
Rae od zawsze miała słabość do złoczyńców w powieściach fantasy. Są najlepiej ubrani, mają najbardziej cięte riposty i zwykle nie cofają się przed niczym, by osiągnąć swoje cele. Rae z chęcią zrobiłaby to samo - cierpi na nieuleczalną chorobę i poświęciłaby wszystko, by odmienić swój los I oto niespodziewanie otrzymuje szansę na drugie życie: niezwykłym trafem przenika do świata swojej ulubionej serii, gdzie może odnaleźć kwiat, który ją uleczy. Budzi się w pałacu stojącym na krawędzi piekielnej przepaści, w królestwie na skraju wojny, krainie niebezpiecznych bestii, knujących dworzan oraz swojej ulubionej postaci: Wiecznego Cesarza. Jest tak ponętny, jak może być tylko postać z książki. Rae wkrótce odkrywa, że w tym fantastycznym świecie wcale nie jest pozytywną bohaterką. Przeciwnie: jest złoczyńczynią. Więc niech i tak będzie! Jako Lady Rahela pod swoim diabelskim przywództwem jednoczy przeróżnych rzezimieszków i planuje, jak odmienić ich przeznaczenie. Sterta ciał rośnie, a wraz z nią wściekłość cesarza. Wygląda na to, że Rae i jej sojusznikom trudno będzie dociągnąć do ostatniej strony *** Zuchwała i niesamowicie satysfakcjonująca. "Niech żyje zło" jest jak wybraniec, na którego wszyscy czekali. Z jednej strony to błyskotliwa refleksja nad urokami fikcji literackiej i płynącymi z niej zagrożeniami, z drugiej - epicka, romantyczna przygoda. Przygotujcie się na głośne parskanie śmiechem, szlochanie w miejscach publicznych i kibicowanie złoczyńcom - tego wszystkiego doświadczycie, kiedy Brennan z humorem i dziką radością będzie łamać konwencje w tej pysznej, przewrotnej uczcie literackiej - Leigh Bardugo Ta genialna powieść zręcznie łączy dowcipne przekomarzanki i urzekające frazy z epicko zbudowanym światem. Zgłębia naturę fikcji i kontempluje wolność, która wynika z akceptacji miana czarnego charakteru. Przede wszystkim jednak wprowadza nas w świat Rae, bohaterki, która dzięki swojej inteligencji, lojalności i nieustępliwości potrafi zręcznie unikać kłopotów (co czasem urozmaica muzycznym występem) - Holly Black Przymus czytania tej powieści jest wprost nie do zniesienia. Nie tylko nie można jej odłożyć, ale ledwo się pamięta, by mrugać podczas lektury. To było tak wciągające, że na koniec pozostało mi jedynie krzyczeć z rozpaczy w poduszkę, gdy nagle wyrzucono mnie z tej historii. Absolutnie magiczna książka - Shelley Parker-Chan
| Autor | Sarah Rees Brennan |
| Wydawnictwo | StoryLight |
| Rok wydania | 2024 |
| Oprawa | broszurowa |
| Liczba stron | 464 |
| Format | 14x21 cm |
| Numer ISBN | 978-83-68053-30-2 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788368053302 |
| Waga | 520 g |
| Data premiery | 2024.11.12 |
| Data pojawienia się | 2024.11.12 |
| Dostępna liczba sztuk | |
|---|---|
| Dostępność całkowita | 115 szt. |
| Dostępność w naszym magazynie | 1 szt. (realizacja już jutro) |
Dostępność w punktach Bonito![]() |
|---|
| ul. Staromiejska 6 (50 m od Rynku) | Zamów i odbierz 2026.08.21 |
| al. Pokoju 67 (wyspa w centrum handlowym M1) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Batorego 15B (przecznica od ul. Karmelickiej) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Dobrego Pasterza 122 (Prądnik Czerwony) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Josepha Conrada 79 (obok stacji BP) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Kluczborska 17 (przy pętli "Krowodrza Górka") | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Kobierzyńska 93 (osiedle Ruczaj-Zaborze) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Marii Dąbrowskiej 17A (50 m od CH Czyżyny) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Pawia 