

Nie wierz we wszystko, co przeczytasz
23 czerwca 2016 roku o godzinie 4.30 szesnastoletnia Joan Wilson zginęła w pożarze domku na plaży. Za zabójstwem stały trzy nastolatki, które znała z liceum. Co nimi kierowało? Dlaczego młode dziewczyny z dobrych domów zamordowały koleżankę w tak okrutny sposób?
Ta historia przez lata była pożywką dla miłośników sensacyjnych opowieści. Setki wątków na forach, tysiące komentarzy, dziesiątki podcastów. Prawda zaginęła gdzieś wśród teorii i clickbaitów.
Aby ukrócić domysły i oddać sprawiedliwość ofierze, dziennikarz Alec Z. Carelli postanowił zbadać tę sprawę. Przeprowadził wywiady ze świadkami i rodziną ofiary, drobiazgowo zbadał dokumentację i porozmawiał ze sprawczyniami. Jego książka to wciągające i zatrważające studium manipulacji, z którego dowiesz się, co wydarzyło się tamtej tragicznej nocy.
O ile tylko odkryjesz, komu w tej historii można tak naprawdę zaufać.
Książka Elizy Clark przeraża i intryguje. Autorka balansuje na granicy prawdy i fikcji, bezkompromisowo demaskuje toksyczne zachowania internetowych społeczności i pokazuje skutki obsesji na punkcie true crime. Skrucha to odważna i napisana z rozmachem historia, która długo nie wyjdzie ci z głowy.
„Mrożąca krew w żyłach, inteligentna i pochłaniająca bez reszty”.
– „The Guardian”
„Druga książka Clark to kolejna petarda”.
– „Crack Magazine”
„Skruchę można znaleźć na jednej z kluczowych literackich półek o nazwie niezaprzeczalny sztos”.
– Megan Nolan, autorka książki Akty desperacji
„Szalenie wciągająca”.
– Sheena Patel, autorka książki Jestem fanką
„Jeszcze nigdy nie czytaliście czegoś takiego”.
– Julia Armfield, autorka książki Nasze podmorskie żony
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: WYDAWNICTWO POZNAŃSKIE SP. Z O.O., ul. Aleksandra Fredry 8, 61-701 Poznań (PL), adres e-mail: handlowy@wydawnictwopoznanskie.com
| Autor | Eliza Clark |
| Wydawnictwo | Poznańskie |
| Rok wydania | 2025 |
| Oprawa | miękka |
| Liczba stron | 480 |
| Numer ISBN | 9788368479126 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788368479126 |
| Data premiery | 2025.06.16 |
| Data pojawienia się | 2025.06.05 |
| Dostępna liczba sztuk | |
|---|---|
| Dostępność całkowita | 24 szt. |
| Dostępność w naszym magazynie | 3 szt. (realizacja 2026.08.23) |
Dostępność w punktach Bonito![]() |
|---|
| ul. Staromiejska 6 (50 m od Rynku) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| al. Pokoju 67 (wyspa w centrum handlowym M1) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Batorego 15B (przecznica od ul. Karmelickiej) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Dobrego Pasterza 122 (Prądnik Czerwony) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Josepha Conrada 79 (obok stacji BP) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Kluczborska 17 (przy pętli "Krowodrza Górka") | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Kobierzyńska 93 (osiedle Ruczaj-Zaborze) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Marii Dąbrowskiej 17A (50 m od CH Czyżyny) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Pawia 34 (blisko Galerii Krakowskiej) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Pilotów 2E (300 m od ronda Młyńskiego) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Wielicka 259 (wyspa w Galerii Mozaika) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Wysłouchów 3 (Kurdwanów) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Zakopiańska 62 (Park Handlowy Zakopianka) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 51 (skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 88 (Ursynów - metro Stokłosy) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| al. Niepodległości 54 (przy stacji metro Wierzbno) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Chmielna 4 (50 metrów od ul. Nowy Świat) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Czapelska 48 (200 m od ronda Wiatraczna) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Kondratowicza 37 (blisko Szpitala Bródnowskiego) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Żeromskiego 1 (przy stacji metra Słodowiec) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Plac Grunwaldzki 25 (w budynku Grunwaldzki Center) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Ruska 2 (przy Placu Solnym) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
Darmowa dostawa już od 199,00 zł
Tak naprawdę nie wiadomo w co tu wierzyć...
