
W noc swoich czterdziestych urodzin uznany scenarzysta teatralny Bernard Bielak trafia do szpitala w wyniku wypadku. Po powrocie do domu opiekuje się nim jego żona, Luna. Podawane przez nią leki powodują, że stan zdrowia mężczyzny nieustannie się pogarsza.
Bernard próbuje przypomnieć sobie, co wydarzyło się tuż przed wypadkiem. Podświadomość podsuwa mu kolejne obrazy i strzępy wspomnień, które zaczynają układać się w przerażającą całość. Małżeńska sielanka kończy się w chwili, gdy niezauważony przez Lunę Bernard wchodzi do pokoju i widzi zakrwawioną sukienkę, którą żona trzyma na rękach. Szybko okazuje się, że tamtej nocy doszło także do makabrycznego morderstwa.
Lęki podskórne to thriller psychologiczny z rozbudowanym wątkiem kryminalnym. Wielopłaszczyznowa opowieść bazuje na pragnieniach i lękach, które codziennie towarzyszą każdemu z nas…
Marta Zaborowska – z wykształcenia politolog. Autorka Jej wszystkich śmierci oraz serii kryminalnej składającej się z powieści Uśpienie, Rajskie ptaki oraz nominowanego do Nagrody Wielkiego Kalibru Gwiazdozbioru.
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Wydawnictwo Czarna Owca, Wspólna 35/5, 00-519 Warszawa (PL), numer telefonu: +48 22 616 29 36, adres elektroniczny: https://www.czarnaowca.pl/kontakt
| Autor | Marta Zaborowska |
| Wydawnictwo | Czarna Owca |
| Rok wydania | 2019 |
| Oprawa | miękka |
| Liczba stron | 440 |
| Format | 13.5 x 21.0 cm |
| Numer ISBN | 978-83-8143-172-9 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788381431729 |
| Wymiary | 135 x 210 mm |
| Data premiery | 2019.05.15 |
| Data pojawienia się | 2019.04.24 |
| Dostępna liczba sztuk | |
|---|---|
| Dostępność całkowita | 3 szt. |
| Dostępność w naszym magazynie | 1 szt. (realizacja jeszcze dzisiaj) |
Dostępność w punktach Bonito![]() |
|---|
| ul. Staromiejska 6 (50 m od Rynku) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Pokoju 67 (wyspa w centrum handlowym M1) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Batorego 15B (przecznica od ul. Karmelickiej) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Dobrego Pasterza 122 (Prądnik Czerwony) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Josepha Conrada 79 (obok stacji BP) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Kluczborska 17 (przy pętli "Krowodrza Górka") | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Kobierzyńska 93 (osiedle Ruczaj-Zaborze) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Marii Dąbrowskiej 17A (50 m od CH Czyżyny) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Pawia 34 (blisko Galerii Krakowskiej) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Pilotów 2E (300 m od ronda Młyńskiego) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Wielicka 259 (wyspa w Galerii Mozaika) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Wysłouchów 3 (Kurdwanów) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Zakopiańska 62 (Park Handlowy Zakopianka) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 51 (skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 88 (Ursynów - metro Stokłosy) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Niepodległości 54 (przy stacji metro Wierzbno) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Chmielna 4 (50 metrów od ul. Nowy Świat) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Czapelska 48 (200 m od ronda Wiatraczna) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Kondratowicza 37 (blisko Szpitala Bródnowskiego) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Żeromskiego 1 (przy stacji metra Słodowiec) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Plac Grunwaldzki 25 (w budynku Grunwaldzki Center) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Ruska 2 (przy Placu Solnym) | Zamów i odbierz już jutro |
Darmowa dostawa już od 199,00 zł
~W szpitalnej sali scenarzysta teatralny Bernard Bielak powoli odzyskuje świadomość. Niedługo później opuszcza szpital i pod opieką żony udaje się do mieszkania. Uderzenie samochodu, zapach spalin i potworny ból głowy, tylko takie przebłyski wspomnień krążą w jego myślach. Codziennie odtwarza przebieg swoich czterdziestych urodzin, na których pojawił się przyjaciel z dzieciństwa Igor wraz ze swoim partnerem oraz Ilona, była Bena i jej mąż. I oczywiście jego żona Luna, która i tego wieczoru sięgnęła po tabletki zapisane przez psychiatrę. Mijają kolejne dni, jednak mężczyzna nadal odczuwa duży dyskomfort. Uśmierzyć ból pomagają proszki podawane przez żonę, niestety po nich całkowicie odpływa. Tak było i tym razem, kiedy na chwiejnych nogach dociera do pokoju i zauważa siedzącą żonę trzymającą zakrwawioną sukienkę, chwilę później traci przytomność i nastaje ciemność. Życie Bena to ciągła walka na pograniczu jawy i snu, nic nie jest takie jak dawniej. Mężczyzna nie może wrócić do formy, a przybywające urywki wspomnień powodują jeszcze większy mętlik. Co się stało feralnego dnia i czy zaburzona żona odegrała w nim większą rolę?
