
Gdy miłość i nienawiść przybierają ten sam kolor…
Rok 1945. Na Ziemiach Odzyskanych zaczynają się brutalne wysiedlenia niemieckiej ludności. Maria Wilczkiewicz jest świadkiem przemocy, której dopuszczają się jej rodacy – w imię zemsty i minionych krzywd. W świecie pełnym gniewu i rozpaczy czarne orchidee stają się dla niej symbolem nadziei i miłości rodzącej się w trudnych powojennych czasach.
Wiele lat później jej córka Anna Sobota stopniowo odkrywa przeszłość matki i znaczenie tajemniczego kwiatu przewijającego się w rodzinnych opowieściach. Z przerażeniem dowiaduje się także, że symbol ten został przejęty przez szerzącą nienawiść organizację, która wypaczyła jego pierwotny sens.
Czarne orchidee to opowieść o nadziei i uprzedzeniach oraz bolesnym dziedzictwie wojny. Echa tej traumy rozbrzmiewają w kolejnych pokoleniach, pokazując, jak cienka bywa granica między miłością a nienawiścią.
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Publicat S.A., ul. Chlebowa 24, 61-003 Poznań (PL), numer telefonu: 616529252, adres e-mail: publicat@publicat.pl
| Autor | Ewa Lange |
| Wydawnictwo | Książnica |
| Rok wydania | 2025 |
| Oprawa | miękka |
| Liczba stron | 384 |
| Numer ISBN | 9788327169150 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788327169150 |
| Data premiery | 2025.06.17 |
| Data pojawienia się | 2025.06.17 |
| Dostępna liczba sztuk | |
|---|---|
| Dostępność całkowita | 82 szt. |
| Dostępność w naszym magazynie | 7 szt. (realizacja jeszcze dzisiaj) |
Dostępność w punktach Bonito![]() |
|---|
| ul. Staromiejska 6 (50 m od Rynku) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Pokoju 67 (wyspa w centrum handlowym M1) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Batorego 15B (przecznica od ul. Karmelickiej) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Dobrego Pasterza 122 (Prądnik Czerwony) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Josepha Conrada 79 (obok stacji BP) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Kluczborska 17 (przy pętli "Krowodrza Górka") | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Kobierzyńska 93 (osiedle Ruczaj-Zaborze) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Marii Dąbrowskiej 17A (50 m od CH Czyżyny) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Pawia 34 (blisko Galerii Krakowskiej) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Pilotów 2E (300 m od ronda Młyńskiego) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Wielicka 259 (wyspa w Galerii Mozaika) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Wysłouchów 3 (Kurdwanów) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Zakopiańska 62 (Park Handlowy Zakopianka) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 51 (skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 88 (Ursynów - metro Stokłosy) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Niepodległości 54 (przy stacji metro Wierzbno) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Chmielna 4 (50 metrów od ul. Nowy Świat) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Czapelska 48 (200 m od ronda Wiatraczna) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Kondratowicza 37 (blisko Szpitala Bródnowskiego) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Żeromskiego 1 (przy stacji metra Słodowiec) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Plac Grunwaldzki 25 (w budynku Grunwaldzki Center) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Ruska 2 (przy Placu Solnym) | Zamów i odbierz już jutro |
Darmowa dostawa już od 199,00 zł
„Bo nienawiść zawsze niszczy… Niszczy i nie pozwala zapomnieć!”
„Wroga trzeba trzymać blisko. Czasami nawet bardzo. Jeśli rozumiesz, co do ciebie mówi, to zrobiłeś krok do przodu. Jeśli rozumiesz, co mówi do innych, to jesteś na równi z nim. Jeśli rozumiesz, co mówi o tobie do innych, to już go wyprzedziłeś.”
„Swój absmak przekazują dzieciom, a te kolejnym pokoleniom… w tej mowie nienawiści tli się promyk nadziei i miłości.” .
„Cienka jest granica między miłością a nienawiścią, czego symbolem są CZARNE ORCHIDEE.” .
„Gdy miłość i nienawiść przybierają ten sam kolor…”
Rok 1945 tuż po zakończeniu II Wojny Światowej. Ziemie Odzyskane..
Maria Wilczkiewicz ma zaledwie osiemnaście lat i dopiero wkracza w dorosłość.
Jednak jej życie już na starcie jest naznaczone traumą , nienawiścią i uprzedzeniami.
