
Jakie jest prawdopodobieństwo, że weekendowa konferencja historyczna zamieni się w poszukiwanie mordercy, a nawet dwóch morderców? A jeśli w tym równaniu pojawi się duet Miller–Organek?
Linda Miller i Jeremi Organek oddalają się od rodzimego Dolnego Śląska, pewni, że nie grożą im żadne trupy, denaty i zwłoki. Ani żaden zaprzyjaźniony policjant. Tymczasem podwarszawski Teresin, skrywający ponadstuletnią tajemnicę, ma wobec nich swoje plany. Lecząc złamane serce, Jeremi znów znajdzie się w prosektorium, gdzie przyjdzie mu odkryć niejeden sekret, a Linda – jak to Linda – wbrew wszystkim nadepnie komuś na odcisk.
Zapraszamy do poznania zawiłości najgłośniejszego i do dziś nierozwiązanego morderstwa Kongresówki oraz sprawdzenia, skąd wyleciało pewne ciało i kto pomógł mu wylecieć.
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: WYDAWNICTWO MIĘTA Sp. z o.o., ul. Borowskiego Tadeusza 2/210, 03-475 Warszawa (PL), adres e-mail: redakcja@wydawnictwomieta.pl
| Autor | Małgorzata Starosta |
| Wydawnictwo | Wydawnictwo Mięta |
| Rok wydania | 2026 |
| Oprawa | miękka |
| Numer ISBN | 9788368608403 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788368608403 |
| Data premiery | 2026.03.12 |
| Data pojawienia się | 2026.03.12 |
| Dostępna liczba sztuk | |
|---|---|
| Dostępność całkowita | 27 szt. |
| Dostępność w naszym magazynie | 6 szt. (realizacja jeszcze dzisiaj) |
Dostępność w punktach Bonito![]() |
|---|
| ul. Staromiejska 6 (50 m od Rynku) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Pokoju 67 (wyspa w centrum handlowym M1) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Batorego 15B (przecznica od ul. Karmelickiej) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Dobrego Pasterza 122 (Prądnik Czerwony) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Josepha Conrada 79 (obok stacji BP) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Kluczborska 17 (przy pętli "Krowodrza Górka") | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Kobierzyńska 93 (osiedle Ruczaj-Zaborze) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Marii Dąbrowskiej 17A (50 m od CH Czyżyny) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Pawia 34 (blisko Galerii Krakowskiej) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Pilotów 2E (300 m od ronda Młyńskiego) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Wielicka 259 (wyspa w Galerii Mozaika) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Wysłouchów 3 (Kurdwanów) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Zakopiańska 62 (Park Handlowy Zakopianka) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 51 (skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 88 (Ursynów - metro Stokłosy) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Niepodległości 54 (przy stacji metro Wierzbno) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Chmielna 4 (50 metrów od ul. Nowy Świat) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Czapelska 48 (200 m od ronda Wiatraczna) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Kondratowicza 37 (blisko Szpitala Bródnowskiego) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Żeromskiego 1 (przy stacji metra Słodowiec) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Plac Grunwaldzki 25 (w budynku Grunwaldzki Center) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Ruska 2 (przy Placu Solnym) | Zamów i odbierz już jutro |
Darmowa dostawa już od 199,00 zł
