
PORUSZAJCA OPOWIEŚĆ O BÓLU, CIERPIENIU I STRACHU, ALE TAKŻE O WIELKIEJ MIŁOŚCI, POŚWIĘCENIU I NIEGASNCEJ NADZIEI.
Apolonia Dobkowska miała odziedziczyć wielki majątek ziemski, wyjść za mąż i wieść szczęśliwe życie. Niespodziewanie zimą 1940 roku została wraz z całą rodziną wsadzona do towarowego pociągu i wywieziona pięć tysięcy kilometrów od domu. Młoda dziewczyna zmieniła pokoje swojego dworu w Szczepankowie na zmarzniętą ziemię Syberii. Apolonia podejmie nieludzki wysiłek, aby zapewnić przetrwanie swojej rodzinie, a zwłaszcza młodszemu bratu. Gdy pozostawiony w Polsce ukochany nie daje znaku życia, a wizja powrotu do kraju coraz bardziej się oddala, Apolonia zaczyna szukać szczęścia tam, gdzie pozornie nie powinna go odnaleźć – w ramionach zakochanego w niej Andrieja. Po zakończeniu wojny nadchodzi długo wyczekiwany moment powrotu do kraju. Czy życie napisało dla tej historii szczęśliwe zakończenie?
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Grupa Wydawnicza Filia Sp. z o.o., Kleeberga 2, 61-615 Poznań (PL), adres e-mail: kontakt@wydawnictwofilia.pl
| Autor | Anna Rybakiewicz |
| Wydawnictwo | Filia |
| Rok wydania | 2025 |
| Oprawa | miękka |
| Liczba stron | 352 |
| Format | 13.5 x 20.5 cm |
| Numer ISBN | 978-83-8402-894-0 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788384028940 |
| Wymiary | 135 x 205 mm |
| Data premiery | 2025.10.06 |
| Data pojawienia się | 2025.09.26 |
| Dostępna liczba sztuk | |
|---|---|
| Dostępność całkowita | 997 szt. (realizacja 2026.08.24) |
| Dostępność w naszym magazynie | 0 szt. |
Dostępność w punktach Bonito![]() |
|---|
| ul. Staromiejska 6 (50 m od Rynku) | Zamów i odbierz 2026.08.25 |
| al. Pokoju 67 (wyspa w centrum handlowym M1) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Batorego 15B (przecznica od ul. Karmelickiej) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Dobrego Pasterza 122 (Prądnik Czerwony) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Josepha Conrada 79 (obok stacji BP) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Kluczborska 17 (przy pętli "Krowodrza Górka") | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Kobierzyńska 93 (osiedle Ruczaj-Zaborze) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Marii Dąbrowskiej 17A (50 m od CH Czyżyny) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Pawia 34 (blisko Galerii Krakowskiej) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Pilotów 2E (300 m od ronda Młyńskiego) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Wielicka 259 (wyspa w Galerii Mozaika) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Wysłouchów 3 (Kurdwanów) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Zakopiańska 62 (Park Handlowy Zakopianka) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 51 (skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej) | Zamów i odbierz 2026.08.25 |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 88 (Ursynów - metro Stokłosy) | Zamów i odbierz 2026.08.25 |
| al. Niepodległości 54 (przy stacji metro Wierzbno) | Zamów i odbierz 2026.08.25 |
| ul. Chmielna 4 (50 metrów od ul. Nowy Świat) | Zamów i odbierz 2026.08.25 |
| ul. Czapelska 48 (200 m od ronda Wiatraczna) | Zamów i odbierz 2026.08.25 |
| ul. Kondratowicza 37 (blisko Szpitala Bródnowskiego) | Zamów i odbierz 2026.08.25 |
| ul. Żeromskiego 1 (przy stacji metra Słodowiec) | Zamów i odbierz 2026.08.25 |
| ul. Plac Grunwaldzki 25 (w budynku Grunwaldzki Center) | Zamów i odbierz 2026.08.25 |
| ul. Ruska 2 (przy Placu Solnym) | Zamów i odbierz 2026.08.25 |
Darmowa dostawa już od 199,00 zł
