
„Kiedy wychodzimy, dziadek ściska mocno moją dłoń i każe mi czytać nazwy wszystkich ulic. Chce, żebym nauczył się wszystkich tras, które wspólnie przemierzamy, bo podobno jestem już dorosły i wkrótce będę chodził sam po tym świecie. A mnie wtedy aż zatyka, bo dziadek mówi to z dziwnie szklistymi oczami, jakich nigdy przedtem u niego nie widziałem…”
Gdy do domu Jana i jego rodziców wprowadzają się dziadkowie, ośmiolatek nie potrafi ukryć radości. Dziwne tylko, że rodzice wydają się bardziej zmartwieni niż szczęśliwi, a dom wypełnia się niezrozumiałym napięciem.
Jan i jego dziadek mają jednak swój własny świat – pełen spacerów, rozmów i drzew, które skrywają niesamowite historie. Każda wspólnie spędzona chwila splata się w mozaikę wspomnień, z których rodzi się niepowtarzalna więź.
Pamięć drzewa to poruszająca powieść, pozwalająca spojrzeć na świat oczami dziecka. To historia o wspomnieniach, które tworzymy, pielęgnujemy i czasem tracimy. O tym, jak ważna jest pamięć i bliskość, nawet wtedy gdy w każdej chwili możemy je utracić.
Otulająca opowieść, która zostawia ciepły ślad w sercu i na długo pozostaje w pamięci.
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Społeczny Instytut Wydawniczy Znak Sp. z o.o., ul. Kościuszki 37, 30-105 Kraków (PL), numer telefonu: 126199500, adres e-mail: sekretariat@znak.com.pl
| Autor | Tina Valles |
| Wydawnictwo | Znak |
| Rok wydania | 2026 |
| Oprawa | twarda |
| Liczba stron | 272 |
| Format | 12.4 x 19.5 cm |
| Numer ISBN | 978-83-8427-058-5 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788384270585 |
| Wymiary | 124 x 195 mm |
| Data premiery | 2026.01.26 |
| Data pojawienia się | 2025.12.15 |
| Dostępna liczba sztuk | |
|---|---|
| Dostępność całkowita | 1253 szt. |
| Dostępność w naszym magazynie | 21 szt. (realizacja jeszcze dzisiaj) |
Dostępność w punktach Bonito![]() |
|---|
| ul. Staromiejska 6 (50 m od Rynku) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Pokoju 67 (wyspa w centrum handlowym M1) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Batorego 15B (przecznica od ul. Karmelickiej) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Dobrego Pasterza 122 (Prądnik Czerwony) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Josepha Conrada 79 (obok stacji BP) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Kluczborska 17 (przy pętli "Krowodrza Górka") | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Kobierzyńska 93 (osiedle Ruczaj-Zaborze) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Marii Dąbrowskiej 17A (50 m od CH Czyżyny) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Pawia 34 (blisko Galerii Krakowskiej) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Pilotów 2E (300 m od ronda Młyńskiego) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Wielicka 259 (wyspa w Galerii Mozaika) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Wysłouchów 3 (Kurdwanów) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Zakopiańska 62 (Park Handlowy Zakopianka) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 51 (skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 88 (Ursynów - metro Stokłosy) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Niepodległości 54 (przy stacji metro Wierzbno) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Chmielna 4 (50 metrów od ul. Nowy Świat) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Czapelska 48 (200 m od ronda Wiatraczna) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Kondratowicza 37 (blisko Szpitala Bródnowskiego) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Żeromskiego 1 (przy stacji metra Słodowiec) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Plac Grunwaldzki 25 (w budynku Grunwaldzki Center) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Ruska 2 (przy Placu Solnym) | Zamów i odbierz już jutro |
Darmowa dostawa już od 199,00 zł
Są książki, których głównym celem jest wzruszenie czytelnika. W ich przypadku nie dyskutuje się o formie czy sposobie wydania, ale o sentymentalnym przesłaniu, które ze sobą niosą. O wyborze słów rozbudzających wspomnienia i przypominających o zapachach charakterystycznych dla naszego dzieciństwa. I właśnie taką opowieść daje nam „Pamięć drzewa” Tiny Vallès.
To historia, którą można przeczytać w jeden wieczór, ale pozwala dostrzec uroki codzienności. A to chyba ta wartość, o której najczęściej zapominamy w dorosłym życiu. Książka opowiada o momencie, gdy jedno pokolenie wprowadza się do domu drugiego, a rodzinne relacje nabierają zupełnie innego wymiaru. Wszystko widzimy oczami dziecka, ale z mądrością charakterystyczną dla dorosłego człowieka. A każde ostatnie zdanie w rozdziale wybrzmiewa wyjątkowo mocno.
Przekaz jest prosty, ale ubrany w niezwykle poetycki język. Konia z rzędem temu, kto nie poczuje wzruszenia nad przedstawionymi tu metaforami i nie dostrzeże głębi w poszczególnych zdaniach. Blurb na okładce zapowiada, że to treść mądra jak „Oskar i Pani Róża”. I rzeczywiście trudno się z tym nie zgodzić, bo oba tytuły mają ze sobą dużo wspólnego. Przede wszystkim podobną dawkę czułości i to nieoczywiste zaangażowanie, a ta historia jest naprawdę intymna, choć niepozorna. Sama okładka, mimo że twarda, mnie osobiście nie powala, ale obraz płaczącej wierzby bez dwóch zdań wyrył mi się w pamięci i szybko z niej nie ucieknie.
Polecam, jeśli tak jak ja lubicie czasem wzruszyć się nad książką. Niby to tylko powieść, czyjaś wyobraźnia przelana na papier. A jednak wspólna. I chyba międzypokoleniowa.
Są takie książki, które czyta się sercem, a nie tylko oczami. Takie, które nie krzyczą fabułą, nie pędzą akcją, a mimo to zostają w człowieku na długo. Ta właśnie do nich należy.
To niezwykle symboliczna, czuła opowieść o przemijaniu, odchodzeniu i o tym, co zostaje po człowieku, gdy znika jego obecność. O pamięci — tej kruchej, ulotnej, a jednocześnie tak potężnej. O wspomnieniach, które potrafią zakorzenić się w nas głęboko i trwać, nawet gdy wszystko inne zaczyna się rozpadać.
