
Po fenomenalnym Kontrakcie Jacksona nadchodzi Układ z Cameronem!
Nieporadna towarzysko Joellen Bixby w każdą sobotę ma randkę z kotem, kubkiem lodów i fantazjami o niesamowicie przystojnym oraz zakazanym szefie Michaelu Maddoxie. Oddałaby wszystko, żeby zwrócił na nią uwagę. Ale jak ma tego dokonać, kiedy jest przekonana, że Michael nigdy nie zawiesi na niej wzroku? Kobieta może otrzymać odpowiedź szybciej, niż myśli. Cameron McGregor, kapitan drużyny rugby, to wytatuowany, pewny siebie Szkot, który właśnie zamieszkał obok Joellen. Chociaż nowy sąsiad w ogóle nie jest w typie Jo, możliwe, że pomoże jej uporać się z pewnym problemem. Mężczyzna jako niezwykle doświadczony kobieciarz oferuje sąsiadce kilka lekcji uwodzenia. Jednak im bliżej poznaje Jo, tym bardziej dochodzi do wniosku, że nie ma ona w sobie nic z brzydkiego kaczątka, za jakie się uważa, i być może wzbudza w nim uczucia, których nigdy wcześniej nie znał. Tymczasem właśnie pomógł jej oczarować innego faceta...
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Wydawnictwo NieZwykłe, Beskidzka 91, 32-615 Grojec (PL), adres elektroniczny: https://wydawnictwoniezwykle.pl/kontakt
| Autor | J.T. Geissinger |
| Wydawnictwo | NieZwykłe |
| Seria wydawnicza | Slow Burn |
| Rok wydania | 2021 |
| Oprawa | broszurowa |
| Format | 14.0 x 20.5 cm |
| Numer ISBN | 9788381785891 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788381785891 |
| Data premiery | 2021.07.09 |
| Data pojawienia się | 2021.07.09 |
Produkt niedostępny!
Ten produkt jest niedostępny. Sprawdź koszty dostawy innych produktów.
🏈"Serce ma swoje pragnienia. Ale czasem to, co bierzesz za miłość, jest tylko piękną formą autodestrukcji. Najgorsze w życiu to oddać siebie w zamian za nic".
.
.
Wiedzieliście, że obecnie na jednym z kanałów telewizyjnych możemy obejrzeć program pt. Wyjadacze, w którym to charyzmatyczne, a przede wszystkim doświadczone w randkowym świecie osoby pomagają amatorom w tym temacie? Dlaczego Wam o tym mówię? Przede wszystkim ze względu na fakt, iż fabuła „Układu z Cameronem” w głównej mierze opiera się na tym samym schemacie. Doświadczony kobieciarz Cameron McGregor spróbuję nauczyć Joellen Bixby, w jaki sposób najszybciej i najskuteczniej zdobyć serce wymarzonego faceta. Podpowie jej jak skutecznie działać na zmysły płci przeciwnej oraz jakich zachowań powinna się wobec mężczyzn wystrzegać. Tylko pytanie brzmi: czy jego misja zakończy się sukcesem? Czy Joellen zdoła usidlić żonatego dyrektora generalnego firmy, w której pracowała od dziesięciu lat? Czy może po kilku lekcjach z Cameronem dotrze do niej, że mężczyzna, którego uważała za pięknego, wspaniałego i wprost dla niej idealnego, w rzeczywistości nie przypominał rycerza w lśniącej zbroi, który przybył by w razie potrzeby ją uratować? Odpowiedź na te oraz inne pytania poznacie tylko i wyłącznie zapoznając się samodzielnie z drugim tomem serii „Slow burn”. Gwarantuję Wam, że na pewno nie pożałujecie lektury tego tytułu!
.
Po raz pierwszy pióro J.T. Geissinger miałam okazję poznać w lutym tego roku. Doskonale pamiętam, że, gdy tylko „Kontrakt Jacksona” do mnie dotarł od razu zabrałam się za lekturę, w której tak naprawdę zakochałam się od pierwszych stron. Uwielbiam, gdy romanse posiadają w sobie nie tylko humor, bajkową scenerię czy też dobrze opisane romantyczne uniesienia. Cenię sobie przede wszystkim to, iż autorki przemycają do tego gatunku literackiego także poważne, życiowe tematy i problemy, z którymi na co dzień może borykać się każdy z nas. Czekałam z niecierpliwością na premierę kolejnej powieści stworzonej przez J.T. Geissinger, gdyż w głębi serca wiedziałam, że na pewno dobrze spędzę z nią czas, a co najważniejsze – nie zawiodę się na niej. Nie ukrywam, że po fenomenalnej pierwszej części serii „Slow burn” do „Układu z Cameronem” podeszłam z wygórowanymi wymaganiami. Zdawałam sobie już doskonale sprawę, że tą utalentowaną pisarkę stać na stworzenie czegoś spektakularnego, nietuzinkowego czy też zapadającego w pamięć i powiem Wam, że na szczęście w większym stopniu ten tom spełnił moje oczekiwania. Co prawda, dalej moim ulubieńcem pozostaję „Kontrakt Jacksona”, ale historia Camerona i Joellen również miała w sobie wiele aspektów, które całkowicie mnie urzekły, a i mogłam z niej wyciągnąć życiową lekcję uświadamiającą mi, że nikt z nas nie jest w rzeczywistości dziwny, lecz na swój sposób wyjątkowy.
