
Pewne rzeczy stają się oczywiste dopiero po fakcie. Do zabytkowej placówki opiekuńczej w Irlandii przybywają kolejni wolontariusze z całej Europy. Wśród nich znajduje się Bartek, lękliwy emigrant z podpoznańskiej wsi. Młodzi ludzie szybko zaprzyjaźniają się z niepełnosprawnymi intelektualnie rezydentami ośrodka: Johnem, Fioną i Michaelem. Dbają o siebie nawzajem podczas krótkich jesiennych dni i coraz dłuższych nocy. Gotują, sprzątają, wydają podopiecznym leki. Jednak dziwne to miejsce - pośrodku niczego, o wielu drzwiach, z żelastwem w ścianach i tajemniczymi symbolami na tynkach, z zakazem wnoszenia do środka czerwonych przedmiotów. Z czasem zaczynają wychodzić na jaw niepokojące fakty z przeszłości zarówno mieszkańców placówki, jak i nowo przybyłych stażystów. "Strychnica" pomaga spojrzeć na świat oczami bohaterów dalekich od powszechnie przyjętych literackich wzorców. Ta wciągająca już od pierwszych stron powieść to historia o odwadze, poświęceniu i wkraczaniu w dorosłość, opowiedziana w stylu, który na długo pozostanie w pamięci. I tylko tutaj dowiecie się, jak połączyć piwnicę ze strychem!
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: WYDAWNICTWO MIĘTA Sp. z o.o., ul. Borowskiego Tadeusza 2/210, 03-475 Warszawa (PL), numer telefonu: +48505636224, adres e-mail: redakcja@wydawnictwomieta.pl
| Autor | Marek Zychla |
| Wydawnictwo | Wydawnictwo Mięta |
| Rok wydania | 2024 |
| Liczba stron | 512 |
| Format | 1.4 x 2.0 cm |
| Numer ISBN | 978-83-67690-91-1 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788367690911 |
| Wymiary | 13 x 20 mm |
| Data premiery | 2024.02.19 |
| Data pojawienia się | 2024.02.19 |
| Dostępna liczba sztuk | |
|---|---|
| Dostępność całkowita | 8 szt. |
| Dostępność w naszym magazynie | 2 szt. (realizacja jeszcze dzisiaj) |
Dostępność w punktach Bonito![]() |
|---|
| ul. Staromiejska 6 (50 m od Rynku) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Pokoju 67 (wyspa w centrum handlowym M1) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Batorego 15B (przecznica od ul. Karmelickiej) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Dobrego Pasterza 122 (Prądnik Czerwony) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Josepha Conrada 79 (obok stacji BP) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Kluczborska 17 (przy pętli "Krowodrza Górka") | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Kobierzyńska 93 (osiedle Ruczaj-Zaborze) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Marii Dąbrowskiej 17A (50 m od CH Czyżyny) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Pawia 34 (blisko Galerii Krakowskiej) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Pilotów 2E (300 m od ronda Młyńskiego) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Wielicka 259 (wyspa w Galerii Mozaika) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Wysłouchów 3 (Kurdwanów) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Zakopiańska 62 (Park Handlowy Zakopianka) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 51 (skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 88 (Ursynów - metro Stokłosy) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Niepodległości 54 (przy stacji metro Wierzbno) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Chmielna 4 (50 metrów od ul. Nowy Świat) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Czapelska 48 (200 m od ronda Wiatraczna) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Kondratowicza 37 (blisko Szpitala Bródnowskiego) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Żeromskiego 1 (przy stacji metra Słodowiec) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Plac Grunwaldzki 25 (w budynku Grunwaldzki Center) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Ruska 2 (przy Placu Solnym) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
Darmowa dostawa już od 199,00 zł
" [...] Czerwoni jeźdźcy straszyli. „Wrócimy! Zabijemy!” [...]
Książkę "Strychnica" pod postacią audiobooka otrzymałam z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.
