
Linda ma 31 lat. Wszyscy uważają, że ma wspaniałe życie. Mieszka w Szwajcarii, w jednym z najbezpieczniejszych państw świata. Ma kochającego męża, urocze i dobrze wychowane dzieci oraz świetną pracę dziennikarki. Jednak zaczyna buntować się przeciw rutynie i przewidywalności swojego życia. Nie jest w stanie dłużej udawać, że jest szczęśliwa, gdy w rzeczywistości czuje jedynie apatię. Wszystko zmienia się, kiedy spotyka swojego byłego chłopaka. Jakub jest znanym politykiem, z którym przeprowadza wywiad. Podczas spotkania budzi się w niej dawno zapomniane uczucie - pożądanie. Wbrew wszystkiemu postanawia zdobyć dawną miłość. Chcąc osiągnąć swój cel, musi sięgnąć dna ludzkich uczuć, by na koniec odnaleźć szczęście.
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Dressler Dublin sp. z o.o., Poznańska 91, Ożarów Mazowiecki (PL), adres e-mail: wydawnictwo@dressler.com.pl
| Autor | Paulo Coelho |
| Wydawnictwo | Drzewo Babel |
| Rok wydania | 2025 |
| Oprawa | miękka |
| Liczba stron | 272 |
| Format | 10.0 x 10.0 cm |
| Numer ISBN | 9788368087161 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788368087161 |
| Data premiery | 2025.06.03 |
| Data pojawienia się | 2025.06.03 |
Produkt niedostępny!
Ten produkt jest niedostępny. Sprawdź koszty dostawy innych produktów.
,,Do tej pory milczałam, ale teraz zrozumiałam, że cierpiące dusze w niewyjaśniony sposób potrafią się rozpoznać i przyciągnąć, potęgując swoje cierpienie."
Powiem wam, że miałam wiele przemyśleń dotyczących tej książki, bo wpierw widziałam ją jako niezrozumiałą, gdzie postać jest niedojrzała emocjonalnie i sama nie wie, co robić ze swoim życiem. Zmieniło się to jednak w pewnym momencie. Był to urywek dotyczący depresji. Dotyczył innej osoby, jednak z wolna zaczęło dochodzić do mnie, że pomimo młodego wieku, bo nasza postać ma 31 lat, była w zwyczajnej depresji. Wiodła całkiem dobre życie. Otoczona bogactwem, które zapewniały jej zarobki męża. Lśniła pośród innych kobiet, które zazdrosne spojrzenia kierowały za jej placami. Jednak w tym wszystkim doszła do takiego momentu, gdzie każdy dzień zaczynał wyglądać tak samo. Codziennie powielała te same schematy, że z braku jakichkolwiek bodźców zwyczajnie stała się obojętna. Być może jedynie czas w którym spełniła się jako kochanka nie był dobrze pokazany, ale to jakby krzyk, wołanie o zmianę czegokolwiek, gdyż dłużej nie dawała rady. Nie chcę tu w żaden sposób stawać po stronie zdrady, gdyż moim zadaniem jest opisać emocje z książki i takie właśnie tam odnalazłam. Później, kiedy po pierwszej zdradzie odkryła jakie to przyjemne czuć dreszczyk ekscytacji, zaczęło ją to zbliżać z własnym mężem. Jedynie tutaj zapędziła się w kozi róg, gdyż zachłannie zapragnęła czegoś więcej, więcej niezobowiązujących spotkań, otwartości na pokusy, ale w sekrecie naiwnie sądząc, że robi dobrze. Że oto poznała i przełamała swoje słabości, ukryte lęki i pragnienia, które dzień po dniu domagały się wyjścia.
Jak zatem zakończy się jej historia?
Uprzedzam, że osoby religijne oraz brzydzące się zdrad mogą ją opacznie zrozumieć. To fikcja literacka, mistyfikacja kobiet na granicy zaniedbania lub posiadania wszystkiego, gdzie nie potrafią wymyślić sobie nowych planów na życie. Autorem jest mężczyzna, więc momentami kobietę sprowadzał do myśli mężczyzn, dlatego kobieta czytelnik, niekoniecznie ze wszystkim będzie się zgadzała. Trudno jest też wytłumaczyć intencje kogoś, kto jest w depresji. Ten ktoś może tak rozpaczliwie pragnąć być zrozumianym, zauważonym i docenionym, że zrobi wszystko, by cokolwiek poczuć. A gdy uda mu się wywołać te emocje, zapragnie zachłannie je zatrzymać przestając myśleć racjonalnie. I właśnie ten brak racjonalizmu został tutaj pokazany. Nie historia jak olać małżeństwo, ale co się dzieje z ludźmi, kiedy dochodzą do granicy swojej wytrzymałości. Oczywiście to tylko moje zdanie i spostrzeżenia. Jednak jeśli jesteście ciekawi tej pustki, to przeczytajcie ją i zacznijcie zmieniać własne życie tak, by nigdy do tej sytuacji nie dopuścić.
