
„Chcemy całego życia, chcemy żyć według scenariuszy, które same napiszemy, a nie pod cudze dyktando!”, krzyczała na wiecu wyborczym na początku zeszłego stulecia Maria Dulębianka, kandydatka na posłankę, a prywatnie partnerka Marii Konopnickiej. To o niej i o innych bohaterkach, które wzięły sprawy kobiet w swoje ręce, jest ta barwna, pełna pasji powieść, dziejąca się w latach 1908–1920, czyli w ciągu jednej z najburzliwszych dekad w naszej historii, zakończonej nie tylko odzyskaniem niepodległości, ale i zdobyciem praw wyborczych dla kobiet.
Na kartkach tej książki przeplatają się losy pierwszych emancypantek – zarówno postaci fikcyjnych, jak i prawdziwych – Narcyzy Żmichowskiej, młodziutkiej Zofii Nałkowskiej, legendarnych działaczek, jak Kazimiera Bujwidowa, Aleksandra Szczerbińska (późniejsza żona Piłsudskiego) czy Wanda Gertz, która wbrew prawu przebrała się za chłopaka i została Kazikiem Żuchowiczem, by walczyć w Legionach Polskich. Jest też słynna pani doktorka Anna Tomaszewicz-Dobrska, która jako pierwsza w Polsce przeprowadziła zakończone podwójnym sukcesem cesarskie cięcie.
W życiu bohaterek jak w kalejdoskopie odbijają się wszystkie ważne kwestie społeczne, które są aktualne także i dziś: walka o równe traktowanie, o możliwość samodecydowania, o wolność wyboru. Ale to również opowieść o strasznej biedzie i niesprawiedliwości społecznej z początku zeszłego stulecia, która dotknęła najbardziej kobiety i dzieci.
Parasolki to książka ważna i potrzebna, która musiała powstać, bo nie opowiada tylko o historii ruchu kobiecego. Jej bohaterką jesteś Ty i każda inna kobieta, która dziś chce powiedzieć: J e s t e m!
„Powieść herstoryczna Dominiki Buczak nie tylko edukuje w kwestii wywalczenia praw wyborczych i obywatelskich przez kobiety, ale przede wszystkim wprowadza nas w klimat tamtych czasów. Realne postaci i okoliczności emancypujących się kobiet XIX wieku wpisane są w polityczne dzieje Polski. Ale bez niezłomności tych bohaterek i chęci zmiany norm społecznych nie byłybyśmy w tym miejscu, w którym jesteśmy dziś. Dzięki Parasolkom możemy zrozumieć rozwój jednej z najważniejszych idei na rzecz praw człowieka – feminizmu”.
– Sylwia Chutnik
„O kobietach, które wywalczyły nam prawa obywatelskie wiemy niewiele. Jeśli pojawiają się w ramach herstorii (bo historia je ciągle pomija), to jako ikoniczne, jednowymiarowe postacie. Dulębianka, Bujwidowa, Turzyma… Autorka Parasolek je ożywia włączając ich walkę w powieściową narrację, której bohaterkami są dziewczyny wchodzące w dorosłe życie. Powieść przenosi nas do Warszawy początków XX wieku. Niby dawno, niby tyle się zmieniło! Polska jest niepodległa, a kobiety mają prawa, a jednak wszystko jest niepokojąco znajome: los kobiet, ich tęsknoty, rozterki, miłości, bezsilność, krzywda, opresja. I te parasolki, których ciągle nie można złożyć”.
