiech dzieciństwa, pomoc medyczna na wyciągnięcie ręki... To, co dla bohaterów Sylwii Kubik było nieosiągalnym marzeniem, dla nas jest codziennością, którą musimy zacząć w końcu doceniać.
Z pewnością zapamiętam tę książkę na dłużej. Gorąco polecam!
Wojna odbiera dzieciom rodziny, bezpieczeństwo, dzieciństwo. Przekonają się o tym Cecylka i jej młodszy brat Czesio. Gdy trafią do sierocińca stanie się on ich domem.
Ta historia wydarzyła się naprawdę. Trudy wojny, mieszkanie w sierocińcu, to wszystko prawda. Na dodatek Sylwia Kubik ubrała to w niezwykle emocjonujące słowa, które poruszają.
Jeśli nie boicie się sięgnąć po książkę, która przeszywa serce, ale w zamian dostarcza może emocji, ta książka jest dla was. Niezwykle wciągająca, piękna i wzruszająca powieść o empatii, człowieczeństwie, dzieciństwie w cieniu wojny. Choć dramatyczna, zostawi po sobie niezapomniane wrażenie na długo.
„Sierociniec pełen nadziei” Sylwii Kubik. Szczerze powiem - bałam się tej książki. Bałam się, że emocjonalnie nie udźwignę tej historii, a tym bardziej napisania o niej recenzji. Nie myliłam się, sądząc, że będzie to opowieść bolesna i trudna. Do tego świadomość, że została oparta na prawdziwych wydarzeniach, sprawia, że emocjonalny ciężar jest jeszcze większy.
Los dzieci dotyka chyba najczulszych strun każdego czytelnika. Ich bezbronność, zagubienie i niezrozumienie otaczającego świata tylko potęgują trudne emocje.
Autorka zabiera nas do czasów pierwszej wojny światowej – okresu wciąż znacznie mniej obecnego w naszej świadomości niż czasy drugiej wojny światowej, której świadkowie są jeszcze wśród nas.
Cecylia i Czesław po jednym z bombardowań trafiają do sierocińca prowadzonego przez zakonnice. Zimny dom, pełen chorych i głodnych dzieci, ma zastąpić rodzeństwu rodzinny dom i dać choć namiastkę bezpieczeństwa. Ich codzienność to głód, chłód, brud i nieustanne widmo śmierci.
Cecylia z dnia na dzień, z dziecka, staje się opiekunką dla swojego młodszego brata. W sercach dzieci na stałe goszczą strach i niepewność jutra, ale również tytułowa nadzieja, która przejawia się na wiele sposobów... Nadzieja, że znów zobaczą rodziców, że ojciec wróci z wojny, a mama odnajdzie się po bombardowaniach, i nadzieja na kromkę chleba - ta jest chyba jednym z najbardziej smutnych i przejmujących obrazów tej historii.
Bardzo poruszył mnie również obraz sióstr zakonnych, który Sylwia Kubik kreśli na kartach powieści. Kobiet, które za wszelką cenę chcą ratować małe sieroty i poświęcają się dla nich, mimo że niejednokrotnie wiara i obowiązujące zasady wymagają od nich jednoznacznych zachowań. „Niech nas upokarzają, niech mówią co chcą, byleby dali dzieciom jeść”. Ostatecznie jednak to dobro człowieka stawiają ponad surowe reguły.
Sylwia Kubik nie ocenia i nie epatuje patosem. Stawia na autentyczne emocje i pokazuje wojnę oczami ludzi, którzy każdego dnia muszą walczyć o przetrwanie.
Taki obraz wojny przemawia do mnie znacznie bardziej niż podręcznikowe zapisy o wygranych bitwach i bohaterach w mundurach. Tutaj wojna ma twarz dziecka, jego strachu, głodu, tęsknoty i nadziei.
Świetna, bardzo poruszająca książka. Polecam ją gorąco, ale uprzedzam - szczególnie osoby wysoko wrażliwe. Dla nich może to być lektura niezwykle trudna emocjonalnie.
Jest coś w książkach o wojnie widzianej oczami dzieci, co rozrywa serce na strzępy. „Sierociniec pełen nadziei” Sylwii Kubik to właśnie taka historia – bolesna, prawdziwa i zostająca z czytelnikiem na długo. To opowieść, która wstrząsa i otwiera oczy, a do tego została oparta na prawdziwych wydarzeniach.
Akcja toczy się w świecie ogarniętym wojną, głodem i strachem. Poznajemy Cecylię i Czesia, rodzeństwo, które po śmierci matki trafia do sierocińca prowadzonego przez zakonnice. Za murami starego budynku próbują odnaleźć namiastkę bezpieczeństwa i normalności, choć codzienność naznaczona jest tęsknotą i widmem śmierci. To poruszająca opowieść o dzieciach, które zbyt wcześnie musiały dorosnąć.
