
Czasem największym aktem odwagi jest postawienie na siebie
Bycie rozwódką czy starą panną to wstyd tak przez lata powtarzała matka Oliwii i Moniki. Dziś, jako dorosłe kobiety, siostry próbują odnaleźć wiarę w siebie, dźwigając ciężar pokoleniowej traumy.
Oliwia podporządkowuje swoje życie innym partnerowi, jego dzieciom oraz wiecznie niezadowolonej matce. Kiedy niespodziewanie dziedziczy domek w Borzymiu, po raz pierwszy od dawna dostrzega dla siebie szansę na lepsze jutro. Choć o tym miejscu krążą mroczne legendy, czuje, że właśnie tam mogłaby odnaleźć azyl. Problem w tym, że nie jest jedyną osobą, która pragnie tego spadku
Monice tak bardzo zależy na zerwaniu z łatką starej panny, że decyduje się na małżeństwo, które z czasem okazuje się pułapką. Jej codzienność staje się klatką. Inną niż ta, w której tkwi Oliwia, lecz równie bolesną.
Wkrótce dwie siostry z dwóch różnych światów będą musiały zadać sobie te same pytania: ile trzeba poświęcić, by wreszcie odzyskać siebie? I czy starczy im na to odwagi?
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Grupa Zaczytani spółka z ograniczoną odpowiedzialnością (dawniej: Zaczytani spółka z ograniczoną odpowiedzialnością sp.k.), ul. Świętojańska 9/4, 81-368 Gdynia (PL), adres e-mail: sekretariat@novaeres.pl
| Autor | Agnieszka Łepki |
| Wydawnictwo | Novae Res |
| Rok wydania | 2026 |
| Oprawa | miękka ze skrzydełkami |
| Liczba stron | 454 |
| Format | 13.0 x 21.0 cm |
| Numer ISBN | 978-83-8423-365-8 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788384233658 |
| Waga | 390 g |
| Wymiary | 130 x 210 x 25 mm |
| Data premiery | 2026.03.30 |
| Data pojawienia się | 2026.03.25 |
| Dostępna liczba sztuk | |
|---|---|
| Dostępność całkowita | 39 szt. |
| Dostępność w naszym magazynie | 2 szt. (realizacja jeszcze dzisiaj) |
Dostępność w punktach Bonito![]() |
|---|
| ul. Staromiejska 6 (50 m od Rynku) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Pokoju 67 (wyspa w centrum handlowym M1) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Batorego 15B (przecznica od ul. Karmelickiej) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Dobrego Pasterza 122 (Prądnik Czerwony) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Josepha Conrada 79 (obok stacji BP) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Kluczborska 17 (przy pętli "Krowodrza Górka") | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Kobierzyńska 93 (osiedle Ruczaj-Zaborze) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Marii Dąbrowskiej 17A (50 m od CH Czyżyny) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Pawia 34 (blisko Galerii Krakowskiej) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Pilotów 2E (300 m od ronda Młyńskiego) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Wielicka 259 (wyspa w Galerii Mozaika) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Wysłouchów 3 (Kurdwanów) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Zakopiańska 62 (Park Handlowy Zakopianka) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 51 (skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 88 (Ursynów - metro Stokłosy) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Niepodległości 54 (przy stacji metro Wierzbno) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Chmielna 4 (50 metrów od ul. Nowy Świat) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Czapelska 48 (200 m od ronda Wiatraczna) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Kondratowicza 37 (blisko Szpitala Bródnowskiego) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Żeromskiego 1 (przy stacji metra Słodowiec) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Plac Grunwaldzki 25 (w budynku Grunwaldzki Center) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Ruska 2 (przy Placu Solnym) | Zamów i odbierz już jutro |
