
Warszawa, 1935. Jedno miasto, różne oblicza.
Helena, córka antykwariusza, jest aktywistką społeczną. Jeśli serce jej tak dyktuje, nie waha się rzucić w wir demonstracji. Nie kryje swoich związków z żydowską częścią rodziny.
Poldek marzy o świecie kinematografii, lecz jego despotyczny ojciec, rękawicznik z Solca, dokładnie zaplanował mu życie, a on sam nie ma nic do powiedzenia. Jak odmieni się jego los, gdy bez pamięci zakocha się w Helenie?
Basia jest ubogą szwaczką z Czerniakowa. Życie jej nie rozpieszcza, praca w pracowni rękawiczniczej z trudem pozwala utrzymać się na powierzchni.
Janek, młodszy brat Poldka, żyje w nieustającym poczuciu krzywdy. Ojciec go nie dostrzega, skupiając się wyłącznie na pierworodnym synu. Dokąd doprowadzi Janka znajomość z Basią?
I wreszcie – jaki wpływ na życie czworga młodych ludzi będzie miał Konrad Werner, popularny aktor?
Zanurzcie się w zaułki przedwojennej Warszawy, posłuchajcie stukotu końskich kopyt po bruku – przenieście się do barwnego, wielokulturowego miasta, którego już nie ma.
Jagna Rolska – autorka i współautorka powieści fantastycznych i obyczajowych, w tym bestsellerowego Kaprysu milionera, wyróżnionego tytułem Książki roku 2020 w plebiscycie portalu Granice.pl, oraz SeeIT, nominowanego do nagrody polskiego fandomu im. Janusza A. Zajdla, a także w konkursie „Lubimy czytać” na Książkę roku 2019 w kategorii Science Fiction. Debiutowała w 2011 roku na łamach miesięcznika „Science fiction, fantasy i horror”. Zastępczyni redaktora naczelnego internetowego magazynu literackiego „Fahrenheit”.
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Prószyński Media Sp. z o.o., Rzymowskiego 28, 02-697 Warszawa (PL), adres e-mail: kontakt@proszynskimedia.pl
| Autor | Jagna Rolska |
| Wydawnictwo | Prószyński |
| Seria wydawnicza | Czas niepokoju |
| Rok wydania | 2022 |
| Oprawa | miękka |
| Liczba stron | 464 |
| Format | 12.5 x 19.5 cm |
| Numer ISBN | 978-83-8234-354-0 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788382343540 |
| Data premiery | 2022.05.10 |
| Data pojawienia się | 2022.03.15 |
Produkt niedostępny!
Ten produkt jest niedostępny. Sprawdź koszty dostawy innych produktów.
„ Czasem w życiu bywa tak, że gdy wszystko idzie zbyt dobrze, człowiek zaczyna się zastanawiać, kiedy wydarzy się coś złego. Boi się różnych rzeczy, lecz podstępny los atakuje zwykle znienacka z najmniej oczekiwanej strony”.
Autorka zdecydowała się prowadzić narrację książki dwutorowo, ale wątek współczesny, moim zdaniem jest tak naprawdę pretekstem do opowiedzenia o Warszawie w 1935 roku i losów czwórki bohaterów. Historii o tym, jak żyło się w Warszawie przed wojną, jakie panowały wówczas obyczaje i z czym musiała się mierzyć ówczesna młodzież.
Może nie była to miłość od pierwszego zaczytania, ale w momencie, gdy w końcu zaiskrzyło, nie mogłam się od książki oderwać.
Akcję „Córek stolicy” Jagna Rolska umiejscowiła w Warszawie w 1935 roku, gdy do Polski docierają coraz bardziej niepokojące doniesienia o poczynaniach nazistowskiego kanclerza. Chociaż Polacy odsuwają na bok, myśl o wojnie i żyją normalnie, łudząc się, że eliminacja Żydów i wprowadzanie nowych porządków nie przekroczą niemieckich granic, to część społeczeństwa doskonale zdaje sobie sprawę, że zakusy Hitlera mogą dotyczyć także innych państw, a Polska będzie pierwsza na jego liście. „[…] nie wydają się miłymi ludźmi. Ich wódz gada, jak fanatyk, a jak świat światem, z fanatyzmu nigdy nie przyszło dla ludzi nic dobrego”. „Hitler pragnie podpalić świat i obawiam się, że może wprowadzić swoje szalone wizje w życie” takimi obawami dzieli się z Heleną jej żydowski kuzyn, Michał.
