
Czy piątek trzynastego to dobra data na morderstwo? Gdy główny planista kończy martwy, cała produkcja stoi pod znakiem zapytania, a firma nieuchronnie pogrąża się w chaosie. Zarząd blednie na myśl o przestoju, policję bardziej interesuje, kto zabił Mirka Biernackiego. Wszyscy są podejrzani, zwłaszcza Stella, bo do inspektora Chętka szybko docierają wieści o jej zatargach z ofiarą. Pracownicy podejmują własne śledztwo, wymagają tego sprawiedliwość, wiszące nad głowami terminy dostaw i spragniony najświeższych plotek kierownik jakości.
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Grupa Wydawnicza Foksal Sp. z o.o, ul. Marszałkowska 116/122, 00-017 Warszawa (PL), adres e-mail: bok@gwfoksal.pl
| Autor | Milena Wójtowicz |
| Wydawnictwo | W.A.B. / GW Foksal |
| Rok wydania | 2021 |
| Oprawa | miękka ze skrzydełkami |
| Liczba stron | 320 |
| Format | 13.5 x 20.2 cm |
| Numer ISBN | 978-83-280-8501-5 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788328085015 |
| Data premiery | 2021.05.19 |
| Data pojawienia się | 2021.03.25 |
Produkt niedostępny!
Ten produkt jest niedostępny. Sprawdź koszty dostawy innych produktów.
Główny planista zostaje zamordowany w miejscu pracy, a jego zwłoki uniemożliwiają wykonanie planu roboczego na czas. Policja zaczyna przesłuchiwać najbliższych współpracowników i szybko wychodzi na jaw, iż mężczyzna nie był lubiany. Większość osób z wyższego szczebla zarządzającego zastanawia się, jak wybrnąć z obecnej sytuacji i dostarczyć zamówienia na czas. Omawiają też między sobą potencjalnego mordercę, bo cóż innego mają robić, jeżeli do końca zmiany nie wolno im pracować ani wyjść poza swoje biura. Nikt jednak nie powiewa się, kto w rzeczywistości zamordował planistę i jaki miał motyw. Dla wszystkich okaże się to dużym zaskoczeniem.
***
W ostatnim czasie zaczynam poznawać gatunek, jaki stanowią komedie kryminalne, ponieważ do tej pory stroniłam od tego typu powieści. Jednak wychodząc założenia, iż nie można oceniać czegoś, czego się nie poznało, postanowiłam poszerzyć swe czytelnicze horyzonty. Kilkanaście książek z tego gatunku już za mną, więc tym razem zachęcona pozytywnymi opiniami oraz interesującym opisem z tyłu, zdecydowałam się sięgnąć po pióro pani Wójtowicz.
Niestety tym razem nie mogę nazwać mojego obcowania z książką strzałem w 10. Przez cały czas miała wrażenie, że czegoś tej historii brakuje. Niby zabawna, niby wątek kryminalny jest, a dla mnie jakieś takie wszystko płaskie. Przyznaję, że styl pisania autorka ma lekki i książkę szybko się czyta, ale dla mnie bez większych emocji. W zasadzie nie za bardzo nawet wiem, co miało w tej książce bawić, ponieważ ja w trakcie czytania nie znalazłam zabawnych momentów, jakich oczekiwałabym po tym gatunku literackim. Dla mnie w zasadzie taka ani komedia ani kryminalna. Nie oznacza to oczywiście, że książka była jakoś szczególnie zła, bo czytanie nie szło mi opornie, nie wzbudzało mojej irytacji, styl pisania też mi nie przeszkadzał. Po prostu fabuła jakoś szczególnie mnie nie porwała, więc moim zdaniem książka jest przeciętna. Ani zła ani dobra. Po prostu kolejna przeczytana na półce, ale bez większych emocji.
Trochę męczyłam się z tą książką. Miejsce zbrodni nietuzinkowe. Akcja dość żywa – wszystko dzieje się jednego dnia na terenie zakładu pracy, jednak wykonanie przeciętne. Mimo wykazu postaci długo gubiłam się, kto jest kim, a każda z nich ma coś do powiedzenia, gdyż na siłę chcą wspomóc wymiar sprawiedliwości. Takie społeczne przedstawicielstwo detektywów. Najlepiej kojarzyłam ofiarę, podejrzaną, konsultanta, plotkarę Elżunię oraz policjanta Swobodę.