Ta książka jest napisana na wzór kobiety, która pragnie, aby cały świat dowiedział się co przeżyła. Mam przeszło osiemdziesiąt lat i cieszy się ogromnie, że udaje jej się oddać jak wiele rzeczy stało się z nią i rodziną w bardzo trudnym dla nich czasie. Obecnie jest sama i trudno jest początkowo określić czy to jest samotność z wyboru, czy zwyczajnie już nikogo przy sobie mieć nie może. Nie można też pominąć faktu ogromnej tęsknoty, która często się przebija przez czas jej wspomnień. W sposób piękny opisywała swoje młode lata, gdzie pamiętała co jej mama miała w szafie oraz wszelkie zapachy, które kojarzyły jej się z konkretnymi osobami. W pewnym jednak momencie wszystko co dobre prysło i cała jej rodzina została oddelegowana na Syberię. Tutaj pojawia się ból ogromny, gdyż codzienne walki o przetrwanie wykańczają ją fizycznie, a myśli o kimś przy kim pozostało jej serce tylko dokładają walki psychicznej. Widok kiełbasy sklepowej, której nie jadło się od dwóch lat był jak widok statku w momencie, kiedy się tonęło, który nie mógł przekroczyć linii innego hrabstwa by nas uratować. Uwierzcie mi, że opisy tak działają na naszą wyobraźnię, że pomimo luksusu w domu, gdzie wybrzydza się chleb wczorajszy czy wędlinę na pokrój szynki, szybko doceniamy jak bardzo nieosiągalne są to rzeczy dla innych ludzi i jaki dobrobyt sami posiadamy. Pamiętajcie, że treść jest w dużej mierze pisana emocjami, ludzkimi porównaniami, więc smutek przychodzi do głowy, bo tak żyło większość osób w dawnym czasie, a ta opowieść jest jest oparta na tym przez co ktoś przeszedł. Niby później udaje jej się zapoznać kogoś, kto pomaga jej przetrwać, ale czy to wystarczy, aby uśmiech powrócił na jej twarz?
Historie są pisane z różnych czasów, w jednym mamy czas obecny, gdzie starszej kobiecie nic już nie grozi i ktoś wypytuje ją o przeszłość, którą opisuje w swojej książce. W drugiej wciąż mamy czasy trudne, jakby wyjęte z miejsca, gdzie każdy z nas chowa tam wszystko, co mu nie służy. Nie da się jej przeczytać na spokojnie, gdyż wzruszenie jest obecne od początku do końca książki. Potrafi dać do myślenia, gdyż podkreślony jest upór w dążeniu do celu. Jest dobrym przykładem tego, że jeśli czegoś ogromnie pragniemy i nie poddajemy się nawet pomimo upadku, to na końcu może nas czekać coś o czym nam samym się nie śniło:-) Mega ją polecam:-)
Apolonia Dobkowska pochodziła z zamożnej rodziny. Miała odziedziczyć ogromny majątek, wyjść szczęśliwie za mąż, za mężczyznę którego kochała, jednak w 1940 roku cała jej rodzina została wywieziona na Syberię. Już w podróży pociągiem towarowym wszyscy mieli mocne zderzenie z rzeczywistością, a na zmarzniętych ziemiach pięć tysięcy kilometrów od domu, było tylko jeszcze gorzej. Młoda dziewczyna staje na wysokości zadania i za wszelką cenę stara się utrzymać przy życiu całą swoją rodzinę, a zwłaszcza młodszego brata, który urodził się już na Syberii.
Dziewczynie nie umyka fakt, iz nie jest obojętna jednemu ze strażników, którzy ich pilnują. Andriej gdy tylko może pomaga Poli. Gdy młoda kobieta nie otrzymuje żadnych wieści od ukochanego postanawia żyć chwilą, bo kto wie, co ją jeszcze czeka.
Po kilku latach w końcu przychodzi moment powrotu do domu.
Czy całej rodzinie Apolonii uda się przetrwać? Czy będą mieli dokąd wróci? Co dalej z Polą i Andriejem?
Co to była za historia! Już od pierwszych stron zatraciłam się w niej, wręcz nie mogłam się oderwać.
Wątek wywózki na Sybir jest mi dosyć bliski, dziadek od strony mamy jako mały chłopiec wraz z rodziną, również był tam wywieziony. Dziadek jednak nigdy nie chciał zbytnio na ten temat nic opowiadać, co jestem w stanie w zupełności zrozumieć, a też mnie jako dziecko niezbyt mnie interesowała IIWojna Światowa.