Powieść ma czwórkę głównych bohaterów Helenę, Poldka, Basię i Janka, których losy nieoczekiwanie się łączą. Mają różne oczekiwania i marzenia, lecz niestety obdarzają uczuciem osoby, z którymi nie mogą, albo nie powinni wiązać swojej przyszłości, bo różni ich pozycja społeczna, która w tamtych czasach miała ogromne znaczenie. Helena i Basia nie mają szans na związek małżeński z synami znanego i bogatego rękawicznika z Solca, a Janek i Poldek nie mają prawa nawet marzyć o tym, by ojciec pozwolił im się związać z dziewczynami o niższym statucie społecznym.
Natomiast współczesny wątek opowiada o Julii Malinowskiej studentce Uniwersytetu Warszawskiego, która ma za zadanie na pracę zaliczeniową stworzenie drzewa genealogicznego swojej rodziny. Ku rozczarowaniu Juli, okazuje się, że pytany o przeszłość rodziny, ojciec nie wiele o niej wie, tak samo dziadek. I tak przeplata się współczesny wątek, dociekliwej studentki, próbującej uchylić rąbka tajemnicy na temat swoich przodków z życiem mieszkańców przedwojennej Warszawy.
Helena jest tak niepokorna, że wciąż postępuje wbrew ustalonym zasadom. Podejmuje decyzje pod wpływem chwili, nie zastanawiając się nad ich konsekwencjami. Jej niesforne postępowanie spędza sen z oczu rodzinie, ale ojciec przymyka na to oko, bo wychował ją bez matki i córka jest dla niego całym światem. Dziewczyna z wzajemnością zakochuje się w Poldku.
Wycofanej i biednej szwaczce Basi, słowo dom kojarzy się z wiecznie zapijaczonymi rodzicami, a jej jedynym marzeniem jest poślubić Janka, który odwzajemnia jej uczucia. Pragnie wyrwać się z miejsca, które domem nie da się dłużej nazywać, zwłaszcza po śmierci siostry.
Poldek i Janek trzymani przez ojca twardą ręką, zaczynają się skrycie buntować. Zwłaszcza Janek, żyjący w poczuciu krzywdy, bo pomimo jego starań, ojciec całą uwagę skupia na pierworodnym synu, któremu chce przekazać swoją schedę. Bogaty rękawicznik ma zupełnie inne plany wobec synów, a ich wybranki nie są tymi, jakie by on widział u ich boku bowiem, dawno już po swojemu zaplanował im życie. „Doskonale zdawał sobie sprawę, że w Janku miałby lepszego dziedzica, lecz zasady były najważniejsze”. Apoloniusz Malinowski dbał o swoją rodzinę, ale nie wynikało to z troski o nią, tylko z obawy przed tym, co ludzie powiedzą. Nie widział problemu, w tym, że zdradzał żonę z prostytutkami, bo uważał, że do dochowania wierności była zobowiązana jedynie kobieta i podobnego zdania było wielu mężczyzn. Najważniejsze dla niego, to z godnością przemierzać ulice dorożką, by wszyscy widzieli.
Pomimo emancypacji, kobiety nadal żyją w cieniu mężczyzn, wychowane tak, by okazywać bezwzględne posłuszeństwo ojcu, później mężowi. Na niewiele zdało się uzyskanie prawa wyborczego dla kobiet, bo w końcowym efekcie dla ich pozycji w świecie mężczyzn, to nie miało specjalnego znaczenia.
Propaganda rządu coraz bardziej dzieliła Warszawiaków, chociaż nie wszyscy dali się podzielić na wrogie grupy etniczne. Gazety, radio, propagandowe filmy puszczane w kinach przed seansami miały na celu stworzyć sztuczne podziały. „Rzeczywistość była inna. Ludność wyznania mojżeszowego i katolicka wciąż stanowiły jeden organizm oddychający tym samym powietrzem wspólnego miasta” Warszawa była przede wszystkim młodzieżą, której nie obchodziła religia, obyczajowość czy cnotliwe życie. Młodych ludzi zupełnie nie interesowały podziały, chcieli się tylko bawić. Nastało powszechne rozluźnienie obyczajów, a niemoralne życie stawało się normą, zwłaszcza wśród ówczesnych artystów.
