
Hellblazer powraca w znakomitej formie!
Sen, jeden z Nieskończonych, potrzebuje pomocy Johna Constantine’a. Coś przerażającego zapuściło korzenie w Ameryce i wykorzystuje piasek z sakwy Sandmana, by narzucić swoją wolę całemu krajowi. Nawet w sprzyjających okolicznościach rozwiązanie tego problemu byłoby niemal niemożliwe ? a tymczasem Constantine jest niemal martwy: jego serce nie bije, a ciało się rozkłada.
Jakby tego było mało, wraz z przyjaciółką Nat i synem Noahem jest ścigany za zabójstwo. Jeśli ma spełnić prośbę Sandmana, będzie potrzebował pomocy Aleca Hollanda, znanego jako Potwór z Bagien. Tylko razem mogą wykorzenić zło, które od dziesięcioleci zatruwa amerykański sen.
Serię „John Constantine: Hellblazer” tworzy wielu autorów, między innymi scenarzysta Simon Spurrier („Detective Comics”, „Flash”, „Śnienie”, „Lobster Random”, „The Simping Detective”) i rysownik Aaron Campbell („The Shadow”, „Green Hornet”). Tom zawiera materiały opublikowane pierwotnie w amerykańskich zeszytach „The Sandman Universe Presents: John Constantine: Hellblazer: Dead in America 1?11”.
Komiks dla dorosłych.
Tytuł oryginalny: John Constantine: Hellblazer: Dead in America 1-9
Scenarzysta: Simon Spurrier
Ilustrator: Aaron Campbell
Tłumacz: Paulina Braiter
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Story House Egmont Sp. z o.o., ul. Inflancka 4c, 00-189 Warszawa (PL), adres e-mail: ksk@egmont.pl
| Wydawnictwo | Egmont - komiksy |
| Seria wydawnicza | Sandman Uniwersum |
| Rok wydania | 2025 |
| Oprawa | twarda |
| Liczba stron | 368 |
| Format | 17.0 x 26.0 cm |
| Numer ISBN | 978-83-281-7709-3 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788328177093 |
| Wymiary | 170 x 260 mm |
| Data premiery | 2025.11.27 |
| Data pojawienia się | 2025.11.14 |
| Dostępna liczba sztuk | |
|---|---|
| Dostępność całkowita | 15 szt. |
| Dostępność w naszym magazynie | 3 szt. (realizacja jeszcze dzisiaj) |
Dostępność w punktach Bonito![]() |
|---|
| ul. Staromiejska 6 (50 m od Rynku) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Pokoju 67 (wyspa w centrum handlowym M1) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Batorego 15B (przecznica od ul. Karmelickiej) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Dobrego Pasterza 122 (Prądnik Czerwony) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Josepha Conrada 79 (obok stacji BP) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Kluczborska 17 (przy pętli "Krowodrza Górka") | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Kobierzyńska 93 (osiedle Ruczaj-Zaborze) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Marii Dąbrowskiej 17A (50 m od CH Czyżyny) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Pawia 34 (blisko Galerii Krakowskiej) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Pilotów 2E (300 m od ronda Młyńskiego) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Wielicka 259 (wyspa w Galerii Mozaika) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Wysłouchów 3 (Kurdwanów) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Zakopiańska 62 (Park Handlowy Zakopianka) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 51 (skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 88 (Ursynów - metro Stokłosy) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Niepodległości 54 (przy stacji metro Wierzbno) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Chmielna 4 (50 metrów od ul. Nowy Świat) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Czapelska 48 (200 m od ronda Wiatraczna) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Kondratowicza 37 (blisko Szpitala Bródnowskiego) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Żeromskiego 1 (przy stacji metra Słodowiec) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Plac Grunwaldzki 25 (w budynku Grunwaldzki Center) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Ruska 2 (przy Placu Solnym) | Zamów i odbierz już jutro |
Darmowa dostawa już od 199,00 zł
„John Constantine. Hellblazer” Spuriera tom 3. Czyli solidna cegła (prawie 370 stron). Czy warto? A to zależy, jak podobały się Wam dwa poprzednie tomy. Wiadomo, Spurrier nie czuje tak Johna, jak inni scenarzyści – poziomem do pięt nie dorasta Delano, Ennisowi czy Ellisowi – ale z drugiej strony nie kiepści sprawy tak, jak to zrobił swego czasu Taylor, pokazujący, że jednak ze swoimi komiksami powinien nie wychodzić do mainstreamu. Jest więc całkiem przyzwoicie, klimatycznie dzięki fajnym rysunkom i całkiem przyjemnie.
Hellblazer powraca w znakomitej formie!
