
Niebezpieczni mężczyźni, mafia i zło, które czyha za każdym rogiem.
Dwudziestoczteroletnia Viviana Thomson pracuje w luksusowym sklepie z odzieżą męską. Pewnego dnia dowiaduje się, że jeden z klientów otrzymał inne garnitury, niż te, które zamawiał, a teraz domaga się, by osobiście dostarczono mu właściwe. Mimo że Viviana nie jest odpowiedzialna za tę pomyłkę, zgadza się pojechać do domu mężczyzny.
Rhys Miller jest szanowanym i niezwykle przystojnym milionerem. Lubi, gdy wszystko idzie po jego myśli i stara się wykorzystywać każdą nadarzającą się okazję, żeby ugrać coś, na czym mu zależy. Dostarczenie niewłaściwego zamówienia pozwala mu więc wprowadzić w życie plan, który zaczął sobie układać jakiś czas temu. Kiedy w swoim domu widzi Vivianę, ma już pewność, że podjął właściwą decyzję. Dziewczyna nie ma pojęcia o tym, że właśnie trafiła prosto do jaskini lwa.
Rhys to pierwsza część serii „Synowie Zemsty” o mafijnej rodzinie Valenti. Bohaterowie tej powieści zmagają się z piętnem przeszłości i skrywają wiele tajemnic. Kiedy te ujrzą światło dzienne, całe ich dotychczasowe życie ulegnie zmianie.
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Wydawnictwo NieZwykłe, Beskidzka 91, 32-615 Grojec (PL), adres elektroniczny: https://wydawnictwoniezwykle.pl/kontakt
| Autor | Agnieszka Siepielska |
| Wydawnictwo | NieZwykłe |
| Seria wydawnicza | Synowie zemsty |
| Rok wydania | 2019 |
| Oprawa | miękka |
| Liczba stron | 309 |
| Numer ISBN | 978-83-8178-140-4 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788381781404 |
| Waga | 336 g |
| Wymiary | 138 x 205 x 22 mm |
| Data premiery | 2019.11.13 |
| Data pojawienia się | 2019.11.13 |
Produkt niedostępny!
Ten produkt jest niedostępny. Sprawdź koszty dostawy innych produktów.
Jaka to była fantastyczna książka. Zagłębiamy się w świat mafii, który jest pełen tajemnic i zemst.
Vivianna zwykła dziewczyna, która niestety musi zarabiać na cały dom, na matkę, która ją tylko urodziła i wyłudza od niej każdy pieniądz, oraz na babcie, która ją wychowała i troszczy się o nią do tej pory. Pewnego dnia w pracy musi jechać zawieźć garnitury dla wkurzonego klienta. Okazuje się ze tym klientem jest pewien przystojny Włoch, RYHS. Niby przypadkowe spotkanie powoduje, iż jeszcze nie raz będą się widzieć.
Viviana jest upartą dziewczyna i zarazem nie świadomą wielu rzeczy. RHYS to przystojny mężczyzna, który stoi na czele mafii i bez pamięci zakochuje się w głównej bohaterce, i zrobiłby dla niej wszystko.
Świat pełen intryg od pierwszych stron trzyma nas w napięciu. Czytało się się tę książkę bardzo szybko, z jednej strony extra jednak z drugiej nie chciałam tak szybko rozstawać się z bohaterami. Rewelacyjny debiut autorki. Wciągnęłam się w tą książkę i przepadałam. Gdybym miała cały dzień wolny na pewno w ciągu jednej doby zdołałabym przeczytać tę historię.
Na początku myślałam, że będzie przewidywalnie, aż tu nagle niespodziewany zwrot akcji i to tak nieoczekiwany, że musiałam przeczytać fragment dwa razy by się upewnić. Rewelacyjna książka i te zakończenie, które tak trzyma w napięciu, że aż sama nie wiedziałam jak to możliwe. A do tego język włoski, który zawsze uważałam za piękny, a czytając miłosne wyznania Rhysa spodobał mi się jeszcze bardziej.
Jest jedna rzecz do której mam zastrzeżenia. Mam na myśli playlistę, która znajduje się na ostatniej stronie książki. Trochę szkoda, że nie na początku bądź przy rozdziałach nie były napisane tytuły piosenek.
Lecz jeśli tylko macie ochotę odkryć wiele tajemnic w świecie mafii i poznać przystojnego Rhysa, który dla swej kobiety zrobi wszystko to gorąco wam polecam. Serdecznie gratuluje autorce debiutu.
Wokół tej powieści było głośno jeszcze przed premierą. Autorka podbiła serca tysięcy czytelników na Wattpadzie, a wydawnictwo podkreślało, że jest to najlepsza powieść mafijna ostatniego czasu. Jak jest naprawdę? Czy Siepielska daje nam coś nowego?
Nie.
Prosta, szybka odpowiedź. Czytelnik nie otrzymuje rewelacji. Ciężko mi powiedzieć, że była to powieść, która trzymała w napięciu, która była świetnie napisana. Mogę stwierdzić, że styl autorki był dobry, ale za bardzo chciała zaczerpnąć ze stylu amerykańskiego, stąd wychodziły takie ładne kwiatki jak "Vivienne Anne Thompson, upominam cię" – które wypowiadała do siebie bohaterka, W GŁOWIE. Postacie bardzo często zwracały się do siebie pełnym imieniem, drugim imieniem i nazwiskiem, co mnie niemiłosiernie denerwowało i wyprowadzało z równowagi. Przeszkadzał mi ten patos, który nijak miał się do mafii. Akurat w tym przypadku.
Mimo to Rhys przyciągał. W jakiś chory sposób zaciekawił mnie i sprawił, że nie chciałam odkładać książki. Wręcz przeciwnie – przeczytałam ją bardzo szybko i nie żałuję. Bo z jednej strony nie zostałam powalona na łopatki, ale z drugiej dostałam dawkę przyjemności i nie narzekam. Warsztatowo to nie jest zła książka. Fabularnie – oczekiwałam więcej. Więcej zwrotów akcji, więcej spraw mafii. Miałam wrażenie, że autorka jedynie liznęła temat. Mimo to... jestem w stanie uznać, że może taki miała cel? Może nie chciała za bardzo zagłębiać się w mafię, a miała być ona jedynie tłem?