Historia, opowiedziana przez Jagnę Rolską bardzo mnie wciągnęła i im dłużej czytałam, tym coraz bardziej mnie ona ciekawiła i chociaż nie była to miłość od pierwszego zaczytania, to diametralnie zmieniłam zdanie, gdy już na dobre zagłębiłam się w jej treść. Powieść urzekła mnie swoim klimatem, a wątek czwórki bohaterów wydał mi się dużo bardziej interesujący od tego współczesnego. Dużym plusem jest też prosty i lekki język, który powoduje, że książkę czyta się z ogromną przyjemnością.
Nie jest to książka, która chwyta za serce od samego początku, bo trzeba czasu, by się nią zachwycić, ale za to potem już nie można się od niej oderwać. Coraz bardziej wsiąkałam w atmosferę miasta, a chwilami miałam wrażenie, że spaceruję po jego ulicach, zaglądam w zaułki i słyszę stukot końskich kopyt po bruku. Delektowałam się atmosferą przedwojennej Warszawy, przyglądałam się tętniącemu życiem miastu, panującym zwyczajom, codziennemu życiu mieszkańców, ich radościom i smutkom, podziałom społecznym i wielkim porywom serca. Jednym słowem tą książką należy rozsmakowywać się niczym wykwintną potrawą, której smak i kunszt zaczyna się dopiero doceniać w trakcie jedzenia
Na koniec nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że historia zatacza koło i taka propaganda i mowa nienawiści jest mi skądś znana. Jeśli komuś zależy na zniszczeniu narodu, najlepiej wmówić mu, że swoboda obyczajów jest normą, a dzięki demoralizacji łatwo będzie osiągnąć nad nim kontrolę. Takim wpływom i manipulacji najszybciej ulegają szczególnie młodzi ludzie. Autorka nie moralizuje, nie ocenia, stara się obiektywnie i rzetelnie opisać tamte czasy i pozostawia czytelnikowi wyciągnięcie właściwych wniosków.
„Córki stolicy”, to różne oblicza Warszawy i jej mieszkańców, a dodatkowym atutem powieści jest to, że do fabuły autorka wplotła prawdziwe postaci. Na kartach powieści pojawiają się zatem Eugeniusz Bodo, Jan Wedel, Wojciech Kossak, Julian Tuwim. Nastaje nowy dzień. Kolejny wschód słońca, niczym zegar odmierza pozostający czas do nieuchronnie zbliżającej się wojny, a w tle brzmi muzyka Mieczysława Fogga.
"Córki stolicy" to bardzo dobry początek niesamowitej sagi, której warto poświęcić uwagę. Autorka zaimponowała mi niesamowitą wiedzą historyczną. Tym, jak rzetelnie przedstawiła kontekst polityczny i historyczny , a dodatkowo tak doskonale odzwierciedliła wygląd dawnej Warszawy.
A co z pracowitą i dobrą Basią, nieprzejmującą się konwenansami Heleną i dwoma braćmi, którzy znajdują się pod wpływem despotycznego ojca? Historia urywa się w bardzo ciekawym momencie, więc z niecierpliwością będę oczekiwać na drugi tom. Na koniec cytat, który wydał mi się kwintesencją tej powieści.
„Właściwie miało się wrażenie, że wszyscy poszaleli, wypowiadając coraz ostrzejsze słowa i coraz swobodniej występując przeciwko wszystkiemu, co niezgodne z ich przekonaniami. Temu wszystkiemu towarzyszyło paranoiczne słowo „oni”. A więc nie Żyd Mateusz, sąsiad i właściciel sklepiku na rogu, którego znamy od zawsze jako porządnego człowieka, lecz „oni” – podstępna grupa z pewnością działająca na szkodę społeczeństwa. „Oni”, czyli Niemcy, „oni”, czyli katolicy, wreszcie „oni” robotnicy, „oni” fabrykanci czy „oni” z obozu sanacji. A wszystko przy chórze głosów odmieniających słowo „wojna” przez wszystkie przypadki”.