Praktycznie nie zdarza mi się zaczynać recenzji od wad danego tekstu, ale w tym przypadku uważam, że znacząco wpływają one na jego odbiór. Stwierdzam z przykrością, że już dawno nie czytałam książki, w której tak źle została wykonana korekta błędów. Jestem niesamowicie przeczulona na wszelkiego rodzaju niedociągnięcia oraz braki ogonków, kropek i tak dalej, ale tutaj męczące literówki, występujące zresztą w mnogich ilościach nie okazały się największym przewinieniem. Ciśnienie mi się podnosiło, gdy widziałam wyrazy takie jak „meganamiętny” czy „superbogaty” pisane oddzielnie. A wiecie, że przedrostek „mega” można łączyć tylko i wyłącznie z rzeczownikami? Nie znajdziemy w słowniku takiego słowa jak „megaszybki” czy „megaduży”. Aczkolwiek, osoby sprawdzające tę książkę ewidentnie nie zdawały sobie z tego sprawy zostawiając w niej takie określenia, co niestety jest dla mnie naprawdę smutne. Nie rozumiem również, w jakim celu wypowiedzi jednej z bohaterek zostały w przeważającej części napisane kursywą. Po co akcentować, co drugie słowo? Nie mam pojęcia, co ten zabieg miał na celu. Jako wisienkę na torcie zostawiłam sobie tłumaczenie słowa „lass”, które brzmiało tutaj „dziołcha”. Mówiąc szczerze, to za każdym razem, gdy na stronie dostrzegałam to określenie byłam gotowa wyjść z siebie i stanąć obok. Nawet biorąc pod uwagę fakt, że główny bohater pochodził ze Szkocji to i tak powinien używać określenia „dziewczyna”, ewentualnie „dziewucha”, ale na pewno nie „dziołcha”. Wiem, że niektórym czytelnikom to określenie w ogóle nie przeszkadzało, ale ja po ludzku nie mogłam go znieść.
Troszeczkę sobie ponarzekałam, więc teraz czas najwyższy przejść do plusów „Układu z Cameronem”, do których niewątpliwie zaliczam kreację głównych bohaterów. Trzydziestosześcioletnia Joellen Bixby pracowała od dziesięciu lat w Maddox Publishing. Przez cały ten okres harowała jak wół, nie tylko w czasie zmiany, ale także po godzinach i w weekendy. Zgadzała się na wykonywanie wszelakich zadań powierzonych jej przez szefową, gdyż obawiała się utraty zatrudnienia. Odkąd tylko pamiętała podkochiwała się także w dyrektorze generalnym owej firmy. Wiedziała, że dla niej to najbardziej idealny z żyjących mężczyzn: piękny niczym bóstwo, wykształcony, oczytany, wyrafinowany, uprzejmy, uroczy, w dodatku wyglądający niczym ożywiona rzeźba Michała Anioła. Niestety, na jej nieszczęście był żonaty, a nieporadna towarzysko i nieśmiała Joellen nie wiedziała nawet, co zrobić żeby jej rycerz w lśniącej zbroi zwrócił na nią minimalną uwagę. Wtedy niespodziewanie na jej drodze stanął kapitan szkockiej drużyny narodowej, gracz rugby, który zamienił się ze swoim kuzynem na miesiąc mieszkaniami, tym samym został tymczasowym sąsiadem kobiety. „Camerona można było znaleźć we wszystkich gazetach i zwykle nie z powodu osiągnięć na boisku. Bójki w barach, seks skandale, pijaństwo i złe prowadzenie się w miejscach publicznych. Na wyspach magazyny plotkarskie pisały o nim „Książę Ściągacz Majtek”, ze względu na ilość jego podbojów”. Mężczyzna zaproponował, iż pomoże uporać się jej z pewnymi problemami oraz przy okazji wytłumaczy, w jaki sposób może zdobyć serce Michaela. Zamierzał dać jej kilka lekcji uwodzenia oraz nauczyć bycia taką, aby szef jej zapragnął. W końcu był ekspertem w dwóch sprawach – rugby i flircie, więc doskonale zdawał sobie sprawę, jak kobiety powinny postępować, aby zachęcić do siebie facetów. Nikt jednak nie przypuszczał, że wspólne lekcje i wiele godzin spędzonego razem czasu zbliżą do siebie „wyglądającego jak połączenie motocyklisty wyjętego spod prawa z gwiazdą rocka” gracza i upierającą się, aby pozostać brzydkim kaczątkiem trzydziestosześciolatkę. Cameron po drodze zrozumiał, że Joellen zaczęła wzbudzać w nim uczucia, których nigdy wcześniej nie znał. Kobieciarz i szara myszka – czy to ma prawo się udać? Czy ich relacja z góry skazana będzie na porażkę?
