
Paweł Kruk, pracoholik, zostaje wysłany na przymusowy urlop. Jego przyjazd zbiega się z zagadkową śmiercią kuracjusza w miejscowym inhalatorium.
Wszystko wskazuje, że doszło do nieszczęśliwego wypadku. Z każdym kolejnym dniem przybywa jednak wątpliwości. Podobnie jak ofiar.
Paweł, który zawodowo zajmuje się analizą danych, zaczyna prowadzić własne śledztwo. Do zdemaskowania mordercy dąży także nieśmiała pielęgniarka Kasia.
By odkryć prawdę, oboje będą musieli poznać szczegóły pewnej makabrycznej zbrodni, do której doszło wiele lat temu w Bieszczadach...
• Dokąd zaprowadzi ich ta niebezpieczna gra?
• Czy mroczna postać, której imię wypowiada się ściszonym głosem, istnieje naprawdę?
• I kto stoi za serią tajemniczych zgonów?
„Ta powieść wciąga jak wilgotny mrok lasu. Zanim się zorientujesz, nie będziesz już chciał wracać w jasność gasnącą za plecami. Szczerze polecam”.
– Igor Brejdygant
Patronat medialny: Portal kryminalny
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Wydawnictwo Pascal Sp. z o.o., Zapora 25, 43-382 Bielsko-Biała (PL), numer telefonu: +48 33 82 82 828, adres e-mail: pascal@pascal.pl
| Autor | Jędrzej Osiński |
| Wydawnictwo | Pascal |
| Rok wydania | 2025 |
| Oprawa | miękka ze skrzydełkami |
| Liczba stron | 400 |
| Format | 13.0 x 20.0 cm |
| Numer ISBN | 978-83-8317-566-9 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788383175669 |
| Wymiary | 130 x 200 mm |
| Data premiery | 2025.07.24 |
| Data pojawienia się | 2025.07.16 |
| Dostępna liczba sztuk | |
|---|---|
| Dostępność całkowita | 80 szt. (realizacja 2026.08.24) |
| Dostępność w naszym magazynie | 0 szt. |
Dostępność w punktach Bonito![]() |
|---|
| ul. Staromiejska 6 (50 m od Rynku) | Zamów i odbierz 2026.08.25 |
| al. Pokoju 67 (wyspa w centrum handlowym M1) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Batorego 15B (przecznica od ul. Karmelickiej) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Dobrego Pasterza 122 (Prądnik Czerwony) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Josepha Conrada 79 (obok stacji BP) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Kluczborska 17 (przy pętli "Krowodrza Górka") | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Kobierzyńska 93 (osiedle Ruczaj-Zaborze) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Marii Dąbrowskiej 17A (50 m od CH Czyżyny) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Pawia 34 (blisko Galerii Krakowskiej) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Pilotów 2E (300 m od ronda Młyńskiego) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Wielicka 259 (wyspa w Galerii Mozaika) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Wysłouchów 3 (Kurdwanów) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Zakopiańska 62 (Park Handlowy Zakopianka) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 51 (skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej) | Zamów i odbierz 2026.08.25 |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 88 (Ursynów - metro Stokłosy) | Zamów i odbierz 2026.08.25 |
| al. Niepodległości 54 (przy stacji metro Wierzbno) | Zamów i odbierz 2026.08.25 |
| ul. Chmielna 4 (50 metrów od ul. Nowy Świat) | Zamów i odbierz 2026.08.25 |
| ul. Czapelska 48 (200 m od ronda Wiatraczna) | Zamów i odbierz 2026.08.25 |
| ul. Kondratowicza 37 (blisko Szpitala Bródnowskiego) | Zamów i odbierz 2026.08.25 |
| ul. Żeromskiego 1 (przy stacji metra Słodowiec) | Zamów i odbierz 2026.08.25 |
| ul. Plac Grunwaldzki 25 (w budynku Grunwaldzki Center) | Zamów i odbierz 2026.08.25 |
| ul. Ruska 2 (przy Placu Solnym) | Zamów i odbierz 2026.08.25 |
Darmowa dostawa już od 199,00 zł
Ciechocinek. Chyba wszyscy kojarzą to małe miasteczko z uzdrowiskami , gdzie starsi ludzie przyjeżdżają by o siebie zadbać.
W mojej głowie nie wiadomo dlaczego krąży jeszcze zasłyszana niegdyś fraza na dancingu w Cichocinku być może za sprawą jakiejś starej piosenki.
