
Drugi tom serii fantasy, w której cienie ożywają na Twoich oczach!
Piper próbuje zmierzyć się z konsekwencjami śmierci Rose. Jako jej następczyni musi szybko odnaleźć się w nowej roli i rozpocząć szkolenie, które pomoże jej przetrwać. Nie każdy patrzy przychylnie na Białego Kruka, a nad Raven Hollow zawisła groźba wojny.
Dziewczyna decyduje się na odesłanie do domu swojego młodszego brata. Liczy na to, że w ten sposób zagwarantuje mu bezpieczeństwo i będzie mogła w spokoju rozwijać swoją moc. Jednak na wyspie pojawia się ktoś inny, ktoś, kogo nie powinno tutaj być.
Czy Piper uda się stłumić uczucie do Zane’a? Czy zdecyduje się na ślub z jego bratem, aby w ten sposób zagwarantować pokój w ich świecie? Czy ptaki, które krążą nad wyspą, zwiastują niebezpieczeństwo?
J.L. Weil – bestsellerowa autorka USA Today. Mieszka w Illinois i pisze książki z serii Young Adult i New Adult. Jej bohaterki to wygadane i zadziorne dziewczyny, które poradzą sobie w każdej sytuacji. Na każdą z nich czeka równie zadziorny chłopak! Weil przyznaje się, że Jensen Ackles i malinowa mocha to jej największe uzależnienia. Oprócz tego chętnie rozmawia ze swoimi fanami o pozostałych sprawach, do których ma słabość: książkach i serialu Supernatural.
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Wydawnictwo Kobiece Agnieszka Stankiewicz-Kierus spółka komandytowa, Al. Tysiąclecia Państwa Polskiego 6, 15-111 Białystok (PL), adres e-mail: handlowy@wydawnictwokobiece.pl
| Autor | J.L. Weil |
| Wydawnictwo | Young |
| Rok wydania | 2018 |
| Oprawa | miękka ze skrzydełkami |
| Liczba stron | 360 |
| Format | 13.5x20.5 cm |
| Numer ISBN | 9788366074781 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788366074781 |
| Waga | 324 g |
| Wymiary | 135 x 205 x 25 mm |
| Data premiery | 2018.08.17 |
| Data pojawienia się | 2018.07.13 |
Produkt niedostępny!
Ten produkt jest niedostępny. Sprawdź koszty dostawy innych produktów.
„Czarna wrona” to drugi tom cyklu Raven autorstwa J.L Weil został wydany, jak poprzednio przez Wydawnictwo Kobiece. Akcja książki toczy się po wydarzeniach z pierwszego tomu. Autorka postawiła tym razem na dogłębniejszy rozwój postaci, widać, że nie próżnuje i stara się rozwijać, aby historia, którą opowiada stała się o wiele lepsza niż poprzednio. Z jakim skutkiem? Czy udało jej się zrewolucjonizować książkę?
W pierwszym tomie nasza bohaterka nie marzyła o niczym innym, jak o tym, żeby uciec z dala od wyspy RavenHollow, na którą pojechała z bratem odpowiadając na zaproszenie babci, której wcześniej nie znała. Ta podróż zmieniła jej życie i na zawsze, związała los nakładając obowiązki, którym jest zmuszona sprostać. Dziewczyna staje się Żniwiarzem.
„Nikt nie twierdził, że to będzie łatwe, Księżniczko. Ale nic, co jest warte zachodu, takie nie jest”.
Śmierć babci Rose sprawia, że Piper w dniu swoich osiemnastych urodzin ma zostać Białym Krukiem, dziewczyna zdaje sobie sprawę, że ten czas będzie niebezpieczny, zarówno dla niej, jak i dla TJ’a. Nie chce zaryzykować jego życiem, dlatego postanawia odesłać go Chicago, gdzie rodzina zapewni mu opiekę. Niestety tym samym promem, który zabrał chłopca z dala od wysypy przypłynął tajemniczy gość, który nigdy nie powinien postawić stopy na ziemi RavenHollow. Nie zwiastuje to niczego dobrego.
Piper jest bardzo dzielna, najpierw straciła matkę, następnie babkę, jedynie, co mogła uczynić, dla Tj’a to odesłać go do ojca, który tak naprawdę nim nie jest. Po raz kolejny jej świat rozpadł się, aby na nowo zacząć scalać, jednak, aby tak się stało musi się postarać i zacząć działać. Nie wszystkie decyzje, którym musi podołać zostały wybrane przez nią. Chodzi o przedłużenie rodu, aby linia Białego Kruka nie wymarła, aby nie doszło do wojny. Chociaż Piper odnalazła bratnią duszę, oddała serce Zane’owi jest zmuszona poślubić jego brata, pierworodnego syna Śmierci. Czy będzie gotowa na tak wielkie poświęcenie? Czy będzie miała możliwość wyboru? Jak sobie poradzi z tym wszystkim, kiedy to właśnie Zane staje się jej trenerem, osobą, która ma jej pomóc okiełznać swoje moce? Czy poświęci siebie podejmując małżeństwa z kimś, kogo nie kocha?