Panna Bixby to bohaterka niedoskonała, posiadająca sporo kompleksów oraz zdruzgotane poczucie własnej wartości. Na początku zamknięta w sobie i nieśmiała przy boku Camerona zaczęła rozkwitać i z brzydkiego kaczątka stała się pięknym łabędziem. „Nie jesteś dziwna. Jesteś wyjątkowa. A to różnica”. Natomiast miałam momentami wrażenie, że nie zachowywała się adekwatnie do swojego wieku. Użalała się nad sobą, a na dodatek uczepiła się mężczyzny, który nawet nie był świadomy, co ona do niego czuła. „Marnowała swój czas na wzdychanie do faceta, który jej nie chciał, kiedy mogłaby się skupić na znalezieniu takiego, który ją zechce”. Denerwowało mnie, że idealizowała w myślach szefa, zakochując się tak naprawdę w jego wyobrażeniu. Pozbawiła go wad i stworzyła jego wręcz nieskazitelny obraz obdarzając uczuciami głównie życiorys i ładną buźkę Michaela. Dobrze, że z czasem odkryła, że był on niczym „jabłko, które wiedźma podarowała Królewnie Śnieżce – lśniący i przesiąknięty trucizną”. Podobało mi się natomiast, iż autorka zwróciła w tej książce uwagę na problem poczucia braku akceptacji przez własną rodzinę. Bliscy bohaterki byli idealni w każdym calu – matka, która zajmowała się kiedyś modelingiem; siostra modelka, w dodatku urodzona piękność; ojciec surfer i fotograf gwiazd otaczający się tylko perfekcyjnie wyglądającymi ludźmi. Joellen odnosiła wrażenie, że do nich nie pasowała ze swoim nieidealnym ciałem, boczkami tłuszczu i porami, w które mogłoby wpaść małe dziecko. Nawet matka uznała własną córkę za niewartą miłości odnoszącego sukcesy, atrakcyjnego mężczyzny, za co miałam ochotę skrzywdzić tę kobietę. Jeśli chodzi o Camerona, to gdyby nie powtarzał ciągle słowa „dziołcha” może bardziej bym go polubiła. Nie mniej jednak i tak uważam go świetnego, troskliwego i kochanego faceta. Chamski, zapijaczony playboy, zarozumiały gnojek, dzieciorób i bestia – właśnie w taki sposób charakteryzowały go portale plotkarskie, ale Joellen przekonała się, że te określenia niezupełnie do niego pasowały. Ten Szkot skrywał w sobie o wiele więcej niż pozwalał innym zobaczyć na pierwszy rzut oka. Właściwie to tylko pannie Bixby udało się go prawdziwie dostrzec. Spostrzegła jego maskowane na co dzień oblicze uświadamiając sobie jak wartościowym był mężczyzną. „Dla mnie wyglądasz jak człowiek, którego nikt nie docenia, którego wszyscy traktują jak rzecz i oceniają tylko po wyglądzie. Widzą troskliwego, wnikliwego i uprzejmego mężczyznę, który ma nadzieję, że nikt tego nie zauważy, bo mogłoby to zostać uznane za przejaw słabości. Mężczyznę, który ukrywa swój ból za uśmiechem, topi go sypiając z kobietami, i z całych sił próbuje zapomnieć o tym, co go rani, ale nie może, bo ma miękkie serce i łatwo go skrzywdzić, ale nikt nigdy nie przyjrzał się na tyle uważnie, żeby to zauważyć”. Chemie i pożądanie pomiędzy bohaterami dało się wyczuć tak naprawdę od samego początku ich znajomości. Autorka bezbłędnie wykreowała rodzące się między nimi uczucia. Nie śpieszyła się z niczym, dzięki czemu byłam w stanie, bez najmniejszego problemu uwierzyć w ich miłość. „Oni byli jak dwa puzzle, które wreszcie trafiły na swoje miejsce – razem tworzyli całość”.