Ojciec dziewczyny Tadeusz przeżył uwięzienie w obozie koncentracyjnym w Auschwitz, co sprawiło, że nienawidzi Niemców.
Sama Marysia wraz z siostrą Basią jest świadkiem brutalnych wysiedleń dokonywanych na ludności niemieckiej i zemsty jakiej na sąsiadach dokonują jej rodacy.
Nie przewidziała tylko ,że jej serce skradnie Leon - mężczyzna z trudną przeszłością, uważany przez jej najbliższe otoczenie za wroga.
Czy miłość zrodzona w czasach terroru i okrucieństwa ma szansę przetrwać i pozostać piękną?
Lata 80 XX wieku
Córka Marii Anna Sobota jest nauczycielką niemieckiego i szczęśliwie wyszła za mąż.
Niestety kobieta jest mocno skonfliktowana z ojcem - Jan nie akceptuje bowiem faktu ,że jego zięć Mirek pracuje za zachodnią granicą.
Ponadto mężczyzna nadużywa alkoholu i znęca się nad rodziną.
Również temat młodości i przeszłości mamy Ani stanowi rodzinne tabu.
Rok 2003
Tuż przed emeryturą Pani Sobota decyduje się na sprzedaż rodzinnego domu po śmierci ojca .
Ta decyzja nie podoba się jednak jej jedynemu synowi Piotrowi.
Porządkując dokumenty nauczycielka natrafia na fotografię matki z Leonem oraz jej zapiski.
To właśnie one stają się początkiem odkrywania dawnych sekretów i niezabloznionych ran.
Anna poznaje również znaczenie czarnej orchidei.
Debiutancka powieść Ewy Lange jest trudną , lecz ważną lekturą.
Nie unika trudnych i bolesnych tematów, choć została napisana z ogromną wrażliwością.
Niesamowicie klimatyczna i wzruszająca.
Serdecznie polecam
Książka "Czarne orchidee" Ewy Lange to debiutancka powieść, która zachwyca od pierwszych stron. Już sama oprawa graficzna przyciąga wzrok, a list od autorki dołączony do książki dodaje historii wyjątkowej intymności. Tytuł intryguje i zapowiada opowieść, która zostaje w pamięci na długo po zakończeniu lektury. To dojrzała historia pełna emocji, w której miłość i nienawiść mają podobny, trudny do rozdzielenia kolor. Przejmująca opowieść o nadziei, uprzedzeniach i bolesnym dziedzictwie wojny, które odbija się echem w sercach kolejnych pokoleń. Autorka pokazuje, jak cienka bywa granica między uczuciami, które potrafią jednocześnie łączyć i dzielić wywołują silne emocje, od których trudno się uwolnić. Fabuła zaskakuje i utrzymuje napięcie aż do samego końca, a zakończenie wywołuje prawdziwe zdumienie. To książka, po którą warto, a nawet trzeba sięgnąć, bo zmusza do refleksji i głębokich przemyśleń. Skłania do zastanowienia się nad tym, jak pielęgnowana latami nienawiść niszczy nie tylko osobę, która ją nosi w sobie, lecz także całe pokolenia. To książka, która na długo zostaje w pamięci i porusza emocje.
"Czarne orchidee" to opowieść o wojnie, nienawiści, samotności, złamanych marzeniach i poszukiwaniu nadziei. O miłości, która nie zawsze ma szansę przetrwać.
Warto ją przeczytać, by pamiętać o tym, że historia rodziny i przeszłość są żywe, mimo że wydają się odległe. I że wybaczenie, choć trudne, jest możliwe.
Ta książka poraniła moje serce. A zakończenie rozerwało je na strzępy. Siedziałam długo, patrząc na zamkniętą książkę, niezdolna się z nią pożegnać. Moje myśli wciąż krążą wokół tej opowieści. I chyba jeszcze długo nie przestaną.
Wyobraźcie sobie historię miłości rodem z utworu Romeo i Julia.
Maria – Polka, doświadczona przez wydarzenia związane z II Wojną Światową, mamy przecież 1945 rok, tuż po wojnie. Sowieci wraz z Polakami rozpoczynają brutalne represje niemieckiej społeczności, która pozostała w kraju nad Wisłą.