Autorka w subtelny sposób pokazuje, jak wielką siłę mają relacje rodzinne. Jak ważna jest bliskość, obecność i przekazywanie tego, co najcenniejsze — wartości, historii, emocji. Motyw drzew, który przewija się przez tę opowieść, jest tu czymś więcej niż tylko tłem. Staje się symbolem pamięci — tej, która rozrasta się w nas jak korzenie, splata z przeszłością i daje oparcie, gdy rzeczywistość zaczyna się chwiać.
To również historia o chorobie — trudnej, bezwzględnej, odbierającej człowiekowi to, co najbardziej go definiuje. Chorobie, która nie boli fizycznie, ale zabiera wspomnienia, świadomość i tożsamość.
„Najpierw stracę pamięć, a potem zniknę ja sam”.
Te słowa wybrzmiewają szczególnie mocno, kiedy poznajemy historię z perspektywy 10-letniego Jana. To właśnie ten dziecięcy punkt widzenia nadaje całej opowieści wyjątkowej głębi. Jan, mimo swojego wieku, rozumie więcej, niż mogłoby się wydawać. Widzi, co dzieje się z dziadkiem, i próbuje — na swój sposób — zatrzymać to, co nieuchronne.
Dziadek z kolei, świadomy postępującej choroby, robi wszystko, by zostawić po sobie jak najwięcej. Wspomnienia, lekcje życia, drobne historie. W zwykłych rozmowach, codziennych czynnościach, prostych gestach kryje się tu prawdziwa magia — esencja relacji i sens bycia razem.
To właśnie w tych „małych rzeczach” ta książka jest najpiękniejsza.
Czytając ją, trudno nie wrócić myślami do własnych doświadczeń. Do ludzi, którzy powoli znikali. Do momentów, kiedy patrzy się na bliską osobę i ma się świadomość, że każdego dnia jest jej trochę mniej…
Ta historia poruszyła we mnie coś bardzo osobistego. Przywołała wspomnienia, które gdzieś we mnie były — ciche, schowane, ale wciąż żywe. I może właśnie dlatego wybrzmiała jeszcze mocniej.
To książka melancholijna, wzruszająca, pełna prostych, ale ważnych prawd. Niby zwyczajna, a jednak niezwykle głęboka. Taka, która nie potrzebuje wielkich słów, żeby powiedzieć wszystko.
Tę książkę warto przeczytać... Zatrzymać sie na chwilę, bo dzięki niej inaczej spojrzycie na mijane po drodze do pracy drzewa, przypomnicie sobie jak to było kiedy dziadek obierał wam jeszcze jabłka (a może do dziś macie takich dziadków?), wrócicie do chwil kiedy sami byliście 10-letnimi dziećmi i choć wiele rozumieliście, dorośli za wszelką cenę chcieli was przed smutnymi wiadomościami chronić. Tu więź z dziadkiem pokazana jest niezwykle dojrzale, mądrze i naprawdę można się tym zainspirować. Powieść wyjątkowa - bez dwóch zdań.
Cóż można powiedzieć o tej lekturze? Jest wyjątkowa, mocna i niezwykle ważna. Na niespełna trzystu stronach, w krótkich rozdziałach zawarto całe życie jednej rodziny i wszystko, co w nim najistotniejsze. To prosta prawda z elementami poezji - uważności na otaczającą nas naturę, na drzewa, które dają cień, pną się w górę, ciągną korzeniami wgłąb ziemi po której stąpamy. Mam wrażenie, że dzięki tej książce bardziej doceniłam nadchodzącą wiosnę i uważam, że każdemu dobrze zrobi jej przeczytanie.
Wcale mnie nie dziwi, że wszyscy się tą książką zachwycają, bo ja tak samo, już od pierwszych zdań wiedziałam, że wybuchnie między nami gorąca, piękna miłość i wdzięczność za wszystkie emocje które mi dostarczyła. No jak to ja, nie mogłam się nie poryczeć, ale niczego nie żałuję, bo Tina Valles katalońska pisarka przypomniała mi jak bardzo tęsknie za moimi dziadkami... Piękna, ciepla, niepowtarzalna, jedyna w swoim rodzaju. Jeśli masz w serduszku miejsce na wielkie emocje, wzruszenia i tęsknoty, czytaj ,,Pamieć drzewa". Nie pożałujesz
Ta książka wzruszyła mnie ogromnie. Trafiła we mnie z siłą, której się nie spodziewałam, dokładnie tam, gdzie przechowujemy najdelikatniejsze wspomnienia.
Historia Jana i jego dziadka, opowiedziana z perspektywy dziecka, ma w sobie coś boleśnie prawdziwego. Kiedy dziadkowie wprowadzają się do domu, chłopiec czuje radość i ekscytację, choć dorośli zdają się dostrzegać więcej niepokoju niż szczęścia. Ten kontrast jest jednym z najmocniejszych elementów powieści, dziecko widzi świat sercem, dorośli widzą go przez pryzmat odpowiedzialności, lęku i tego, co nieuchronne.
Relacja Jana z dziadkiem poruszyła mnie szczególnie, bo nie sposób czytać tej książki obojętnie, jeśli samemu nosi się w sobie pamięć ukochanego dziadka. Czytając, co chwilę wracałam myślami do mojego, nie ma go już na tym świecie od ponad dwudziestu lat, a jednak był przy mnie na każdej stronie. Przypomniałam sobie, jak uczył mnie tabliczki mnożenia, z cierpliwością i spokojem. Jak zabierał mnie na wycieczki rowerowe, które wtedy wydawały się zwyczajne, a dziś są bezcennymi skarbami pamięci. Jak po prostu się mną opiekował, cicho, bez wielkich słów, za to całym sobą. I chyba nikt inny nie potrafił tak ogrzewać moich zimnych dłoni jak on.
Motyw drzew i spacerów jest w tej książce wyjątkowo symboliczny. Drzewa stają się nośnikami pamięci, świadkami życia, metaforą tego, co trwa nawet wtedy, gdy ludzi już nie ma. Autorka pokazuje, że wspomnienia nie znikają, one zapuszczają w nas korzenie.
