
Oparta na prawdziwych wydarzeniach historia chłopca, o którego dalszym życiu zadecydował przypadek oraz historia matki, która dla upamiętnienia córki dokonała niemożliwego.
Władysław każdą wolną chwilę spędza z dziewczyną, którą spotkał na dworcu w czasie ewakuacji. Aniela ucieka z Warszawy nie z powodu nadciągającej armii wroga, a z powodu zbrodni, której się dopuściła. Dziewczyna nie spodziewa się, że szukając bezpiecznego schronienia, odnajdzie także miłość. Do Łomży na prośbę matki powraca Irena wraz z mężem i synem. Kobieta nie chce siedzieć bezczynnie, dlatego organizuje tajne nauczanie. Życie Tosi i Mariana Smurzyńskich wywraca się do góry nogami. Ich sklep przejmują Niemcy i teraz jest Nur für Deutsche, a mężczyzna musi pracować dla okupanta.
Wszyscy na pozór przystosowali się do wojennej rzeczywistości, jednak za plecami wroga robią wszystko, aby go osłabić. Gdy pewnego lipcowego poranka, niemieccy żandarmi pukają do drzwi ich mieszkań, dochodzi do tragedii. Okazuje się, że każdy z nich znajduje się na liście… Liście, która na zawsze odmieni ich los.
Był to czwartek, 15 lipca 1943 roku. Nie wiedziałem, że było to apogeum „czarnego lipca” na ziemi łomżyńskiej. Nie wiedziałem też, że już nigdy Ich nie zobaczę, że już nigdy nie przekroczę progu naszego domu, że zamknął się pierwszy rozdział mojego życia. Jerzy Smurzyński – ostatni ocalony z listy.
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Grupa Wydawnicza Filia Sp. z o.o., Kleeberga 2, 61-615 Poznań (PL), adres e-mail: kontakt@wydawnictwofilia.pl
| Autor | Anna Rybakiewicz |
| Wydawnictwo | Filia |
| Rok wydania | 2025 |
| Oprawa | miękka |
| Liczba stron | 432 |
| Format | 13.5 x 20.5 cm |
| Numer ISBN | 978-83-8357-972-6 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788383579726 |
| Wymiary | 135 x 205 mm |
| Data premiery | 2025.01.29 |
| Data pojawienia się | 2025.01.14 |
| Dostępna liczba sztuk | |
|---|---|
| Dostępność całkowita | 560 szt. (realizacja 2026.08.24) |
| Dostępność w naszym magazynie | 0 szt. |
Dostępność w punktach Bonito![]() |
|---|
| ul. Staromiejska 6 (50 m od Rynku) | Zamów i odbierz 2026.08.25 |
| al. Pokoju 67 (wyspa w centrum handlowym M1) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Batorego 15B (przecznica od ul. Karmelickiej) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Dobrego Pasterza 122 (Prądnik Czerwony) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Josepha Conrada 79 (obok stacji BP) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Kluczborska 17 (przy pętli "Krowodrza Górka") | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Kobierzyńska 93 (osiedle Ruczaj-Zaborze) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Marii Dąbrowskiej 17A (50 m od CH Czyżyny) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Pawia 34 (blisko Galerii Krakowskiej) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Pilotów 2E (300 m od ronda Młyńskiego) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Wielicka 259 (wyspa w Galerii Mozaika) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Wysłouchów 3 (Kurdwanów) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Zakopiańska 62 (Park Handlowy Zakopianka) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 51 (skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej) | Zamów i odbierz 2026.08.25 |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 88 (Ursynów - metro Stokłosy) | Zamów i odbierz 2026.08.25 |
| al. Niepodległości 54 (przy stacji metro Wierzbno) | Zamów i odbierz 2026.08.25 |
| ul. Chmielna 4 (50 metrów od ul. Nowy Świat) | Zamów i odbierz 2026.08.25 |
| ul. Czapelska 48 (200 m od ronda Wiatraczna) | Zamów i odbierz 2026.08.25 |
| ul. Kondratowicza 37 (blisko Szpitala Bródnowskiego) | Zamów i odbierz 2026.08.25 |
| ul. Żeromskiego 1 (przy stacji metra Słodowiec) | Zamów i odbierz 2026.08.25 |
| ul. Plac Grunwaldzki 25 (w budynku Grunwaldzki Center) | Zamów i odbierz 2026.08.25 |
| ul. Ruska 2 (przy Placu Solnym) | Zamów i odbierz 2026.08.25 |
Darmowa dostawa już od 199,00 zł
Lubicie powieści oparte na faktach? Książki z historią w tle?