Darmowa dostawa już od 199,00 zł
Czy czasem jedno miejsce może sprawić, że zaczniemy patrzeć na swoje życie zupełnie inaczej? 🏡💜 Wyobraźcie sobie mały domek nad jeziorem, ciszę, naturę i miejsce, w którym można na chwilę odciąć się od całego świata. Brzmi jak idealny sposób na odpoczynek, prawda? Tylko że w „Domku...” ten spokój jest jedynie pozorny… Historia skupia się na dwóch siostrach, które zdecydowanie nie mają ze sobą najlepszych relacji. Każda z nich mierzy się z własnymi problemami, trudnymi doświadczeniami i decyzjami, które odcisnęły piętno na ich życiu. Powrót do tytułowego domku sprawia, że na światło dzienne zaczynają wychodzić stare konflikty, rodzinne tajemnice i wydarzenia, o których zdecydowanie nie wszyscy chcieliby pamiętać. I właśnie tutaj autorka pokazuje, że rodzina nie zawsze oznacza bezpieczeństwo i wsparcie. Czasami najwięcej bólu potrafią zadać nam właśnie ci, których uważamy za najbliższych. Podobało mi się, że ta historia nie skupia się wyłącznie na romantycznych relacjach. Jest tutaj dużo więcej – rodzinne konflikty, zazdrość, manipulacja, zdrady, problemy z dziećmi, przemoc, presja otoczenia, a przede wszystkim próba odnalezienia samej siebie. Bardzo spodobał mi się również motyw dwóch płaszczyzn czasowych. Dzięki wydarzeniom z przeszłości stopniowo zaczynamy rozumieć, dlaczego bohaterki znalazły się w takim, a nie innym miejscu swojego życia. Lubię ten zabieg, bo sprawia, że wraz z kolejnymi rozdziałami odkrywamy kolejne elementy układanki. Nie będę ukrywać – momentami bohaterki naprawdę potrafiły wyprowadzić mnie z równowagi. 😅 Były decyzje, których kompletnie nie rozumiałam, sytuacje, w których miałam ochotę nimi potrząsnąć, ale były też momenty, które mocno mnie poruszyły. Mimo małych minusów, świetnie spędziłam czas czytając „Domek...”. Serdecznie polecam 🥰
"Ludzie nie lubią gdy innym się poszczęści, nawet ci bogaci."
Przyznam Wam szczerze, że odkładając „Domek nad Jeziorem Borzymskim”, musiałam chwilę posiedzieć w ciszy i po prostu pooddychać. To jedna z tych historii, które wchodzą pod skórę nie dlatego, że są nierealne, ale właśnie dlatego, że są do bólu prawdziwe i dotykają strun, które każda z nas ma w sobie głęboko ukryte. Agnieszka Łepki stworzyła opowieść, która jest jak lustro – momentami trudno w nie patrzeć, bo odbicie bywa niewygodne, ale ostatecznie przynosi ono pewnego rodzaju oczyszczenie.
Jaka to była piękna książka, a przy tym niesamowicie życiowa i uderzająca w najczulsze punkty. Często łapałam się na tym, że podczas lektury czułam narastającą irytację na bohaterki, na ich bierność i to wieczne stawianie cudzych potrzeb nad własnymi. Jednak szybko przyszła refleksja, że ten gniew nie był skierowany w nie, a raczej w cząstkę mnie samej, którą tam dostrzegłam. Czasami denerwują mnie osoby, które wszystko robią dla innych, nie myśląc w ogóle o sobie, ale dzieje się tak pewnie dlatego, że sama kiedyś byłam dokładnie taką osobą.
Historia Oliwii i Moniki to bolesne studium pokoleniowej traumy, którą wiele z nas dziedziczy razem z nazwiskiem i kolorem oczu. Matka bohaterek, twardo stąpająca po ziemi strażniczka „zasad”, wpoiła im, że bycie rozwódką czy starą panną to wstyd, przed którym należy uciekać za wszelką cenę. To przerażające, jak bardzo opinia otoczenia i to nieszczęsne pytanie „co ludzie powiedzą” potrafią zrujnować życie i zmusić do trwania w układach, które powoli nas uśmiercają od środka.
