
W Akademii Krwawych Skrzydeł krew to potęga, a miłość to niebezpieczna gra
Na nic takiego się nie pisałam.
Pół-fae w szkole dla wysoko urodzonych wampirów? To gotowy przepis na katastrofę.
Nazywam się Medra Pendragon, ostatnia z jeźdźców smoków, a przynajmniej tak mi mówią. Zabawne jest to, że nie ma już żadnych smoków. Ani jednego. Nie powstrzymało to wampirów przed uznaniem, że warto mnie schwytać. Teraz utknęłam w Akademii Krwawych Skrzydeł, w której rządzą wysoko urodzone wampiry, a tacy jak ja, skażeni, jesteśmy dla nich tylko źródłem krwi i pionkami w ich grze.
Ale nawet to nie jest najgorsze. Bo oto pojawia się Blake Drakharrow. Zimny, arogancki i wręcz nieprzyzwoicie przystojny. Dręczy mnie od momentu, gdy się poznaliśmy, a w dodatku zaręczono nas zgodnie z jakimś starożytnym rytuałem.
Krwawe Skrzydła to nie tylko szkoła – to pole bitwy. Wysoko urodzeni walczą o władzę, a jeśli jesteś słaby? Giniesz.
Tytuł oryginalny: On Wings of Blood
Tłumaczenie: Anna Reszka
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Zysk i S-ka Wydawnictwo S.J., Wielka 10, 61-774 Poznań (PL), numer telefonu: 616706619, adres e-mail: sekretariat@zysk.com.pl
| Autor | Briar Boleyn |
| Wydawnictwo | Zysk i S-ka |
| Rok wydania | 2026 |
| Oprawa | twarda |
| Liczba stron | 680 |
| Format | 14.0 x 20.5 cm |
| Numer ISBN | 978-83-8335-713-3 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788383357133 |
| Data premiery | 2026.02.11 |
| Data pojawienia się | 2026.03.04 |
| Dostępna liczba sztuk | |
|---|---|
| Dostępność całkowita | 345 szt. |
| Dostępność w naszym magazynie | 94 szt. (realizacja jeszcze dzisiaj) |
Dostępność w punktach Bonito![]() |
|---|
| ul. Staromiejska 6 (50 m od Rynku) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Pokoju 67 (wyspa w centrum handlowym M1) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Batorego 15B (przecznica od ul. Karmelickiej) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Dobrego Pasterza 122 (Prądnik Czerwony) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Josepha Conrada 79 (obok stacji BP) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Kluczborska 17 (przy pętli "Krowodrza Górka") | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Kobierzyńska 93 (osiedle Ruczaj-Zaborze) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Marii Dąbrowskiej 17A (50 m od CH Czyżyny) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Pawia 34 (blisko Galerii Krakowskiej) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Pilotów 2E (300 m od ronda Młyńskiego) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Wielicka 259 (wyspa w Galerii Mozaika) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Wysłouchów 3 (Kurdwanów) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Zakopiańska 62 (Park Handlowy Zakopianka) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 51 (skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 88 (Ursynów - metro Stokłosy) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Niepodległości 54 (przy stacji metro Wierzbno) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Chmielna 4 (50 metrów od ul. Nowy Świat) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Czapelska 48 (200 m od ronda Wiatraczna) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Kondratowicza 37 (blisko Szpitala Bródnowskiego) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Żeromskiego 1 (przy stacji metra Słodowiec) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Plac Grunwaldzki 25 (w budynku Grunwaldzki Center) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Ruska 2 (przy Placu Solnym) | Zamów i odbierz już jutro |
Darmowa dostawa już od 199,00 zł
Hejka, moje kochane Moliki! Mam wrażenie, że im częściej obiecuję Wam, że będę tu zaglądać regularniej, tym bardziej przewrotny los robi wszystko, żebym jednak wpadała rzadziej. A przecież mam Wam tyle do opowiedzenia! Stosy książek czekają na swoją kolej, a doba uparcie nie chce się rozciągnąć (jeśli ktoś zna magiczny sposób na wydłużenie dnia, niech go poda w komentarzu), a moje osobiste zawirowania sprawiają, że trudno mi się skupić na tym, co uwielbiam najbardziej, czyli na książkach.
