
Koniec XIX wieku, Austro-Węgry. Do położonego w górach Szpitala św. Judy przybywa
inspektor policji Franciszek Eber – Polak z Galicji, któremu bóle głowy uniemożliwiają
normalne życie. Nie jest łatwo się tam dostać nie tylko ze względu na wysokość, lecz także
dlatego, że jest to szpital psychiatryczny dla elit.
Eber ma jednak list polecający od ojca jednej z pacjentek, który hojnie płaci za pobyt córki. Doktor Sanpaulo,
dyrektor placówki i utalentowany chirurg, zgadza się więc na przeprowadzenie ryzykownej operacji mózgu.
Wkrótce w kompostowniku zostaje znaleziona ręka zaginionej jakiś czas temu siostry Bernadetty. Policja w
związku z tą sprawą aresztuje jedną z pielęgniarek, ale wydaje się, że prawdziwy morderca wciąż jest na
wolności. Gdy śnieg na kilka miesięcy odcina szpital od świata, pacjenci i personel zostają uwięzieni z
zabójcą pod jednym dachem…
Chociaż inspektor wciąż podkreśla, że nie jest taki jak inni pacjenci leczeni szpitalu, z czasem zaczyna
dostrzegać coraz więcej łączących go z nimi podobieństw. Okazuje się, że niewyjaśniona zbrodnia to tylko
jedna z wielu tajemnic skrywanych przez mieszkańców. Czy zabójca jest jedynym zagrożeniem? Kto tak
naprawdę jest tam szalony?
M.M. Perr - urodziła się w 1985 roku w Krakowie, tam też ukończyła stosunki międzynarodowe na
Uniwersytecie Jagiellońskim. Pracowała i mieszkała w Wielkiej Brytanii, Holandii oraz Stanach Zjednoczonych.
Uważa, że pisanie to nie tyle jej wybór zawodowy, ile raczej styl życia i sposób myślenia. Zachwyca się rzeczami
nieoczywistymi i odbiegającymi od normy. Ciekawią ją skrajności, intryguje brzydota, a piękno inspiruje. Do tej
pory ukazało się sześć książek jej autorstwa. 629 kości została nominowana do długiej listy Nagrody Wielkiego
Kalibru, a Gdy nikt nie patrzy wygrała plebiscyt na Książkę Roku 2021 organizowany przez portal Granice.pl
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Grupa Wydawnicza Literatura Inspiruje Sp. z o.o., ul. Krucza 16/22, 00-526 Warszawa (PL), adres e-mail: biuro@literaturainspiruje.pl
| Autor | M. M. Perr |
| Wydawnictwo | Prozami |
| Rok wydania | 2024 |
| Język | polski |
| Oprawa | miękka |
| Liczba stron | 384 |
| Numer ISBN | 978-83-68249-04-0 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788368249040 |
| Data premiery | 2024.11.08 |
| Data pojawienia się | 2024.11.08 |
| Dostępna liczba sztuk | |
|---|---|
| Dostępność całkowita | 10 szt. |
| Dostępność w naszym magazynie | 1 szt. (realizacja już jutro) |
Dostępność w punktach Bonito![]() |
|---|
| ul. Staromiejska 6 (50 m od Rynku) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| al. Pokoju 67 (wyspa w centrum handlowym M1) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Batorego 15B (przecznica od ul. Karmelickiej) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Dobrego Pasterza 122 (Prądnik Czerwony) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Josepha Conrada 79 (obok stacji BP) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Kluczborska 17 (przy pętli "Krowodrza Górka") | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Kobierzyńska 93 (osiedle Ruczaj-Zaborze) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Marii Dąbrowskiej 17A (50 m od CH Czyżyny) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Pawia 34 (blisko Galerii Krakowskiej) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Pilotów 2E (300 m od ronda Młyńskiego) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Wielicka 259 (wyspa w Galerii Mozaika) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Wysłouchów 3 (Kurdwanów) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Zakopiańska 62 (Park Handlowy Zakopianka) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 51 (skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 88 (Ursynów - metro Stokłosy) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| al. Niepodległości 54 (przy stacji metro Wierzbno) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Chmielna 4 (50 metrów od ul. Nowy Świat) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Czapelska 48 (200 m od ronda Wiatraczna) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Kondratowicza 37 (blisko Szpitala Bródnowskiego) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Żeromskiego 1 (przy stacji metra Słodowiec) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Plac Grunwaldzki 25 (w budynku Grunwaldzki Center) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Ruska 2 (przy Placu Solnym) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
Darmowa dostawa już od 199,00 zł
Moje pierwsze spotkanie z twórczością M.M. Perr uważam za niezwykle udane. Dodam więcej, jestem na siebie zły, że dopiero teraz odkryłem tę autorkę. Lecz pocieszam się tym, że jeszcze nic straconego i chętnie powrócę do wcześniejszych książek tejże pisarki. Pisarki, która zachwyciła mnie w wykreowaniu historii, którą poznałem podczas lektury książki „Szpital św. Judy”. Jestem przekonany, że każdy wymagający miłośnik kryminałów, znajdzie w nim to wszystko, czego szuka w tym gatunku. Lektura tej książki była jak delektowanie się kawą o najbogatszym i najgłębszym aromacie. Myślę, że każdy, kto przeczytał tę książkę, doskonale wie, co mam na myśli.