Nigdy nie byłam omnibusem z matematyki, ale wiem że prawdopodobieństwo spotkania osoby, której nie chcesz widzieć w jakimś przypadkowym miejscu jest... duże. Szczególnie jeśli chcesz uniknąć spotkania. Nie ukrywajmy. Szczęście nie sprzyja wszystkim.A na pewno nie komisarzowi Michałowi Bączkowi, który czasowo zmienił miejsce pracy z tętniącego życiem (i trupem) Wrocławia na spokojny posterunek w Teresinie. Natomiast Linda Miller szykuje się do weekendowej konferencji historycznej. Zamierza zabrać na nią Jeremiego, by poprawić mu humor po nie do końca udanych randkach. Na miejscu oprócz interesującej wymiany myśli historycznych, można też „zawiesić” oko na przystojnym profesorze. Ale okazuje się, że nie tak łatwo uciec od swojego „szczęścia”. Linda Miller przyciąga kłopoty. I trupy. Takie fatum.Skąd wyleciało ciało? I dlaczego? Kto maczał w tym palce? Czy śmierć młodej kobiety ma związek z księciem Władysławem Druckiem-Lubeckim? I czy przystojny Alvaro jak tak słodki na jakiego wygląda? Tak na marginesie oczywiście :)Do akcji wykrycia przestępcy wkracza (nieproszona) Linda.Małgorzata Starosta nie byłaby sobą, gdyby nie pojawiły się niesprzyjające okoliczności. No i trup. Choć jeden. W najnowszej powieści pojawia się także ciekawy wątek historyczny - dotyczący morderstwa księcia Władysława Druckiego-Lubeckiego. Kto był sprawcą? Na czyje zlecenie dokonano zbrodni? Historia międzywojennych losów hrabiego staje się kanwą do współczesnej zbrodni w afekcie. Oba wątki zręcznie się przeplatają i trzymają Czytelnika w napięciu, aż do ostatnich stron opowieści.Bohaterowie – Jeremi i Linda, to duet, który zaskarbi sobie waszą uwagę i serce. Są inteligentni, zabawni i intrygujący. Ich błyskotliwe dialogi sprawiają, że powieść jest lekka, wartka i wciągająca.Komisarz Bączek wydaje się mieć dość tego duetu... Ale gdy przychodzi do rozwiązywania sprawy widać, że cała trójka potrafi świetnie współpracować i motywować do działania. Małgorzata Starosta nie zapomniała także o plejadzie bohaterów drugoplanowych – są wyraziści, to w pełni ukształtowane postacie, które mogłby by namieszać w innych powieściach.Autorka po raz kolejny pokazuje, że świetnie odnajduje się w powieści z gatunku komedii kryminalnych. Lekki i swobodny styl, inteligentne dialogi i dowcipne komentarze, ale intrygująca historia (w której nie potrzeba niezliczonej ilości krwawych zbrodni) nie pozwalają Czytelnikowi oderwać się od powieści.Czy trzeba znać poprzednie części? Nie, ale wstyd było by przegapić tak fajne książki :PDziękuję Wydawnictwu Mięta za egzemplarz recenzencki. Nie wiem gdzie macie szpiegów, ale zawsze idealnie trafiacie w moje potrzeby czytelnicze.
Jest to część serii o Jeremim Organku i Lindzie Miller.
Komisarz Michał Bączek jako as dolnośląskich śledczych ma przeorganizować pracę posterunku w podwarszawskim Teresinie, czym nie jest zachwycony. Jednak, jak mu polecił szef, szukał plusów dodatnich, a jednym z nich miał być ten, że przez pół roku będzie miał z głowy okropną Lindę Miller.
Rudowłosa historyczka Linda Miller z wielką chęcią jedzie na konferencję historyczną poświęconą zagadkom XX-lecia międzywojennego w Teresinie. Kobieta ma wygłosić wykład na temat niewyjaśnionego zabójstwa księcia Druckiego-Lubeckiego.
Doktor Jeremi Organek - medyk sądowy - skryty i z trudem mówiący o swoich uczuciach ma złamane serce. Przyjaciółka Linda w ramach pomocy i ratunku zabiera przyjaciela na tę konferencję. W jej czasie nagle - nie wiadomo skąd i jak - wylatuje ciało młodej archiwistki, która wcześniej chciała przekazać coś Lindzie. Na horyzoncie pojawia się też niezwykle przystojny, ale bardzo zadufany w sobie Iwo Kaliciński. Przy okazji pojawia się jeszcze zagadka śmierci policjanta.
Drogi tej trójki - Lindy, Jeremiego i komisarza Bączka - zbiegają się. Co z tego wyniknie? Czy wspólnie rozwiążą zagadkę śmierci dziewczyny? Czy ma ona jakiś związek z zabójstwem księcia i śmiercią policjanta?
