
Maja wierzy w miłość na sto procent bez kompromisów. Kiedyś zapłaciła za to wysoką cenę i od tamtej pory udaje twardą: szybkie tempo, ostre słowa, pełna kontrola i ani kroku w stronę uczuć, które mogą zaboleć.Tyle że Maja nie jest sama. Nad jej życiem czuwają dwaj aniołowie: Cassiell delikatny idealista oraz Asadiel, który uważa, że czasem ludziom trzeba trochę pokomplikować, żeby wreszcie zaczęli słyszeć własne serce. Kiedy na horyzoncie pojawia się Jarek, mężczyzna, przy którym Maja zaczyna się śmiać tak, jak dawno się nie śmiała, aniołowie włączają tryb misja. Dodatkowo Maja poznaje Konstantego, przystojnego architekta, przy którym traci zdolność logicznego myślenia. Zamieszanie gotowe! Kogo wybierze Maja? Co na to jej anioły?Będzie i śmiesznie, i wzruszająco, i niezręcznie (czasem bardzo). Bo zanim Maja uwierzy, że świat może mieć dla niej coś dobrego, będzie musiała zrobić najtrudniejszą rzecz: odpuścić kontrolę i zaufać.
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: SCRIPTOR Sp. z o.o., ul. Białogardzka 14/49, 85-808 Bydgoszcz (PL), adres e-mail: kontakt@wydawnictwobrda.pl
| Autor | Monika Tarwid |
| Wydawnictwo | Brda |
| Rok wydania | 2026 |
| Oprawa | miękka |
| Liczba stron | 396 |
| Format | 14.8 x 21.0 cm |
| Numer ISBN | 978-83-68425-18-5 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788368425185 |
| Waga | 448 g |
| Wymiary | 148 x 210 x 28 mm |
| Data premiery | 2026.03.06 |
| Data pojawienia się | 2026.03.05 |
| Dostępna liczba sztuk | |
|---|---|
| Dostępność całkowita | 11 szt. |
| Dostępność w naszym magazynie | 1 szt. (realizacja jeszcze dzisiaj) |
Dostępność w punktach Bonito![]() |
|---|
| ul. Staromiejska 6 (50 m od Rynku) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Pokoju 67 (wyspa w centrum handlowym M1) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Batorego 15B (przecznica od ul. Karmelickiej) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Dobrego Pasterza 122 (Prądnik Czerwony) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Josepha Conrada 79 (obok stacji BP) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Kluczborska 17 (przy pętli "Krowodrza Górka") | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Kobierzyńska 93 (osiedle Ruczaj-Zaborze) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Marii Dąbrowskiej 17A (50 m od CH Czyżyny) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Pawia 34 (blisko Galerii Krakowskiej) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Pilotów 2E (300 m od ronda Młyńskiego) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Wielicka 259 (wyspa w Galerii Mozaika) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Wysłouchów 3 (Kurdwanów) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Zakopiańska 62 (Park Handlowy Zakopianka) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 51 (skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 88 (Ursynów - metro Stokłosy) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Niepodległości 54 (przy stacji metro Wierzbno) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Chmielna 4 (50 metrów od ul. Nowy Świat) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Czapelska 48 (200 m od ronda Wiatraczna) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Kondratowicza 37 (blisko Szpitala Bródnowskiego) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Żeromskiego 1 (przy stacji metra Słodowiec) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Plac Grunwaldzki 25 (w budynku Grunwaldzki Center) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Ruska 2 (przy Placu Solnym) | Zamów i odbierz już jutro |
Darmowa dostawa już od 199,00 zł