„Córki stolicy” to pierwsza część trylogii „Czas niepokoju”. To również pierwsza książka Jagny Rolskiej, po którą sięgnąłem. I wiecie co – to był strzał w dziesiątkę. Uwielbiam takie powieści. Lektura takich książek jest dla mnie prawdziwą ucztą. Fabuła, bohaterowie oraz styl, w jakim pisarka połączyła te wszystkie elementy, sprawił, że powieść ta znalazła szczególne miejsce w moim czytelniczym sercu. Tak szczególne, że druga część tej serii pt. „Dzieci fortuny” (premiera 20.09) będzie opatrzona czyt-NIKowym patronatem.
Historia opowiedziana jest na dwóch płaszczyznach czasowych – współcześnie oraz w roku 1935. Poznajemy Warszawę i jej mieszkańców w różnych obliczach. Autorka doskonale ukazała ducha stolicy z dawnych lat. Dzięki temu mogłem odbyć niebywały spacer jej uliczkami, chłonąć ten klimat, którego próżno szukać dziś. Jednak to, co najważniejsze w tej lekturze to historia bohaterów powieści „Córki stolicy”.
Historię bohaterów poznajemy w zasadzie dzięki Julii Malinowskiej, która jest studentką Uniwersytetu Warszawskiego. Musi napisać pracę związaną z drzewem genealogicznym jej rodziny. W tym celu przegląda stare, rodzinne fotografie, czyta listy pradziadka do prababki Heleny. I wówczas otwieramy się na poznawanie rodzinnej historii. Helena, Poldek, Basia, Janek poznajcie bohaterów tej historii.
Helena jest córką Józefa Małeckiego antykwariusza ze Zgody. Aktywnie udziela się społecznie. Imponuje odwagą w działaniach demonstracyjnych. Poldek zapatrzony jest w kinematografię. Niestety jego ojciec Apoloniusz Malinowski, rękawicznik z Solca ma wobec syna inne plany. Basia pochodzi z Czerniakowa. Kobieta pracuje w pracowni rękawiczniczej. Janek jest młodszym bratem Poldka, nieco zaniedbanym przez ojca, który przyszłość upatruje w pierworodnym synu. W historii tej nie brakuje także elementów miłosnych, dlatego też będziemy świadkami sercowych relacji Heleny z Poldkiem oraz Basi z Jankiem. Również pojawienie się popularnego aktora - Konrada Wernera, namiesza wiele w życiu bohaterów powieści „Córki stolicy”.
Nie ukrywam, że historia stworzona przez Jagnę Rolską bardzo mnie zaintrygowała. Również klimat przypadł mi do gustu. Autorka zarysowała różne oblicza Warszawy i jej mieszkańców. Autentyczności historii dodaje wplecenie przez autorkę prawdziwych postaci – Eugeniusz Bodo, Jan Wedel, Wojciech Kossak, Julian Tuwim zawitają na jej kartach. A w tle muzyka Mieczysława Fogga.
Jeśli jeszcze nie czytaliście „Córek stolicy” to koniecznie nadróbcie tę zaległość bowiem 20 września pojawi się druga część cyklu „Czas niepokoju” pt. „Dzieci fortuny”. Dodam tylko, że przeczytałem już tę książkę i mogę napisać, że Jagna Rolska stworzyła kolejną ciekawą historię, którą warto poznać.
Książka „Córki stolicy” ukazała się nakładem Wydawnictwa Prószyński i S-ka
„Córki stolicy” Jagny Rolskiej to pierwszy tom trylogii „Czas niepokoju”.
W książce mamy do czynienia z czasami współczesnymi oraz przedwojenną Warszawą.
Bohaterka czasów współczesnych w ramach projektu na studia ma za zadanie zbadać swoje korzenie. W swoje ręce dostaje tajemniczy i nieczytelny list pradziadka. Zarówno rozszyfrowanie tego listu jak i dojście do zawiłych losów przodków staje się jej celem już nie tylko ze względu na projekt.
