
Są w życiu człowieka sprawy, na które nigdy nie ma czasu, choć jednocześnie jest na nie czas najwyższy.
Lena mieszka w starym dworku odziedziczonym po przodkach. W atmosferze dawnych czasów tworzy piękną biżuterię z części wiekowych czasomierzy - pamiątek po dziadku zegarmistrzu. Każdego dnia nakręca zegarki nigdy nieodebrane z naprawy, przechowywane w blaszanym pudełku po francuskich czekoladkach, a wśród nich jeden wyjątkowy, z monogramem na kopercie.
Stary dom skrywa wiele sekretów, które nagle zaczynają się odsłaniać. W kaflowym piecu odnajduje się dziennik z 1884 roku oraz coś, co może pomóc rozwikłać zagadkę bezimiennej mogiły w lesie za domem, złotego zegarka oraz tego, co ukrywa od lat miejscowa zielarka.
Lena w poszukiwaniu odpowiedzi na owe pytania podąża śladami tajemniczej autorki dziennika – Emilie de Fleury. Wyrusza w podróż do słonecznej Prowansji, gdzie narażając siebie i córkę na niebezpieczeństwo, odkrywa zaskakujące karty historii rodziny.
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Grupa Wydawnicza Filia Sp. z o.o., Kleeberga 2, 61-615 Poznań (PL), adres e-mail: kontakt@wydawnictwofilia.pl
| Autor | Renata Kosin |
| Wydawnictwo | Filia |
| Rok wydania | 2021 |
| Oprawa | miękka |
| Liczba stron | 448 |
| Numer ISBN | 978-83-8195-574-4 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788381955744 |
| Data premiery | 2021.08.04 |
| Data pojawienia się | 2021.07.16 |
Produkt niedostępny!
Ten produkt jest niedostępny. Sprawdź koszty dostawy innych produktów.
Autorkę poznałam dzięki serii „Siostry jutrzenki” za którą pójdę w siną dal i którą polecam każdemu kto szuka czegoś ludowego, słowiańskiego takiego prawdziwego. Dziś przyjrzyjmy się książce, którą przerobiłam dwa rady i ciągle mi mało. Musicie wiedzieć, że to 1 tom cyklu/serii o tym samym tytule „Sekret zegarmistrza”.
Od dziecka jednym z marzeń jakie wtedy miałam to odkryć skarb, coś co mogłoby mi pozwolić cofnąć się w czasie albo coś co mówiłoby mi, że mam magiczną bądź odważną rodzinę. Pisze o tym, bo nasza bohaterka, czyli Lena mieszkając w rodzinnym dworku odziedziczonym po przodkach z czasem odrywa tajemnice rodzinne które sporo namieszają. Sami przyznajcie, że taka perspektywa aż kusi, żeby wziąć tę książkę i przeczytać.
Jesteśmy społeczeństwem, które nie znając podstaw danej sprawy osądza zbyt pochopnie czyjeś postępowanie bądź myślenie, wygląd zewnętrzny itd. Jak uważacie czy grzebanie w przeszłości jest dobrym pomysłem? Jeżeli pewnego dnia np. podczas remontu odkrywasz stary dziennik rodzinny z którego dowiadujesz się ciekawych, ale mocno kontrowersyjnych spraw co zrobisz? Upublicznisz te sprawy czy pozwolisz, żeby przeszłość została zamknięta w tym dzienniku i nie ujrzała światła dziennego? Ja przyznam się, że sama nie wiem co bym zrobiła. Pewnie podzieliłabym się z rodziną tym co odkryłam i wspólnie podjęli decyzje.
Nasi bohaterowie będą mieli ręce pełne roboty, ale i sytuacji, które mogą sprawić, że ktoś będzie o włos od stracenia życia więc akcja nie z tej ziemi. Momentami śmiesznie, momentami poważnie, ale wszystko z przymrużeniem oka.
"Na żadnym zegarze nie znajdziesz wskazówek do życia"
(Stanisław Jerzy Lec)
Czasem "grzebanie" w przeszłości pomaga dowiedzieć się wiele o swoim pochodzeniu. Czasami jednak trzeba "pozwolić, by stare sprawy zostały pogrzebane, a duchy zmarłych odeszły".
Lena mieszka w Bujanach, dworku odziedziczonym po dziadkach, którzy opiekowali się nią. Po ich śmierci kobieta, z sentymentu, nie chce wracać do mieszkania w Białymstoku. Tutaj każdy kąt przypomina jej babcię i dzieciństwo. Mąż Adam i córka Ksenia, których zatrzymują w dużym mieście sprawy zawodowe, często przyjeżdżają do niej do Bujan. Jednak Lena nie nudzi się w domowym zaciszu. Tworzy wyjątkową biżuterię z części zegarów, odziedziczonych po dziadku zegarmistrzu. W pudełku po francuskich pralniach napotyka na nieodebrane przez właścicieli zegarki, w tym jeden w kopercie z monogramem J.B. Ponadto, podczas rozbiórki jednego z kaflowych pieców, znajduje dziennik z 1884 roku niejakiej Emilie de Fleury oraz kawałek carskiego munduru z czasów powstania styczniowego. Okazuje się, że stary dworek skrywa wiele tajemnic. Poruszając się śladami z dziennika, Lena wraz z Ksenią próbują rozwikłać zagadkę tajemniczej mogiły w lesie, jak i odkryć, kim była autorka dziennika i jakie ma powiązania z jej rodziną. Czy Lena dowie się czegoś nowego o swoich przodkach? Do kogo należał zegarek z inicjałami J.B.?
Pierwsze moje spotkanie z twórczością Renaty Kosin uważam za udane. Zagadki, rodzinne sekrety, które autorka powoli odkrywa, nadają powieści aurę tajemniczości. Pomimo sporej obszerności, czyta się świetnie i płynnie. Ciekawi bohaterowie, zarówno Ci żywi, jak i Ci, po których pozostała tylko pamięć, wprowadzają nas w klimat przeszłości. Z przyjemnością sięgnę także po ciąg dalszy.