.
„Układ z Cameronem” to fenomenalna, genialna, zabawna, pełna humoru, mądra, a zarazem pouczająca historia niosąca za sobą przesłanie. Autorka stworzyła pełen emocji, niezwykły, ciepły i niezapomniany romans, od którego nie mogłam oderwać się nawet na chwilę. Wykreowane tutaj dialogi to istne mistrzostwo świata, tak samo jak używane przez pisarkę wyśmienite i wyszukane słownictwo. Bez dwóch zdań mam bardzo podobne poczucie humoru do J.T. Geissinger, gdyż jej nietypowe metafory i porównania skradły moje serce od pierwszych stron. Ta historia pokazuję, że nie musimy zmieniać się na siłę dla ukochanej osoby. Jeśli mężczyzna naprawdę nas kocha zaakceptuje nas takie, jakie jesteśmy obecnie. Został poruszony tutaj także temat samoakceptacji oraz krzywdzącego oceniania człowieka tylko na podstawie pozorów. „Układ z Cameronem” udowadnia, że warto być sobą i nie przejmować się tym, co myślą o nas inni ludzie. Z całego serca polecam Wam lekturę drugiego tomu serii „Slow Burn”. Myślę, że miłośnicy pełnych humoru i emocji, a zarazem wartościowych romansów będą zachwyceni jego treścią!
O sąsiadach można powiedzieć wiele. Szczególnie wiele na ten temat może powiedzieć Joellen, której nowy sąsiad kocha głośne imprezy i jeszcze głośniejszą muzykę. Równie wiele do życzenia pozostawia jego styl ubierania się i to, jak działa na młodą kobietę. Większość dziewczynek od najmłodszych lat marzy o spotkaniu swojego księcia na białym koniu. Nie inaczej jest z Joellen. Pojawienie się Camerona mocno koliduje z planami młodej kobiety. Co się stanie, kiedy irytujący sąsiad złoży propozycję nie do odrzucenia?
Jedno mogę Wam powiedzieć, ta dwójka to prawdziwa petarda emocji i dobrego poczucia humoru! Cameron i Joellen to bohaterowie z którymi nie można się nudzić. Wbrew pozorom doskonale wiedzą czego chcą, mimo iż nie zawsze wybierają właściwą drogę, aby to osiągnąć. Książka napisana jest bardzo lekkim i przystępnym językiem. Czyta się ją bardzo szybko, z dużym zaangażowaniem. Autorka umiejętnie wplata w opisywane wydarzenia poczucie humoru, gwarantując tym dobrą zabawę. Książkę, mimo iż jest częścią cyklu, można czytać osobno, nie tracąc przy tym nic, ponieważ stanowi odrębną historię. Autorka z dużym dystansem podchodzi do opisywanych przez siebie wydarzeń, jednak nie odczuwa się, iż poszczególne wątki są mało spójne lub zupełnie oderwane od rzeczywistości. Książka stanowi świetną rozrywkę i z uśmiechem się do niej wraca. Bohaterowie są sympatyczni w odbiorze i wzbudzają całą paletę ciepłych emocji. Bohaterowie drugoplanowi również stanowią ciekawą zbiorowość, zarówno pod względem charakterologicznym, jak i zachowań, które w znacznym stopniu wpływają na akcję książki. "Układ z Cameronem" ma lekki, humorystyczny klimat, który doskonale sprawdzi się na poprawę humoru odbiorcy. Pomysł na tę książkę bardzo mi się podoba, jak i fakt, że klimatem nie przypomina innych historii o podobnym temacie.
Dawno nie bawiłam się tak dobrze podczas czytania romansu. Lekki charakter na długo pozostaje w pamięci Czytelnika i zapewnia mu dobrą zabawę podczas lektury. Całość prezentuje się naprawdę bardzo dobrze i wiem, że jeszcze nie raz sięgnę po książki Autorki.
„Twoje ciało nie jest rzeczą, na którą można patrzeć i oceniać według jakichś standardów piękna, które tak naprawdę nie istnieją. To naczynie, które prowadzi cię przez życie, pozwalając doświadczyć wszystkich pięknych rzeczy, jakie życie ma do zaoferowania.”
Całkowicie zgadzam się z powyższym cytatem, który pochodzi z książki. I bardzo podobało mi się, że w znacznej mierze historia ta opierała się na podnoszeniu samooceny bohaterki i walką z jej kompleksami. Myślę, że jest to idealna książka dla osób, które źle czują się same ze sobą. Które wiecznie narzekają na swój wygląd. A kto z nas nie chciałby czegoś w sobie zmienić? Chyba nie ma takiej osoby. A historia Joellen pokazuje, że uczucie może nadejść w najmniej spodziewanym momencie. I to od osoby, po której nigdy byśmy się tego nie spodziewali.