W przedwojennej Warszawie natomiast poznajemy skrajności tego miasta. Różnice pochodzeniowe, religijne, światopoglądowe. Przenosimy się w świat piękny, bogaty i barwny, a jednocześnie ubogi i „brudny”. Tacy są też nasi bohaterowie - różni! Bracia Poldek i Janek, synowie właściciela zakładu rękawiczniczego, Basia - uboga szwaczka pracująca w tym zakładzie, Helena - w połowie żydówka z zadatkami na demonstrantkę oraz popularny aktor Konrad Werner. Los splata ze sobą wszystkich bohaterów. Przez całą książkę dostajemy dawkę przyjaźni, pierwszych uczuć, uniesień i namiętności, pierwszych dramatów i rozczarowań. Jawnej niesprawiedliwości, niepokoju oraz zapowiedzi nadchodzących ciężkich czasów. Choć pamiętajmy, że jest to dopiero pierwszy tom trylogii - a ja już tworzę sobie swoją wizję kolejnych części i nie mogę się doczekać, aż dowiem się co było dalej!
Naprawdę cudownie zapowiadająca się seria!
Zastanawiacie się czasem, skąd się wywodzicie i kto był waszym przodkiem? Jak miał na imię, jakiej był narodowości i co skrywała jego przeszłość? Julka właśnie dowiedziała się, że na pracę zaliczeniową ma stworzyć drzewo genealogiczne swojej rodziny. Wszystko byłoby o wiele prostsze gdyby nie fakt, że jej matka wychowała się w domu dziecka a ojciec nigdy nie przykładał wagi do poznania swoich korzeni. Jest jednak pewien list napisany przez pradziadka dziewczyny lecz odszyfrowanie pisma zajmuje mnóstwo czasu?
Autorka przenosi nas na brukowane ulice przedwojennej Warszawy, gdzie poznajemy grupę ludzi. Pomimo, że wywodzą się z różnych kręgów, łączy ich młodość i chęć bycia szczęśliwym. Każda z wykreowanych postaci jest na swój sposób ciekawa i dojrzała jak na swój wiek. Helena jako jedyna wychowuje się pod okiem kochającego taty, który jej dobro stawia na pierwszym miejscu. Janek i Poldek Malinowscy już dawno mają zaplanowane życie przez ojca, który podporządkował sobie nie tylko dzieci ale również żonę. Według niego kobieta powinna męża słuchać mając go niemal za bóstwo. Basia i Stasia wychowane w patologicznej rodzinie mogą liczyć tylko na siebie. W życiu ich wszystkich pojawi się również znany aktor Konrad, który mimo początkowego mylnego wrażenia jest naprawdę dobrym człowiekiem. Niezwykle intrygującą postacią jest Ignacy, który zagubiony we własnym świecie stara się zwrócić na siebie uwagę pakując się w coraz to nowsze tarapaty. Skrzyżowanie się ścieżek tylu młodych ludzi przyniesie mnóstwo szczęścia, miłości ale także łez i rozpaczy. Gdybym miała wybrać tylko jedną postać mój wybór padłby na Helenę, która jest niezwykle otwartą i ciepłą młodą kobietą, To taki typ dobrej przyjaciółki, której można powierzyć każdy sekret.
W całości książka jest bardzo wciągająca. Szkoda, że autorka nie rozwinęła bardziej historii Julki, ponieważ tutaj czegoś mi zabrakło. Jestem bardzo ciekawa kolejnych tomów, a Was zachęcam do poznania „Córek stolicy”.
Jaki jest Wasz ulubiony okres w historii? Mój to dwudziestolecie międzywojenne. Dlatego bardzo się cieszę, że trafiła do mnie książka, która właśnie częściowo w tym okresie się dzieje. To "Córki stolicy" pierwsza część nowej sagi Jagny Rolskiej Czas niepokoju.
Już samo spojrzenie na okładkę sprawia, że przenosimy się w czasie. Ależ jest piękna, taka nostalgiczną.....i te kolory. Idealnie pasuje do tej książki, idealnie.
Warszawa w roku 1935 to wielokulturowe miasto, gdzie obok siebie żyli ludzie różnych wyznań, gdzie bogaci mieszkali wespół z biedakami, gdzie na bruku słychać było stukot końskich kopyt a gorące serca młodych nie patrzyły na status majątkowy.
W tej części poznajemy czwórkę młodych ludzi, których losy niespodziewanie splatają się ze sobą i już na zawsze splecione pozostaną.