„Ostatni z listy” Anny Rybakiewicz jest przejmującą powieścią o Jerzym Smurzyńskim. Był on na liście inteligencji polskiej przeznaczonej do likwidacji w czasie II wojny światowej.
„Był to czwartek, 15 lipca 1943 roku. Nie wiedziałem, że było to „apogeum” czarnego czwartku na ziemi łomżyńskiej. Nie wiedziałem też, że już nigdy ich nie zobaczę, że już nigdy nie przekroczę progu naszego domu, że zamknął się pierwszy rozdział mojego życia”.
Panu Jerzemu udało się oszukać przeznaczenie i przeżyć wojnę. Nie udało się tego dokonać innym bohaterom książki, przez co łzy cisnęły się do oczu cały czas. Po wojnie Jerzy Smurzyński postanowił, że zrobi wszystko, żeby ludzie nie zapomnieli o tym, co zrobili Hitlerowcy 15 lipca. A teraz podzielił się wspomnieniami z autorką. Dzięki im mamy możliwość przeczytania, a przede wszystkim poznania, tragicznej historii jaka miała miejsce w Łomży.
„Ostatni z listy” opowiada o ludziach, którym przyszło żyć w najgorszych, bo wojennych czasach. Mimo to, robili wszystko co w ich mocy, żeby żyć normalnie. Szukali miłości, pracowali, nauczali tajnie, nielegalnie przewozili towary, ryzykowali życie. Odnajdywali też szczęście w małych rzeczach, czekając na koniec wojny.
Można stwierdzić, że książkę napisało samo życie. Należy ją czytać z uwagą i z chusteczkami pod ręką. Jest przejmująca i pozostanie na długo w pamięci czytelnika.
Polecam, bo to naprawdę kawał dobrej pisarskiej roboty.
Rozpoczyna się II Wojna Światowa, kto może ten udaje się do rodziny by razem przetrwać ten czas. Ludzie usytuowani na wyższych stanowiskach zostają ewakuowani w bezpieczniejsze części Polski. Na dworcu w Łomży, Władek odprowadzając znajomą na pociąg spotyka swego anioła, pomaga dziewczynie wysiąść z pociągu. Aniela przyjechała do matki z Warszawy i wcale nie uciekła stamtąd przed wojną. Kobiecie również wpadł w oko mężczyzna, który pomógł jej opuścić wagon, aczkolwiek zdaje sobie sprawę ze swojego pochodzenia i z tego co zrobiła i stara się go do siebie zniechęcić. Z czasem jednak pozwala sobie na uczucie. Każdą wolną chwilę w tej okropnej rzeczywistości spędzają razem.
Aniela mieszka u Irki i Kazika jako pomoc domowa, ale obie kobiety połączyła przyjaźń. Waldek wcześniej pracował w banku, jednak obecnie jest księgowym w sklepie mleczarskim, pracę pomógł mu znaleźć jego przyjaciel Marian. Pewnego dnia niemcy pukają do ich drzwi, okazuje się, że ich nazwiska znajdują się na liście, liście, która na zawsze odmieni ich los.
Kto znajduje się na owej liście? Czy jest jeszcze opcja pomocy? Czy jest ktoś kto wymsknął się Niemcom?
