
René Cavalier niespodziewanie traci pracę przy wykonywaniu pośmiertnych fotografii. Zmuszony sytuacją, przyjmuje jedyną dostępną ofertę: ma zostać grabarzem. Praca na zabytkowym cmentarzu, który jest dumą miasta, wydaje się prestiżowa. Zarządca ma jednak wielu wpływowych zleceniodawców, a jego pracownikom nie brakuje dodatkowych obowiązków…
W tym samym czasie do miasta wraca niezwykle utalentowany skrzypek, Henry von Gradner. W domu oczekuje go siostra, eteryczna i inteligentna Emma. Ich ojciec był znanym twórcą marionetek, a matka rządziła rezydencją twardą ręką. Od powrotu Henry’ego zaczynają ginąć mieszkańcy miasta, a społecznością wstrząsają krwawe akty zemsty.
Co stało się z rodzicami Emmy i Henry’ego? Kto stoi za serią brutalnych morderstw? I co dzieje się za murami cmentarza, gdy zostają tam już tylko grabarze i umarli?
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Wydawnictwo Pascal Sp. z o.o., Zapora 25, 43-382 Bielsko-Biała (PL), numer telefonu: +48 33 82 82 828, adres e-mail: pascal@pascal.pl
| Autor | Małgorzata Węglarz |
| Wydawnictwo | Pascal |
| Rok wydania | 2025 |
| Oprawa | miękka ze skrzydełkami |
| Liczba stron | 400 |
| Format | 13.0 x 20.0 cm |
| Numer ISBN | 978-83-8317-439-6 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788383174396 |
| Wymiary | 130 x 200 mm |
| Data premiery | 2025.06.26 |
| Data pojawienia się | 2025.06.16 |
| Dostępna liczba sztuk | |
|---|---|
| Dostępność całkowita | 73 szt. (realizacja 2026.08.24) |
| Dostępność w naszym magazynie | 0 szt. |
Dostępność w punktach Bonito![]() |
|---|
| ul. Staromiejska 6 (50 m od Rynku) | Zamów i odbierz 2026.08.25 |
| al. Pokoju 67 (wyspa w centrum handlowym M1) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Batorego 15B (przecznica od ul. Karmelickiej) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Dobrego Pasterza 122 (Prądnik Czerwony) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Josepha Conrada 79 (obok stacji BP) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Kluczborska 17 (przy pętli "Krowodrza Górka") | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Kobierzyńska 93 (osiedle Ruczaj-Zaborze) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Marii Dąbrowskiej 17A (50 m od CH Czyżyny) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Pawia 34 (blisko Galerii Krakowskiej) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Pilotów 2E (300 m od ronda Młyńskiego) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Wielicka 259 (wyspa w Galerii Mozaika) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Wysłouchów 3 (Kurdwanów) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Zakopiańska 62 (Park Handlowy Zakopianka) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 51 (skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej) | Zamów i odbierz 2026.08.25 |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 88 (Ursynów - metro Stokłosy) | Zamów i odbierz 2026.08.25 |
| al. Niepodległości 54 (przy stacji metro Wierzbno) | Zamów i odbierz 2026.08.25 |
| ul. Chmielna 4 (50 metrów od ul. Nowy Świat) | Zamów i odbierz 2026.08.25 |
| ul. Czapelska 48 (200 m od ronda Wiatraczna) | Zamów i odbierz 2026.08.25 |
| ul. Kondratowicza 37 (blisko Szpitala Bródnowskiego) | Zamów i odbierz 2026.08.25 |
| ul. Żeromskiego 1 (przy stacji metra Słodowiec) | Zamów i odbierz 2026.08.25 |
| ul. Plac Grunwaldzki 25 (w budynku Grunwaldzki Center) | Zamów i odbierz 2026.08.25 |
| ul. Ruska 2 (przy Placu Solnym) | Zamów i odbierz 2026.08.25 |
Darmowa dostawa już od 199,00 zł
René Cavalier traci pracę fotografa zmarłych, przez co musi się zatrudnić na cmentarzu jako grabarz. Na ogromnym cmentarzysku, kiedy nikt nie widzi jego zarządca prowadzi ciemne interesy wykorzystując do tego zwłoki. Całe miasteczko żyje w cieniu ogromnego cmentarza, którego sława sięga na całą okolicę. Do miasteczka wraca syn magnata marionetek, Henry von Gradner słynny skrzypek. Po jego powrocie zaczynają się dziać dziwne rzeczy, łącznie z zaginięciem mieszkańców.