Maja jest wyjątkowo... zwariowana, zakręcona, uparta, roztrzepana, a momentami nawet trochę lekkomyślna. I myślę, że gdybyśmy spotkały się w realnym świecie, to bardzo możliwe, że... zostałybyśmy najlepszymi przyjaciółkami. Chwilami jej zachowanie było tak irytujące, że niemal rwałam włosy z głowy! Ale z niej uparta „mała gadzina” 🤭 A z drugiej strony budziła we mnie całe morze ciepłych uczuć i pozytywnych emocji. A ile było śmiechu! Zdarzało jej się wpaść w tarapaty albo powiedzieć coś głupiego. Miałam wrażenie, że ta osóbka przyciąga kłopoty lepiej niż magnez. Na szczęście miała swoich aniołów stróżów, bo nie wiem, co jeszcze mogłoby ją spotkać 😁 Ale, ale... Nie tylko kłopoty lgnęły do niej z niezwykle silnym przyciąganiem. Był sympatyczny policjant, który kochał się w Majce od dziecka. No i Konstanty - tajemniczy i nieco zamknięty w sobie. Tylko problem był taki, że Maja postanowiła z nikim się nie wiązać. Absolutnie! To pokłosie ciężkich doświadczeń z przeszłości i wielkiej rany w sercu, która chyba nadal się nie zagoiła. Dobra, dobra. Kiedyś też tak mówiłam... Babcia głównej bohaterki skradła moje serce i to po stokroć! Tak bardzo skojarzyła mi się z moją własną babunią, że aż się rozczuliłam. Lekka, ciepła i pełna humoru historia, która poprawi nastrój oraz zapewni solidną dawkę śmiechu. Nie zabraknie też wzruszeń. Ale za to zakończenie, to ja się na autorkę wręcz obraziłam. Pani Moniko! No, jak tak można!? 😜 Byłam zaskoczona, oburzona i miałam ochotę dopisać inną wersję. Po prostu... kibicowałam temu drugiemu. Cóż poradzić. Może uda się to „naprawić” w kolejnym tomie? 😁 Bardzo liczę, że się pojawi i to niedługo. Muszę przyznać, że raczej nie sięgam po ten gatunek zbyt często. Cieszę się, że postanowiłam zrobić wyjątek. Książka trafiła do mnie dzięki akcji #booktour zorganizowanej przez @anetaiksiazki. Dziękuję za możliwość poznania tak ciekawego debiutu!
Dziś przychodzę do Was z historią, którą mogłam poznać jakiś czas przed premierą i już wtedy pisałam Autorce "że to dobrze wchodzi", przyznać muszę, że nie znam finałowej wersji, ale jestem przekonana, że została doszlifowana w każdym szczególe i jeśli poszukujecie historii, która da chwilę relaksu i ukoi poszarpane nerwy, jestem przekonana, że "Puknij się w aureolę!" będzie doskonałym wyborem. Autorka wykreowała zaskakujące i ciekawe postacie, klimat małej miejscowości oddała z wszystkimi jego plusami i minusami, oraz dodała szczyptę czegoś nadnaturalnego, co dodało masę uroku i humoru całej treści, tworząc tym samym niezwykłą mieszankę, przy której nie tylko się uśmiejecie, ale znajdziecie miejsce na zadumę i wzruszenie.
Pomysł na fabułę w moim odczuciu świetny, choć imiona dwóch pewnych jegomościów są dla mnie nadal nie do zapamiętania (ale to taki tam szczególik)!
Barwne i lekkie opisy pozwalają poczuć się przez chwilę częścią tej historii, stać obok głównej bohaterki, kibicować jej i trzymać kciuki za jej wybory. Opisy górskich wycieczek obudziły we mnie tęsknotę za pieszą wycieczką, po znanych sobie szlakach i przypomnienie sobie tego wyjątkowego klimatu.
Poczucie humoru autorki doskonale pokrywa się z moim, więc przepłynęłam przez tę opowieść na jednej fali. Bohaterowie są ciekawi pod każdym kątem, zabawni, błyskotliwi, może czasami troszkę przerysowani, ale nadrabiającymi niezwykłym urokiem. Uwielbiam wszystkie powiedzonka, które wyszły z ust nie tylko Aniołów, ale i innych postaci a relacja głównej bohaterki z jej babcią rozczulała mnie totalnie na każdym kroku i od razu otwierała wielką ranę w sercu, która jeszcze się nie zabliźniła. Przyznam, że momentami byłam zaskoczona groteskowością niektórych sytuacji, ale bawiłam się przednio, mąż niejednokrotnie podpytywał, z czego tak się śmieję.