Dlatego dziś bez żadnych obietnic, po prostu opowiem Wam o historii, która… A no właśnie.
Potrzymam Was chwilę w niepewności. Możecie powiedzieć, że buduję napięcie i co tu ukrywać, absolutnie będziecie mieć rację.
Wyobraźcie sobie połączenie:
– legend arturiańskich (ale tak delikatnie, bardziej tak z samych imion),
– Akademii Czarnych Skrzydeł,
– wampirów,
– półfae…
A co! Jak już mieszać, to z rozmachem, prawda?
I teraz mała ciekawostka ode mnie, wiecie doskonale, że moja babcia czyta wszystko to, co ja i później często rozmawiamy o tych historiach. Ale tę książkę przeczytała też… moja mama. A to, uwierzcie mi, zdarza się ekstremalnie rzadko, żeby nie powiedzieć, że prawie wcale.
No i teraz najważniejsze. Ta historia totalnie mnie kupiła.
Wiecie, że jestem wybredna, jeśli chodzi o fantasy. Nie czuję się żadną specjalistką, podgatunków nie rozróżniam, może już jestem na to normalnie za stara. Ale lubię konkretne motywy, a tutaj trafiłam na nie wszystkie. Mimo że „Krwawe skrzydła” mogą delikatnie kojarzyć się z Czwartym Skrzydłem, to nie nazwałabym tego kopią. Medra budzi się w nieznanej krainie jako półfae. Znajduje ją wampir, na dodatek przyszły przywódca klanu, który zaciąga ją przed oblicze najważniejszych wampirów. Tam dziewczyna staje się pionkiem w walce o władzę. Zostaje zmuszona do dołączenia do Akademii Krwawych Skrzydeł, gdzie ma uczyć się… być jeźdźczynią smoków. Tylko szkoda, że nikt ich nie widział od tysiącleci.
Do tego Medra nie jest wampirem, więc wszystkich takich jak ona traktują jak skażonych. W tej społeczności każdy niewampir od dziecka uczy się, że wampiry należy czcić i wykonywać ich rozkazy. Medra ma z tym ogromny problem, więc jak łatwo się domyślić, notorycznie wpada w tarapaty. A żeby było ciekawiej, zostaje zmuszona do zostania narzeczoną młodego przywódcy klanu. I może nie byłoby to takie złe, gdyby Blake… nie miał już jednej narzeczonej. Przed Medrą staną wyzwania, które nie mają uczynić z niej bohaterki, mają sprawić, że w ogóle przeżyje.
Przyznaję: podeszłam do tej książki bardzo sceptycznie. Słyszałam, że to marna kopia Czwartego Skrzydła. A kiedy zobaczyłam, jaki to grubasek, byłam jeszcze bardziej uprzedzona. I wiecie co? Bardzo się myliłam!
Czyta się ją ekspresowo. Medra, jej przyjaciele i oczywiście Blake skradli moje serducho bezapelacyjnie. Dla mnie to bardzo dobra książka. A zakończenie… No wykończyło mnie. Nie kończy się historii w takim momencie. Tak się po prostu nie robi. Oczywiście muszę poznać drugi tom, co prawda najlepiej na wczoraj. Sprawdziłam i wiem, że seria nie skończy się na dwóch częściach, ale kiedy będzie kontynuacja u nas… tego niestety nie wiem. Dawno żadna książka nie siedziała mi tak długo w głowie. No, chyba że „Coma” to już teraz w tym roku mam swoich dwóch ulubieńców. Nie będę się rozwodzić nad stylem, bohaterami czy świetnym pomysłem na fabułę, to wszystko odkryjecie sami, do czego Was gorąco zachęcam.
Z mojej strony gwarantuję jedno: nudno nie będzie.
Oczywiście polecam!