„Pamięć drzewa” to książka krótka, ale zostająca w czytelniku na długo. O bliskości, o pamięci, o stracie, która nie musi oznaczać zapomnienia. To opowieść, która uczy uważności na ludzi, na chwile, na te drobne codzienności, które z czasem okazują się najważniejsze. Jeśli macie w sercu kogoś, kogo już nie ma, ta książka prawdopodobnie sprawi, że zapłaczecie. Ale będą to dobre łzy.
„Pamięć drzewa" to emocjonalna historia, która mną wstrząsnęła i sprawiła, że nie mogłam przestać o niej myśleć. Po zamknięciu książki, po przeczytaniu ostatniej strony, zdołałam powiedzieć tylko „wow" i wpatrywać się w sufit przez dłuższy czas. Nie ukrywam też, że poleciały mi przy niej łzy. Gdy się pojawiają, wiem, że do tej lektury będę wracać nieraz.
Powieść opowiedziana oczami dziecka to taka, która wywołuje w czytelniku bolesną nostalgię, zmartwienie i chęć, by bohaterowi oraz jego bliskim wszystko poszło jak najlepiej - bez bólu, bez zmartwień, bez zbyt szybkiego dorastania. Bo właśnie ta niewinność i szczęście są najpiękniejszym etapem życia. To moment, kiedy dziecko nie jest jeszcze w stanie od razu powiedzieć, że dzieje się coś złego.
„A mnie wtedy aż zatyka, bo dziadek mówi to z dziwnie szklistymi oczami, jakich nigdy przedtem u niego nie widziałem"
Cytat ze strony 13
Pierwszą rzeczą, na którą zwróciłam uwagę podczas czytania, było stwierdzenie, by patrzeć nie na sklepy, a na ulice, ponieważ one się nie zmieniają. To właśnie dzięki nim zapamiętamy trasę. Całkowicie się z tym stwierdzeniem zgadzam, choć dotychczas tego nie praktykowałam. Poczułam, że to właśnie w tych ścieżkach można zakopać wspomnienia.
Oprócz tego już wtedy zaczęłam czytać między słowami, a pewne zdanie sprawiło, że przeszło mnie nieprzyjemne uczucie w brzuchu. Dosłownie sam początek książki sprawił, że zaczęłam się martwić, co wydarzy się dalej i czy nie będę płakać. Już sam fakt, że historia jest opowiedziana z perspektywy małego, prostodusznego chłopca, sprawia, że uderza dwa razy mocniej i, chcąc nie chcąc, staje się nadzwyczaj poruszająca. Każde zdanie czyta się najdokładniej, jak się potrafi, by odkryć jeszcze większą głębię.
„Nie puszczając dziadka, odwróciłem głowę i zobaczyłem babcię patrzącą na nas oczami pełnymi szczęścia, choć w tym spojrzeniu malował się też smutek. [...] Babciną koszulę też udekorowałem plamą łez, niczym medalem"
Cytat ze strony 155
Książkę czyta się szybko ze względu na krótkie części i niezwykle łatwy, acz barwny język Tiny Vallès. Jest również prosta, choć nie w negatywnym znaczeniu tego słowa. Proszę też nie mylić jej z lekką, bo nią absolutnie nie jest. Same rozdziały są niesamowicie krótkie (bardzo, bardzo krótkie), ale myślę, że do tego typu pozycji pasują idealnie. Im krótsze, tym więcej zostawiają do namysłu i tym bardziej uderzają, jakby były wspomnieniami.
Brakuje mi słów. Naprawdę, to jeden z nielicznych razy, kiedy brakuje mi słów i nie mam pojęcia, jak napisać tę recenzję. Mam ochotę w każdym zdaniu pokazywać, jak bardzo ją polubiłam i jak mocno się wciągnęłam, jak mnie poruszyła oraz jak bardzo o niej nie zapomnę. Strona 180? Byłam we łzach, musiałam zamknąć książkę i przeczekać. Zdanie wypowiedziane przez dziadka po prostu bolało w sercu.
Motyw drzewa wcale nie pojawia się tylko na chwilę. Wierzba jest czymś więcej niż krótką wzmianką - ona jest całą historią. Można ją odebrać dosłownie, ale też myśleć o niej w kontekście symboliki.
„- Dziadku, ty wiesz, kiedy o czymś zapominasz?"
Cytat ze strony 169
„Pamięć drzewa" pokazała mi, że warto dzielić się wspomnieniami i spędzać czas z tymi, których kochamy. Że trzeba korzystać z życia, póki można i póki mamy wspomnienia, bo kiedyś może dojść do tego, że je stracimy. To wyjątkowa książka i jestem zdania, że warto ją przeczytać, nawet jeśli wolicie inny rodzaj literatury. Jest spokojna, emocjonująca i taka, którą można przeczytać w jedną noc. Pozycja godna polecenia.
,,- Nie wiem, co zapomnę, a czego nie, kiedy i jak. Ale wiesz, co robię z tym, czego nie chcę zapomnieć?
- Co?
- Zamiast w głowie zachowuje to w sercu, bo tej pamięci nigdy nie stracę”
Mały Jan nie posiada się z radości na wiadomość, że ukochani dziadkowie mają zamieszkać razem z nim i jego rodzicami. Nie rozumie zmartwienia i niepewności malującej się na twarzy mamy i taty. On gdyby mógł, unosiłby się nad ziemią ze szczęścia. Jest przekonany, że to będzie wyjątkowy czas pełen wspólnych zabaw i śmiechu. Tak bardzo wyczekiwane chwile przynoszą Jankowi wiele wspaniałych wspomnień, ciekawych rozmów i spacerów w obecności dziadka Joana. Dopiero z czasem zaczyna zauważać, że dziwna cisza i uniki są zapowiedzią poważnych zmian.
Dziadek jest świadomy tego co przyniesie mu przyszłość. Czuje się bezsilny, ale z wielką miłością buduje swój obraz w pamięci wnuczka. Wie, że nawet jeśli on kiedyś utraci pamięć, pamięć o nim nie przeminie. Dzieli się z Janem swoimi myślami, poświęcając mu najcenniejsze co ma, czas.