Jaka to była poruszająca historia. Sięgając po książki autorki wiem, że wywrze na mnie ogromne wrażenie. Uwielbiam takie połączenia, czyli romansu osadzonego w czasach II Wojny Światowej.
Każda postać nawet ta grająca najmniejszą rolę jest wykreowana w taki sposób, że czytając tę książkę dosłownie miałam tę osobę przed oczami. Każdy z bohaterów miał nadzieję na lepsze jutro, każdy z nich marzył o końcu wojny, że życie wróci do normy, zniknie strach przed tym, co wydarzy się następnego dnia.
Bardzo mi się podobało to, że historia oparta jest na faktach. To iż zawiera fragmenty autentyczne w tej powieść jeszcze bardziej mnie poruszało. Przyznam, że momentami miałam gęsią skórkę i łzy w oczach. Tyle emocji wywoływała we mnie ta książka.
Autorka miała ogromne szczęście móc wysłuchać historii Pana Jerzego, a to co stworzyła na podstawie tego czego się dowiedziała jest fenomenalne.
Czytając o tragedii którą wydarzyła się 15 lipca 1943 roku przyznam, że wcześniej nie słyszałam o niej, a pochodzę z Białegostoku. Czytając uzmysłowiłam sobie, że tak mało wiem o historii, nabrałam chęci, że muszę się wybrać do Łomży, odwiedzić to tragiczne miejsce, przecież osoby o to walczyły by nie zapomnieć, o tym co się wydarzyło. Autorka i oczywiście Pan Jerzy w dużym stopniu przyczynili się do tego, że wiele osób pozna skrawek historii.
Mój dziadek jako mały chłopiec wraz z rodziną był wywieziony na Syberię, jednak nigdy nam o tym nie opowiadał, domyślam się, że ciężko było mu wracać do przeszłości i zwyczajnie tego unikał. Tak więc ogromne brawa dla Pana Jerzego za to, że chciał opowiedzieć swoją historię i powrócić do przeszłości.
Książkę czytałam z zapartym tchem, jak każdą historię napisana przez autorkę. To ile ta powieść wywarła we mnie emocji jest nie do opisania, nie raz i nie dwa wylewałam przy niej łzy. Autorka naprawdę potrafi zaskoczyć, przyznam że byłam przekonana, że wiem jak to się zakończy, aczkolwiek gdzieś w głębi duszy miałam nadzieję, że jakimś cudem wszystkie osoby z listy przeżyły. Niestety tamte czasy były okrutne i nie jesteśmy już w stanie zmienić historii.
Jeśli jeszcze nie znacie twórczości Anny Rybakiewicz to gorąco polecam, śmiem twierdzić, że książki autorki powinny być omawiane na lekcjach historii, bo łatwiej przyswoić takie historie, więcej zostanie w głowie, niż to co było u mnie na lekcjach tego przedmiotu.
Książkę czyta się z zapartym tchem i gwarantuję, że wzbudzi w was ogrom emocji. Ja tę historię będę musiała pożyczyć swojej babci, bo ona tak jak ja uwielbia książki autorki.
