
Okrutne zbrodnie i błahe wykroczenia. Niewyobrażalne tragedie i bezgraniczna głupota. Chęć niesienia pomocy i wywołane rutyną zobojętnienie. Poświęcenie i bezduszność. Dobrzy i źli ludzie, chory, lecz mimo to jakoś funkcjonujący system.
To wszystko, i dużo więcej, w książce będącej zapisem autentycznych doświadczeń funkcjonariusza prewencji. Policjanta. Psa.
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: MUZA SA, Ul. Sienna 73, 00-833 Warszawa (PL), numer telefonu: 48 226211775, adres e-mail: muza@muza.com.pl
| Autor | Jakub Gończyk |
| Wydawnictwo | Akurat |
| Rok wydania | 2020 |
| Oprawa | miękka ze skrzydełkami |
| Liczba stron | 416 |
| Format | 13.0 x 20.5 cm |
| Numer ISBN | 978-83-287-1212-6 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788328712126 |
| Data premiery | 2020.06.17 |
| Data pojawienia się | 2020.05.25 |
Produkt niedostępny!
Ten produkt jest niedostępny. Sprawdź koszty dostawy innych produktów.
Nasze myślenie o zawodzie policjanta opiera się na serialach kryminalnych. Nieustraszeni panowie w dopasowanych mundurach, łapią przestepców i stoją na straży naszego bezpieczeństwa. W realnym świecie spotykamy policję przy okazji wyrywkowych kontroli drogowych, które najczęściej nas stresują. Ale jak wygląda prawdziwa praca w policji?
Oto byśmy mogli zajrzeć za kulisy zawodu zadbał autor "Psa" czyli Jakub Gończyk. Przedstawił różne sytuacje, anegdoty z policyjnego podwórka w formie krótkich notatek. I z tych zapisków wyłania się obraz człowieka trochę zdegustowanego, trochę złego, ale poświęcajacego się pracy. Raczej nie będzie tu fajerweków rodem z CSI, a szara i brudna rzeczywistość. Z jednej strony jestem przygnębiona tym co przeczytałam. Korupcja, niedofinansowanie, błędne zarządzanie, papierologia, wyrabianie norm ponad wszystko - to nie napawa optymizmem. Ale z drugiej strony pokazuje, ile jest warte powołanie do służby. Świat policji nie jest czarno - biały, a mieni się różnymi odcieniami.
Całą książkę czyta się lekko, autor wprawnie opowiada, powiedziałbym nawet, że w gawędziarskim stylu. Jest to dobra pozycja dla osób interesujących się pracą policjii, ale również dla laików takich jak ja. Możemy dowiedzieć się czegoś ciekawego, przyjrzeć się bliżej procedurom i poszerzyć swoje horyzonty.
Policjanci. Psy. Niebiescy. Smerfy. Formacja wszystkim znana, a jednak często wyszydzana i nierozumiana. Do tego kiepsko zarządzana (cóż, ryba psuje się od głowy...) i niedofinansowana. Kto ma ochotę poznać codzienność funkcjonariusza prewencji - szczerze, konkretnie, bez owijania w bawełnę?⠀
⠀
Książka składa się z wielu króciutkich, zazwyczaj kilkustronicowych rozdziałów, z których każdy koncentruje się wokół określonego tematu lub wydarzenia. Autor ma lekkie pióro, ale pisze dobitnie, esencjonalnie - po prostu dostajemy samo mięcho. "Pies" stanowi szansę poznania specyfiki pracy w polskiej policji od podszewki. Warto zwrócić uwagę na specyficzny język książki - Gończyk nie przebiera w słowach, nie stroni od wulgaryzmów. Postrzegam to jako atut pozycji, bo dodaje jej autentyczności. Szkoda, że dopiero po przeczytaniu odkryłam słowniczek potocznych określeń stosowanych przez autora 🙈 - gdybym zauważyła go na początku, na pewno czytałoby mi się jeszcze lepiej. Książka wzbudza rzeczywiste emocje, momentami porusza, bulwersuje czy deprymuje.⠀
⠀
Naszła mnie taka refleksja, że aby być dobrym policjantem trzeba naprawdę lubić ludzi i chcieć nieść pomoc. Mieć grubą skórę i mocną głowę. Wszyscy karierowicze czy cwaniaki zostaną prędzej czy później przeżuci i wypluci przez system, przekształcając się w wypalonych zgorzknialców. Funkcjonariusz kryjący się pod pseudonimem "Jakub Gończyk" jest policjantem z pasji i powołania. Szczerze podziwiam jego bezpośredniość i odwagę. Książka jak najbardziej godna polecenia.
Nie spodziewałam się że książka, po którą pewnie normalnie nie sięgnęłabym na półce w księgarni, może mnie tak pozytywnie zaskoczyć ;)
Jakub Gończyk (prywatnie po Filologii polskiej - (nasz człowiek) i po szkole policyjnej, zawodowo policjant prewencji) niesamowicie mnie zaskoczył.
Muszę przyznać że, sposób i język jakim napisana jest ta historia, wciągnął mnie od pierwszej strony. Książka podzielona jest na krótkie historie, opisy różnych sytuacji, akcji, wydarzeń czy przemyśleń tego dolnośląskiego policjanta.
