
JAK CZAS SPĘDZONY W ODCIĘTYM OD ŚWIATA MIEJSCU WPŁYNIE NA GRUPĘ PRZYJACIÓŁ? CZY TA WYPRAWA W GÓRY ZMIENI ŻYCIE MONIKI?
Monika po stracie ukochanego narzeczonego postanawia spędzić święta Bożego Narodzenia w Samotni – schronisku górskim, które szczególnie ukochał sobie Michał.
Aleksander wciąż czuje się winny śmierci najlepszego przyjaciela. Wyrzuca sobie, że odpuścił wyprawę w góry, z której Michał już nie wrócił. Wraz z czwórką znajomych dołącza do Moniki, aby w górach uczcić pamięć po zmarłym przyjacielu.
Monikę zachwyca zimowy krajobraz polskich gór, ale nieumiejętnie poruszając się po oblodzonym szlaku, skręca kostkę. Grupa przyjaciół postanawia szukać pomocy w starym schronisku, które na pierwszy rzut oka wydaje się opuszczone. Na szczęście okazuje się, że w starej chacie ktoś mieszka. I mimo że Rafał, właściciel, nie jest skory do pomocy grupie młodych osób, ostatecznie proponuje im nocleg.
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Grupa Wydawnicza Filia Sp. z o.o., Kleeberga 2, 61-615 Poznań (PL), adres e-mail: kontakt@wydawnictwofilia.pl
| Autor | Julia Furmaniak |
| Wydawnictwo | Filia |
| Rok wydania | 2024 |
| Oprawa | miękka |
| Liczba stron | 352 |
| Format | 13.5 x 20.5 cm |
| Numer ISBN | 978-83-8357-765-4 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788383577654 |
| Wymiary | 135 x 205 mm |
| Data premiery | 2024.10.17 |
| Data pojawienia się | 2024.10.07 |
| Dostępna liczba sztuk | |
|---|---|
| Dostępność całkowita | 268 szt. |
| Dostępność w naszym magazynie | 14 szt. (realizacja jeszcze dzisiaj) |
Dostępność w punktach Bonito![]() |
|---|
| ul. Staromiejska 6 (50 m od Rynku) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Pokoju 67 (wyspa w centrum handlowym M1) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Batorego 15B (przecznica od ul. Karmelickiej) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Dobrego Pasterza 122 (Prądnik Czerwony) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Josepha Conrada 79 (obok stacji BP) | 3 szt. na miejscu |
| ul. Kluczborska 17 (przy pętli "Krowodrza Górka") | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Kobierzyńska 93 (osiedle Ruczaj-Zaborze) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Marii Dąbrowskiej 17A (50 m od CH Czyżyny) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Pawia 34 (blisko Galerii Krakowskiej) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Pilotów 2E (300 m od ronda Młyńskiego) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Wielicka 259 (wyspa w Galerii Mozaika) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Wysłouchów 3 (Kurdwanów) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Zakopiańska 62 (Park Handlowy Zakopianka) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 51 (skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 88 (Ursynów - metro Stokłosy) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Niepodległości 54 (przy stacji metro Wierzbno) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Chmielna 4 (50 metrów od ul. Nowy Świat) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Czapelska 48 (200 m od ronda Wiatraczna) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Kondratowicza 37 (blisko Szpitala Bródnowskiego) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Żeromskiego 1 (przy stacji metra Słodowiec) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Plac Grunwaldzki 25 (w budynku Grunwaldzki Center) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Ruska 2 (przy Placu Solnym) | Zamów i odbierz już jutro |
Darmowa dostawa już od 199,00 zł
Zakładałam, że książka Julii Furmaniak wciągnie mnie bez reszty, jednak okazało się, że ciekawe i dające do myślenia są tylko niektóre wątki. Może i dobrze, że mamy tu zapowiedź drugiego tomu- nie wykluczam po niego sięgnąć, bo jeszcze nie wszystko stracone.
„Zima w zapomnianym schronisku” to nie tylko książka o świętach, zatem ja nie widzę problemu, by czytać ją w trakcie upałów. Zresztą, dla mnie czas nigdy nie jest istotny, bo słowo pisane ma swoją moc przez okrągły rok. Ponadto, czas biegnie nieubłaganie i za chwilę i tak zaczniemy stroić drzewka czy rozglądać się za prezentami, więc w czym problem?
