
Młoda Sophie Kapeluszniczka, z krainy zwanej Ingarią, przykuwa niechcianą uwagę czarownicy i zostaje zamieniona w staruszkę… Decydując, że nie ma nic do stracenia, wyrusza do ruchomego zamku czarodzieja Hauru, który podobno zjada dusze młodych dziewcząt… W zamku Sophie spotyka Michaela, ucznia Hauru, oraz Kalcyfera, demona ognia, z którym zawiera pewien pakt.
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Wydawnictwo Nowa Baśń, ul. Czechowska 10, 60-447 Poznań (PL), adres e-mail: tomasz.zysk@nowabasn.com
| Autor | Diana Wynne Jones |
| Wydawnictwo | Nowa Baśń |
| Rok wydania | 2020 |
| Oprawa | miękka |
| Liczba stron | 310 |
| Format | 14.0 x 20.5 cm |
| Numer ISBN | 978-83-8203-002-0 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788382030020 |
| Waga | 330 g |
| Wymiary | 140 x 205 x 22 mm |
| Data premiery | 2020.06.16 |
| Data pojawienia się | 2020.06.10 |
Produkt niedostępny!
Ten produkt jest niedostępny. Sprawdź koszty dostawy innych produktów.
Ruchomy Zamek Hauru - jest książką na podstawie której powstała animacja. Osobiście nie miałam okazji jej obejrzeć (nadrobię!) ale samą historię udało mi się poznać dzięki Wydawnictwu Nowa Baśń.
Główna bohaterka, ma wątpliwą przyjemność spotkać złą Czarownicę. Nasza antagonistka rzuca na nią czar i zamienia dziewiętnastolatkę w… staruszkę.
O ile sam pomysł na fabułę jest ciekawy o tyle zachowanie postaci już lekko mnie zdziwiło. Początkowo miałam wrażenie, że nie jest to historia dla mnie. Wszystko sprawiało, że byłam poirytowana… ale później (pewnie za sprawą magii) wciągnęłam się na tyle, że książkę pochłonęłam!
W trakcie czytania poznajemy demona Kalcyfera, Michaela, Sophie i Hauru (oraz kilka drugopolanowych postaci) i jak tego pierwszego polubiłam tak pozostali byli mi obojętni.
Nie zrozumcie mnie źle, historia jest DOBRA ale zachowanie bohaterów… irracjonalne.
Tutaj SPOILERY!
Dziewczyna zamieniona w staruszkę, która zaraz po tym nie wpada w złość/szok/ nie szuka pomocy tylko… odchodzi z domu… i okey, później zaczyna główkować co zrobić z tą sytuacją…
Właściciel zamku, któremu nie przeszkadza, że NAGLE pojawia się staruszka i zaczyna z nim mieszkać… :D
…
Koniec końców autorka ma ten dar, dzięki któremu chciałam poznać co stanie się dalej.
Czytając bardziej kibicowałam Kalcyferowi niż samej Sophie…
Może jestem już zbyt „adult” na tę historię? ;)
Misternie utkana fabuła… Ale może gdyby była napisana ciut inaczej?
Jeśli lubicie książki związane z magią, nietypowymi bohaterami, anime lub mangi, szukacie w książkach motywu przyjaźni, miłości, humoru to zdecydowanie będzie to pozycja dla was :)
Cieszę się, że mogłam poznać pierwszą cześć (bo jest to dopiero początek historii!) i liczę, że dalsze będą tylko coraz bardziej satysfakcjonujące ;).
Z całą pewnością przyznaję plus za postać Stracha!
Okładka wygląda genialnie i mrocznie ;)
„Ruchomy zamek Hauru” Diany Wynne Jones to niezwykła i ponadczasowa opowieść utrzymana w baśniowym klimacie. Mimo, że od pierwszego wydania minęło 35 lat, to książkę czyta się tak, jakby została napisana wczoraj.
„Ruchomy zamek Hauru” wciągnął mnie w swój magiczny świat już od pierwszych stron. Przepadłam ;) Fantastycznie mi się czytało tę książkę i podobało mi się w niej niemal wszystko. Niemal, ponieważ czasami moja wyobraźnia przegrywała z wyobraźnią autorki, na szczęście bardzo rzadko ;) Ta książka pełna jest ciekawych postaci, nietuzinkowego humoru, przemyślanie wykreowanego świata z baśniową aurą, a do tego fabuła, która nie pozwala odłożyć lektury na później. Chociaż pewne wątki były przewidywalne, to w żadnym stopniu nie zmniejszyło to przyjemności z czytania. Było sporo zaskakujących momentów, które pozwoliły jeszcze bardziej delektować się tą historią. Autorka stworzyła niezwykłą opowieść, w której wspólnie z bohaterami wyruszymy nie tylko w świat pełen przygód, ale też w drogę do odkrycia prawdy o sobie. Dodam coś jeszcze o okładce, która od początku zwróciła moją uwagę, ale dopiero po lekturze nabrała konkretnego znaczenia.
