
Każda matka chce dla swojego dziecka jak najlepiej. A co, jeśli to nieprawda?
Matka Jagody nie mogła znieść, że jej córka dojrzewa, przyciąga uwagę mężczyzn i może zepchnąć ją na drugi plan. W oczach swojej matki Karolina była kimś, kogo może dowolnie oceniać i złośliwie krytykować. Agnieszka wyobrażała sobie swoją matkę jako lodową figurę – piękną, ale zimną i niedostępną. A matka Oli chorowała za każdym razem, kiedy Ola próbowała wyjść z domu i być sobą.
Prawda o macierzyństwie nie zawsze jest wygodna. Natasza Socha opowiada o kontrolowaniu, zazdrości, przemocy i uczuciowym chłodzie, który niszczy dziecięce marzenia. Dzieli się też autentycznymi listami od czytelniczek, które wspominają swoje traumatyczne relacje z matkami. Emocje, które nie zawsze mieszczą się w utartych schematach, staną się bliskie każdemu, kto ma odwagę powiedzieć głośno: "Nie kocham mojej matki".
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Wydawnictwo Pascal Sp. z o.o., Zapora 25, 43-382 Bielsko-Biała (PL), numer telefonu: +48 33 82 82 828, adres e-mail: pascal@pascal.pl
| Autor | Natasza Socha |
| Wydawnictwo | Pascal |
| Rok wydania | 2025 |
| Oprawa | miękka ze skrzydełkami |
| Liczba stron | 304 |
| Format | 13.0 x 20.0 cm |
| Numer ISBN | 978-83-8317-404-4 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788383174044 |
| Wymiary | 130 x 200 mm |
| Data premiery | 2025.02.04 |
| Data pojawienia się | 2025.01.22 |
| Dostępna liczba sztuk | |
|---|---|
| Dostępność całkowita | 30 szt. |
| Dostępność w naszym magazynie | 2 szt. (realizacja już jutro) |
Dostępność w punktach Bonito![]() |
|---|
| ul. Staromiejska 6 (50 m od Rynku) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| al. Pokoju 67 (wyspa w centrum handlowym M1) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Batorego 15B (przecznica od ul. Karmelickiej) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Dobrego Pasterza 122 (Prądnik Czerwony) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Josepha Conrada 79 (obok stacji BP) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Kluczborska 17 (przy pętli "Krowodrza Górka") | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Kobierzyńska 93 (osiedle Ruczaj-Zaborze) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Marii Dąbrowskiej 17A (50 m od CH Czyżyny) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Pawia 34 (blisko Galerii Krakowskiej) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Pilotów 2E (300 m od ronda Młyńskiego) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Wielicka 259 (wyspa w Galerii Mozaika) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Wysłouchów 3 (Kurdwanów) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Zakopiańska 62 (Park Handlowy Zakopianka) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 51 (skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 88 (Ursynów - metro Stokłosy) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| al. Niepodległości 54 (przy stacji metro Wierzbno) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Chmielna 4 (50 metrów od ul. Nowy Świat) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Czapelska 48 (200 m od ronda Wiatraczna) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Kondratowicza 37 (blisko Szpitala Bródnowskiego) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Żeromskiego 1 (przy stacji metra Słodowiec) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Plac Grunwaldzki 25 (w budynku Grunwaldzki Center) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Ruska 2 (przy Placu Solnym) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
Darmowa dostawa już od 199,00 zł