Monika, bardzo poszkodowana życiowo młoda dziewczyna, chce odciąć się od standardowego obchodzenia świąt i tym samym złożyć hołd Michałowi, swojemu nieżyjącemu narzeczonemu. Aby to zrobić, udaje się z grupą przyjaciół w góry. Szklarska Poręba czy Karpacz to rejony znane wielu ludziom, ale wiemy dobrze, że z naturą nie ma żartów. Co tak naprawdę wydarzyło się dwa lata temu i dlaczego Michał stracił życie? O tym pisać nie chcę, ale bardzo bym chciała, żeby ta powieść była dla czytelników swego rodzaju nauczką na przyszłość.
Planować można wiele, lecz wskutek niegroźnego wypadku Monika wraz z przyjaciółmi zmuszona jest zatrzymać się nie w słynnej Samotni, a w zapomnianym, opuszczonym schronisku. Skromne warunki proponuje im Rafał- właściciel starej chaty, także mocno poszkodowany przez życie. Tutaj także nie zdradzę szczegółów, ale wiem jedno. Wcale nie potrzebujemy luksusowych warunków, czy czuć się szczęśliwie, by móc ze sobą szczerze porozmawiać. Poza tym, sama dość dobrze znam wspomniane rejony górskie, dlatego czytanie tej książki było czymś w rodzaju oglądania filmu lub odtwarzania zdjęć. Pamięć fotograficzna rządziła mną przez wiele stron, choć sama fabuła momentami była zbyt rozwlekła. Ktoś tu napisał, że książka śmiało mogłaby mieć tylko 200 stron i ja zgadzam się z tą teorią.
Czy będąc w związku trzeba koniecznie podzielać wspólne pasje? Okazuje się, że nie i nie jest to gotowy wzór na rozpad miłości. Marta nigdy nie była fanką wspinaczek górskich, natomiast jej ukochany Michał nie bał się niczego. Można więc wysnuć doskonały wniosek: przeciwieństwa naprawdę się przyciągają.
Po przeczytaniu książki rozumiem jeszcze coś ważniejszego: życie człowieka jest niekiedy jak porcelanowa lub szklana bombka. Nasze istnienie bywa delikatne, możemy je stracić dosłownie w kilka sekund. Dlaczego więc tego nie zauważamy i nie doceniamy wspólnie spędzonych chwil? Warto zmienić tak złe postrzeganie.
„Zima w zapomnianym schronisku” to powieść pełna wzruszeń, choć dla mnie to nieco zbyt napompowana mieszanka. Co za dużo, to niezdrowo. Nie czytałam tej książki z musu, ale też nie byłam zachwycona czy wzruszona. Według mnie, ocena może być po prostu przeciętna.
To moje drugie spotkanie z twórczością autorki. Jej poprzednia książka "Pensjonat na brzegu jeziora" bardzo mi się podobała, dlatego postanowiłam ponownie sięgać po twórczość Julii. Tym razem padło na zimowo - świąteczną powieść "Zima w zapomnianym schronisku" rozpoczynającą cykl "Zapomniane schronisko". Stylistyka i język jakim posługuje się autorka jest bardzo lekki, prosty i przyjemny w odbiorze co sprawia, że książkę czyta się niesamowicie szybko. Ja pochłonęłam ją w jeden poranek i nie byłam w stanie odłożyć choćby na moment. Fabuła została w interesujący sposób nakreślona, przemyślana, dopracowana i bardzo dobrze poprowadzona. Natomiast bohaterowie zostali w świetny i niezwykle autentyczny sposób wykreowani. To postaci, które mają swoje tajemnice, a także wady i zalety, borykają się z różnymi mniejszymi bądź większymi problemami, zdarza się im popełniać błędy, czy postępować pod wpływem chwili, dlatego tak łatwo się z nimi utożsamić w wielu kwestiach podzielając podobne troski i dylematy moralne. Jestem pewna, że z powodzeniem moglibyśmy spotkać ich w rzeczywistości. Na kartach powieści mogłam lepiej poznać tak naprawdę kilkoro bohaterów (Monikę, Aleksandra, Piotrka, Filipa, Weronikę, Rafała i jego żonę)- ich myśli, odczucia, mogłam dowiedzieć się z czym się zmagają każdego dnia, stopniowo także jakie wydarzenia z przeszłości wpłynęły na ich obecne życie i ich relację z innymi ludźmi, a tym samym mogłam lepiej