Mnie ta książka oczarowała i powiem tylko jedno – czytajcie tę wspaniałą powieść.
Jak zobaczyłam co wydaje @wydawnictwonowabasn – książkę Diany Wynne Jones "Ruchomy zamek Hauru" z tą obłędną okładką – wiedziałam, że muszę ją mieć! Skusiłam się na nią również dlatego, że na jej podstawie powstało anime ze słynnego #studiaghibli. Uwielbiam ich bajki i chętnie do nich wracam.
Sophie Kapeluszniczka jest najstarsza z trójki rodzeństwa. Jest specjalistką od ozdabiania kapeluszy. Niestety, gdy interes nie idzie za dobrze, Fanny, jej macocha postanawia wysłać jej młodsze siostry na praktykę do cukierni oraz do czarodziejki. A wokół miasteczka krąży ruchomy zamek czarnoksiężnika Hauru, który porywa młode dziewczęta i połyka ich serca. Pewnego dnia w sklepie zjawia się Wiedźma z Pustkowia i rzuca na Sophie urok. Od tej chwili wygląda ona jak staruszka. Gdzie nasza bohaterka poszuka ratunku? Czy Hauru naprawdę jest taki zły jak o nim mówią?
No jestem zachwycona. Nie ukrywam, że fabuła różni się od anime ale zarówno animacja jak i książka porwały mnie kompletnie. Jak ja kocham takie klimaty! Moje serce bezsprzecznie skradł demon Kalcyfer. Jego buńczuczność i poczucie humoru, a z drugiej strony empatia powaliły mnie na łopatki. Sposób w jaki napisana jest ta baśń sprawia, że po prostu leci się przez tą historię. Jest ona tak przesycona czarami, dziwnymi istotami i pięknymi krainami, że czułam jakbym sama to przeżywała. Myślę, że książka nadaje się również dla dzieci. Z pewnością porwie ich ta opowieść. Jest tu ogromne pole do szlifowania wyobraźni. Jestem również zachwycona faktem, że to nie koniec i wychodzi kolejna książka z serii Zamek a mianowicie "Zamek w Chmurach". Premiera już 19 października i ja już wiem, że po prostu muszę ją mieć!
Młoda Sophie Kapeluszniczka zwraca na siebie uwagę czarownicy i zostaje przez nią zamieniona w staruszkę… Dochodząc do wniosku, że gorzej być nie może rusza do ruchomego zamku czarodzieja Hauru, który podobno zjada dusze młodych dziewcząt i jest ogólnie potwornym potworem.
Ale gdy do niego trafia, poznaje nie tylko jego ucznia Michaela, ale również Kaqlcyfera, demona ognia, z którym zawiera pakt…
Na początku przyznam, że nie oglądałam kreskówki, którą nakręcono na podstawie książki, wiec spotkanie z powieścią Diany Wynne Jones, było dla mnie jak pierwsza randka.
I jak to przed randką, miałam obawy, wątpliwości, ale i nadzieję i motyle w brzuchu.
I okazało się, że również ogromnego farta, że trafiłam na tą książkę, bo okazała się być wspaniałą lekturą i cudowną przygodą.
„Ruchomy zamek Hauru” to przepiękna baśniowa historia, która wciąga już od pierwszej strony. Jest tu magia, jest dobro i zło, ale nie wszystko jest czarno-białe. Są tu odcienie szarości, które nadają tej historii cudownego klimatu.
Akcja jest niesamowicie dynamiczna, a jednocześnie autorka poświęca wiele uwagi bohaterom, pokazuje, że pozory mogą mylić, a człowieka łatwo ocenić nie zadając sobie trudu, aby go zrozumieć, lepiej poznać.
Książka napisana wspaniałym językiem, plastycznym, barwnym i soczystym. Tą historię się smakuje jak owoce dojrzewające na słońcu, gryzie się kawałek jabłka czy brzoskwini, a ma się wrażenie, że w ustach ma się smak słońca, chmur, nieba, deszczu.
Tak samo jest z tą książką, czyta się jedno zdanie, a ma się wrażenie, że dostało się o wiele, wiele więcej treści.
Sami bohaterowie to tak wspaniałe i barwne postacie, że nie ma możliwości, żeby ich nie polubić. Oczywiście i tutaj pojawiają się „ci źli”, mamy główną antagonistkę, która jak się okazuje, maczała palce w nieszczęściu nie tylko Sophie.
Piękne jest to, że autorka daje nam szansę poznać swoich bohaterów, zrozumieć ich, bez oceniania, bez narzucania co mamy o nich myśleć.
Główna bohaterka zmaga się nie tylko z klątwą jaką na nią rzucono, ale i z samą sobą, z brakiem wiary we własne siły i umiejętności, z poczuciem odrzucenia i samotności.
W powieści nie brak humoru, magii, tajemnic i przygody. Tu się tyle dzieje, że strony się wręcz połyka. To lektura dla czytelnika w każdym wieku, która – czego jestem pewna – zachwyci niezależnie od peselu.