~Początkowo książka mnie nie wciągnęła, zbyt długie opisy powodowały, że nie mogłam się w nią wgryźć. Później było zdecydowanie lepiej, dobrze wykreowani bohaterowie zapewnili sporo emocji. Wątek Bena otumanionego lekami przez chorą psychicznie żonę był bardzo dobrze skonstuowany i trzymał w napięciu. Narastające lęki Luny powodowały ciarki i budziły niepokój. Kolejne informacje o przeszłości i relacjach jakie łączyły ich z najbliższymi rzucały nowe światło na sprawę. Miałam kilka typów na potencjalnego mordercę, niestety okazały się błędne. Zakończenia nie udało mi się przewidzieć i było dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Nie spodziewałam się takiego obrotu sytuacji.
Jeśli mam być szczera miałam z tą książką na początku dość spory problem. Sposób w jaki jest napisana mnie nie porwał, a raczej nużyły mnie mocno rozbudowane opisy i konstrukcja zdań. Powieść dosyć mocno mnie wymęczyła, ale cieszę się, że się nie poddałam i dotrwałam do końca, bo z każdą kolejną stroną moje zaciekawienie rosło, i zaakceptowałam styl autorki.
Historia opisana na kartach książki rozpoczyna się na sali sądowej. Nie wiemy kto jest oskarżonym, nie znamy nawet jego płci, ale wiemy, że rozprawa dotyczy morderstwa. Rozdziały z przebiegiem wydarzeń z rozprawy, będą się co jakiś czas pojawiać w książce, dostarczając nam coraz więcej wskazówek w stworzonej przez autorce zagadce.
Muszę powiedzieć, że bohaterowie w tej powieści są bardzo dobrze wykreowani. Nie mam do nich żadnych zastrzeżeń. Co prawda nie polubiłam nikogo, może poza Igorem, ale nie zmienia to faktu, że autorka mocno zadbała, aby przedstawić nam ich przeszłość, która mocno ich ukształtowała i doskonale przybliżyła nam ich charaktery.
Bernard jest znanym i cenionym pisarzem sztuk teatralnych. Po stracie córki i rozpadzie małżeństwa, związał się z dużo młodszą od siebie kobietą.
Luna ma za sobą trudne dzieciństwo naznaczone brakiem miłości i upokorzeniem. Doświadczenia z przeszłości sprawiły, że kobieta cierpi na zaburzenia osobowości z pogranicza zwane również borderline. Nie mam w tym temacie zbyt dużej wiedzy, ale postać Luny naprawdę mnie zaskoczyła. Przedstawienie jej w książce, ze swoimi lękami, napadami złości i agresji, wahaniami nastroju i nieprzewidywalnością obrazuje trudności życia z osobą dotkniętą takim zaburzeniem. Czytając fragmenty z pobytu Luny i Ilony w hotelu podczas zagranicznej wycieczki, autentycznie bałam się o zdrowie i życie byłej żony Bena.
Pierwsze skrzypce w tej zawiłej historii gra małżeństwo Luny i Bernarda, które trwa zaledwie rok. My poznajemy tę parę po wypadku jakiemu uległ Ben w dzień swoich czterdziestych urodzin. Obserwując ich relację i powoli odkrywając przebieg wydarzeń z urodzinowego spotkania, zaczynamy nabierać podejrzeń co do prawdomówności obojga. Dziwne zachowanie Luny względem Bena i faszerowanie go lekami sugeruje, że kobieta chce coś ukryć. Czerwone plamy na sukience, w którą była ubrana kobieta podczas imprezy urodzinowej, mocno niepokoją Bernarda i zmuszają go do bacznego pilnowania Luny. A gdy okaże się, że w okolicy doszło do potwornego morderstwa, niepokój małżonków sięgnie zenitu.