zrozumieć ich postępowanie oraz decyzję. Tym sposobem każda z postaci odgrywa tutaj ważną rolę, wprowadzając do historii wiele zawirowań i emocji. Razem z bohaterami przeniosłam się w Karkonosze. Autorka w bardzo plastyczny i pobudzający wyobraźnię sposób oddała ten niepowtarzalny górski klimat. Momentami miałam wrażenie jakbym towarzyszyła bohaterom we wszystkich poczynaniach i chłonęła otaczający ich krajobraz i jego surowe piękno. Z zainteresowaniem oraz zaangażowaniem śledziłam losy każdego z bohaterów oraz łączące ich relację, tym bardziej w tak skrajnych warunkach z jakimi przyszło się im mierzyć. Każdy z nich jest zupełnie inny, każdy kieruje się innymi priorytetami w życiu, każdy ma inne doświadczenia i potrzeby, ale wszystkich łączy postać Michała, który przed dwoma laty zginął w górach. W wyniku niefortunnego zdarzenia trafiają do chaty, w której mieszka Rafał. Jego postać mocno mnie zaintrygowała i byłam szalenie ciekawa także jego historii. Kiedy poznałam jego przeszłość i kiedy pojawiła się tutaj jeszcze jedna postać podskórnie czułam, że autorka zrobiła to nie bez powodu. Tylko czekałam na kolejną "lawinę", tylko tym razem jaką emocjonalną, z którą przyjdzie się mierzyć bohaterowie. Nie ukrywam, że jedni przypadli mi do gustu bardziej, inny mniej, ale dzięki temu ta historia stała się jeszcze bardziej autentyczna. Jest to powieść wielowątkowa, a ja z przejęciem czytałam kolejne jej strony, by kartka po kartce zacząć stopniowo odkrywać tajemnice bohaterów. Niesamowicie poruszyło mnie to co spotkało w szczególności Monikę, Aleksandra oraz Ralafa. Wielokrotnie miałam ochotę wejść do tej książki żeby przytulić i wesprzeć bohaterów. Zapewnić ich, że jeszcze i dla nich zaświeci słońce. Autorka w swojej powieści porusza wiele ważnych, życiowych i ponadczasowych tematów, które tak naprawdę mogą spotkać każdego z nas czy naszych bliskich. Mowa o stracie bliskiej osoby, radzeniu sobie z żałobą, trudnych relacjach międzyludzkich, a także poczuciu winy. Pisarka na przykładzie swoich bohaterów pokazuje jak ważna w naszym życiu jest rozmowa z drugim człowiekiem. Uświadamia również jak kruche jest życie. Podczas lektury towarzyszyło mi uczucie nostalgii, smutku, ale i nadziei. "Zima w zapomnianym schronisku" to historia, która przede wszystkim skłania do głębszych przemyśleń nad własnym życiem i wyborami jakich dokonujemy każdego dnia. Kiedy myślałam, że nic nie jest w stanie już mnie zaskoczyć w tej powieści Julia zaserwowała takie zakończenie, które pozostawiło mnie z milionem pytań bez odpowiedzi i nierówno bijącym sercem.. Nie mogę się doczekać ciągu dalszego! Polecam!
Śmierć ukochanej osoby na zawsze pozostawia piętno w sercach i duszach ludzi, którzy mierzą się ze stratą.
Odejście zamyka jedne drzwi , lecz to nie oznacza,że nie otwiera kolejnych.
Nie zakochuję się z wyboru. Gdybym wsiadł do tego pociągu , on nadal by żył.
Monika Rowińska ma wrażanie, że jej bezpieczny świat już nigdy taki nie będzie. Dwa lata wcześniej kobieta straciła narzeczo?nnnnnn?nego, który zginął pod lawiną w ukochanych Karkonoszach.
Żałoba zdaje się nie mieć końca, zaś kolejne upływające miesiące tylko potęgują tęsknotę za najbliższym człowiekiem.
By wyrwać się z marazmu dziewczyna postanawia w okresie Bożego Narodzenia udać się do Samotni- górskiego schroniska, zajmującego szczególne miejsce w sercu zmarłego.
Nie wybiera się tam jednak sama- towarzyszą jej bowiem przyjaciele Miśka- Piotrek, Aleks, Filip oraz koleżanka Aleksandra ze studiów, Weronika.
Ciesielski wspomniał jej o wyprawie, ta zaś chętnie skorzystała z okazji, licząc na to,że wyjazd zbliży ją do przystojnego kolegi z roku..