Leon – Niemiec, syn naznaczonego złą sławą „Perełki”, pracownika obozu koncentracyjnego w Auschwitz, zła wcielonego, diabła w ludzkiej skórze.
Oboje na przekór wszystkiemu zakochują się w sobie. Przecież żadne z nich nie jest winne temu, w jakich rodzinach się wychowywali, chcą tylko być ze sobą. Tylko czy dane będzie im zrealizować wspólne marzenie o miłości, tej najprawdziwszej, tej jedynej.
„Czarne orchidee” to nie piękna powieść o miłości. To tragiczna opowieść o czasach, w których działo się wiele złego. Decyzja jednego człowieka, który swoją ambicją rozpętał największy konflikt zbrojny w dziejach świata, który niósł ze sobą tragedię wielu ludzi.
Autorka udowadnia, że w niektórych sytuacjach śmierć, która przyszła po ludzi żyjących w tamtych czasach to nie było najgorsze na co mogli liczyć. Zło, które wtedy się zrodziło dotykało kolejne pokolenie na przestrzeni wielu następnych lat.
Razem z bohaterami przemierzamy dziesięciolecia, a pomimo upływu czasu, kolejni spadkobiercy naszych bohaterów mierzą się z tymi samymi problemami spotęgowanymi przez inne – równie trudne okoliczności.
Główne wątki poruszane przez autorkę to przynależność narodowa, wykluczenie społeczne i trudna miłość. Prawda, że tematy obowiązujące do dziś?
Ta książka to przestroga przed to może się stać jeśli ludzie w porę nie będą w stanie się opamiętać i spojrzeć na niektóre tematy szerzej, obiektywniej.
Bardzo ważna książka, którą należy przeczytać, tak po prostu polecam.
„- Nadal żyjesz. Jesteś zdrowy. Szanuj to. [..] Nie rozpamiętuj, nie katuj się przeszłością. Ja wiem, że to dopiero się skończyło, że ciało i dusza nadal bolą. Ale nienawiść w końcu cię zniszczy.” Bo nienawiść zawsze niszczy… Niszczy i nie pozwala zapomnieć! .Przekonali się o tym bohaterowie powieści autorstwa Ewy Lange „Czarne orchidee”. .Akcja rozgrywa się dwutorowo: w 1945 roku, tuż po zakończeniu II wojny światowej, oraz wiele lat później, w czasach współczesnych bohaterom. Koniec wojny - na Ziemiach Odzyskanych zaczynają się brutalne wysiedlenia ludności niemieckiej. Świadkiem tych tragicznych zdarzeń jest Maria, która sama oddała serce, i to z wzajemnością, młodemu Niemcowi - Leonowi. Czy będzie im dane budować wspólną przyszłość? Czy może tragedia, która spadnie na każde z nich, przekreśli marzenia o wspólnym życiu? Po latach córka Marii, Anna zacznie odkrywać przeszłość rodzicielki. Pozna prawdę o własnym pochodzeniu, ale też w końcu zrozumie symbolikę czarnej orchidei - tajemniczego kwiatu, który przewijał się w rodzinnych opowieściach. Z przerażeniem odkryje, że ów symbol został przejęty przez szerzącą nienawiść organizację… .
Ciekawa historia, zwłaszcza ta z wojennych lat. Rodzinne sekrety, których wyjawienie na zawsze zmieni wszystko, tajemnice sprzed lat, niedopowiedzenia i wielka tragedia. Do tego wątek traumy wojennej, która także w kolejnych pokoleniach przyczyni się do niewypowiedzianej nienawiści i zła - destrukcyjnej siły, która będzie siała zniszczenie… .
Mam mieszane uczucia po lekturze „Czarnych orchidei”. Wojenna historia w niej opisywania bardzo przypadła mi do gustu, nawet pomimo całego tragizmu, który jej towarzyszył. Niestety nie mogę tego samego powiedzieć o tej ze współczesnych czasów. Jak dla mnie wątek syna Anny to przerost formy nad treścią. Nie przemówił do mnie, był nieco przerysowany. I samo zakończenie - też mi nie pasuje. Jednakże to moje osobiste spostrzeżenia, moja subiektywna opinia.