34 (blisko Galerii Krakowskiej) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Pilotów 2E (300 m od ronda Młyńskiego) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Wielicka 259 (wyspa w Galerii Mozaika) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Wysłouchów 3 (Kurdwanów) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Zakopiańska 62 (Park Handlowy Zakopianka) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 51 (skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej) | Zamów i odbierz 2026.08.21 |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 88 (Ursynów - metro Stokłosy) | Zamów i odbierz 2026.08.21 |
| al. Niepodległości 54 (przy stacji metro Wierzbno) | Zamów i odbierz 2026.08.21 |
| ul. Chmielna 4 (50 metrów od ul. Nowy Świat) | Zamów i odbierz 2026.08.21 |
| ul. Czapelska 48 (200 m od ronda Wiatraczna) | Zamów i odbierz 2026.08.21 |
| ul. Kondratowicza 37 (blisko Szpitala Bródnowskiego) | Zamów i odbierz 2026.08.21 |
| ul. Żeromskiego 1 (przy stacji metra Słodowiec) | Zamów i odbierz 2026.08.21 |
| ul. Plac Grunwaldzki 25 (w budynku Grunwaldzki Center) | Zamów i odbierz 2026.08.21 |
| ul. Ruska 2 (przy Placu Solnym) | Zamów i odbierz 2026.08.21 |
Darmowa dostawa już od 199,00 zł
Nie wiem, dlaczego do tej pory nie znałam autorki. To moje pierwsze spotkanie z jej twórczością, ale po lekturze z pewnością nie będzie ostatnie. Dzisiejsza recenzja dotyczy powieści „Niech żyje zło” autorstwa Sarah Rees Brennan. Przed wami fantasy, które w naprawdę oryginalny sposób eksploruje motyw przenikania się światów rzeczywistego i fikcyjnego. Będzie spojler.
Poznajcie główną bohaterkę, Rae – młodą dziewczynę zmagającą się z nieuleczalną chorobą, która ucieka w świat literatury. Jej sposobem na oderwanie się od rzeczywistości jest właśnie literatura. Pewnie zastanawiacie się, co wydarzy się dalej, ale od razu napiszę, że możecie się mylić. Gdybyście mieli możliwość przeniesienia się do świata swojej ulubionej książki, co by to było za dzieło? Rae niespodziewanie trafia do uniwersum swojej ulubionej serii, wcielając się w rolę Lady Raheli – charyzmatycznej złoczyńczyni. Od tego momentu musi zmierzyć się z wieloma dylematami moralnymi oraz odkryć, jak bardzo fikcja może wpłynąć na rzeczywistość.
„Niech żyje zło” to nie tylko historia o fascynacji złem, ale także opowieść o poszukiwaniu własnej tożsamości i akceptacji swoich słabości. Brennan porusza trudne tematy, takie jak śmiertelna choroba, żałoba i moralne dylematy. Autorka nie unika kontrowersyjnych kwestii, ale podchodzi do nich z wrażliwością i zrozumieniem. Warto również zwrócić uwagę na emocjonalną warstwę książki. Motyw ucieczki od trudnej rzeczywistości i poszukiwania własnej tożsamości jest głęboko poruszający. Rae to bohaterka, z którą łatwo się utożsamić – jej walka z chorobą, marzenia i pragnienie kontroli nad swoim życiem to motywy, które dotykają wielu czytelników, dlatego według mnie mocno wpasowuje się w dzisiejsze realia, problemy nastolatków i nie tylko.
Na koniec napiszę, że to powieść, która łączy w sobie dynamiczną akcję, inteligentny humor oraz refleksję nad naturą dobra i zła. To historia dla tych, którzy cenią nietypowe podejście do tematyki fantasy i pragną doświadczyć czegoś więcej niż klasycznej opowieści o walce bohatera ze złoczyńcą. To powieść zarówno zabawna, jak i wzruszająca, skłaniająca do przemyśleń nad tym, co w rzeczywistości oznacza bycie „dobrym” lub „złym”. Jednym słowem dla każdego coś dobrego. Nie ukrywam, że chciałabym kontynuacje, ale to już nie ode mnie zależy.
“Niech żyje zło” to wciągająca, o zabawnym wydźwięku powieść fantasy, która potrafi zaskoczyć .