Jak to zwykle bywa i w tym przypadku życie napisało jednak zupełnie inny scenariusz.
Monia nieoczekiwanie skręciła kostkę, co spowodowało, że cała grupa trafiła do zapomnianego przez turystów schroniska Przy szlaku, którego właścicielem jest Rafał.
Mężczyzna początkowo nie jest zachwycony towarzystwem młodych, lecz udziela im schronienia.
Jakie tajemnice skrywają bohaterowie i czyje serce zabije szybciej?
Czy tegoroczna Wigilia odmieni los przyjaciół?
Kto jeszcze pojawi się wśród śniegu i mrozu?
Na te pytania odpowie powieść Julii Furmaniak będąca początkiem cyklu Zapomniane schronisko.
Bardzo szybko wciągnęłam się w historię Moniki i podczas lektury niejednokrotnie zaciskało mi się gardło, a nie łatwo osiągnąć taki efekt słowem pisanym. Fabuła książki pani Julii jest wciągająca, bolesna i bardzo poruszająca wrażliwe struny serca, choć okładka zwiastuje raczej sielankowy romans wśród górskich szczytów i śniegu.
I owszem miłość jest jednym z wątków, lecz to uczucie naznaczone trudnościami i poczuciem winy.
Szybko zżyłam się z bohaterami i obdarowałam ich sympatią.
Autorka tworzy niesamowity klimat , zaś ostatnie strony powieści zwiastują wiele komplikacji i trudnych wyborów.
Czy prawda zawsze wyzwala? A może niewiedza okaże się błogosławieństwem w obliczu cierpienia?
Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy i serdecznie polecam tę zimową historię
Jak ja uwielbiam ten zimowy czas podczas którego wydawane są takie piękne książki świąteczne i jeszcze te zachwycające okładki. Normalnie nic mi więcej nie potrzeba do szczęścia. Tylko książka i pyszna kawa lub aromatyczna herbata i czuję się jak w niebie
"Zima w zapomnianym schronisku" to historia o Monice, która po stracie ukochanego wybiera się w góry, aby spędzić tam święta Bożego Narodzenia i poczuć obecność Michała w miejscach, które kochał. Towarzyszy jej przyjaciel Michała, który obwinia się, że opuścił wyprawę w góry, z której Michał już nie wrócił. Wraz z czwórką przyjaciół dołącza do Moniki, aby w górach uczcić pamięć po zmarłym przyjacielu. Kiedy Monika skręca kostkę trafiają do schroniska, w którym mieszka Rafał....
Jesteście ciekawi jak rozwinie się ta historia? Co wydarzy się w górach i czy Monika odzyska spokój duszy?
"Zima w zapomnianym schronisku” Julii Furmaniak to poruszająca powieść, która wciąga czytelnika w świat emocji, tajemnic i refleksji nad ludzką naturą. Akcja książki rozgrywa się w malowniczej, aczkolwiek surowej scenerii zimowej, co nadaje jej wyjątkowego klimatu. Czytając wyobrażałam sobie górskie szlaki i zimową scenerię. Czułam atmosferę świąt.
Autorka doskonale buduje atmosferę, łącząc opisy przyrody z wewnętrznymi przeżyciami bohaterów. Postacie są dobrze zarysowane i mają swoje unikalne historie, które odkrywają się w miarę czytania. Autorka w mistrzowski sposób ukazuje ich zmagania z przeszłością oraz poszukiwanie sensu w trudnych chwilach. Narracja jest płynna, a język prosty, ale jednocześnie pełen emocji. Czytelnik może poczuć się blisko bohaterów, śledząc ich przygody i dylematy. Książka porusza ważne tematy, takie jak samotność, żal, nadzieja i siła przyjaźni. Zimowa sceneria staje się nie tylko tłem, ale i metaforą dla wewnętrznych konfliktów postaci.
"Zima w zapomnianym schronisku” to powieść, która skłania do refleksji i pozostawia czytelnika z wieloma pytaniami o życie i relacje międzyludzkie. To lektura, która z pewnością zaspokoi miłośników literatury obyczajowej i tych, którzy cenią sobie głębokie emocje oraz dobrze skonstruowaną fabułę. Julia Furmaniak udowadnia, że potrafi tworzyć historie, które zapadają w pamięć i pozostają z czytelnikiem na długo po przeczytaniu ostatniej strony. Zakończenie powieści wbija w fotel. Jestem zachwycona i z niecierpliwością będę wyczekiwała kontynuacji tej cudownej powieści. Idealna lektura na długie zimowe wieczory.