Największą siłą powieści są bohaterowie z mocno zarysowanymi portretami psychicznymi. Dziecięca psychika pod wpływem traumy zmienia się tu na naszych oczach – strach przechodzi w odwagę i odpowiedzialność za drugiego człowieka. Autorka nie pozostawia jednak w tle sióstr zakonnych, które także muszą dokonywać własnych, dramatycznych wyborów.
To nie jest łatwa lektura. Momentami naprawdę boli. Sylwia Kubik unika jednak nadmiernego patosu, pokazując autentyczne emocje i rzeczywistość taką, jaka była. Mimo ciężaru tematu, gdzieś w tej ciemnej otchłani tli się tytułowa nadzieja – czasem krucha, ale pozwalająca znaleźć siłę, by przetrwać.
Książkę polecam każdemu, kto szuka głębokich, poruszających historii o sile ludzkiego ducha. To lektura dla osób, które nie boją się trudnych tematów i chcą przeżyć coś naprawdę wyjątkowego. Jeśli lubicie wzruszające opowieści, które zostają w sercu na długo – to jest pozycja dla Was.
Moja ocena: 10/10 🌟
BRUNETTE BOOKS
To nie jest książka dla ludzi wysoce wrażliwych, choć polecam ją do przeczytania każdemu. Mowa o najnowszej powieści Sylwii Kubik pt. „Sierociniec pełen nadziei”.
Opisy głodu, życia w sierocińcu, uczuć, nadziei i czekania na powrót rodziców są wstrząsające. Czytając ją, miałam łzy w oczach i bardzo ją przeżyłam. To niezwykle poruszająca opowieść o dzieciach, które za szybko musiały stać się dorosłymi w świecie ogarniętym wojną, oraz o nadziei, która niestety czasem zawodzi.
Powieść oparta jest na faktach. To historia dziadka i jego siostry koleżanki pani Sylwii Kubik.
1915 r.
Trwa wojna. Maria Piotrowska nie ma już czym nakarmić swoich dzieci - Cecylki i Czesia. Sprzedała wszystko, co mogła, a „upolować” jakiekolwiek zwierzę było coraz trudniej. Jej mąż Antoni wyruszył na front. Stałe naloty, ciężka praca za grosze, walka o zdobycie jedzenia, zimno - tak wyglądało ich życie. Gdy Maria zachorowała, dzieci wyszły szukać pomocy. Na skutek bombardowania dom zamienił się w ruinę. Pomaga im znajoma mamy - Anna, ale ostatecznie dzieci trafiają do sierocińca prowadzonego przez siostry zakonne. Dostały dach nad głową, ale warunki urągały człowieczeństwu. Ustawiczny głód, brud, choroby, patrzenie na śmierć innych, brak poczucia bezpieczeństwa to codzienność dzieci z sierocińca.
Mały Czesio, stale marzący o chlebku, naiwnie wierzył, że rodzice wrócą i ich zabiorą. Cecylia, która sama będąc jeszcze dzieckiem, opiekowała się i chroniła brata jak mogła. Bardzo przeżyła ich rozstanie. Czuła się odrzucona i osamotniona. Zapłaciła najwyższą cenę.
Została pozbawiona jakiejkolwiek nadziei. Tak bardzo było mi jej żal.
Ta książka absolutnie nie kończy się tak, jak powinna, ale to tak jak w życiu. Niestety nie zawsze jest happy end.
Polecam z całego serca ♥️.
W świecie ogarniętym wojną, głodem i strachem dwoje dzieci — Cecylia i Czesio — trafia do sierocińca prowadzonego przez zakonnice. Za murami starego budynku próbują odnaleźć namiastkę bezpieczeństwa, ciepła i normalnego życia, choć codzienność wciąż naznaczona jest stratą, tęsknotą i widmem śmierci.
Sylwia Kubik ukazała studium ludzkiej wytrwałości. To bolesny, a jednocześnie piękny obraz tego, jak w czasach wojennej zawieruchy człowiek próbował przetrwać. Najbardziej uderzające było to, że dotknęło to najmłodszych. Dzieci, tracąc dom, bliskich i poczucie bezpieczeństwa, musiały przedwcześnie dorosnąć. W surowym budynku sierocińca prowadzonym przez zakonnice szukają schronienia. Jednak za murami placówki toczy się walka o przetrwanie. To nie tylko ogromna tęsknota za najbliższymi, ale również mierzenie się z głodem, przeszywającym na wskroś zimnem oraz przerażającym widmem śmierci. Aż się serce krajało, czytając te fragmenty.
Największą siłą powieści są jej bohaterowie z mocno zarysowanymi portretami psychologicznymi. Tu każda postać ma znaczenie. Widzimy, jak zmienia się dziecięca psychika, jej emocjonalna strona pod wpływem traumy. Strach przechodzi w odwagę i odpowiedzialność za drugiego człowieka.