"Sznurki starej marionetki" to mroczna wręcz Gorycka opowieść o ludzkich grzechach, żądzach i tajemnicach. Momentami drastyczne, krwawe opisy wywołują dreszcze. Mimo tych emocji i dramatyzmu znajdziemy tutaj odrobinę nadziei. Autorka po raz kolejny udowadnia, że XIX wieczna Anglia nie ma dla niej tajemnic. Polecam serdecznie
Sznurki starej marionetki autorstwa Małgorzaty Węglarz to mroczny kryminał z nutą gotyckiej grozy, osadzony w XIX-wiecznej Europie. Główny bohater, René Cavalier, fotograf zmarłych, traci pracę i zostaje grabarzem, co jeszcze mocniej zbliża go do świata śmierci. Gdy do miasta wraca rodzeństwo von Gradnerów, zaczynają się brutalne morderstwa, a przeszłość ich rodziny zdaje się mieć z tym coś wspólnego. W tle rozgrywa się poruszająca relacja René z małą Piggy – jedyny jasny punkt tej dusznej, niepokojącej opowieści. Autorka mistrzowsko buduje atmosferę – stare domy, cmentarze i marionetki budzą lęk i fascynację. To historia o winie, tajemnicach i próbie wyrwania się ze sznurków przeszłości.
René traci pracę jako fotograf zmarłych ludzi. Znajduje nowe zajęcie, także związane z trupami. Zostaje grabarzem, i nie jest w tym fachu sam. Jest jeszcze kilka innych osób, a to co się dzieje za murami cmentarza ma dokładnie tam pozostać. Obowiązuje go milczenie, obserwując sytuację jakie zwykłym śmiertelnikom nie mieszczą się w głowie.
Do domu wraca Henry, brat dziwnej i aspołecznej Emmy, która bardzo na niego czekała. Ich relacja wymyka się wszelkim zasadom moralnym, a tajemnica którą skrywają zabierze ze sobą jeszcze wiele istnień.
Kim jest morderca w Cross Meadows i gdzie znajdują się ciała ofiar?
Pełna mroku, duszności, przesiąknięta zapachem śmierci oblepiająca czytelnika jak ledwo wylana smoła, powieść.
Na pewno i to na wstępie należy zaznaczyć, nie będzie literaturą dla każdego. Tutaj trzeba mieć mocne nerwy i nie bać się scen rodem z horrorów. Tak właśnie odbieram tę książkę, jako horror, tylko bez wymyślnych potworów, bo jak to mówią i piszą...ludzie to największe potwory. Coś w tym jest, niestety.
Bardzo, bardzo dobrze i misternie utkana fabuła. Zagadka, której rozwiązania nie jest się pewnym aż do samego końca. Taniec śmierci towarzyszący ludzkości od początku. Sterowanie sznurkami czyjegoś losu, życia i poddawanie się jak im jak tytułowe marionetki. Tytuł adekwatny i idealny do treści, co nie zawsze jest takim pewniakiem. Historia ludzi z problemami, po ciężkich traumach i bojących się miłości.
Zakończenie jakiego się nie spodziewałam i emocje, które wylewają się z każdej strony. Moim zdaniem to książka wymagająca dużego wysiłku i odwagi. Odsłaniająca mroki ludzkich dusz, po której czytelnik spojrzy na świat inaczej. Czytajcie, tylko pamiętajcie, to dla ludzi o mocnych nerwach.