Czytajcie! Polecam z całego serducha
BRUNETTE BOOKS
„Zima w zapomnianym schronisku” Julii Furmaniak to poruszająca opowieść o stracie, przebaczeniu i odkrywaniu siebie na nowo wśród mroźnych pejzaży polskich gór.
Monika, główna bohaterka, przeżywa trudny czas po tragicznej stracie narzeczonego Michała. W poszukiwaniu ukojenia i symbolicznego pożegnania postanawia spędzić święta w górach, w miejscu, które miało szczególne znaczenie dla jej ukochanego. Dołącza do niej grupa przyjaciół Michała, w tym Aleksander, który zmaga się z poczuciem winy związanym z tragicznym wypadkiem.
Ich wędrówka, początkowo mająca charakter symbolicznego hołdu, szybko zmienia się w walkę o przetrwanie, gdy Monika ulega wypadkowi. Schronienie w tytułowym „zapomnianym schronisku” prowadzi do spotkania z Rafałem, który dodaje opowieści atmosfery tajemnicy i niepokoju.
Furmaniak świetnie odmalowuje psychologiczne portrety bohaterów, ukazując ich emocjonalne zmagania i napięte relacje. Monika, zraniona i wycofana, znajduje się na krawędzi załamania, ale w otoczeniu przyjaciół i surowej przyrody powoli zaczyna odkrywać siłę, by żyć dalej.
Opisy zimowego krajobrazu gór są jednym z największych atutów książki. Autorka z niezwykłą dbałością maluje surowe, ale piękne obrazy, które oddają zarówno grozę natury, jak i jej kojącą siłę.
„Zima w zapomnianym schronisku” to opowieść o żałobie i odnajdywaniu sensu życia po stracie. Każdy z bohaterów staje w obliczu własnych słabości i zmuszony jest skonfrontować się z przeszłością.
Julia Furmaniak stworzyła książkę, która porusza serce i skłania do refleksji. „Zima w zapomnianym schronisku” to historia pełna emocji, której bohaterowie są niezwykle autentyczni, a ich przeżycia rezonują z czytelnikiem. Wątki psychologiczne i subtelna tajemnica związana z Rafałem oraz schroniskiem dodają opowieści dynamiki. To idealna lektura na zimowe wieczory, szczególnie dla tych, którzy szukają czegoś więcej niż tylko lekkiej opowieści.
Wcześniej czy później każdy z nas doświadcza straty kogoś bliskiego. Żałoba przybiera różne odcienie i odciska swoje piętno na każdym, bez względu na jego siłę… Nie ma skutecznej recepty i przepisu na ból i pustkę. Potrzeba czasu, rozmów i wsparcia. Jedni ruszą dalej, inni przez długi czas będą zmagać się z samotnością.
Dwa lata po stracie narzeczonego, Monika postanawia wyjechać w góry, gdzie w wyniki zejścia lawiny zginął Michał. Zbliżają się święta Bożego Narodzenia i rocznica jego śmierci. W tej podróży towarzyszą jej koledzy Michała oraz jego najbliższy przyjaciel Aleks. Wszyscy pragną w jakiś sposób pożegnać bliską im osobę, może spróbować pójść dalej? W wyniku niefortunnego zdarzenia trafiają do nieczynnego schroniska, którego właściciel także goi rany swojej poranionej duszy.
Samotność, pustka i przyszłość malująca się w czarno-białych kolorach. Zrozumieć ból i smutek po stracie ukochanej osoby najlepiej potrafi osoba, która także tego doświadczyła. A zimowa sceneria gór, nadchodzące Boże Narodzenie oraz długie bezsenne noce sprzyjają rozmowom oraz wzajemnemu wsparciu.
Wiele mnie w tej powieści zaskoczyło, choć z pozoru wszystko wydawało się przewidywalne. Dałam się ponieść tej historii, poczułam się jakbym sama była w zapomnianym przez ludzi i świat schronisku.
Urok gór,piękno przyrody,samotność w otoczeniu Świerków,to to,co niektórzy potrzebują,by się wyciszyć i znaleźć odpowiedzi na nurtujące pytania.
Prosta historia zmienia się w tajemniczą opowieść przynoszącą wiele ciekawych wątków.Daje czytelnikowi zaciekawienia,które powoduje,że ciężko oderwać się od lektury.
