

Biblioteka to miejsce pełne opowieści. Co może się wydarzyć, gdy jedna z nich stanie się rzeczywistością?
Lucy jest z pozoru zwyczajną bibliotekarką w prowincjonalnym amerykańskim miasteczku. Prowadzi spokojne życie w otoczeniu książek i dziecięcych opowieści. Do czasu aż pewnego dnia podejmuje decyzję, która wywróci ten porządek do góry nogami. Dziesięcioletni Ian, jej ulubiony podopieczny, wyróżnia się na tle swoich rówieśników – inteligentny, błyskotliwy, uwielbia czytać wszystko, co wpadnie mu w ręce. Chłopiec dorasta jednak w dusznym świecie zakazów i rygorystycznych zasad narzuconych przez kontrolującą matkę.
Gdy pewnego dnia Ian ucieka z domu i ukrywa się w bibliotece, Lucy staje przed dylematem: odwieźć chłopca do rodziców czy wyruszyć z nim w nieznane? Czy ucieczka będzie ratunkiem, czy uwikła ich oboje w poważniejsze tarapaty? Żadna decyzja nie wydaje się dobra, czas mija, a samochód Lucy niepostrzeżenie oddala się od domu Iana…
Wartka, pełna humoru fabuła, wyraziste postaci i mnóstwo emocji: od śmiechu po łzy wzruszenia. Nie ma przed czym uciekać to opowieść o wolności, odwadze i odpowiedzialności za innych, ale także o tym, jak czasem łatwo przekroczyć granice, gdy stawką jest życie drugiego człowieka. Debiutancka powieść Rebekki Makkai dziś tylko zyskała na aktualności.
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: WYDAWNICTWO POZNAŃSKIE SP. Z O.O., ul. Aleksandra Fredry 8, 61-701 Poznań (PL), adres e-mail: handlowy@wydawnictwopoznanskie.com
| Autor | Rebecca Makkai |
| Wydawnictwo | Poznańskie |
| Rok wydania | 2025 |
| Oprawa | twarda |
| Liczba stron | 360 |
| Numer ISBN | 978-83-68370-21-8 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788368370218 |
| Data premiery | 2025.02.20 |
| Data pojawienia się | 2025.02.14 |
| Dostępna liczba sztuk | |
|---|---|
| Dostępność całkowita | 81 szt. |
| Dostępność w naszym magazynie | 3 szt. (realizacja już jutro) |
Dostępność w punktach Bonito![]() |
|---|
| ul. Staromiejska 6 (50 m od Rynku) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| al. Pokoju 67 (wyspa w centrum handlowym M1) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Batorego 15B (przecznica od ul. Karmelickiej) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Dobrego Pasterza 122 (Prądnik Czerwony) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Josepha Conrada 79 (obok stacji BP) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Kluczborska 17 (przy pętli "Krowodrza Górka") | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Kobierzyńska 93 (osiedle Ruczaj-Zaborze) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Marii Dąbrowskiej 17A (50 m od CH Czyżyny) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Pawia 34 (blisko Galerii Krakowskiej) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Pilotów 2E (300 m od ronda Młyńskiego) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Wielicka 259 (wyspa w Galerii Mozaika) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Wysłouchów 3 (Kurdwanów) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Zakopiańska 62 (Park Handlowy Zakopianka) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 51 (skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 88 (Ursynów - metro Stokłosy) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| al. Niepodległości 54 (przy stacji metro Wierzbno) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Chmielna 4 (50 metrów od ul. Nowy Świat) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Czapelska 48 (200 m od ronda Wiatraczna) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Kondratowicza 37 (blisko Szpitala Bródnowskiego) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Żeromskiego 1 (przy stacji metra Słodowiec) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Plac Grunwaldzki 25 (w budynku Grunwaldzki Center) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Ruska 2 (przy Placu Solnym) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