Bardzo podobał mi się sposób, w jaki autorka podeszła do tematu kompleksów i niskiej samooceny. Świetnie, że Joellen nie jest idealną, chudą laską. Taką typową miss, za którą latają wszyscy faceci. Niestety w książkach królują dokładnie takie bohaterki, więc fajnie, że autorka pokusiła się o normalną kobietę, z którą może utożsamiać się każda z nas. Dla mnie to ogromny plus! Niestety mocno irytującą kwestią było dla mnie używanie słowa „dziołcha”, którym Cameron zwracał się do Joellen. Zdaję sobie sprawę, że to kwestia tłumaczenia, niemniej bardzo drażniło mnie to słowo i w moim odczuciu nie pasowało do relacji bohaterów. Ale sami bohaterowie byli dla mnie bardzo na plus. Świetnie wykreowani, zabawni i pyskaci.
Cała seria „Slow burn” opowiada o innych bohaterach i porusza inne historie. Książki w żaden sposób się ze sobą nie łączą i można je czytać jak jednotomówki – w dowolnej kolejności. Ja bardzo się polubiłam ze stylem pisania autorki, więc gorąco Was zachęcam, żeby wpisać tę książkę na swoje czytelnicze listy ❤️
36-letnia Joellen Bixby od dziesięciu lat jest skrycie zakochana w swoim przystojnym szefie Michaelu Maddoksie. Ona jest nieśmiała i totalnie zakompleksiona i nie wie, co zrobić, by on zwrócił na nią uwagę.
Każdą wolną chwilę spędza z kotem, kubkiem lodów i fantazjami o przystojnym szefie.
Kiedy w mieszkaniu obok słyszy głośną muzykę idzie uspokoić sąsiada. Okazuje się, że zatrzymał się tam 29-letni Cameron McGregor, kapitan szkockiej drużyny rugby.
Chamski playboy skutecznie wyprowadza ją z równowagi, ale wkrótce zgadza się odpuścić. W zamian za pyszne posiłki zjedzone u niej proponuje Joellen, że pomoże jej zdobyć serce Michaela. Doświadczony kobieciarz daje jej kilka lekcji uwodzenia.
Cameron poznając bliżej Joellen przekonuje się, że nie ma ona w sobie nic z brzydkiego kaczątka, za jakie uważa się.
Jednak właśnie pomógł jej oczarować innego mężczyznę.
"Układ z Cameronem" to drugi tom serii Slow Burn, ale można czytać osobno, bo to całkiem inna historia.
Autorka zapewniła mi całą serię emocji.
Historia bardzo emocjonalna, ciepła i prawdziwa.
Książka wciągnęła mnie na maksa i nie mogłam od niej oderwać się.
Cameron i Joellen to tacy bohaterzy, przy których nie ma nudy, a jeszcze potrafią zapewnić uśmiech na ustach swoimi potyczkami słownymi.
Autorka historią o Joellen pokazuje świat kobiety zakompleksionej, która uważa się za brzydką i grubą. Aż pewnego dnia Joellen poznaje seksownego i przystojnego sportowca Camerona.
Autorka sprawiła, że bawiłam się rewelacyjnie. Takie książki czyta się błyskawicznie.
Jeśli chcecie spędzić miło czas to sięgnijcie po tę książkę.
Będziecie oczarowani.
Ja pokochałam tych bohaterów i będzie mi ich brakowało.
Autorka porusza ważny temat, z którym może każdy mierzyć się. Brak samoakceptacji to trudny temat. Tą historią pokazuje nam, że w swoim życiu trzeba trafić na osobę, która będzie nas traktowała jak najważniejszą osobę.
Powieść zmusza do refleksji nad tym, co w życiu jest najważniejsze.
Książka skradła moje serce.
Wkrótce sięgnę po inne książki tej autorki.
Polecam!
"Jakiekolwiek problemy mamy w życiu, na pewno wszystko stanie się znacząco lepsze, jeśli będziemy przebywać z jedyną osobą, której możemy zaufać."
@jtgeissingerauthor
Joellen była brzydkim kaczątkiem, nie wierzącym w siebie, wiecznie cicha, oddana pracy, zakochana od lat w swoim szefie, nie doceniona przez rodzinę, zakompleksiona. Jej życie było w miarę spokojne mimo pewnych problemów, lecz nic nie mogło się mierzyć z nim. Tymczasowym sąsiadem z naprzeciwka, rodem z piekła. Cameron musiał zmienić miejsce zamieszkania chwilowo. Był wyjątkowo głośny, nieznośny, właził z buciorami w nie swoje sprawy. Wielki rugbysta, chodzący ciągle półnago olbrzym, na którego widok miękły kolana. Od początku zauroczony Joellen oferuje swoją pomoc w zdobyciu miłości jej życia. Pozwala jej wydobyć się za swoją skorupę, dojrzeć piękno i zdobyć prawdziwą, najprawdziwszą miłość.