Każda z postaci jest wykreowana w najdrobniejszym szczególe. Oczywiście najbardziej spodobała mi się postać głównej bohaterki, Apolonii. Bardzo imponowała mi jej siła i wytrwałość, nie jedna z osób będących w jej sytuacji poddała by się już na początku, a napewno nie dzieliła by się swoimi rzeczami, czy też jedzeniem. Ta młoda osoba z łatwością nawiązywała nowe znajomości, a dla dzieci była w stanie zrobić bardzo wiele, by tylko było im lepiej. Kolejna polubioną przeze mnie osobą był oczywiście Andriej, to jak bardzo starał się pomóc Poli, to było urocze, i to jak próbowali się porozumieć, mimo iż Apolonia nie mówiła po rosyjsku.
Najbardziej drażniącą mnie postacią była chyba matka Poli. Zazwyczaj to matka staje na głowie by tylko jej dzieciom było lepiej, a tu główna bohaterka musiała przejąć jej rolę, bo wiedziała, że jej rodzicielka sobie nie poradzi.
Autorka pokazuje nam straszną rzeczywistość jaka spotykała ludzi podczas II Wojny Światowej, oczywiście wplatając w to gdzieś miłość.
Książką jest godna polecenia. Ciężko napisać o niej, że przyjemnie się nią czyta, bo to co się dzieje w tej historii wcale do przyjemnych rzeczy nie należy. Jeszcze na żadnej książce autorki się nie zawiodłam i ta również mnie nie rozczarowała.
Lubicie czytać literaturę obyczajową inspirowaną prawdziwymi wydarzeniami?
Autorka Anna Rybakiewicz potrafi wzruszyć swoim piórem do tego stopnia, że podczas czytania pojawiają się łzy w oczach. To powieść, która pokazuje prawdziwe oblicze wojny, gdzie panuje strach, ból, cierpienie i głód. Autorka tą historią udowadnia nam, że brutalna wojna na zawsze nas naznacza, a trauma po niej pozostaje z nami do końca naszego życia. Pani Anna napisała historię o wielkiej miłości, która została wystawiona na wielką próbę.
Gdy wybucha wojna Apolonia Dobkowska musiała opuścić dwór w Szczepankowie i wraz z całą rodziną została wywieziona pięć tysięcy kilometrów od domu. Apolonia trafia na Syberię i tam przeżywa traumatyczne chwile. Nieustannie towarzyszyły jej głód, zimno i strach, a na dodatek musi pracować ponad siły w 40 stopniowym mrozie. Apolonia szuka oparcia i szczęścia w ramionach rosyjskiego żołnierza Andrieja, który jest w niej zakochany. Po kilku latach kończy się wojna i nadchodzi oczekiwany moment powrotu do Polski. Apolonia staje przed dylematem, czy zostać z Andriejem, czy wrócić do Polski do swojej pierwszej miłości? Czy historia Apolonii i Andrieja ma szansę na happy end?
Wzruszająca historia, która pokazuje oblicze wojny i ludzi, którzy mają nadzieję na lepszy czas więc podejmują się walki o przetrwanie. Śledziłam losy Apolonii z zapartym tchem i przeżywałam z nią jej perypetie życiowe. Bardzo emocjonalna, chwytająca za serce i zmuszająca do refleksji historia. Długo pozostanie w mojej pamięci.
Gwarantuję Wam, że pokochacie twórczość autorki.
Zdecydowanie polecam!
Czytaliście, macie w planach?
BRUNETTE BOOKS
Pola wiedzie spokojne życie w rodzinnym szlacheckim dworku. Do szczęścia brakuje jej akceptacji rodziców, akceptacji chłopca, którego wybrało jej serce. Na pewno zrozumieją miłość, co prawda do ogrodnika, ale prawdziwą. Niech tylko matka donosi tą późną ciążę, potem będzie można jej powiedzieć. Nie zdąża. Zapakowana do wagonu i wywieziona tysiące kilometrów od domu, musi stawić czoła nowym realiom i syberyjskiej zimie.
Wybucha wojna, a rody szlacheckie są wrogiem. W ciasnym wagonie, w nieludzkich warunkach, dziewczyna wraz z rodzicami jadą ponad 5 tysięcy kilometrów ku syberyjskiej zimie i nowemu domowi w zarobaczonej ziemiance.