Darmowa dostawa już od 199,00 zł
Przyznam się wam, że zaledwie kilka książek autorki przeczytałam i to bardzo dawno temu. Kiedy ujrzałam teraz jej powieść, coś mnie przyciągnęło, choć dopiero podczas lektury zauważyłam co. Autorka dała do myślenia, że towarzystwo i miejsce, w którym przebywamy, mają znaczny wpływ na to, kim się stajemy. Kobieca postać bibliotekarki spostrzegła, że kiedyś potrafiła robić rzeczy całkiem szalone, a odkąd rozpoczęła pracę w bibliotece, zaczęła wyglądać i zachowywać się jak babcia ze stażem na garsonki i kardigany. Spoważniała, stając się niczym wiekowa książka, której okładki nikt nigdy nie odnowił i należało szanować ją za to, gdzie jest. Kiedyś czuła się niczym jednotomowa powieść, porywając swoim wyglądem i poczuciem humoru, który każdy chciał czytać z jej twarzy. Teraz jednak jakby była dalszą częścią swojej serii, ale niedokończoną, z wyrwanymi stronami. Autorka zaserwowała nam postacie z ich własną postawą, mądrościami i kierunkami życia, które wyznawali. Nawet postać matki pewnego chłopca przekazała wykaz książek, których zabraniała czytać i wypożyczać swojemu dziecku. Z jednej strony była uważana za arogancką monetę, która choć o wysokiej stawce, nie mogła tego żądać. Z drugiej jednak strony ci, co akceptowali jej postawę, nie broniąc jej, dawali do zrozumienia, że najlepszym rozwiązaniem jest zaakceptować jej postać. Moneta nie zmieni swojej liczby, ale my możemy akceptacją zmniejszyć jej wartość wpływu na nasze życie. Autorka pokazała, że czasami nie myślimy o sensie naszego postępowania, tylko idziemy tam, gdzie wydaje nam się, że będzie dla kogoś najlepiej. Tutaj bibliotekarka bardzo lubiła chłopca, którego matka bardzo ograniczała. Chciała, aby żył według jej zasad, a on sam, zbuntowany, nie potrafił tego przetrwać. Kiedy uciekł z domu, znał tylko jedno miejsce, w którym czuł się bezpiecznie, i była to biblioteka. Od tej pory toczyło się życie na podstawie tego, co mówiono matce i tego, co chłopiec robił z kimś innym. Myślę, że wiele rzeczy da tutaj do myślenia, ale chyba najbardziej ta, że z kim przebywasz, taki się stajesz. Jeśli więc ktokolwiek po jej lekturze pomyśli, że nie czuje się dobrze w danym miejscu, to może jednak wpierw powinien zmienić towarzystwo?
Fantastyczna powieść, która daje do myślenia. Podkreśla, że nie w wychowaniu jest największe bogactwo, ale w książkach, które rozwijają nasze fantazje. Jeśli bowiem gdzieś mocno nas ciągnie, to nie należy się opierać. To zwyczajnie dusza już czuje, gdzie powinna być:-)
Lucy jest z pozoru zwyczajną bibliotekarką w prowincjonalnym amerykańskim miasteczku. Prowadzi spokojne życie w otoczeniu książek i dziecięcych opowieści. Dziesięcioletni Ian, wyróżnia się na tle rówieśników – inteligentny, błyskotliwy, uwielbia czytać wszystko, co wpadnie mu w ręce. Gdy pewnego dnia Ian ucieka z domu i ukrywa się w bibliotece, Lucy staje przed dylematem: odwieźć chłopca do rodziców czy wyruszyć z nim w nieznane? Żadna decyzja nie wydaje się dobra, czas mija, a samochód Lucy niepostrzeżenie oddala się od domu Iana.