Akcja dzieje się szybko, momentami nawet zaskakuje. Wątki poboczne współgrają z główną osią. Jest lekko, ale bardzo zabawnie i ciekawie. Książka wciąga i nie pozwala się odłożyć do ostatniej strony.
Mam nadzieję, że niebawem poznamy kontynuację ;)
Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Fantastyczna odskocznia od codziennej szarugi i nie sugerujcie się okładką. To nie jest młodzieżówka ;)
Jestem świeżo po lekturze powieści „Puknij się w aureolę” napisanej przez Monikę Tarwid. Czy będzie nie na miejscu, jeśli określę książkę, w której występują aniołowie, jako piekielnie dobrą? Jeśli tak, mam nadzieję, że wybaczycie mi to niefortunne sformułowanie, ale po prostu nie mogę inaczej.
Główną bohaterką jest Maja Jagiełło-Król, czyli nieco zwariowana i bezkompromisowa dwudziestokilkulatka, przy której aniołowie Asadiel i Cassiell mają masę obowiązków. Dziewczyna skrycie marzy o znalezieniu prawdziwej miłości, ale jej poszukiwania są trochę skomplikowane i wiążą się z perypetiami, o których czytałam, zaśmiewając się w głos.
Humor, którego nie żałuje nam Tarwid, jest największą siłą powieści. Miejscami wysublimowany, innym razem nieco rubaszny, tworzy atmosferę wesołości i beztroski. Wzmacniają ją naturalne dialogi, opisy zabaw, spływów kajakowych i górskich wędrówek grupy młodych ludzi. Z historii bije niezwykła witalność i zamiłowanie do aktywności fizycznej, o które mocno podejrzewam autorkę.
Mimo że całokształt wypada bardzo lekko, w książce pojawiają się też trudne tematy i trzymające w napięciu zwroty akcji. W czasie czytania odczuwałam mnóstwo emocji, ale najwięcej wzruszeń dostarczyło mi zakończenie. Pokochałam Majkę od pierwszych stron i mocno trzymałam kciuki, by z pomocą swoich niebiańskich opiekunów odnalazła szczęście i spokój. Czy jej się udało? Tego nie zdradzę.
„Puknij się w aureolę” to idealna propozycja dla Was, jeśli szukacie przyjemnej i nieszablonowej opowieści o miłości oraz przełamywaniu własnych barier. Cukierkowa okładka obiecuje nam słodkie remedium na szarą rzeczywistość i zapewniam, że nie jest to obietnica bez pokrycia. Bardzo polecam!
Główna bohaterka Maja - jest jak burza energii. Zakręcona jak jej loki, przebojowa, pełna szalonych pomysłów i absolutnie nie do zatrzymania. Mam wrażenie, że ona nie potrafi usiedzieć w miejscu nawet pięciu minut. I właśnie przez jedną z jej sytuacji (związanych z prawem jazdy) cała historia rusza i daje czytelnikowi znać, ze będzie się działo :)
Poznajemy dwóch mężczyzn, którzy pojawiają się na jej drodze (i to dosłownie) młodego policjanta i przystojnego architekta.
Majka mieszka w małej wiosce razem z Babcią, a życie w takiej społeczności ma swój klimat… wszyscy się znają, wszyscy wszystko widzą, a przypadkowe spotkania zdarzają się częściej niż człowiek by chciał.
Autorka pokazuje budzące się uczucia z subtelnością, nie ma tu nachalnych scen, a raczej muśnięcia emocji, bardzo fajnie przedstawia tę „elektryzację” między bohaterami. To wszystko dzieje się naturalnie, spokojnie. Nie ma tu sytuacji, że nagle pojawiają się sceny łóżkowe i koniec tematu. Bardziej jest to takie delikatne budowanie napięcia, spojrzenia, gesty, momenty niepewności, kiedy jeszcze nie wiadomo, czy druga osoba też czuje to samo… a serce już rwie się do przodu.