To właśnie tam akcję swojej powieści Martwi nie piszą listów osadził Pan Jędrzej Osiński.
Włodzimierz Grzegocki nie wyróżniał się niczym szczególnym- ot emeryt w trakcie turnusu rehabilitacyjnego, który uczęszczał na zabiegi inhalacje.
Niestety feralnego dnia nie przewidział.
Stracił życie w wyniku morderstwa wyglądającego na nieszczęśliwy wypadek.
Policja niestety nie doszukuje się w tym niczego niezwykłego, a komendant wyraźnie coś ukrywa.
No bo skąd we krwi denata, który nie był za granicą od trzech lat znalazły się bakterie tropikalne?
To pytanie nie daje spokoju policjantowi Dawidowi i pielęgniarce Kasi.
W tym czasie do miasta przyjeżdża wysłany na przymusowy urlop analityk danych Paweł Kruk - i choć początkowo jest zły wkrótce angażują go tajemnice mieszkańców i historia więźnia widmo .
Jak to wszystko się ze sobą łączy i kto stoi za śmiercią Pana Włodka?
Szczerze mówiąc ta historia naprawdę miała potencjał.
No bo umówmy się śmierć i próby zatuszowania prawdy przez tych , którzy powinni strzec obywateli brzmi naprawdę dobrze.
Wplątany w nią młody chłopak i ciekawa historia właściciela domu w którym ten przebywa w założeniu intryguje.
Tyle tylko ,że zamysł to jedno , a wykonanie to coś zupełnie innego.
Zacznę od bohaterów- trudno mi było ich wyczuć i polubić. Mnogość wątków I faktów o wszystkim po prostu mnie przytłoczyła.
Przez połowę opowieści odnosiłam wrażenie, że nic się tu nie spina.
Gwoździem do trumny okazał się wątek Cyganki i.. uwaga uwaga duchów.
Jestem pewna ,że książka znajdzie wielu zwolenników.
Mnie jednak nie przypadła do gustu.
Paweł Kruk przepracowany analityk zostaje wysłany na przymusowy urlop do .... Ciechocinka. Żeby nie było tak kolorowo chłopak w czasie pobytu w tym uzdrowiskowym miasteczku ma posprzątać i sprzedać dom po zmarłym wujku swojego szefa. I tutaj zaczyna się dziać bo w miasteczku zaczynają ginąć emeryci a nowi sąsiedzi Pawła to były agent Service Servis i były współwłaściciel Microsoftu. Czyż nie jest ciekawie? W sanatorium nigdy nie jest nudno a przynajmniej nie w tym. Ciekawie wykreowane postaci, trup ścielący się gęsto, oryginalny stróż prawa i tajemnice z przeszłości, które nie dają o sobie zapomnieć. A samo zakończenie..w życiu bym na nie nie wpadła. To debiut, który jest po prostu genialny, autor zrobił mega robotę. Zachęcam do lektury.
„Martwi nie piszą listów” autorstwa Jędrzeja Osińskiego to intrygująca powieść kryminalna, która od pierwszych stron wciąga czytelnika w atmosferę tajemnicy i niepokoju. Autor z dużą wprawą kreśli fabułę, w której przeszłość splata się z teraźniejszością, a kolejne odkrycia prowadzą do pytań o naturę prawdy, winy i lojalności. Książka charakteryzuje się dynamiczną akcją i przemyślaną konstrukcją – wątki prowadzone są równolegle, a rozwiązanie zagadki nie jest oczywiste aż do finału. Osiński potrafi budować napięcie i tworzyć bohaterów, którzy nie są jednowymiarowi – każdy z nich skrywa coś, co zmienia sposób, w jaki odbieramy ich decyzje i motywacje.
Język powieści jest przystępny, a jednocześnie pełen szczegółów, które dodają historii realizmu i klimatu. Czytelnik ma wrażenie, jakby sam uczestniczył w śledztwie, podążając za tropami i próbując odgadnąć, jakie znaczenie mają tytułowe listy i kto tak naprawdę stoi za opisywanymi wydarzeniami. To książka, która świetnie sprawdzi się zarówno u miłośników klasycznych kryminałów, jak i tych, którzy cenią literaturę z elementami thrillera psychologicznego.