Rhysa czyta się szybko. Jest to idealna powieść na jeden wieczór, na dłuższą podróż. Ma plusy i minusy, i niestety ja je wyłapuję bardzo sprawnie.
Vivienne, główna bohaterka – wydawała się trochę głupiutka, naiwna, ale okazała się być też uparta, co mi się podobało, bo nieczęsto to się zdarza w takiej literaturze.
Rhys – przystojny, oczywiście bogaty i bardzo apodyktyczny. Zyskał moją sympatię, lecz powiem szczerze, że nie jestem w stanie uwierzyć w miłość bohaterów. Uważam, że wmówił Vivienne uczucie i zmusił ją do związku, od początku powtarzając, że jest jego. Chwila, chwila, to tak nie działa.
Och, nie mogę sobie odpuścić i nie wspomnieć o postaci babci. Co za kobieta... Bardzo bezpośrednia i bezczelna. Autorka siliła się na humor, a wyszło żenująco. Może czasem babcia Vivienne miała coś mądrego do powiedzenia, ale generalnie wydawała się spiskującą z Rhysem, zboczoną babuszką, która na siłę wypycha Vivienne z domu.
Oprócz tego w powieści pojawia się też postać "przyjaciółki". Amelia pojawia się w życiu Vivienne nagle, niespodziewanie. Wraca skądś, a bohaterka jest w stanie powiedzieć jedynie tyle, że była bogata i znały się od zawsze, ale nie utrzymywały kontaktu. Jednak, oczywiście, przyjaźnią się i Vivienne jest w stanie pozwolić Amelie na wszystko, nawet na to, by za nią decydowała.
Koniec końców jestem zadowolona, może nie tak jak tego oczekiwałam, ale na tyle, że polecam tę książkę na raz, bez większych refleksji.
Niebezpieczni mężczyźni, mafia i zło, które czyha za każdym rogiem.
Dwudziestoczteroletnia Viviana Thomson pracuje w luksusowym sklepie z odzieżą męską. Pewnego dnia dowiaduje się, że jeden z klientów otrzymał inne garnitury, niż te, które zamawiał, a teraz domaga się, by osobiście dostarczono mu właściwe. Mimo że Viviana nie jest odpowiedzialna za tę pomyłkę, zgadza się pojechać do domu mężczyzny.
Rhys Miller jest szanowanym i niezwykle przystojnym milionerem. Lubi, gdy wszystko idzie po jego myśli, i stara się wykorzystywać każdą nadarzającą się okazję, żeby ugrać coś, na czym mu zależy. Dostarczenie niewłaściwego zamówienia pozwala mu więc wprowadzić w życie plan, który zaczął sobie układać jakiś czas temu. Kiedy w swoim domu widzi Vivianę, ma już pewność, że podjął właściwą decyzję.
Dziewczyna nie ma pojęcia o tym, że właśnie trafiła prosto do jaskini lwa.
"Nie ma niczego, co mogłoby mnie naruszyć. Choćby tysiące kul przeszywało moje ciało, byłbym w stanie stać, aż do ostatniego tchu."
"Rhys" to pierwsza część serii Synowie Zemsty o mafijnej rodzinie Valenti. Motywu przewodniego, jakim z założenia miała być mafia, a na który tak bardzo się nastawiłam, nie ma aż tak dużo. To chwytliwy i interesujący temat, który lubię spotykać w książkach, liczę że w kolejnych tomach serii będzie nieco bardziej wyeksponowany. Jednakże Agnieszka Siepielska swoim debiutem pokazała, że potrafi zaintrygować opowiedzianą historią. Każdą sytuację i wydarzenie odpowiednio nakreśliła, sprawiając iż czytelnik bez problemu odnajduje się w fabule, a nawet chciałby stanąć twarzą w twarz z jej bohaterami.
Tytułowemu głównemu bohaterowi udało się skraść moje serce. Rhys to przystojny, pewny siebie i arogancki milioner. To mężczyzna mroczny i tajemniczy. Z kolei Viviana to z jednej strony zakompleksiona dziewczyna, a z drugiej osoba wyszczekana i zdolna do poświęceń. Najbardziej podobało mi się w niej to, że miała spore poczucie humoru, zaś wkurzało nieco dziecinne, infantylne zachowanie. I jest jeszcze jej babcia Helen. Kobieta zwariowana, bezpośrednia, dla której nie ma czegoś takiego jak tematy tabu.
"Nie pamiętam życia w pełnych kolorach. Wszelkie skrawki wspomnień dawno temu zostały wymazane lub skażone brzydotą mojej duszy. Funkcjonuję tylko z jednym założeniem zakochanym w moim chorym umyśle. Zemstą."
Autorka doskonale buduje napięcie, napędzając akcję co rusz to nowymi, zaskakującymi zdarzeniami, intrygami i tajemnicami. Choć momentami można odnieść wrażenie, że jest tego wszystkiego jakby za dużo, mi przypadło do gustu takie naszpikowanie wydarzeń i sytuacji. Poza tym zostałam urzeczona romantycznymi opisami, jak i sposobem prowadzenia scen erotycznych. Przypadło mi do gustu to, że nie stanowią one głównej osi fabuły.
"Rhys" to romans, okraszony tajemnicami, intrygami i gorącym uczuciem... To książka przepełniona emocjami, mrokiem, przerażeniem, zmysłowością, humorem, a nawet rozczuleniem. Czekam na więcej, łaknąc zwłaszcza wątków mafijnych! A Wam oczywiście ten obiecujący debiut polecam!