„Szpital św. Judy” to mistrzowsko utkana fabuła, z bohaterami jakże wyrazistymi. No i ten klimat odcięcia od świata w sytuacji poczucia grozy dyktowanej kryminalnym wątkiem, który mrozi czytelniczą krew. O tak, ta powieść to było to, czego oczekiwałem od doskonale skrojonego kryminału. Jeśli pragniecie zaaplikować sobie mocne czytelnicze doznania, to nie zwlekajcie ani chwili dłużej, tylko sięgajcie po najnowszą książkę M.M.Perr.
Autorka zabiera nas do Austro-Węgier końca XIX wieku. A dokładniej do Szpitala św. Judy, gdzie przybywa inspektor policji Franciszek Eber. Mężczyzna od jakieś już czasu uskarża się na bóle głowy, które zaburzają jego funkcjonowanie. Co więcej, wspomniany szpital psychiatryczny nie jest miejscem, do którego każdy może się dostać. Tutaj trafiają społeczne elity. Wsparciem w dostaniu się do szpitala było dla funkcjonariusza wstawiennictwo ojca jednego z pacjentek. Dlatego też doktor Sanpaulo podjął się przeprowadzenia operacji mózgu. Lecz proszę mi wierzyć, nie tylko to budzi w nas ciekawość. Znalezienie w kompostowniku ręki zaginionej siostry Bernadetty jeszcze bardziej podsyca w nas chęć odkrycia całej historii, którą M.M. Perr zapisała na kartach tego jakże wciągającego kryminału.
Nie ukrywam, że pisarka zdobyła moje czytelnicze uznanie. Teraz gdy jestem już po lekturze tej książki, to często spoglądam na półkę NIK – Najlepszych Interesujących Książek, wiedząc, że to miejsce jest dla niej jak najbardziej przeznaczone. Tak samo, jak uzyskanie tytułu bestsellera. M.M. Perr bez wątpienia trafiła do grona pisarek, które w polskim kryminale mają coś do powiedzenia (no i napisania), a to oczywiście z korzyścią dla nas miłośników gatunku złaknionych tak intrygujących historii. Co więcej, autorka pozwala nam sprawdzić swój detektywistyczny nos, gdyż w odkrywaniu twarzy prawdziwego mordercy, możemy przekonać się, czy drzemie w nas natura policjanta. Bo, czy faktycznie aresztowana przez policję pielęgniarka była skłonna do morderstwa? A może stała się ofiarą tego prawdziwego? A tego dowiecie tylko wtedy, gdy sięgniecie po „Szpital św. Judy”. Warto nadmienić, że ciągle padający śnieg odcina szpital od reszty świata. Zatem jak się okazuje znajdujący się w nim ludzie, uwięzieni są z samym mordercą. Czy ten uderzy ponownie? Przekonajcie się sami i dajcie porwać się historii, którą na kartach swej najnowszej powieści zapisała M.M.Perr. Zdecydowanie polecam i czekam na kolejne kryminały, które są wyrazem wyjątkowości autorki w tworzeniu tak intrygujących historii.
M.M. Perr zwróciła moją uwagę znakomitą serią kryminalną z podkomisarzem Robertem Lwem. Lektura „wszystkich win mojej matki” utwierdziła mnie w przekonaniu, że autorka to prawdziwa mistrzyni słowa. Stworzenie powieści obyczajowej z tak doskonale skonstruowaną fabułą, że mogłaby konkurować z najlepszymi thrillerami, wymaga wyjątkowego talentu. Najnowsza książka M.M. Perr, „Szpital św. Judy”, umacnia jej pozycję w gronie moich ulubionych pisarzy – po jej książki sięgam w ciemno.
