
Pierwsza dziewczyna wróciła. Druga może nie mieć tyle szczęścia. Historia lubi się powtarzać, prawda?
Spokojne przedmieścia bywają świadkami najpotworniejszych zbrodni. Roztrzęsiona nastolatka zostaje znaleziona na przedmieściach Oksfordu. Historia, którą opowiada, jest przerażająca. Inspektor Adam Fawley robi co może, aby wyjaśnić sprawę, ale dziewczyna nie chce wnosić oskarżenia. Fawley może tylko ignorować nieprzyjemne uczucie, że kiedyś już się z czymś takim spotkał… A potem znika kolejna dziewczyna i Adam nie ma już wyboru: musi zmierzyć się ze swoją przeszłością, ponieważ jeśli tego nie zrobi, dziewczyna może już nie wrócić.
Nawet w spokojnych dzielnicach dochodzi do potwornych zbrodni.
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Grupa Wydawnicza Filia Sp. z o.o., Kleeberga 2, 61-615 Poznań (PL), adres e-mail: kontakt@wydawnictwofilia.pl
| Autor | Cara Hunter |
| Wydawnictwo | Filia |
| Rok wydania | 2020 |
| Oprawa | miękka |
| Liczba stron | 488 |
| Format | 13.5 x 20.5 cm |
| Numer ISBN | 978-83-8195-278-1 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788381952781 |
| Data premiery | 2020.10.14 |
| Data pojawienia się | 2020.10.02 |
Produkt niedostępny!
Ten produkt jest niedostępny. Sprawdź koszty dostawy innych produktów.
„Kto je porwał?” Cary Hunter to już czwarty tom o detektywie Adamie Fawleyu i jego zespole śledczym - jednego z moich ulubionych zagranicznych cyklu kryminalnych. Znajdziemy tu wszystko to co lubimy z poprzednich tomów: fabuła składa się z krótkich scenek dotyczących zarówno członków zespołu śledczych jak i ofiar i ich rodzin. Całość mocno skupia się na śledztwie, które toczy się niespiesznie i niesamowicie uważnie. Tekst poprzetykany jest dokumentami ze sprawy, która tym razem sięga roku 1999 i przeszłości samego Adama Fawleya… Oczywiście poprzez śledztwo i dobrze przemyślaną zbrodnię autorka porusza znowu ważne i aktualne tematy społeczne. Tym razem prócz oczywiście głównego tematu jakim jest napaść seksualna i skutki jakie wywołuje u ofiar, sporo znajdziemy tu o problemach współczesnych nastolatków – potrzebie wpasowania się w grupę, sprostowania aktualnym wymogom krążącym po Sieci. Poza tym sporo jest tutaj też o transseksualizmie i potrzebie akceptacji. Widać, że autorka dobrze przemyślała każdą ze swoich książek, są dosyć mroczne, ale i mądre – ukazują mroczną stronę pozornie zwyczajnych ludzi. Książka na pewno wymaga troszkę uwagi i skupienia, ale moim zdaniem warto – to coś niebanalnego na rynku kryminalnym. Na koniec ważna informacja – każdy tom można czytać oddzielnie. Serdecznie polecam!
Kto czytał najnowszą książkę Cary Hunter? Ja już jestem po lekturze i polecam ją wszystkim, którzy jeszcze jej nie znają. To moja druga przygoda z autorką i tak jak poprzednia ta była również bardzo owocna.
"Pierwsza dziewczyna wróciła. Druga może nie mieć tyle szczęścia. Historia lubi się powtarzać, prawda"?
Na przedmieściach Oksfordu zostaje znaleziona młoda dziewczyna. Widać, że ktoś się nad nią znęcał. Faith opowiada o tym co ją spotkało. Historia jest przerażająca.
Inspektor Adam Fale będzie miał trudną zagadkę do rozwiązania, tym bardziej, że liczy się czas, ponieważ w niebezpieczeństwie jest kolejna młoda dziewczyna. Adama ta historia dotknie osobiście i będzie musiał rozprawić się z przeszłością.
Ta książka jest naprawdę przerażająca, a to co spotyka młode dziewczyny jest niewyobrażalne.