Chciałabym Wam przedstawić dziś niezwykle udany debiut. Historię dziewczyny, która miała talent i wykorzystywała go na pisanie historii na Wattpadzie. Przyznam się szczerze, że często zdarza mi się w tam zaglądać i szukać czegoś interesującego. Tak znalazłam Agnieszkę Siepielską, a że swoich powieści miała tam dość sporo, dossałam się do wszystkich, począwszy od historii związanych z klubem motocyklowym do cyklu Synów Zemsty. Zarywałam noce, z Siepielską spędzałam przerwy w pracy, złoszcząc się, że ktoś mi przeszkadzał. Nie mogłam się doczekać, aż odkryję, co będzie dalej, śmiałam się, złościłam i wałczyłam wspólnie z bohaterami, żyłam tymi opowieściami. Nie mogłam się doczekać na kolejny rozdział, kilka słów, zupełnie, jakbym sama stała się jedną z bohaterek.
W chwili, kiedy ujrzałam informację o tym, że mój Rhys Miller zostanie wydany przez wydawnictwo, z którym bardzo lubię pracować wiedziałam, że muszę się postarać o to, aby móc objąć go medialnym patronatem i wspomóc Agnieszkę Siepielską na początku swojej drogi. Historia Rhysa nie jest mi obca, znałam doskonale linię fabularną i językową, więc nie było opcji, żebym mogła taką okazję przepuścić. I tak oto dotarłam do tego momentu, w którym piszę dla Was recenzję. Czego możecie się spodziewać po tym przystojnym mężczyźnie widniejącym na okładce?
Główną bohaterką powieści „Rhys” jest Viviana Thomson, dziewczyna mądra, piękna i bardzo pracowita, posiadająca swoje własne kompleksy. To dziewczyna, która jest bardzo temperamentna, potrafi o siebie zadbać, wyciągnąć pazurki, chociaż ma też taką część osobowości, która jest niezwykle emocjonalna. Zbyt łatwo działa pod ich wpływem, co nie zawsze jest dobrym doradcą. Bywa i tak, że ucieka, wycofuje się zakopując w przypuszczeniach i domysłach, zamiast walczyć o to, czego pragnie. Nikt z nas nie jest idealny, musimy radzić sobie z tym, co zrzuca na nas los, a ten nie zawsze jest łaskawy. Vivi mieszka z babcią – Helen, którą kocha ponad życie i matką, która bardziej przypomina pasożyta skupionego na tym, aby złapać jakiegoś zamożnego mężczyznę niż pohańbić się pracą. Jak można się domyśleć z radością żeruje na pieniądzach zarobionych przez córkę, która nie ma zbyt dobrych wzorców. Nic więc dziwnego, że nie wierzy w prawdziwą miłość, jest przekonana, że mężczyźni nie przynoszą niczego dobrego, potrafią jedynie łamać serca i wyrządzać krzywdę. Vivienne miała w swoim życiu dość czepienia, dlatego starała się trzymać z dala od nich. Opiekowała się babcią, pracowała, nie myślała o przyszłości, czy studiach, nie liczyła na to, że uda jej się ich doczekać. Poukładać swoje życie graniczyło z cudem, było jej dobrze w miejscu, w którym się znalazła. Wszystko jednak do czasu. Dziewczyna pracowała w butiku z garniturami i galanterią męską, pewnego dnia otrzymała polecenie od szefowej dostarczenia zamówienia do domu klienta i przeproszenie go za pomyłkę, która nastąpiła. Nikt nie byłby zadowolony z tego, że musi naprostowywać sprawy po kimś, kto popełnił błąd, Vivi też nie była. Co innego miała zrobić? Pojechała do domu klienta, którym był nie kto inny, a Rhys Miller, mężczyzna, który nie rozumie słowa „nie”.
Milioner, tajemniczy człowiek, od którego bije niesamowita pewność siebie, a powietrze nastraja dziwny magnetyzm. Od takiego mężczyzny nie można uciec, ale można próbować. Rhys Miller jest mężczyzną, w którego spojrzeniu przesiaduje mrok, zdążył się z nim scalić stając drugą skórą. To niebezpieczny osobnik i drapieżnik, który nie wie, co to strach, a przeżył w swoim dotychczasowym życiu naprawdę wiele. Jaką tajemnicę skrywa przed światem? Kim naprawdę jest Rhys Miller i co zaplanował dla panny Thomson? Czasami nie mamy wyboru, nie potrafimy ukształtować się sami, ciężkie życie, traumatyczne wydarzenia wpływają na nas, a także wpychają w łapskach ludzi, którzy niekoniecznie wiedzą, co jest dla nas dobre. Czy pozyskanie siły i okrucieństwa jest warunkiem koniecznym do przetrwania? Czy Viviana będzie światłem, którego tak łaknie Miller? Czy będzie w stanie je przy sobie zatrzymać? Czy spotkanie tej dwójki było przypadkiem, a może tajemnice i wszechogarniające świat intrygi zniszczą wszystko nim na dobre mogło się zacząć? Kto może być tym właściwym człowiekiem godnym zaufania? Czy zemsta przejmie kontrolę nad wszystkim, czy jednak we właściwym momencie uda się powstrzymać pociągnięcie za spust?
„Rhys” jest historią, od której trudno będzie Wam się oderwać, ukazuje to, że nigdy nie możemy być pewni, co nam przyniesie przyszłość i ile z tego będzie miało swoje naleciałości z przeszłości. Mrok emanujący z jej stronnic miesza się ze światłem, które daje nadzieję. Autorka pokazuje nam, że nigdy nie mamy wpływu na to, co może nas spotkać, ani tego jak kontrolować nasze życie. Dzieje się tak wiele, nie zawsze dobrych rzeczy, rodziny padają okrutnym i bestialskim traktowaniem z rąk pozornie bliskich przyjaciół. Kiedy tak jesteśmy zmuszeni do ciągłego spoglądania za siebie wpadamy w paranoję, chyba, że to właśnie nas należy się bać.
Życie potrafi zaskakiwać także w pozytywny sposób, odkrywamy siebie w zupełnie nowym wydaniu, stawia przed nami wyzwania, którym tylko my możemy sprostać, nawet jeśli nie odczuwamy pewności, że tak właśnie się wydarzy.