– prof. dr hab. Magdalena Środa
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Wydawnictwo Literackie Sp. z o.o., ul. Długa 1, 31-147 Kraków (PL), adres e-mail: sekretariat@wydawnictwoliterackie.pl
| Autor | Dominika Buczak |
| Wydawnictwo | Wydawnictwo Literackie |
| Rok wydania | 2025 |
| Oprawa | miękka ze skrzydełkami |
| Liczba stron | 400 |
| Format | 14.3 x 20.5 cm |
| Numer ISBN | 978-83-08-08663-6 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788308086636 |
| Data premiery | 2025.11.12 |
| Data pojawienia się | 2025.11.03 |
| Dostępna liczba sztuk | |
|---|---|
| Dostępność całkowita | 2 szt. |
| Dostępność w naszym magazynie | 2 szt. (realizacja jeszcze dzisiaj) |
Dostępność w punktach Bonito![]() |
|---|
| ul. Staromiejska 6 (50 m od Rynku) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Pokoju 67 (wyspa w centrum handlowym M1) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Batorego 15B (przecznica od ul. Karmelickiej) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Dobrego Pasterza 122 (Prądnik Czerwony) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Josepha Conrada 79 (obok stacji BP) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Kluczborska 17 (przy pętli "Krowodrza Górka") | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Kobierzyńska 93 (osiedle Ruczaj-Zaborze) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Marii Dąbrowskiej 17A (50 m od CH Czyżyny) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Pawia 34 (blisko Galerii Krakowskiej) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Pilotów 2E (300 m od ronda Młyńskiego) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Wielicka 259 (wyspa w Galerii Mozaika) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Wysłouchów 3 (Kurdwanów) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Zakopiańska 62 (Park Handlowy Zakopianka) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 51 (skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 88 (Ursynów - metro Stokłosy) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Niepodległości 54 (przy stacji metro Wierzbno) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Chmielna 4 (50 metrów od ul. Nowy Świat) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Czapelska 48 (200 m od ronda Wiatraczna) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Kondratowicza 37 (blisko Szpitala Bródnowskiego) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Żeromskiego 1 (przy stacji metra Słodowiec) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Plac Grunwaldzki 25 (w budynku Grunwaldzki Center) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Ruska 2 (przy Placu Solnym) | Zamów i odbierz już jutro |
Darmowa dostawa już od 199,00 zł
Czasem trafiamy na książkę, która nie pozwala o sobie zapomnieć, bo każda jej strona parzy aktualnością. Dominika Buczak w „Parasolkach” zabiera nas do lat 1908–1920 – epoki, w której polskie kobiety przestały czekać na zaproszenie do stołu i same zaczęły go budować. To czas wielkiej wojny, odzyskiwania kraju, ale przede wszystkim narodzin nowej kobiecej świadomości.
To, co w tej powieści najcenniejsze, to tchnięcie życia w postacie, które znamy jedynie z czarno-białych fotografii. Autorka zdejmuje z piedestału takie postacie jak Maria Dulębianka czy Zofia Nałkowska, pokazując je w wirze walki o prawo do samostanowienia. Niesamowite wrażenie robi historia Wandy Gertz – dziewczyny, która skróciła włosy i pod męskim imieniem ruszyła na front, bo jej pragnienie wolności nie mieściło się w gorsecie epoki.
Obok historycznych gigantek mamy losy fikcyjne, które są jak klamra spinająca tamte czasy z dzisiejszymi. Relacja Ireny i Stasi to dla mnie majstersztyk – pełna tarć, a jednak niezwykle lojalna więź między kobietami różnych pokoleń, które mimo różnic zawsze skoczą za sobą w ogień.
Dominika Buczak pisze z ogromną odwagą. Czuć, że ta książka to jej osobisty manifest. Nie ucieka od tematów bolesnych – biedy, niesprawiedliwości czy trudnych decyzji o aborcji. To opowieść o buncie, który był koniecznością, a nie kaprysem. Autorka umiejętnie pokazuje, że dawne „parasolki” to te same symbole, które znów kilka lat temu widzieliśmy na naszych ulicach.
Przyznam jednak, że moja czytelnicza natura czuła pewien niedosyt. Ta historia jest tak gęsta od faktów, że momentami forma powieściowa wydaje się dla niej zbyt ciasna. Szybkie zmiany perspektywy sprawiały, że czasem brakowało mi czasu, by w pełni zżyć się z bohaterkami i poczuć ich prywatne dążenia. Paradoksalnie, jako reportaż o pionierkach emancypacji, ta książka mogłaby być jeszcze mocniejsza.
Mimo moich uwag co do konstrukcji, „Parasolki” to lektura obowiązkowa. Przypominają nam, że żadne prawo nie jest dane na zawsze, a nasza obecna wolność została wywalczona uporem, krzykiem i solidarnością. To książka o każdej z nas, która dziś chce z dumą powiedzieć: „Jestem!”.
Jeśli szukacie lektury, która zostawi Was z głową pełną pytań o to, jak my dziś dbamy o to dziedzictwo – koniecznie po nią sięgnijcie. To hołd dla odwagi, której echa słyszymy do dziś.