No i aniołowie… To chyba najbardziej oryginalny element tej książki. Majka ma aż dwóch aniołów stróżów i mam wrażenie, że są jednymi z najbardziej zapracowanych istot w całej historii.
Mają swoją księgę losów, ale mocno podkreślone jest to, że człowiek ma wolną wolę. Aniołowie mogą próbować pomóc, ochronić i naprowadzić, ale i tak wszystko zależy od decyzji bohaterów. Ich rozmowy i działania są momentami tak zabawne, że naprawdę dawno żadna książka mnie tak nie rozluźniła.
To lekka, ciepła komedia romantyczna, którą czyta się szybko, z uśmiechem i z poczuciem, że ma w sobie coś świeżego. A zakończenie… daje jasny sygnał, że będzie ciąg dalszy, więc ja już czekam, bo bardzo chętnie wrócę do tego świata.
Czy można z całych sił bronić się przed miłością… a jednocześnie gdzieś w środku wciąż na nią czekać? I co by było, gdyby ktoś z góry postanowił trochę nam w tym wszystkim pomóc? A najlepiej dwóch aniołów, którzy mają zupełnie różne pomysły na to, jak poprowadzić ludzkie serce. Brzmi jak przepis na niezłe zamieszanie, prawda? Właśnie taka jest książka „Puknij się w aureolę” Moniki Tarwid. Jest to historia pełna humoru, ciepła i sytuacji, przy których na twarzy niemal bez przerwy pojawia się szeroki „banan”.
Po tę książkę sięgnęłam z dużą ciekawością. Lubię historie, w których humor pojawia się naturalnie, jest niewymuszony, lekki, wynikający z sytuacji i charakterów bohaterów. Taki, który sprawia, że co chwilę uśmiecham się pod nosem, a momentami nawet wybucham śmiechem. Opis tej powieści zapowiadał właśnie taką historię, dlatego postanowiłam sprawdzić, czy rzeczywiście dostanę opowieść, przy której można się zrelaksować i na chwilę zapomnieć o codzienności. I muszę przyznać, że już od pierwszych stron poczułam, że to będzie książka, którą czyta się z prawdziwą przyjemnością i od której trudno się oderwać.
W książce tej poznajemy Maję – kobietę, która kiedyś kochała bez żadnych zabezpieczeń. Dała z siebie wszystko i bardzo boleśnie za to zapłaciła. Nic więc dziwnego, że dziś udaje twardą, kontroluje każdy krok i robi wszystko, by nie dopuścić do siebie uczuć. Problem w tym, że życie, a zwłaszcza miłość, rzadko przejmuje się naszymi planami.
Na dodatek nad losem Mai czuwają dwaj aniołowie. Delikatny Cassiell i znacznie bardziej… pomysłowy Asadiel. Jeden chciałby subtelnie prowadzić bohaterkę ku szczęściu, drugi uważa, że czasem trzeba trochę namieszać, żeby człowiek w końcu usłyszał własne serce. I kiedy na scenie pojawia się Jarek – mężczyzna, przy którym Maja zaczyna się śmiać tak, jak dawno się nie śmiała, wszystko nabiera rozpędu. A gdy chwilę później w jej życiu pojawia się jeszcze Konstanty, przystojny architekt, sytuacja robi się naprawdę… interesująca. Kogo wybierze Maja? I czy anioły nie przesadzą ze swoją pomocą?
W tej książce nie brakuje momentów, które naprawdę bawią. Dialogi są cięte, sytuacje często niezręczne, a anielskie interwencje potrafią wywołać szczery śmiech. Jednocześnie między tym humorem autorka przemyca coś bardzo prawdziwego... lęk przed ponownym zranieniem, potrzebę kontroli i trudną sztukę odpuszczania. Czy Maja odważy się jeszcze zaufać? Czy pozwoli sobie na szczęście?