Powieść, która wywraca emocje czytelnika do góry nogami. Rozśmiesza, wzrusza i zostawia z uczuciem lekkiego zamętu. Lucy oraz Ian wyruszają w szaloną podróż pełną zakazanych książek, tajnych misji i prób ocalenia własnej tożsamości. Mimo pozornej lekkości, pod warstwą humoru kryje się opowieść o nietolerancji, stygmatyzacji i potrzebie akceptacji. Autorka zgrabnie balansuje między żartem a poważniejszym tonem.
Decyzje podejmowane przez bohaterkę bywają niezrozumiałe, a momentami wręcz irracjonalne. W niektórych momentach utrudniało mi identyfikację z postacią. Zwłaszcza przeciągające się unikanie konfrontacji oraz niektóre z wyborów bohaterki. Bywały nienaturalne i wymuszone. Przez tą rozbieżność między emocjonalną szczerością a wiarygodnością, czasami czułam się zmęczona. Brakowało mi wspólnego mianownika.
Motyw literatury nie odgrywa pierwszoplanowej roli. Rozmowy o książkach są luźnym dodatkiem niż sercem historii. Książka jest przede wszystkim opowieścią o ucieczce przed schematami, o trudnych emocjach i szukaniu siebie w świecie pełnym sprzeczności. Opowieść o tym, że czasem najpiękniejsze chwile to te, które wydarzyły się niespodziewanie. Historia, która jednych oczaruje humorem i absurdem, a innych zostawi z uczuciem niedosytu.
,,Nie ma przed czym uciekać" to książka, która pochłonęła mnie całkowicie. Przeczytałam ją w dwa dni i czułam, że to za szybko – chciałam, żeby trwała dłużej. To jedna z tych opowieści, które sprawiają, że zapominasz o rzeczywistości i zaczynasz żyć historią bohaterów.
Lucy, bibliotekarka z małego miasteczka, i Ian, niezwykły dziesięciolatek, nieplanowanie wyruszają w podróż, która odmienia ich życie. To książka o drodze – dosłownej i tej wewnętrznej, którą każdy z nich musi przejść. Nie ma tu schematów, przewidywalnych zwrotów akcji czy oczywistych rozwiązań. Każdy wybór Lucy wydaje się jednocześnie słuszny i szalenie ryzykowny, każda decyzja niesie konsekwencje, które trudno przewidzieć. A jednak – nie sposób jej nie kibicować.
Ta powieść to coś więcej niż historia o kobiecie i chłopcu w podróży. To opowieść pełna miłości do literatury, do ludzi i ich skomplikowanych emocji. Jest w niej humor, który rozbraja, i smutek, który ściska za serce. Autorka prowadzi narrację z lekkością, ale jednocześnie nie boi się trudnych tematów. Nic nie jest tutaj podane wprost – refleksje pojawiają się między słowami, nie narzucają się, a jednak zostają z czytelnikiem na długo.
Styl Rebekki Makkai jest hipnotyzujący – prosty, ale jednocześnie pełen subtelnych niuansów i emocji. Słowa płyną tak naturalnie, że niemal nie zauważamy, jak głęboko wsiąkamy w świat bohaterów. To ten rodzaj prozy, która nie przytłacza ozdobnikami, a jednocześnie potrafi zachwycić każdym zdaniem. Czytając, nie chcemy się zatrzymywać, ale jednocześnie nie chcemy, by książka się skończyła.
To jedna z tych książek, po których trudno się otrząsnąć. Kiedy przewróciłam ostatnią stronę, przez chwilę siedziałam w ciszy, jakbym wciąż była w środku tej historii. I może w jakimś sensie wciąż tam jestem.
Jeśli szukasz powieści, która jest jednocześnie poruszająca i lekka, zabawna i pełna emocji, to właśnie ją znalazłeś. Naprawdę warto.