Zastanawiałam się po zapoznaniu się z opisem treści książki, jak będzie wyglądała, przyjaźń pomiędzy tak naprawdę trzema obcymi sobie, jakby nie patrzył kobietami, niełatwy sposób walki o przetrwanie życia, trudny społeczny byt, jestem w stanie wychwycić to, co najbardziej lubię w powieściach historycznych, zapis tego, czego, czego nie wiem do tej pory na temat wydarzeń z początków XX wieku toczących się w Warszawie.
W czytanej przeze mnie powieści największym wyzwaniem było poznanie znaczenie kluczowego słowa, którego nie rozumiałam z nazwy od strony teoretycznej, jak i praktycznej - sufrażysta. Postanowiłam rozwinąć bliżej swój edukacyjny warsztat literacki ukrywający się pod nazwą tytułu powieści w książce ''Parasolki'' autorstwa Pani Dominiki Buczak, której twórczości nie znam.
Szczególnie byłam zainteresowana tym, w jakich okolicznościach spotkają główne bohaterki, co je tak naprawdę połączy, czy się polubią, czy jednak droga do prawdziwej przyjaźni będzie się dłużyła, która z nich najbardziej mnie zaskoczy, wzbudzi najmniejsze zaufanie, a może nie zyska od razu aprobaty.
Być może wśród tych wszystkich występujących w tej powieści bohaterek jest ta najodważniejsza, najsilniejsza, mająca odmienny charakter od swoich koleżanek, osłaniający przed światem prawdę o skrytej osobistej waleczności tam, gdzie zdanie kobiet nie zawsze się liczy, lecz za każdym razem należy udowadniać, że ma się chęci do tego, aby powiedzieć o tym, że kobietom dzielnie walczącym o prawo wyborcze należy się im.
Bohaterką, którą nie lubiłam, od samego początku była Irena. Widoczna była u niej nieszczerość wobec swojej wychowanki Stasi oraz służącej Anulki, rozumiałam jej chłonnych i nie zawsze stosownych do sytuacji zachowań, być może wynikały z charakteru, którego nie mogłam do samego końca rozszyfrować.
Najbardziej polubiłam Stasię i Wandę, bo one zawsze coś ciekawego wniosły do codziennego życia.
Nie wszystkie wypowiadane dialogi, jak i również opisy sytuacji, w których uczestniczyli bohaterowie drugoplanowi, były dla mnie zrozumiałe.
Powieść ta nie zawiera rozdziałów, spisu treści. Nie czyta się jej szybko. Musiałam kilkakrotnie powracać do czytania, co poniektórych wątków ze względu na zamieszczoną małą czcionkę.
Gdy czytam książki należące do gatunku powieści o tematyce mocno związanej z historią, a w nich opisane walki, utraty żyć wywołuje u mnie różnoraki odbiór. Nie wiedziałabym, co zrobić w pierwszej chwili na miejscu tychże bohaterek. Wybór jest bardzo trudny i nie ma czasu na myślenie, lecz trzeba, szybko działać nie patrząc zbytnio, jakie poniesie się konsekwencje nie zawsze właściwych decyzji.
Na pewno są wśród kobiety, które na zawsze zachowują milczenie i niemiłe wspomnienia z trudnej przeszłości, a zarazem wywołujące negatywne emocje lub chcą, wyzwolić się z nich opowiadając o tym, co miało miejsce w latach wczesnej młodości.
Nie było łatwo przeżyć w Warszawie, czy w Krakowie, mając przy boku osoby bliskie, gdyż one nie zawsze mogły pomóc w zdobyciu wykształcenia, małżeństwa trwały krótko, łatwo można, było, wychwycić kto czuje, się wyższy rangą, a kto był skromny i biedny, ale za to ma walczące dobre serce dzięki, któremu mogłam na moment przenieść się do wydarzeń z początku XX wieku.
Irena, Wanda i Stasia. Trzy pokolenia kobiet mających ten sam cel - dążyć do niezależności kobiet.