„Rhys” jest debiutem, chociaż czytając go nie odczuwamy rażących niedociągnięć, płyniemy przez treść gładko, napędzani własnym zaciekawieniem i chęcią odkrycia rodzinnych sekretów Rhys’a Millera, ale także głównej bohaterki- Vivienne. Nie wszystko jest takie proste jakby można się było spodziewać. Autorka zaserwowała nam zaskakujące zwroty akcji, dzięki którym książka sporo zyskuje, a bohaterowie stają się nam bliscy. Jeśli chodzi o nich to muszę Wam wspomnieć o rewelacyjnej babci, która nie jest taką bezbronną starowinką, coś mi mówi, że dziadek Vivi nie miał z nią lekko. To bardzo pogodna starsza kobieta, która, mówiąc potocznie, wali prosto z mostu, kiedy coś jej nie pasuje. W młodości musiało być z niej dobre ziółko, o które zabijali się mężczyźni, każda scena z jej udziałem wywoływała uśmiech na twarzy.
Agnieszka Siepielska zabarwiła opowieść sporą dawką dobrego humoru, zabawnych dialogów i scen, a także intryg i tajemnic, które odkrywamy wspólnie z głównymi bohaterami. Ostrzegam, jeśli raz wejdziecie w ten świat, nie będziecie chcieli go opuścić, dla mnie nie ma już ratunku, Was informuję, żeby później nie było pretensji, w co Was uzależniającego znowu wciągnęłam. Gorąco polecam.
Niebezpieczni mężczyźni, mafia i zło"... Czy aby na pewno?
Viviana pracuje w sklepie z męską odzieżą. Ostatni z dni nie należy do najlepszych, bowiem ktoś pomylił zamówienia, i dostarczył do klienta niewłaściwy zestaw. Viviana, według wymogu klienta, musi dostarczyć je teraz osobiście i udaje się tam z niezbyt dużą chęcią.
Rhys jest porywczym i stanowczym milionerem, który kryje wiele tajemnic. Między nim a Vivianą rodzi się dziwne uczucie, które ciągnie ich do siebie mimo wielu sprzeczności.
Hmm..
Cóż mogę wam napisać.
Na pewno to ,że byłam bardzo pozytywnie nastawiona na tę powieść i oczekiwałam od niej naprawdę wiele... chyba zbyt wiele, być może przywykłam do mafijnych powieści z krwi i kości.
Na początku bardzo ciężko było mi się wkręcić, ponieważ odniosłam wrażenie, że brakuje mi stron w książce. Niektóre sytuacje działy się jakby, za szybko nie wyjaśniając skąd i dlaczego tak a nie inaczej. Cenię autorkę za pomysł, bo sama fabuła jest bardzo ciekawa, jednak cały czas czegoś mi tam brakowało. Sama postać Rhysa była bardzo ciekawie przedstawiona, sprawiał wrażenie bardzo stanowczego i takiego, który dostaje wszystko co chce, a postać Viv trochę mnie chwilami irytowała :p. Co do wątku mafijnego, to jakby w całej tej mafii mało było - mafii.... Mam nadzieję, że rozumiecie o co mi chodzi. Jakby wszystko to było zbyt delikatne (być może że przywykłam do takich ciemnych i ostrych mafijnych powieści).
Niemniej jednak ciekawa jestem kolejnej części ;)
Z DWÓCH RÓŻNYCH ŚWIATÓW
Główne udziały, jeśli chodzi o narrację powieści, przypadają bohaterce Vivianie. Młoda, inteligentna dziewczyna nie ma łatwego życia. Mieszka u boku matki, która tak naprawdę odcięła się od jej wychowania, skupiona wyłącznie na wydawaniu alimentów na własne potrzeby oraz u boku ukochanej, nieco szalonej babci. Pracująca w sklepie z odzieżą dla zamożnych, wpada w oko milionerowi, ale nie daje mu się omamić od razu padając u jego stóp. No cóż… o wiele bardziej tajemniczą postacią jest sam Rhys, naszkicowany mroczną kreską, którą lubię. Ciągnący za sobą ciemne tajemnice z przeszłości, dotąd wypruty z uczuć i emocji. Muszę przyznać, że o ile Viviana została przedstawiona wiarygodnie, mam problem z postacią tytułowego bohatera. Nie wiem czy to wynik braku jego szerszej perspektywy, małego niedopracowania czy też zabieg celowy, ale o tym za moment.
MIŁOŚĆ OD ZARAZ
Bazą tej historii jest uczucie rodzące się pomiędzy Vivianą, a Rhysem, już od samego początku muśnięte różdżką klimatu namiętności i skrywanych pragnień. To, do czego się doczepię, to ponadprzeciętna fascynacja Rhysa dziewczyną, której tak naprawdę nie zna. Jego poczucie przynależności i wydawane rozkazy co prawda przypominają mi inne dobre książki tego gatunku, ale mam wrażenie, że tutaj zostało to rozegrane trochę po macoszemu. Nie oznacza to jednak, że książka jest zła. O ile pierwsza połowa wydała mi się sztuczna, druga okazała się rekompensatą.
MAFIA, SEKRETY I… BABCIA
Podoba mi się mafijne tło zaserwowane przez autorkę. Jest wspomniana historia Rhysa, okrucieństwo, jest kwestia zabijania. W końcu to seria o synach zemsty. Są elementy zaskoczenia, a wiele z tych wątków zostało poprowadzonych oryginalnie, co oceniam na spory plus. Książka jest dynamiczna, co przysłaniało ewentualne mankamenty zaważające na wiarygodności. Do tego paleta postaci drugoplanowych, dziwne relacje panujące w rodzinie Viviany i sekrety, których się nie spodziewa. Daleka od ideału matka, która może napsuć czytelnikowi nerwów i bardzo ekscentryczna babcia, z udziałem której sceny zawsze budziły u mnie emocje pobudzające mimikę twarzy – czy to szeroki uśmiech czy też momentami były to wysoko podniesione ze zdziwienia brwi, ze znakiem zapytania dotyczącym lekkiej przesady zapodanych scen.