Fabuła momentami abstrakcyjna, dialogi też. To one kilka razy wywołały uśmieszek na twarzy. Dla mnie to nie komedia kryminalna, bardziej obyczajówka z wątkiem kryminalnym. I nawet nie do końca kryminał. Niby jest zbrodnia, ale śledztwo jest w tle. Ważniejsza jest produkcja, terminy, jakość i problem wysłania zamówionego towaru na czas do klienta. Policja coś robi. Pracownicy plączą się, kombinują, dywagują i… głupieją. Widać, że autorka bawi się elokwencją poszczególnych bohaterów, jednak całość nie przemówiła do mnie. Jedynie zaskakujące zakończenie – sprawca i motyw.
Warto zwrócić uwagę na relacje między pracownikami w firmie. Ważne jest dobre imię koleżanki. Zawiązał się nawet team Stella. Chodzenie na papierosa bez papierosa ma swój sens. Plotki to ważne źródło informacji, a kontakt z zarządem zawsze stresuje.
„Zaplanuj sobie śmierć” to powieść przedstawiająca mechanizm działania dużego zakładu pracy, sieć powiązań między poszczególnymi działami oraz charakter ludzi i relacje między nimi. Nie ma to jak piątek trzynastego!
"Zaplanuj sobie śmierć" M.Wójtowicz
gatunek: komedia kryminalna
str. 336
"Gdy główny planista kończy martwy, cała produkcja stoi pod znakiem zapytania, a firma nieuchronnie pogrąża się w chaosie."
Lekka, zabawna komedia kryminalna. Nie brakuje w niej absurdalnych sytuacji i komicznych dialogów. W dużym zakładzie produkcyjnym liczy się dokładna, rzetelna praca. Zamówienia muszą zostać wysłane na czas. Istotne jest też bezpieczeństwo pracy. Niestety porządek zostaje zaburzony. Pewnego dnia w tajemniczych okolicznościach ginie jeden z pracowników. Na domiar złego okazuje się, że nie był jakoś szczególnie lubiany. Natychmiast rusza śledztwo. Wśród podejrzanych są współpracownicy ofiary. Okazuje się jednak, że nikogo nie zmartwiła nieszczęśliwa śmierć kolegi. Bardziej liczy się zamówienie. Wszyscy szukają sposobu, by produkcja szybko ruszyła. Autorka stworzyła ciekawą, niebanalną fabułę. Postaci barwne, dialogi zabawne. Nie jest to jednak książka, do której będę chciała wracać. Spodziewałam się czegoś lepszego, liczyłam na większą dawkę humoru. Rozmowy wśród podejrzanych już po kilku rozdziałach zaczęły mnie irytować i nudzić. Może gdyby akcja wykraczała poza teren zakładu, byłoby ciekawiej. Zabrakło mi też zwrotów w śledztwie. Plusem jest fakt, że książkę czyta się szybko. Można ją zabrać w podróż albo zarezerwować na weekend. Polecam czytelnikom, którzy lubią czarny humor. Nie spodziewajcie się jednak, że przez całą lekturę będziecie boki zrywać. Co najwyżej uśmiechniecie się kilka razy. Dla mnie to taki średniak.
Książka w 100% odzwierciedla moje poczucie humoru. Dzięki swojej lekkości i wciągającej fabule jest to pozycja idealna na wakacyjny wypad. ALE! Czytając tę książkę możecie przepaść, więc weźcie to pod uwagę. Jest to pozycja świeża, przezabawna i napisana przystępnym językiem, a zarazem inteligentna i pełno w niej różnych smaczków. Komedia kryminalna na najwyższym poziomie, która z pewnością zaspokoi największych fanatyków tego gatunku. Jeśli szukasz czegoś oryginalnego, niebanalnego i zaskakującego, to z całego serca polecam tę pozycję.
Nie będę oryginalna, jeśli powiem, że moja przygoda z komedią kryminalną rozpoczęła się od Joanny Chmielewskiej lata temu. Później długo nic się nie działo w tym gatunku literackim, aż pojawili się Aleksandra Rumin i Jacek Galiński. Rumin z powodzeniem śmieje się z nas samych, a Galiński z pomocą emerytki Zofii wzbudza w nas salwy śmiechu. Teraz na rynku wydawniczym pojawił się nowy polski głos – Milena Wójtowicz. Jak spodobało mi się to nieoczekiwane randez vous?
Gdy główny planista kończy martwy, cała produkcja stoi pod znakiem zapytania, a firma nieuchronnie pogrąża się w chaosie. Zarząd blednie na myśl o przestoju, jednak policję bardziej interesuje to, kto zabił Mirka Biernackiego. Wszyscy są podejrzani, zwłaszcza Stella, bo do inspektora Chętka szybko docierają wieści o jej zatargach z ofiarą.
