



Wolverine nie miał łatwego życia. Był bohaterem. Był mordercą. Wyprawił się do Piekła i z powrotem. Jednak teraz, kiedy mutanci zbudowali dla siebie azyl na wyspie Krakoa, wreszcie ma szansę odnaleźć szczęście. Niestety ktoś uparł się, by mu ją odebrać: nieznany wróg niszczy reputację mutantów, przerabiając drogocenne płatki kwiatów z Krakoi na narkotyk. Wolverine musi go powstrzymać… a przy okazji dowiedzieć się, dlaczego ktoś w Paryżu pragnie jego krwi.
Scenariusz tego tomu napisał Benjamin Percy, znany między innymi z komiksów Green Arrow, Nastoletni Tytani czy Wolverine – Długa noc. Rysunki stworzyli Viktor Bogdanović i Adam Kubert. Album zawiera materiały opublikowane pierwotnie w zeszytach Wolverine” #1–5. Uwaga: tom Świt X – Wolverine należy do cyklu „Świt X”. Ukazujące się w nim komiksy kontynuują wątki z albumu Ród X/Potęgi X, w którym scenarzysta Jonathan Hickman otworzył zupełnie nowy rozdział w historii Marvelowskich mutantów.
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Story House Egmont Sp. z o.o., ul. Inflancka 4c, 00-189 Warszawa (PL), adres e-mail: ksk@egmont.pl
| Autor | praca zbiorowa |
| Wydawnictwo | Egmont - komiksy |
| Rok wydania | 2024 |
| Oprawa | miękka ze skrzydełkami |
| Liczba stron | 180 |
| Format | 16.7 x 25.5 cm |
| Numer ISBN | 978-83-281-5373-8 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788328153738 |
| Wymiary | 167 x 255 mm |
| Data premiery | 2024.01.31 |
| Data pojawienia się | 2024.01.04 |
| Dostępna liczba sztuk | |
|---|---|
| Dostępność całkowita | 11 szt. |
| Dostępność w naszym magazynie | 3 szt. (realizacja jeszcze dzisiaj) |
Dostępność w punktach Bonito![]() |
|---|
| ul. Staromiejska 6 (50 m od Rynku) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Pokoju 67 (wyspa w centrum handlowym M1) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Batorego 15B (przecznica od ul. Karmelickiej) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Dobrego Pasterza 122 (Prądnik Czerwony) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Josepha Conrada 79 (obok stacji BP) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Kluczborska 17 (przy pętli "Krowodrza Górka") | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Kobierzyńska 93 (osiedle Ruczaj-Zaborze) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Marii Dąbrowskiej 17A (50 m od CH Czyżyny) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Pawia 34 (blisko Galerii Krakowskiej) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Pilotów 2E (300 m od ronda Młyńskiego) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Wielicka 259 (wyspa w Galerii Mozaika) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Wysłouchów 3 (Kurdwanów) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Zakopiańska 62 (Park Handlowy Zakopianka) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 51 (skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 88 (Ursynów - metro Stokłosy) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Niepodległości 54 (przy stacji metro Wierzbno) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Chmielna 4 (50 metrów od ul. Nowy Świat) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Czapelska 48 (200 m od ronda Wiatraczna) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Kondratowicza 37 (blisko Szpitala Bródnowskiego) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Żeromskiego 1 (przy stacji metra Słodowiec) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Plac Grunwaldzki 25 (w budynku Grunwaldzki Center) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Ruska 2 (przy Placu Solnym) | Zamów i odbierz już jutro |
Darmowa dostawa już od 199,00 zł
Cytując „klasyka, możemy się dowiedzieć, że:
Wolverine „narodził się” w 1974 roku, chociaż data jego urodzin to końcówka XIX wieku. Takie zagmatwanie, to tylko w komiksach. Wolverine jest mutantem, którego cechuje zdolność szybkiej regeneracji uszkodzonych tkanek ciała i kostne pazury chowane w przedramionach obu rąk (później jego szkielet i szpony zostały zespolone z adamantium). A adamantium, to z kolei materiał praktycznie niezniszczalny, wymyślony aby wytłumaczyć niektóre niezwykłe cechy bohaterów ze stajni Marvela. Ale to na marginesie. A wracając do naszego bohatera, którego możemy nazywać również Rosomakiem, a także Loganem – trzeba także wspomnieć, że należy on, albo należał do X- Menów. Czyli bandy mutantów, która myślała że jest lepsza od innych. Jak nie lubię komiksów, to xmeni doprowadzają mnie do białej gorączki. Być może to zasługa doskonałości tego dzieła? Raczej wątpię. A sam Wolverine należy do grupy moich ulubionych bohaterów z Kapitanem Ameryką i Spider – Menem na czele.