,,Do tej pory milczałam, ale teraz zrozumiałam, że cierpiące dusze w niewyjaśniony sposób potrafią się rozpoznać i przyciągnąć, potęgując swoje cierpienie."
Powiem wam, że miałam wiele przemyśleń dotyczących tej książki, bo wpierw widziałam ją jako niezrozumiałą, gdzie postać jest niedojrzała emocjonalnie i sama nie wie, co robić ze swoim życiem. Zmieniło się to jednak w pewnym momencie. Był to urywek dotyczący depresji. Dotyczył innej osoby, jednak z wolna zaczęło dochodzić do mnie, że pomimo młodego wieku, bo nasza postać ma 31 lat, była w zwyczajnej depresji. Wiodła całkiem dobre życie. Otoczona bogactwem, które zapewniały jej zarobki męża. Lśniła pośród innych kobiet, które zazdrosne spojrzenia kierowały za jej placami. Jednak w tym wszystkim doszła do takiego momentu, gdzie każdy dzień zaczynał wyglądać tak samo. Codziennie powielała te same schematy, że z braku jakichkolwiek bodźców zwyczajnie stała się obojętna. Być może jedynie czas w którym spełniła się jako kochanka nie był dobrze pokazany, ale to jakby krzyk, wołanie o zmianę czegokolwiek, gdyż dłużej nie dawała rady. Nie chcę tu w żaden sposób stawać po stronie zdrady, gdyż moim zadaniem jest opisać emocje z książki i takie właśnie tam odnalazłam. Później, kiedy po pierwszej zdradzie odkryła jakie to przyjemne czuć dreszczyk ekscytacji, zaczęło ją to zbliżać z własnym mężem. Jedynie tutaj zapędziła się w kozi róg, gdyż zachłannie zapragnęła czegoś więcej, więcej niezobowiązujących spotkań, otwartości na pokusy, ale w sekrecie naiwnie sądząc, że robi dobrze. Że oto poznała i przełamała swoje słabości, ukryte lęki i pragnienia, które dzień po dniu domagały się wyjścia.
Jak zatem zakończy się jej historia?
Uprzedzam, że osoby religijne oraz brzydzące się zdrad mogą ją opacznie zrozumieć. To fikcja literacka, mistyfikacja kobiet na granicy zaniedbania lub posiadania wszystkiego, gdzie nie potrafią wymyślić sobie nowych planów na życie. Autorem jest mężczyzna, więc momentami kobietę sprowadzał do myśli mężczyzn, dlatego kobieta czytelnik, niekoniecznie ze wszystkim będzie się zgadzała. Trudno jest też wytłumaczyć intencje kogoś, kto jest w depresji. Ten ktoś może tak rozpaczliwie pragnąć być zrozumianym, zauważonym i docenionym, że zrobi wszystko, by cokolwiek poczuć. A gdy uda mu się wywołać te emocje, zapragnie zachłannie je zatrzymać przestając myśleć racjonalnie. I właśnie ten brak racjonalizmu został tutaj pokazany. Nie historia jak olać małżeństwo, ale co się dzieje z ludźmi, kiedy dochodzą do granicy swojej wytrzymałości. Oczywiście to tylko moje zdanie i spostrzeżenia. Jednak jeśli jesteście ciekawi tej pustki, to przeczytajcie ją i zacznijcie zmieniać własne życie tak, by nigdy do tej sytuacji nie dopuścić.
"Mężczyzna zdradza, bo ma zdradę zapisaną w genach.Natomiast kobietę zdrada odziera z godności.Oddaje swoje ciało, a z nim duszę.To prawdziwa zbrodnia.Kradzież.To coś znacznie gorszego niż napad na bank, bo jeśli wyjdzie na jaw(a zwyklej tak się dzieje),cała rodzina przeżywa nieodwracalną stratę.Dla mężczyzn to "głupi wyskok",dla kobiet duchowe morderstwo ,zniszczenie tych, którzy ją kochają i wspierają jako matkę i żonę. "
Autor wciąga czytelnika w historię, która przypomina naszą codzienność. Historia o kobiecie, która pogubiła się we własnej rzeczywistości, która odkryła, że nie jest już szczęśliwa. Nieoczekiwane spotkanie dawnej miłości zapala ląd, który z coraz większym płomieniem pochłania wszystko inne. Autor nie oszczędza głównej bohaterki, zmuszona jest sama poradzić sobie z własną zdradą i zadaniu niewygodnych pytań.