Oliwia, tkwiąca w roli wiecznej opiekunki, która obsługuje emocjonalnie i fizycznie partnera oraz jego dzieci, jest postacią, z którą łatwo się utożsamić. Jej nagły spadek w postaci domku w Borzymiu staje się symbolem nadziei, ale też ogromnym wyzwaniem. To właśnie tam, pośród mrocznych legend i cieni przeszłości, zaczyna kiełkować w niej myśl, że może jednak zasługuje na coś więcej niż tylko bycie tłem dla cudzego życia. Czytałam te fragmenty z zapartym tchem, kibicując jej przy każdym, nawet najmniejszym kroku ku niezależności.
Z kolei wątek Moniki to przestroga przed ucieczką w małżeństwo tylko po to, by zdjąć z siebie łatkę „starej panny”. Jej codzienność szybko staje się klatką, z której kraty są zbudowane z oczekiwań i społecznej presji. Autorka w genialny sposób pokazała, że niewola może mieć różne twarze – raz jest to służalczość wobec bliskich, innym razem toksyczna relacja, w którą wchodzimy ze strachu przed samotnością. Obie siostry, choć tak różne, stają przed tym samym murem, który muszą w końcu zburzyć.
Tak jak bohaterka, ja również potrafiłam w końcu powiedzieć „dość” i zrobić coś dla siebie. Najpierw były to małe rzeczy, drobne gesty dbania o własny komfort, a później przyszły decyzje coraz to większe, zmieniające cały mój świat. I wiecie co? Jestem teraz po prostu szczęśliwa. Właśnie dlatego ta książka tak mocno do mnie trafiła – jest dowodem na to, że proces odzyskiwania siebie jest bolesny i wymaga nie lada odwagi, ale jest wart każdego wysiłku i każdej przelanej łzy.
Pomimo tego, że żyjemy w XXI wieku, problemy poruszane przez Agnieszkę Łepki nadal są boleśnie aktualne. Wciąż oceniamy kobiety przez pryzmat ich stanu cywilnego, wciąż wymagamy od nich bycia „siłaczkami”, które nie mają prawa do własnych marzeń, jeśli kolidują one z dobrem rodziny. Czasami przez takie podejście pakujemy się w ogromne problemy, z których później nie sposób się wyplątać bez radykalnych cięć, a ta lektura idealnie punktuje wszystkie te społeczne absurdy.
„Domek nad Jeziorem Borzymskim” to pozycja obowiązkowa dla każdej kobiety, która czuje, że zgubiła gdzieś po drodze swoją tożsamość. To opowieść o tym, że największym aktem odwagi jest postawienie na siebie, nawet jeśli cały świat, a zwłaszcza najbliżsi, próbują nam wmówić, że to egoizm. Gorąco polecam tę lekturę wszystkim, którzy szukają w literaturze prawdy, emocji i iskierki nadziei na to, że nigdy nie jest za późno, by zacząć żyć na własnych zasadach.
Domek nad Jeziorem Borzymskim zapowiadał lekturę lekką, łatwą, obyczajową, przyjemną, może nawet z happy endem. Zresztą, czytając blurb, można dojść do wniosku, że będzie to typowa powieść obyczajowa z wątkiem psychologicznym. Autorka, pani Agnieszka Łepki, nie tylko pokrzyżowała czytelnikom te przewidywania, ale podała na talerzu coś ponadprzeciętnego. Coś, co na długo może pozostać w pamięci odbiorcy. O tym jednak za chwilę. Najpierw kilka słów o osobie, która doprowadziła do tego „zamieszania”.