Prawie klasyczny kryminał, jak u Agathy Christie. Ale może jednak bardziej jak u Chmielewskiej w kryminale "Wszyscy jesteśmy podejrzani". Jedna ofiara – Mirek Biernacki. Wszyscy podejrzani – co najmniej szesnaście osób. Jednak Wójtowicz to nie Chmielewska i choć podobieństwo jest, to jednak humor nie ten i nie taka intryga.
Oprócz szanownego nieboszczyka, który wziął i zszedł, a do tego zapaskudził szufladę z profilami, które miały właśnie być wysłane do zleceniodawcy, mamy całą plejadę bardziej lub mniej interesujących bohaterów, w tym mordercę. Tylko kto nim jest, skoro wszyscy są podejrzani? Zamordowany z każdym miał na pieńku i co tu dużo gadać – denata faktycznie nie lubił nikt (znajdzie się co prawda jeden wyjątek, ale podobno wyjątki potwierdzają regułę). No i jeszcze ta data, którą wybrano na pożegnanie z życiem głównego planisty – piątek trzynastego. Śmiać się czy bać?
Z resztą podczas lektury odnosi się nieodparte wrażenie, że tak naprawdę nikomu nie zależy na odnalezieniu mordercy. Ta sprawa schodzi na dalszy plan, bo najważniejszy jest w obecnej chwili przestój na produkcji. Myślałby kto, że Polak to taki pracowity człek (haha). Książka idealnie wpisuje się w wakacyjny klimat. Dobra do czytania w pociągu czy na plaży. Lekka lektura, niezbyt ambitna, ale zdecydowanie może się podobać, zwłaszcza tym, którzy na co dzień gustują w takich książkach. Ja od czasu do czasu lubię się pośmiać, ale chyba trochę pod tym względem rozminęłam się z Wójtowicz. Jednak "Zaplanuj sobie śmierć" polecam niektórym czytelnikom.
Jak to w komediach kryminalnych bywa jest trochę bezsensownie, trochę absurdalnie i trochę śmiesznie (nie żebym od razu śmiała się w głos, ale uśmieszek czasami błąkał mi się po ustach). Czas z książką spędziłam przyjemnie, ale oczekiwania miałam trochę większe. Na pewno będę się przyglądała poczynaniom Mileny Wójtowicz i być może kiedyś mnie zachwyci. Tymczasem uważam, że korona dla najlepszej pisarki komedii kryminalnych i kryminałów nie zmienia głowy i pozostaje na skroniach Joanny Chmielewskiej.
Jeśli macie ochotę na niezobowiązującą i poprawiającą humor lekturę, to możecie sięgnąć po "Zaplanuj sobie śmierć". Sprawdźcie debiutantkę, może wam się spodoba jej styl.
Intrygujący tytuł. Nie czytałam tej książki, ale jestem jej bardzo ciekawa. Czytałam opinie na jej temat i kusi mnie, żeby po nią sięgnąć.
Uśmiałam się strasznie! :)
Lekka, genialnie napisana komedia kryminalna, barwni bohaterowie, zabawne dialogi i sytuacje.
W przedsiębiorstwie produkcyjnym zostaje znaleziony martwy główny planista. Produkcja musi stanąć, a policja znaleźć sprawcę. Pracownicy zostają przesłuchani, hala zamknięta, śledztwo trwa... Okazuje się, że do zbrodni doszło w piątek trzynastego, a załoga jest "niespełna rozumu" i dlatego tworzą idealną grupę podejrzanych, gdzie każdy z nich praktycznie miał motyw! Nikt nie chce, aby przestój trwał za długo, przez co pracownicy zaczynają własne śledztwo nieco utrudniają i gmatwając tym sprawę policji.
Dla osoby, która miała już do czynienia z systemem planowania, bezpieczeństwem pracy i samą produkcją na pewno spodobają się "branżowe żarciki".
Polecam!
W pewnej firmie odnalezione zostają zwłoki głównego planisty produkcji, o popełnienie zbrodni podejrzani są pracownicy, którzy zamiast martwić się tym, że ich kolega nie żyje, że morderca prawdopodobnie znajduje się wśród nich, martwią się tym, że praca stanęła w miejscu, a ich gonią terminy. Nikt w firmie nie lubił Mirka, toteż jego śmierć nie okazała się dla nich wielką stratą.
Książka należy do gatunku komedii kryminalnych, więc nie można brać na serio tego, co się w niej dzieje. Całość ma charakter lekko prześmiewczy, a sama powieść składa się z dużej ilości niedorzecznych dialogów i czynów postaci, biorących w niej udział. Jeśli ktoś jest miłośnikiem gatunku lub szuka czegoś lekkiego, niewymagającego zbytniego skupienia, to z pewnością spędzi przy niej miło czas.