Świetne poczucie humoru, wyraziste postacie, zagadki do rozwiązania, świetna polszczyzna to cechy tej przezabawnej komedii kryminalnej.
Jeśli szukacie książki z tajemnicami do rozwiązania, pełnej humoru, który spowoduje, że podczas czytania będziecie się uśmiechać, to ta powieść jest dla Was. Polecam 😊.
Twórczość Małgorzaty Starosty od dawna zajmuje wyjątkowe miejsce na mojej półce i w moim czytelniczym sercu. Każda jej książka ma w sobie coś, co sprawia, że trudno się od niej oderwać. Lekkość pióra, błyskotliwe poczucie humoru i bohaterowie, których po prostu nie da się nie polubić. Tym razem ponownie dałam się porwać historii z Jeremim Organkiem i Lindą, bohaterką o ostrym języku, ciętym dowcipie i temperamencie, którego mogłaby pozazdrościć jej niejedna postać literacka. „Skąd wyleciało to ciało?” to już czwarte spotkanie z tym zwariowanym duetem i mam wrażenie, że z każdą kolejną częścią autorka jeszcze bardziej bawi się konwencją komedii kryminalnej. Relacja Jeremiego i Lindy jest absolutnie niepowtarzalna. Ich słowne przepychanki, ironiczne komentarze i sposób, w jaki wzajemnie wyprowadzają się z równowagi, wywoływały u mnie nieustanny uśmiech. To właśnie dla tych bohaterów wracam do tej serii z ogromną przyjemnością, a także dla historycznych smaczków, których i tym razem nie zabrakło.
„Skąd wyleciało to ciało?” to powieść, która nie jest mrocznym, psychologicznym kryminałem, lecz lekką, rozrywkową historią, w której ważną rolę odgrywają dialogi i dobrze poprowadzona zagadka. Do tego dochodzą bohaterowie, z którymi po prostu dobrze spędza się czas. Jeśli ktoś szuka kryminału z humorem, ale nadal z solidnie skonstruowaną intrygą, ta książka sprawdzi się bardzo dobrze.
To książka, która nie próbuje być czymś więcej niż jest, tylko po prostu dobrze bawi i daje przyjemne, wciągające czytelnicze popołudnie. Jedynym moim zastrzeżeniem do tej serii są mało interesujące okładki, które jednak nie wpływają na jakość samej historii. Ta pozostaje naprawdę wysoka i konsekwentnie utrzymuje poziom całej serii, a warstwa fabularna broni się bez względu na oprawę graficzną.
Jeśli myśleliście, że wyjazd na konferencję historyczną to nudne przesiadywanie w dusznych salach i słuchanie o zakurzonych dokumentach, to najwyraźniej nigdy nie podróżowaliście w towarzystwie Lindy Miller i Jeremiego Organka. Najnowsza propozycja od Małgorzaty Starosty, zatytułowana przekornie „Skąd wyleciało to ciało?”, to literacki dowód na to, że przeznaczenie (i zwłoki) znajdą cię wszędzie – nawet jeśli bardzo starasz się uciec od swojego dotychczasowego życia na Dolnym Śląsku.
Główni bohaterowie, znani z poprzednich tomów, tym razem ruszają w stronę podwarszawskiego Teresina. Plan był prosty: zmiana otoczenia, oddech od trupów i – w przypadku Jeremiego – próba posklejania złamanego serca. Jednak w świecie kreowanym przez Małgorzatę Starostę spokój jest towarem deficytowym. Autorka stawia przed nami fundamentalne pytanie: jakie jest prawdopodobieństwo, że weekendowe spotkanie historyków zamieni się w dochodzenie w sprawie morderstwa? Cóż, w obecności duetu Miller–Organek szanse te gwałtownie rosną do stu procent. A kiedy do równania dodamy informację, że morderców może być dwóch, zaczyna się prawdziwa jazda bez trzymanki.