Najbardziej spodobało mi się to, jak lekko ta historia łączy humor z emocjami. Z jednej strony śmiałam się z perypetii bohaterów, z drugiej im naprawdę im kibicowałam. Do tego dynamiczna akcja sprawia, że strony znikają w błyskawicznym tempie.
„Puknij się w aureolę” to książka, która poprawia nastrój, wywołuje uśmiech i przypomina, że czasem warto odpuścić kontrolę i pozwolić życiu nas zaskoczyć. Jeśli macie ochotę na ciepłą, zabawną historię o miłości, która potrafi pojawić się wtedy, gdy najmniej się jej spodziewamy, koniecznie sięgnijcie po tę powieść. Ja bawiłam się przy niej naprawdę świetnie.
Czy można z całych sił bronić się przed miłością… a jednocześnie gdzieś w środku wciąż na nią czekać? I co by było, gdyby ktoś z góry postanowił trochę nam w tym wszystkim pomóc? A najlepiej dwóch aniołów, którzy mają zupełnie różne pomysły na to, jak poprowadzić ludzkie serce. Brzmi jak przepis na niezłe zamieszanie, prawda? Właśnie taka jest książka „Puknij się w aureolę” Moniki Tarwid. Jest to historia pełna humoru, ciepła i sytuacji, przy których na twarzy niemal bez przerwy pojawia się szeroki „banan”.
Po tę książkę sięgnęłam z dużą ciekawością. Lubię historie, w których humor pojawia się naturalnie, jest niewymuszony, lekki, wynikający z sytuacji i charakterów bohaterów. Taki, który sprawia, że co chwilę uśmiecham się pod nosem, a momentami nawet wybucham śmiechem. Opis tej powieści zapowiadał właśnie taką historię, dlatego postanowiłam sprawdzić, czy rzeczywiście dostanę opowieść, przy której można się zrelaksować i na chwilę zapomnieć o codzienności. I muszę przyznać, że już od pierwszych stron poczułam, że to będzie książka, którą czyta się z prawdziwą przyjemnością i od której trudno się oderwać.
W książce tej poznajemy Maję – kobietę, która kiedyś kochała bez żadnych zabezpieczeń. Dała z siebie wszystko i bardzo boleśnie za to zapłaciła. Nic więc dziwnego, że dziś udaje twardą, kontroluje każdy krok i robi wszystko, by nie dopuścić do siebie uczuć. Problem w tym, że życie, a zwłaszcza miłość, rzadko przejmuje się naszymi planami.
Na dodatek nad losem Mai czuwają dwaj aniołowie. Delikatny Cassiell i znacznie bardziej… pomysłowy Asadiel. Jeden chciałby subtelnie prowadzić bohaterkę ku szczęściu, drugi uważa, że czasem trzeba trochę namieszać, żeby człowiek w końcu usłyszał własne serce. I kiedy na scenie pojawia się Jarek – mężczyzna, przy którym Maja zaczyna się śmiać tak, jak dawno się nie śmiała, wszystko nabiera rozpędu. A gdy chwilę później w jej życiu pojawia się jeszcze Konstanty, przystojny architekt, sytuacja robi się naprawdę… interesująca. Kogo wybierze Maja? I czy anioły nie przesadzą ze swoją pomocą?
W tej książce nie brakuje momentów, które naprawdę bawią. Dialogi są cięte, sytuacje często niezręczne, a anielskie interwencje potrafią wywołać szczery śmiech. Jednocześnie między tym humorem autorka przemyca coś bardzo prawdziwego... lęk przed ponownym zranieniem, potrzebę kontroli i trudną sztukę odpuszczania. Czy Maja odważy się jeszcze zaufać? Czy pozwoli sobie na szczęście?
Najbardziej spodobało mi się to, jak lekko ta historia łączy humor z emocjami. Z jednej strony śmiałam się z perypetii bohaterów, z drugiej im naprawdę im kibicowałam. Do tego dynamiczna akcja sprawia, że strony znikają w błyskawicznym tempie.