To nie jedyne problemy, z którymi przyszło jej się mierzyć, otóż część Żniwiarzy zaczyna się burzyć m nie są w stanie zaakceptować nowej władzy i rządów Piper. Dziewczyna ma, więc ręce pełne roboty, jej moc wzrasta z każdym dniem, jak nad nią zapanować? Czy będzie w stanie? Czy wymknie się spod kontroli?
„Uczucia są potężne, ale mogą być niebezpieczne, jeśli się nie umie ich kontrolować.”
Przyciężki funeralny początek książki nie zapowiada, żeby było lekko i przyjemnie. Nadciągają ciężkie chmury nad bohaterami, tylko wytrwałość i ciężka praca może sprawić, że wszystko ułoży się dobrze. Książkę czyta się szybko, mimo tego, że autorka wplotła wiele elementów w fabułę, nie została ona przeładowana i nie do strawienia. Nie ma wiele akcji, na jaw wychodzą nowe tajemnice, które podsycają ciekawość. Wydarzenia są ciekawe i wciągające, przez fabułę się płynie, szkoda mi było kończyć książkę. Autorka lubi wplatać sarkastyczny humor do swoich opowieści, w „Czarnej Wronie” także go nie zabraknie. Piper trochę wydoroślała, stała się mniej irytująca, a jej myśli nie krążą tylko i wyłącznie wokoło Zane’a. Jej decyzje można określić jako mądre, przestała wymagać, aby wszyscy dostosowywali się do niej.
Uważam, że obydwa tomy są do siebie zbliżone poziomem, jest to dobra seria fantastyczna dla młodzieży, nawet, jeśli pojawia się trójkąt miłosny, który nieszczęśliwie dotyczy dwóch braci.
W pierwszej części zastanawiałam się, kto i dlaczego zabił matkę Piper, częściowo udało nam się to ustalić, jednak całkowita prawda o tym wydarzeniu jest owiana tajemnicą, mam nadzieję, że w trzecim tomie wszystkie niepowiedzenia zostaną wyjaśnione i nic nie zostanie pominięte.
„Czarna Wrona” jest dobrą młodzieżówką i z pewnością spodoba się młodszym czytelnikom, jest książką, przy której miło spędza się czas, nie analizując zagmatwanych zwrotów akcji.
Po śmierci babci Piper musi przejąć po niej dziedzictwo, jako ostatnia żyjąca potomkini Białych Kruków. Dziewczyna nie jest w ogóle przygotowana do odpowiedzialności, jaka na nią spadła. Do tego nadal nie zna swoich umiejętności i sama nie wie, czego może się spodziewać. Prócz politycznych problemów, pojawiają się również te sercowe, ponieważ kocha nie tego Huntera co powinna. Zaaranżowane małżeństwo jest dla niej problemem, bo nie chce wychodzić za mąż ze względu na układy, tylko z prawdziwej miłości. Czy dziewczyna podoła zadaniom, które na nią spadły? Czy odkryje w sobie moce? Jak poradzi sobie ze swoimi uczuciami?
Jakoś długo nie mogłam się za tą powieść zabrać. Coś mnie od tego wielokrotnie powstrzymywało. Jednak gdy po nią sięgnęłam, to zrozumiałam dlaczego. Podświadomie czułam, że w tym przypadku pojawia się syndrom drugiego tomu, ponieważ tutaj było nudno! Ponad połowa książki to rozwodzenia miłosne bohaterki, jej treningu i wzdychanie do Zane. Dopiero końcówka sprawiła, że nie usnęłam... Naprawdę chyba po raz pierwszy nie wiem kompletnie, co mam napisać o książce.
"Nie mogłam zmienić przeszłości,ale moja przyszłość wciąż stała pod znakiem zapytania."