Byliśmy lalkami, wiesz? Ojciec ciągnął za sznurki, matka trzymała scenariusz. A my tylko graliśmy swoje role.”
„Nie trzeba być martwym, żeby mieszkać w grobie. Czasem wystarczy dzieciństwo.”
„Morderca nie tworzy chaosu. On reżyseruje. Z precyzją artysty i chłodem rzeźnika.”
„Niektóre groby są płytsze, niż się wydaje. Czasem wystarczy jedno słowo, by przeszłość znów zaczęła oddychać.”
W miasteczku Cross Meadows czas nie leczy ran. Tutaj przeszłość wciąż krąży po cmentarnych alejkach, a duchy mają swoje ulubione groby. Gdy René Cavalier – były fotograf zmarłych – przybywa, by objąć posadę grabarza, nie podejrzewa, że wkracza w serce starej, niezamkniętej historii. Historii, która zacznie oddychać na nowo.
Mężczyzna nie zdaje sobie sprawy, że jego życie nieodwracalnie się zmieni i,że sam jest w niebezpieczeństwie.
Cmentarz bowiem nie jest w tej historii jedynie tlem dla tragicznych wydarzeń - to pełnoprawny bohater powieści, który jest niczym żywa istota.
Ale to nie tylko opowieść o losach grabarza o lodowatym spojrzeniu i sercu zimnym niczym lód.
To również opowieść o losach rodzeństwa von Gradenów.
Henry jest genialnym skrzypkiem , jego siostra Emma budzi pożądanie w niemal każdym mężczyźnie w tym również w nim samym..
Od czasu ich powrotu w miasteczku zaczynają ginąć ludzie , a wszystko wygląda na starannie wyreżyserowane przedstawienie.
Kto stoi za makabrycznymi zbrodniami i jakie ma motywy?
Nie czytam horrorów od czasu , gdy obejrzałam film Doktor Sen - ostatnie pół godziny tego filmu sprawiło, że nie mogłam zasnąć.
A jednak książka Pani Małgorzaty Węglarz wciągnęła mnie niczym narkotyk i nie pozwalała się od siebie oderwać aż do zakończenia.. wyciskającego łzy.
Fabuła? Zaskakuje na każdym kroku. Warsztat literacki? Czysta poezja.
Tropy? Mylne i kuszące.
Gotycki klimat, hipnotyzująca narracja i misternie spleciona historia o traumie, manipulacji i odzyskiwaniu siebie.
„Sznurki starej marionetki” to opowieść, która nie daje o sobie zapomnieć – jak lalka, która nocą otwiera oczy.
Sznurki starej marionetki Małgorzaty Węglarz to opowieść, która z początku snuje się niczym mgła nad XIX-wiecznym angielskim miasteczkiem, by z każdą stroną wciągać coraz głębiej w sieć tajemnic, lęków i niewyjaśnionych zbrodni. Autorka z mistrzowską precyzją łączy elementy gotyckiego horroru z psychologicznym dramatem i kryminałem, nie pozwalając czytelnikowi na chwilę oddechu. Przesiąknięta atmosferą grozy i niepokoju historia grabarza René i rodzeństwa von Gradnerów sprawia, że mrok powieści zaczyna rezonować z naszymi najgłębiej skrywanymi lękami.
René Cavalier to postać, której losy stają się punktem wyjścia do rozgrywającej się tragedii. Zwolniony z pracy przy pośmiertnej fotografii, trafia na zabytkowy cmentarz – miejsce z pozoru spokojne, a w rzeczywistości przesiąknięte sekretami i cieniem śmierci. Jego zadania nie ograniczają się jedynie do grzebania zmarłych. Wkrótce staje się on świadkiem wydarzeń, które każą mu kwestionować granicę pomiędzy życiem a śmiercią, pomiędzy rzeczywistością a złudzeniem. To właśnie przez jego perspektywę poznajemy grozę czającą się za murami nekropolii.