„Puknij się w aureolę” to książka, która poprawia nastrój, wywołuje uśmiech i przypomina, że czasem warto odpuścić kontrolę i pozwolić życiu nas zaskoczyć. Jeśli macie ochotę na ciepłą, zabawną historię o miłości, która potrafi pojawić się wtedy, gdy najmniej się jej spodziewamy, koniecznie sięgnijcie po tę powieść. Ja bawiłam się przy niej naprawdę świetnie.
Czy można z całych sił bronić się przed miłością… a jednocześnie gdzieś w środku wciąż na nią czekać? I co by było, gdyby ktoś z góry postanowił trochę nam w tym wszystkim pomóc? A najlepiej dwóch aniołów, którzy mają zupełnie różne pomysły na to, jak poprowadzić ludzkie serce. Brzmi jak przepis na niezłe zamieszanie, prawda? Właśnie taka jest książka „Puknij się w aureolę” Moniki Tarwid. Jest to historia pełna humoru, ciepła i sytuacji, przy których na twarzy niemal bez przerwy pojawia się szeroki „banan”.
Po tę książkę sięgnęłam z dużą ciekawością. Lubię historie, w których humor pojawia się naturalnie, jest niewymuszony, lekki, wynikający z sytuacji i charakterów bohaterów. Taki, który sprawia, że co chwilę uśmiecham się pod nosem, a momentami nawet wybucham śmiechem. Opis tej powieści zapowiadał właśnie taką historię, dlatego postanowiłam sprawdzić, czy rzeczywiście dostanę opowieść, przy której można się zrelaksować i na chwilę zapomnieć o codzienności. I muszę przyznać, że już od pierwszych stron poczułam, że to będzie książka, którą czyta się z prawdziwą przyjemnością i od której trudno się oderwać.
W książce tej poznajemy Maję – kobietę, która kiedyś kochała bez żadnych zabezpieczeń. Dała z siebie wszystko i bardzo boleśnie za to zapłaciła. Nic więc dziwnego, że dziś udaje twardą, kontroluje każdy krok i robi wszystko, by nie dopuścić do siebie uczuć. Problem w tym, że życie, a zwłaszcza miłość, rzadko przejmuje się naszymi planami.
Na dodatek nad losem Mai czuwają dwaj aniołowie. Delikatny Cassiell i znacznie bardziej… pomysłowy Asadiel. Jeden chciałby subtelnie prowadzić bohaterkę ku szczęściu, drugi uważa, że czasem trzeba trochę namieszać, żeby człowiek w końcu usłyszał własne serce. I kiedy na scenie pojawia się Jarek – mężczyzna, przy którym Maja zaczyna się śmiać tak, jak dawno się nie śmiała, wszystko nabiera rozpędu. A gdy chwilę później w jej życiu pojawia się jeszcze Konstanty, przystojny architekt, sytuacja robi się naprawdę… interesująca. Kogo wybierze Maja? I czy anioły nie przesadzą ze swoją pomocą?
W tej książce nie brakuje momentów, które naprawdę bawią. Dialogi są cięte, sytuacje często niezręczne, a anielskie interwencje potrafią wywołać szczery śmiech. Jednocześnie między tym humorem autorka przemyca coś bardzo prawdziwego... lęk przed ponownym zranieniem, potrzebę kontroli i trudną sztukę odpuszczania. Czy Maja odważy się jeszcze zaufać? Czy pozwoli sobie na szczęście?
Najbardziej spodobało mi się to, jak lekko ta historia łączy humor z emocjami. Z jednej strony śmiałam się z perypetii bohaterów, z drugiej im naprawdę im kibicowałam. Do tego dynamiczna akcja sprawia, że strony znikają w błyskawicznym tempie.
„Puknij się w aureolę” to książka, która poprawia nastrój, wywołuje uśmiech i przypomina, że czasem warto odpuścić kontrolę i pozwolić życiu nas zaskoczyć. Jeśli macie ochotę na ciepłą, zabawną historię o miłości, która potrafi pojawić się wtedy, gdy najmniej się jej spodziewamy, koniecznie sięgnijcie po tę powieść. Ja bawiłam się przy niej naprawdę świetnie.