,,Pamięć drzewa” to powieść ponadczasowa, pełna refleksji i życiowej mądrości. Taka, którą warto, a nawet trzeba się delektować. Autorka niemal z namaszczeniem przedstawia świat z punktu widzenia dziecka. Jego pełne niewinności i oddania serduszko, które widzi codzienność swoimi beztroskimi oczkami. Nie rozumie bezsilności dorosłych wobec trudnej choroby. Choroby, która kawałek po kawałku zabiera mu bezpowrotnie ukochanego dziadka, jednocześnie ucząc radości z drobnych i czułych gestów. Tego, że dopóki mamy dzisiaj, warto cieszyć się każdą chwilą jaką obdarowało nas życie.
,,Cokolwiek się stanie, nie musisz przestać być dzieckiem. Ja wciąż nim jestem, jeśli mi pozwalają”
Doceniam naturalność pióra Autorki, jego lekkość oraz formę w jakiej powstała ta historia. Pisana oszczędnie, ale z wielką empatią i zrozumieniem. Ma w sobie coś, co zostaje zarówno w sercu, jak i w myślach. Podobnie jak ,,Oskar i Pani Róża” jest niesamowita. Dotyka głębiej, przekonując jak istotna jest uważność na życie. Delikatnie daje do zrozumienia, by każdy z nas zwolnił i dostrzegł piękno jakie nas otacza. Jest jedną z tych książek po którą powinien sięgnąć absolutnie każdy. Z czystym sumieniem polecam.
(...) "Są odpowiedzi, które przychodzą same, po jakimś czasie, może jedna za drugą, jak okruchy chleba na grzbietach mrówek albo jak śpiew konika polnego wibrujący w powietrzu"
Od kiedy z Janem i jego rodzicami zamieszkał dziadek i babcia, w głowie chłopca każdego dnia mnożyło się mnóstwo pytań. Część z nich wypowiadane na głos nie zawsze odrazu doczekały się odpowiedzi, na niektóre sam Jan ją odnajdywał, ale najczęściej to dziadek ich udzielał, choć nie zawsze wprost. Chłopiec początkowo szczęśliwy ze wspólnego mieszkania, gdy odkrył prawdziwą przyczynę tej zmiany, nie chciał się z tym tak poprostu pogodzić. Od teraz, każda chwila jaką udało mu się spędzić z dziadkiem, była bezcenna w oczach dziecka i połączyła ich nierozerwalną, wyjątkową więzią.
"Pamięć drzewa" to przepiękna, poruszająca opowieść o budowaniu wspomnień w obliczu choroby, która podstępnie wysysa je po kawałku, każdego dnia, pozostawiając zimną pustkę. Ale zanim to nastąpi, główni bohaterowie powieści, Jan i jego dziadek, bo właśnie oni i ich niezwykła relacja, stanowią trzon całej historii, starają się chwytać każdą chwilę. Rzeczywistość ukazana oczami dziecka, którego szczęśliwy świat zostaje w jednej chwili zdominowany chorobą ukochanego dziadka, staje się codzienną walką o budowanie bliskości z uważnością na drugiego człowieka, na słuchanie sercem, pielęgnowanie pamięci i wyłapywaniu ulotnych momentów. To właśnie one w przyszłości będą jak linia ratunkowa, którą można chwycić i mocno się jej trzymać. Nawet, gdy nie wszystko jest do zrozumienia na już, dla dziecięcego umysłu.
Fabuła książki niezwykle prosta w przekazie, a jednocześnie tak mocno refleksyjna, przykuwa uwagę czytelnika na to co ważne, na te drobne gesty, wspólnie spędzany czas, na zatrzymanie się choćby po to, by z zachwytem poprzyglądać się drzewom, dostrzec to, co w zabieganiu nie dostrzegalne... Póki nie jest za późno..
Polecam z całego serca, jeśli jeszcze nie czytaliście. Ta książka pozostanie w mojej pamięci na długo czas.
Z powodzeniem można tą książkę przeczytać na raz, ale w sercu zostanie na kilka lat o ile nie na zawsze. Czytałam ją w korytarzy oczekując na moją kolejkę i powiem wam, że z chwili na chwilę coraz bardziej inaczej patrzyłam na otaczających mnie ludzi. Już nie widziałam pani, która wszystkiego się czepia. Innej, która stara się zachować młodość ekscentrycznym ubiorem oraz tej, która oskarżycielsko patrzyła na każdego. Ujrzałam wtedy ludzi samotnych, złych na siebie za to, że czegoś nie zrobili, czy też, że do czegoś nie doszli. Już tłumaczę wam dlaczego.
,,Pamięć drzewa" jest historią, która zahipnotyzuje was od pierwszej strony. Opowiada o chłopcu, który uwielbia swojego dziadka. Ilekroć zaczyna o nim wspominać widzimy jak ważny jest w jego życiu. Pewnego dnia wychodzi na to, że oboje jego dziadków wprowadzą się do jego domu. On te zmiany opisuje nam, jednak jakby nie chciał dopuścić do siebie prawdy. Czytamy o chwilach, kiedy jego dziadek był w pełni sprawny umysłowo. Kiedy ze spokojem wypełniał krzyżówkę i snuł opowieści ze swojego młodego czasu. Jednak nadchodzi czas, że pewnego słowa stają się być niedokończone. W połowie opowieści temat cichnie, a oczy mgielnie wpatrują się w punkt za oknem. Codzienność przestaje być powtarzalna, do jedzenia dochodzą nowe dodatki, a przytulanie drzewa zdaje się być tylko jego cieniem o którym przestaje mówić. Za każdym razem chłopiec złości się tłumacząc, że nic się nie stało. Nie chce aby jego głowa zatwierdziła ubytki do których dochodzi w towarzystwie dziadka.
,,Wtedy ja solidarnie wstaję również i zbieram hałaśliwe szklanki, a zaraz za mną dziadek chwyta obiema dłońmi misę z owocami i niesie ją, ciągnąc za sobą nogi, jakby to ona szła z nim do kuchni, a nie na odwrót."
,,I tym sposobem dokonałem odkrycia, że domy dziadków mają swój szczególny zapach, ale nie wszystkie pachną tak samo,"
,,- Zdjęcia bardzo pomagają pamiętać...