Z kolei Henry von Gradner i jego siostra Emma to duet pełen napięcia i niepokoju. Ich powrót do rodzinnej rezydencji, dawniej pełnej dźwięków skrzypiec i marionetkowych przedstawień, rozpoczyna spiralę dramatów. Emma – delikatna, a jednocześnie niezwykle bystra – skrywa więcej niż zdradza, a Henry, pogrążony w muzyce i własnych demonach, staje się mimowolnym uczestnikiem brutalnych wydarzeń. Ich wspomnienia o surowej matce i ojcu-marionetkarzu rzucają cień na teraźniejszość, podpowiadając, że to, co zostało ukształtowane w dzieciństwie, nie znika, a jedynie ewoluuje.
Węglarz buduje napięcie nie poprzez oczywisty szok, lecz przez subtelne, narastające poczucie zagrożenia. Miasteczko, z jego balami i przyjęciami przerywanymi krwawymi incydentami, staje się sceną dla mrocznego spektaklu. Śmierć pojawia się niespodziewanie, zawsze brutalnie, jakby pociągana przez niewidzialne sznurki. Autorka nie szczędzi czytelnikowi trudnych pytań – o winę, dziedziczenie przemocy, o granice między ofiarą a oprawcą. Każda z postaci zdaje się być jednocześnie aktorem i marionetką, sterowaną przez siły, których nie da się do końca pojąć.
Styl Węglarz urzeka – język jest plastyczny, miejscami liryczny, a jednocześnie niepozbawiony siły uderzenia. Opisy rezydencji, cmentarza czy nocnych wydarzeń są tak sugestywne, że niemal czujemy zapach starego drewna, wilgoć grobów i dźwięk skrzypiec przeszywających nocną ciszę. Powieść nie opowiada tylko o morderstwach, ale też o samotności, rozpadających się więziach rodzinnych i o tym, co dzieje się z człowiekiem, gdy przez całe życie ktoś trzyma jego sznurki. Niezwykłe jest to, że groza nie wynika z nadprzyrodzonych zjawisk, lecz z psychologicznej głębi postaci.
Zakończenie książki to emocjonalny nokaut. Gdy wydaje się, że wszystko zostało już wyjaśnione, autorka jeszcze raz pociąga za odpowiednie nici, pozostawiając czytelnika z uczuciem niepokoju i melancholii. To powieść, która nie daje prostych odpowiedzi, ale zmusza do refleksji – kim jesteśmy, jeśli przez całe życie ktoś inny pisze nasz scenariusz? Sznurki starej marionetki to książka piękna w swoim mroku, wyrafinowana w grozie i poruszająca do głębi. Idealna dla tych, którzy szukają literatury z duszą – i cieniem.