To, co stanowi o sile tej powieści, to bez wątpienia kreacja postaci. Linda Miller jest dokładnie taka, jaką ją pokochaliśmy – bezkompromisowa, irytująco błyskotliwa i posiadająca niesamowity dar do „nadepnięcia na odcisk” dokładnie tym osobom, którym nie powinna. Z kolei Jeremi Organek, mimo miłosnych perturbacji, nie traci swojego instynktu. Los (i autorka) dość złośliwie rzuca go prosto do prosektorium, gdzie zamiast leczyć duszę, musi odkrywać sekrety martwych ciał.
Dla stałych czytelników serii ogromną gratką jest obecność komisarza Michała Bączka. Jego postać dodaje całości odpowiedniego policyjnego ciężaru, choć podanego w bardzo strawny, humorystyczny sposób. Relacje między tą trójką są dynamiczne, pełne inteligentnych ripost i humoru, który sprawia, że przez książkę się po prostu płynie.
Małgorzata Starosta mistrzowsko łączy wątek kryminalny z tłem historycznym. Ponadstuletnia tajemnica z czasów Kongresówki, która kładzie się cieniem na wydarzeniach w Teresinie, nadaje opowieści głębi. Inteligentnie skonstruowana intryga, w której przeszłość miesza się z teraźniejszością. Autorka zmusza nas do zastanowienia się nie tylko nad tym, „kto zabił”, ale także „skąd wyleciało to ciało?” – a odpowiedź na to pytanie wcale nie jest oczywista.
Wielkim atutem „Skąd wyleciało to ciało?” jest jej autonomiczność. Choć to kolejny tom przygód znanych bohaterów, nowi czytelnicy bez problemu odnajdą się w fabule. Starosta umiejętnie wprowadza kontekst poprzednich wydarzeń, nie zanudzając przy tym wiernych fanów. To rzadka umiejętność, która sprawia, że seria staje się dostępna dla szerokiego grona odbiorców.
„Skąd wyleciało to ciało?” to lektura dla fanów komedii kryminalnej. Znajdziecie tu wszystko: przerysowanych (w pozytywnym sensie) bohaterów, nutę absurdu, solidną zagadkę i dialogi, które czyta się z uśmiechem na ustach. To idealny „odstresowywacz” – książka lekka, ale napisana z ogromną dbałością o język i konstrukcję fabularną. Małgorzata Starosta po raz kolejny udowadnia, że w polskim kryminale humor ma się świetnie, a duet Miller–Organek to jedna z najbardziej udanych par w naszej literaturze popularnej.
Komisarz Bączek na pewien czas zmienił miejsce pracy, licząc na spokój. Nie spodziewał się, że duet Miller - Ogarek przypałęta się tuż za nim, depcząc mu po piętach. Tym sposobem może zapomnieć o świętym spokoju.
Linda bierze udział w weekendowej konferencji historycznej i próbuje rozwiązać zagadkę śmier*ci sprzed stu lat. Przed kulminacyjnym momentem, wraz z Jeremim są świadkami wypadnięcia z okna młodej archiwistki. Pewne jest, iż nie zrobiła tego sama, a komuś w niesmak są dochodzenia wścibskiej Lindy. Jakie przygody czekają dobrze znanych nam już bohaterów?
Autorka ponownie połączyła tajemnice z przeszłości z wydarzeniami teraźniejszymi. Sprawa sprzed lat znowu odżywa, a ofiarą jest młoda kobieta i oby tylko ona, bo sytuacja nabiera rozpędu i kto tam może wiedzieć jak się zakończy.
Czwarta część przygód Jeremindy nie zawodzi. Dobrze już znane, lekkie pióro autorki wprowadza czytelnika w historyczne smaczki. Tym razem akcja toczy się pod Warszawą, w Tarasinie, a gdzie Linda tam...zwł*oki. Zresztą, sama tego chciała. Bo właśnie takie życzenie miała na końcu drugiej części. Także, cierp ciało jakżeś chciało?.
Cóż mogę dodać więcej. Polecam całą serię. Jest to na prawdę przyjemna, lżejsza i odprężająca lektura, niepozbawiona dobrego humoru i dających się lubić bohaterów. W sam raz na przerywnik między czymś cięższym.