Bohaterów jest wielu, cała plejada pracowników: kierownicy, inżynier, magazynier, montażysta, planistka, behapowiec, księgowe, specjaliści… trochę ciężko się wśród nich wszystkich połapać, na szczęście tylko kilkoro z nich odgrywa ważniejszą rolę, są oni stereotypowi, głupkowaci, puści, ale kreacji bohaterów nie czepiam się, w końcu jest to komedia, a w tego typu pozycjach postacie rządzą się swoimi prawami.
Akcja rozgrywa się jednego dnia, a dokładnie trzy dni po pechowym dla ofiary piątku trzynastego. Jeśli miałabym do czegoś porównać, to co dzieje się w książce, to porównałabym to z kabaretem, a problem jest taki, że ja za kabaretami nie przepadam, dlatego do „Zaplanuj sobie śmierć” podchodzę, jak to lekkiej pozycji, która mnie ani nie zachwyciła, ani nie rozśmieszyła, ale też nie zirytowała. Dlatego klasyfikuję ją jako średnią półkę. Ciężko w dzisiejszych czasach o dobrą komedię kryminalną, a przynajmniej ja na takową trafić nie mogę.
To, co mi przeszkadzało, to brak porywającej fabuły, przez większą część książki zupełnie nic się dzieje, poza gdybaniem na temat pracy, która stoi w miejscu, braku rozpaczy z powodu śmierci Mirka, próby oczyszczenia się z zarzutów i zaczepnych komentarzy w stronę policjantów. Liczyłam na porywające śledztwo okraszone poczuciem humoru, a nie na przegadany, stojący w miejscu gag rodem ze stand upu.
Jeśli w całym domu nie miałbym innej książki, a miałabym ochotę coś poczytać, to owszem sięgnęłabym po „Zaplanuj sobie śmierć”, ale jeśli w zasięgu mojej ręki znalazłabym coś innego, to zdecydowanie sięgnęłabym po inną powieść. Nie jest to pozycja, do której planuję kiedykolwiek wrócić. Ot, „zabijacz czasu” na dwa wieczory.
Czy piątek trzynastego to dobra data na morderstwo?
Gdy główny planista kończy martwy, cała produkcja stoi pod znakiem zapytania, a firma nieuchronnie pogrąża się w chaosie. Zarząd blednie na myśl o przestoju, policję bardziej interesuje, kto zabił Mirka Biernackiego. Wszyscy są podejrzani, zwłaszcza Stella, bo do inspektora Chętka szybko docierają wieści o jej zatargach z ofiarą.
Pracownicy podejmują własne śledztwo, wymagają tego sprawiedliwość, wiszące nad głowami terminy dostaw i spragniony najświeższych plotek kierownik jakości.
***
Uwielbiam komedie kryminalne, dlatego bez zawahania sięgnęłam po „Zaplanuj sobie śmierć” Mileny Wójtowicz. Pośmiałam się, zrelaksowałam i dałam wciągnąć w ten szalony pracowniczy młyn, w którym dokonała się rzecz nietuzinkowa – ktoś zginął (i to z czyjąś pomocą).
To, co wyróżnia „Zaplanuj sobie śmierć” na tle innych, przeczytanych przeze mnie komedii kryminalnych jest to, że w tym przypadku mordercą może być każdy. Dlaczego? Otóż jak się ukazuje umrzyk nie skradł serca pozostałych pracowników i w całej firmie nie lubił go dosłownie nikt.
Elementy humorystyczne spełniły swoją rolę, nie raz wywołując u mnie śmiech. Moment, w którym pracownicy zastanawiają się czym wyczyścić produkt z krwi, tak by można było go wysłać klientowi był świetny. Dużym plusem jest również to, że autorka wykreowała bardzo różnorodnych bohaterów i każdy z nich wnosił coś nowego do historii, czyniąc ją jeszcze zabawniejszą.
Czy było coś, do czego mam zastrzeżenia? Tak. Akcja całej historii rozgrywa się w ciągu jednej zmiany roboczej, a więc w ciągu 8 godzin. Czas bardzo krótki, a jednak momentami miałam wrażenie, że akcja stoi w miejscu i czekałam na jakiś nagły zwrot akcji (odkrycie nowych śladów, może kolejny trup?) ale niestety się go nie doczekałam. Nie zmienia to jednak faktu, że cała historia mnie wciągnęła i bardzo mi się podobała.
„Zaplanuj sobie śmierć” to zabawna komedia z morderstwem w tle, która pokazuje że niezależnie od sytuacji praca jest najważniejsza, plotkarstwo to nie tylko domena kobiet, a morderca też jest człowiekiem. Zachęcam do przeczytania. https://kochajacaksiazki.blogspot.com/2021/05/373-przedpremierowo-milena-wojtowicz.html