Polecam „Martwi nie piszą listów” każdemu, kto szuka wciągającej i dobrze napisanej powieści pełnej zwrotów akcji. To lektura, która nie tylko dostarcza rozrywki, ale także zmusza do refleksji nad tym, jak przeszłość i sekrety potrafią wpływać na ludzkie życie. Osiński udowadnia, że polska literatura kryminalna ma się naprawdę dobrze i że warto sięgać po nowych autorów, którzy potrafią zaskoczyć świeżym spojrzeniem na gatunek.
Nie ma spokojniejszego miasta niż Ciechocinek... Stop. Nie w tej powieści. Bo to główne miejsce nie tylko pobytu kuracjuszy ale i wielu dziwnych zbrodni. Dlaczego dziwnych? Na pozór nie ma nic wyjątkowego w śmierci staruszków. Ot, nieszczęśliwy wypadek albo po prostu...nadszedł ich czas. Coś jednak jest nie tak, a kiedy kolejny raz funkcjonariusze policji znajdują nie zapisaną pocztówkę przy ofierze sprawa staje się bardzo podejrzana.
Paweł Kruk zostaje wysłany na przymusowy urlop właśnie do tego niby spokojnego miasta...co odkryje?
Na początku nie mogłam się wgryź w tę historię, może jak dla mnie było za dużo opisów. Jednak jak się później okazało, każde ze zdań miało znaczenie.
To nie kryminał z gatunku tych ociekających krwią i przemocą, to kryminał, który otacza czytelnika swoją fabuła niczym mgła i kiedy tylko chcecie odwracacie się w tył nie widać już drogi powrotnej. Wplątuje się w umysł działając na wyobraźnię i psychikę.
Autor, który sam jest informatykiem, co można mocno odczuć podczas czytania, napisał książkę, w której to psychologiczne podejście do sprawy powoduje niepokój i zaintrygowanie. W pewnym momencie nic nie mogło mnie oderwać od lektury. Tak mocno się zamotałam w odnalezieniu sprawcy, że nie zauważyłam tego co już od jakiegoś czasu się nie zgadzało i dokładnie wskazywało mordercę.
Ciechocinek jako miejsce zbrodni może wydawać się nieprawdopodobne, ale czy właśnie nie "najciemniej jest pod latarnią"?
Co powoduje,że człowiek staje się złym, że budzi się w nim mroczna strona i chce ujrzeć światło dnia?
Podobał się mi także wątek amerykańskiej przeszłości - chociaż mało prawdopodobny - to jednak dodał smaczku całości.
Czy da się napisać dobry, wciągający kryminał bez krwawych opisów? Da, a ta książka jest tego przykładem.
W Ciechocinku, tam gdzie dom zdrojowy… w tajemniczych okolicznościach giną kuracjusze. W najmniej oczekiwanym momencie przychodzi po nich mrok, a raczej skrywającą swoją tożsamość postać, która wydaje się działać jak profesjonalista, a jednak wcale nim nie jest. Jeśli chcecie odkryć, kto stoi za tragiczną serią zgonów pośród schorowanych staruszków, koniecznie sięgnijcie po powieść autorstwa Jędrzeja Osińskiego (@jedrzej.osinski) pt. „Martwi nie piszą listów” z oferty Wydawnictwa Pascal.
W powieści „Martwi nie piszą listów” jest wszystko, a nawet więcej niż moglibyśmy się spodziewać po rasowym kryminale. Jest dosyć opieszała policja i całkiem sprytny morderca, dziwne motywy zbrodni, seanse spirytystyczne i chiromancja, a do tego jeszcze sympatyczny, choć nieco podupadły na zdrowiu analityk danych, który mimo swojej fiksacji na punkcie pracy, daje się poznać jako wrażliwy i całkiem kontaktowy człowiek. Jest również jedna wspaniała pielęgniarka, która z pewnością podbije Wasze serca. Przekonajcie się sami!
Przyjemnie było tak pozwiedzać literacki Ciechocinek, „pokręcić się” wokół miejsc znanych i lubianych przez kuracjuszy, niemal poczuć na własnej skórze delikatne muśnięcia solankowej bryzy ze słynnego „Grzybka” i odpocząć w miejscach chętnie wybieranych przez wypoczywających w tym sanatoryjnym kurorcie. Autor wspaniale wykreował tę bliską jego sercu przestrzeń. Człowiek myślałby, że to raj, gdyby nie te zbrodnie.