-Ale nie masz żadnego zdjęcia twojej wierzby płaczącej, dziadku?
- Nie. Ale to dobrze.
-Dobrze?
-W ten sposób pamiętam ją tak, jak chcę."
Bądźcie pewni, że takiej książki o przemijaniu nie da się od tak wymazać z pamięci. Jak to dziadek chłopca powiedział, człowiek ma dwie pamięci. Tą w umyśle i tą w sercu. Chłopak zadaje pytania dziadkowi odnośnie demencji. Wiecie jaką dostał odpowiedź? Spytał, czy drzewo wie, że traci liście, czy tylko my to zauważamy? Pomimo krótkich treści tytułowanych dosadnie znajdziecie tutaj bardzo wiele mądrości, wiele wrażliwości oraz opisów sytuacji, które mogą występować, lub wystąpią w życiu wielu osób. W takim stanie jak dziadek chłopca jest moja babcia. Może dlatego bardzo osobiści ją odebrałam...
Są książki, które od pierwszego wejrzenia zapadają ci w serce i pamięć. Takie, które wręcz nawołują do przeczytania i obiecują tak wiele, że nie możesz przejść koło nich z obojętnością. Tak było tym razem.
I choć zupełnie inaczej wyobrażałam sobie tę powieść, to dostałam znacznie więcej niż mogłam oczekiwać.
Piękna, subtelna okładka, z której cisza aż wybrzmiewa i obietnica wzruszenia wpisana w tytuł i postaci. Twarda oprawa gwarantująca wrażenie niezłomności i trwałości rodzinnych więzi.
I ono, drzewo pełne wspomnień, z historią zapisaną i wrośniętą w system korzeniowy. A ponad tym wszystkim powieść pełna czułej treści i słów, które przenikają do głębi. Są niezwykle ciepłe, opiekuńcze i w swej prostocie poruszają najczulsze struny duszy.
To historia widziana oczami małego chłopca, opowiedziana z niezwykłą szczerością, wdzięcznością, a przede wszystkim świadomością godną dojrzałego człowieka. To jego opowieść o codzienności, o relacji z dziadkiem, o przeżyciach, które budują poczucie bezpieczeństwa i pozwalają wzrastać w miłości i przyjaźni. I o wspomnieniach, które ogrzewają serce od środka i zostają zapisane w pamięci na zawsze. Są jak ulubione smaki dzieciństwa, niepowtarzalne, proste i szczere, słyszalne jak tykanie zegara i trwałe jak pamięć drzewa.
Ta powieść roztkliwia i wzrusza, stawia na ogromną uważność w stosunku do życia, do bliskich nam osób, do łączących nas relacji i zależności. Pełna wyjątkowości i metaforycznego przesłania.
To książka, która troszczy się o czytelnika, wzrusza do głębi i pozostawia go z mnóstwem pytań. A na nie odpowiedzi należy szukać w najmniejszych szczelinach własnego serca.
Jeśli kochacie książki nieoczywiste, niespieszne i zostawiające po sobie ślad w duszy i sercu, to ta Was zachwyci. Pozwólcie sobie na rozważanie i spokojną refleksję nad przemijaniem, ale przede wszystkim nad byciem tu i teraz i pielęgnujcie wspomnienia. To one tworzą mosty pomiędzy pokoleniami.
Ode mnie, prosto z serca 10/10.
„Pamięć drzewa” Tiny Vallès to jedna z tych książek, które czyta się sercem, a nie tylko oczami. Już od pierwszych stron wciąga w świat ośmioletniego Jana i jego dziadka, sprawiając, że człowiek zaczyna patrzeć na codzienność trochę inaczej — uważniej, z większą czułością. To opowieść o drobnych gestach, wspólnych spacerach, rozmowach i o tym, jak zwykłe chwile potrafią zostawać w pamięci na zawsze.
Jan, chłopiec wrażliwy i ciekawy świata, cieszy się, gdy w jego domu pojawiają się dziadkowie. Jednak nie wszystko jest takie proste — rodzice chłopca wydają się bardziej zmartwieni niż szczęśliwi, a w domu unosi się subtelne napięcie. Mimo to Jan i dziadek znajdują własny świat — świat pełen historii, które kryją się w drzewach, w nazwach ulic, w wspólnie spędzonych chwilach. To właśnie dzięki nim Jan uczy się patrzeć, słuchać, pamiętać i doceniać to, co pozornie zwykłe, a tak naprawdę bezcenne.
Bohaterowie są prawdziwi i niezwykle poruszający. Jan to dziecko, które obserwuje świat z niewinnością i uważnością, ale też z pewnym ciężarem, bo dostrzega emocje dorosłych, których nie do końca rozumie. Jego dziadek jest pełen ciepła, cierpliwości i mądrości — ktoś, kto uczy, że pamięć to nie tylko wspomnienia, ale także troska o to, co i kogo kochamy. Ich relacja jest piękna w swojej prostocie, a jednocześnie głęboka i poruszająca, bo pokazuje, że bliskość nie zawsze musi być wielkim gestem czy głośnym słowem — czasem wystarczy spacer, wspólna rozmowa i obecność.
Emocje w tej książce są niezwykle subtelne, a jednocześnie mocno oddziałujące. Jest radość, zachwyt nad codziennością, wzruszenie, nostalgia, a momentami lekki smutek, bo Vallès przypomina nam, że życie jest ulotne, że chwile mijają i że czasem tracimy coś, zanim zdążymy to docenić. Podczas czytania czuć ciepło, bezpieczeństwo, ale też kruchość życia — taką, która sprawia, że zatrzymujemy się na chwilę i zaczynamy myśleć o własnych wspomnieniach, bliskich i tym, co naprawdę jest ważne.
To powieść obyczajowa, która sprawdzi się dla każdego, kto chce się zatrzymać i spojrzeć na świat oczami dziecka, przypomnieć sobie siłę wspólnych chwil i znaczenie pamięci. Dzieci odnajdą w niej ciekawą perspektywę świata, a dorośli mogą przypomnieć sobie, jak ważne są drobne gesty, rozmowy i czułość w codziennym życiu.