Główny problem dzisiejszej młodzieży to brak akceptacji. Młode dziewczyny porównują swoją urodę, wygląd, oceniają się nawzajem, a brak akceptacji czasami prowadzi do tragedii.
Świetny thriller psychologiczny, który naprawdę warto przeczytać.
Polecam 👌
„Kto je porwał” to czwarta część serii z Adamem Fawleyem w roli głównej. Cara Hunter ponownie serwuje nam emocjonującą lekturę, której nie odłożymy dopóki nie poznamy finału tej historii. A przyznam szczerze, że kolejna książka brytyjskiej pisarki podnosi poprzeczkę thrillerom psychologicznym, które miałem okazję przeczytać w tym roku.
Autorka porwała mnie mocno i ciekawie skrojoną fabułą, która nie tylko zelektryzowała mnie całkowicie, lecz sprawiła, że przepadłem wnikając w każdy szczegół tej przerażającej historii. Książkę czytało się błyskawicznie, a potęgująca chęć rozwikłania tej zagadki nabierała na sile.
Autorka zaprasza nas na przedmieścia Oksfordu. To właśnie tutaj dochodzi do zaginięć młodych kobiet. Gdy jedna z nich zostaje znaleziona, wydaje się, że znajdziemy klucz do rozwikłania tej zagadki. Dlaczego Faith została wypuszczona przez porywacza, który po jej skrępowaniu ucieka z miejsca zdarzenia? Czy ofiara będzie chciała współpracować z Adamem Fawleyem?
Sprawa nabiera tempa, gdy dochodzi do porwania Sashy. Po kilku dniach zostaje znalezione jej zmasakrowane ciało. Do złudzenia przypomina to sprawę Przydrożnego Gwałciciela, który obecnie odsiada wyrok w więzieniu. A może, to nie on jest sprawcą zbrodni sprzed dwudziestu lat? Czy wówczas Fawley mógł się pomylić? Jak się okazuje inspektor będzie musiał zmierzyć się również ze swoją przeszłością. Pewne jest to, że wraz z nim będziemy musieli przebrnąć przez mroczne zakamarki.
Cara Hunter ponownie dowiodła, że doskonale czuje się w kreowaniu historii, która nie pozwoli czytelnikom zasnąć. A jej finał sprawia, że jeszcze długo będzie ona kotłowała nasze myśli. „Kto je porwał” to bez wątpienia mocny thriller, w którym nic nie jest oczywiste, a zwroty akcji nie pozwolą nam prędko wpaść na trop prawdziwego sprawcy porwań. Co tu dużo mówić, Cara Hunter doskonale łączy wszystkie wątki tej historii. Tu wszystko dzieje się szybko i nieoczekiwanie. A ja z niecierpliwością oczekują na kolejną książkę brytyjskiej autorki. Ciekaw jestem, co nowego zgotowała Adamowi Fawleyowi? A jeśli nie czytaliście jeszcze wcześniejszych książek autorki, to warto nadrobić tę zaległość. „Kto porwał Daisy Mason”, „Kto mieszka za ścianą”, „Kto chce ich śmierci” to doskonałe tytuły dla miłośników thrillerów psychologicznych.
http://www.czyt-nik.pl/recenzje/adam-fawley-w-potrzasku/
To już czwarta na rynku książka Cary Hunter i czwarty tom serii thrillerów kryminalnych, które śmiało można czytać poza kolejnością. Jeśli miałbym do czegoś porównać ich styl, to mnie osobiście przypominają Rachel Abbott i jej serię z Tomem Douglasem.
Detektyw Adam Fawley i jego ekipa śledczych to stały element występujący we wszystkich częściach.
"W tej pracy istnieje różnego rodzaju cisza. Jest milczenie pełne gniewu i bezsilności, kiedy człowiek wie, ale nie ma absolutnie żadnego dowodu i nie może z tym nic zrobić. Jest współczujące milczenie, z powodu wszystkich okropności, przez które muszą przechodzić ludzie, zwłaszcza jeśli doświadczają ich z rąk tych, którzy powinni ich kochać. Jest również milczenie brzemienne w poczucie klęski i żalu, kiedy człowiek zrobił wszystko, co możliwe, ale to zwyczajnie nie wystarcza".