Początkowe spotkanie tych dwoje było niczym burza. Joellen przez komplikacje w pracy postanawia dać upust emocjom, na nowym sąsiedzie. Dopominając się upragnionej ciszy wywiera niesamowite wrażenie na wielkoludzie, z którym zawiera pewną umowę. Ma pomóc jej w zmianie wizerunku, by kobieta mogła zdobyć upragnionego od dekady mężczyznę. Obudził w niej demona walki o samą siebie. Pomógł wydobyć wewnętrzne piękno, które od razu dostrzegł, lecz nie widziała ona. Dowartościował, zadbał i samopoczucie, treningami pozwolił by jej ciało i ona, obudzili się z letargu. Wzdychała do szefa i to jemu chciała się przypodobać, podczas, gdy w zasięgu ręki miała prawdziwy, wykazujący morze cierpliwości i zmierzający do założonego celu skarb. Brak wiary w sobie, problemy życia bez hamulców, doświadczenia, które nie będą dla nich łatwe, ale pozwolą zmienić złe nawyki w dobre. Zmiany życiowe tak bardzo potrzebne obojgu. Droga do miłości, poprzez skomplikowaną przyjaźń. Zabawna, rozczulająca, emocjonalna i unikalna historia, w której ona musiała dojrzeć do tego, co Cameron widział na samym początku. Najważniejsze wartości i piękno wewnętrzne skryte za kompleksami poranionej duszy. Moje pierwsze spotkanie z autorką i zapewniam, że nie będzie ono ostatnim. Bardzo polecam.
Po niezwykle udanej lekturze pierwszego tomu serii J.T. Geissinger nie mogłam przejść obojętnie obok kontynuacji. Bałam się, że być może nie sprosta moim oczekiwaniom, może ulegnie klątwie drugiego tomu, ale na szczęście nic takiego nie miało miejsca - właściwie, o ile to możliwe, ma wrażenie, że część druga wypadła nawet lepiej.
Zabawna, pełna uroku, błyskotliwa, pomysłowa, oryginalna i pełna emocji. Długo mogłabym wyliczać zalety tej powieści, ponieważ wciąż pozostaję pod jej urokiem. Nie spodziewałam się, że ktoś jeszcze poruszy ten temat w tak nietypowy sposób, pozwoli czytelnikowi śmiać się nie tylko z bohaterów, ale także razem z nimi, bo od początku czuje się więź między czytelnikiem a wykreowanymi postaciami, które nie tyko są w pełni wiarygodne, ale i zdecydowanie charyzmatyczne.
J.T. Geissinger włada bardzo dobrym stylem i bez wątpienia to jej najlepsza broń. Sprawia, że czytelnik na własnej skórze odczuwa wszystkie emocje a w dodatku potrafi w pełni zaangażować się w rozgrywane wydarzenia. Całość jest bowiem spójna, plastyczna i oddająca rzeczywistość a nie ma nic ważniejszego w powieściach romantycznych niż takie zagospodarowanie przestrzeni.
Joellen Bixby jest domatorką i bynajmniej nie z wyboru. Wieczory spędza ze swoim kotem i wśród marzeń o nieziemsko przystojnym szefie, który ewidentnie nie odwzajemnia jej uczuć. Na szczęście z pomocą dziewczynie przychodzi Cameron McGregor, kapitan drużyny rugby, wzór wdzięku, pewności siebie oraz podrywu. To on pomoże jej wyjść z cienia i zapolować na ukochanego, choć żadne z nich nie spodziewa się zaskakującego obrotu sytuacji w finale.
Uśmiecham się na samą myśl o tej książce, ponieważ już drugi raz J.T. Geissinger zachwyciła mnie na całego. Śmiałam się z zabawnych dialogów, trzymałam kciuki za przesympatyczną Jo i miałam nadzieję, że Cameron nie będzie jej obojętny tak jak zapowiadało się to na początku. Cudowny romans z elementami szarej myszki, która musi zerwać z przyjętym do tej pory pewnym trybem życia, odrobinę motywujący, ale przede wszystkim piekielnie wciągający i wychodzący na wyżyny podobnych historii. Dużo emocji, niezapomnianych wrażeń oraz bohaterów, którym kibicuje się do ostatniej strony. "Układ z Cameronem" śmiało można nazwać lekturą wartą przeczytania przez każdą romantyczkę!