„Skąd wyleciało to ciało?” to czwarty tom cyklu o Jeremim Organku - zabawnej komedii kryminalnej z nutą historii i obyczajówki.
Linda i Jeremi wybierają się na konferencję historyczną do Teresina, jednak okoliczności szybko zmuszają ich do zaangażowania się w śledztwo. W tle pojawia się ponadstuletnia tajemnica z czasów Kongresówki, a współczesne wydarzenia przeplatają się z dawną zbrodnią.
Po raz kolejny bawiłam się świetnie podczas lektury. Lekki, humorystyczny styl, liczne dialogi pełne sarkazmu i przekomarzania między bohaterami to znak rozpoznawczy tej serii. Duet Lindy i Jeremiego jak zwykle jest w formie - ich relacja to jeden z najmocniejszych punktów, naprawdę nie da się ich nie lubić. W tym tomie Linda dodatkowo „zaopiekowała się” serduszkiem Jeremiego, co wypadło wyjątkowo uroczo. Nie tylko dialogi, ale i same sytuacje potrafią być absurdalne - tytuł doskonale oddaje ten ton. Intryga, jak zawsze, wciąga: oprócz poszukiwania sprawcy odkrywamy również zagadki przeszłości, które świetnie łączą się z teraźniejszością. Akcja osadzona w Teresinie i okolicach nadaje historii lekko prowincjonalny klimat - mała społeczność, w której każdy coś wie, ale nie wszystko mówi, dobrze buduje atmosferę tajemnicy. Tempo jest raczej spokojne, co sprzyja stopniowemu odkrywaniu kolejnych elementów układanki. Dużo tu rozmów, tropów i łączenia faktów - autorka wyraźnie stawia na rozwój śledztwa. Motyw przeszłości wpływającej na teraźniejszość to jeden z ciekawszych aspektów tej historii - pokazuje, że dawne wydarzenia mogą mieć bardzo realne konsekwencje po latach.
„Skąd wyleciało to ciało?” to lekki, ale sprytnie skonstruowany kryminał, który łączy humor z zagadką sięgającą przeszłości. Idealny na moment, kiedy chce się czegoś wciągającego, ale bez ciężkiego klimatu - bardziej uśmiech niż dreszcz, ale wciąż z nutą tajemnicy
Kto powiedział, że kryminał musi być mroczny, ciężki i przytłaczający? Są takie historie, które pokazują, że nawet w świecie zbrodni można znaleźć miejsce na uśmiech, lekkość i sporą dawkę dobrego humoru. To właśnie w tych najbardziej absurdalnych sytuacjach kryminalnych często kryje się coś, co potrafi poprawić nastrój i sprawić, że na twarzy pojawia się szczery uśmiech.
Po tę książkę sięgnęłam bez chwili zawahania i to nie tylko dlatego, że to już czwarta część cyklu, ale przede wszystkim przez autorkę. Małgorzatę Starostę śledzę od samego początku jej pisarskiej drogi i z każdą kolejną książką utwierdzam się w przekonaniu, że jej styl jest po prostu nie do podrobienia, cenię jej naturalny, niewymuszony humor. Taki, który nie próbuje być śmieszny na siłę, tylko pojawia się zupełnie mimochodem, rozbrajając w najmniej spodziewanych momentach. Jej książki czyta się z przyjemnością, z uśmiechem na twarzy, a po odłożeniu zostaje to przyjemne, lekkie uczucie, jakby dzień nagle stał się trochę lepszy.
W tej części, trafiamy na pozornie spokojną konferencję historyczną, która jak to u Starosty bywa, bardzo szybko przestaje być spokojna. Czy naprawdę można pojechać gdzieś, żeby odpocząć od trupów… i natknąć się na nie ponownie? I to nie jeden, a dwa? Do tego duet Miller–Organek, który zdaje się przyciągać kłopoty jak magnes. Podwarszawski Teresin skrywa tajemnicę sprzed ponad wieku, a ja od pierwszych stron czułam, że to nie będzie zwykła zagadka.