Po lekturze tej książki wiem jedno: nigdy już nie spojrzę na pokrzywę i tulipana w ten sam, co dotychczas sposób. I nie ulegnę też przekonaniu, że w uzdrowiskowych miejscowościach wieje nudą. Jędrzej Osiński udowodnił bowiem, że Ciechocinek może być idealnym miasteczkiem zbrodni, pod warunkiem, że popuścimy nieco wodze Naszej fantazji.
Po cichu liczę na to, że to dopiero początek kryminalnej twórczości autora i już nie mogę się doczekać, do jakiego miejsca zabierze czytelników kolejnym razem…
Wiadomo, polecam!
To kryminał osadzony we współczesnych realiach. Akcja toczy się w Ciechocinku – mieście kojarzonym głównie z sanatorium i emerytami. Tymczasem właśnie tam dochodzi do serii niewyjaśnionych śmierci…
Od pierwszych stron książka przywołała mi na myśl kryminały z czasów PRL, które uwielbiam i się w nich zaczytuję . I nie traktuję tego jako zarzutu – wręcz przeciwnie! Tamte powieści cechował specyficzny, gęsty klimat strachu. Tutaj odnalazłam go ponownie.
Autor obficie korzysta z opisów – przyrody, pomieszczeń, a nawet ubiorów. Dla mnie to ogromny plus, bo dzięki temu mogłam naprawdę „wejść” w fabułę i dokładnie wyobrażać sobie poszczególne sceny. Dodatkowo doceniam lekko humorystyczne wstawki, które świetnie przełamują mroczną atmosferę.
To nie jest książka na „raz, dwa”. Wymagała ode mnie skupienia, ale to tylko podniosło satysfakcję z lektury. A najlepsze? Nie udało mi się odgadnąć, kto był mordercą. Końcowy wątek z pewnym sekretem dosłownie mnie zaskoczył – zamknęłam książkę ze zdumieniem na twarzy.
Podsumuję krótko: strach, mrok i zdumienie zakończeniem. Same plusy!
Z czym kojarzy Wam się Ciechocinek? Czy na pierwszy plan, kiedy o nim myślicie, wysuwa się sanatorium pełne kuracjuszy w emerytalnym wieku? To zdecydowanie dobry trop.
Jędrzej Osiński również podążył tym tropem, dołączając do naszych kuracjuszy jeszcze mordercę. I tu już tak łatwo z wyobraźnią nie jest. Bo to, co wydaje nam się, że wiemy czy odkrywamy, wcale takim prostym się nie okazuje. Autor wodzi nas za nos po to, by zgubić nasze tropy w oparach inhalatorium. Miesza nam szyki, pozwala na domysły, wskazuje poszlaki i drobne niuanse śledztwa, a w rzeczywistości bawi się z nami i nas mami. Świetnie skonstruowana fabuła, treść przemyślana do ostatniej kropki i bohaterowie niemal idealni. Metodycznie działający, myślący analitycznie i niezwykle dociekliwi. To czy ich polubimy czy nie tak naprawdę nie ma znaczenia, bo ich prężne działanie skupia na sobie całą naszą uwagę. I kiedy już jesteśmy pewni rozwiązania tej zagadki, Autor daje nam prztyczka w nos i zabawa trwa dalej, aż do pozwalającego zakończenia.
Niektórym mogą przeszkadzać rozbudowane opisy i niezbyt duża ilość dialogów, ale dla mnie właśnie ta nieszablonowość i sugestywność Autora daje pełen ogląd sytuacyjny i wprowadza czytelnika w myśleniowy chaos. Ma on poczucie zagubienia, błądzenia i mylnego rozumowania. Nie przestaje jednak kombinować i z pewną nerwowością, przewraca kartki, by znaleźć sens i osądzić.
Na osobną uwagę i ukłon w stronę Autora zasługuje też atmosfera powieści, która zagęszcza się jak las i jak on wciąga coraz bardziej. Mroczna, duszna i klaustrofobiczna, pełna legend i duchów nie tylko przeszłości. Wchodzisz na własną odpowiedzialnoś.
Szanowny Panie Jędrzeju, jakie to było dobre i jakie uzależniające. Dawno żaden kryminał nie sprawił mi takiej przyjemności, więc z niecierpliwością będę wyglądać kolejnej odsłony pańskiej twórczości.
Od siebie zostawiam zasłużoną "8" z ogromnym plusem za oprawę graficzną okładki (co daje nam "9"). Po prostu sztos.
