


Nikt nie opuścił Gjaladenu od pokoleń. Mgławice pochłaniają wszystko. Kształtują. Zaburzają pory roku, sieją szaleństwo wśród zwierząt, rodzą potwory z ludzkich lęków.
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Wydawnictwo Ostre Pióro, ul. Jagiellońska 4/27, 70-435 Szczecin (PL), numer telefonu: 797841007, adres e-mail: wydawnictwo@ostre-pioro.pl
| Autor | Przemek Osowski |
| Wydawnictwo | Ostre Pióro |
| Rok wydania | 2025 |
| Język | polski |
| Oprawa | miękka |
| Kod paskowy (EAN) | 9788397642300 |
| Data premiery | 2025.10.16 |
| Data pojawienia się | 2025.10.16 |
| Dostępna liczba sztuk | |
|---|---|
| Dostępność całkowita | 1 szt. |
| Dostępność w naszym magazynie | 1 szt. (realizacja już jutro) |
Dostępność w punktach Bonito![]() |
|---|
| ul. Staromiejska 6 (50 m od Rynku) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| al. Pokoju 67 (wyspa w centrum handlowym M1) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Batorego 15B (przecznica od ul. Karmelickiej) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Dobrego Pasterza 122 (Prądnik Czerwony) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Josepha Conrada 79 (obok stacji BP) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Kluczborska 17 (przy pętli "Krowodrza Górka") | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Kobierzyńska 93 (osiedle Ruczaj-Zaborze) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Marii Dąbrowskiej 17A (50 m od CH Czyżyny) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Pawia 34 (blisko Galerii Krakowskiej) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Pilotów 2E (300 m od ronda Młyńskiego) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Wielicka 259 (wyspa w Galerii Mozaika) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Wysłouchów 3 (Kurdwanów) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Zakopiańska 62 (Park Handlowy Zakopianka) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 51 (skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 88 (Ursynów - metro Stokłosy) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| al. Niepodległości 54 (przy stacji metro Wierzbno) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Chmielna 4 (50 metrów od ul. Nowy Świat) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Czapelska 48 (200 m od ronda Wiatraczna) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Kondratowicza 37 (blisko Szpitala Bródnowskiego) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Żeromskiego 1 (przy stacji metra Słodowiec) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Plac Grunwaldzki 25 (w budynku Grunwaldzki Center) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Ruska 2 (przy Placu Solnym) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
Darmowa dostawa już od 199,00 zł
Gjaladen nie jest miejscem, do którego chciałbym trafić nawet na krótkie wakacje. To odizolowany od reszty świata kontynent, otoczony przez tajemnicze mgły. Nikt od ponad 500 lat nie zdołał ich przekroczyć, a trudno nawet powiedzieć, czy poza nimi istnieje jeszcze jakikolwiek świat. Kontakt z purpurową mgłą może oznaczać śmierć, mutację albo coś znacznie gorszego. Mgławice wpływają na pory roku, zwierzęta i ludzi, a nawet potrafią nadawać realny kształt ich największym lękom. Powieść jest ciekawym połączeniem dark fantasy i postapokalipsy. Mamy tu krainy, zakony, nowe i stare wierzenia, potwory oraz liczne nawiązania do słowiańskiej mitologii i bestiariuszy. Autor dobrze wykorzystuje ten pomysł i stopniowo odsłania przed czytelnikiem kolejne elementy Gjaladenu. Nie zasypuje przy tym informacjami, dzięki czemu mgła przez długi czas pozostaje czymś tajemniczym i niepokojącym.
Sama historia jest bogata w wydarzenia. Spiski, polityka, morderstwa, walka o wpływy, tajemnice i intrygi ukryte wewnątrz kolejnych intryg sprawiają, że trudno narzekać na nudę. Praktycznie każdy rozdział wnosi coś do historii. Duża w tym zasługa stylu Przemysława Osowskiego. „Wronę z Madenfal” czytało mi się bardzo szybko i z dużą przyjemnością, mimo że sama historia do najprostszych nie należy. Na wyróżnienie zasługują bohaterowie. Poza Hjalkanem i Nokramą wyróżniłbym Verdona Halpa, który jest złodziejem i kryminalistą, a mimo to momentami ma w sobie więcej honoru niż niejeden król, arystokrata czy członek zakonu. Nie ma tutaj prostego podziału na dobrych i złych. Tak naprawdę postaci, które bez zastanowienia można nazwać pozytywnymi, jest bardzo niewiele. Każdy ma swoje interesy, tajemnice i cele. Sojusznik niekoniecznie pozostanie nim na długo.