PODSUMOWANIE
„Rhys” to mój wielki początek z nową autorką, początek, w którym nie obyło się bez skrajnych emocji. Książka jest ciekawa, autorka rzuciła pomysłem z potencjałem i zrealizowała go, ale tylko w przypadku niektórych postaci. Nie jest to historia idealna, bo pojawiły się momenty, które zaważyły na mojej pełnej satysfakcji. Niemniej jednak warto przeczytać i wyrobić sobie swoje własne zdanie. Bo przecież polskie autorki pisać potrafią i to całkiem dobrze, a ja na pewno będę bacznie przyglądać się twórczości Agnieszki Siepielskiej, bo wiele wskazuje na to, że jeszcze zawojuje naszym rodzimym rynkiem.
http://ktoczytaksiazki-zyjepodwojnie.blogspot.com/2019/11/rhys-agnieszka-siepielska-poczatek.html
🔫"Są w życiu takie momenty, które chciałoby się zatrzymać na zawsze."
Życie jest pełne niespodzianek. Nie możemy przewidzieć, co nas spotka w kolejnej dobie. Jakie wydarzenia, nieszczęścia czy niespodziewajki zostały dla nas zaplanowane. Nawet zwykły dzień w pracy może okazać się początkiem czegoś nowego i intrygującego. Nigdy nie wiemy, kiedy pojawi się na naszej drodze "ta właściwa" osoba i zawładnie naszym światem. A gdy spotkamy ją przez przypadek? Jednak w świecie Rhysa takie zrządzenia losu nie mają miejsca, a jego pierwsze zapoznanie z Vivianą wcale nie będzie zrządzeniem opatrzności. Ta piękna dwudziestoczterolatka, na co dzień pracuje w luksusowym sklepie z garniturami. Jedna pomyłka sprawia, że niezadowolony klient zarządza, iż właściwy garnitur ma zostać dostarczony osobiście. Vivi nie wie, że przekraczając próg domu Rhysa Millera wchodzi w sam środek uknutego przez niego planu. Ten przystojny milioner już dawno zagiął parol na kobietę i tworzył w głowie plan, jak zwabić ją do jaskini lwa. Co z tego wyniknie? Zwykła dziewczyna i groźny mafiozo. A może wcale nie taka zwykła? Jakie tajemnice wyjdą na jaw i czy zaważą na przyszłych losach bohaterów?
.
Świat mafii nie jest łatwym do wykreowania. Trzeba czuć się w nim dobrze, mieć wyjątkowy pomysł i rozeznanie. Kiedyś, byłam zachwycona każdą książką o tej tematyce. Na Wattpadzie, co drugie opowiadanie, jakie czytałam było osadzone właśnie w mafijnych realiach. "Rhysa" jak dobrze pamiętam miałam okazję poznać około 2017 roku. W tamtym okresie bardzo polubiłam pracę pani Agnieszki, co oczywiście skutkuje tym, iż ciągle wracam na jej profil. Ma ona w swojej twórczości jakąś iskrę i świetne humorystyczne podejście do niektórych rzeczy, czym zaskarbiła sobie moją przychylność. Poznałam też swojego czasu "Antonio" czyli drugą część "Synów zemsty", oraz zwariowaną historię Paxtona i jego klubu pełnego facetów z ogromnymi pokładami testosteronu, a zalążek opowieść na ich temat pojawił się nawet w "Rhysie". Dziś czytając pierwszą część "Synów zemsty", spojrzałam na nią z innej perspektywy. Na Wattpadzie czytałam ją dla relaksu, nie zwracając zbytniej uwagi na szczegóły. Ale rezenzując książkę nie wyobrażam sobie nie analizować pewnych wątków czy zachowań bohaterów. Zawsze staram się próbować zajrzeć do głowy autorki i zastanowić się, co miała na myśli pisząc poszczególne sceny. Mam teraz też większe rozeznanie w tych niebezpiecznych klimatach. Poznałam wiele historii, gdzie mafia grała główne skrzypce, dlatego poprzeczkę ustawioną mam bardzo wysoko. W innych pracach mafia, to brutalne porachunki, szokujące i działające na psychikę działania. Tu autorka podeszła do tematu inaczej. Mogę śmiało stwierdzić, iż została tu pokazana mafia w krzywym zwierciadle z domieszką humoru i nieprzewidywalności. Byłabym niezmiernie rozczarowana lekturą "Rhysa", gdybym nie podeszła do niej właśnie z lekkim przymrużeniem oka. Nie mamy tu typowej mafijnej rodzinki, tu nic nie dzieje się tak, jak wszędzie. Vivi to kobieta, która ze względu na swoją babcię i ich sytuację materialną zrezygnowała z dalszego kształcenia. Studia poszły w odstawkę, za to kobieta zaczęła szukać pracy. Wiedzie spokojne życie opiekując się babcią i zmagając z ciągłym utrapieniem, jakim jest jej matka. Wydaje się być dorosła jak na swój wiek, bierze sprawy w swoje ręce, aby utrzymać najbliższych. Nie pomaga jej w tym, chciwa matka, która nie dość, że dostaje alimenty to jeszcze bezczelnie podkrada córce pieniądze. Praca w sklepie z garniturami, nie jest dla Viviany spełnieniem marzeń, ale przynajmniej przynosi jej wysokie zarobki. Poznanie Rhysa nie znajdowało się w planach Vivi. Nie jest świadoma, iż mężczyzna już od jakiegoś czasu miał ją na celowniku. Dla niego, ona od początku jest jego własnością, jego Vivi. Rhys to gorący i przystojny mafiozo. Nie wybrał sobie takiego życia samodzielnie. Urodził się w takiej rodzinie i nic nie mógł na to poradzić. Przetrwał traumatyczne wydarzenia w dzieciństwie, które pozbawiły go rodziców, a zarazem człowieczeństwa. Od małego był kształtowany na maszynę do zabijania. Zmuszany do brutalnych czynów, mały chłopiec nie miał jak się bronić. Teraz, jako głowa mafijnego klanu w jego życiu nie ma miejsca na emocje czy uczucia do kogokolwiek. Ale spotkanie Vivi zmienia w jego istnieniu wiele. Ta piękna kobietka sprawia, iż na jego twarzy pojawia się uśmiech, a dni stają się piękniejsze. Dzięki niej, jego świat nabiera barw, ale kryje się za tym wszystkim ogromna tajemnica. Gdy wyjdzie ona na jaw, już nic nie będzie takie samo, a obecny światopogląd Vivi ulegnie zmianie...