Katorżnicza podróż nie oszczędza nikogo. Wygłodzeni, słaniający się na nogach, dostają przydział, ale ten zostaje zmieniony przez młodego żołnierza. Pola i jej rodzina jadą do pracy przy wyrębie drzew. Robaki, głód i zimno to nowe warunki, które stają się ich codziennością. A od odmrożenia policzków już pierwszego dnia ratuje dziewczynę ten sam młody żołnierz, Andriej.
Na Syberii nic nie przychodzi łatwo, pomimo to Pola długo nie pozwala sobie wykorzystywać zainteresowania żołnierza, przychodzi jednak moment, że trzeba schować dumę do kieszeni. Pomimo, że sprawia dobre wrażenie i pomaga, to nadal rosyjski żołnierz… A jej serce zostało przy Jerzym. Ale czy na pewno?
Koniec wojny wcale nie przynosi upragnionego szczęścia. Rozdarte serce, rodzinne tragedie i nowa powojenna rzeczywistość, która jest daleka od sielanki. Czy tak doświadczonej przez życie dziewczynie starczy sił na kolejne batalie?
To książka, która wywołuje emocje, stawia pytania na które nie ma dobrej odpowiedzi. Ukazuje straszne oblicze wojny, zesłańców na Syberię, ale także trudy odnalezienia się w nowej rzeczywistości. Porusza temat podziałów społecznych, relacji rodzinnych, wyrzutów sumienia i trudnych wyborów.
Wciąga od pierwszych stron. Mamy tu całkiem dynamiczną akcję i ciekawą kreację bohaterów. Do ostatnich chwil trzyma w napięciu i niepewności. Jednocześnie napisana jest dość lekko. Spodoba się młodym jak i zdecydowanie starszym czytelnikom. Polecam.
Historie sięgające czasu wojny zawsze mnie poruszają, szczególnie jeśli opierają się na prawdziwych wydarzeniach. Jednak Anna Rybakiewicz w najnowszej powieści zabierającej nas na nieludzką ziemię wstrząsnęła mną do głębi. Wiele razy łza spłynęła mi po policzku gdy przewracałam kolejne strony „Do końca moich dni” i nawet teraz, gdy piszę te słowa nie mogę powstrzymać drżenia rąk. Wiem, że te emocje, które Autorka z takim wyczuciem i autentyzmem przelała na swoich bohaterów wniknęły głęboko i w moje serce i długo będą do mnie wracać.
Gdy pojawia się literacki młody bohater, którego beztroskie, pełne planów, nadziei i miłości życie zostaje przecięte przez wojnę stają mi przed oczami moje nastoletnie dzieci i wierzę, że nigdy nie będą musiały doświadczyć równie brutalnego losu.
Dziewiętnastoletnia Apolonia przyzwyczajona do dostatniego życia w dworze w Szczepankowie w ciągu jednej chwili traci wszystko. Z tym co udało się chwycić w biegu zostaje wywieziona wraz z rodziną na daleką, surową i nieprzyjazną Syberię. Już w pociągu upchnięci niczym zwierzęta przez trzy długie i mroźne tygodnie głodni, brudni i zziębnięci walczą o zachowanie godności. O przeżycie.
Apolonia zostawia w kraju również ukochanego Jerzego. Uczucie do niego pozwala jej dostosować się do tragicznych warunków, przetrwać morderczy wysiłek przy wyrębie lasu i nie zgasnąć na dwóch kromkach chleba dziennie. Walczy o przetrwanie nie tylko swoje, ale i swojej rodziny. Potrzebuje jednak odrobiny normalności, szczypty radości na tej nieludzkiej ziemi i odnajduje ją w błękitnych oczach i ramionach Andrieja.
Jak potoczą się dalsze losy Poli? Czytajcie i zanurzcie się w tę historię utkaną z lat walki o przetrwanie, bolesnych strat, trudnych wyborów, wyrzutów sumienia, dręczącej niewiedzy niepozwalającej ruszyć naprzód, samotności, ale też miłości, wiary i nadziei. Czy podobnie jak u mnie i u Was wywoła łzy wzruszenia, czasem smutku i żalu? Sprawdźcie sami. Gwarantuję jednak, że próba rozliczenia przeszłości, pozostawienia świadectwa syberyjskiego zesłania zostawi Was z masą emocji, podobnie jak narratorkę, 82-letnią Polę.
Większość z Was wie, że jestem fanką twórczości tej autorki. Jeśli nie, to teraz już wiecie.