Marek Zychla stworzył bardzo interesujący horror, o wdzięcznym tytule "Strychnica". Słuchałam go pod postacią audiobooka, którego czytał Artur Młyński. Bardzo utalentowany lektor. Jego interpretacja i fabuła "Strychnicy" wywołały u mnie dreszcze.
Miejsca akcji naszej historii to między innymi Irlandia, Polska, Niemcy i Francja.
Bohaterów jest tu masa, między innymi:
- John — jeden z czterech rezydentów placówki w Irlandii. Nie jest miłym człowiekiem. Niełatwo do niego dotrzeć. Toleruje tylko nielicznych pracowników. Ta postać boi się owadów. Czy polubi nowych wolontariuszy? Uwielbia książki i filmy z Harrym Potterem. Często się w niego wciela. Warto poznać jego historię.
- Bartek — jest wolontariuszem z Polski, a dokładniej z wioski pod Poznaniem. Jestem zachwycona z jego postawy. Pokazuje, że żadnej pracy się nie boi i że warto jemu zaufać. Zachowuje się najlepiej z całej trójki młodych wolontariuszy. Czy przetrwa nockę w placówce? Ten bohater moim zdaniem jest najlepszy. Warto brać z niego przykład. Ma podejście do zwierząt, a zwłaszcza kotów.
- Samantha — uwielbiała zatapiać w formalinie gryzonie. To jest straszne. Do czego jeszcze się posunęła? Jest wolontariuszką z Niemiec. Można śmiało powiedzieć, że jest typową Niemką.
- Nino — jest wolontariuszem z Francji. Uwielbia ezoterykę. Jak poradzi sobie ze swoimi podopiecznymi? Warto na niego zwrócić swoją uwagę. Czy rozkocha w sobie żeńskie bohaterki?
Uważam, że Marek Zychla swoimi młodymi wolontariuszami chciał w swoją powieść wpleść trochę dramatyzmu i czarnego humoru. Oprócz tych postaci poznacie jeszcze inne osoby, godne waszej uwagi.
Poznacie tutaj chorych między innymi z autyzmem i innymi chorobami, które upośledzają umysł. Cieszę się, że autor zwrócił na nich naszą uwagę. Chorzy zasługują na zrozumienie i godne traktowanie. To, że my jesteśmy zdrowi, nie oznacza wcale, że jesteśmy lepsi. Nas też może kiedyś dopaść choroba głowy.
Szkoda, że do pensjonariuszy w ciężkich psychicznych stanach placówka zatrudniała młodych ludzi bez doświadczenia. Czyżby tonący brzytwy się chwytał? To jest kolejny dla nas przykład, jak nie należy postępować.
Ten horror idealnie łączy ze sobą powieść obyczajową, grozę, w czystej postaci i jeszcze kilka innych gatunków. Momentami dosłownie miałam wrażenie, że słucham powieści z gatunku fantasy.
Dzięki tej książce poznacie starodawne Irlandzkie wierzenia, mity i związane z nimi demony. Uwaga, tutaj można się bać.
Wow! Słuchałam tego audiobooka z wypiekami na twarzy. Mam nadzieję, że nie będę miała sennych koszmarów, związanych z tą historią.
Jeżeli lubicie, gdy w książkach występują wiedźmy, to śmiało sięgnijcie po "Strychnicę".
Brawo dla autora za tę powieść. Mam chrapkę na więcej takich powieści.
Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Marka Zychla. Podoba mi się jego pióro i sposób, w jaki przekazał nam swoją historię.
Z czystym sumieniem polecam wam ten wyjątkowy horror.
Jeżeli umieszczacie krewnych w placówkach opiekuńczych, to uważajcie na nich. Po tej lekturze sto razy się zastanowicie, czy warto w ogóle myśleć o takiej instytucji.
Strychnica to taka baśń o dorsataniu w strachu przed dorosłością i przed samotnością. Taka to refleksyjna mieszanka z klarownym przesłaniem, że łatwiej pokonywać przeciwności losu z drugim człowiekiem u boku. Z przyjacielem, z ukochanym, z rodziną.