Irena - najstarsza i z najwyższym statusem społecznym życie poświęca spotkaniom towarzyskim, ale również opieką nad Stasią. Dziewczyna po śmierci matki zostaje wysłana do Warszawy, trafia pod opiekę ciotki. Po ukończeniu edukacji życie z Ireną nie jest łatwe, ale działalność społeczna sprawia, że jej życie ma sens. Wanda - najbardziej porywcza z całej trójki nie boi się przenosić broni, roznosić ulotek i walczyć dla Polski. Jej odwaga jest godna naśladownictwa. Czy te trzy kobiety będą w stanie zawalczyć o siebie?
"Parasolki" to historia kobiet walczących o swoje prawa. Losy fikcyjnych bohaterek przeplatają się z losami bohaterek, które naprawdę stanęły do walki o dobro kobiet. Na pewno autorka oddała klimat tamtych czasów i na chwilę można było obserwować życie mieszkańców Warszawy z początku XX w, kiedy Polski jeszcze nie było na mapie. Powieść sama w sobie jest interesująca, jednak początek był nieco trudny ze względu na dużą ilość bohaterów i lekką chaotyczność. Jednak ostatnie 150 strony przeczytały się same, nie wiedzieć kiedy.
„Parasolki” Dominiki Buczak to poruszająca, barwna i niezwykle emocjonalna powieść historyczna, która przenosi czytelnika w burzliwe lata 1908–1920 – czas walki o niepodległość, ale także o podstawowe prawa kobiet. Autorka splata ze sobą losy postaci fikcyjnych i autentycznych, tworząc wielogłosową opowieść o odwadze, buncie, determinacji i pragnieniu życia na własnych zasadach.
Fabuła książki koncentruje się na kobietach, które nie godziły się na narzucone im role społeczne. Wśród bohaterek znajdziemy m.in. Marię Dulębiankę, Narcyzę Żmichowską, młodą Zofię Nałkowską, Aleksandrę Szczerbińską czy Wandę Gertz, która, łamiąc konwenanse, przebrała się za mężczyznę, by walczyć w Legionach. Pojawia się także postać Anny Tomaszewicz-Dobrskiej – pierwszej lekarki w Polsce, która przeprowadziła udane cesarskie cięcie. Każda z tych kobiet ma własną historię, własne lęki, marzenia i ograniczenia, z którymi musi się mierzyć. To nie są pomnikowe postacie z podręczników, lecz żywe, pełnokrwiste bohaterki, pełne sprzeczności i emocji.
Autorka z niezwykłą wrażliwością oddaje klimat epoki – pełnej napięć społecznych, niesprawiedliwości, biedy i przemocy systemowej, która najmocniej dotykała kobiety oraz dzieci. W powieści wyraźnie wybrzmiewają problemy takie jak brak dostępu do edukacji, przymusowe małżeństwa, nierówności klasowe, ograniczenia prawne, wykluczenie, a także walka o samostanowienie, wolność wyboru i prawo do własnego głosu. Choć akcja rozgrywa się ponad sto lat temu, wiele z poruszanych tematów pozostaje zaskakująco aktualnych.
Emocje są jednym z najmocniejszych elementów tej książki. Czytelnik towarzyszy bohaterkom w chwilach triumfu i klęski, czuje ich gniew, bezsilność, nadzieję, strach i miłość. Są momenty wzruszenia, złości, ale i dumy. To powieść, która nie pozwala pozostać obojętnym – porusza, inspiruje i zmusza do refleksji nad tym, jak wiele zawdzięczamy kobietom sprzed lat i jak wiele jeszcze pozostaje do zrobienia.
„Parasolki” to książka skierowana przede wszystkim do czytelników zainteresowanych historią, tematyką społeczną i kobiecą perspektywą, ale także do wszystkich, którzy szukają mądrej, angażującej emocjonalnie literatury. To powieść historyczna z silnym rysem obyczajowym i feministycznym, pełna pasji, dramatyzmu i autentyczności.
To nie tylko opowieść o przeszłości, lecz także lustro dla współczesności – przypomnienie, że każda wywalczona wolność miała swoją cenę. „Parasolki” zostają w sercu na długo, budzą wdzięczność, wzruszenie i poczucie siły. To książka, po którą warto sięgnąć, jeśli szukasz historii, która poruszy, zainspiruje i przypomni, jak ważne jest, by mówić: „Jestem”.