Czym wyróżnia się “Niech żyje zło” na tle innych książek tego gatunku? A no tym, że Autorka miała wspaniały pomysł na oryginalną fabułę. Główna bohaterka Rae, która jest nieuleczalnie chora, przenosi się do książki fantasy, w celu odnalezienia kwiatu, który ją uzdrowi i zaczyna tam swoją przygodę w roli złoczyńcy. Taki zabieg nadał fabule świeżości, który aż prosił się o przewracanie kolejnych stron dalej. Muszę przyznać, że cała historia bardzo mnie zaintrygowała i czytałam ją z ciekawością. Było mrocznie, było zabawnie, a co najważniejsze, było nieprzewidywalnie. Postacie również zostały przedstawione w interesujący pełen sprzeczności i ich własnych motywacji sposób, a narracja z perspektywy kilku bohaterów i błyskotliwe, czasem sarkastyczne dialogi dodawały całości humoru, dynamiki i utrzymywały uwagę.
Wykreowany przez Autorkę świat jest pełen intryg, niebezpieczeństw, ale także momentów, które skłaniają do przemyśleń. Niektóre opisy mogłyby być napisane nieco krócej i nie zauważyły w żaden sposób na fabule, ale nie jest to jakiś wielki minus.
Jednak jest jedna rzecz, która mnie momentami irytowała, mianowicie powtarzalność niektórych słów i zwrotów, które były używane zbyt często.
Tak czy inaczej całokształt powieści jest świetny, klimatyczny i pełen napięcia, co sprawia, że trudno oderwać się od lektury. Mimo drobnych mankamentów, historia wciąga od samego początku. Autorka doskonale łączy akcję, emocje i głębsze refleksje tworząc dzieło, które zdecydowanie jest warte uwagi.
Rae uwielbia powieści fantasy i ma ogromną słabość do złoczyńców, jacy w nich występują. Przecież są najlepiej ubrani, mają świetne teksty, są odważni i dążą do swoich celów nawet po trupach. Niestety życie realne dziewczyny nie jest usłane różami. Rae cierpi na nieuleczalną chorobę i poświęciłaby dosłownie wszystko, by to zmienić, odmienić swoje życie. Nie spodziewa się, że będzie miała na to szansę. Staje się tak, że trafia do świata swojej ulubionej serii. Co to ma wspólnego z jej chorobą? Jest tam kwiat, który może ją uleczyć. Tylko odnalezienie go wcale nie będzie łatwe.
Królestwo, do którego trafia, jest na skraju wojny, na dodatek jest pełne niebezpiecznych bestii, knujących dworzan. Jednocześnie jest tam również jej ulubiona postać, czyli Wieczny Cesarz, a ona wcale nie staje się postacią pozytywną, a wręcz przeciwnie jest złoczyńczynią. Jak potoczy się jej historia?
Tym razem książkę czytała moja prawie 18-letnia córka i to jej oczami będzie recenzja.
Książka Amelii się podobała i to bardzo. Uważa, że była ciekawa, wciągająca, a momentami bardzo zaskakująca. Wciągnęła ją i to bardzo. Przeczytała ją w cztery wieczory, co biorąc pod uwagę jej inne obowiązki i ilość stron, jest bardzo dobrym wynikiem. Podobał się jej zarówno pomysł na fabułę, jak i cała reszta.
Akcja sprawnie poprowadzona, szybsza, a to sprawiło, że z książką nie dało się nudzić. Czytało się ją szybko, a podczas czytania towarzyszyły Amelce różne emocje.
Jeśli chodzi o bohaterów, to byli ciekawi, naprawdę dobrze wykreowani. Po mimo że, Rae tak naprawdę była bohaterką złą (co autorka podkreślała niejednokrotnie), córka jej kibicowała i to dość mocno.
„Niech żyje zło” to według mojej prawie 18-letniej córki świetna książka fantasy i z przyjemnością poleca.
Recenzja pojawiła się również na moim blogu - Mama, żona - KOBIETA
Przyznaję, że szczególnie początek książki zrobił na mnie ogromne wrażenie, zaznaczyłam w niej naprawdę dużo wartościowych cytatów. Być może moje własne doświadczenie z nowotworem sprawiło, że bardzo mocno docierały do mnie treści zawarte w tej książce.