„Pamięć drzewa” zostawia w sercu ciepły ślad. To książka, która sprawia, że chce się zwolnić tempo, popatrzeć na otoczenie z uwagą i zatrzymać chwilę, zanim przeminie. Historia Jana i jego dziadka uczy nas, że pamięć i bliskość to najcenniejsze skarby, które możemy pielęgnować, a czas spędzony z ukochanymi osobami tworzy więź, której nic nie jest w stanie zniszczyć.
Po jej przeczytaniu człowiek wychodzi trochę spokojniejszy, bardziej wrażliwy i wdzięczny za to, co ma tu i teraz. To opowieść, do której chce się wracać, do której chce się zaglądać między wiersze i między drzewa, które pamiętają nasze historie — i zdecydowanie warto po nią sięgnąć.
„Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą”… .Te słowa ks. Jana Twardowskiego chyba najlepiej podsumowują ból i cierpienie po odejściu najbliższych… Ja lata temu nie mogłam się z nimi jednak pogodzić - po śmierci ukochanego dziadka mój świat się załamał… A byłam dorosła, miałam już męża… Zupełnie inaczej niż Jan - bohater książki autorstwa Tiny Vallès „Pamięć drzewa”. .Chłopiec uczęszcza do szkoły i na początku nie zdaje sobie sprawy, dlaczego jego dziadkowie przeprowadzili się do jego domu. Cieszy się ze wspólnego spędzania czasu z dziadkiem - ich powrotów ze szkoły i objaśniania świata. Dopiero z czasem zauważa, co tak naprawdę się dzieje, że jego ukochany dziadek ciężko choruje - traci pamięć i niedołężnieje i że ten ich „wspólny świat” może niedługo runąć niczym domek z kart… .Jakże to była piękna opowieść! Oszczędna w formie, ale właśnie taka, jaka powinna być! - nie potrzeba tu zbędnych ozdobników! To historia o odchodzeniu - powolnym, z początku nawet i niezauważalnym. To też opowieść o wspomnieniach, które należy pielęgnować, doceniać każdą wspólną chwilę, bo nie wiemy, która z nich może być tą ostatnią… .Historia opowiedziana oczami dziecka, które na początku nic z tego nie rozumie, nie dopuszczone do „spaw dorosłych” nie zdaje sobie sprawy z powagi sytuacji, co i w pewnym sensie jest dobre - odczuwa radość z bliskości, nie mając z tyłu głowy poczucia, że to może ostatni raz… .„Pamięć drzewa” to piękna, ale i bardzo smutna opowieść, która pozostaje z nami na długo - ze mną na pewno! Mój zachwyt nad nią nie ma końca, a i brak mi słów, by godnie ją tu opisać.
„Pamięć drzewa” to prosto napisana opowieść o zwykłej hiszpańskiej rodzinie. Jest Jan, ośmioletni chłopiec, są rodzice i dziadkowie, którzy od niedawna mieszkają z nim.
Dla dziecka to duża zmiana w życiu. Jednak początkowa ekscytacja spędzaniem czasu z dziadkami non-stop przeradza się w baczną obserwację upływającego czasu i próbę zrozumienia zachodzących zmian.
Książka przy swoich niewielkich rozmiarach jest wypełniona masą emocji. Od tych dobrych jak radość i nadzieja, po te cięższe- troska, niemoc, strach. Autorka zastosowała tu również bardzo krótkie rozdziały, sytuacje wyrwane z codzienności. Tak jakby czytelnik widział tylko parę sekund z życia tej rodziny i poskładał w jeden film. Klatka za klatką. W sumie to wygląda trochę jak rolka na Instagramie. Parę sekund z popołudnia, kadr z wakacji itd.
Wszystko jest tak naprawdę skupione wokół dziadka i tego co się z nim dzieje. Tego jak choroba powoli zakrada się w jego umysł, niszcząc pamięć. I tylko drzewa są tu czymś stałym i stabilnym, czymś co pozwala dziadkowi i chłopcu zacieśnić więź z sobą. Są jakby pomostem do tych trudnych emocji jak również, myślę że pełnią funkcję twardego dysku. Dzięki nim dziadek pamięta.
Zastanawia mnie tylko jedna rzecz w tej książce. Narracja ośmioletniego chłopca jest tu bardzo dojrzała. I to jedyna rzecz, która mnie w niej raziła. Reszta jest przepiękna.
Choroba, przemijanie, starość czy utrata pamięci nie są doświadczeniami zarezerwowanymi wyłącznie dla dorosłych. Dzieci również je obserwują, przeżywają i próbują zrozumieć na swój sposób. Najcenniejsze są te książki, które nie upraszczają emocji, lecz pozwalają je oswoić, oferując język bliskości, czułości i metafory. Taka właśnie jest opowieść o relacji dziadka i wnuka z książki pt. „Pamięć drzewa” autorstwa Tiny Vallès, z oferty Wydawnictwa Znak, w której codzienność staje się przestrzenią budowania pamięci głębszej niż ta zapisywana w umyśle.
Joan i Jan - dziadek i wnuk przemierzają razem te same ścieżki, rozmawiają, przytulają drzewa i zawiązują relację silniejszą niż wszystkie inne. Taką, o której pamięć nosi się w sercu, nie w głowie. Taką, której nie można zapomnieć, choćby nawet „odeszła pamięć”. Wzruszające są ich drobne gesty, wspólne sekrety i wreszcie opowieść o wierzbie płaczącej, która jednoczy pokolenia.
Subtelny, dziecięcy opis choroby i odchodzenia dziadka, widziany z perspektywy dziecka udowadnia, że dziecięca wrażliwość pozwala dostrzegać więcej niż sądzą dorośli. Bez medycznych diagnoz i analiz poszczególnych zmian w zachowaniu, za to w oparciu o drobne szczegóły czy niecodzienne postawy domowników można opowiedzieć więcej i bardziej przejmująco, a mały Jan okazuje się mistrzem takiej opowieści.
Od czasu lektury książki „Ogrodnik i śmierć” Gospodinowa, żadna narracja o procesie odchodzenia nie ujęła mnie równie mocno. Do czasu, aż sięgnęłam po „Pamięć drzewa”. Tina Vallès absolutnie podbiła moje serce. Pokazała, że prawdziwa więź nie potrzebuje wielkich słów ani spektakularnych wydarzeń, by była trwała. Wystarczy uważność, obecność i gotowość do bycia razem tu i teraz.