To historia oparta na prawdziwych wydarzeniach - tragedii, która miała miejsce w Łomży czasie okupacji niemieckiej. Losy głównych bohaterów - Władysława i Anieli, przeplatają się z tymi, którzy wtedy tam żyli, których wielka historia postanowiła upamiętnić na swoich kartach. Bowiem pewnego lipcowego poranka zapukali do ich domów żandarmi. Zawieźli ich całymi rodzinami do miejscowego więzienia, by po kilku godzinach wywieźć ciężarówkami w miejsce, gdzie dopełnił się ich los… Tylko dlatego, że każdy z nich figurował na pewnej liście… .Napisać o tej historii, że wywarła na mnie ogromne wrażenie, to tak jakby nie napisać nic! Ona wgniotła mnie w fotel i przypomniała o tym, że zbrodnie wojenne dokonane przez naszych okupantów to były bestialstwa. Ale tutaj, wokół wątku opartego na ludzkich dramatach, na tej niewyobrażalnej tragedii, przydarzyła się miłość. Miłość, która spadła na bohaterów niczym grom z jasnego nieba. Która, gdyby żyli w spokojnych czasach, byłaby czymś najpiękniejszym prowadzącym do jednego możliwego finału - gdzie żyli długo i szczęśliwie. Niestety Władysław z Anielą poznali się w 1939 roku. Nie dane im było zaznać beztroski pierwszych randek, nieograniczonych chociażby godziną policyjną. Mimo tego w tych trudnych czasach starali się wyłapać okruchy szczęścia. .Była więc wielka miłość i jeszcze większe marzenia - o przyszłości. Tej wolnej od ciągłego strachu i niepewności jutra. Niestety było tutaj jeszcze więcej bólu i cierpienia - po stracie najbliższych, po tej niesprawiedliwości losu, gdzie bestialstwo wroga miało sobie za nic ludzkie życie. .Nie chciałabym zdradzać za wiele z fabuły, zamiast tego zachęcam Was do lektury. To moja pierwsza powieść Autorki, którą miałam przyjemność przeczytać i na pewno nie ostatnia!
Autorka w swojej najnowszej powieści „Ostatni z listy” przedstawia historię opartą na prawdziwych wydarzeniach, koncentrując się na losach mieszkańców Łomży w okresie II wojny światowej. Jest to wyjątkowa opowieść o miłości, wojnie, ale przede wszystkim o pamięci o zmarłych.
"Staliśmy (...) w milczeniu, rozmyślając o przyszłości, godząc się z teraźniejszością i próbując zapomnieć przeszłość."
Każda książka Anny Rybakiewicz jest dla mnie wyjątkowym przeżyciem, okazją do wzruszeń i refleksji. Każda jest na swój sposób wyjątkowa, ale "Ostatni z listy" ujęła mnie swoją autentycznością i wiernym oddaniem prawdziwych, dramatycznych wydarzeń, jakie dotknęły mieszkańców Łomży. Kolejny raz jestem pod dużym wrażeniem wrażliwości, jaka emanuje z historii pisanych przez autorkę, z jej stylu, pięknego opisywania uczuć i emocji, które udzielają się czytelnikowi.
Świetne przygotowanie merytoryczne, poprzez wnikliwy research, dbałość o szczegóły historyczne są niewątpliwie atutami powyższej powieści. Nie mogę jednak nie wspomnieć o historii miłosnej Anieli i Władysława, postaci niezwykle barwnych, które całkowicie skradły moje serce. Połączenie faktów historycznych z częścią fabularną wypadło znakomicie - z niecierpliwością czekałam na końcowe "od autorki", by dowiedzieć się, gdzie leży granica między prawdą, a fikcją.
Cieszę się, że po dłuższej przerwie mogłam powrócić do twórczości Ani Rybakiewicz, bo "Ostatni z listy" to książka, którą warto polecić wszystkim, którzy cenią poruszające historie oparte na faktach, opisujące losy zwykłych ludzi w wyjątkowych czasach.