„Na krwawych skrzydłach” to powieść, która na pierwszy rzut oka wygląda jak klasyczne romantasy, mamy tutaj akademię, wampiry, wybraną bohaterkę i obowiązkowy wątek od nienawiści do… czegoś znacznie bardziej skomplikowanego. W trakcie lektury miałam wrażenie, że pod tą dobrze znaną strukturą kryje się historia bardziej gorzka niż romantyczna. Wydanie jest przepiękne, jak tylko zobaczyłam tą książkę to musiałam za wszelką cenę ją poznać i wgryźć się w jej fabułę wysysając ją do ostatniej kropli. Tutaj nie ma miejsca na słabość i problemy, to świat dla tych silnych.
Główną bohaterką książki autorstwa Briar Boleyn pod tytułem „Na krwawych skrzydłach” jest Medra Pendragon. Dziewczyna trafia do miejsca, które od pierwszej chwili traktuje ją jak coś obcego i potencjalnie użytecznego. Jest pół-fae, a to w świecie rządzonym przez arystokratyczne wampiry oznacza, że nie pasuje do żadnej kategorii. Zostaje jednak uznana za kogoś znacznie ważniejszego, za ostatnią z jeźdźców smoków. Problem tkwi w tym, że smoków nie ma, być może przestały istnieć, więc w czym miałaby pomóc Medra? Akademia Krwawych Skrzydeł to miejsce, które ma kształcić elitę, ale w praktyce przypomina pole walki, gdzie status decyduje o wszystkim, a słabość bywa wyrokiem śmierci. Czy dziewczyna sobie poradzi? Gdzie podziały się smoki?
„Na krwawych skrzydłach” to dla mnie książka, która nie tyle zachwyca oryginalnością motywów, co sposobem ich wykorzystania. Mamy tu elementy, które dobrze znamy, akademię, wampiry, wybrankę, polityczne gry, ale autorka układa je w historię, która momentami potrafi być naprawdę mroczna i niewygodna. Jednym z atutów tej książki jest klimat, ciężki, momentami duszny, przesycony napięciem i niepewnością. Autorka nie spieszy się z budowaniem uczuć, pozwala im dojrzewać w cieniu konfliktów i uprzedzeń, co nadaje tej historii autentyczności.„Na krwawych skrzydłach” pokazuje, że jest historią emocjonalnie intensywną, relacje są napięte, świat nieprzyjazny, a bohaterowie często balansują gdzieś pomiędzy siłą, a zagubieniem. Nie ma tu prostych podziałów ani łatwych rozwiązań, co sprawia, że historia momentami potrafi być niewygodna, ale przez to też bardziej angażująca. Dla mnie to typ historii, która nie musi być perfekcyjna, żeby zostawić po sobie ślad. Taka, którą czyta się dla klimatu, napięcia i relacji między bohaterami, a kończy z lekkim niedosytem i myślą chcę więcej.
A jeśli ktoś sięga po tę książkę głównie dla smoków… no cóż, tutaj może poczuć lekki niedosyt. Tych wrednych stworów jest jak na lekarstwo i pozostają raczej w cieniu wydarzeń. Wygląda jednak na to, że ich prawdziwa rola dopiero się zacznie i wszystko wskazuje na to, że w kolejnym tomie w końcu pokażą swoje prawdziwe oblicze.
„Na krwawych skrzydłach” to romantasy zanurzone we wszechobecnym mroku. Historia osadzona jest w świecie pełnym magii, intryg i niebezpieczeństw czyhających na każdym kroku. Medra, choć nie wie, komu może ufać, dość szybko przyzwyczaja się do nowej rzeczywistości. Nie próbuje uciec i godzi się z losem aranżowanego małżeństwa, co nie wypada do końca wiarygodnie. Mimo to walczy o siebie i swoją tożsamość, jednak w pewnym momencie do głosu dochodzą emocje balansujące między namiętnością a zagrożeniem. Powieść ma mroczny, wciągający klimat, a akcja naszpikowana jest napięciem i tajemnicami, które czytelnik odkrywa wraz z rozwojem historii. Wyraźnie zarysowany jest podział na frakcje - wampiry oraz inne magiczne istoty uznawane za skażonych. Widać tu silną niesprawiedliwość i nierówność w ich traktowaniu. Wampiry zostały wykreowane jako brutalne i bezwzględne, przekonane, że skażeni są ich własnością. Nie brakuje również walki o władzę - zarówno wśród uciskanych, jak i samych wampirów, które spiskują i rywalizują między sobą. To świat pełen konfliktów, intryg i knucia. Autorka stworzyła brutalną rzeczywistość, w której nie oszczędza ani bohaterów, ani czytelnika, zapewniając dużą intensywność emocjonalną. Relacje między głównymi bohaterami są pełne napięcia - znajdziemy tu motyw enemies to lovers, a wątek aranżowanego małżeństwa został ciekawie poprowadzony. Postaci są wyraziste, charakterne i moralnie niejednoznaczne. Choć książka skupia się głównie na emocjach i relacjach, autorka wyraźnie nakreśliła także politykę świata, a tło fabularne odgrywa istotną rolę. Momentami jednak niektóre fragmenty i dialogi nieco mnie nużyły - mogłyby być bardziej dynamiczne. Zakończenie pozostawia czytelnika z wieloma pytaniami i niedopowiedzeniami, co tylko podsyca ciekawość i sprawia, że z niecierpliwością czekam na kontynuację.