Historia jest o przepracowaniu straty ukochanego mężczyzny,przyjaciela i kompana do przeżywania niezwykłych chwil.Śmierc jest trudna do zrozumienia,gdy lawina zabiera bez pytania osobę.Wtedy jest ciężko i nawet czas nie pomaga zagoić ran.
Powieść nasycona jest dawką emocji,które mają pomóc w zrozumieniu śmierci.A co za tym idzie ma sprawić, by ruszyć do przodu.Ma w tym pomóc zapomniane schronisko,która skrywa w sobie mnóstwo tajemnic i szansy na poznanie ich.A tajemniczy mieszkaniec nie pomaga,bo on w jakiś sposób bardzo rozumie naszych bohaterów.
Piękna historia o młodych miłośnikach wycieczek górskich,których widok wycisza i pozwoli na zamknięcie przeszłości.Wzrusza i intryguje,bo tajemnice przeszłości nie zostały w pełni odkryte.Potrzeba iskry,by wszystko wybuchło i wreszcie można było spojrzeć na świat realnie,bez patrzenia wstecz.
Poczujecie powiew mroźnego powietrza,miłość,która przetrwała śmierć oraz przyjaźń dla której zrobi się wszystko.
Jestem zachwycona poznaną historią i już czekam na kontynuację,bo tajemnic jest mnóstwo do odkrycia.
Polecam
Dla mnie Karpacz, Szklarska Poręba i Karkonosze to idealne miejsce na wakacyjny wyjazd. Dlatego gdy zaczęłam czytać „Zima w zapomnianym schronisku” i zobaczyłam, że akcja książki dzieje się w Karkonoszach od razu wiedziałam, że ta lektura będzie dla mnie.
Akcja książki dokładnie dzieje się w starym, nieczynnym schronisku w pobliżu Samotni. To tam pewnej zimy przyjeżdża Monika i jej przyjaciele by uczcić śmierć narzeczonego kobiety. Początkowo grupka przyjaciół miała udać się do Samotni. Do schroniska, które wyjątkowo upodobał sobie Michał. Niestety, ale Monika po drodze skręciła nogę i zdecydowali się szukać pomocy w starym schronisku, które wydaje się opuszczone. Okazuje się, że w starej chacie mieszka Rafał, który początkowo nie jest zbyt chętny udzielić pomocy.
Książka otuliła mnie swoją górsko-zimową atmosferą. Jest napisana lekkim style i czyta się nie tylko szybko, ale również przyjemnie. Pani Julia wykreowała tutaj fantastycznie bohaterów. Monikę, która nie potrafi pogodzić się ze stratą narzeczonego, Aleksandra, przyjaciela Michała i Moniki oraz Rafała, który wzbudził u mnie dużą sympatię.
Akcja książki biegnie swoim rytmem. Nie jest ani za szybka, ani za wolna. Jest idealna by poczuć klimat książki. Cieszyć się zaśnieżonymi szczytami gór oraz atmosferą panująca w starym schronisku.
Oprócz emocji głównych bohaterów związanych z stratą przyjaciela, autorka pięknie kreśli historię starego schroniska oraz innych karkonoskich miejsc.
Wszystko to sprawia, że książka jest idealną lektura na długie jesienne i zimowe wieczory. Polecam!
Górskie wyprawy zawsze działają na mnie oczyszczająco, regenerują mój układ, sprawiając, że harmonia ponownie panuje w mym życiu. Zaś lektura powieści z klimatem świąt pozwala mi napawać się radością płynącą z tego wyjątkowego czasu, gdy troski codzienności odchodzą choć na chwilę w cień. Natomiast połączenie górskiego klimatu ze świąteczną atmosferą to doskonały przepis na wyjątkowe chwile. A tak właśnie było, gdy zasiadłem do lektury najnowszej powieści Julii Furmaniak.
„Zima w zapomnianym schronisku” to poruszająca powieść o stracie i dochodzeniu do życiowej równowagi po ciosie wymierzonym w samo serce. Monika po stracie narzeczonego pragnie odnaleźć sens życia. Dlatego też podejmuje decyzję o spędzeniu najbliższych świąt Bożego Narodzenia w górskiej scenerii – dosłownie w Samotni – schronisku górskim. To właśnie to miejsce uwielbiał jej ukochany Michał. Czy wyjazd w miejsce, które przypominać będzie Monice o miłości jej życia, jest odpowiednią, dobrą decyzją? Czy wyjazd w góry zadziała oczyszczająco? A może rozdrapie rany? Niech lektura tej powieści będzie dla nas odskocznią od problemów, a także możliwością spojrzenia na swoje życie z tak potrzebnym dziś dystansem. To może mieć kojącą moc.