"Udupione przez matki" Nataszy Sochy to książka, która bezkompromisowo przełamuje społeczne tabu otaczające relacje matka-córka. Autorka, znana dotąd z powieści obyczajowych, tym razem sięga po ciężki gatunek literatury faktu, opierając się na autentycznych listach czytelniczek, kobiet skrzywdzonych przez własne matki. To nie jest łatwa lektura, ale niezbędna dla zrozumienia, jak głębokie piętno odciskają toksyczne więzi rodzinne . Książka podzielona jest na rozdziały odpowiadające typom toksycznych matek. Poznajemy matki narcystyczne (koncentrujące się na własnym wizerunku, rywalizujące z córkami), matki kontrolujące (ograniczające autonomię, traktujące dzieci jak własność), matki emocjonalnie nieobecne (chłodne, niedostępne, ignorujące potrzeby dziecka), matki przemocowe (stosujące przemoc fizyczną lub psychiczną), matki symbiotyczne (uzależniające córki od siebie, niepozostawiające przestrzeni na indywidualność) . Każdy rozdział zawiera fikcyjną historię symboliczną (np. Jagody, której matka rywalizowała o uwagę mężczyzn), autentyczne listy czytelniczek, szczere, pełne bólu, ale też siły, komentarz autorki podsumowujący mechanizmy toksyczności i wskazówki do przepracowania traumy . Mocne strony tej książki to autentyzm jako broń przeciwko tabu, listy czytelniczek (często kobiet 50+, które latami tłumiły ból) demaskują mit "świętej matki". Jak podkreśla Natasza Socha w wywiadzie: "Nie chodzi o skrajne patologie, ale codzienne dramaty dziewczynek, które nigdy nie usłyszały: "Jesteś ważna". Te historie pokazują, że najgłębsze rany zostawiają emocjonalny chłód, a nie tylko fizyczną przemoc . Choć książka jest zapisem traumy, Natasza Socha podkreśla potrzebę samoakceptacji i odzyskania kontroli. W finale przytacza historię kobiety, której kilkuletnia córka mówi: "Jak chcesz, to ja będę twoją mamą, bo ja cię kocham" – symbol przerwania cyklu toksyczności . Książka wpisuje się w dyskusję o presji na "idealne macierzyństwo" i prawie kobiet do mówienia o krzywdzie.
Słabsze strony tej książki to brak głębszej analizy psychologicznej, brak odwołań do badań naukowych, statystyk czy opinii terapeutów. Autorka w książce skupia się na emocjach, nie dając narzędzi do rozwiązania problemów .
Dla kogo jest ta książka?
Choć pokazuje innym kobietom, , że nie są same, dla osób bez podobnych doświadczeń może być jedynie szokującą lekturą . Polecam córkom toksycznych matek, bo znajdą tu potwierdzenie swoich uczuć i poczucie wspólnoty. Dla matek jako przestrogi przed destrukcyjnymi zachowaniami. Mogą ją też przeczytać terapeuci, pedagodzy, by zrozumieć mechanizmy rodzinnych traum. Polecam ją też każdemu, kto wierzy w mit "matki idealnej", by dostrzec, że macierzyństwo to nie instynkt, ale rola, której trzeba się uczyć .
"Udupione przez matki" to ważny głos w dyskusji o macierzyństwie, który boleśnie demaskuje jego mroczną stronę. Choć brakuje jej naukowej głębi, siła autentyzmu i odwaga w mówieniu niewygodnej prawdy czynią z niej lekturę konieczną. Jak podsumowuje Natasza Socha: *Nie każda matka zasługuje na miłość, którą jej ofiarowujemy"
Moja ocena: 8/10
Polecam!
BRUNETTE BOOKS
Czy czytanie tej książki akurat 26 maja, czyli w Dzień Matki, to dobry wybór? Cóż, w moim przypadku to totalny przypadek- dostępność „Udupionych przez matki” w ulubionej filii bibliotecznej graniczyła niemal z cudem, ale w końcu się udało. Co ważne, to nie jest typowy obyczaj, a raczej bardzo zróżnicowane wyznania czytelniczek połączone z fikcyjnymi wątkami. W przeważającej części mamy tu listy napisane do pisarki, a ich treść przesiąknięta jest bólem, załamaniem, nawet depresją. Zdaniem Nataszy Sochy, relacja matka-córka wcale nie musi być idealna, nie zawsze można mówić o przyjaźni, wsparciu, solidarności czy połączeniu dusz.