Od debiutu Lekarki Nazistów zbieram i czytam wszystkie wydane książki Anny Rybakiewicz.
Dzisiaj przychodzę do Was z jej najnowszym dziełem.
Jednak tym razem jest to książka wyjątkowa, gdyż inspirowana prawdziwymi wydarzeniami dotyczącymi rodziny samej autorki.
Jestem zafascynowana takimi historiami, ja nie miałam aż tyle odwagi by pytać kiedyś pradziadków o tamte czasy.
Kolejną różnicą jest to, że tym razem historia osadzona jest owszem, głównie podczas drugiej wojny światowej, jednakże dotyczy głównie Syberii i sowietów a nie nazistów.
Pani Anna doskonale wie, jak przekazać emocje i jak dawkować napięcie.
Swoimi słowami czaruje nas, byśmy strona po stronie odkrywali historię z ciekawością i przyjemnością.
Mimo, że zwykle tematyka jest trudna to autorka pięknie potrafi przedstawić te ciężkie czasy nie tracąc przy tym na wiarygodności i niczego nie upiększając.
Udało mi się nie uronić łez ale był moment czy dwa, kiedy byłam blisko tego.
Apolonia - szlachcianka, która wkracza w dorosłość nagle zostaje pozbawiona wszystkiego i zesłana wraz z rodziną na nieludzką ziemię.
Pośród mrozów Syberii zyskuje nowego członka rodziny a także zaznaje miłości, chociaż miłość ta okupiona jest bólem.
Jak wiele musiała znieść ta młoda dziewczyna przez całe swoje życie aż do starości...
Jak wiele poświęciła, by Ci, na których jej zależało zaznali szczęścia.
Jak wiele straciła radości, życia, miłości by móc przeżyć...
Wzruszająca i poruszająca opowieść o sile ducha, poświęceniu, walce o przetrwanie.
Zakończenie jest słodko gorzkie i nie znajdziemy tutaj spodziewanego happy endu jednakże co nieco na osłodę się znajdzie.
W zasadzie to jest też otwarta furtka na ciąg dalszy, którego chętnie bym się dowiedziała bo jednak bohaterka żyje, koperta nie otwarta...
Ta książka na długo zapadnie mi w pamięci a jej ocena to 9/10 - pierwsza w tym roku.
Serdecznie z całego serca polecam Wam tę lekturę jak i poprzednie książki autorki.
„Do końca moich dni” to już czwarta książka, jaka wyszła spod pióra pani Ani Rybakiewicz. Autorka zabiera nas po raz kolejny do czasów II Wojny Światowej, ale tym razem zostaniemy wywiezieni na Syberię. Mróz, śnieg do pasa, a nasze zimowe ubranie jest niczym letnie. Poznajemy Apolonię Dobkowską, młodą dziewczynę, która ma niedługo odziedziczyć rodzinny majątek, wyjść za mąż i cieszyć się życiem. Jej plany jednak zmieniły się gdy została wraz z rodziną wywieziona pięć kilometrów od domu. Zamiast luksusowego domu mieszka w ciasnej i pełnej robali jamy wykopanej pod ziemią. Nigdy nie pracowała, a teraz wykonuje nadludzką pracę by utrzymać rodzinę. W Polsce został Jerzy. Jej ukochany, od którego nie dostawała listów. Samotna i opuszczona zaczęła szukać szczęścia tak, gdzie pozornie nie powinna go odnaleźć. W ramionach Andrieja. Kim był młody mężczyzna? Czy kiedykolwiek wróciła do kraju i odnalazła Jerzego? Czy dane było jej zaznać trochę szczęścia? Przekonacie się sami.
Gdy zaczęłam czytać „Do końca moich dni” to wiedziałam, że będzie to lektura dla mnie. Nie sądziłam jednak, że wciągnie mnie ona do tego stopnia, że przeczytam ją w jeden dzień. Uwielbiam książki, których akcja biegnie na dwóch płaszczyznach czasów. Dzięki temu mogę bliżej poznać zarówno młodszą, jak i starszą wersję głównej bohaterki. Poznajemy Apolonię, gdy była nastolatką, a później jako młodą kobietę, którą wojna zmieniła i osobę, która wróciła do Polski, jako zupełnie ktoś inny.