Niby się mówi, że to taki słaby komiks o Rosmaku, niby taki przeciętniak i w ogóle, a jednak okazuje się, że całkiem fajne jest to wszystko. wiadomo, nie jest to jakiś komiks szczególnie wysokich lotów, ale ma fajny klimat, nieźle i szybko się go czyta i przyjemnie wygląda.
Cóż, komiks ten dość typowa robota. Rozrywkowa historia środka, gdzie dzieje się sporo, szybko i… wiadomo, wtórnie, ale jednak dość przyjemnie. Nie ma tu wielkiego pomysłu, to dodatek do większej historii, acz samodzielny – i zarazem początek większej serii, której ciągu dalszego najwyraźniej nie dostaniemy, bo wydawca oferuje nam ten album jako one-shota – i mający całkiem porządne wykonanie. Szczególnie graficznie, bo ładnie to to wygląda, klimatycznie i z fajnym, nastrojowym kolorem wszystko wykończone. Kubert radzi sobie świetnie, jak zawsze, a wspierający go kolega może i mocno inspiruje się Gregiem Capullo, ale całkiem spoko to wypada.
Więc kto lubi, może brać. Nic wybitnego, ale rozrywka nie najgorsza. I całkiem do rzeczy komiks środka.
„Świt X”. No najlepsze co w „X-Men” wydarzyło się od lat, chociaż właściwie poza tym głównym wydarzeniem „Ród X / Potęgi X” aż tak wiele ta seria nie ma do zaoferowania. Hickman starał się zrobić coś na kształt „New X-Men” – niby jedną wielką opowieść, ale złożoną z niezależnych, pojedynczych zeszytów, w których nie zawsze jest czas na rozbudowanie wszystkiego, jak należy – no a twórcy obok lecą po swojemu, dopełniając tego wszystkiego. I „Wolverine” to jedno z takich dopełnień i od razu cała nowa seria z Rosomakiem, rozpisana łącznie na 46 zeszytów. Tu na razie mamy pierwsze pięć z nich i… No komiks, jak komiks, Percy nie zrobił tu nic szczególnego, jak to on. Choć mogło być gorzej.
Dla mutantów nastał czas pewnej stabilizacji, może nawet czegoś na kształt szczęścia i tego samego ma nadzieję zaznać też Wolverine. Niestety pojawia się wróg, który wszystko to starta się zniweczyć, a kwiaty z Krakoi wykorzystać do stworzenia narkotyków. Więc Wolvie będzie musiał go powstrzymać i…
„Wolvie” Percy’ego to dość standardowy komiks superhero. Czytaliście jego „Wolverine: Długa noc”? no to wiecie mniej więcej co i jak. Tamto było jednak lepsze od niniejszego albumu, chociaż podobnie oparte na zgranym motywie, operujące w sumie samymi znanymi schematami. No i tak to sobie leci. Nic odkrywczego, nic szczególnego, no ale kto lubi „Wolviego” i mu się marzy, żeby czytać ze „Świtu X” wszystko, co wychodzi, śmiało może.
Bo nie jest tak, że źle się to czyta. Lekka, niewymagająca rozrywka superhero, jakich wiele, z fajną postacią, której potencjał jakoś nie został wykorzystany, ale też i niepogrzebany. Po prostu nie wyróżnia się to wszystko, ma za to akcję, ma klimacik – dla rysunków Kuberta zawsze warto – jakąś tam tajemnicę w fabule no i tym się napędza to wszystko. i może jako całość jest jak jest, to jednak są tu sceny, które naprawdę fajnie wypadają i tymi scenami (i grafiką) stoi ten album. Aż żal, że całość nie jest tak dobra, jak te momenty.
No ale szata graficzna robi tu robotę. I to mnie ostatecznie skłoniło do sięgnięcia po tom. Kubert to w końcu jeden z moich ulubieńców od lat. Czasem, wiadomo, kiepści, jak mu się zdarzało w ostatnich latach, ale wciąż uwielbiam jego prace. Bo klimat, bo fajna dynamika i bo od razu wpada to w oko i z miejsca wiadomo, kto robił. Fajny kolor dopełnia tego wszystkiego, a drugi artysta, Viktor Bogdanović, tez daje radę. A że w tomie pojawia się Omega Red, jeden z moich ulubionych mutanckich wrogów (pamiętam, jak jako dzieciak zachwycałem tym, jak go Kubert właśnie rysował w „X-Menach” z lat 90., no robiło to wrażenie niemniejsze, niż przy grafikach Jima Lee) no dla mnie to spory plus. Nawet jeśli nie ma już w nim tego ekspresyjnego szaleństwa sprzed lat.
Summa summarum – można. Nie trzeba, bo w sumie nic wielkiego to nie wnosi, a i na początek przygody z Wolviem tak średnio się to nadaje, ale jak ktoś lubi i czyta, może. Zachwytu nie będzie, ale tragedii także nie ma. I tyle.