Zawsze sięgam po debiuty z wielką przyjemnością. Bardzo lubię poznawać nowych autorów, a ta nowa przygoda z nieznanym dodaje do czytania nutę tajemniczości połączonej z zaskoczeniem. Nigdy nie wiadomo, czego się spodziewać i to w tym wszystkim jest najbardziej intrygujące i ciekawe. A takie debiuty jak "Czarne orchidee" mogłabym czytać codziennie.
To historia dwóch kobiet, Marii Wilczkiewicz oraz jej córki, Anny Soboty, rozgrywająca się w dwóch przestrzeniach czasowych. Marię poznajemy w roku 1945. Dziewczyna musi się odnaleźć w trudnej powojennej rzeczywistości, w której jej rodacy mszczą się za krzywdy na ludności niemieckiej, jakich doznali w czasie wojny.
Historia Anny ma miejsce w czasach współczesnych. Kobieta zaczyna stopniowo odkrywać przeszłość matki. Obie te historie łączy czarna orchidea, która staje się łącznikiem między przeszłością a teraźniejszością i jest kluczowym elementem tej historii...
"Czarne orchidee" to niezwykle poruszająca historia ukazująca, jak dramatyczne wydarzenia z przeszłości mogą mieć wpływ na losy kolejnych pokoleń. Jak trudne jest życie z piętnem wojennej traumy i jak olbrzymie konsekwencje ze sobą niesie, a wreszcie, do czego może doprowadzić nienawiść. Ewa Lange stawia czytelnika przed bardzo trudnymi, ale jednocześnie istotnymi pytaniami. Swoją powieścią skłania do refleksji i przemyśleń.
Choć powieść porusza trudne tematy, czyta się ją rewelacyjnie. Wprost nie sposób się od niej oderwać. Na każdej stronie czuć ogromne emocje. Autorka z dbałością o najdrobniejszy szczegół ukazuje nam dramatyzm historii, zarówno ten sprzed lat, jak i obecny.
Ewa Lange stworzyła także świetnie wykreowanych bohaterów. Na szczególną uwagę zasługują kobiece postaci. Maria i Anna, matka i córka, niby podobne, a jednak różniące się w wielu kwestiach. Maria stara się sprzeciwić powszechnie panującym uprzedzeniom, nie chce, aby gniew i zemsta rządziły jej życiem. A podjęte przez nią decyzje mają istotny wpływ nie tylko na nią samą, ale także na losy przyszłych pokoleń. Anna natomiast stara się odkryć historię swojej rodziny, szczególnie matki, o której, jak się okazuje, dużo nie wiedziała. Obie kobiety są przede wszystkim autentyczne, odważne i silne.
Ewa Lange stworzyła powieść ukazującą, do czego mogą doprowadzić nienawiść i uprzedzenia. Pokazuje, w jaki sposób decyzje podjęte w przeszłości mogą rzutować na teraźniejszość, jak olbrzymie skutki w przyszłości mogą ze sobą nieść. Porusza także kwestie dotyczące przebaczenia, zemsty, kształtowania pamięci o ofiarach i oprawcach czy sprawiedliwości. Zawsze na wojnie cierpią ci niewinni i zwykli obywatele. Ta historia doskonale to pokazuje. Autorka ukazuje nam zwyczajnych ludzi, których wojna już na zawsze zmieniła, która spowodowała tak olbrzymie skutki i traumy, których nie sposób wymazać ot tak. Dla tych ludzi wojna nie skończyła się w momencie podpisania pokoju. Ona żyła w nich przez całe dalsze życie. A skutki podejmowanych przez nich decyzji miały wpływ nie tylko na nich samych, ale także na dalsze pokolenia...
"Czarne orchidee" nie jest powieścią, obok której można przejść obojętnie. To historia trudna, przepełniona ogromnymi emocjami, która zostaje w nas jeszcze długo po skończonej lekturze. Choć dotyczy przede wszystkim wojny, to porusza bardzo aktualne tematy. To powieść o nienawiści, zemście, ale także miłości i nadziei. Dla mnie to jeden z lepszych debiutów, jakie miałam okazję czytać w ostatnim czasie. Bardzo polecam!
1945 rok, bliźniaczki Maria i Basia stają na progu dorosłości, zaczynające odnajdywać się w nowej powojennej rzeczywistości i zakochują się w tym samym czasie. Jeden z wybranków ma aprobatę ojca, natomiast drugi nigdy jej mieć nie będzie. Kilkadziesiąt lat później, córka Marii, Ania Sobota powoli poznaje przeszłość matki, która do łatwych nie należała. Miłość miesza się z nienawiścią, a obie te emocje na zawsze odmienią losy bohaterów.