Helena córka antykwariusza i Poldek syn rękodzielnika....czy ich spotkanie to przeznaczenie, fatum czy zły los. A Basia, biedna dziewczyna pracująca u ojca Poldka, czy jej znajomość z Jankiem, młodszym synem szefa to dar losu czy przekleństwo. Jak potoczą się losy tych młodych ludzi, gdy Parki zechcą wtrącić się w ich życie. Czy młodzi mogą o sobie decydować, czy na ich życie mają wpływ rodziny, środowisko? Jeszcze teraz się zdarza, że rodzice chcą podejmować decyzje za swoje dorosłe dzieci a co dopiero w latach 40 XX wieku. Nie mieli oni łatwo, oj nie mieli.
Podoba mi się ta historia, lubię takie książki, które przenoszą nas w przeszłość. Wtedy oczyma wyobraźni widzę świat, który przeminął.
Myślę, że jeszcze z większym zainteresowaniem będą czytać tę książkę mieszkańcy Warszawy, bo czytając będą mogli porównać topografię dawnej Warszawy z obecną, zabudowę, skwerki, parki.
Jagna Rolska zabrała nas w piękną podróż w przeszłość, do miasta, którego już w takiej formie nie ma, do ludzi którzy odeszli, miejsc które się zmieniły do klimatu i kolorytu, który trudno byłoby dziś znaleźć. Do miasta wielokulturowego, złożonego, do miasta, które właśnie takie żyje we wspomnieniach.
Ja czytając czułam się jakbym oglądała film historyczny, taki w kolorze sepii, nostalgiczny, wspomnieniowy.... Myślę, że to byłby naprawdę piękny film, gdyby ktoś nakręcił go na podstawie książki. Chylę czoła przed wiedzą historyczną autorki, wygląd dawnej Warszawy, kontekst polityczny, historyczny, odniesienia do antysemityzmu, naprawdę Jagna Rolska wykonała doskonały research do tej książki.
Już się nie mogę doczekać co będzie się działo w kolejnych częściach. Ja czekam na nie z niecierpliwością. A Was zapraszam do poznania "Córek stolicy".
Są książki, przy których używanie takich słów, jak „przepiękna historia”, „wzruszająca opowieść” czy „rewelacyjna i wciągająca fabuła”, wydają się być takie proste, wręcz banalne. Ciężko znaleźć właściwe określenia, które kierują nami czytelnikami w czasie ich lektury i towarzyszą nam długo po odłożeniu książki. Do takich książek niewątpliwie muszę zaliczyć „Córki stolicy” Jagny Rolskiej. Ciągle jeszcze przebywam w pięknym świecie wykreowanym przez autorkę i chyba już w nim zostanę w oczekiwaniu na kolejne tomy. Na szczęście bowiem Pani Rolska postanowiła napisać całą trylogię „Czas niepokoju”, a „Córki stolicy” to dopiero jej pierwszy tom.
Julia Malinowska, młoda studentka socjologii, żyjąca pod jednym dachem z ciągle kłócącymi się rodzicami, dostaje zadanie na zaliczenie, które początkowo wydaje jej się nudne, żmudne i nieciekawe. Musi dowiedzieć się jak najwięcej o swojej rodzinie, stworzyć coś w rodzaju drzewa genealogicznego. Matka, pochodząca z domu dziecka, nie wie nic o swoich korzeniach. Ojciec też nie utrzymuje zbyt ciepłych kontaktów ze swoim tatą, dziadkiem Julki. Przypomina sobie jednak o pudle pełnym jakiś starych listów i tym, że jego dziadkowie poznali się w czasie wojny. Julia zaczyna przeglądać listy, jednak starodawne pismo wydaje jej się niemożliwe do odszyfrowania. Nawiązuje też kontakt z dziadkiem, którego wypytuje o dzieje swoich przodków. Historia rodziny wciąga ją coraz bardziej, uczy się nawet odszyfrowywać pismo za pomocą znalezionych informacji w internecie. Tym sposobem dowiaduje się, że pradziadkowie tak naprawdę poznali się w roku 1935, w okresie przedwojennej Warszawy.