Bo wszyscy umrzemy i tylko miłość jest cokolwiek warta.
Placówka opiekuńcza w zabytkowym domu w Irlandii. Trójka wolontariuszy z trzech państw oraz trójka pacjentów z opóźnieniem intelektualnym i różnymi fobiami oraz ona – spersonalizowana śmierć. Lokalne legendy i wierzenia. To wszystko jest tłem do opowiedzenia przez autora historii o wielu innościach, odmiennych podejściach do nich i metodach walki z nimi oraz różnym postrzeganiu świata.
W ten sposób do rąk czytelnika trafiły wielokrotnie zbyt przeciągnięte wątki, sporymi fragmentami nurzące i zbyt rozwlekłe połączenie ciężkiej fantastyki, słabego horroru i mrocznej powieści obyczajowej której nawet ostateczne i ciekawe połączenie wszystkich wątków nie uratowało i nie wynagrodziło czytelniczego koszmaru ponad pięciuset stron.
Wielki plus za intrygującą okładkę.
Irlandia. Zabytkowa placówka opiekuńcza położna w jednym z małych miasteczek. To tutaj w ramach wolontariatu przyjeżdżają młodzi ludzie z całej Europy. Wśród nich znajduje się Bartek, chłopak dorastający w jednej z wsi pod Poznaniem, który już od wczesnej młodości marzył, by wyrwać się z rodzinnego domu. Na miejscu chłopak spotyka rezydentów ośrodka: Johna, Fionę i Michaela oraz dwójkę innych wolontariuszy i ich kierownika. Młodzi szybko zaprzyjaźniają się ze sobą, jednak w domu stale panuje dziwna atmosfera. Tajemnicze symbole na tynku, zakaz wnoszenia czerwonych przedmiotów do ośrodka oraz żelastwo kryjące się we wnętrzu ścian to tylko jedne z dziwnych rzeczy, na które trafiają wolontariusze. Z czasem światło dzienne ujrzy przeszłość każdego z mieszkańców ośrodka a do głosu dojdą dawno pogrzebane miejscowe legendy.
Marek Zychla to autor obok którego nie można przejść obojętnie. Jego charakterystyczny styl, unikatowe pióro za każdym razem przenoszą czytelnika wprost do opisywanych historii. Marek w mistrzowskim stylu nawiązuje do tematów bardzo ważnych i trudnych, przez co często omijanych przez innych twórców w ich powieściach. Charakterystyczny styl Marka Zychli znajdziecie również w jego najnowszej "Strychnicy". Nazwisko autora bijące do nas z rewelacyjnej okładki daje nam gwarancję jakości! Ten autor jest prawdziwą obietnicą bardzo dobrej lektury! "Strychnica" również nie zawiedzie żadnego z czytelników! Ale po kolei! Pierwsze co rzuci się Wam w oko to wspomniana już rewelacyjna okładka! Powiedzieć mistrzostwo, to jak nic nie powiedzieć! Wydanie "Strychnicy" to prawdziwe arcydzieło, które będzie zdobiło Wasze regały! Piękna twarda okładka, barwione brzegi, charakterystyczna ilustracja zaczynająca każdy rozdział - to po prostu nie miało prawa się nie udać! No dobrze! Tyle o okładce! A co spotkamy w jej wnętrzu?