"Ostatni z listy" to książka oparta na prawdziwych wydarzeniach - wstrząsa tu zarówno ogrom zła, wywołanego wojną, ale też - a nawet w główne mierze, los ludzi, skazanych na śmierć. Ich dotychczasowe życie, plany, marzenia, rodząca się miłości, przyjaźń - wszystko to zdaje się być skazane na nieuchronny koniec. Anna Rybakiewicz ubrała historie kilku ludzi w fabułę, tak poruszającą, że ciężko się oderwać. Dodatkowo okrasiła ją fotografiami, które jeszcze bardziej urzeczywistniają przedstawione wydarzenia. Możemy sobie też uzmysłowić ile takich lub podobnych historii istniało, a które poszły w zapomnienie. Tylu ludzi cierpiało, straciło swoje rodziny, domy... Każda z tych historii warta jest upamiętnienia. Dlatego tak ważne są takie książki. Aby pamięć o tych, którzy walczyli, została zachowana. Autorka dzięki dobrej narracji oraz plastycznym opisom świetnie oddaje nam klimat wojennych lat. Możemy się przez to bardziej "wczuć" w świat tu przedstawiony, a on zostanie z nami na dłużej. Wątek miłosny - ukazany subtelnie, z pewną głębią, romantyzmem ale też tragizmem, spowodowanym wojną. Losy ludzi, pozbawianych pracy, domów - ich życie zmieniło się diametralnie w skutek działań okupanta. Trzy rodziny - ale takich jak tu przedstawionych było o wiele więcej. Co ich łączyło? Determinacja, siła, odwaga. Ludzie chcieli walczyć. W mniejszym lub większym stopniu chcieli przyczynić się do tej nierównej walki z wrogiem. I pomimo tego całego zła, w ich życiu nie brakowało miłości, chwil szczęścia - choć było ich niewiele, warte były wszystkiego. Emocje, uczucia, refleksje - wszystko to odnajdziecie w tej lekturze. "Ostatni z listy" to wyjątkowe świadectwo człowieka, który przeżył, choć nie miał. Polecam kochani - takie książki są niezwykle cenne i warte poznania!
„Ostatni z listy” to powieść, która zabiera nas do Łomży, do czasów II Wojny Światowej. Poznajemy Władysława, który zakochał się w Anieli. W dziewczynie przypadkowo poznanej na dworcu w czasie ewakuacji. Aniela ucieka ze stolicy z powodu zbrodni, których się dopuściła. Co takie zrobiła?
Irena to 29-latka, która wraz z mężem i synkiem wrócili do Łomży po tym jak ubłagała ja o to matka. Myślała, że w tej sposób ich uratuje przed wojenną zawieruchą.
Tosia i Marian Smurzyńscy prowadzą sklep. Pewnego dnia ich sklep przejmują Niemcy i muszą pracować dla okupanta.
Nazwiska wszystkich tych postaci pojawiają się na liście.
Pani Ania po raz kolejny oddała w nasze ręce piękna, bolesną i chwytającą za serce powieść o tych, których już wśród nas nie ma. Którzy zostali zamordowani na ziemi łomżyńskiej. Były to osoby takie jak my. Chciały kochać i być kochane. Miały plany na przyszłość. Wszystko jednak się zmieniło wraz z wybuchem wojny.
Powieść jest świadectwem tych co przeżyli tamten okres. Widać, że autorka włożyła wiele pracy w to by powstała ta książka.
To co bardzo lubię w książkach to narracja prowadzona z perspektywy różnych bohaterów. Mamy tutaj również różne ramy czasowe. Są to czasy gdy wybuchła wojna oraz ostatnie miesiące wojny, a na końcu poznamy dalszy los tych, którzy przeżyli.
Wszystko to sprawia, że książkę czyta się bardzo szybko. I po raz kolejny dowiadujemy się o losie młodych ludzi, którym przyszło żyć w tak ciężkich czasach.
Jeśli jeszcze nie znacie pióra Pani Ani Rybakiewicz, to bardzo polecam zarówno „Ostatni z listy” jak również wcześniejsze książki autorki.
Anna Rybakiewicz jest autorką, której posiadam wszystkie książki co do jednej i jestem jej fanką już od samego debiutu.
Najnowsza książka autorki jest oparta na faktach, gdzie te fakty przeważają a mimo to, beletryzowana forma pozwala na przepłynięcie przez tę historię, ten ocean emocji.
Jak nikt inny Pani Ania przelewa wszystkie emocje na papier, pozwalając nam na współprzeżywanie życia bohaterów powieści.
Ostatni z listy jest inną książką niż poprzednie pod wieloma względami, nie tylko to, że opowiada historię zbr*dni w lesie Jeziorkowskim, ocalałych z listy ale i także w odróżnieniu od innych książek autorki tu wojna ma inny wymiar, jest inaczej opisana.