Klimatycznie książka momentami przypominała mi „Gorath. Uderz pierwszy” Janusza Stankiewicza. Nie chodzi o podobieństwa fabularne, ale o poczucie obcowania z nieprzyjaznym, brutalnym światem fantasy, w którym za kolejnym zakrętem może czekać coś naprawdę paskudnego.
Mimo tych pozytywów książka nie była idealna, głównie ze względu na zakończenie. Nie uważam go za złe – pasuje do całej historii – ale po zamknięciu książki miałem wrażenie, że zabrakło jeszcze jednego rozdziału. Dodatkowego fragmentu, który dopowiedziałby pewną kwestię i pozwolił postawić ostatnią kropkę. Pozostało więc lekkie poczucie niedosytu. Drugą rzeczą jest brak mapy. Przy tak rozbudowanym świecie i dużej liczbie krain naprawdę by się przydała. Z tego, co wiem, ma się jednak pojawić w papierowym wydaniu książki.
RECENZJA
Autor: Przemek Osowski
"Nie zobaczysz swojego odbicia w gotującej się wodzie. Podobnie, nie dostrzeżesz prawdy w stanie gniewu. Gdy woda się uspokoi, pojawia się jasność."
„Wrona z Madenfal” to historia, która nie atakuje czytelnika od pierwszej strony, ona powoli zaciska palce na jego gardle. Wciąga w mrok gęsty od strachu, wilgoci, brudu i narastającego niepokoju, aż w pewnym momencie trudno odróżnić rzeczywistość od koszmaru. To opowieść brutalna, duszna i przesycona napięciem, gdzie każdy cień wydaje się skrywać coś złowrogiego, a mgła nie jest jedynie elementem świata przedstawionego. Ona żyje. Oddycha. Obserwuje. Karmi się ludzkim lękiem, szaleństwem i słabością, powoli pochłaniając wszystko, czego dotknie. Ta książka nie pozwala czytelnikowi po prostu odejść po zamknięciu ostatniej strony, zostawia po sobie ślad, ciężki jak oddech czegoś ukrytego w ciemności.
Gjaladen to kraina skazana na powolny rozpad. Od pokoleń odcięta od reszty świata przez tajemnicze Mgławice, żyje w cieniu dawnych wierzeń, zakazanych bogów i wszechobecnego lęku. Mgły nie tylko oddzielają ludzi od świata zewnętrznego, one wypaczają rzeczywistość, rodzą potwory i odbierają rozum tym, którzy znajdą się zbyt blisko ich wpływu. Tutaj niebezpieczeństwo czai się wszędzie, w mgle, w ciszy, w spojrzeniach ludzi i w ludzkim umyśle.
Przemek Osowski stworzył świat brutalny, duszny i niezwykle sugestywny. Już od pierwszych stron czuć ciężar tej historii, chłód mokrych lasów, zapach krwi, napięcie wiszące nad bohaterami i nieustanne poczucie, że coś złego zbliża się powoli, ale nieuchronnie. To dark fantasy pełne grozy, politycznych intryg i walki o przetrwanie, w którym nadzieja jest luksusem, na który niewielu może sobie pozwolić.
Ogromnym atutem tej powieści są bohaterowie. Autor nie skupia się wyłącznie na jednej perspektywie, lecz pozwala spojrzeć na Gjaladen oczami wielu postaci, dzięki czemu świat wydaje się żywy, złożony i autentyczny. Każdy ma własne motywacje, własne tragedie i własny sposób walki z rzeczywistością.
Najbardziej fascynującą postacią pozostaje jednak Hjalkan, człowiek chłodny, nieufny i naznaczony gniewem. Daleko mu do klasycznego bohatera fantasy. To Tropiciel należący do elitarnych Burzowych Szponów, człowiek wychowany w brutalnym świecie, który nauczył się przetrwania szybciej niż współczucia. Jego mistyczna więź z sowami dodaje mu tajemniczości, a obecność falkona sprawia, że sceny z jego udziałem mają w sobie coś dzikiego i drapieżnego. Hjalkan obserwuje świat uważniej niż inni i jako jeden z nielicznych dostrzega, że prawdziwe zagrożenie dla Gjaladenu dopiero nadchodzi.
Bardzo mocno wybrzmiewa tutaj również polityka. Podczas gdy Mgławice coraz bardziej zatruwają świat, wielkie rody skupiają się wyłącznie na utrzymaniu wpływów i walce o władzę. Król Baris jest wręcz symbolem człowieka zaślepionego żądzą dominacji, gotowego poświęcić wszystko, by nie utracić kontroli nad królestwem. I właśnie to jest w tej historii najbardziej przerażające: potwory nie zawsze mają kły i pazury. Czasem siedzą na tronie.