Marek Zychla tym razem zabiera nas do Irlandii. Przenosimy się do położonego na uboczu zabytkowego domu opieki i poznajemy jego lokatorów. Powoli trafiamy do przeszłości każdego z mieszkańców ośrodka oraz zatrudnionych w nim wolontariuszy. Przenosimy się do ich dzieciństwa i poznajemy każdy najmniejszy sekret. I powiem Wam otwarcie, że chyba ta część wciągnęła mnie najbardziej! Gmeramy i rozbieramy na czynniki pierwsze często bardzo trudną przeszłość każdego z bohaterów i ich niełatwe relacje z innymi osobami. Każdy jednak rozdział zbliża nas do czegoś zupełnie innego. Gdzieś pod skórą przeczuwamy, że to jedynie wstęp do większej historii. Czujemy, że za chwilę coś się wydarzy. Muszę przyznać, że po raz kolejny Marek totalnie mnie zaskoczył! Po raz kolejny w pewnym momencie wszystko zmieniło się diametralnie i poszło w całkiem innym kierunku niż przewidywałem. Zarówno okładka jak i narracja do pewnego momentu podpowiadała mi, że mam do czynienia z horrorem. Jednak już po chwili wszystko idzie w całkiem innym kierunku i ze ścieżki, która wiodła mnie ku horrorowi trafiłem na fantastykę! Co prawda momentami dosyć mroczną ale jednak fantastykę!
I w tym momencie przyszło jedno, wielkie zdziwienie, bo książka, która wcześniej raczej tego nie sugerowała powędrowała w klimaty momentami nieco zbliżone do "Przesmyku" - jednej z poprzednich książek autora. Mimo, że to całkiem inna historia, to chwilami wyłapywałem smaczki, które są charakterystyczne dla obu tych powieści.
Ogromnym plusem jest również bardzo mocne nawiązanie do miejscowych legend!
"Strychnica" to jedna z książek, których lektura sprawi Wam ogromną przyjemność. Jest to dosyć mroczna powieść łącząca w sobie elementy horroru i fantastyki. Podobnie jak w przypadku poprzednich książek Marka, nie jest to jednowymiarowa powieść dotycząca tylko jednego tematu. Autor bardzo mocno skupia się na problemach mieszkańców ośrodka, nawiązuje do bardzo trudnych treści. Mimo pewnego mroku, który towarzyszy "Strychnicy" jest to również powieść o dorastaniu, a wprawdzie dojrzewaniu, o przyjaźniach, zaufaniu, budowaniu relacji. Wszystko to jest utrzymane w charakterystycznym dla autora wyśmienitym stylu!
Marek Zychla po raz kolejny udowadnia, że jest mistrzem w swoim fachu! "Strychnica" to bez wątpienia jedna z najważniejszych książek tego roku.
"Strychnica" to moja pierwsza powieść Marka Zychli, dotychczas znanego głównie z mniejszych wydawnictw. Nie ukrywam, że normalnie nie przepadam za horrorami, ale w tym przypadku pozytywnie dałam się zaskoczyć. Autor stworzył niepowtarzalną, bo skonstruowaną na bazie własnych doświadczeń, historię w której główne role grają osoby niepełnosprawne. Autor odczarowuje wizję tych ludzi w głowach swoich czytelników i wsadza ich w naprawdę interesującą, magiczna i wciągającą fabułę podszytą irlandzkimi baśniami i grozą. Zychla potrafi w łatwy sposób z tematów prostych, lekkich przechodzi w cięższe przemyślenia i problemy nie gubiąc przy tym wartkiej narracji. "Strychnica" to zdecydowanie jedna z najlepszych pozycji jakie ostatnio przeczytałam i mimo ponad 500 stron ani na moment się nie wynudziłam. Zdecydowanie polecam!
To powieść, która zaskoczy czytelnika swoją głębią i oryginalnością. Autor zabiera nas do zabytkowej placówki opiekuńczej w Irlandii, gdzie grupa wolontariuszy z całej Europy, w tym Bartek z pod poznańskiej wsi, który skłócony z rodziną postanowił zgłosić się do rekrutacji, staje przed wyzwaniem opieki nad niepełnosprawnymi intelektualnie mieszkańcami.
Autor z wrażliwością i subtelnym napięciem kreśli portrety swoich bohaterów, którzy pozwalając czytelnikowi spojrzeć na świat ich oczami. To opowieść o odwadze, poświęceniu i wkraczaniu w dorosłość, która wciąga od pierwszych stron i pozostaje w pamięci na długo po zakończeniu lektury.