Siostry zakonne także stanowią interesujące jednostki. Autorka nie zamknęła ich w schematach. Postawiła je w obliczu kryzysu wiary, wycieńczenia i odpowiedzialności za niewinne dzieci. Zadanie miały dramatycznie trudne, bo brakowało podstawowych środków do życia. Byle przeżyć, trzeba było nie raz sprzeniewierzyć się własnym wartościom i przekonaniom, a honor i dumę schować.
Autorka mimo ciężaru tematu unika nadmiernego patosu i rzewności. Pokazuje autentyczne emocje i wszystko takim, jakie było. I gdzieś w tej ciemnej otchłani brutalnego świata tli się światło i tytułowa nadzieja. Co prawda bywa krucha, to potrafi sprawić, że człowiek znajdzie w sobie siłę, by przetrwać nawet najgorsze piekło. Są jeszcze złudzenia, którymi karmią się dzieci. W swojej dziecięcej naiwności nie są w stanie zrozumieć i zaakceptować brutalności świata, w którym przyszło im żyć.
"Sierociniec pełen nadziei" to głęboko poruszająca powieść o dramacie dzieci, które, by przeżyć, musiały wejść w buty dorosłych. To historia o sile ludzkiego ducha i niegasnącej nadziei. Książka każe się zatrzymać i zmusza do refleksji nad uniwersalnymi wartościami miłości, człowieczeństwa czy bezinteresowności. To lektura przypominająca nam, byśmy szanowali i doceniali to, co mamy. Bo nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak wiele mamy.
Jak wiele może znieść dziecko, któremu wojna zabiera dom, bliskich i poczucie bezpieczeństwa?
W tej książce poznałam losy dzieci, kruchych istot, które zamiast martwić się o zabawę i szkołę, muszą bać się głodu, wojny i tego, czy przeżyją kolejny dzień. Książka mocno poruszyła we mnie tę matczyną część, która zawsze staje po stronie dziecka. Bo przecież kiedy patrzymy na cierpienie najmłodszych, trudno zachować dystans. Każda matka, każdy rodzic, każdy człowiek, który ma w sobie choć odrobinę wrażliwości, chciałby takiemu dziecku zabrać strach, przytulić je i powiedzieć, że już będzie dobrze. Tylko że w czasie wojny takich prostych słów często nie można było obiecać.
Sylwia Kubik przenosi nas do świata, w którym dzieciństwo zostaje brutalnie przerwane. Dwoje osieroconych dzieci trafia do prowadzonego przez zakonnice sierocińca. Stary budynek ma być dla nich schronieniem, miejscem, gdzie znajdą choć trochę ciepła i bezpieczeństwa. Jednak wojna nie pozwala zapomnieć o sobie ani na chwilę. Jest głód, strach, tęsknota za bliskimi i świadomość, że życie może skończyć się zdecydowanie za szybko.
Poruszało mnie to, jak wiele dzieci musiały zrozumieć i udźwignąć, ciężki los. One nie powinny wiedzieć, czym jest śmierć, utrata czy strach o własne życie. Powinny mieć beztroskie dzieciństwo, a zamiast tego uczą się, jak przetrwać. Czytając, moje serce krwawiło, a z oczu płynęły łzy.
Czułam, jak bardzo potrzebowały obecności drugiego człowieka, troski, małego gestu i dobrego słowa. Niestety w rzeczywistości tak wiele zostało im odebrane. Podobało mi się, że autorka nie próbuje na siłę osładzać tej historii. Pokazuje zarówno chwile, w których pojawia się nadzieja, jak i takie, które boleśnie przypominają, że nie zawsze wszystko kończy się tak, jak byśmy chcieli.
Podczas czytania było we mnie sporo smutku, bezsilności i wzruszenia. Kilka razy łapałam się na tym, że myślę o tych dzieciach już nie jak o bohaterach książki, ale jak o prawdziwych małych ludziach, którym przyszło żyć w czasach, których nikt nie powinien doświadczać.
A jednak mimo całego bólu ta historia nie jest pozbawiona światła. Bo nadzieja pojawia się tam, gdzie człowiek potrafi podać drugiemu rękę, przytulić, ochronić, czasem po prostu być obok.
„Sierociniec pełen nadziei” to książka, po której trudno po prostu zamknąć okładkę i przejść do codziennych spraw. Zostają w głowie dziecięce twarze, ich strach, tęsknota i pytanie, ile człowiek jest w stanie znieść. Polecam ją szczególnie tym, którzy lubią historie z wojennym tłem, ale przede wszystkim takie, które poruszają serce i przypominają, jak wielkim szczęściem jest zwyczajne, bezpieczne dzieciństwo.