Mam to samo imię co główna bohaterka i to mnie skusiło! Co to jest za książka! Radość i śmiech, aż do ścisku w dołku - scena w górach! Na koniec wzruszenie i pytanie CO DALEJ! Autorka sugeruje co prawda, że to nie koniec historii Majki i jej aniołów, ale chciałabym przeczytać to już! Polecam, powieść jest fenomenalna, a czytało się ją jednym tchem!
Ta książka to zaproszenie do tańca z własnym życiem bez strachu przed oceną. Autorka w niezwykle zabawny sposób pokazuje, że droga do siebie wcale nie musi być sztywna i poważna. To książka, która uczy jak zrzucić ciężar cudzych oczekiwań i odetchnąć pełną piersią w świetle własnej obecności."Puknij się w aureolę" pozwoliła mi z miłością i lekkością spojrzeć na własne niedoskonałości i odnaleźć w nich prawdziwą osobistą wolność.
Autorka serwuje nam lekką, zabawną i wciągającą historię, pełną błyskotliwych dialogów i wyrazistych bohaterów. Maja to postać, którą od razu pokochacie - ciepła i pomocna, ale gdy trzeba pokazuje pazurki i nie daje sobie w kaszę dmuchać. Złamane serce sprawiło, że jest ostrożna i nie ulega gwałtownym porywom serca - szuka czegoś więcej niż tylko chwilowego zauroczenia. Podobie jak męskie postacie: Jarek i Kostek - kompletnie różni, a jednak obaj intrygujący. W tej historii nie ma przypadkowych bohaterów. Każda z postaci jest tu starannie przemyślana.
Babcia Zdzisława dostarcza mnóstwo powodów do uśmiechu. Z pozoru spokojna, zwyczajna kochana babunia, ale… Jej pomysł przed balem? Kto by na coś takiego wpadł?
I te anioły! Rewelacja! Ich rozmowy same w sobie są gwarancją dobrego humoru.
Już sam tytuł i okładka przykuwają uwagę i sugerują niezłą zabawę - i dokładnie tak jest. Monika Tarwid w swoim debiucie powieściowym udowadnia, że ma lekkie, przyjemne pióro i świetnie czaruje czytelnika humorem sytuacyjnym. To wszytko sprawia, że książkę połyka się jednym tchem. I choćby dlatego, że chce się sprawdzić, co tym razem wykombinują anioły.
Ja osobiście czekam na więcej. Czy jest planowana kontynuacja? Z chęcią poczytałabym jeszcze o losach Mai, bo szczerze mówiąc, jej wybór pozostawił we mnie pewien niedosyt… I to taki, po którym człowiek myśli: „No nie, anioły, serio? Tyle zamieszania i taki koniec? No bez przesad,my, chłopaki, weźcie się za robotę!”
Polecam! Bierzcie ulubiony kocyk, kubek herbaty i bawcie się dobrze! Tylko uważajcie, podobno przy tej lekturze anioły też zaglądają przez ramię.
„Puknij się w aureolę” Moniki Tarwid należy do takiego rodzaju książek, które pozostawiają niedosyt, uczucie nieznośnej pustki.
Losy „szalonej” bohaterki przeżywałam wraz z nią śmiejąc się pod nosem, a czasem wyzywając ją w myślach za dziwne zachowanie.
Książka łączy w sobie dużą dawkę humoru, romansu oraz elementy prawdziwego, życiowego podejścia.
Szczerze polecam.
Książka super, łatwo i przyjemnie się czyta. Ciekawe i śmieszne historie. Polecam tym którzy nie przeczytali jeszcze!
Ten czytelniczy szampan na prawdę uderzył mi do głowy wywołując salwy śmiechu i napełniając wspaniałym uczuciem lekkości. Gorąco polecam!
Świetna historia. Dawno tak się nie śmiałam! Polecam gorąco :)