„Na krwawych skrzydłach” to książka, która pochłonęła mnie bez reszty.
Połączenie światów pół-fae, wampirów i smoków to dla mnie genialne połączenie. Chociaż tych ostatnich tutaj nie jest za wiele.
Medra Pendragon uważana jest za ostatnią z jeźdźców smoków. Problem tylko w tym, że dawno nie widziano żadnego smoka. W świecie wampirów znalazła się przypadkowo i od razu została osadzona w Akademii Krwawych Skrzydeł. W świecie tym poznaje Blake Drakharrow. Najbardziej atrakcyjnego i aroganckiego z wampirów. Od razu oboje zostają zaręczeni.
Czy książka jest przewidywalna? Tak i nie. To, że pomiędzy głównymi bohaterami pojawi się w końcu uczucie, było wiadomo od początku. Natomiast całą fabuła nie była już taka oczywista.
W książce znajdziemy motyw szkoły, szkolenia, turniejów. Nie zabraknie również motywu enemies to lovers, który został tutaj bardzo dobrze poprowadzony. Medra i Blake od samego początku nie przepadają za sobą. Ich relacja jest bardzo napięta i nie od razu zakochują się w sobie. Dopiero później iskrzy między nimi i to bardzo, ale w dalszym ciągu dochodzi do ostrej wymiany zdań.
Uwielbiam gdy narracja prowadzona jest z perspektywy różnych bohaterów. I tutaj właśnie tak jest. Dzięki czemu mogłam bliżej poznać zarówno Medre jak i Blaka.
Sama akcja nie jest bardzo dynamiczna. Bywają momenty, które nieco przyspieszają, ale przeważnie akcja płynie swoim rytmem.
Na uwagę zasługuje również wydanie tej książki. Obok tej okładki i tych malowanych brzegów, nie można przejść obojętnie.
Jeśli szukacie ciekawej fantastyki, którą nie tylko dobrze się czyta, ale również pięknie wygląda na półce to bardzo polecam „Na Krwawych Skrzydłach”.
„Na krwawych skrzydłach” to bardzo mocne otwarcie cyklu „Akademia Krwawych Skrzydeł”. Briar Boleyn zabiera nas do świata, w którym wampirza arystokracja rozdaje karty, a słabsi stają się pionkami w brutalnej grze o władzę.
Medra Pendragon, pół-fae i rzekoma ostatnia jeźdźczyni smoków, trafia do miejsca, gdzie nie ma dla niej taryfy ulgowej. Akademia nie jest bezpieczną przystanią – to pole bitwy pełne intryg, hierarchii i niebezpiecznych sojuszy. Relacja z Blake’em Drakharrowem to klasyczne enemies to lovers, ale poprowadzone z wyczuciem – napięcie między bohaterami jest wyraźne i konsekwentnie budowane.
Na plus zasługuje klimat – mroczny, gęsty, momentami wręcz duszny. Autorka umiejętnie łączy wątki romantyczne z polityką, przemocą i walką o przetrwanie. To propozycja dla fanów dark romantasy, którzy lubią historie, w których stawka jest naprawdę wysoka. Polecam!