Kreacja bohaterów w tej książce to trudny orzech do zgryzienia. Czytając myśli panny Thomson mamy wrażenie, iż jest słodką idiotką, zachowującą się jak rozkapryszone dziecko. Jej wypowiedzi i rozumowanie nie wskazują na wiek, w jakim podobno jest. Gdy do jej drzwi puka przyjaciółka z dzieciństwa, ta od razu zgadza się na spotkanie z nią. Nie bierze pod uwagę tego, iż nie widziały się kilkanaście lat, nie miały też ze sobą żadnego kontaktu. Zachowują się, jakby całe życie przyjaźniły się i od zawsze dzieliły swoimi doświadczeniami oraz tajemnicami, a przecież przy ostatnim spotkaniu były dziećmi. Postać Rhysa owiana jest tajemniczą aurą, nie można mu wiele zarzucić. Przystojny, bogaty, niebezpieczny - wszystko to przyciąga kobiety, jak magnes. Ale on chcę ją, jego Vivianę. Ma traumatyczne doświadczenia z przeszłości, a ona sprawia, że wszystko ma sens. Dzięki niej zło z niego uchodzi, jak za dotknięciem magicznej różdżki. Jej uśmiech i radość życia sprawiły, iż zakochał się w Vivi od pierwszego wejrzenia. Kolejną bohaterką, dość kontrowersyjną jest Helena. Starsza pani, swoją witalnością i tekstami potrafi zawstydzić nie jednego nastolatka. Jej żarty i rozmowy z wnuczką nie jednokrotnie sprawiły, iż parsknęłam śmiechem. Jest ona postacią wyróżniającą się, a jej znakiem rozpoznawczym dla mnie zawsze będą ciasteczka z dodatkiem :-) Kilka tekstów sprawiło jednak, iż byłam nieźle zażenowana i nawet zniesmaczona. Na początku babcia dodawała historii pozytywnych wibracji, ale później coś poszło z kreacją jej postaci nie tak. Zachowywała się za wulgarnie jak na swój wiek. Miała specyficzne poczucie humoru i za dużo zbereźnych myśli. Jak to w mafijnych rodzinach bywa, występuję również mnóstwo innych bohaterów. Rody ze sobą współpracują, mają umowy itp. Za sprawą tego poznałam świetną postać Xawiera, pozytywnym zaskoczeniem okazał się być też brat Vivi. Nie wspominając o genialnych mrocznych charakterach, które odgrywały tutaj znaczącą rolę. Mam ogromne 'ale' co do scen erotycznych. Nawet książki z mnogością brutalnych scen nie wprawiają mnie w takie zakłopotanie jak "Rhys". Wykrzyczenie imienia babci podczas orgazmu było niesmaczne i zupełnie niepotrzebne. Nie brakuje tu na pewno humoru, ironii, sarkazmu. Fabuła pędzi, nie daje nam czasu na ochłonięcie po kolejnych wydarzeniach, a zaraz znowu coś się dzieje. Trochę historia przez to krótkie rozciągnięcie w czasie wydaje się nierealna. Miałam również wrażenie, iż rozdziały są dziwnie pourywane. Dla osób, które będą miały okazję poznać Rhysa po raz pierwszy, niektóre rzeczy mogę stać się niezrozumiałe. Pamiętam, iż na Wattpadzie pani Agnieszka zamieszczała dosyć krótkie rozdziały, które najpewniej zostały po prostu sklejone w jedną całość. A właśnie między tym wszystkim brakowało jakiegoś spoiwa. Oczekuje, iż autorki dostające ogromną szansę na wydanie swojej powieści, powinny coś jeszcze do niej dodać, coś poprawić, ulepszyć. W końcu Rhys był pisany już jakiś czas temu. To co jest na Wattpadzie, nie zawsze nadaje się do druku. W wydanej powieści powinnam dostać coś więcej, mieć poczucie, jakbym rozpakowywała prezent niespodziankę. Nie twierdzę w żaden sposób, iż "Rhys" mi się nie podobał. To naprawdę historia mająca ogromny potencjał, który nie został do końca wykorzystany. Jeszcze kilka lat temu, na pewno oceniłabym go 10/10, ale dziś serce nie pozwala mi tego zrobić. Mam do tej powieści ogromny sentyment, panią Agnieszkę bardzo cenię i każdą jej kolejną książkę mam w planach przeczytać, ale jestem zła, iż "Rhys" został wypuszczony do druku z mnogą ilością niedociągnięć. Ta książka po prostu nie została odpowiednio sprawdzona, zredagowana i przegotowana do wędrówki w świat. Ale nie tyczy się to tylko i wyłącznie książki tej autorki, bo już niejednokrotnie w egzemplarzach od tego wydawnictwa spotkałam się z tym problemem. Nie ulega wątpliwości iż, było tu bardzo dużo streszczeń, przeskoków czasowych, które na Wattpadzie by mi nie przeszkadzały, ale w powieści wydanej na światło dzienne, nie powinno to mieć miejsca.
.