We wstępie dostajemy opis stalkera obserwującego jedną ze swych ofiar oraz bardzo krótkie urywki z życia kilku młodych dziewcząt i ich rodzin.
Faith to pierwsza z nich, pewnego dnia została w brutalny sposób napadnięta, jednak uparcie milczy na ten temat. Na nadgarstkach ma ślady po krępowaniu, połamane paznokcie, drobne ranki, wyrwane włosy. Dziewczyna nie chce zgłaszać napaści, o niczym opowiadać i jak najprędzej o wszystkim zapomnieć. Policja jest bezradna, obawiają się, że sytuacja może się powtórzyć, dlatego po cichu zaczynają badać sprawę. Gdy docierają do pewnego, bardzo istotnego szczegółu - robię ogromne oczy, bo za nic nie spodziewałam się takiego zwrotu akcji!
"Pierwsza dziewczyna wróciła. Druga może nie mieć tyle szczęścia. Historia lubi się powtarzać, prawda?".
Całość ma niezwykle ciekawą konstrukcję, oprócz zwyczajowego tekstu, mamy wgląd do protokołów przesłuchań, rozpraw, kopii dokumentów m.in medycznych, map, maili, artykułów prasowych, fragmentów rozmów SMS. Dodaje to kolorytu całości i wzmaga nasze zainteresowanie, a nasz odbiór jest dzięki temu pełniejszy.
Już wiele razy przekonałam się, że przeszłość lubi powracać w najmniej spodziewanym momencie niczym bumerang, po to, by narobić smrodu. Tak jest i w tym przypadku. Modus operandi napastnika jest tożsame ze sposobem działania gwałciciela sprzed lat, którego aresztował Fawley, a który przez cały czas utrzymywał, że jest niewinny. Czy komisarz mógł się pomylić? Czy przez te wszystkie lata prawdziwy oprawca cieszył się wolnością? A może mamy do czynienia z doskonałym naśladowcą? Na te i wiele innych pytań znajdziemy odpowiedzi podczas lektury.
Co dzieje się w nastoletnim umyśle? A co może dziać się w nim po tym, jak młodego człowieka dotknie ciężka do odwrócenia trauma? Inspektor Fawley będzie musiał spróbować to zrozumieć.
W niedługim czasie, w spokojnym i dotąd bezkonfliktowym miejscu dochodzi do zaginięć młodych dziewczyn. Jedna wraca, jednak nic nie jest w stanie przebić jej bariery zamknięcia i izolacji od świata. O niczym nie chce opowiedzieć, nie chce poszukać sprawiedliwości. Cara Hunter w tym temacie odnalazła się w umiejętny sposób, idealnie pokazała, jak potrafi zachować się jeszcze przecież dziecko, w tak ciężkich dla niego chwilach. Zwróciła moją uwagę na to, że nie tylko na dorosłych czyha krzywda, nie tylko im coś złego może się stać, nastolatki są narażone przecież na dużo więcej problemów. Odczuwają je bardzo silnie i bardzo cierpią, często skrycie. Jest to więc poważnym problemem, z którego dorośli często nie zdają sobie sprawy. "Kto je porwał" potrafiła chwilami zasmucić, ale też zaskoczyła. Szczególnie swoim zakończeniem. Co mogę jej zarzucić? Były momenty, w których pojawiły się rozległe i zbędne całkowicie opisy, które sprawiły, że zbyt szybko gubiłam wątek. Spokojnie można było to zastąpić akcją, bądź wątkiem psychologicznych rozmyślań i wtedy na pewno książka stałaby się dla mnie dużo lepsza. Choć i tak cenię ją sobie wysoko, bo dotyka w mocny sposób tego, o czym na co dzień się nie myśli. Tego buntu na cały świat i poczucia krzywdy z każdej strony. A przy tym zbrodnie i zagadki, których nie sposób tak łatwo się pozbyć z umysłu. Podoba mi się styl pisania Cary, to moje pierwsze z nią spotkanie i choć pisze dość młodzieżowo chwilami, to na pewno szybko zabiorę się za poprzednie książki spod jej pióra i sprawdzę, czy one również poruszą we mnie emocjonalne zakątki.