Mama- wyraz, który zna każdy, lecz nie każda kobieta zasługuje na to miano. Nie chodzi o to, by urodzić, a potem porzucić, niczym szmacianą lalkę. Ogromna liczba stereotypów sprawiła, że nasze myślenie jest początkowo zupełnie inne. Powinniśmy szanować nasze mamy za oddanie, zrozumienie, cierpliwość, ogromną dawkę uczuć. Tak, powinniśmy, ale czy jest to możliwe, gdy mama tak naprawdę nie nadaje się do tej roli? Jaki obraz mamy- kobiety, która nosiła nas pod sercem, a potem urodziła, wykreowała Natasza Socha? Można powiedzieć, że nadała im aż 10 odsłon, a każdy rodzaj zmusza odbiorców do głębokiej refleksji, wytwarza w nas skrajne emocje. Jeśli o mnie chodzi- mam bardzo dobrą i oddaną mamę, lecz nie mogłam nie wzruszyć się podczas lektury. To jest po prostu nieuniknione, dlatego lepiej wcześniej zaopatrzyć się w solidną paczkę chusteczek. Zresztą, łzy nigdy nie są oznaką wstydu, a bardziej podkreślają, to, jak bardzo uważnie czytamy konkretny tekst.
Listy, które otrzymała autorka i które stały się tłem tej książki, są w pewnym sensie dowodem. Na co? Otóż nieważne, czy masz 30, 40, a może 50 lat. Wspomnienia rodzinne, zwłaszcza te związane z obecnością matki w życiu człowieka, są zawsze żywe, nigdy się ich nie zapomina. Nieistotna jest też nasze doświadczenie życiowe czy sytuacja materialna, w której obecnie jesteśmy. Wszystko to, co łączyło daną osobę z matką, może bardzo mocno rzutować na naszą przyszłość i indywidualne postępowanie. Czy matka, która nie ma dla nas czasu lub nie stroni od kieliszka, jest dobrym przykładem? Raczej nie… Nie chcąc wyjawiać wszystkich szczegółów powiem tylko, że czytelnik będzie niejednokrotnie zaskoczony, wręcz zszokowany tym, co dzieje się w życiu dzieci, a potem dorosłych już ludzi. A może nawet pobudzi własne wspomnienia, niekoniecznie bajkowe? Taka reakcja jest tu niewykluczona…
Natasza Socha po raz kolejny pokazała w pełni swój zawodowy charakter. Jako pisarka nie boi się mocnych tematów, nie tworzy żadnych osłon, tylko pokazuje nam wszystko bez filtrów i upiększeń. Jak sama podkreśliła, dzieciństwo nie zawsze ubrane jest w kolorowe balony, a czułość to nierzadko odległe, jeśli nie obce uczucie. Wątek ten zasługuje zapewne na indywidualną refleksję. Sama jej dokonałam i tym samym wywołałam kolejną porcję łez. Bo czy Ty, Drogi Czytelniku, chętnie wracasz do dzieciństwa i wspomnień z mamą w roli głównej? Uśmiechasz się wtedy, a może wzruszasz, jak bohaterki zaserwowanych nam opowieści?
Jest tu jeszcze jedna ważna kwestia do poruszenia: często chcemy być kopią rodzica, iść w jego ślady- zawodowe i prywatne. Czy jednak zawsze jest to dobra opcja życiowa? W książce nie brakuje wzmianek o manipulacji, podcinaniu skrzydeł, utracie własnej wartości, a zatem czy rodzic zawsze jest dla nas wzorem? Sami się nad tym solidnie zastanówcie.
Książkę tę trudno mi oceniać pod względem typowych gwiazdek- temat jest za trudny i bolesny, by mówić, że tekst jest wybitny czy też zasługuje na miano arcydzieła. Wiem, że długo nie zapomnę opisanych tu historii. „Udupione przez matki” to na pewno lektura NIE dla osób słabych psychicznie. Wolałabym, by sięgnęli po nią czytelnicy, którzy mimo bolesnych upadków, wciąż potrafią iść przez życie z uśmiechem na ustach.