Głównymi bohaterami tej historii są Cameron oraz Joellen, którzy na pewien czas zostają sąsiadami. Ich znajomość nie zaczyna się miło od głośnej imprezy Camerona. Jednak potem zawierają układ, że Cameron pomoże jej zdobyć serce szefa, a ona będzie mu gotować. Czy ten układ wyjdzie im na dobre? Przekonajcie się sami :)
Książka jest przezabawna. Dialogi bohaterów to majstersztyk, te docinki, te sprzeczki świetne. Jest to książka z tych gdzie bohaterów lubi sie od razu.
Ta książka oprócz tego, że bawi to jeszcze uczy. Uczy najważniejszej w życiu rzeczy samoakceptacji. Nie możemy patrzeć na siebie przez pryzmat oczekiwań innych, tylko spełniać swoje pragnienia i marzenia.
Świetna lektura, która wciąga w swoją fabułę i nie wiadomo kiedy się ją kończy.
Polecam gorąco :)
Po świetnym Kontrakcie Jacksona nie mogłam przejść obok nowości od autorki. Oczywiście, że przeczytałam, a raczej pochłonęłam Układ. Niesamowity humor sprawił, że od pierwszych stron śmiałam się z głównej bohaterki oraz z zachowania Camerona wobec niej. Byli niemożliwi! Takie postacie chce się lubić, chociaż tak bardzo się od siebie różnią. I super. Mamy dwie skrajne osobowości i przez to historia staje się ciekawsza.
Tutaj mamy gorącą atmosferę, ale i niecierpliwość związaną z czekaniem, aż nasi główni bohaterowie się zejdą. A to nie jest takie oczywiste! To znaczy, spodziewamy się, że tak będzie, ale Joellen w ogóle nie bierze tego pod uwagę. Dla niej istnieje tylko przełożony z pracy – Micheal Maddox. Co w tym wszystkim robi Cameron? Och, no próbuje pomóc, znając sztuczki alkowy.a
Układ z Cameronem to jedna z najzabawniejszych książek, jakie przeczytałam tego lata. Jak dla mnie po Jacksonie autorka postawiła wysoko poprzeczkę, ale nie zawiodła mnie. Świetnie się bawiłam przy historii McGregora i Joellen. Byli mieszanką wybuchową, a ich dogryzanie sobie, prześmiewcze komentarze – bawiły, oj bawiły. Na plus wypadło także zachowanie Camerona wobec Joellen, który chciał ją zmotywować i pomóc jej osiągnąć cele. Książka jest miłą, zabawną i porywającą historią dwojga ludzi, którzy niby są z innych światów, a potrafią je połączyć. Autorka kolejny raz mnie zaskoczyła i sprawiła, że w ciemno przeczytam następną jej powieść.
Tłumaczenie książki uważam za udane, choć zdarzyły się błędy czy braki interpunkcyjne. Koniec końców jestem zadowolona z tej lektury i dlatego z ręką na sercu, mogę Wam ją polecić.
Joellen szara myszka, stara panna, właścicielka kota oraz nieszczęśliwie zakochana. Jej serce od 10lat należy do faceta poza jej zasięgiem. Mężczyzna jest jej szefem a do tego nie zwraca na nią kompletnie uwagi. Michael jest żonaty ale sporo nam namiesza w tym wszystkim a jako szef posunie się o krok za daleko.
Cameron Szwed i kapitan drużyny rugby. Stworzony z samych mięśni oraz tatuaży. Uciekając od życia codziennego zamieszkuje na przeciwko Joellen. Której zacznie uprzykrzać życie. Głośna muzyka imprezy i pełno ludzi do o koła to jego codzienność.
Zaczynając czytać książkę po 50str pomyślałam że to nie dla mnie. Ale czytając coraz bardziej książka mi się zaczynała podobać. Miała swoje plusy i minusy więc nie była ona idealna i do serca mi nie trafiła. Zaczynając od bohaterów Joellen nie była idealna mamy bohaterkę przy tuszy i braku pewności siebie. Czuję się źle bo wszyscy do o kola uważają ją za inna. Polubiłam tą dziewczynę i podobała mi się jej przemiana powoli w pewna siebie i bez strachu dziewczynę. Cameron nie zbudziła we mnie sympatii pomimo że bardzo starałam się go polubić No drażnił mnie. Jego podejście do wszystkiego żądania i teksty fajne nie były.
Sposób w jaki on pomagał jej zdobyć faceta był fajny wszystko działo się powoli i od podstaw fajna nauka uwodzenia. Podobało mi się również to że jako on sportowiec bardzo znany nie patrzył na jej wygląd i nad waga mu nie przeszkadzała. A takich książkę jest mało zazwyczaj mamy super seksi laski.