Przeczytałam wszystkie powieści Rebekki Makkai, które zostały wydane na naszym rynku i każda z nich jest inna, co tylko potwierdza szeroki wachlarz umiejętności pisarskich Autorki. „Wierzyliśmy jak nikt” to książka o miłości i prawdziwej przyjaźni, która przyniosła łzy i po której trudno było mi się otrząsnąć. Tę oceniłam najwyżej. „Mam do pana kilka pytań”, nieco lżejsza i oparta na zagadce kryminalnej, również nie unika trudnych tematów społecznych. A jak na ich tle wypada debiutancka powieść autorki „Nie ma przed czym uciekać, która miała swoją premierę 26 lutego?
Czy ja się śmiałam, czy płakałam? I jedno, i drugie, choć sama nie wiem których emocji finalnie było więcej. „Nie ma przed czym uciekać” to książka, która robi z emocjami fikołki jak na zajęciach z jogi dla początkujących, niby miało być spokojnie, a człowiek kończy w pozycji, w której nie wie, czy już się wzrusza, czy jeszcze śmieje przez łzy.
Lucy, 26-letnia bibliotekarka z działu dziecięcego, pewnego dnia poznaje Iana, dziesięciolatka z mózgiem profesora literatury i mamą z mentalnością cenzora PRL-u. Ich tajna misja? Czytać to, czego nie wolno. Zakazane książki. Zakazana wiedza. Zakazane przygody. Czyli wszystko to, co najlepsze w życiu i literaturze.
I kiedy już myślałam, że będzie to historia o urokach literackiego buntowania się, nagle Ian ląduje w grupie duszpasterskiej dla „zagubionych seksualnie”. Tak, dobrze czytasz. A prowadzi ją pastor Bob, człowiek o twarzy buraka i duszy... no cóż, bardzo skomplikowanej, którego życiową misją jest ratowanie innych przed tolerancją. Z jednej strony walczy z homoseksualnością, z drugiej bywa częstym gościem w gejowskich klubach, tłumacząc, że „posługa chorym” ma różne oblicza.
I wtedy, niczym w dobrej powieści sensacyjnej, Lucy zazwyczaj racjonalna, spięta, z niedojedzonym lunchem w torebce, zostaje porwana. Przez dziesięciolatka. Do Chicago. I jedzie, bo nie chce być posądzona o porwanie. Logiczne, prawda?
Brzmi absurdalnie? Tak. Śmiesznie? Zdecydowanie. Ale pod tą warstwą szalonych zwrotów akcji i cudownych dialogów kryje się historia, która uderza prosto w serce. O tym, jak łatwo zostać zaklasyfikowanym jako „problem”. O tym, że seksualność nie jest defektem, który można naprawić modlitwą i kolorowanką. I o tym, że czasem trzeba pojechać z dzieckiem do Chicago, żeby zrozumieć, kim naprawdę jesteśmy.
Rebecca Makkai stworzyła powieść, która równocześnie łaskocze i gryzie. A ja, cóż, dałam się pogryźć z przyjemnością. Bo nie ma przed czym uciekać, serio. Zwłaszcza przed tak dobrą książką.
Lucy pracuje jako bibliotekarka. Jej czytelnikiem jest 10-letni Ian – pasjonat literatury, lecz wychowywany w konserwatywnej rodzinie. Gdy chłopiec pewnego dnia ucieka z domu, chowa się w bibliotece. Odnajduje go tam Lucy i zabiera chłopca w podróż przez Stany Zjednoczone.
„Nie ma przed czym uciekać” to powieść o odwadze, zmianach, które chcemy dokonać w swoim życiu, wolności, a przede wszystkim poszukiwaniu celu. Można w tej historii również odnaleźć wątki związane z przyjaźnią, podejmowaniem pochopnych decyzji oraz szukaniem tożsamości.
Książka jest pełna uroku, ma w sobie ciepło, które powoduje, że czyta się przyjemnie. Ale jest też wrażliwa i refleksyjna. Myślę, że jej uniwersalność sprawi, że każdy w tej książce odkryje coś innego – coś, co dla każdego z nas jest bardziej istotne w życiu.