Narracja jest wielowątkowa i pełna zwrotów akcji, a tajemnicze symbole na ścianach, zakaz wnoszenia czerwonych przedmiotów oraz niepokojące fakty z przeszłości, które stopniowo wychodzą na jaw, dodają historii mocny element grozy.
Pan Marek Zychla umiejętnie łączy różne gatunki, tworząc opowieść, która jest jednocześnie przerażająca, wzruszająca i inspirująca. Nie boi się także poruszać trudnych tematów takich jak niepełnosprawność czy zdrowie psychiczne, czyniąc z “Strychnicy” nie tylko powieść grozy, ale również ważny komentarz społeczny.
To książka, która zmusza do refleksji i nie pozwala o sobie zapomnieć długo po zakończeniu lektury. To wszystko może stanowić nowe doświadczenie dla wielu czytelników.
Dodatkowo w tekst wplecione są irlandzkie mity a to coś dla mnie!
Uwielbiam prozę Marka Zychli. "Strychnica" to książka, w której ciężkie sprawy opisane są w prosty sposób. Mamy w niej w dobry sposób opisany problem osób z niepełnosprawnością umysłową i doskonale się w tej tematyce porusza - z wyczuciem, ale równocześnie bez przekłamań. Może o podobnej pracy w przyszłości będziemy mogli spodziewać się reportażu? Sama "Strychnica" zaś to genialne połączenie fantastyki, grozy i irlandzkiego folkloru. Samej powieści pełno zaskoczeń, pozytywnych jak i negatywnych. Proza autora jest głęboka i na pewno na długo ze mną zostanie.
Marek Zychla, mistrz (tak, napisałam to) polskiego weird fiction powrócił, by zabawić się gatunkami i ponownie namieszać czytelnikom w głowach. Nasza wyboista relacja pełna jest mojego nieustannego zaskoczenia (póki co wyłącznie pozytywnego), a jeśli miałam nadzieję, że tym razem będzie spokojniej (AKURAT), to nie mogłam się mylić bardziej. Bo „Strychnica“ to podróż w czasie, odskocznia od realności i zabawa stereotypami na ogromną skalę. Jest mrocznie, tematy bywają bolesne, a jednocześnie autor postawił na czarny humor, który nic nie ułatwiał. Poszedł w kierunku gęstej fantastyki, ale na tej etykietce nie poprzestał.
„Strychnica“ to zanurzenie w klimacie oddalonej od świata placówki opiekuńczej, urojeniach pacjentów, wtrąceń istot boskich do codzienności śmiertelników. W centrum są bagaże doświadczeń i nietypowe wydarzenia, jakie mogą być fantastyczną prawdą lub omamem. Do placówki zjeżdżają wolontariusze z całego świata, pracownicy przytłoczeni bywają nadmiarem pracy, a przeznaczenie chce powrotu wydarzeń z przeszłości. Pacjenci widzą to, co nieuchwytne pozostaje dla zwykłych ludzi, a każdego dnia zbliża się coś, co dotychczas udawało im się odpychać.
Musiałam sprawdzić kilka poradników, jak pisać o osobach z niepełnosprawnością/chorobą psychiczną/zaburzeniami umysłowym, bo Zychla wprowadził mi do głowy mętlik. Niektórzy bohaterowie do mieszkańców ośrodka nie mieli szacunku, niektórzy dbali o ich prawo do godności, a tworzyło to mieszankę, która zaburzała porządek rzeczywistości. Autor bawił się stereotypami, niektóre z nich (nie tylko odnośnie pacjentów, bo nie oszczędzał nikogo) uwypuklił i przerysował, co sprawiło, że pod koniec lektury nie wiedziałam już, kto mówi niewłaściwie, kto zachowuje się nieprawidłowo, co jest zabiegiem celowym, co nieumyślnym działaniem autora. W skrócie? Zychla jak zwykle pomieszał mi w głowie, choć tym razem w innym obszarze niż zwykle. Choć czy aby na pewno? Bo ponownie dzięki niemu wątpiłam w realność wydarzeń, rozważałam omamy i szaleństwo bohaterów, myślałam o wielu drogach... Dopiero z czasem zaczęłam podchodzić ufnie do fabuły, ale potem przypominałam sobie, kim jest autor i dochodziłam do wniosku, że niczego nie mogę być pewna. Że Zychla w prozie jest nieobliczalny, za co zresztą go cenię. Koniec końców okazało się, że jak zawsze moj lęk był na wyrost, bo autor tak czy siak mnie zaskoczył, choć w inny sposób, niż się spodziewałam. Czyli jak zwykle.