Jego przeszłość również nie jest kolorowa co fajnie się zgrało z całą historią i nie dostaliśmy idealnego przystojniaka. Książkę czyta się w ekspresowym tempie ponieważ mamy duża przebitkę pomiędzy dialogami a opisami. Dialogi zdecydowanie tu wygrywają i są wszędzie. Autorka pięknie opisała nam odczucia bohaterów jak i ich emocje. Dodatkowym plusem jest to że Autorka w znakomitym sposobem przekazuje nam że wygląd to nie wszystko. Mamy piękne cytaty które łatwo zapamiętać. Do tego książka pokazuje nam że serce które ciągnie nas do danej osoby może być w błędzie bo po bliższym Poznaniu okazuje się to kompletna porażka. Mamy szkole uwodzenia
uwodzenia a sam seks pojawia się pod koniec książki i jest on gorący. Minusem książki jest to że powtarza się słowo "dziołcha" i momentami działało mi to na nerwy. Sposób zwracania się Camerona do bohaterki. Kolejny minus to dowcipy o bąkach, niby one miały być zabawne ale zdecydowanie nie były, już bardziej śmieszyły mnie teksty bohaterki na przytyki bohatera.
Kolejna książka z którą miło spędziłam czas ale na dłużej nie zagości w mojej głowie.
"Układ z Cameronem" to druga część cyklu Slow Burn J.T. Geissinger.
Każda z książek opowiada inną historię, więc śmiało można czytać w dowolnej kolejności.
Tym, co łączy obie pozycje jest fenomenalne poczucie humoru autorki.
Kupiła mnie totalnie historia Joellen i Camerona.
Ona, dziewczyna z kompleksami, od dziesięciu lat beznadziejnie zakochana w swoim szefie. I on, upierdliwy sąsiad, który jednak postanawia jej pomóc zdobyć miłość jej życia.
Uśmiech nie schodził z mojej twarzy podczas czytania. To były wręcz wybuchy niekontrolowanego śmiechu.
Jednak pośród całej tej radości, autorka przemyciła również wartości, które liczą się w życiu.
J.T. Geissinger oficjalnie awansowała do grona moich ulubionych autorek. Już wiem, że przeczytam wszystko, co kiedykolwiek napisze.
I jeszcze jedno. Do końca życia zapamiętam dowcip z cyklu: przychodzi baba do lekarza...
Ta seria jest świetna, a drugi tom tylko to potwierdza! Szukacie uroczej i zabawnej książki, z którą spędzicie wyjątkowo dobrze czas? No cóż. "Układ z Cameronem" sprawdzi się tu idealnie!
Joellen jest kobietą, która czas najchętniej spędza będąc lody w towarzyskim swojego kota i skrycie kocha się w swoim szefie. Cameron jest kapitanem szkockiej drużyny rugby, który wprowadza się do mieszkania naprzeciwko Jo. Dwie skrajne osobowości zawierają między sobą układ. Ona będzie dla niego gotować, a on pomoże jej w opanowaniu sztuki uwodzenia i zdobyciu serca swojego szefa. Tylko czy wszystko pójdzie tak jak sobie zaplanowali?
Lekkość pióra autorki, połączona z świetnie zrealizowanym pomysłem na fabułę tworzy duet idealny. Wydawać by się mogło, że motyw takich układów jest każdemu dobrze znany i każdy wie jak się potoczy i skończy. I jest tu trochę racji, jednak sukces podjęcia takiego wątku w stu procentach leży po stronie autora. A tutaj J.T. Geissinger spisała się wręcz fenomenalnie.
Sercem tej historii są jej bohaterowie, których nie sposób nie polubić. I ciężko mi zdecydować, czy bardziej polubiłam tego nieokrzesanego Szkota, czy może wreszcie prawdziwą kobietę z krwi i kości. Jedno jest pewne. Miłością zapałałam do humoru i dialogów. Odnoszę wrażenie, że autorka ma wyjątkowy talent jeśli chodzi o tworzenie zabawnych scen i rozmów bohaterów. Dużym plusem dla mnie było wykreowanie normalnej bohaterki, która nie jest chodzącym ideałem rodem z Instagrama, a zwykła kobietą, która mimo dodatkowych kilogramów nadal lubi jeść. Owszem miała z tego powodu kompleksy i dlatego, za serce chwyciło mnie podejściem Camerona. To on próbował jej wytłumaczyć, że nie ma jednego ideału piękna i każdy może czuć się dobrze we własnej skórze.
To świetna książka, a w zasadzie seria, którą mocno polecam.