Drodzy moi, ta powieść to Debiut przez duże D. Autorka stworzyła niesamowicie wciągającą, piękną a zarazem ukazującą okrutną stronę ludzkiej natury, historię. Trzy, a nawet i cztery ramy czasowe zgrabnie mieszają się ze sobą powoli odkrywając przed czytelnikami przerażającą całość. Mocno dominuje tu motyw ksenofobii, która na przestrzeni lat pozostaje takim samym problemem. Wiele fragmentów powieści łamie serce, bez szans na jego sklejenie. Anna, jako główniejsza, jeśli mogę tak napisać, z bohaterek nie owija w bawełnę, nie cacka się z otoczeniem, ma swoje zasady i wie czego chce. Swoją drogą te jej zasady i ja chętnie wciele w życie. Jej życie jak i matki do łatwych nie należało. Powieść naszpikowana tajemnicami, niedopowiedzeniami, miłością, nienawiścią, przejmującym smutkiem i zakończeniem, którego ja się kompletnie nie spodziewałam.
Książka znajdzie sie niewątpliwie w topce tego roku. Debiut, który na takowy nie wygląda. Tu się nie ma do czego przyczepić. Polecam ♥.
To nie jest łatwa książka. Ale powinna być przeczytana. Bo dotyka tego, co najbardziej ludzkie, czyli potrzeby kochania i bycia kochanym, potrzeby przynależności, prawdy i pamięci. Bo pokazuje, że choć nie ma się wpływu na decyzje naszych przodków, możemy zdecydować, jak je opowiemy dalej.
„Czarne orchidee” – poruszająca opowieść o wojnie, pamięci i uczuciach, które rozkwitają tam, gdzie wydawałoby się, że nie ma już dla nich miejsca. To historia matki i córki, przeszłości, która wraca, i symbolu, który jednocześnie daje nadzieję… i budzi lęk.
Rok 1945. Wojna dobiega końca, ale dla Marii Wilczkiewicz to dopiero początek nowego piekła. Na Ziemiach Odzyskanych rozgrywają się brutalne sceny wysiedleń niemieckiej ludności. Maria, choć sama nosi w sobie ślady okupacyjnego cierpienia, staje w obliczu trudnych pytań – jaką cenę ma zemsta? Czy krzywda usprawiedliwia kolejną krzywdę? Wśród chaosu i przemocy rodzi się uczucie, które nie powinno się wydarzyć – ciche, zakazane, a jednak prawdziwe. Czarne orchidee stają się jej sekretnym symbolem – miłości, której nie zniszczy nawet wojna.
Dekady później jej córka, Anna Sobota, próbuje poskładać historię swojej rodziny z rozsypanych wspomnień i przemilczeń. Trop prowadzi ją do jednego kwiatu, powracającego jak widmo w starych listach i szeptanych opowieściach. Kiedy odkrywa prawdę o matce, musi zmierzyć się z czymś jeszcze – z przerażającym faktem, że czarna orchidea została dziś wykorzystana przez radykalne siły jako znak podziału i nienawiści. Symbol nadziei został zbrukany. Aby go ocalić, Anna musi wrócić do źródła – i na nowo opowiedzieć historię, którą próbowano wymazać.
„Czarne orchidee” to poruszająca opowieść o nadziei rodzącej się w cieniu uprzedzeń oraz o bolesnym dziedzictwie, jakie wojna pozostawia w ludzkich sercach.
Echa dawnej traumy nie milkną – przenikają do kolejnych pokoleń, wpływając na ich wybory, lęki i pragnienia. Ta historia pokazuje, jak krucha bywa granica między miłością a nienawiścią – i jak łatwo ją przekroczyć, gdy przeszłość nie daje o sobie zapomnieć.
Jeśli szukacie debiutu, który zostawia ślad – w sercu – ta książka jest dla Was!
„Czarne orchidee” to debiut i to nie byle jaki debiut. Książka ta skradła cały mój wolny czas. I chociaż nie jest łatwą lekturą, to czytało mi się naprawdę przyjemnie.