Bohaterowie przede wszystkim mają mnóstwo walk samych ze sobą. Każdy ma swoje tajemnice i problemy, które utrudniają im życie. Na Piper spadło wiele rzeczy na raz. Nieoczekiwana śmierć babci, potrzeba odesłania brata, niechciane zaręczyny i pojawienie się na wyspie osoby, której nie powinno być. W sumie prócz Piper i Zane to nie zauważyłam większych zmian wśród bohaterów. Dziewczyna musiała się zahartować i pogodzić z losem. Powoli uczy się swoich mocy, praw i obowiązków, które na nią czekają. Musi zacząć myśleć bardziej strategicznie i być bardziej ostrożna. Za to Zane stał się aż za bardzo opiekuńczy i taki kluseczkowaty. To już nie ten sam chłopak co w pierwszym tomie.
Jednak nie będę aby narzekać, ponieważ książkę czyta się bardzo szybko. Z tego co pamiętam to przeczytałam ją szybciej od pierwszej części. Jakoś styl autorki powoduje, że nawet jak nie chce nam się tego czytać to i tak nie możemy się oderwać. Dlatego pod tym względem nie zamierzam narzekać. Poza tym autorka też potrafi budować napięcie. Końcówki kompletnie się nie spodziewałam, może inaczej, przeczuwałam, że coś się może odwalić, ale nie na taką skalę i nie tyle rzeczy na raz.
Niestety, ten tom mocno mnie zawiódł. Liczyłam na mocny rozwój akcji, więcej magii i walk, a dostałam rozterki miłośne bohaterki i nudne treningi. No cóż, na szczęście zakończenie zrekompensowało mi tą nudę i jestem ciekawa, jak ta historia się zakończy.
Do pierwszego tomu z serii Raven mam swego rodzaju sentyment, bo... czytałam go w kwietniu, w drodze powrotnej do Polski z wymiany w Niemczech i tak dzięki temu utkwił mi w pamięci. Spodobała mi się ta książka, lubię fantastykę, choć ostatnio zauważyłam, że czytam jej bardzo mało – jakiś zastój z nią związany i zwyczajnie nie ciągnie mnie do niej aż tak mocno, jak w zeszłym roku. Ale ta mnie naprawdę wciągnęła i zaintrygowała, więc byłam bardzo ciekawa kontynuacji.
Przed Piper stoi ciężkie zadanie – jej babka została zamordowana, więc jest ona ostatnią osobą z linii Białego kruka i właśnie nim została. Ale jak ona ma objąć władzę nad żniwiarzami, którzy jej nie akceptują tak, jak powinni, a w dodatku Piper ma ogromne braki w wiedzy na temat tego świata oraz w samych umiejętnościach walki i posługiwania się mocą. Jakby tego było mało, zapewniła bratu bezpieczeństwo, ale na wyspie pojawił się ktoś inny, ktoś, kto nie powinien na niej być... A no i jeszcze kwestia Zane'a. Jedno jest pewne – Piper nie narzeka na nudę ;P
Może i się wydaje, że tego jest trochę hm... za dużo? Że zbyt wiele się dzieje. Ale wydaje mi się, że autorka dała radę. Wplotła do fabuły „Czarnej wrony” naprawdę sporo wydarzeń, sytuacji i wszystkie wyczerpująco rozwinęła. Pierwsza część książki mnie mocno wciągnęła, przeczytałam ją niemalże jednym tchem - z przerwami, ale bardzo ciągnęło do dalszego czytania. Z drugą połową było już trochę gorzej, ale nie tyle z powodu nudniejszej fabuły, ile zwyczajnie z tego, że zaczęła się w międzyczasie szkoła i przez dwa, czy trzy dni nie miałam ani chwili na czytanie.
Ogromnym plusem tej książki jest fakt, że wciąga i ciekawi – jakby się tak zastanowić, to nie ma tu aż tak dużo zapierającej dech w piersiach akcji, ale ma ona w sobie to coś, co nie pozwala się oderwać, a wręcz przeciwnie – każe czytać i czytać. Może ma na to wpływ leciutki styl autorki i to, że jest tu dużo dialogów, nie ma nużących opisów na kilka stron. Dodatkowo J.L.Weil wplotła leciutki humor, sarkazm i taką... naturalność. Znacie to uczucie czytając rozmowę między dwoma lub więcej bohaterami, że macie wrażenie, że ta dyskusja toczy się tuż obok was? Że to tak jakbyście słuchali własnych przyjaciół? Bo ja tutaj miałam takie wrażenie, te dialogi były takie realne, prawdziwe, bez żadnych zbędnych sformułowań, co mi się strasznie podobało. Nie wiem czy dobrze wyjaśniłam o co mi chodzi, ale mam nadzieję, że zrozumieliście.