Stanowi nieco tło, skupia uwagę na tym jednym obaszarze niedaleko w lesie, Łomży i okolicach a także na ludziach tam żyjących.
Ich życie, emocje, uczucia, myśli - fantastyczna kreacja narracji i powiem Wam, że tu bohaterowie wykreowani przez autorkę płynnie łączą się z postaciami rzeczywistymi, tu fikcja miesza się z faktami a mimo to całość jest genialnie spójna i nie odbiega od tego, co się wydarzyło naprawdę.
Czytając historię Pana Jerzego mogłam poznać niemal każdy szczegół jego życia, przeżyć z nim pierwszą miłość, śm*erć bliskich, walczyć o przetrwanie i o prawdę dla tych, którzy już za siebie mówić nie mogą.
Wzloty i upadki towarzyszące bohaterom były odczuwalne jakby były moimi własnymi.
Czytając już posłowie powiem Wam, że niewiele było różnic między historią spisaną przez autorkę a faktami, umiejętnie ludzie, którzy zasłużyli na pamięć zostali ożywieni na kartach tej książki.
Cieszę się, że mogłam poznać historię jaką jest zbr*dnia w lesie Jeziorkowskim, gdyż mimo, iż interesuje mnie tematyka drugiej wojny, to przyznam, że ten fakt nie był mi znany.
Ile jeszcze odkryję?
Nie wiem, jednak wiem, że na pewno się nie poddam w poznawaniu historii Polski wojennej tak jak Jerzy, Piotrek i pani Bronka nie poddali się w stworzeniu miejsca pamięci dla swoich bliskich, sąsiadów i przyjaciół.
A móc ją poznawać w taki sposób, jaki przekazany jest w tej książce to mimo trudnej tematyki czysta przyjemność.
Odwiedzając miejsca pamięci lub natykając się w lesie na samotny krzyż, najczęściej nie wiemy, jaka historia się z nim wiąże i czyją tragedię skrywa. Inaczej jest w przypadku zbrodni hitlerowskich w lasku jeziorkowskim koło Łomży, gdzie życie straciło 50 osób. Wspomnienia jednego z ocalałych, Jerzego Smurzyńskiego, które stały się fundamentem tej powieści, sprawiają, że ofiary przestają być anonimowe. Stają się osobami z krwi i kości, które żyły w tych trudnych czasach, miały swoje rozterki, plany i marzenia. On, ostatni z listy, zrobił wiele, by pamięć o nich nie zanikła.
"...jak to jest obudzić się pewnego dnia w otoczeniu najbliższych, a zasnąć, nie mając już nikogo."
„Ostatni z listy” Anny Rybakiewicz jest świadectwem tragedii wojny, ale także siły ludzkich emocji, miłości i pamięci. Czytanie tej książki to emocjonalna podróż, pełna wzruszeń, bólu i nadziei, które przeplatają się w sposób przypominający prawdziwe życie – z całą jego brutalnością i pięknem.
Autorka maluje obraz Łomży i jej mieszkańców na tle dramatycznych wydarzeń II wojny światowej. Przenosimy się do 1939 roku, by poznać codzienne życie bohaterów, którego spokojny rytm brutalnie przerywa wybuch wojny. Jednocześnie jesteśmy świadkami wspomnień z 1945 roku, kiedy bohaterowie próbują zmierzyć się z przeszłością, powracając na miejsce zbrodni. To kontrastowe zestawienie podkreśla głębię ich emocji, od miłości i nadziei, po niewyobrażalny ból straty.
Główną osią fabuły jest niezwykle subtelnie poprowadzona historia miłości Władysława i Anieli, która wydaje się niemożliwa do spełnienia. Władysław, szanowany pracownik banku, i Aniela, córka ulicznicy, pochodzą z różnych światów. Ich uczucie rozwija się w cieniu wojny i społecznych uprzedzeń, lecz mimo trudności daje im siłę do walki o przetrwanie. To właśnie te chwile bliskości i małych radości jak zaręczyny, codzienne rozmowy, wspólne plany są tłem dla tragedii, która wisi nad nimi jak cień.