Ogromne wrażenie zrobiły na mnie również poboczne wątki bohaterów. Szczególnie historia Migara, który wydaje się jedną z najbardziej tragicznych postaci w całej powieści. Los nieustannie rzuca go w coraz brutalniejsze miejsca, odbierając mu złudzenia i zmuszając do walki o przetrwanie. Z kolei Mildred początkowo może irytować swoją naiwnością, ale z czasem staje się symbolem tego, jak okrutny jest świat wykreowany przez autora, świat, w którym kobiety często stają się jedynie pionkami w politycznych rozgrywkach.
Klimat, napięcie i jakość world-buildingu genialnie poprowadzona. A skoro już o napięciu mowa, autor radzi sobie z nim fenomenalnie. Sceny walk są brutalne, dynamiczne i niezwykle obrazowe. Czuć ciężar każdego starcia, chaos bitew i desperację bohaterów. Jednak największą siłą tej książki jest atmosfera ciągłego wyczekiwania. To uczucie, że katastrofa jest coraz bliżej, choć jeszcze nie wiadomo, z której strony nadejdzie. Szczególnie finał wywołuje ogromne emocje. Czytając końcowe strony, miałam autentyczne poczucie niepokoju i narastającego stresu. Autor genialnie buduje napięcie, sprawiając, że czytelnik niemal podświadomie przeczuwa nadchodzącą tragedię.
„Wrona z Madenfal” to fantasy ciężkie, mroczne i bezkompromisowe. Historia pełna krwi, zdrad, potworów, dawnych wierzeń i politycznych intryg, ale przede wszystkim opowieść o ludziach próbujących przetrwać w świecie, który dawno utracił resztki sprawiedliwości.
Jeśli tęsknicie za gęstym klimatem dark fantasy, brutalnością i niepokojem rodem z najmroczniejszych opowieści o potworach, koniecznie sięgnijcie po tę książkę. Gwarantuję, że purpurowa mgła Gjaladenu pochłonie Was całkowicie.
Duszna, brutalna i niesamowicie klimatyczna podróż w sam środek szaleństwa.
Czekam na drugą część.
(...) Gjaladen to kraina będąca sceną mrocznych rozgrywek, intryg i brutalnej, bezlitosnej walki o tron. Otoczona mgławicą czyni więzienie dla zamieszkujących te ziemie, deformuje świat, rodząc potwory i wyzwalając w ludziach ciągły lęk. Jest tylko jedna istota, która potrafi pokonać ścianę z mgieł, tajemnicza Wrona. Jej poszukiwanie staje się celem Hjalkanova, Burzowego Szpona, który od najmłodszych lat posiada niezwykłe zdolności porozumiewania się z ptakami, głównie z sowami...
"Wrona z Madenfal" to książka, która wprowadziła konkretny powiew świeżości w moją czytelniczą codzienność. Bardzo rzadko sięgam po fantastykę, więc tym chętniej pochyliłam się na tą historią. I powiem wam, że jestem zachwycona. Jako fanka m.in. thrillerów, znalazłam w tej książce to, co zawsze mnie niesamowicie wciąga. Mroczny, duszny klimat, aura tajemniczości, zaskakująca i trzymająca w napięciu fabuła. To zdecydowanie charakteryzuje tę opowieść, w której każda decyzja może doprowadzić jej bohaterów do zguby, a nawet utraty życia. Autor wykreował świat w którym bohaterowie toczą nieustanną walkę, nie tylko z wrogami, ale i z własnymi demonami. Książka przypadnie do gustu fanom dark fantasy, ale i słowiańskich wierzeń.
Atmosfera opowieści wciąga czytelnika już od samego początku, przenika niepokojem, oblepia niczym pajęczyna, wywołując niemały dreszcz emocji. A im dalej śledzimy losy Hjalkanova i innych, tym bardziej stajemy się uwikłani w brutalne konflikty, sieć intryg i ciężko nam rozpoznać, kto tu jest tym lepszym. Muszę przyznać, że autor ma niesamowity rozmach w obchodzeniu się małołaskawie z postaciami, które pojawiają się na kartach tej historii. Na marginesie napomknę, że ich mnogość początkowo zdawała mi się nie do ogarnięcia, głównie przez trudne imiona, ale szybko to wrażenie minęło. Szczegółowe opisy sposobów ich uśmiercania (tak delikatnie mówiąc) momentami aż mną wstrząsały brr. Nie da się ukryć, że ta opowieść ma swój wyjątkowy charakter, tworząc specyficzną rzeczywistość, którą warto poznać.
Polecam!!