Pani Agnieszka jest absolwentką Uniwersytetu Śląskiego na kierunku pedagogicznym oraz studiów podyplomowych Akademii im. Jana Długosza w Częstochowie. Mieszka w Dąbrowie Górniczej, mieście, które odwiedzam dwa razy do roku ze względów rodzinnych. Bywam na Gołonogu. Autorka ma partnera i koty, które uwielbia. Jej życiową maksymą jest przekonanie, że dzień bez książki jest dniem straconym. Ja również tak uważam. A kiedy dodam, że Dąbrowianka uwielbia grzybobranie, znów muszę stwierdzić, że mamy wiele wspólnego. Prócz tego, że pisze świetne książki, o czym dobitnie przekonałem się po przeczytaniu ostatniej strony Domku…
Tak jak napisałem, zewnętrzna oprawa książki nie oddaje jej treści, choć trzeba przyznać, że domek w Borzymiu przedstawiony na okładce jest uroczy i chyba każdy chciałby w nim zamieszkać. Położony nad jeziorem, czego akurat nie widać na ilustracji, otoczony kwiatami, drewnianą furtką i drzewami budzi podziw oraz chęć sięgnięcia po książkę. A co znajdziemy w środku?
Akcja rozgrywa się dwutorowo — „kiedyś” i „teraz”. Częściowo w Dąbrowie Górniczej, częściowo we wspomnianym Borzymiu, położonym w zachodniej części Pojezierza Zachodniopomorskiego, na Równinie Wełtyńskiej. Na kartach powieści poznajemy Oliwię, jej młodszą siostrę Monikę oraz ich rodzinę, bliższą i dalszą, a także znajomych. Początkowo może się wydawać, że będziemy śledzić głównie rozterki miłosne kobiet, które matka, Maria, chciałaby jak najszybciej wydać za mąż, by, jak sama uważa, „w bloku nie gadali, że dwie stare panny siedzą i żadna nie ma zamiaru wyjść za mąż ani urodzić dzieci”. Problem okazuje się jednak znacznie bardziej złożony. Gdy Oliwia otrzymuje w spadku stary domek nad jeziorem, rozpoczyna się jej prawdziwa gehenna. Bliscy mają do niej pretensje, naciskają, by sprzedała posiadłość, podzieliła się z nimi, a jak!!!, lecz ona postanawia postawić na swoim.
Brzmi banalnie, prawda? To jednak tylko kilka słów ode mnie, bo nie wyobrażacie sobie, jak świetnym stylem została napisana ta książka! Jest rewelacyjna, ponieważ obnaża ludzkie przywary: chciwość, skąpstwo, chamstwo, poczucie wyższości czy przekonanie, że wszystko się człowiekowi należy, bez względu na innych. Postaci stworzone przez autorkę budzą wręcz niesmak. Miałem chwilami wrażenie, że w realnym świecie „pozabijałbym” niemal wszystkich bohaterów, od matki począwszy… Ale właśnie dzięki takim zachowaniom powieść staje się niezwykle realistyczna. To naprawdę mogło wydarzyć się gdzieś obok nas. Uwierzcie mi, trzeba mieć sporo cierpliwości, by odnaleźć się w świecie wykreowanym przez panią Agnieszkę.
Co ważne, mimo ciężaru wielu sytuacji, w trakcie lektury nieraz śmiałem się z absurdów zachowań bohaterów. To powieść słodko-gorzka, pełna emocji i życiowych paradoksów. Czy zakończy się szczęśliwie?
Po prostu — przeczytajcie!