Sen, jeden z Nieskończonych, potrzebuje pomocy Johna Constantine’a. Coś przerażającego zapuściło korzenie w Ameryce i wykorzystuje piasek z sakwy Sandmana, by narzucić swoją wolę całemu krajowi. Nawet w sprzyjających okolicznościach rozwiązanie tego problemu byłoby niemal niemożliwe ? a tymczasem Constantine jest niemal martwy: jego serce nie bije, a ciało się rozkłada.
Jakby tego było mało, wraz z przyjaciółką Nat i synem Noahem jest ścigany za zabójstwo. Jeśli ma spełnić prośbę Sandmana, będzie potrzebował pomocy Aleca Hollanda, znanego jako Potwór z Bagien. Tylko razem mogą wykorzenić zło, które od dziesięcioleci zatruwa amerykański sen.
Jeśli Constantine w Ameryce, to chyba tylko w wykonaniu Azzarello. Poważnie. Tam było odkrywczo, było pomysłowo i mrocznie. Spurirer zaś sprawia wrażenie, jakby bardziej dostosowywał Johna do realiów uniwersum Sandmana, w efekcie wszystko wydaje się złagodzone, mniej kontrowersyjne, ale i mniej poruszające. Pomysłowe? No też mniej. Acz nadal całkiem przyjemnie wykonane, dość mroczne i dojrzałe. Lżejsze, niż klasyczne serie, miejcie to na uwadze, ale wiadomo, to rzecz bardziej dla fanów „Sandmana” niż „Hellblazera” i jako taką należy rozpatrywać.
Konkretna ilość stron przekłada się tu na konkretną ilość wydarzeń. Jest tu coś z horroru, dużo fantastyki, zwłaszcza dark fantasy, fajnie wypada wątek z rozkładem Johna, bo takie dokładnie problemów bohaterowi w sytuacji, w której i tak ma ciężko zawsze jest in plus, a przy okazji całość dostarcza sporo treści. Jest niekiedy przegadana, to fakt, czasem można by to było stonować, bo jednak Spurrier nie potrafi tak w kwiecistość, jak Delano, a nawet u niego czasem to męczyło, ale jednocześnie to nie komiks, który łyknięcie w godzinę czy dwie, więc poczytać jest co.
A czy jest na co popatrzeć? Tak. Tu nie mam nic do zarzucenia, bo ilustracje są znakomite, klimatyczne, nastrojowe, realistyczne… No jest mrok, jest dobre wykonanie, są wizualne fajerwerki, ale w naprawdę dobrym stylu, a i jest świetne wydanie, niby to tylko strona techniczna, drobiazg, ale jednak pozwalający się lepiej cieszyć ilustracjami.
W skrócie: doskonale narysowany, nieźle napisany komiks. Wart uwagi, zwłaszcza jeśli jesteście miłośnikami uniwersum Sandmana. Chociaż i fani Johna też znajdą tu coś dla siebie.
Historia niezwykle ciężka, duszna i z boleśnie aktualnym przesłaniem, a przy tym jest głęboko osadzona w klasyce. Constantine zalicza powrót jednak nie taki efektowny antybohaterski, a bardziej jako wrak człowieka i to taki wrak na każdej płaszczyźnie.
Kradzież piasku z sakwy snu to zalążek tej historii, czyli koncepcja odważna i mogącą nieść za sobą fabularną katastrofę, ponieważ mając piasek, można manipulować każdym. Właśnie tutaj zaczyna się taki trochę horror metafizyczny, który zatacza kreci zarówno społeczne jak i polityczne, bo tło nie jawi się jako jednostka, a cały proces zatruwający świadomość, co sprawia, że komiks jest jeszcze bardziej angażujący.
Ciekawy zabieg, to totalna degeneracja Constantina, bo to niemal żywy trup, gnijący, bez pulsu a jednak brnący do przody mając za paliwo złość, poczucie winy i brzemię „naprawiacza”. Ten portret jest mocny i niezwykle dosadny dlatego zrobił na mnie tak duże wrażenie.
Obecność Snu z Nieskończonych naturalnie tylko historie uatrakcyjnia, bo ten chłodny i zdystansowany gość stanowi pewien katalizator wydarzeń, bo nawet Nieskończeni podejmując jakąkolwiek decyzję, muszą się liczyć z konsekwencjami, które mogą być daleki od przyjemnych.
Artystycznie ten album jest trochę jak postać Constantina, wyniszczone kadry, pełne brudu, uginające się pod ciężarem tematu i mroczne za sprawą wszechogarniającego cienia. Ameryka jako gnijąca kraina może budzić niepokój, co podbija horrorów aurę i jasno wskazuje senno-koszmarny wymiar tej opowieści.
Ten album absolutnie nie jest lekki, on może przytłoczyć, on sporo wymaga, ale mnie ta bezkompromisowość urzekła. Tutaj padają pytania, które prowokują do zastanowienia, co dla sympatyków Hellblazera nie jest niczym nowym.