Jestem zachwycona tą książką, dałam się jej oczarować i wciągnąć do wspaniałego, baśniowego świata, gdzie przeżyłam wraz z bohaterami niesamowite przygody.
Dziwię się tylko, że o tej książce tak cicho w mediach społecznościowych. Rzecz dla mnie niepojęta, zważywszy na to, jak cudowna to powieść.
Polecam ją gorąco, czytajcie i dajcie się oczarować niezwykłej opowieści utkanej przez Dianę Wynne Jones.
Czy wiecie, że na podstawie książki "Ruchomy zamek Hauru" Diany Wynne Jones powstała animacja? Ja nie wiedziałam i tejże animacji nie widziałam. Wyszło mi to chyba na dobre, bo poznałam wiele negatywnych opinii na temat ekranizacji. Czy zatem sama książka okazała się dobra? O tym za chwilę. "Ruchomy zamek Hauru" opowiada o Sophie, której wiedźma, za pomocą potężnej klątwy, odbiera młodość. Tchórzliwa dotąd dziewczyna podejmuje nagłą decyzję - wyrusza do ruchomego zamku czarnoksiężnika Hauru. Tam poznaje jego ucznia - Michaela oraz demona ognia - Kalcyfera, z którym zawiera pewien pakt. O całej reszcie dowiecie się, czytając książkę. A teraz czas na moją opinię. Lektura jest przepełniona magią, przygodami, wartką akcją oraz świetnie wykreowanymi postaciami. Autorka stworzyła przepiękną baśń, która porywa od pierwszych stron, a napisała ją w sposób tak lekki i płynny, że czyta się ją wręcz błyskawicznie. Ta urocza i niepowtarzslsna historia o przyjaźni i przeznaczeniu spodoba się każdemu, kto lubi magiczne klimaty. Mi zdecydowanie przypadła do gustu. Polecam gorąco!
Być może moja ocena będzie baaaaaardzo subiektywna, bo zakochałam się w filmie o tym samym tytule. I chociaż książka i film są do siebie niezwykle podobnie (Zaskoczenie, prawda? XD) to jednak od połowy książki czułam jakbym czytała zupełnie inną historię.
Młoda Kapeluszniczka - Sophie dorasta razem z 2 siostrami. Gdy umiera ich ojciec, to jej przypada w udziale prowadzenie sklepu z kapeluszami. Chociaż jej serce marzy o zupełnie innym życiu, tchórzliwa dość natura sprawia, że siedzi na swoim miejscu. Gdy jej sklep odwiedza Wiedźma z Pustkowia i rzuca na nią potężną klątwę, Sophie postanawia zmienić swe życie. Losy dziewczyny zaczynają się przeplatać z słynnym Czarnoksiężnikiem Hauru, który jak głoszą plotki, zjada serca niewinnych dziewcząt.
Dla mnie ta książka jest naprawdę niezwykła. Klimat, tajemnice i bardzo ciekawi bohaterowie.
Kalcyfer, który zarówno w książce jak w filmie jest chyba moją ulubioną postacią, jest dość tajemniczy. Jego przekomarzanki z Sophie są fajne.
Jeśli chodzi o samego Czarnoksiężnika, to jest to dość dziwna postać. Nie że dziwnie się zachowuje, ale nie do końca nie umiałam żywić do niego ciepłych uczuć. Dopiero na sam koniec dowiadujemy się jaki on jest słooooodki! <3
Sophie to bardzo ciekawa bohaterka. Ma swój charakterek i swoje zdanie. Podobała mi się jej zdolność oraz to, że tak naturalnie ją wykorzystywała. Jej dobre serce jest bardzo widoczne.
"Ruchomy Zamek Hauru" to baśń o klątwie i przeznaczeniu, o poszukiwaniu i skarbach cenniejszych niż sława i popularność. Razem z główną bohaterką poznajemy tajemnice zamku, sprawdzamy możliwości magii. Trochę żałuje, że książka nie jest bardziej rozbudowana. Nie pogniewałabym się, gdyby miała jeszcze z 300 stron więcej.
Ogólnie oglądanie filmu trochę zepsuło mi element zaskoczenia jeśli chodzi o klątwę, raczej nie ma tam większych zagadek, których nie można by było od razu rozwiązać.
Ale czy ja narzekam? NIE!
Czytałam tę książkę z niekłamaną przyjemnością i jestem przekonana, że będę do niej wracała. I nie pytajcie mnie za co tak bardzo ją kocham. Nie umiem określić tego dokładnie. Po prostu kupuję wszystko, klimat, przygodę, postaci. Dla mnie ta książka ma "to coś".
Dla tych co znają film, polecam koniecznie! Wiele rzeczy można lepiej zrozumieć po przeczytaniu. Pozostałym polecam jeszcze bardziej! Bo to taka bajkowa i niesamowita przygoda, którą fajnie poznać :D
Kocham tę książkę i tyle w temacie! <3