Powieść jest mocno zagmatwana i wielopłaszczyznowa. Jeśli już przyzwyczaimy się do sposobu pisania autorki, to historia przedstawiona w książce naprawdę nas zaciekawi. Nie ukrywam, że są w niej elementy, które mnie nużyły, jak fragmenty z tworzonego przez Bena scenariusza, ale cała zagadka i powolny proces jej wyjaśniania uważam jak najbardziej za udany. Nie mogę powiedzieć, że zakończenie mnie zaskoczyło. Brałam pod uwagę trzy scenariusze i jeden z nich się sprawdził. Jednak nie zmienia to faktu, że książka zapada w pamięć i zostaje z czytelnikiem na długo. „Lęki podskórne” to naprawdę dobra powieść, która porusza ważne tematy i budzi niepokój.
Całkiem interesująca powieść, którą przeczytałem zadziwiająco szybko, a takie publikacje zazwyczaj dłużą mi się niemiłosiernie. Pewnie duża w tym zasługa autorki. Wszystko przedstawione jest interesująco i co nietypowe w takich książkach – zakończenie mnie zaskoczyło. A zazwyczaj z wyprzedzeniem można przewidzieć jaką drogą pójdzie pisarz. I najczęściej jest to – niestety – utarta ścieżka. Jednak tutaj wszystko prowadzi do całkiem interesującego finału. Dlatego polecam i zapewne sięgnę po kolejne powieści pisarki.
"Strach to najgłupsza rzecz, jaka może się przydarzyć człowiekowi"
"Lęki podskórne" Marty Zaborowskiej miały swoją premierę w maju, a ja po przemiłym spotkaniu na Warszawskich Targach Książki postanowiłam sięgnąć po pierwszą (dla mnie) książkę tej autorki. Przyznaję, że był to całkiem dobry początek przygody z jej twórczością.
Bernard Bielak ceniony scenarzysta teatralny w noc swoich czterdziestych urodzin trafia do szpitala. Mężczyzna nie pamięta co się stało, a świadków wypadku nie ma. Opiekuje się nim żona Luna. Kobieta podaje mu leki, które źle wpływają na jego zdrowie. Dziwne sny, które go dręczą sprawiają, że jest coraz bardziej przerażony. Powoli przypomina sobie wydarzenia pechowej nocy i jest przekonany, że kogoś zamordował. Wszystko zaczyna się komplikować gdy Bernard widzi zakrawawioną sukienkę, którą Luna miała ubraną w jego urodziny.
Co naprawdę wydarzyło się feralnej nocy?
"Lęki podskórne" to ciekawy i pełen napięcia thriller psychologiczny, w którym nic nie jest takie jak się wydaje. Specyficzny i mroczny klimat wciąga w historię opowiadaną przez autorkę .
Muszę przyznać, że od samego początku dla mnie atmosfera w książce była bardzo dziwna i ciężka. Zastanawiałam się o co w tym wszystkim chodzi. Z każdą kolejną stroną, odkrywałam nowe fakty, a poszczególne elementy łamigłówki trafiały na właściwe miejsce. A przynajmniej tak mi się wydawało.
Byłam przekonana, że znam zakończenie, ale pani Marta szybko pokazała mi, że nic nie wiem! Totalne zaskoczenie, naprawdę tego się nie spodziewałam.
Książka nie jest łatwa, lekka i przyjemna. Dużo w niej skrywanych emocji i leków. Warta jest jednak uwagi i ja ją polecam!
„Najstraszniejsze demony mieszkają w nas samych. Starajmy się ich nie zbudzić”.
Kochani cytat ten widnieje na okładce najnowszej książki Marty Zaborowskiej „Lęki podskórne”, o której chcę Wam dziś opowiedzieć. Dla mnie, jako psychologa już te kilka słów sugerowało, że autorka przedstawi czytelnikowi mroczne zakamarki ludzkiej psychiki. Te, których na co dzień nikt w nas nie dostrzeże, a często nawet my sami nie zdajemy sobie z nich sprawy. Przypuszczenia te w połączeniu z intrygującym opisem zrodziły we mnie nadzieję, że oto w moje ręce trafiła książka, która nie tylko pozwoli mi spędzić kilka godzin na zajmującej lekturze, ale przede wszystkim skłoni do refleksji i wielu przemyśleń. O tym, czy to, czego oczekiwałam, zostało mi dane, przekonacie się już za chwilę.