Co gdyby przenieść się do fabuły ulubionej książki? A aby było jeszcze ciekawiej aby w tej książce być czarnym charakterem? To właśnie dzieje się z naszą bohaterką, która zamiast umierać na raka w szpitalnym łóżku dostaje niepowtarzalną szansę by w powieści fantasy zrobić coś dzięki czemu przeżyje. Wszak dobrze mieć jakikolwiek wybór i móc działać.
To naprawdę ciekawe spojrzenie na powieść fantasy, wszak bez czarnych charakterów byłoby bardzo nudno. Czy jednak można poczuć do nich sympatie i im kibicować? Zamiast heroicznych bohaterów walczących o ocalenie świata, mamy antybohaterkę, która niekoniecznie chce podporządkować się schematom i może mieć więcej wspólnego z czytelnikiem, niż można się spodziewać.
Autorka posługuje się lekkim, dowcipnym stylem, który stanowi mieszankę ciętego humoru i bardziej refleksyjnych momentów. Dialogi są błyskotliwe i pełne sarkazmu, co sprawia, że książkę czyta się z przyjemnością, nawet w bardziej mrocznych momentach fabuły. Co prawda dla mnie odrobinę za dużo na każdym kroku było wtykane jacy to złoczyńcy z głównych bohaterów, myślę, że większość czytelników załapała po pierwszych 10 nawiązaniach :)
Sama powieść fantastycznie pokazuje, że nie można się poddawać i zawsze warto jest brać los w swoje ręce. Często też punkt widzenia zależy od tego z której strony na coś patrzymy.
Co prawda spodziewałam się odrobinę innego zakończenia. A jeśli ty chcesz się przekonać czy zło zwycięży? Polecam Ci tę lekturę.
Życie bywa niesprawiedliwe, złe rzeczy potrafią dotknąć każdego, nawet te najbardziej niewinne istoty. Nie ma żadnej reguły, mniejszej bądź większej. Egzystencja bywa jedną wielką niewiadomą. Często uciekamy od zmartwień, problemów, tego, co nas przeraża i boli do świata książek, gdzie rzeczywistość można kreować poprzez przeczytane słowa, siłą umysłu. Nawet jeśli to trwa tylko chwilę. „Niech żyje zło” to nowa książka autorki, której książki już udało mi się czytać. Fabuła tej do mnie przemawiała, bo kto nie lubi książek, gdzie bohaterka je uwielbia i nawet gatunek się pokrywa? No właśnie, bohaterka Sarah Rees Brennan ma jeszcze jedną słabość, a mianowicie uwielbia antagonistów z książek fantasy. Ty także, prawda?
Główną bohaterką książki autorstwa Sarah Rees Brennan pod tytułem „Niech żyje zło” jest Rae, młoda dziewczyna, która nie ma w życiu lekko. Myśli, że jej życie się skończyło, kiedy jej choroba powoli pochłania resztki sił, a dni spędza w szpitalnym łóżku. Nieuleczalna choroba daje jej się we znaki, najchętniej zmieniłaby się w czarny charakter jednej z ukochanych historii, bo oni mają to, czego jej potrzeba, nie cofną się przed niczym robiąc to w niesamowitym stylu. Marzy o tym, by móc odzyskać siły i wyzdrowieć. Czasami marzenia się spełniają, można dostać szansę na ich realizację. Rae budzi się w pałacu znajdującym się nad piekielną przepaścią. Królestwo bliskie wojny, znajdzie tam niebezpieczne bestie, Wiecznego Cesarza i dziwnych dworzan. Kogo przyjdzie jej odgrywać? Z pewnością nie będzie należała do grzecznych dziewczynek, jako Lady Rahela szybko zjedna sobie sojuszników, tylko czy uda jej się przetrwać?
„Niech żyje zło” zawiera przygodę, ale przyjmuje niuansowe podejście do narracji i archetypów postaci. Z czarnymi charakterami i bohaterami testującymi granice swojej moralności, nie jest typową powieścią fantasy. Opowiada o młodej kobiecie umierającej na raka, która dostaje szansę na uratowanie własnego życia, aby tak się stało musi przenieść się do świata swojej ulubionej serii książek. Nagle w silnym, krągłym ciele, którego nigdy nie miała, rozkoszuje się możliwością bycia niegodziwą. Rae straciła tak wiele z powodu swojej choroby, jest odizolowana, zła i ma bardzo mało opcji, ale mając szansę na życie, chwyta się jej w dramatyczny sposób. Jest po prostu kobietą próbującą ukształtować własną historię, przetrwać w świecie, który jej nie chce. „Niech żyje zło” wciąga czytelnika w podróż Rae ze świata rzeczywistego do Eyam. Uwielbiam moralnie szare postacie, które balansują na granicy między dobrem a złem, znajdziecie ich tutaj pod dostatkiem. W książce można odkryć pewną zależność, że w przeciwieństwie do naszego świata, złoczyńcy mogą być tacy mroczni, ponieważ nie mieli wyboru stać się inni, a bohaterowie uważani za krystalicznych, ponieważ zbyt często i łatwo zwracamy uwagę na pozory nie spoglądając głębiej.