„Szpital św. Judy” to nie jest zwykły thriller, który przenosi czytelnika w duszny, gotycki klimat końca XIX wieku. W tej opowieści mroczne tajemnice splatają się z poruszającą refleksją nad ludzką psychiką i kruchą granicą między normalnością a szaleństwem. Sekrety, niczym mgła, snują się po korytarzach szpitala, budując napięcie i niepewność.
M.M. Perr stworzyła historię, która jest jak układanka – złożona, wielowarstwowa, a jednocześnie hipnotyzująca i uzależniająca. Świetnie wykreowani bohaterowie, niejednoznaczne sytuacje oraz sugestywne opisy tworzą fascynującą opowieść, która oddziaływała na moją wyobraźnię. Każda strona odsłania nową warstwę tajemnicy, a świetnie poprowadzona narracja i wyważona gra słów sprawiają, że trudno oderwać się od tej historii.
Szpital św. Judy, dokąd zmierza inspektor Franciszek Eber, Polak z Galicji, nie cieszy się dobrą opinią wśród okolicznych mieszkańców. Krążą o nim liczne legendy, być może dlatego, że poddawano tam leczeniu ludzi obłąkanych, niebezpiecznych, a nawet rzekomo opętanych przez demony. Uporczywe bóle głowy uniemożliwiają Eberowi normalne funkcjonowanie. Jego jedyną nadzieją jest utalentowany chirurg, doktor Sanpaulo, który zgodził się przeprowadzić ryzykowną operację mózgu. Zdesperowany Eber jest gotów zgodzić się na wszystko.
Szpital św. Judy jest dziwnym miejscem, jego pacjenci są nietypowi, a doktor Sanpaulo stosuje niekonwencjonalne metody leczenia. Inspektor Eber ma coraz więcej wątpliwości co do tego, co jest prawdą, a co nie. Mroczna atmosfera szpitala, opisana przez autorkę, udzieliła się także mnie.
Ta powieść jest jak ciemne zakamarki tego szpitala. Choć kolejne warstwy powoli się odkrywają, to jednocześnie wszystko podaję w wątpliwość, ponieważ jest przedstawione z perspektywy inspektora, którego spostrzeżeniom nie wiadomo, czy do końca można ufać. Kiedy wydaje się, że wszystko jest już jasne, następuje zwrot akcji, który kazał mi ponownie przemyśleć wszystko, co wcześniej uznałam za pewnik.
Kto jest mordercą? Kto tu tak naprawdę jest szalony? Kto postradał zmysły? Inspektor, który jako jedyny mógłby rozwikłać śledztwo, otoczony jest szaleńcami i powoli traci jaźń. Wyjaśnienie można znaleźć na samym końcu, a może nie.
„Szpital św. Judy”, to nie jest typowy kryminał, lecz doskonały thriller z tajemniczą, upiorną atmosferą narracji, doskonale wpasowujący się w kanon powieści gotyckiej. Akcja rozgrywa się w odosobnionym szpitalu, gdzie atmosfera tajemnicy miesza się z dramatami pacjentów i trudnymi doświadczeniami personelu. Autorka z niezwykłą starannością dopracowała wątki dotyczące ludzkiej psychiki i chorób psychicznych, a napięcie budowała z mistrzowską precyzją. Odnosi się wrażenie, że bohaterom powieści wpadły w oko i serce okruchy rozbitego lustra z baśni Andersena, które wykrzywiły im sposób postrzegania rzeczywistości, a ja miałam coraz więcej wątpliwości.
Kto jest mordercą? Kto tak naprawdę jest szalony? Kto postradał zmysły? Inspektor, który jako jedyny mógłby rozwikłać śledztwo, otoczony jest szaleńcami i powoli traci jaźń. Odpowiedzi czekają na końcu książki, choć nie wszystkie moje wątpliwości zostały rozwiane.
To intrygująca i mroczna opowieść, która wciąga czytelnika w świat pełen tajemnic, napięcia i emocji.
Akcja książki rozgrywa się w tytułowym Szpitalu św. Judy, jest to szpital psychiatryczny, jednak z każdym rozdziałem odkrywamy, że skrywa on mroczne tajemnice. Zagadkowe zniknięcia pacjentów, niepokojące plotki i sekretne działania personelu, to wszystko sprawia, że książka trzyma w napięciu.
Kiedy do szpitala trafia inspektor policji, a opady śniegu sprawiają, że wszyscy zostają odcięci od świata, zaczynają zdawać sobie sprawę, że zostali uwięzieni z mordercą.