Pierwszy tom serii "Synowie zemsty" to opowieść o mafii z przymrużeniem oka. Ten wątek nie został przedstawiony w sposób, ani za wulgarny, ani za łagodny. Czytanie tej książki sprawiło mi przyjemność, nie wspominając, iż przeczytałam ją w mgnieniu oka. Historia i pomysł na nią, pomimo kilku usterek, naprawdę mi się podobały. Nie zabrakło humoru i absurdalnych sytuacji, intryg i rodzinnych tajemnic. Trochę nie czułam przyciągania i uczuć rodzących się między Rhysem a Vivianą. Widoczny dla mnie był brak chemii i namiętności między nimi. Chciałabym dać pani Agnieszce za ten debiut o wiele wyższą ocenę, ale po prostu nie jestem w stanie. Strona techniczna ogromnie mnie zawiodła, a mimo wszystko po cichu liczę, iż "Antonio" nie spotka już taka krzywda. Pióro Agnieszki Siepielskiej jest godne polecenia, ja autorkę dalej uwielbiam i wierzę, że z każdą kolejną jej powieścią będzie coraz lepiej. Polecam "Rhysa" wszystkim wielbicielom romansów i tym lubiącym poznawać debiuty polskich autorek.
,,Och, żebym to ja wiedziała, czego chcę." - myśli w pewnym momencie nasza główna bohaterka. W ostatnim czasie czytelniczki znowu powracają do mafijnych klimatów. Ciekawi nas życie włoskich capo, lubimy czytać wspaniałe historie o zakochanych mafioso. Agnieszka Siepielska to autorka, która przygodę z pisaniem zaczęła od publikowania na Wattpadzie. Historia o tajemniczym Rhysie ma już na tą chwilę ponad 776 tysięcy odsłon (słownie: siedemset siedemdziesiąt sześć tysięcy) i porwała wiele czytelniczek tej platformy. Postanowiłam sama się przekonać, czy pierwszy tom o mafijnej rodzinie Valenti mi się spodoba. I muszę przyznać, że jestem mocno skonfundowana.
Viviana to młoda dziewczyna, która pracuje w sklepie z luksusową odzieżą męską. Gdy pewnego dnia przez pomyłkę jeden z klientów sklepu otrzymuje zły garnitur, dziewczyna jest zmuszona pojechać do jego domu i dostarczyć prawidłowy. W ten sposób trafia do domu Rhysa Millera - bogatego i przystojnego milionera, który skrywa pewną tajemnicę i rozpoczyna własną grę, której elementem jest Viviana.
Viviana to bohaterka, którą polubiłam. Dziewczyna musiała sobie radzić w życiu sama. Jej matka zabierała wszystkie pieniądze, jakie jej ojciec wypłacał na alimenty. Poza tym nie mogła studiować, chociaż była bardzo zdolna, bo po prostu nie miała pieniędzy. Jej jedynym oparciem jest babcia Helen, z którą Viviana ma bardzo dobre kontakty, a właściwie obie są sobie bardzo bliskie. Wydaje się rozsądną dziewczyną, stara się zapracować na swoją rodzinę, pomagać babci, opiekować się nią. Jest zwariowana i porywcza. Podobała mi się jej stanowczość, nawet gdy poznaje Rhysa do końca nie traci rezonu i umie się mu przeciwstawić. Natomiast Rhys do samego końca powieści jest tajemniczy. To milioner, który ma włoskie korzenie. Należy do mafijnej rodziny Valenti i jest jej przywódcą. Po tym, co spotkało go w dzieciństwie został wyprany z uczuć, ale gdy pewnego dnia widzi Vivianę, coś się w nim zmienia. Tak naprawdę Rhys cały czas jest dla mnie tajemniczym bohaterem. Przeczytałam całą powieść, a nadal czuję się tak, jakbym prawie nic o nim nie wiedziała. Szkoda, że nie ma zbyt wielu fragmentów, w których byłby narratorem, bo uważam, że dzięki temu cała sytuacja z nim wyklarowałaby się. W książce mamy też wielu drugoplanowych bohaterów, między innymi Amelię, która jest przyjaciółką Viviany, a także Xaviera, który jest przyjacielem Rhysa. Autorka stara się ich jakoś rozwinąć, ale tak naprawdę posiadamy o nich jedynie ogólne informacje.
Gdy przeczytałam opis tej powieści, od razu postanowiłam, że muszę sięgnąć po tę historię. Już dawno nie miałam w rękach powieści osadzonej w mafijnym świecie i szczerze mówiąc bardzo brakowało mi takich lektur. ,,Rhys" miał być więc świetnym guilty pleasure, który będzie stał w opozycji do czytanych przeze mnie w ostatnim czasie pozycji. I rzeczywiście tak jest. Na początku nie mogłam się jakoś wciągnąć w całą tę historię, ale z czasem, gdy całość już się rozkręciła, po prostu przepadłam. Sama książka nie jest długa, ma raptem nieco ponad trzysta stron, ale naprawdę dużo się w niej dzieje. Mamy mafijne porachunki, rodzinne tajemnice, a nawet parę dobrze przemyślanych intryg. Jednak co z tego, skoro niektóre sceny są napisane szczątkowo, a akcja powieści mknie naprawdę bardzo szybko do przodu. Wiele elementów tej powieści jest naiwnych i da się je przewidzieć, ale były także momenty, w których miałam mętlik w głowie i zastanawiałam się, jak do tego doszło. Nie ukrywam, że czasami duży problem miałam też z bohaterami. O ile babcia Helen w wielu sytuacjach po prostu kradnie show, to w niektórych momentach czasami po prostu przesadza i nie do końca dobrze to wychodzi. Brakowało mi też rozwinięcia postaci Rhysa. Moim zdaniem autorka mogła umieścić więcej fragmentów, w których narratorem byłby właśnie ten bohater. Dowiadujemy się o nim ogólnych rzeczy, co prawda wiemy, co wydarzyło się w jego dzieciństwie, ale brakowało mi opisów akcji, w których uczestniczył, już podczas trwania książki. Nawet po zakończeniu powieści nie wiemy, co działo się pod jego nieobecność. Całe wydarzenia poznajemy tak naprawdę za pomocą narracji Viviany, a także Xaviera, czyli przyjaciela Rhysa. Rhys ma jedynie parę fragmentów, w których jest narratorem i trochę mi to przeszkadzało, bo chętnie poznałabym jego myśli w niektórych sytuacjach. W końcu to na nim powinna skupiać się powieść, a tak naprawdę w niektórych momentach był po prostu gdzieś w tyle. Nie da się też ukryć, że wiele motywów wykorzystanych w powieści już gdzieś po prostu było. Romans to wbrew pozorom ciężki gatunek, bo można powtarzalność zarzucić co drugiej powieści, ale tutaj tak naprawdę brakowało mi niektórych twórczych elementów. Sposób narracji również nie był dopracowany. Na początku ciężko było mi się przez niego przebić, chociaż w dalszej części powieści było już lepiej, więc dlatego czytało mi się ją później całkiem dobrze i nim się obejrzałam książka była już przeczytana.