Proza Zychli nie będzie przygoda dla każdego, więc umywam ręce, jeśli dzięki mnie złapiecie za jego książki, ale wiedzcie, że ja autora cenię OGROMNIE. Nie zapowiada się, by czymkolwiek udało mu się przebić powieść „Przesmyk“ (zresztą wolę jego pomysły w krótkich formach, może stąd między innymi moja szczególna sympatia dla tego tytułu), ale każde spotkanie z jego prozą cenię, każde sobie chwalę. „Strychnica“ odeszła od moich oczekiwań i przerosła je, a choć polecać się boję, to i tak to robię. Zychla jest super, serio.
[Słowo strychnica to połączenie strychu oraz piwnicy, czyli zabawa z odwracaniem świata do góry nogami. Zychla w pigułce.]
"Strychnica" to niezwykle klimatyczna książka, która umiejętnie łączy różne gatunki i pomysłu w wielką opowieść o ludziach, ich problemach (często od urodzenia). Marek Zychla stworzył naprawdę magiczną opowieść, w magicznym ale również przerażającym świecie. To coś więcej niż zwykła groza, która ma nas chwilowo wystraszyć, to coś o wiele głębszego.
Nie znałam wcześniejszej twórczości Marka Zychli, ale nie przeszkadzało mi to, a wręcz pomogło w wyborze lektury. W tym roku postanowiłam ponownie wyjść ze swojej strefy komfortu i tym razem bliżej zainteresować się literaturą grozy. Cicho, cicho, dzieci. To nie demony, nie diabły… Gorzej. To ludzie. Czyż to nie brzmi jak najlepsza rekomendacja? Nie trzeba mnie było zachęcać do dalszej lektury.
Coolcull to mała miejscowość położona w Irlandii, na której terenie znajduje się zakład opiekuńczo-leczniczy. Zamieszkiwany jest przez ludzi dotkniętych zespołem Downa. Władze zabytkowej placówki, by zminimalizować koszty utrzymania zakładu, zapraszają w ramach praktyk językowych wolontariuszy z całej Europy. Na jedną z takich rekrutacji udaje się Bartek, skłócony z rodziną, zniechęcony do życia, lękliwy, ale dobroduszny i pełen empatii. Chłopak bez żalu opuszcza Polskę. Na miejscu poznaje wolontariuszkę Sammy z Niemiec oraz Francuza Nino. Sam zakład robił raczej nieprzyjemne wrażenie. Ponury zabytkowy gmach, w którym ściany częściowo składają się z metalowych płyt mających ochronić mieszkańców przed pożarem. Na teren ogrodzonej wysokim płotem placówki nie można wnosić żadnych przedmiotów w kolorze czerwonym: od walizki, poprzez okładki książek czy nawet skarpetki. Bartek szybko zaprzyjaźnia się z chorym na Downa Johnem uważanym za najbardziej kłopotliwego rezydenta. John wraz z innymi mieszkańcami powoli odkrywają przed nim prawdę dotyczącą miejsca ich pobytu, a ta jest jednocześnie niewiarygodna i przerażająca…
Od pierwszych zdań zachwycił mnie styl Autora, plastyczność obrazów, spójność wątków i sam pomysł. Natomiast jak na powieść grozy nie wywołała w mnie większych emocji, a już na pewno się nie bałam. Czytałam ze sporym zainteresowaniem i bez przewracania oczami z irytacji, ale czasem czułam lekkie znużenie.