Wiele już czytałam książek, w których opisane są losy ludzi w gettach. Nie czytałam za wiele o okrucieństwie Rosjan wobec Polaków w tamtym okresie. Ale nie tylko czasy wojny tutaj wywołują wiele emocji, ale również pierwsze lat po niej. Gdy Polska powstawała z gruzów. Gdy ludzie powoli stawali na nogi.
Podsumowując: Jeśli szukacie ciekawej i pełnej w emocje historii to bardzo polecam „Do końca moich dni”.
Muszę przyznać, że autorka stworzyła powieść obyczajowo-historyczną, w której zawarła wszystkie najważniejsze dla tego typu literatury treści. I przyjrzała się dokładnie wątkom historycznym, ale i pokłoniła się w pas ludziom dotkniętym tym upodlającym zesłaniem. Nie zapomniala też o miłości. Gorącej, młodzieńczej, czystej i niewymagającej, ale też rodzicielskiej czy siostrzano-braterskiej. Każdy jej aspekt znalazł tu odzwierciedlenie.
Historia nakreślona ogromnymi emocjami, poruszająca serce i dobitnie akcentująca wojenny koszmar deportacji Polaków na Sybir.
„Do końca moich dni” to powieść o tęsknocie za polską ziemią, o cierpieniu, o strachu, o trudnych wyborach, ale też o niełatwym odnalezieniu się w powojennej rzeczywistości. O próbie odbudowania swojego świata, o nadziei tlącej się w sercu, a nade wszystko o miłości, która spopielała się długo, szczelnie ukryta pod poharatanymi warstwami skóry…
Kolejny już raz autorka wykreowała bezgranicznie silną kobiecą postać. Postać, która w obliczu wojny wykazała się nie tylko odwagą, sprytem czy niezłomnością. Taką, która każdego dnia walczyła o przyszłość swoją i swoich bliskich, nie zapominając o tych którzy stojąc po drugiej stronie zasieku z jakiegoś względu okazali się dla niej ważni.
Ta historia to z ogromną wrażliwością oddany hołd członkom rodziny autorki. To obraz rzetelnej fikcji literackiej splecionej z prawdziwymi przeżyciami, który wzniesiony na fundamencie wspomnień domaga się nie tylko szacunku, ale przede wszystkim pamięci. I choć przepełniona jest bólem i tęsknotą, nieustannie zanurza się w nadziei...
„Do końca moich dni” rezonuje jeszcze długo po odłożeniu jej na półkę, zajmując myśli i niewątpliwie emanując emocjami z których została utkana.
Anna Rybakiewicz już dawno zdobyła moje czytelnicze serce. „Do końca moich dni” to już czwarta powieść, którą pisarka utwierdziła mnie w przekonaniu, że jej twórczość zasługuje na słowa uznania, a z każdą książką porusza moje najczulsze struny. Historia utkana przez pisarkę skłania do refleksji. A styl, w jakim tworzy losy bohaterów, sprawia, że są oni częścią naszej wyobraźni, a wydarzenia, których doświadczają, pozostają w pamięci.
„Do końca moich dni” to powieść, która może być odzwierciedleniem wielu prawdziwych historii kreślonych wojennymi ścieżkami. Ścieżkami, które często rysują jakże inną drogę, której pragnęli dla siebie bohaterowie. Niestety los miał dla nich innych scenariusz, niepozbawiony strachu, lęku o życie swoje i swoich bliskich. Często wojna przeobraża ich życie w niewyobrażalne cierpienie.
Anna Rybakiewicz doskonale oddaje prawdziwość wydarzeń dyktowanych przez wojenną rzeczywistość. Historia głównej bohaterki, Apolonii Dobkowskiej dyktowana wojennymi zawirowaniami zmienia jej życie o sto osiemdziesiąt stopni. Wszelkie marzenia i wizje przyszłości wywraca do góry nogami. Apolonia miała odziedziczyć majątek ziemski w Szczepankowie, wziąć ślub z Jerzym. Jej życie miało rysować się w pozytywnych barwach. Niestety wojna przeobraziła je w cienie szarości. 10 lutego 1940 roku jej życie runęło w gruzach. Wraz z całą rodziną została wywieziona na Syberię, gdzie będzie musiała zmierzyć się z okropieństwem tego świata. Teraz będzie dążyła do tego, aby zapewnić bezpieczeństwo swoim najbliższym. Niestety w takich okolicznościach jest to niemal niewykonalne. Każdy dzień to walka o życie o godność.