A zaczęło się naprawdę intrygująco, bo oto główny bohater powieści, znany i ceniony scenarzysta teatralny w dniu swoich czterdziestych urodzin zostaje ofiarą wypadku. Nie ma świadków zdarzenia, a sam mężczyzna niewiele pamięta. Po opuszczeniu szpitala Ben zostaje otoczony opieką przez swoją żonę Lunę. Niestety leki, które kobieta podaje mężowi, bardzo szybko pogarszają jego stan. Mimo to nasz bohater ciągle stara się przypomnieć sobie, co tak naprawdę wydarzyło się w noc wypadku. Świadomość wraca powoli, niczym misternie składane pojedyncze elementy układanki, a to, jaki wspólnie tworzą obraz, dosłownie przeraża. Całości dopełnia chwila, kiedy Bernard niezauważony przez Lunę widzi w jej rękach zakrwawioną sukienkę. Dodając dwa do dwóch, uświadamia sobie, że tamtej nocy doszło również do morderstwa. Od tego momentu kończy się małżeńska idylla.
Moi drodzy możecie mi wierzyć, że to zaledwie niewielki ułamek tego, co przygotowała dla nas autorka, W książce mamy bowiem ukazane w mistrzowski niemal sposób to, jak psychika ludzka, kształtuje się niemalże od najmłodszych lat pod wpływem różnego rodzaju przeżyć i emocji.
Bernard i Luna to młodzi stażem małżonkowie. Każde z nich wiele przeszło, a ich związek miał być początkiem nowego życia, w którym będą mogli pogodzić się z przeszłością i wspólnie budować bezpieczną przyszłość. Bernard bardzo kocha swoją żonę, choć nie zawsze jest to łatwe, ponieważ cierpi ona na zaburzenia osobowości w psychologii określane mianem Syndromem borderline, co tłumaczy się, jako osobowość z pogranicza. Osobowość taka mieści się pomiędzy zaburzeniami psychotycznymi (schizofrenicznymi) a zaburzeniami neurotycznymi (nerwicami) Stany osób, u których stwierdzono ów syndrom, nie są jednak tak mocno zaostrzone, by można było zdiagnozować schizofrenię. Nie chcę Wam zbyt wiele zdradzać, aby nie pozbawić Was możliwości odkrywania tego, jak na co dzień wygląda życie z Luną i jej chorobą, powiem tylko, że sam Ben bardzo wiele jej zachowań tłumaczy właśnie tym, że są one spowodowane syndromem borderline i wiele jej wybacza. Ale czy powinien? Tak bardzo wyrozumiały nie jest za to, przyjaciel mężczyzny Igor, który nie tylko nie darzy Luny sympatią, ale także bacznie patrzy jej na ręce podczas rekonwalescencji przyjaciela. Czy słusznie? O tym przekonajcie się już sami.
Nie zdradzę nic więcej. Od siebie zostawię Wam tylko jedną radę, która jest bardzo cenna, kiedy przystępujemy do lektury książki. Bądźcie czujni i nie dajcie się oszukać. „Lęki podskórne”, skrywają na swoich kartach historię, w której nic nie jest takim, jakim na początku się wydaje. Tu nic nie jest tylko czarne albo tylko białe. Im bardziej zagłębiamy się w bieg opisanych w książce wydarzeń, tym bardziej przekonujemy się, że tak naprawdę w każdym człowieku tkwi demon zła, który jeśli się zbudzi, jest bardzo nieprzewidywalny w swoich poczynaniach. Tu nikomu nie można ufać.
Gorąco zachęcam Was do sięgnięcia po „Lęki podskórne”. Marta Zaborowska oddała w nasze ręce wspaniały, trzymający w napięciu thriller psychologiczny z szeroko rozbudowanym wątkiem kryminalnym, od którego nie można się oderwać. Autorka niemalże żongluje naszymi emocjami dzięki stopniowemu odkrywaniu przed czytelnikiem coraz to nowych szokujących faktów. Podczas gdy już byłam przekonana, że na pewno już znam zakończenie, nagle działo się coś, co uświadamiało mi, w jak wielkim byłam błędzie. I wierzcie mi, do końca nie da się w tej książce niczego przewidzieć. A kiedy już wszystkie elementy układanki trafią na właściwe miejsca, jedyne co będziecie w stanie powiedzieć, to jedno wielkie WOW.
Tę książkę po prostu trzeba przeczytać. Nie zwlekajcie ani chwili dłużej.
https://kocieczytanie.blogspot.com/2019/06/w-kazdym-z-nas-tkwi-demon-za.html