Główna bohaterka Anna i jej mama Maria dostarczyły mi nie małych emocji. Te dwie postacie poznajemy w różnych okresach ich życia. W książce brak jest chronologii. Na początku jesteśmy na początku XXI, a następnie przenosimy się w czasie do lat 80 i 40 ubiegłego wieku. Ewa Langer umiejętnie przeplata te okresy. Wydaje mi się, że nie jest to łatwe przy kilku bohaterach. Jednak przez ten zabieg książka wymaga większego skupienia się i staje się lektura bardziej wymagającą. Nie jest to jednak w żadnym wypadku jej minus. Według mnie jest to tytuł, który warto przeczytać.
Nie tylko główne bohaterki potrafią dostarczyć wielu emocji. Są tutaj również ich mężowie. Jednych można polubić od razu, a inni do końca są ciężcy w odbiorze.
Książka wydawałaby się z gatunku tych, których zakończeni jest łatwo przewidzieć. Otóż nie! Mamy tutaj dużo zaskakujących zwrotów akcji, a samo zakończenie wbija w fotel.
„Czarne orchidee” to książka pełna emocji i rodzinnych tajemnic. Jest to powieść o miłości, ale również o nienawiści. O nadziei i o uprzedzeniach. Jest to powieść, z którą spędziłam bardzo miło czas i bardzo ją polecam.
Często zdarza się Wam, ze trafiacie na tak genialny debiut, mając wrażenie, jakby autor czy autorka juz dawno trafili na listę bestsellerów? To dzięki @wydawnictwo_ksiaznica miałam przyjemność taki czytać.
@ewa_lange_page obrazuje nastroje w powojennej Polsce, kiedy mając w głowie świeże, poobozowe szramy, Polacy pałają nienawiścią do niemieckiej ludności. Tadeusz i Stanisław, sąsiedzi, którzy w Auschwitz obcowali ze śmiercią, bólem, nieludzkim cierpieniem, nie są w stanie wybaczyć wrogom zgnilizny i ran pozostawionych w głowie. Swój absmak przekazują dzieciom, a te kolejnym pokoleniom. W ramach zemsty i wyrządzonych krzywd, dopuszczają się przemocy oraz brutalnych wysiedleń, a w późniejszych latach - zakładadają ksenofobiczbe organizacje, szerzące antynarodowościowe poglądy. Jednak w tej mowie nienawiści tli się promyk nadziei i miłości pomiędzy Polką a Niemcem. Czy dane im będzie być razem, kiedy międzynarodowościowe mosty zostały skruszone?
"Czarne orchidee" to także opowieść o prawdziwej miłości i dwóch kobietach: Marii i Annie - matce i córce, która po latach odkrywa sekrety przeszłości swojej rodzicielki, żyjącej z piętnem tajemnicy.
Książka, która zostaje z czytelnikiem na dłużej, wbija się w myśli, przywołuje wspomnienia i zmusza do refleksji. Do głębi poruszającą, szokująca i dotykająca najczulszych zakamarków duszy, emocji łaskoczących pod skórą. Przerażającą tym, jak cienka może być granica między miłością a nienawiścią, czego symbolem są CZARNE ORCHIDEE.
Genialny debiut, który przeczytałam w jeden dzień. Bije z niego dojrzałość literacka. To dzięki płynnemu językowi, wciągającej fabule i emocjom zawartym w tej powieści pochłonęłam ją w mig. Książka, która potrafi poruszyć, budzić uczucia. Rzadko zdarza mi sie tak zżyć z bohaterami, a tutaj nie chciałam się z nimi rozstawać. Nie chciałam, żeby się skończyła, więc kiedy doczytałam, że szykuje się kontynuacja, byłam wniebowzięta.
Jestem oczarowana i nie mogę doczekać się "Białych magnolii".
Czytajcie, Czytajcie, Czytajcie!
Cóż to jest za historia! Tam , gdzie trzeba chwyta za serce i przyspiesza jego bicie. Tam, gdzie może trąca humorem i sarkazmem. Tam, gdzie się nie spodziewacie wgniata w fotel i zapada na długo w pamięć.
Miłość i nienawiść przeplatają się w tej powieści jak dzień i noc w życiu każdego z nas.
Miłość i nienawiść - dwie pierwotne siły, które są motorem do działania i mają moc sprawczą - twórczą lub destrukcyjną. To od naszych wyborów zależy, gdzie te siły skierujemy. Człowiek jako istota rozumna, obdarzona wolną wolą ma wybór. O tych wyborach i ich konsekwencjach jest właśnie ta książka.
