
Kameralna i nastrojowa opowieść o życiu w powojennej Norwegii. Po długiej podróży przez Norwegię Ingrid w końcu wróciła do Barrøy. Życie się ustabilizowało, ale wojna nadal rzuca długie cienie na cały kraj. Wkrótce na maleńką wyspę przypływa pięcioletni Mathias. Jego ojciec znika w tajemniczych okolicznościach, a Ingrid decyduje się przygarnąć dziecko. Życie zaczyna się teraz toczyć wokół nowego mieszkańca.
Tymczasem odcięta od świata Ingrid z listów od przyjaciół dowiaduje się, jak dramatyczne zmiany zachodzą właśnie w powojennej Norwegii. Co powinna zachować dla siebie, a o czym odważy się powiedzieć bliskim? Czwarty tom doskonale przyjętej przez czytelników sagi Barrøy opowiada o wyzwaniach macierzyństwa, ciężkiej, samotnej pracy i życiu w cieniu bolesnych wspomnień.
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: WYDAWNICTWO POZNAŃSKIE SP. Z O.O., ul. Aleksandra Fredry 8, 61-701 Poznań (PL), adres e-mail: handlowy@wydawnictwopoznanskie.com
| Autor | Roy Jacobsen |
| Wydawnictwo | Poznańskie |
| Seria wydawnicza | Seria Dzieł Pisarzy Skandynawskich |
| Rok wydania | 2021 |
| Oprawa | twarda |
| Numer ISBN | 978-83-66839-96-0 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788366839960 |
| Data premiery | 2021.09.01 |
| Data pojawienia się | 2021.08.19 |
Produkt niedostępny!
Ten produkt jest niedostępny. Sprawdź koszty dostawy innych produktów.
Wszystko wynika tu z morza. To ono jest sprawcą, ukojeniem, burzycielem i żywicielem. To ono wyznacza rytm. Wyjście jest tylko jedno: poddać mu się, bo nie pyta nikogo o zdanie.
Po wojennej tułaczce Ingrid powraca na niewielką norweską wyspę Barroy. Odnosi się tu wrażenie małomiasteczkowości i znajomości wnętrza każdego z mieszkańców. Mylnie, ponieważ nici skrywanych tajemnic wiją się niczym węże. Nie pozwalają zasnąć. Niepokoją. Niewyjaśnione zniknięcie Olavii, a potem jej męża Johannesa niemal wyrzuca na brzeg ich syna - pięciolatka Mathiasa, który niczemu nie jest winny. Dziecko staje się zagadką, której próby rozwiązania nie przynoszą efektów. Ingrid, choć początkowo niepewnie, otwiera przed nim swoje ramiona, jak to zrobiła przed innymi małymi przybyszami. Jednak tym razem jakby było inaczej. Codzienne życie toczy się dalej, choć zadry i niejasności przybierają na sile. Czy Mattis stanie się synem domu? Czy zostanie zaakceptowany? Co kryje się za fasadą pozornej oziębłości i jakie wydarzenia przeszłości powracają niczym echo?
Listy pełnią w powieści kluczową rolę. Stanowią łącznik z powojenną Norwegią, która zdaje się być tak odległa, a przecież jest niedaleko. Są jak karty tego co jest i było, które momentami chciałoby się ukryć. Wrzucić w czeluść morskiej toni. Na próżno.
Okładka piękna - przekonała mnie do sięgnięcia. Czytelnik znajdzie tu norweską surowość, która uwidacznia się w oszczędnych obrazach i języku. Pojawia się wiele odniesień do pracy na kutrach i związanych z nimi realiów, a te nie rozpieszczają. Aura książki jest wyważona, nawet gdy snuje opowieść o doświadczeniach trudnych, stających się niczym kotwica w duszy. W pewien sposób nie zdradza emocji, choć momentami uchyla ich rąbka. To lektura nienachalna. Niespieszna, w której niczym przybrzeżnej muszli słychać szum morskich fal, które dają i odbierają. Chcesz posłuchać? @Żyj bardziej
W prozie Jacobsena niezmiennie zachwyca mnie efekt, który umożliwił mu się, że w jego powieściach się dzieje, że w jego powieściach się dzieje a narracja zdominowana jest przez opisy i prozaiczne czynności. Jednocześnie można nie przyjąć odczucia, a następnie w tym, co nie napisane wprost. Sposób poprowadzenia bohaterów, ich nieoczywiste wybory, niejasne motywacje intrygują i fascynują.
Kolejna wrześniowa premiera, której wyczekiwałam. Kolejne spotkanie z surowym klimatem wyspy Barrøy. I kolejne spotkanie z Ingrid – niezwykłą bohaterką wykreowaną przez Jacobsena już we wcześniejszych tomach tej sagi. Kobietą silną, której próby poskładania świata w powojennej rzeczywistości śledzimy na kartach książki.
Jacobsen nadal posługuje się bardzo oszczędnym i charakterystycznym językiem. Nadal dominują opisy i ten specyficzny skandynawski klimat. Jednak można wyczuć w całej tej prostocie emocje płynące z miłości. Miłości dla której po wojnie Ingrid próbuje znaleźć miejsce. I odnajduje – otaczając swoją opieką mieszkańców wyspy. Kolejny już raz wyspa staje się centrum wydarzeń, gdzie próżno szukać pędzącej akcji czy wnikliwych dialogów, gdzie codzienność poddana jest prawom natury i wyznaczana przez nadchodzące pory roku.
Odnoszę wrażenie, że autor celowo nie potęguje akcji, tak, aby czytelnik w pełni mógł skupić się na stylu, na języku i na przeczytanej każdej stronie książki. Tak, żeby zrozumieć każde słowo i płynący z niej przekaz. Ale też, żeby wyczytać i chłonąć wszystkie zawarte w niej emocje i uczucia…
Bardzo zaangażowałam się w lekturę tej serii książek. W pełni zdaję sobie sprawę, że nie są to książki dla każdego czytelnika, jednak jeśli szukacie niespiesznej, melancholijnej sagi – bardzo serdecznie polecam. Ja właśnie od tej serii rozpoczęłam swoją przygodę z literaturą skandynawską i mam nadzieję, ze będę miała jeszcze okazję wrócić na wyspę Barrøy…