Na domiar złego jej ukochany Jerzy nie daje znaków życia. Kobieta nie wiedząc jaki los spotkał go na polskiej ziemi, stara się na nowo odnaleźć w sobie pokłady nadziei na lepsze życie, na lepsze jutro. Ukojenie w smutkach znajduje w ramionach zakochanego w niej Andrieja. Jednak, gdy wojna chyli się ku końcowi, Apolonia wyczekuje upragnionego powrotu do Polski. Czy jednak życie pisane wojennymi ścieżkami znajdzie dla niej szczęśliwe zakończenie? Jak potoczą się losy Apolonii Dobkowskiej? Czy zdoła odnaleźć szczęście? Czy radość na powrót zawita w jej życiu? Koniecznie poznajcie tę historię i sięgnijcie po najnowszą powieść Anny Rybakiewicz.
„Do końca moich dni” to powieść wzruszająca, ukazująca trudy życia ludzi doświadczonych wojenną rzeczywistością. Autorka w piękny i subtelny sposób kreśli historię, która rozlewa się w naszych czytelniczych sercach. Jeśli jesteście miłośnikami powieści ukazujących wojenne losy bohaterów, to koniecznie sięgnijcie po tę książkę. Książkę, która tak samo, jak wcześniejsze („Lekarka nazistów”, „Złodziejka listów”, „Agentka wroga”) zasługuje na miano NIK – Najlepszych Interesujących Książek.
Bez wątpienia „Do końca moich dni” to powieść, którą polecam każdemu z Was. Sięgając po ten tytuł, poznacie historię ujmującą Wasze serce. Historię, której nie sposób zapomnieć, lecz wziąć ją do swej pamięci. A mogę zapewnić, że często będę wracał w pamięci do historii Apolonii Dobkowskiej, kobiety, która tak jak każdy z nas miała plany i marzenia. Niestety nie miała możliwości tak jak my, aby w pełni je realizować, cieszyć się nimi, czerpać radość z życia. Niestety jej życie doświadczone było cierpieniem, bólem i tęsknotą. Niech ta historia będzie dla nas ważną lekcją na przyszłość.
Książka „Do końca moich dni” ukazała się nakładem Wydawnictwa Filia
Jego buranowych oczu nigdy nie zapomniałam.
Będę Cię kochać do końca moich dni , do ostatniego tchnienia.
Co zabrałbyś ze sobą z rodzinnego domu nie wiedząc kiedyi czy w ogóle do niego wrócisz?
Apolonia Dobkowska miała w życiu niemal wszystko o czym marzyłaby młoda kobieta.
Duży dwór w którym mieszkała z rodzicami, perspektywa dobrego zamążpójścia za bogatego dziedzica.. wszystko wskazywało na to,że jej życie będzie spełnione i kompletne.
A jednak pewnego dnia w drzwiach pięknego domostwa stanęła armia ZSRR w osobach kilku wojskowych.
Szybkie pakowanie bagaży, niewiele czasu i lęk o przyszłość swoją i bliskich.. A także strach przed podróżą w nieznane..
Trzy tygodnie wyniszczającej podróży, a potem.. dookoła wyłącznie śnieg i mróz sięgający minus 40 stopni.
To tam przez sześć lat Polacy walczyli o przetrwanie.
Mężczyźni i kobiety. Bogaci i biedni, a jednak w nieludzkich warunkach równi sobie.
Czy da się przetrwać w piekle? Czy można zaznać szczęścia w miejscu, gdzie nie ma w zasadzie niczego?
Czy Apolonia zdołała przeżyć i wrócić do swego ukochanego, Jerzego?
A może jej serce zabiło szybciej dla kogoś innego?
Cóż to była za przepiękna książka. Nie zdawałam sobie sprawy z tego jak bardzo ta historia poruszy moje serce ,a jej bohaterowie okażą się być dla mnie tak wyjątkowi.
Pola, a przede wszystkim Andriej z jego dobrocią po prostu wkradli się do mojej duszy.
Nie będę zdradzać jak potoczyły się losy niezłomnej kobiety i jej rodziny, powiem tylko - przygotujcie chusteczki ponieważ wzruszenie odbiera mowę, a opowieść Pani Ani sprawia, że do oczu napływają szczere łzy.
Przepiękna, refleksyjna i wyjątkowa.
Do końca moich dni nie pozwala o sobie zapomnieć.
Polecam całym sercem