,,Rhys" to historia, która wciągnęła mnie na parę godzin. Nie jest to może powieść idealna, bo zawiera w sobie parę nieścisłości, w niektórych momentach czegoś mi w niej brakowało. Mimo wszystko muszę przyznać, że historię Viviany i Rhysa czytało mi się dobrze. Oczekiwałam guilty pleasure i taką powieść dostałam. Po przeczytaniu pierwszej części serii o mafijnej rodzinie Valenti mam duży niedosyt związany z postacią Rhysa, jednak wierzę, że w kolejnej części o Antonio autorka naprawi błędy. Jeśli szukacie lekkiej lektury, na jesienny wieczór, to powieść Siepielskiej może być dla Was całkiem dobrym rozwiązaniem, ale jeśli przejadły (a właściwie poprzeczytywały) się Wam mafijne klimaty, niezrozumiałe sytuacje, albo tajemniczy bohaterowie, to radzę Wam odpuścić. Ja, tak jak już wcześniej wspominałam dobrze bawiłam się przy tej lekturze, chociaż nie jest ona pozbawiona wad i brakowało mi w niej mnóstwa rzeczy. Mimo wszystko z pewnością będę czekała na kolejną część, by dowiedzieć się, jak potoczą się losy Antonia.
http://mojswiatliteratury.blogspot.com/2019/11/agnieszka-siepielska-rhys-recenzja.html
Seksowny, ekscytujący, uzależniający, dobrze napisany, taki właśnie był „Rhys”. Bardzo spodobało mi się to, że Agnieszka Siepielska napisała historię, która jest czymś więcej niż tylko romansem, ma w sobie coś wyjątkowego. Książka ta wciągnęła mnie do swojej fabuły, przez co otrzymałam połączenie niepokoju, napięcia, humoru i doskonałej parowości. Była to jedna z tych książek, w których bohater, który momentami mnie irytował, z czasem stał się moim ulubionym męskim bohaterem.
Najważniejszą rzeczą, która nie pozwoliła mi odłożyć tej książki, był fantastyczny styl pisania autorki. Podobał mi się bardzo przepływ tej historii i sposób, w jaki autorka opisywała szczegóły i niuanse emocji. Naprawdę wciągnęło mnie to w głąb umysłów tych postaci i pozwoliło mi doskonale wizualizować całą historię podczas czytania.
Historia przedstawiona w „Rhys”, czyli pierwszej części serii „Synowie zemsty” opowiada o dziewczynie, Vivianie. Dwudziestoczterolatka pracuje w luksusowym sklepie z męską odzieżą. Mieszka z babcią i matką, której nie interesuje życie córki. Każdy kolejny dzień skupia się u niej głównie na pracy i babci. Jej życie z pozoru wydaje się spokojne i poukładane. Wszystko się zmienia, gdy pewnego razu zostaje poproszona o dostarczenie klientowi garniturów, które ktoś przypadkiem pomylił. Pomimo tego, że nie była to wina Viviany, ta zgadza się doręczyć zamówienie Rhysowi Millerowi. Przystojny mężczyzna jest szanowany i bardzo bogatym człowiekiem. Już jakiś czas temu obmyślił plan, którego realizacja właśnie się zaczęła. Spotkanie tej dwójki wywróci życie kobiety do góry nogami. Viviana nie wie, że tak naprawdę spotkanie to nie było wcale przypadkowe i wpadnie wprost w sidła mężczyzny.
Viviana była silna i poukładana, a Rhys, dominujący, bogaty o mrocznej przeszłości. Uwielbiałam ich przekomarzanie się i to napięcie między nimi, a sposób, w jaki ich wspólna historia nadała tej powieści dodatkowe warstwy i głębię był urzekający. Rhys robi wszystko, co w jego mocy, aby mieć Vivianę tylko dla siebie. Dziewczyna nie wie nic o jego przeszłości i powiązaniach z mafią. Nie wie do czego jest on zdolny. Ale poza tym wszystkim zrobi wszystko by zapewnić jej szczęście i bezpieczeństwo.
Viviana była typem bohaterki, którą uwielbiam. Ten rodzaj, który się nie wycofuje, nie bierze bzdur. Jest silna i zdeterminowana, a to jedyny sposób, by mogła zburzyć mury Rhysa, jego mroczną stronę. Rhys jest zepsutym mężczyzną. Zdarzenia z przeszłości odbiły piętno na jego życiu. Spędził większość część życia, nie pozwalając wielu zbliżyć się do jego przeszłości. Ma swoje tajemnice i mrok w samym środku jego duszy. Czy Viviana będzie w stanie mu pomóc? Odpowiedź znajdziecie w książce.
„Rhys” był dla mnie bardzo przyjemną lekturą. Bardzo podobały mi się obie główne postacie, kierunek, w którym autorka opowiedziała historię, przekomarzanie się między postaciami i oczywiście uczucie rosnące między nimi. Drugorzędne postacie również były fantastyczne. Bardzo polubiłam styl pisania Pani Agnieszki. Historia przez nią opowiedziana była inna, niż te które dotychczas przeczytałam. Polecam serdecznie.