Ta książka jest określona jako próba analizy morderstwa popełnionego na nastolatce przez nastolatki z 2016 roku. Być może było o niej głośno, ale do moich uszu ta historia nie dotarła, dopiero teraz za sprawą właśnie tej książki, którą po latach postanowiono wznowić. Napisał ją dziennikarz, który nielegalnie pozyskał notatki, które były prowadzone w trakcie terapii już po tragedii. We wrześniu 2022 roku wycofano książkę z powodów opisanych w niej i teraz została wznowiona w oryginalnej formie. Od pierwszej strony trafia do serca, gdyż poznajemy w jaki sposób trzy dziewczyny pastwiły się nad dziewczyną i jak nieudolnie chciały popełnić podpalenie. Co najgorsze z tego wszystkiego, podpalona dziewczyna nadal żyła. Niemal spalona żywcem dowlokła się by poszukać pomocy. Nie wiem czy każdy jest w stanie czytać o tych szczegółach, gdyż mrożą krew w żyłach, a nawet potrafią z powodu wielkości przedstawionych obrażeń wywołać w czytelniku mdłości. Słowo po słowie mamy pokazane jak w tym samym czasie ona błagała o pomoc, a one wciągały śmieciowe jedzenie żartując przy tym nad wyraz intensywnie. Mamy tutaj zeznania osób, które ich widziały oraz wzajemne oskarżenia, kiedy jedna starała się zgonić winę na drugą. Świat prowadził wtedy swoją politykę, więc pozostawiając kampanię w największej uwadze, niemal zrzucono tą sprawę pod dywan. To niewyobrażalne co dla kogo i jak bardzo się liczy, żeby tak wielką tragedię zmniejszyć do rozmiaru orzeszka włoskiego. Dziennikarz tak bardzo przejął się wszystkimi nieścisłościami, że sam postanowił opisać wydarzenia od strony świadków, rodziny oraz każdego, kto mógłby cokolwiek w tej sprawie wiedzieć. To jest tak prawdziwie opisana tragedia, aż non stop czułam jakbym była na wysokiej ilości kofeinie. Najbardziej przeraża tutaj prostota i chłód, które dodają jej jeszcze większej grozy. Zupełnie jakby z zimna krwią zdecydowano, że prankiem może się stać maltretowanie jakiegoś człowieka i podpalenie, by zniszczyć wcześniejsze dowody. Nie pomyślały tylko, że to, co dzieje się na filmie nie ma odwzajemnienia w rzeczywistości... Niech przeczyta ją ten, kto nie jest wrażliwy, bo inaczej sprawi sobie autentyczny ból... I mamy nie wierzyć we wszystko, co zostało tutaj napisane...
Książka, która otwiera drzwi do świata pełnego obsesji, okrucieństwa i chłodnej, internetowej ciekawości, gdzie granice rozmywają się w mroku. To nie jest klasyczny kryminał. Od początku wiemy, kto zabił i jak wyglądała zbrodnia. Autorka nie serwuje nam suchej rekonstrukcji faktów. Zanurza nas w atmosferze niepokoju, w której każdy głos, każde nagranie i każda relacja brzmią jak echo rozkładu.
Forma powieści przypomina kalejdoskop. Fragmenty wywiadów, listów, wspomnień i transkrypcji składają się na całość, która jest jednocześnie chaotyczna i hipnotyzująca. To książka w książce, fikcyjny reportaż autorstwa skompromitowanego dziennikarza Aleca Carelliego, który sam staje się cieniem w tle tej historii. Momentami trudno odróżnić, kto tak naprawdę prowadzi narrację – czy jeszcze autorka, czy już jej bohater.
Nie jest to tylko opowieść o morderstwie, lecz także o nas. O fascynacji cudzym cierpieniem, o społecznościach internetowych, które karmią się brutalnością i plotką. O granicy, którą tak łatwo przekroczyć. Autorka wciąga w lodowaty świat anonimowych komentarzy, podcastów żerujących na tragedii i obsesji, która zmienia zbrodnię w widowisko.
To powieść nierówna, momentami męcząca swoją formą, ale zarazem obezwładniająca klimatem. Zakończenie pozostawia niedosyt, ale całość działa jak trucizna. Powili wnika pod skórę, zostawiając nieprzyjemne mrowienie. Nie każdy odnajdzie się w tej konstrukcji, ale warto dać jej szanse i przekonać się, że mrok nie zawsze kryje się w sprawcach. Często kryje się w nas.
Książka Elizy Clark to fikcyjna, ale niepokojąco realistyczna opowieść o tragedii, która na lata rozpaliła internetową wyobraźnię. Gdy w 2016 roku w pożarze ginie szesnastoletnia Joan Wilson, o udział w zdarzeniu oskarżone zostają trzy nastolatki z jej otoczenia. Media i sieć błyskawicznie zamieniają tragedię w sensację. Powstają podcasty, teorie, fora, memy – a prawda gdzieś się gubi.