Recenzja
Autor: Jędrzej Osiński
Wydawnictwo: Pascal
"Każdego dnia człowiek podejmuje dziesiątki decyzji i niestety zdarzają się wśród nich takie, które mogą wywrócić jego świat do góry nogami. A w najgorszym przypadku
sprawić, że się z nim pożegna."
Są takie powieści, które zaczynają się niepozornie, urlop, sanatorium, kilka znajomych twarzy, a kończą jako mroczna układanka, w której każda strona podsuwa nowe tropy i podważa to, co wydawało się oczywiste. Najnowsza książka Jędrzeja Osińskiego to właśnie taki literacki labirynt.
„Martwi nie piszą listów”, to kryminał, który od pierwszych stron wciąga czytelnika w gęstą, pełną napięcia atmosferę, w której każdy szczegół może mieć znaczenie. Przyciąga atmosferą niepokoju i tajemnicy.
Historia zaczyna się pozornie banalnie: Paweł Kruk, analityk danych i pracoholik, zostaje wysłany na przymusowy urlop, który miał być okazją do odpoczynku i zadbania o zdrowie.
Jednak zamiast relaksu czeka go seria wydarzeń, które szybko przeradzają się w niebezpieczne śledztwo. Już na samym początku pobytu w Ciechocinku Pawła zbiega się z zagadkową śmiercią kuracjusza w miejscowym inhalatorium, incydentu, który na pierwszy rzut oka wydaje się tragicznym wypadkiem, ale z każdą kolejną stroną staje się jasne, że to dopiero początek mrocznej układanki.
Muszę przyznać, że byłam zaskoczona obrotem spraw i w ogóle się nie spodziewałam, kim jest zabójca. Moje podejrzenia kluczyły w całkiem innym kierunku, i mile się zaskoczyłam.
W tej opowieści nic nie jest jednoznaczne. Autor w mistrzowski sposób miesza tropy i sugestie, prowadząc czytelnika przez coraz bardziej zawiłą sieć wydarzeń. Paweł, z racji swojego zawodu, ma analityczny umysł i zamiłowanie do szczegółów, co pozwala mu zauważać pozornie nieistotne fakty, które stają się kluczowe w śledztwie.
Kasia, nieśmiała pielęgniarka, której rozwój w trakcie książki jest równie fascynujący jak sama intryga. Z cichej, wycofanej postaci przeistacza się w odważną osobę, pokazując, że nawet najbardziej niepozorne osoby mogą odegrać kluczową rolę w odkrywaniu prawdy.
Motyw seryjnego zabójcy w powieści zostaje wykorzystany w sposób oryginalny i nieprzewidywalny, co podnosi napięcie i utrzymuje czytelnika w stanie ciągłej ciekawości.
Jednym z największych atutów powieści są szczegółowe opisy i umiejętne budowanie atmosfery. Osiński doskonale kreuje zarówno miejsca, jak i emocje bohaterów. Inhalatorium, leśne ścieżki, pokoje kuracjuszy, wszystko tętni napięciem i podszyte jest niepokojem. Czytelnik niemal czuje duszny, nieco klaustrofobiczny klimat sanatoryjnego świata, w którym nie wszystko jest tym, czym się wydaje. Nawet zwyczajne miejsca stają się świadkami dramatycznych zdarzeń, a cienka granica między przypadkiem a zbrodnią wisi w powietrzu.
Autor świetnie buduje postacie, nadając im wyraźne cechy i motywacje. Dzięki temu świat przedstawiony wydaje się wiarygodny, a czytelnik angażuje się w losy bohaterów, śledząc ich myśli, lęki i dylematy.
Osiński zgrabnie łączy klasyczny kryminał z thrillerem psychologicznym. Stopniowo buduje napięcie, chwilami je łagodzi, by nagle przyspieszyć i zaskoczyć kolejnymi zwrotami akcji. Każde wydarzenie, każda nowa postać i każda wskazówka wydają się prowadzić w oczywistym kierunku, tylko po to, by w finałowej scenie wywrócić wszystko do góry nogami. To książka, w której nawet drobne detale mają znaczenie, a najdrobniejsza informacja może stać się kluczem do rozwiązania zagadki.
