

Poznaj nowe oblicze jednej z najpiękniejszych baśni wszech czasów!
Głęboko pod taflą zimnego, wzburzonego morza żyje Gaia, syrena, która marzy o świecie bez dworskich zasad i ojcowskich nakazów. Gdy buntuje się po raz pierwszy i wypływa na powierzchnię, spotyka chłopaka, który sprawia, że dziewczyna pragnie dołączyć do jego beztroskiego świata. Ile będzie musiała poświęcić, by spełnić marzenie o wolności i stąpaniu po lądzie? Co się stanie, gdy zabraknie jej odwagi?
Louis O’Neill pozwala czytelnikowi zagłębić się w świat magicznych istot i trudnych do pokonania barier, które jej postacie mają odwagę przełamywać. Baśń o małej syrence jeszcze nigdy nie była tak aktualna i silna w przekazie. Pamiętaj, nigdy nie pozwól zamknąć się w klatce kłamstw i cudzych przekonań!
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: WYDAWNICTWO POZNAŃSKIE SP. Z O.O., ul. Aleksandra Fredry 8, 61-701 Poznań (PL), adres e-mail: handlowy@wydawnictwopoznanskie.com
| Autor | Louise O'Neill |
| Wydawnictwo | We need YA |
| Rok wydania | 2019 |
| Oprawa | miękka |
| Liczba stron | 336 |
| Format | 20.0 x 13.0 cm |
| Numer ISBN | 978-83-66381-00-1 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788366381001 |
| Waga | 350 g |
| Wymiary | 130 x 200 x 24 mm |
| Data premiery | 2019.07.31 |
| Data pojawienia się | 2019.07.18 |
Produkt niedostępny!
Ten produkt jest niedostępny. Sprawdź koszty dostawy innych produktów.
Gaja jest najmłodszą z córek Władcy Mórz i jedyną, którą bardzo fascynuje ludzki świat.
Aby zaspokoić swoją ciekawość i uczucia zdolna jest poświęcić wszystko.
"Pod taflą" to bardzo dobrze zapowiadający się mroczny i feministyczny retelling "Małej syrenki". Od samego początku książkę czytało mi się naprawdę bardzo dobrze. Imponowała mi zawziętość Gaji i przerażała stanowczość i zachowanie ,względem swoich córek, Władcy Mórz. Wszystko wskazywało na to, że będzie to baśń/fantastyka, która bardzo przypadnie mi do gustu, a moja ciekawość odnośnie tego, co nastąpi później zostanie zaspokojona. Mniej więcej do połowy książki tak było. Historię tę czytałam z zapartym tchem nie zwracając uwagi na to, że literki zaczynają mi się zlewać przed oczami. Jednak im bliżej końca, tym czułam mniejszą satysfakcję.
Wydaje mi się, że tę historię spokojnie można było jeszcze pociągnąć o kilka ciekawych wątków, a "Pod taflą" zostałaby najlepszym retellingiem jaki świat kiedykolwiek widział.
Po prostu odniosłam wrażenie, że nie autorka nie wykorzystała całego potencjału do napisania tej historii. Kiedy skończyłam, czułam ogromny niedosyt i byłam wręcz przekonana, że powinna pojawić się druga część. W głowie miałam sporo pytań, na których odpowiedzi w książce już nie znalazłam - a szkoda.
Zapowiadało się, że będzie to naprawdę mroczny, odrobinę przerażający i brutalny retelling jednej z najpopularniejszych baśni... a wydaje mi się, że tyczyło się to tylko pierwszej połowy książki.
Naprawdę wielka szkoda :( i trochę mi smutno, bo wiązałam z tą książką naprawdę ogromne nadzieje na to, że będzie to niezapomniana podróż wgłąb morskiej "krainy".
Bardzo lubię książki Louise O'Neill i gdy jakaś pojawia się na polskim rynku, od razu po nią sięgam. "Pod taflą" jest moim pierwszym prawie-rozczarowaniem. Ta autorka ma genialne pomysły na fabułę, jednak retellingi nie będą jej mocną stroną.
Dla niewtajemniczonych, "Pod taflą" jest retellingiem "Małej syrenki". Jest ona utrzymany w feministycznym klimacie. Ta historia jest (ponoć- ja tego tak nie odczułam) mroczniejsza od zwykłej baśni. Autorka dodała do tej historii wiele rzeczy, na czym na pewno zyskała. Pojawia się kilka ciekawych wątków, możemy również dokładnie poznać życie głównej bohaterki w głębinach.
Moim największym problemem z tą książką jest to, że przeczytałam już kilka historii Louise O'Neill i wiem, że stać ją na coś o wiele lepszego. Jej książki są magiczne, dają dużo do myślenia i pozostawiają pustkę po sobie. Niestety w tej pozycji autorka nie dała z siebie wszystkiego i ja bardzo się zawiodłam. Najgorsze było dla mnie zakończenie, a jest to największy atut autorki!!! Było jak dla mnie za bardzo przerysowane i dziwne. To co się wydarzyło było po prostu kiczowate.