Autorka potrafi wprowadzić czytelnika w stan niepokoju jednym dobrze skonstruowanym zdaniem. Narracja jest dynamiczna, pełna zwrotów akcji i momentów, które zmuszają do trzymania się krawędzi fotela.
"Szpital św. Judy" to idealna lektura dla fanów thrillerów psychologicznych z nutą tajemnicy.
Z pewnością macie grono autorów zagranicznych i polskich, po których książki sięgacie w ciemno. Ja mam tak w przypadku M.M.Perr. Cenię sobie jej kryminały za spójność, dobrą kreację bohaterów, bogate tło społeczno- obyczajowe. Podoba mi się, że nie epatuje przemocą i krew nie leje się strumieniami z kart jej książek, ale są niepokojące i dające jednocześnie do myślenia. Ostatnio też udowodniła, że i w powieści obyczajowej potrafi się odnaleźć. Nie mogłam więc odmówić sobie przyjemności zapoznania się z jej najnowszym kryminałem.
Akcja rozgrywa się w wieku XIX na terenie Austro-Węgier. Do szpitala św. Judy przybywa inspektor policji Franciszek Eber licząc na to, że dyrektor szpitala – światowej sławy chirurg będzie umiał uleczyć go z uporczywych bólów głowy, na które cierpi od czasu postrzału przy jednej z prowadzonych spraw. Do szpitala nie było łatwo się dostać, ponieważ nie tylko jest położony wysoko w górach, ale również jest miejscem dla elit, co równało się wysokim cenom. Na szczęście Polak z Galicji miał dobrego, zamożnego znajomego, którego list polecający otworzył przed nim szpitalne drzwi. Nie wiedział, że tym samym otworzył sobie wrota do samych piekieł…
Już podczas jego pobytu jedna z pielęgniarek odkryła fragment ciała zaginionej siostry przełożonej. Eber, mimo iż czekał na ryzykowny zabieg, bardzo chciał pomóc w śledztwie, ale ku swojemu zdziwieniu coraz częściej był traktowany już nie jako gość tylko jako... pacjent.
Co się zmieniło, że zniknął parasol ochronny rozpostarty przez zamożnego znajomego?
Dlaczego pielęgniarka została zamordowana?
Gdzie jest reszta ciała?
Kto miał powód, by ją uciszyć?
Coraz więcej pytań i żadnej odpowiedzi, a atmosfera dodatkowo się zagęszcza przez niesprzyjające warunki atmosferyczne, które sprawiają, że szpital na jakiś czas został całkowicie odcięty od reszty świata...
Fani podkomisarza Roberta Lwa mogą czuć się troszkę zawiedzeni, albowiem ta książka nie ma z tą postacią nic wspólnego. Uważam jednak, że kryminał jest po prostu świetny, a osadzenie akcji w XIX wieku było strzałem w dziesiątkę. Dzięki temu można w pełni odczuć grozę wydarzeń, dramatyczne historie i okropne położenie ludzi, którzy znaleźli się w szpitalu dla chorych psychicznie. Kto tam jest naprawdę szalony? Czy w takim miejscu również obowiązuje etyka i podstawowe zasady moralne? Autorka podkreśla, że psychiatria do dziś nie zna odpowiedzi na wiele pytań, więc w wieku XIX nawet zwykłe bóle głowy mogły być pretekstem do pozbycia się niewygodnego członka rodziny…
Podczas lektury czuć lekki dyskomfort czytając o wzmagającym się poczuciu izolacji, bezsilności i powolnej utracie praw policjanta przemianowanego niespodziewanie z gościa na pacjenta zamykanego nocą na klucz. Czuć oburzenie, złowrogą atmosferę i jego strach, że jak wiele innych osób już nigdy nie opuści tego miejsca. Co jeszcze Szpital św. Judy nam oferuje? Mamy zamknięte hermetyczne środowisko podzielane na pracowników szpitala i pacjentów, gdzie granice między szaleństwem a normalnością powoli się zacierają. Mamy odludzie, ostrą zimę i śnieg, który uniemożliwia proszenie o pomoc i skutecznie odseparowuje mieszkańców szpitala od świata. Mamy mrok, przerażające metody leczenia obłąkanych, duszną, niepokojącą atmosferę i wisienkę na torcie w postaci niejednoznacznego zakończenia...
Czego chcieć więcej oprócz dowiedzenia się, czy policjantowi z Galicji uda się „przejrzeć zło na wylot”