Jeśli miałabym powiedzieć kilka słów na temat bohaterów... to tak – zdanie mi się o nich nie zmieniło, nadal ich lubię, jakiś wielkich zmian w ich zachowaniu nie zauważyłam, choć... nie, wróć. Mam wrażenie, że Piper nieco zmądrzała, zaczęła podejmować bardziej racjonalne decyzje i sam fakt, że tak ciężko rozmyślała na temat tego, jak rozwikłać pewną sprawę. Niby mogła to łatwo załatwić i postawić na swoim, ale jednak rozważała też opcję taką, by w przenośni poświęcić się dla dobra ogółu. Zane z kolei momentami działał mi na nerwy, jakby się kurcze określił czego chce, to oszczędziłby nerwów niejednej osobie, szczególnie jedna sytuacja, którą wywołał mnie najbardziej wkurzyła...
No i jest jedna sprawa o której muszę wspomnieć, a mianowicie wątek, za którym niezbyt przepadam – trójkąt miłosny, rozterka Piper którego z braci wybrać. Ratuje sytuację fakt, że autorka naprawdę dobrze poradziła sobie z tym tematem i nie irytował mnie, wręcz był poprowadzony tak jakby z głową, że to tak nazwę, ale nie zmienia to faktu, że był. Ogólnie w sekrecie zdradzę, że nie jestem pewna, czy podoba mi się sposób, w jaki autorka to rozwiązała.
Jeśli miałabym odpowiedzieć na pytanie, który tom według mnie jest lepszy, to musiałabym się porządnie zastanowić. Wydaje mi się, tak na pierwszą myśl, że te dwa tomy są po prostu zbliżone poziomem i oba są dobre – więc to jednoznacznie oznacza, że klątwa drugiego, gorszego tomu została szczęśliwie ominięta. W sumie nawet pokusiłabym się o stwierdzenie, że seria Raven to jedna z lepszych z tych typowych młodzieżowych fantastyk. Mnie się podobało i trzeci tom również chętnie przeczytam.
"Biały kruk" w wielu kwestiach przypominał mi książkę "Alicja w krainie zombie". Tam też mamy osieroconą dziewczynę, u której objawiają się niezwykłe moce; mamy groźnego i seksownego badboya, który zawróci w głowie tejże bohaterce, a w tle czyhające potwory, gotowe zaatakować niewinnych ludzi. W "Czarnej wronie" też rzuciło mi się w oczy kilka analogii, jednak były one dużo subtelniejsze, a sama historia obrała całkiem inną ścieżkę. Akcja może i nie powala na kolana, nie ma zaskakujących zwrotów akcji (autorce raz, góra dwa udało się mnie zaskoczyć), ale wydarzenia są dużo ciekawsze i wciągające. Przez fabułę dosłownie się płynie i w sumie to szkoda mi było ją kończyć. Chciałabym otrzymać tę historię w nieco okazalszej i bardziej rozbudowanej formie, aby móc lepiej poznać zarówno cały świat jak i zasady nim rządzące.
Dość często mam tak, że na długo po przeczytaniu danej pozycji, zmieniam trochę zdanie i o niej, i o samych bohaterach. W rzeczy samej, mam tu na myśli Piper. Zaraz po finale "Białego kruka" uważałam ją TYLKO za irytującą bohaterkę. Z czasem niestety ujrzałam, jak małostkowo, nieodpowiedzialnie i dziecinnie się zachowywała. Miałam nadzieję, że podczas kolejnych części choć trochę wydorośleje i... tak też się stało! Ba, ja ją nawet polubiłam! Zaczęła podejmować w miarę mądre decyzje, a siebie samą przestała postrzegać jako księżniczkę, do której zachcianek wszyscy muszą się dostosowywać. Nawet jej relacja z Zane'em jest mniej obsesyjna i dojrzalsza. Ta dwójka (w końcu!) zamiast irytować, bawi i wywołuje uśmiech na twarzy. Jedyne, do czego mogłabym się przyczepić, to sposób, w jaki autorka już na samym końcu rozwiązała problem ich związku. Zamiast wykorzystać jakiś ambitniejszy sposób, ewidentnie poszła na skróty i utorowała sobie drogę do - w miarę - szczęśliwego zakończenia.
"Czarna wrona" jest lekturą strikte młodzieżową i myślę, że tej grupie odbiorców książka będzie się podobać. Starsi czytelnicy raczej nie będą ani zachwyceni ani zaskoczeni. Dla mnie lektura była miłą odskocznią, przy której mogłam się totalnie wyluzować i odmóżdżyć. Jeśli szukacie czegoś lekkiego, przyjemnego i dość zabawnego, to z czystym sumieniem polecam Wam "Czarną Wronę".