Wygląda na to, że Małgorzata Węglarz za ambitny cel obrała sobie przeniesienie założeń powieści gotyckiej tak, by zadowoliła współczesnego czytelnika, a choć jeszcze nie osiągnęła go w pełni, to “Sznurkami starej marionetki” daje znać, że faktycznie może być w stanie czymś takim wkrótce nas zachwycić. Historia tej powieści toczy się w połowie XIX wieku w niewielkiego angielskiej miejscowości, w której centrum stoi cmentarz, a mieszkańcy zdają się właśnie zmarłych otaczać swego rodzaju kultem. Nad nimi góruje ród von Gardnerów, rezydencja, w której mieszkają dorosłe już dzieci zmarłego mistrza marionetek - ona trzyma się w cieniu, on jest znanym na cały świat skrzypkiem. Ich relacja jest bardzo zażyła, niepokojąca. Obok nich ważną postacią jest też obcokrajowiec, Francuz, który zdaje się bliższy świata zmarłych niż żywych… Jest też morderca, który dopuszcza się czynów naprawdę makabrycznych. A mimo to przez większą część powieści dominuje historia obyczajowa, w której skupiamy się na relacjach i historiach życiowych postaci. Kryminał daje o sobie znać na początku i na końcu w naprawdę dobrze przeprowadzonym, stacjonującym finale. Za to początek może trochę odstraszyć - na start dostajemy dużo historii, dużo postaci, które mnie samej między innymi przez obco brzmiące nazwiska i niewielki nacisk na psychologię mocno się ze sobą mieszały. Dopiero, gdy ich liczba ulega niewielkiej redukcji, zaczęłam wczuwać się w ten duszny, mroczny, momentami makabryczny klimat historii. Warsztat samej autorki, jak i korekta wymagają jeszcze trochę dopracowania, mimo to cała powieść napawa mnie optymizmem - czuję, że autorka ma duży potencjał, by przenieść nas w naprawdę całkowicie niespotykany współcześnie klimat historii gotyckich. Mam nadzieję, że jej się to uda!
Małgorzatę Węglarz poznałam przy okazji recenzowania poprzedniej książki, "Popsute zabawki", którą bez reszty rozpaliła moją ciekawość i podarowała mi wszystko to, czego szukam w mrocznej literaturze.
Tutaj było odrobinę inaczej, nie znaczy jednak, że gorzej, a wręcz przeciwnie. Otrzymałam niepokojący obraz XIX-wiecznej Anglii, dusznej, pełnej oblepiającego brudu i wszechogarniającego mroku.
Skojarzyło mi się z prozą Shirley Jackson, która jest równie niespieszna, wielce sugestywna i nic nie jest tak oczywiste, jakby się wydawało. Tu należy uruchomić wyobraźnię i wczuć się głęboko w klimat opowieści.
Autorka otwiera przed nami bramy starego cmentarzyska, prowadzi nas jego alejami, całkowicie zatapiając nas w tajemnicach, których jest ono świadkiem. Tu każdy szczegół ma znaczenie, upiorność tego miejsca przeszywa do szpiku kości. Tu po zmroku wypełza całe zło tego dawnego świata, pogrążając nas w ciemności i zatykając nozdrza odorem śmierci.
Dostajemy pełny i klarowny przekaz, który jest połączeniem prozy o tematyce gotyckiej, horroru i kryminału, porusza również aspekty moralne, choć w odniesieniu do rzeczywistego czasu historii, można tu dyskutować o ich rozpiętości i znaczeniu.
Bezsprzecznie jest to jednak pełna brutalności i mocno zakorzenionego zła opowieść, a jednak wysmakowana i przedstawiona w zawoalowany sposób.
Autorka ma niezwykły dar przekazywania swej wiedzy, ubranej w słowa, które niemalże wibrują od nagromadzonej energii, niosą napięcie i rezonują z czytelnikiem na wielu płaszczyznach.
Dzięki temu, każdym zmysłem, przenosimy się do opisywanych zdarzeń i czujemy się biernym uczestnikiem i obserwatorem.
I zadajemy sobie pytanie o istotę człowieczeństwa, dziedzictwa i odziedziczonych po przodkach genów. Na ile to my stajemy się marionetkami w rękach szaleńca, a ile z tego szaleństwa drzemie w nas samych.
Pozostawiam Was z tym pytaniem, odsyłając do lektury powieści, która namiesza Wam w głowach, mocno osiądzie na duszy, a jeszcze bardziej zakorzeni się w umyśle, by zakończeniem zmiażdżyć Wam serce. Tchnie jednak również odrobiną nadziei, że z każdych najmocniej splątanych więzów można utkać swoje własne dobre historie.
Ode mnie 9/10.
Po "Popsutych zabawkach" spodziewałam się podobnie ciężkiej i mrocznej ksiazki. Nie zawiodłam się! Świetne postacie, sugestywne opisy... super!