Poldek Malinowski, jako najstarszy syn wie, że musi przejąć interes ojca. Jednak rzemiosło tworzenia rękawiczek totalnie go nie interesuje. Woli czytać książki i niesamowicie pociąga go kino. Jego młodszy brat Janek, stworzony do zawodu rękawicznika, z racji bycia drugim synem, jest totalnie pomijany przez ojca w rodzinnym biznesie. Czuje się pokrzywdzony. Pomimo tego, że kocha swojego brata, rodzi się między nimi coraz większa przepaść. Ciężko im ze sobą rozmawiać, a czasami nawet przebywać. Ich ojciec, Apoloniusz Malinowski skupiony jest na rozmnażaniu swojego biznesu, dla niego liczą się jedynie pieniądze i posłuszeństwo całej rodziny wobec niego. Żona ma być tylko ozdobą słuchającą męża, dzieci nie mogą mieć własnego zdania i muszą ślepo wykonywać jego polecenia. Jako pracodawca jest bezwzględny, a jego pracownicy zarabiają grosze.
Basia i Stasia, dwie siostry z Czerniakowa są szwaczkami w pracowni krawieckiej Malinowskiego. Marne zarobki ledwo pozwalają im przeżyć. Dzielnica w której muszą mieszać to dzielnica biedoty. Tani alkohol, kradzieże, haracze, bójki, a nawet zabójstwa, to jest stały element życia obu sióstr. Marzą one jednak o wyrwaniu się z tego środowiska. Basia kocha się skrycie w Janku, synu swojego pracodawcy, wie jednak, że z racji swojej pozycji społecznej nie ma szans na małżeństwo z chłopakiem.
Konrad Werner, jako znany i ubóstwiany aktor, ma wszystko. Jest bogaty, popularny, wydaje się być jednak zagubiony i nie do końca szczęśliwy. Zwłaszcza, że musi zajmować się przyrodnim bratem. Ignacy, sympatyzujący z Falangą i innymi organizacjami profaszystowskimi otwarcie nienawidzi Żydów, robotników, czy komunistów.
Helena Małecka jest córką antykwariusza. Wychowuje ją ojciec katolik, jednak Helena nie odsuwa się od rodziny zmarłej matki. Nie kryje związków z żydowską częścią swojej rodziny, lubi odwiedzać swoją ciotkę, czy kuzyna Michała, lekarza pracującego w szpitalu. Aktywnie bierze udział w manifestacjach sprzeciwiając się niesprawiedliwości, brakowi tolerancji i wszelkim krzywdom społecznym. W czasie jednej z takich manifestacji poznaje Poldka Malinowskiego. To przypadkowe spotkanie będzie początkiem pięknej miłości. Czy jednak Helena będzie odpowiednią kandydatką na żonę w oczach starego Malinowskiego? I Czy Poldek będzie umiał przeciwstawić się ojcu i zawalczyć o swoje szczęście?
Janka i Basię również zaczyna łączyć gorące uczucie. Jak potoczą się ich losy? Czy uboga szwaczka z Czerniakowa może zostać żoną syna bogatego rękawicznika z Solca? I kim tak naprawdę jest Konrad Werner? Czy życie, które prowadzi nie jest przypadkiem tylko kolejną jego rolą?
„Córki stolicy” to przepiękna opowieść o miłości, przyjaźni, tolerancji, o walce z niesprawiedliwością i podziałem społecznym. Autorka pokazuje nam przedwojenną Warszawę bez ukrywania faktów, czy koloryzowania ich. Z ogromną skrupulatnością i dbaniem o szczegóły prowadzi nas po mieście. Mamy więc obraz stolicy podzielonej na dzielnice biedne i bogate, na dzielnice żydowskie i na te, do których Żydzi nie mają wstępu. Stolica to tygiel różnych kultur i narodowości, które nie zawsze potrafią żyć między sobą w zgodzie i harmonii. Czy takie niespokojne czasy to jest właściwie miejsce na miłość i poszukiwanie własnego szczęścia? I jak informacje o przodkowych wpłyną na Julkę i jej współczesny świat?
Ta książka jest właściwie dla każdego. Jako powieść historyczna spodoba się na pewno wielbicielom tego gatunku. Jako książka o miłości przypadnie do gustu wszystkim tym, którzy lubią emocje, czy chwile wzruszenia w czasie lektury. Zafunduje Wam też ona cudowny spacer po przedwojennej Warszawie, wśród kamienic i kramów, parków, a także planów filmowych. Ja z niecierpliwością czekam na dalszy ciąg trylogii „Czas niepokoju” i bardzo dziękuję autorce za tą piękną przygodę czytelniczą.