Dzisiaj mam dla Was fantastyke z nutką romantasy ale taką dość nietypową.
Rae jest śmier*elnie chora, ostatnia nadzieja tkwi w magicznym kwiecie, który znajduje się... w krainie opisanej w serii książek, które Rae czytała z siostrą.
Dzięki tajemniczej kobiecie, dziewczyna przenosi się do świata wykreowanego w opisanym przez Anonima uniwersum Czas żelaza.
Spotkać swoje ulubione postacie? Bajka!
Tylko czy Rae na pewno dobrze wszystko rozumie?
Czy wcielając się w postać Lady Raheli, która miała zostać stracona, zmieni fabułę?
Początkowo szybko mnie wciągnęła ta historia, z mnogością postaci, kreacją świata i nutką magii.
Później był moment, w którym fabuła się nieco dłużyła by znów przyspieszyć i dodać dramatyzmu.
Ciężko mi uwierzyć, że Rae nie zwróciła uwagi na prawdziwego przyszłego Cesarza, na mój gust dobrze zdawała sobie sprawę, wszak postać ta wykazywała nienaturalne zdolności a także bardzo pociągała Rae.
Domyśliłam się dużo wcześniej tego niż ona bo ona musiała zostać postawiona przed faktem dokonanym, by dostrzec swój błąd.
To, co mi najbardziej przeszkadzało, to częsty zwrot "złoczyńczyni" no nie potrafię się przyzwyczaić do niego a występowało nad wyraz często to słowo.
Całość ma ciekawy pomysł, coś, z czym jeszcze się nie spotkałam w przypadku fantastyki, czyli złoczyńcy wychodzą na prowadzenie i wbrew pozorom nie są tacy źli, jakby się mogło wydawać.
A może jednak są?
Przyznam, że mimo dużej ilości postaci i lekkiego chaosu czytało mi się książkę dobrze chociaż na pewno nie jest to pozycja, która by nas pochłaniała i nie dało się od niej oderwać, wprost przeciwnie, nie miałam podczas przerw tego uczucia, że muszę poznać ciąg dalszy jak to bywa w przypadku innych książek.
Całościowo jest to ciekawa kreacja, fajny pomysł na fabułę ale zabrakło mi tego pazura, tego efektu wow.
Ależ to było dobre! Biorąc tę książkę do ręki, nie do końca wiedziałam czego spodziewać się po ty tytule. I muszę przyznać, że zaskoczyła mnie ona bardzo na plus.
Rae to dziewczyna, która cierpi na nieuleczaną chorobę. Chciałaby zmienić swój los. I pewnego dnia otrzymuje taką szansę. Przenika do świata swojej ulubionej serii, gdzie może odnaleźć kwiat, który ją uleczy. Budzie się w krainie swojej ulubionej postaci – Wiecznego Cesarza. Kraina ta pełna jest niebezpiecznych bestii i knujących dworzan. Odkrywa również, że ona sama nie jest pozytywną bohaterką, a wręcz przeciwnie. Jest złoczyńczynią.
Bardzo spodobał mi się pomysł na tę książkę. Nie jeden raz czytałam o walce o swoje królestwo. Ale raczej nie przenosiłam wraz bohaterem do jakieś powieści. Mocną stroną tej książki są bohaterowie. Autorka świetnie ich wykreowała. Potrafią oni dostarczyć wiele emocji. Ich zabawne dialogi rozśmieszały mnie do łez.
Sarah Rees Brennan stworzyła ciekawy świat. Pełno w nim niebezpieczeństw, intryg, spisków i walk o władzę. I jeśli szukacie właśnie takiej książki to bardzo polecam tę.