To historia Marii i Anny - matki i córki, którym przyszło żyć w niełatwych czasach w powojennej Polsce, gdy nastroje ksenofobiczne, uprzedzenia, podziały i nienawiść rosły w siłę.
Autorka w sposób intrygujący przedstawia losy tych dwóch kobiet na przestrzeni kilkudziesięciu lat. W trakcie lektury przenosimy się między latami 1945, 1985 i 2003. Mamy więc różne linie czasowe, a to mój ulubiony zabieg literacki ??. Trzy pokolenia, trzy różne tła historyczne a jednak wspólne problemy społeczne. Ksenofobia i nacjonalizm to także współcześnie rysa na szkle w wielu miejscach na świecie. Obyśmy uczyli się na cudzych błędach i nie zapomnieli własnej historii.
Bardzo odważna książka, bardzo prawdziwa i bardzo potrzebna.
Takie debiuty chcę czytać!
Serdecznie polecam! Czytajcie, bo warto.
W czasie II wojny światowej serca Polek i Polaków były łamane przez niemieckie łapanki, obozy koncentracyjne, komory gazowe. Na każdym kroku ludzie czuli bezsilność, strach i oddech śmierci na karku. Tłumiono ducha walki, chęć do przetrwania kolejnego dnia, próby podniesienia się z kolan. Wszystko to prowadziło do zasiania wśród Polaków ziarenka nienawiści, które pielęgnowane przez lata zakiełkowało i dało gorzki owoc… Po przegranej wojnie przez Niemcy, role się odwróciły, a chęć zemsty była motorem do działań, na które było jedno usprawiedliwienie - zadośćuczynienie.
Debiutancka powieść Ewy Lange trzyma w napięciu od pierwszych stron. Historia Anny, nauczycielki języka niemieckiego, intryguje i powoli odkrywa przed nami tajemnice z przeszłości. Poznajemy losy bliźniaczek Marysi i Basi, których ojciec wrócił z Auschwitz. Koszmar, którego doświadczył odbija się na jego psychice, pragnie zemsty, a nienawiść do Niemców stanowi cel jego życia. W książce autorka ukazała także jak łatwo jest manipulować młodymi ludźmi, kształtować ich światopogląd i jak chore idee zakorzeniają się w ich sercach i umysłach…
Kiedy sięgam po tego typu książki swoje zdanie zostawiam za drzwiami. Siedząc w bezpiecznym domu nie sposób ocenić ludzkich doświadczeń i działań. Znamy się na tyle na ile nas sprawdzono i tak naprawdę nie wiemy jak byśmy się zachowywali na miejscu bohaterów.
Śmiała, odważna i bardzo ważna książka
To debiutancka powieść, która zaskakuje dojrzałością stylu i siłą przekazu. Ewa Lange napisała historię, której nie sposób zapomnieć – pełną bólu, nadziei i pytań o granice człowieczeństwa. Jestem pod ogromnym wrażeniem jej pióra – to literacki głos, który od razu chce się słyszeć więcej.
Rok 1945. Maria Wilczkiewicz, świadek brutalnych wysiedleń niemieckiej ludności, obserwuje, jak zemsta potrafi zamienić ofiarę w oprawcę. Czarne orchidee stają się dla niej symbolem miłości niemożliwej – uczucia, które nie ma prawa zaistnieć w świecie, gdzie wciąż krwawią rany zadane przez nazistowską przeszłość.
Współcześnie jej córka Anna zaczyna odkrywać tę bolesną historię i z przerażeniem widzi, że symboliczny kwiat został zawłaszczony przez organizację siejącą nienawiść. Przeszłość i teraźniejszość splatają się, tworząc przejmującą opowieść o traumach, które dziedziczymy z pokolenia na pokolenie.
„Czarne orchidee” to książka o tym, co przemilczane, o odwadze, by nazwać zło, i o sile miłości, która trwa mimo wszystko. Gdy miłość i nienawiść przybierają ten sam kolor… trudno odróżnić, co jest prawdą, a co tylko echem dawnych ran.
Nie mogę też nie wspomnieć o zachwycającej okładce – czarne orchidee przyciągają wzrok, ale też niosą zapowiedź tego, co czeka w środku.