Największą siłą tej powieści jest jednak atmosfera. Autorowi udało się stworzyć świat, w którym z pozoru zwyczajne miejsca inhalatorium, leśna ścieżka, pokój kuracjusza, pulsują napięciem i niepokojem. Czytając, ma się wrażenie, że śmierć czai się tuż za rogiem, a odpowiedź na pytanie „kto zabił?” nie jest ani prosta, ani jednoznaczna.
Autor podrzuca tropy, które wydają się oczywiste, by w finale całkowicie odwrócić kierunek śledztwa. Jednocześnie, dla bardziej wytrawnego czytelnika, niektóre momenty mogą wydawać się przewidywalne lub rozciągnięte. Tempo akcji miejscami zwalnia, co jednak pozwala autorowi na pogłębienie charakterystyki postaci i nastroju.
Autor w ciekawy sposób wykorzystuje motyw seryjnego zabójcy, prezentując oryginalne i nieprzewidywalne sposoby popełniania zbrodni. Każdy kolejny trup wprowadza większe napięcie, a czytelnik zaczyna sam próbować rozwikłać zagadkę, wciągając się w rolę detektywa. To powieść, w której nie można przewidzieć zakończenia, nawet najbardziej oczywiste tropy okazują się mylące.
Styl autora jest niesamowicie lekki, oszczędny, ale sugestywny. Dialogi brzmią naturalnie, a precyzyjne opisy pozwalają w pełni wczuć się w sytuację bohaterów. Narracja ma też wyraźny rys analityczny, fabuła jest jak misternie skonstruowana układanka, w której każdy detal może mieć znaczenie.
„Martwi nie piszą listów” to nie tylko opowieść o zbrodni, ale także refleksja nad ludzkimi słabościami, strachem i konsekwencjami decyzji z przeszłości. Historia pokazuje, jak cienka jest granica między logiką a irracjonalnym lękiem, jak przeszłość potrafi zatruć teraźniejszość i jak trudno uciec od sekretów, które ciągną się latami.
Podsumowując, jest to powieść zaskakująca, wciągająca, inteligentnie skonstruowana i pełna napięcia, która przypadnie do gustu zarówno fanom klasycznych kryminałów, jak i czytelnikom szukającym mrocznych, psychologicznych thrillerów. To historia, która zmusza do myślenia, analizowania i… nieustannego przewracania stron, by dowiedzieć się, kto naprawdę stoi za serią tajemniczych zgonów.
Pierwsze, za co muszę książkę i autora pochwalić to surowy bieszczadzki klimat, który dla mnie jest nieustannie znakomitym tłem dla mrocznych i wielowarstwowych śledztw. Osiński ma umiejętność tworzenia scenerii w sposób niezwykle plastyczny i wykorzystuje to świetnie, do podbijania aury niepokoju i ciekawości. A jeśli dodam, że w tej książce są nuty klasycznego kryminału, to już wiadomo, że jest dobrze.
Głównym bohaterem powieści jest Paweł Kruk, analityk danych, który robi wszystko to, czego ja nienawidzę, a jednak jako postać jest niezwykle ciekawy. W wyniku splotu wydarzeń Kruk podczas urlopu podejmuje się śledztwa. Fabularnym cieniem analityka jest Kasia postać niepozorna, jednak z niesamowitymi pokładami wewnętrznej siły i przyznam, że spodobała mi się relacja tej dwójki i dynamika ich współpracy, która jest mocną stroną tej historii.
Powieść zaczyna się zwyczajnie, bo od śmierci kuracjusza, która uznawana jest za nieszczęśliwy wypadek. Wraz z rozwojem wydarzeń ofiar przybywa, a ujawniane luki w śledztwie tylko komplikują intrygę. Okazuje się, że aby zrozumieć to co dzieje się obecnie, trzeba nieco pogrzebać w przeszłości, a to gwarantuje, że z szafy zaczną wypadać „trupy”?Osińskiemu udało się dozować napięcie, tak abym utrzymywała skupienie i towarzyszącą fabule niepewność.
Finał historii trzymał mnie w niewiedzy do samego końca i przyznaję, że zostałam zaskoczona. W książce spodobał mi się pomysł na detektywa amatora i ukazanie śledztwa z nieco innej dla mnie niespotykanej perspektywy. Osiński dobrze budował atmosferę i zdecydowanie w odpowiednich momentach potrafił podkręcić tempo opowieści. Nie jest to historia z mocno rozbudowaną warstwą psychologiczną, ale nie zmniejszyło to moich pozytywnych odczuć co do lektury.