Julia Furmaniak na kartach najnowszej książki zaprasza nas również do poznania historii Aleksandra. Mężczyzna żyje z poczuciem winy za śmierć swojego najlepszego przyjaciela. Nie potrafi wybaczyć sobie, że nie wyjechał z Michałem na górską wyprawę. Zarzuca sobie, że gdyby nie odpuścił tej wycieczki, jego przyjaciel nie zginąłby. Dlatego też wraz z czwórką znajomych dołączył do Moniki, aby wspólnie spędzić czas wspominając przyjaciela. Niestety podczas wyprawy Monika skręca kostkę. To sprowadza przyjaciół w kierunku opuszczonego schroniska. Jak się okazuje mieszka w nim Rafał, mężczyzna, który początkowo sceptycznie zapatruje się na udzielenie pomocy nieznajomym. Jednak propozycja noclegu, jest początkiem… Nie miałbym serca zdradzać Wam dalszego rozwoju wydarzeń. Warto, abyście sami odkryli to, co Julia Furmaniak zapisała na kartach tej powieści.
Nie ukrywam, że autorka w sposób jakże lekki, swobodny dotyka ważnych i trudnych życiowych tematów. Strata nie jest łatwym doświadczeniem życiowym i jak życie pokazuje nie omija człowieka. Dlatego też poznanie historii Moniki i Aleksandra może być dla nas lustrem, w które możemy spojrzeć, aby przyjrzeć się temu obrazowi straty. Obrazowi, który może przynieść ukojenie nam samym.
Uwielbiam książki świąteczne, bo tylko one potrafią pokazać prawdziwą magię za którą się tęskni w każdym wieku. Wczytując się w karty tej książki byłam nieco zaskoczona, gdyż początek nie zapowiadał się najlepiej jeśli chodzi o radość. Poznałam tutaj Monikę, która bardzo przeżywa stratę swojego ukochanego. Pomimo tego, że on nie żyje, wciąż szuka sposobu na to, by choć ostatni raz móc go zobaczyć. Przychodzi do miejsc w których bywał, błagalnie wpatruje się w jego fotografię, by jakiś podmuch wiatru sprawił, że choć na moment poczuje jego zapach. Ona bardzo cierpi i wciąż okropnie za nim tęskni. W te samotne święta wraz z paczką jadą odwiedzić pewne miejsce, które jej narzeczony uwielbiał. Ma wielką nadzieję na to, że tam wydarzy się cud i złapie z nim jakikolwiek kontakt. Podczas wyprawy szczególną opieką darzy ją najlepszy przyjaciel ukochanego. To on niesie jej pomóc podczas zwichnięcia kostki, a za sprawą spostrzegawczości innej osoby, uda im się przenocować w starej chacie. I tak naprawdę to od tego momentu rozpoczyna się mocno wciągająca historia, która wywoła w nas zachwyty i zdziwienie. To tam coś się wydarzy, co zmieni życie naszych postaci. Jak widać magia świąt wciąż na nich czyhała:-)
Autorka napisała przepiękną książkę, gdzie opisy miejsc i klimatu świąt wraz z płatkami śniegu będą nas rozczulać. Daje się tutaj wyczuć, że starszy czytelnik mocniej ją doceni, gdyż postacie choć mają różne szalone pomysły, to są też rozważne i mądre. Potrafią zaopiekować się innymi i tak wziąć ich pod włos, że pomimo protestów drugiej osoby, przemówią jej do rozsądku. Uwielbiam wzruszające historie. Czasami to właśnie z książek można wyczytać jak wielką wagę ma miłość i jak pragnienia potrafią się spełniać, tylko trzeba je skierować w odpowiednim kierunku. Mamy tu dużo dialogów, a bohaterzy potrafią celebrować cudowny smak czekolady, a opisy wszelkich aromatów są niemal przez nas odczuwalne. To właśnie tutaj zabawa w butelkę odkryła to, co od jakiegoś czasu owiane było tajemnicą:-) Przepiękna historia, bardzo ją polecam:-)