Akcja obsadzona w czasie zaborów. Bohaterkami tej książki są sufrażystki, które walczą o prawa wyborcze dla kobiet. Dodaję, że prawa wyborcze zostały przyznane płci pięknej dopiero 108 lat temu. Taką decyzję podjął Józef Piłsudski, również miał wpływ na to Ignacy Daszyński, który był życzliwy pomysłowi. Nie byłoby jednak zwycięstwa w wywalczeniu praw, gdyby nie takie działaczki, jak Kazimiera Bujwidowa, Zofia Moraczewska i Maria Dulębianka.
Głównie historia skupia się na losach kobiet. Zwłaszcza trzech bohaterek Ireny, która jest starą panną, Wandy, co jest działaczką w walce o prawa wyborcze dla pań i młodej Stasi, która jest chowana na dobrą żonę i gospodynię.
Moim zdaniem obowiązkowa lektura. Pani Dominika Buczak napisała piękną powieść o dążeniu do wolności. W tle wiadomo niepodległość Polski, która powróciła na mapy po 123 latach niewoli, ale ważną sprawą było też dopuszczenie do głosu kobiety.
,,Kobiety powinny móc na równi z mężczyznami kształtować świat, w którym żyją!”
,,My, Polki, nie chcemy być biernymi widzami. Chcemy czynu, chcemy wziąć bezpośredni udział w akcie zmartwychwstania państwowości polskiej!”
Mamy tutaj też do czynienia z męskimi szowinistami, którzy najchętniej ograniczyliby rolę kobiet do bycia ozdobą, co spełnia wyłącznie zachcianki męża:
,,Zrozumcie, że chłopcy, którzy zostaną waszymi mężami, znaczą więcej niż wy. Jesteście od nich mniej szlachetne, głupsze, słabiej zorientowane w świecie. Waszą rolą jest upiększyć im życie”.
Kobiety są tak samo zdolne, jak mężczyźni. Dobrym przykładem jest Maria Curie Skłodowska, Zofia Nałkowska, Maria Konopnicka
,,Kobieta dzisiejsza nie jest sobą, nie czuje się jednostką samą w sobie i sama dla siebie. Jest ona żebrem Adamowym, jest sługą – niewolnicą mężczyzny, jego dopełnieniem, podporą, pociechą, osłodą, ozdobą – lalką – zabawką, jest jego wzorem, przykładem, ideałem, marzeniem, jego aniołem lub jego szatanem, jego zbawieniem lub jego przekleństwem, słowem wszystkim, ale w odniesieniu mężczyzny” – Kazimiera Bujwidowa
,,Parasolki” to powieść historyczna, o kobietach, które skutecznie wywalczyły sobie prawa. Aż ciężko uwierzyć, że niemal do dwudziestolecia międzywojennego panie nie miały możliwości wypowiadania się, brania czynnego udziału w polskiej demokracji, w kształtowaniu narodu Polskiego. Słyszałem gdzieś powiedzenie, że Polska jest kobietą. Tu się zgadza, jakim bylibyśmy narodem, gdyby nie kobiety, które towarzyszyły mężom stanu? Choćby Aleksandra Piłsudska z domu Szczerbińska, nie tylko była żoną marszałka, również działała niepodległościowo.
Książka mi się podoba, gdyż mamy tutaj panie, które wkładają dużo serca w sprawę, która jest niezwykle ważna dla wszystkich kobiet w państwie Polskim. Nie dążą do zdobycia dla siebie jakichś prywatnych korzyści, działają dla dobra ogółu. Przecież Polska jest jak dwa kawałki jabłka, jednym są mężczyźni, drugim kobiety. Polska bez praw wyborczych dla kobiet, jest jak na wpół wydajnie działający silnik… Jak już wspominałem, rola kobiet w odzyskaniu niepodległości przez Polskę i w budowie państwa po latach niewoli też była nieodzowna. Rok 1918 był nie tylko rokiem odzyskania wolności, rokiem, kiedy Polska powróciła na mapy, był przede wszystkim rokiem kobiet, które wreszcie dostały prawo do bycia sobą, prawo wyborcze. No i przede wszystkim były równo traktowane na równi z mężczyznami.
Myślę, że gdyby nie rola Sufrażystek, Emancypantek, bojowniczek niepodległościowych, to kobiety wciąż byłyby tylko dodatkiem dla mężczyzny, tylko ozdobą, bez prawa głosu. Oddaję hołd działaczkom, które wywalczyły prawa dla kobiet!