Zapraszam Cię na recenzję książki Nataszy Sochy, pt. „Udupione przez matki”, w której Autorka z chirurgiczną precyzją i mistrzowską ironią rozkłada międzypokoleniowe relacje matek i córek na czynniki pierwsze. Robi to bez lukru, bez usprawiedliwień, z humorem, który śmieje się przez łzy.
„Udupione przez matki” to brutalnie szczere, momentami wstrząsające opowiadania i listy czytelniczek, będące dowodem na to, jak łatwo można zranić kogoś najbliższego, nawet mając „najlepsze intencje”, i jak trudne życiowe doświadczenia z dzieciństwa kształtują całe nasze dorosłe życie.
To książka, która boli, bo trafia tam, gdzie najbardziej nie chcemy, żeby trafiała – w nasze dzieciństwo, w wychowanie, w te wszystkie „bo mama chciała dobrze”.?Pełna autentycznych emocji, prawdziwych postaci i dialogów, które czasem brzmią jak żywcem wyjęte z naszych własnych rozmów z matkami. A może... z naszymi córkami?
Czytałam z zażenowaniem (bo momentami widziałam w tych bohaterkach znane mi skądinąd schematy), ze śmiechem (bo Autorka ma cudowne poczucie humoru), ale i ze smutkiem – bo w tej książce jest więcej prawdy, niż większość z nas chciałaby przyznać.
?Ta książka zostaje. I choć tytuł brzmi zabawnie, każda „udupiona córka” znajdzie tu coś, co ją zaboli – albo otworzy oczy.
To lektura obowiązkowa dla każdej kobiety, która kiedykolwiek poczuła się uwięziona w oczekiwaniach. I dla tych, które nieświadomie próbują zamknąć swoje dzieci w złotych klatkach „dla ich dobra”.
Polecam wszystkim kobietom. Szczególnie tym, które czasem wzdychają do słuchawki, widząc „Mama dzwoni”…
Matka powinna być tą jedyną, najważniejszą i wspierająca osobą. Powinna być sercem rodziny. Ale czy tak jest zawsze? Okazuje się, że nie. I to przedstawia w swojej najnowszej książce "Udupione przez matki" Natasza Socha. Tytuł wydaje się wulgarny i kontrowersyjny, ale uwierzcie mi, jest adekwatny do tego, co w tej pozycji przeczytałam. Autorka przedstawia bolesną prawdę o trudnym macierzyństwie w postaci listów wielu czytelniczek, córek, które dostąpiły traumatycznych relacji ze swoimi matkami. Pani Natasza oddaje głos tym kobietom, przedstawiając to w poszczególnych rozdziałach, które pokazują różne typy matek.
I tak dowiadujemy się, że istnieją matki rywalizujące, czyli takie, które nie potrafią zaakceptować faktu przemijania, starzenia się, rywalizując z córkami o uwagę ich znajomych,a nawet o względy mężczyzn swych córek. Są zazdrosne, że córka ma lepszy kontakt z ojcem, a którego one nie mają
Są też matki pogardliwe, które krytykują, poniżają własną córkę, kontrolują i wręcz nią pogardzają. Natomiast matki nieczułe to te, które nie potrafią współczuć, brak im empatii, zrozumienia i troski na krzywdę córki. Są obojętne, zimne i wiecznie zmęczone.
Matki alkoholiczki - tu nawet nie trzeba rozwijać tematu. Po prostu traktujące swoje dziecko jak swój wyrzut sumienia, nerwowe, agresywne, wulgarne, bez poczucia winy, że krzywdzą.
Mamy tu również matki, których nie było. To takie wiecznie zajęte, non stop pracujące, nieobecne w ważnych chwilach swoich córek, zdystansowane, z wiecznym bólem głowy.
Z kolei matki przemocowe to takie w złym humorze, które powodują wybuchy agresji i niekontrolowane napady bicia dzieci, które nie widzą, że przekraczają pewne granice. Matki narcystyczne to znów matki wiecznie skupione na sobie, które wymagają dostosowywania się do ich oczekiwań, uważające się za pępek świata.