"Zdrada" pokazuje jak szybko i łatwo można się pogubić i jak trudno wejść z powrotem na właściwe tory bez bólu i ran.
Historia, która na długo zostaje w pamięci, a także zmusza do refleksji nad naszą codziennością i czy jesteśmy w niej szczęśliwi.
Gorąco polecam.
Zdrada Paulo Coelho to opowieść, która nie oszczędza czytelnika – zamiast oferować ucieczkę w literacką baśń, z pełnym impetem konfrontuje go z codziennością, której wielu z nas nie chce nazwać po imieniu. Główna bohaterka, Linda, żyje w teoretycznie idealnym świecie: ma rodzinę, prestiżową pracę, mieszka w kraju pełnym porządku i bezpieczeństwa. Jednak za tą fasadą kryje się pustka, której nie potrafi już ignorować. Jej życie przypomina piękne, ale martwe akwarium – wszystko funkcjonuje, lecz bez życia, bez iskry. Coelho wprowadza nas w jej stan dusznego zawieszenia, by z chirurgiczną precyzją odsłonić warstwy kobiecej frustracji i przemilczanej tęsknoty.
To nie romans jest sercem tej powieści, lecz emocjonalne załamanie, które prowadzi do jego rozpoczęcia. Spotkanie z dawnym ukochanym staje się dla Lindy czymś więcej niż tylko chwilą nostalgii – to iskra, która podpala całe jej wewnętrzne życie. Jej zdrada nie dotyczy wyłącznie męża, lecz własnej tożsamości. Linda zaczyna odkrywać, jak bardzo zagubiła się w roli żony, matki, dziennikarki, zapominając o tym, że jest też kobietą z pragnieniami i własnymi potrzebami. Ten proces jest bolesny, brudny i niewygodny – Coelho nie osładza niczego. Jego bohaterka wikła się w emocjonalny chaos, który jednocześnie niszczy i ożywia.
Linda bywa irytująca, jej decyzje wydają się nieodpowiedzialne, czasem wręcz destrukcyjne – ale trudno odmówić im prawdy. Coelho nie stworzył postaci, którą łatwo lubić. Wręcz przeciwnie – zmusza nas, byśmy patrzyli na nią bez filtra sympatii. A mimo to trudno się od niej oderwać. Linda nie jest tu metaforą kobiecości ani nośnikiem filozoficznych idei. Jest sobą. Zwykłą, współczesną kobietą, która na pewnym etapie życia zadaje sobie pytanie: co się ze mną stało? Czy to już wszystko? Jej samotność, niezrozumienie i desperacja są aż nazbyt realne – i właśnie w tym tkwi siła tej powieści.
Coelho jak zwykle operuje prostym, bezpośrednim językiem, który jednych uwodzi, a innych drażni. W Zdradzie ten styl działa jednak wyjątkowo dobrze, bo współgra z emocjonalnym rozchwianiem Lindy. Autor nie moralizuje, nie prowadzi czytelnika za rękę, nie podsuwa gotowych rozwiązań. Pokazuje, jak łatwo pogubić się w pozornie poukładanym świecie i jak trudno odnaleźć siebie bez zburzenia wszystkiego, co znaliśmy. W powieści pojawiają się też subtelne pytania o granice wolności – nie tylko tej społecznej, ale też wewnętrznej, osobistej. Ile jesteśmy w stanie znieść, zanim powiemy: dość?
Jednym z najbardziej symbolicznych momentów książki jest scena lotu paralotnią. To nie tylko przełom w fabule, ale też emocjonalny reset bohaterki. Na chwilę zawieszona między ziemią a niebem, między wyborem a konsekwencją, Linda przestaje uciekać – zarówno od świata, jak i od siebie. To moment kontemplacji i trzeźwości, który zostaje w czytelniku na długo. Coelho udowadnia, że nie potrzeba wielkich metafor, by wyrazić najprostsze prawdy. Czasem wystarczy jedno zdanie, jeden obraz – i nagle wszystko nabiera sensu.
Zdrada to książka trudna, niewygodna, momentami bolesna, ale jednocześnie bardzo potrzebna. Nie daje ukojenia, nie kończy się katharsis, ale zostawia ślad – i zmusza do zadawania sobie niewygodnych pytań. Dla niektórych czytelników może być przesadnie introspekcyjna, zbyt intymna, a nawet egoistyczna w tonie. Ale ci, którzy kiedykolwiek poczuli, że żyją życiem obok siebie, odnajdą w Lindzie echo własnych myśli i emocji. Coelho nie opowiada tu o zdradzie w sensie banalnym – pokazuje zdradę cichej zgody na życie, którego nie chcemy. A to temat, który rezonuje długo po zamknięciu ostatniej strony.