Po latach dziennikarz Alec Z. Carelli podejmuje próbę dotarcia do faktów. Przeprowadza rozmowy z rodziną, świadkami, a nawet sprawczyniami. Każda relacja rzuca inne światło na zdarzenia, a linia między ofiarami a winowajcami staje się coraz mniej wyraźna. Clark świetnie bawi się formą – książka stylizowana jest na reportaż, ale nieustannie przypomina czytelnikowi, że mamy do czynienia z fikcją. Czytelnikowi zostaje zadanie: komu ufać?
To nie tylko mocna opowieść o relacjach i przemocy emocjonalnej, ale przede wszystkim krytyczne spojrzenie na kulturę true crime i internetową pogoń za sensacją. Clark zadaje niewygodne pytania o to, kto ma prawo opowiadać cudze historie – i dlaczego tak chętnie ich słuchamy.
Skrucha Elizy Clark to książka, która wbija się w czytelnika jak drzazga pod paznokieć – niewielka, ale bolesna, niemożliwa do zignorowania. Autorka w brawurowy sposób łączy fikcję literacką z chłodną narracją dziennikarskiego reportażu, serwując opowieść, która pozornie dotyczy jednego morderstwa, a w rzeczywistości odsłania znacznie więcej: społeczne mechanizmy linczu, medialną histerię, pogubioną młodość i rosnącą obsesję na punkcie true crime. To historia o tragedii, która została zawłaszczona przez internet, wyprana z empatii i zamieniona w treść do przełknięcia między jednym a drugim scrollowaniem.
Clark doskonale rozumie język współczesnej kultury cyfrowej i potrafi go bezlitośnie zdemaskować. W świecie, gdzie każde wydarzenie natychmiast staje się contentem, śmierć szesnastoletniej Joan Wilson zamienia się w clickbait. To, co naprawdę wydarzyło się tamtej nocy, dawno już przepadło pod warstwami teorii spiskowych, podcastowych analiz i fanowskich fanfików. Na tle tego medialnego szumu autor w książce – dziennikarz Alec Z. Carelli – próbuje dotrzeć do prawdy, rekonstruując losy sprawczyń i ofiary. Ale nawet jego narracja wydaje się podejrzanie gładka. Komu tu naprawdę można ufać?
Portrety psychologiczne bohaterek to najmocniejszy punkt książki. Clark rysuje je grubą kreską, ale z wyczuciem – każda z dziewczyn ma w sobie coś znajomego, coś, co niepokoi. Dolly, obsesyjna i przekonana o swojej wyjątkowości, jest jednocześnie fascynująca i przerażająca. Violet – bezduszna, zmanipulowana, chłodna – działa jak katalizator destrukcji. Angelica rozpada się na naszych oczach, a Jayde, być może najbardziej przyziemna z całej grupy, zostaje zepchnięta na margines. I wreszcie Joni – ofiara, której tragizm nie wynika jedynie z jej śmierci, ale też z tego, kim była za życia. Czytelnik z każdym rozdziałem traci grunt pod nogami, próbując zdecydować, kogo tak naprawdę powinien żałować.
Skrucha nie jest książką łatwą do przyswojenia. Clark nie boi się brutalności – ani tej fizycznej, ani emocjonalnej. Sceny przemocy są celowo niewygodne, a niektóre fragmenty aż proszą się o zamknięcie książki na chwilę, żeby złapać oddech. Ale autorka nie epatuje okrucieństwem dla efektu – robi to, by pokazać, jak daleko mogą posunąć się młodzi ludzie, kiedy pozbawi się ich opieki, granic i zrozumienia. To również przestroga przed internetowym voyeurismem – obsesyjnym wgapianiem się w cudze dramaty, które z czasem przestają być dla nas czymkolwiek więcej niż serialem bez zakończenia.
W warstwie formalnej książka jest intrygująca – narracja prowadzona jest jakby zza kamery, z dystansem, chłodna, niemal bezosobowa. Ale właśnie dzięki temu Skrucha tak mocno uderza. Czytelnik nie otrzymuje gotowych odpowiedzi. Zamiast tego musi sam zadać sobie pytania o winę, odpowiedzialność, granice współczucia i rolę, jaką odgrywamy jako odbiorcy cudzych tragedii. To nie tylko opowieść o jednym morderstwie – to studium społecznego rozkładu i znieczulenia.
Po przeczytaniu tej książki nie da się jej po prostu odłożyć na półkę. Skrucha zostaje z czytelnikiem na długo – jak echo niewypowiedzianych myśli i lęków. Eliza Clark napisała coś więcej niż powieść. To dokument emocjonalnego chaosu, który toczy się pod powierzchnią codziennego życia, ukryty pod filtrami i komentarzami. To książka o tym, jak łatwo jest zatracić empatię i jak trudno jest wyplątać się z narracji, w której sami jesteśmy tylko kolejnym widzem. Dla jednych to będzie zbyt ciężkie. Dla innych – literacki nokaut.