„Pamięć drzewa” to opowieść o relacji silniejszej niż zapominanie, o miłości, która nie potrzebuje słów, i o pamięci, która zostaje - jak ślad na korze drzewa - na zawsze. To książka, którą nosi się w sobie jeszcze długo po zamknięciu ostatniej strony.
Z całego serca, polecam!
„Najpierw stracę pamięć, a potem zniknę ja sam.”
Dlaczego tak długo czytałam tą książkę? Jest tak piękna, poruszająca, mądra i prawdziwa, że nie chciałam jej skończyć, nie chciałam się z nią żegnać, chciałam się nasycić każdym jej słowem.
Proste historie, zwykłe sprawy, zwyczajni ludzie a pośród nich ukryte to co najważniejsze, to co tworzy rodziny, co buduje związki, co cementuje pokolenia, co daje siłę. Miłość, zaufanie, oddanie, czas sobie nawzajem poświęcony, oczy szeroko otwarte na drugiego człowieka, serce ufnie podane na otwartej dłoni są tak często pomijane w codziennym pędzie, a to dla nich i dzięki nim żyjemy. Największym darem dla drugiego człowieka jest poświęcony mu czas, uwaga skoncentrowana tylko na nim.
Gdy wyłączymy szum i zgiełk, który nas ciągle otacza, zobaczymy siebie i naszych bliskich. Odkryjemy historie naszych przodków, poznany nasze korzenie, otulimy się ich miłością i mądrością.
Dziadek Joan uczy Jana jak odnaleźć piękno świata w małych rzeczach. Pokazuje mu potęgę przyrody ukrytą w przydrożnych drzewach, okazuje miłość przynoszoną do szkoły kanapką. Przekazuje mu pamięć pokoleń. Żegna się z nim każdego dnia, pożerany przez zbliżającego się wielkimi krokami Alzhaimera.
„Pamięć drzewa” to książka uniwersalna. To powieść, po którą wielokrotnie sięgniemy i zawsze odkryjemy w niej coś nowego. To przepiękna historia odchodzenia, powolnego żegnania się z bliskimi. Napawa ona smutkiem, wypełnia łzami, ale też otula, krzepi, kołysze nas w swych objęciach.
Polecam Wam ją z całego serca.
"Pamięć drzewa" to bardzo melancholijna powieść. Chciałam napisać, że również smutna, ale jak o niej myślę, to wydaje mi się, że jednak tak nie jest. Autorka daje nam do zrozumienia, że pewne rzeczy są nieuniknione. Nie będziemy żyli wiecznie, ale nasze wspomnienia mogą, jeśli wcześniej o to zadbamy. Myślę, że to w gruncie rzeczy pozytywny i dający nadzieję przekaz.
„Dziadek jest drzewem, pomyślałem, jest wierzbą płaczącą ranioną przez piorun”.
Po przeczytaniu ostatniej strony „Pamięci drzewa” Tiny Vallès musiałam chwilę posiedzieć w ciszy. Przygotujcie się na to i Wy, bo to książka piękna, ale i boleśnie trudna. Smutna, lecz paradoksalnie pełna światła i miłości. O godzeniu się z tym, co nieuniknione. O pożegnaniu, gdy bliska osoba wciąż pozostaje tuż obok. I choć to krótka lektura, jej ciężar emocjonalny jest ogromny.
Tym, co najbardziej uderza, ale i czyni tę historię tak wyjątkową, jest perspektywa chłopca, który próbuje zrozumieć powolne, nieodwracalne znikanie bliskiej osoby – ukochanego dziadka. Dorośli często próbują chronić dzieci przed trudnymi tematami, a autorka pokazuje, że one czują wszystko o wiele mocniej i instynktownie rozumieją istotę przemijania, nawet jeśli nie potrafią jej nazwać.
„Cała ta zmiana to nie zmiana, tylko mnóstwo malutkich zmian tworzących jedną wielką, której nie jestem w stanie dostrzec”.
To zdanie idealnie oddaje istotę tej historii. Nie ma tu jednego wielkiego dramatu, wybuchu czy nagłej śmierci. Jest za to codzienne, mozolne tracenie gruntu pod nogami. Czytając, czułam ogromną niezgodę i bezsilność, podobnie jak ośmioletni Jan. Bo jak pogodzić się z tym, że człowiek, który był dla nas autorytetem, skałą, nagle staje się zagubiony we własnym domu? To opowieść o najtrudniejszym rodzaju żałoby, którą przeżywamy, gdy bliska osoba wciąż żyje, siedzi obok w fotelu, ale powoli przestaje być sobą.
Mogłabym pisać o wspólnych spacerach pełnych uważności na piękno natury, rozmowach podczas powrotów ze szkoły i opowiadanych wieczorem bajkach, budzących tak wiele pytań. O przywoływanych wspomnieniach pachnących palonym drewnem i rozbrzmiewających głosami wielu zegarów. O tych momentach, kiedy zapomniany drobiazg sprawiał, że niepokój dławił w gardle. O szeptach w kuchni…
Ale tę książkę trzeba po prostu przeczytać, by poczuć jej piękno i ciężar. Zakradnie się pod skórę powoli, by zostać tam na zawsze. To pozycja dla każdego, kto musiał kiedyś zmierzyć się ze stratą, ale też dla tych, którzy chcą docenić „tu i teraz” z bliskimi.
Jest to książka, którą czyta się bardzo przyjemnie i dość szybko. Jest to opowieść o pewnym chłopcu, do którego wprowadzają się dziadkowie. On jest zachwycony, ale w domu zrobiła się napięta atmosfera.
Książka pokazuje świat z perspektywy dziecka. Jest bardzo głęboka i potrafi poruszyć. Ma ona melancholijny klimat, który tak bardzo lubię. Skłania do refleksji i zostaje w głowie na dłużej. Po przeczytaniu jej nie jeden raz pomyślałam o tych, których już z nami nie ma. Zadumałam się również o tym, którzy są i o swoim życiu. O tym, które jest teraz, jak również o tym co było.