Książkę przeczytałem w dwa dni, żaden wyścig, nikt mnie nie gonił, tak mnie wciągnęła… poświęcenie oddane ważnej sprawie zawsze porusza moje serce i śmiało mogę mówić, że Parasolki to powieść wyjątkowa.
„Parasolki”, przedmiot niby zwyczajny, codzienny, a jednak dla nas, kobiet, obciążony znaczeniem. Symbol ochrony, ale i oporu. Czegoś, co można rozłożyć nad głową w chwili zagrożenia, ale też unieść wysoko, żeby było widać, że jestem, stoję, nie cofnę się. I dokładnie takie są „parasolki” w tej książce, to znaki siły, determinacji i pragnienia, by nazwisko i kobieca osoba znaczyły coś więcej niż tylko dopisek na marginesie historii.
Po "Parasolki" sięgnęłam właśnie dlatego. Motyw silnych kobiet, które w tamtych czasach były traktowane jak istoty drugiej kategorii, zawsze mnie przyciąga. A tu mówimy o latach 1908–1920, dekadzie burzliwej, bolesnej, przełomowej. O kobietach, które nie czekały, aż ktoś da im prawo do głosu, tylko same po ten głos sięgnęły. Chciałam przeczytać historię o nich, ale też… o nas. Bo mam poczucie, że bez względu na epokę, mechanizmy walki o własne „jestem” wcale tak bardzo się nie zmieniają.
To, co oferuje nam Dominika Buczak, jest czymś więcej niż powieścią historyczną. To barwna, dynamiczna opowieść, w której fikcja przeplata się z prawdą, a na kartach książki spotykają się kobiety legenda i kobiety cień. Maria Dulębianka, Narcyza Żmichowska, młodziutka Zofia Nałkowska, Kazimiera Bujwidowa, Aleksandra Szczerbińska, Wanda Gertz, Anna Tomaszewicz-Dobrska… Każda inna, każda odważna na swój sposób. Jedne walczą słowem, inne czynem, jeszcze inne wiedzą i uporem. I żadna nie jest papierowa.
Najbardziej poruszały mnie momenty, w których bohaterki muszą wybierać między tym, co „wypada”, a tym, czego naprawdę chcą. Kandydowanie do sejmu w świecie, który nie uznaje kobiet za pełnoprawne obywatelki. Przebieranie się za mężczyznę, by móc walczyć. Wchodzenie do sal operacyjnych i sal wykładowych mimo jawnej pogardy. Te sceny nie są tylko efektowne, one bolą, bo pokazują cenę odwagi. I rodzą pytania ile ja byłabym w stanie poświęcić? Gdzie dziś przebiega granica mojego sprzeciwu? Czy korzystam z praw, które ktoś przede mną musiał sobie dosłownie wywalczyć?
Emocjonalnie ta książka jest jak fala. Są momenty dumy i wzruszenia, ale też gniewu, bezsilności i smutku. Autorka nie lukruje rzeczywistości, ona pokazuje biedę, niesprawiedliwość, dramat kobiet i dzieci. A jednocześnie daje coś bardzo ważnego- poczucie ciągłości. To, że nie zaczęłyśmy od zera. Że opieramy się o ramiona tych, które kiedyś podniosły swoje parasolki.
Jako kobieta odebrałam tę książkę bardzo osobiście. Czytałam ją z myślą, że to nie tylko jest „ich” historia, to także moja. Najbardziej spodobało mi się to, że „Parasolki” nie moralizują i nie stawiają pomników. One oddają głos. Pokazują kobiety z krwi i kości, odważne, ale też zmęczone, pełne pasji, ale i wątpliwości. Dzięki temu łatwo się z nimi utożsamić.
Polecam tę książkę każdej czytelniczce (i czytelnikowi), która chce zrozumieć, nasze pojawienie się w świecie politycznym, zawodowym i społecznym, by zrozumieć, dlaczego dziś z dumą możemy powiedzieć: „jestem”. To lektura ważna, potrzebna i bardzo aktualna, mimo że opowiada o świecie sprzed ponad stu lat. Jeśli szukacie historii, która porusza, inspiruje i zostaje w głowie na długo, to „Parasolki” naprawdę warto rozłożyć nad sobą.