Autorka z ogromną empatią oddaje emocje, zarówno te ciepłe, wynikające z codziennych chwil szczęścia, jak i te mroczne, przepełnione bólem i winą. Bohaterowie, którzy ocaleli, czują się obciążeni ciężarem przetrwania, a każdy powrót na miejsce zbrodni to dla nich nie tylko gest pamięci, ale też bolesna konfrontacja z własnymi wspomnieniami. Scena, w której bohaterowie próbują rozpoznać bliskich po odnalezionych butach, w tym maleńkich, dziecięcych, wywołuje głęboki wstrząs. Każdy wykopany drobiazg, to osobna historia, dowód na niewyobrażalne okrucieństwo i stratę, której nie da się opisać słowami.
Ta powieść, przy której popłynęła niejedna łza, jest hołdem dla tych, którzy stracili życie w czasie wojny, a także dla tych, którzy przetrwali i musieli żyć z ciężarem pamięci. To powieść o miłości, której nie zniszczyła wojna, i o ludzkiej naturze, z jednej strony zdolnej do największego zła, z drugiej do niezwykłej siły, empatii i poświęcenia.
Chwytająca za gardło, powodująca przyspieszone bicie serca i bezsilny żal powieść przenosi czytelnika do jednego z najtragiczniejszych okresów w historii Polski – czasów II wojny światowej. Opierając swoją narrację na prawdziwych wydarzeniach, zdjęciach, dokumentach, zeznaniach naocznych świadków autorka snuje opowieść o miłości, przetrwaniu i okrucieństwach nazistów, które zmieniają życie bohaterów w dramatyczny sposób.
Władek i Aniela, poznają się przypadkowo na dworcu kolejowym w chwili, gdy świat pogrąża się w chaosie. Początek wojny oznacza strach, niepewność i walkę o przeżycie, jednak między nimi rodzi się uczucie... To historia, która pokazuje, że miłość może rozkwitać nawet w najmroczniejszych czasach. Irena i Kazik wraz z małym Wiesiem wracają z Polesia do Łomży, by wraz z rodzicami próbować przetrwać wojenną zawieruchę. Państwo Smurzyńscy prowadzą sklep, z determinacją dostosowując się do nowych okoliczności, a pomaga im syn Jurek. Wszyscy zostają aresztowani, jako zakładnicy miasta Łomży i skazani na śmierć w odwecie za działania ruchu oporu. Niemieccy żandarmi sporządzają listę 50 osób – mężczyzn, kobiet, dzieci, na których zostaje wydany wyrok śmierci. Ostatni na liście z czarną obwolutą jest ukochany Anieli – Władysław Walczuk. W czasie przesłuchania dziewczyna wyraźnie widzi jego nazwisko i jej świat rozpada się na kawałki. Teraz ci, którzy przeżyli, muszą nauczyć się żyć w pustce, która została po najbliższych i z całych sił walczyć o to, by pamięć o nich nie wygasła.
Powieść budzi wiele emocji – wzburzenie, gniew, współczucie… Obraz wojennej rzeczywistości jest straszny, ale przypomina o ludziach, których historia mogłaby zostać zapomniana. A musimy pamiętać! Nie mogę zrozumieć, dlaczego jako ludzkość nie uczymy się na błędach i ciągle doprowadzamy do konfliktów zbrojnych.
"Ostatni z listy" to częściowo historia miłosna, ale przede wszystkim opowieść o przetrwaniu i odwadze zwykłych ludzi w obliczu niewyobrażalnej niegodziwości i bezprawia. To książka, która pozostaje w pamięci na długo, zmuszając do refleksji nad losem tych, których życie roztrzaskała machina wojny, uświadamiając nam, że mamy obowiązek czcić pamięć ofiar bestialskiej egzekucji. Ogromnym sukcesem autorki jest to, że wielu czytelników - ich rodzin, przyjaciół – w ostatnim czasie rozmawia o grobie pomordowanych cywili i cmentarzu na leśnej polanie.