Książka została napisana pięknym, a zaraz subtelnym językiem. Należy do literatury pięknej, ale napisana jest w sposób lżejszy niż zazwyczaj jest to w tym gatunku, a jednocześnie wprowadzający w stan rozmyśleń.
Jest również książką, do której na pewno będę chciała jeszcze wrócić. Jeśli również chcecie przeżyć bardzo poruszającą opowieść, która nie tak szybko wyjdzie Wam z głowy to bardzo polecam „Pamięć drzew”.
Do mieszkania Jana i jego rodziców wprowadzają się dziadkowie chłopca. Ten jest bardzo szczęśliwy i nie rozumie szarości wylewającej się z oczu bliskich. Razem z ukochanym dziadkiem nawiązuje wyjątkową więź, a drzewa stają się tematami wielu rozmów, bo jak twierdzi starszy mężczyzna, przez drzewa można wytłumaczyć wszystko.
Tylko te przyciszone rozmowy i smutne spojrzenia sprawiają, że chłopiec markotnieje ale nie jest pewny czy chce wiedzieć jaki jest tego powód.
Nie ma nic piękniejszego niż mocna i szczera relacja wnuków z dziadkami. To od nich młodsze pokolenie uczy się bycia dobrym człowiekiem dla każdego, oni pokazują,że także starsi mają coś ważnego do powiedzenia i pragną czuć się potrzebni. Na finale życia, doceniając bardziej niż rodzice, każdy z darowanych dni, składają w podarunku swój czas i obecność czyli to co najcenniejsze w dzisiejszym zabieganym świecie. Pomagają zrozumieć, odpowiadają na trudne pytania i dzielą się doświadczeniem.
Ta powieść to niezwykle delikatna, refleksyjna i mimo małej ilości tekstu, otulająca historia chłopca i jego dziadka, z którym spędza coraz więcej czasu. Czasu, który jak się wkrótce okaże, niebawem może braknąć. Jak złodziej w umysł starszego mężczyzny wkrada się zapomnienie. On nie chce, Jan też nie. Obaj boją się tej chwili, obaj robią co w ich mocy by sobie pomóc.
Powieść opowiedziana oczami dziecka, rozgrywająca się pod katalońskim niebem, problemami z jakimi zmagać może się każdy. Trafia w czułe struny serca, wywołując tęsknotę, żal za tym co było i nadzieję, że w końcu "mamy dwie pamięci" - tę w głowie i w sercu i właśnie tej drugiej nie tak łatwo się pozbyć.
Nie wiem co jest gorsze, zapomnieć, czy zostać zapomnianym...
Cudowna, krótka ale nie lekka...zostawia ślad w czytelniku. Proza jakiej od czasu do czasu potrzeba każdemu. Gorąco polecam.
Joan i Jan.
Dziadek i wnuczek.
Krew z krwi.
Dzieli ich tylko „o”.
Łączy niezwykła więź.
Obaj uwielbiają swoje towarzystwo, wspólne rozmowy, spacery, rytuały. Najbardziej lubią „brodzić w cieniach gałęzi drzew rzucanych na chodnik”, zachwycać się tymi gałęziami poruszanymi przez wiatr, tańczącymi smutny taniec, celebrować wspólne beztroskie chwile. Dlatego, gdy ośmioletni Jan dowiaduje się jego ukochany dziadek wraz z babcią zamieszkają razem z nim i jego rodzinami, czuje się bardzo szczęśliwy. Nie rozumie tylko, czemu wszyscy w koło, choć mówią, że wszystko jest dobrze – są smutni i maja zaszklone oczy, nawet jego dziadek..
„Pamięć drzewa” to ciepła, poruszająca choć minimalistyczna powieść o tym, że czas płynie nieubłaganie, dla nikogo się nie zatrzymuje, więc po stokroć warto brać z życia garściami, doświadczać, czuć, smakować, sprawdzać, świętować i pielęgnować wspomnienia. Tu świat widziany oczami dziecka pokazuje czytelnikowi przestrzeń do oprawienia go w ramy tak zwanej życiowej mądrości, co z kolei stanowi drogę do akceptacji, spokoju i nadziei..
Polecam.
Tina Vallès stworzyła kameralną, cichą i wzruszającą opowieść o rodzinie, która musi zmierzyć się z tym, co trudne i bolesne – z chorobą ukochanego męża, ojca i dziadka. Historia rozgrywa się pod katalońskim niebem – poznajemy ją z perspektywy jedenastoletniego chłopca. Dziadek i wnuczek mają piękną więź – i świat pełen spacerów, bajek, drzew, zegarów i liter. Ale wszystko podszyte jest napięciem w obliczu choroby, która coraz bardziej zmienia rodzinną dynamikę i codzienność. Powieść składa się z krótkich rozdziałów – drobnych momentów i wspomnień. Tina Vallès potrafi w niezwykły sposób opowiadać o zwykłym życiu, uczuciach i międzyludzkich relacjach. O przytulaniu się do drzew, grze w domino, gorącym lecie w Vilaverd, tykaniu zegarów i bajkach na dobranoc. W książce spotykają się ze sobą trzy pokolenia oraz dwa światy – dorosłych i dzieci – i Tina Vallès, poprzez miłość, troskę i empatię, wspaniale buduje między nimi mosty. "Pamięć drzewa" urzeka swoim cichym pięknem, prozatorską oszczędnością i prostotą. Przemawia głosem dziecka, ale daje przenikliwy wgląd nie tylko w dzieciństwo, ale również w dorosłość i starość. Vallès precyzyjnie operuje słowem i niedopowiedzeniem – ma zdolność przekształcania detali w wartościowy materiał literacki. Z wrażliwością opowiada o miłości, przyjaźni, rodzinie, pamięci, upływającym czasie i stracie. O życiu i uczuciach w przeróżnych barwach. O zmaganiach chorego mężczyzny i jego bliskich. A wszystko to z ujmującym ciepłem, mądrością i empatią; z postaciami, sytuacjami i tematami, które są bliskie, ważne, jednocześnie intymne i uniwersalne.
Pięknie napisana, niespieszna i refleksyjna powieść. Przytulam do serca i polecam.