Matki, którymi trzeba się opiekować, to przeważnie matki samotne, domagające się bezustannej opieki. Wpadające w histerię, kiedy ich córki mimo wszystko próbują żyć towarzysko. To matki, które nie chcą po stracie partnera nauczyć się być samodzielne, a na córce polegają jak na ostatniej desce ratunku. A matki symbiotyczne? Zbyt czujne, zbyt ostrożne, chowające swoje córki pod kloszem, często podejmując za nich decyzje.
Jak widać przekroje i typy matek są różne. I wierzę w to, że niejedna z nas po lekturze tej książki, odnalazłaby w niej swoją historię. Powieść niezwykle trudna emocjonalnie, ale jakże potrzebna. Czytelnik z każdą przeczytaną stroną zadaje sobie pytanie : na ile relacja pomiędzy matką, a córką jest zdrowa, a kiedy staje się toksyczna? Czy odcięcie się i odejście z rodzinnego domu, faktycznie oznacza odzyskanie wolności, czy też oznacza jeszcze większe zagubienie w otaczającej rzeczywistości?
Książka wiele odsłania, sporo też uczy. Ukazuje dogłębnie nieszczęście małej dziewczynki, później już dorosłej kobiety. Kto ma dziecko, córkę, to wie jak czasem trudno jest dobrać odpowiednie słowa, by nie zranić, jak trudno jest pohamować złe emocje, jak przekuć je w dobro i z miłością, prawdziwą miłością przejść przez życie.
To przejmująca lektura, otwierająca oczy na relacje na linii matka-córka. Chłonęlam ją jak gąbka. Świadomość, że wiele zawartych tu bolesnych historii dzieje się tuż obok nas, rozrywa serce na strzępy. Ale też uzmysławia, że ma ogromny wpływ na zdrowie psychiczne i przyszłe życie.
Czytajcie. Niech będzie ona lekcją, niech będzie przestrogą, jakich błędów unikać lub nie powielać. Polecam!
Matka...kojarzona jest z ciepłem, bliskością, osobą, która zrobi dla dziecka wszystko, która jego potrzeby przekłada nad własne.
Tylko, niestety nie zawsze słowo matka kojarzy się z dobrymi emocjami. Czasem słowo mama, nie może przejść przez gardło, a jedyne skojarzenia wywołują ogrom złych, przykrych i traumatycznych wspomnień.
Autorka w każdym rozdziale podaje przykład innej matki, na przykład: nie czułej, przemocowej, narcystycznej, symbiotycznej i innych. Rozdział dzieli na cztery części, na początku podaje przykład dziewczynki, która mierzy się z danym typem rodzicielki w dzieciństwie i okresie dorastania, potem przedstawia kilka listów od konkretnych osób, dzielących się swoimi doświadczeniami, następnie wraca do opisywanego przykładu, tylko już w okresie dorosłym by na koniec dodać swój własny komentarz.
Książka skupia się na negatywnych relacjach matek z córkami, pokazuje jaki wpływ mają one na późniejsze dorosłe życie i to,że bez pomocy z zewnątrz nie jesteśmy w stanie sobie z nimi poradzić i nadal powielamy dane schematy przenosząc je na własne rodziny.
Jako matka trzech córek, niejednokrotnie popełniam błędy, mniejsze lub większe, jednak czytając tę lekturę, coś głębszego otwiera się w mojej głowie i wiem, że muszę z pewnymi rzeczami jeszcze w sobie powalczyć. Książka jest bardzo potrzebna i zdecydowanie warta poświęconego czasu...może nawet nie zdajemy sobie sprawy, że pewne rzeczy robimy źle, a może same zmagamy się z traumami, gdzieś tam ukrytymi, powielanymi, które są i nie chcą odejść, może warto poszukać pomocy z zewnątrz by raz na zawsze zamknąć za sobą przeszłość. Jest to trudne, ale nie niemożliwe. Serdecznie polecam Wam ten poradnik.