Ta książka to krzyk przeszłości, który odbija się echem w mojej głowie i sercu, bo opowieść ta dotyczy miejsc, które znam. Miejsc, które są moim domem rodzinnym.
Anna Rybakiewicz w swojej książce przedstawia nam m.in. Władka, Anielę, Jurka, Irenę i innych mieszkańców Łomży, którzy próbują przetrwać wbrew wszystkiemu. Ukazuje miasto, w którym na pozór życie płynie zwyczajnie, ale w rzeczywistości rozgrywają się wielkie dramaty. Wojna nie oszczędziła tych ziem i jej mieszkańców. 15 lipca 1943 roku niemieccy żandarmi rozdarli życie wielu rodzin na strzępy. Niewinni ludzie stali się ofiarami okrutnej machiny, a ich los został zapisany na liście, która odmieniła wszystko.
Jerzy Smurzyński, ostatni ocalony z listy, jest w tej książce głosem przeszłości. Przypomina nam, że historia nie jest tylko datą czy liczbą. To ludzie – ich życie, codzienność, nadzieje i tragedie. To także my – potomkowie tych, którzy przetrwali lub zginęli.
Dla mnie ta powieść to nie tylko książka o wojnie. To hołd dla tych, którzy byli na tej liście i dla tych, którzy nigdy nie poznali swoich przodków, bo wojna zabrała im wszystko.
Nie da się zapomnieć tej książce. Nie da się po niej szybko wrócić do codzienności. Jeśli chcecie przeżyć historię, która chwyci Was za gardło i zostawi ślad w duszy – sięgnijcie po „Ostatniego z listy”. Przygotujcie się też na to, że będą płynąć łzy
Mieszkańcy Łomży jak i wszyscy obywatele polskiego narodu nie byli gotowi na to co "przyszło" od zachodu, a kilka dni później od wschodu. Każda z rodzin od początku wojny musiała zmienić swoje priorytety, musieli pogodzić się z realiami w jakich przyszło im żyć. Władysław, pracownik banku spotyka na stacji anioła, a dokładnie Anielę, dziewczynę o której nie potrafi zapomnieć. Młody Jerzy Smurzyński wraz z rodzicami traci mieszkanie i sklep na rzecz okupanta. Jednak mogłoby się wydawać,że wszystko jakoś spokojnie płynie...do czwartku 15 lipca 1943 roku, wtedy bowiem życie wielu ludzi się kończy. Tylko kilku osobom, przypadkiem udaje się wywinąć śmierci.
Ile jeszcze, jedynie w naszym kraju jest zbrodni o których nie wiemy?
Ilu jeszcze ludzi będących świadkami tych okrucieństw żyje wśród nas?
Ilu z nich zdąży o nich opowiedzieć póki nie jest za późno?
Pani Anna podjęła się niezwykłego zadania, bowiem w książce utrwaliła pamięć o ofiarach zbrodni dokonanej w lesie jeziorkowskim. Przedstawiła w najlepiej przyswajalny dla czytelnika sposób życie tych osób, pokazała,że byli ludźmi, jak my. Kochającymi, mierzącymi się z wieloma trudnościami dnia codziennego, mającymi pragnienie wolności i niezależności, walczącymi na różne sposoby z sytuacją w jakiej przyszło im żyć. Razem z nimi przeżywamy radości ale i ogromny smutek, nie wykluczam, że z niejednych oczu poleją się łzy, tak jak to było w moim przypadku.
Historia i okoliczności tych wydarzeń oraz późniejszej "walki" o miejsce rzezi i pamięci o nim są doskonale przedstawione w formie powieści od której nie sposób się oderwać.
Przepiękna, prawdziwa i wzruszająca lektura dla każdego komu temat wojenny nie jest obcy i tak jak ja ciągle chce wiedzieć więcej odkrywając coś nowego. Serdecznie polecam.