Najbardziej wciągnęło mnie właśnie to połączenie przeszłości z teraźniejszością. Ta niewyjaśniona sprawa z czasów Kongresówki dodaje całej historii głębi i sprawia, że człowiek zaczyna się zastanawiać, ile jeszcze takich tajemnic czeka na odkrycie? I czy wszystko da się logicznie wyjaśnić? A może niektóre sekrety lepiej zostawić w spokoju?
Nie można też nie wspomnieć o bohaterach. Jeremi Organek w tej części pokazuje się z nieco bardziej emocjonalnej strony, ponieważ jego złamane serce dodaje historii nuty melancholii, ale jednocześnie sprawia, że staje się jeszcze bardziej ludzki. Z kolei Linda Miller… no cóż, Linda jest po prostu sobą. I to właśnie w niej uwielbiam. Jej bezpośredniość, odwaga i to, że kompletnie nie potrafi trzymać się z dala od kłopotów. Czy czasem przesadza? Być może. Ale bez niej ta historia nie miałaby tego pazura.
Podczas czytania były momenty napięcia, kiedy naprawdę chciałam jak najszybciej dowiedzieć się, co wydarzy się dalej. Były chwile zdziwienia, kiedy fabuła skręcała w zupełnie nieoczekiwanym kierunku. I oczywiście, było też sporo uśmiechu, tego charakterystycznego dla autorki, który pojawia się dokładnie wtedy, kiedy trzeba rozładować atmosferę.
Najbardziej urzekło mnie to, jak autorka potrafi balansować między kryminałem a lekkością. To nie jest łatwe, stworzyć historię o morderstwie, która jednocześnie nie przytłacza, a wręcz przeciwnie, daje czytelnikowi chwilę oddechu. I właśnie za to cenię tę książkę najbardziej.
Z pełnym przekonaniem polecam tę historię wszystkim, którzy lubią kryminały, ale mają ochotę na coś innego niż ciężki, mroczny klimat. Jeśli szukacie książki, która wciągnie, zaskoczy i jednocześnie poprawi nastrój, to zdecydowanie jest to dobry wybór.
Niewyjaśniona zbrodnia z przeszłości, której ofiarą padł polski arystokrata, ubrana we współczesną komedię kryminalną? A jakże! Takie coś oferuje nam Małgorzata Starosta “Skąd wyleciało to ciało?”, czwartym tomie serii z Jeremim Organkiem, który bez problemów można czytać bez znajomości tomów poprzednich. Tym razem historia przenosi się do Teresina, bo to właśnie tam doszło do morderstwa księcia Lubeckiego w 1913 roku. Autorka bardzo dokładnie zbadała tę sprawę i widać, że jej akta mocno ją zafascynowały - nawet na samym końcu książki dzieli się z czytelnikiem fragmentami. Sama intryga bazuje na sprawie sprzed lat, w której prawdopodobnie teraz pojawiły się nowe fakty - i to one są potencjalnym powodem współczesnego morderstwa. Intryga zbudowana jest z dużym wyczuciem, robi wrażenie tym, jak autorka wykorzystuje swoją wiedzę, by przedstawić czytelnikowi fikcyjną hipotezę zdarzeń prawdziwych. A choć obydwie zbrodnie są jak najbardziej poważne, to książka już nie tak bardzo - w końcu to komedia, w której humor kryje się w kreacjach postaci, ale przede wszystkim w ich rozmowach, na których oparta jest znacząca część powieści. Autorka w świetny sposób wyciąga absurdy codzienności, przekształca je w dialogi, które powodują głośne wybuchy śmiechu. To humor ironiczny, ale równocześnie błyskotliwy, humor, w którym podłożem bardzo często jest samo słowo - Starosta lubi przekręcać znaczenia, bawić się w skojarzenia, które są tak nieoczywiste, że gdy czytelnik zorientuje się w tych powiązaniach, nie ma wyjścia - musi wybuchnąć głośnym śmiechem!