Co znajdziemy w Strychnicy? Autor stworzył kompilację z kilku wątków. Mamy dobrze opowiedzianą obyczajówkę, fantastykę, odrobinę strachu. Według mnie za dużo fantastyki w tej grozie, ale może to i dobrze. Podobały mi się zgrabnie wplecione wątki historyczne związane z Irlandią np. wielkim głodem oraz powiązanie z mitologią celtycką. Przede wszystkim zaś ujęło mnie miejsce osadzenia akcji i nie tylko chodzi mi o wiecznie dżdżystą i mglistą irlandzką wieś, co o zabytkową, mroczną placówkę z niepełnosprawnymi ludźmi, a to zupełnie inny typ bohaterów od powszechnie występujących w literaturze. Powiązana z nimi historia jest nie tylko zajmująca, ale pokazuje rezydentów domu opieki jako zwykłych ludzi, mających identyczne rozterki. Chcą być kochani, zrozumiani i potrzebni jak każdy z nas. Pod wieloma względami są jednak od nas „zdrowych” lepsi: nie robią nikomu celowo krzywdy, nie wiedzą co to interesowności, kłamstwo, manipulacja. Żyją chwilą i potrafią cieszyć się z małych rzeczy.
„Twoi nowi przyjaciele mają dusze wojowników, skoro walczą przez całe życie. Zaledwie nieliczni dostrzegają w nich pełnoprawnych ludzi. Uwierz, że nie jesteś sobie w stanie wyobrazić, jakie toczą potyczki. Ze sobą, że zdrowiem czy z bliskimi. Demony nie zajmą im wiele czasu”.
Strychnica wbrew klasyfikacji gatunkowej nie straszy, a uczy otwartości na świat, na wszystkich ludzi. Uczy tolerancji, wartości przyjaźni, miłości, dzięki którym można przetrwać najgorsze w życiu momenty. To barwna opowieść o wielkiej odwadze, o trosce i poświęceniu okraszona dawką wyważonego humoru. Podoba mi się, że podczas lektury przeważyły głębsze przemyślenia czy to na temat niepełnosprawności, czy też zdrowia psychicznego niż groza zapierająca dech. To w końcu opowieść o przemijaniu, które dla każdego z nas prędzej czy później skończy się śmiercią. I świadomość tego jest straszniejsza niż niejeden wymyślony demon.
Recenzja powstała przy współpracy z Redakcją Sztukater.
Po raz kolejny autor mocno gra moimi emocjami i to w taki sposób, że ciężko mi się po lekturze pozbierać. Najpierw zrobił to w "Bezmiłości" teraz we wspaniałym misz-maszu gatunkowym jakim jest "Strychnica". Najgorsze co może być dla czytelnika to książka, która nic po sobie nie zostawia, o której po przeczytaniu się nie myśli. Proza Zychli jest przeciwna temu, autor chce aby czytelnik angażował się emocjonalnie w lekturę, w wydarzenia a szczególnie w życie swoich bohaterów.
Dodatkowo Mięta postarała się o wspaniałe wydanie tej cudownej powieści w najlepszej możliwej formie. Na żywo książka wygląda przepięknie!
Pierwsze co przykuwa uwagę przy tej książce to wspaniałe wydanie: twarda matowa oprawa, malowane brzegi, tajemnicza ilustracja na okładce.
Na szczęście środek jest równie wspaniały. Autor zgrabnie łączy różne gatunki: baśń, obyczaj i grozę. Wspaniale pisze o swoich bohaterach, widać, że wkłada w nich całe swoje serce. Bardzo zżyłam się z bohaterami "Strychnicy" i po prostu do samego końca nie mogłam się oderwać.