Język jest barwny, przepełniony policyjnym żargonem, oczywiście pojawiają się przekleństwa, ale są one tak integralną częścią tego klimatu i historii, że są wręcz niezbędne. Autor z dużą dawką humoru, wspomina sytuacje jakich doświadczył na służbie, zarówno te zabawne (młody człowiek, który stracił pieniądze i telefon, a najbardziej bał się swojej narzeczonej), te pokazujące zasadzki czekające na nie doświadczonych funkcjonariuszy (przemądrzały Heniek, który samookaleczeniem chciał wywinąć się od odpowiedzialności), te które stanowią szarą interwencyjną rzeczywistość (doprowadzanie do porządku tych którzy przedawkowali alkohol, dopalacze i nie wiadomo co jeszcze) oraz tych które najbardziej przerażają (syn nożownik który zabił matkę).
Pamiętacie film PitBull i przebojowego Miami? Myślę że Patryk Vega powinien wykorzystać teksty i historię Jakuba Gończyka do jednej ze swych produkcji. Hit gwarantowany!
Ja książkę polecam, naprawdę warto sięgnąć! :D
W ostatnich latach policjanci są coraz bardziej aktywni w social mediach i sięgają po różne formy przekazu, by przybliżyć cywilom jak wyglądają realia służby i z jakimi absurdami muszą się mierzyć. Publikują posty na Facebooku i Instagramie, nagrywają filmiki na YouTube, a niektórzy postanawiają pójść o krok dalej i podejmują pisarskie wyzwanie, wydając własną książkę. Tak właśnie zrobił Jakub Gończyk i sądzę, że świetnie mu to wyszło!
Policjant prewencji (z ponad ośmioletnim stażem), zdradzi nam m.in jak wyglądają od kuchni „standardowe polskie interwencje”, zabezpieczenia meczów oraz przygotowania do hucznego Święta Policji. Będzie też o głośnym proteście w 2018 roku, podczas którego policjanci masowo poszli na L4, chorując na tzw. psią grypę. Będzie też o tym, co ich najbardziej boli na co dzień: o negatywnych relacjach z przełożonymi, ostracyzmie społecznym oraz braku szacunku do munduru i ich pracy... O prowokujących gapiach szukających taniej sensacji, byle tylko wrzucić do sieci zmanipulowany i odpowiednio przycięty filmik, który nabije wyświetlenia. Autor odniesie się również do aktualnej sytuacji związanej z epidemią koronawirusa – w jaki sposób wpłynęła ona na pracę służb i Polaków? Czy stosujemy się do wytycznych i jesteśmy solidarni?
Jak opisałabym tę książkę w kilku słowach? Dużo goryczy, żalu i bezpośredniości, a to wszystko przedstawione w sarkastyczny i dobitny sposób. Jestem na tak! Widać, że lektura jest skierowana bezpośrednio do cywilów, bo autor poruszył chyba wszystkie możliwe aspekty służby w policji i wyczerpał temat od A do Z. Chętnie przeczytałabym jeszcze coś od Gończyka, choć z mniejszą ilością wulgaryzmów :) „Pies” wskakuje do mojego POLICYJNEGO TOP 5.
"Zapachu świeżej krwi nie sposób zapomnieć, nie sposób go z niczym pomylić."
Jakub Gończyk od ponad ośmiu lat jest policjantem prewencji w jednym z największych miast na Dolnym Śląsku. Książkę "Pies" napisał, bo chciał pokazać jak naprawdę wygląda praca policjanta. Nie zależało mu na tym żeby czytelnik, który do tej pory mógł mieć ze słowem policjant same lub większość negatywnych skojarzeń, nagle zaczął mieć także dobre skojarzenia. W tej książce chodziło o pokazanie prawdy, czasem brutalnej, czasem niewygodnej, ale prawdy.
Autor wręcz z rozbrajającą szczerością opowiada o co ciekawszych interwencjach, w których brał udział, czy to na początku swojej ścieżki zawodowej, czy to w czasach, kiedy już był bardziej doświadczony. Opowiada o pracy, współpracownikach, osobach, które brały udział w interwencjach, czy to jako sprawcy, czy jako świadkowie. Możemy tu znaleźć zarówno opowieści zabawne, jak i nieco przerażające. Mam wrażenie, że Autor chciał nam pokazać jak to wszystko naprawdę wygląda, bez koloryzowania czy wybielania. To dobra lektura szczególnie dla tych, którzy myślą o tym, by w przyszłości zostać policjantem/policjantką. Książkę czytało mi się tak dobrze, jakby to była powieść, a nie opis rzeczywistych wydarzeń, mimo, że wiedziałam, że przecież to się wydarzyło naprawdę. Pozycja ciekawa i godna uwagi. Musicie się tylko przygotować na to, że Pan Jakub nie owija w bawełnę i czasami używa niecenzuralnych słów.
"Wiem, że uważacie nas za półgłówków, że opowiadacie sobie dowcipy o nas, że szydzicie z nas i że nas nienawidzicie. Wiem też, że się nas boicie. (...) Nie wiem, czy po lekturze tej książki coś się zmieni. Nie wiem nawet, czy mi na tym zależy, bo ja i tak kocham tę robotę. Ale chcę, żebyście wiedzieli, co myślę i czuję. Ja. Policjant. Pies"
To ten opis zachęcił mnie do czytania. Przeczytałam. Znalazłam w niej wszystko z opisu. Plus podwójne standardy, absurdy prowadzonych statystyk i głupie pomysły oficjeli, teksty autora typu "przycisnąłem go mocniej niż było można", "ciekawe czy gdyby wtedy zszedł to miałbym nieprzyjemności"(!), teksty że inni mają gorzej więc nie narzekajcie. Ale też codzienną, bardzo żmudną i często okropną pracę policji.
I mam mieszane uczucia. Taka książka jest bardzo potrzebna. Jak każda naświetlająca pracę służb i bardzo dobrze, że lekarze, pielęgniarki i policjanci postanowili pisać. Tylko nie wiem, czy w taki sposób.