Piękna, klimatyczna okładka książki "Domek nad jeziorem Borzyńskim" nastraja pozytywnie i obiecuje romantyczną, ciepłą historię z nutą tajemnicy. Szybko jednak okazuje się, że pod malowniczą atmosferą kryje się opowieść znacznie cięższa i bardziej emocjonalna. Czterdziestoczteroletnia Oliwia Pachnicka od lat żyje głównie dla innych. Po rozwodzie z Jackiem Wałkonikiem związała się z Tymonem Kaczmarkiem, z którym tworzy wolny związek. Tymon nie jest złym człowiekiem, jednak pozostaje pod silnym wpływem swoich dzieci i byłych partnerek, które chętnie wykorzystują jego dobroć i poczucie obowiązku. Skutki ich roszczeniowych zachowań bardzo często odczuwa właśnie Oliwia, dodatkowo zmagająca się z toksyczną, apodyktyczną matką. Relacja Oliwii i Tymona od początku wzbudzała we mnie mieszane uczucia. Nie polubiłam Kaczmarka po tym wszystkim, co robił, co mówił i jak się zachowywał. Momentami trudno było mi zrozumieć, dlaczego Oliwia wciąż trwa w tej relacji i godzi się na ciągłe ustępstwa. Przełomem staje się wiadomość o spadku po Franciszce — przyjaciółce babci Zyty — która zapisuje Oliwii domek nad jeziorem w Borzymiu. Miejsce owiane mrocznymi legendami staje się dla bohaterki symbolem wolności i nowego początku, choć rodzina szybko zaczyna postrzegać spadek wyłącznie jako źródło korzyści materialnych. „Domek nad jeziorem Borzyńskim” to historia o kobietach uwikłanych w toksyczne rodzinne schematy, niespełnionych oczekiwaniach i traumach przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Autorka pokazuje, jak destrukcyjny wpływ mogą mieć staroświeckie przekonania dotyczące małżeństwa i społecznej roli kobiet. Matka Oliwii i Moniki przez lata wpajała córkom, że bycie rozwódką lub „starą panną” jest życiową porażką, przez co obie siostry w dorosłości próbują desperacko dopasować się do cudzych oczekiwań, zatracając własne potrzeby i poczucie wartości. Spadek w postaci domku nad jeziorem Borzyńskim staje się w powieści swoistym testem charakterów i doskonale pokazuje, „kto jest kim”. Gdy pojawiają się pieniądze i możliwość zysku, maski zaczynają opadać, a rodzina Oliwii oraz bliscy Tymona coraz wyraźniej pokazują swoją pazerność i interesowność. Wśród całej galerii bohaterów to właśnie Oliwia wzbudziła moją największą sympatię, choć nie zawsze zgadzałam się z jej decyzjami. Mimo wszystko kibicowałam jej, szczególnie wtedy, gdy zaczęła stawiać granice i walczyć o siebie. Z satysfakcją obserwowałam, jak przeciwstawia się zarówno własnej toksycznej rodzinie, jak i rodzinie Tymona, która najchętniej uszczknęłaby coś ze spadku dla siebie. Powieść "Domek nad jeziorem Borzymskim" była moim trzecim spotkaniem z twórczością autorki i kolejnym udanym. Wcześniej miałam okazję przeczytać "Lekarstwo na miłość" oraz "Pokochaj mnie wreszcie!" I ponownie otrzymałam historię opartą na emocjach, trudnych relacjach i bohaterach dalekich od idealnych, ale przez to bardzo prawdziwych. Pani Agnieszka Łepki po raz kolejny pokazała, że potrafi tworzyć opowieści życiowe, poruszające i skłaniające do refleksji nad tym, jak ogromny wpływ na dorosłe życie mają doświadczenia wyniesione z domu rodzinnego. Jej styl początkowo wydaje się dość mocno opisowy i momentami rozwija się spokojniej, jednak z czasem historia nabiera dynamiki i emocjonalnej intensywności. Im bardziej autorka odsłania rodzinne konflikty, tajemnice oraz prawdziwe oblicza bohaterów, tym trudniej oderwać się od lektury. Dzięki temu powieść stopniowo wciąga coraz mocniej, a napięcie budowane wokół relacji rodzinnych i spadku sprawia, że chce się poznać dalsze losy bohaterek. "Domek nad jeziorem Borzymskim" to przede wszystkim opowieść o toksycznych relacjach rodzinnych, odwadze bycia sobą, spełnianiu swoich pragnień, stawianiu granic i o dwóch kobietach uwikłanych w toksyczne relacje, próbujących wyrwać się ze schematów narzucanych im przez innych. Wyłania się z niej wniosek, że jeżeli chcemy naprawdę dowiedzieć się, jacy są ludzie, wystarczy postawić na ich drodze pieniądze, spadek albo możliwość łatwego zysku. Wtedy bardzo szybko opadają maski, a na wierzch wychodzą chciwość, zazdrość i egoizm. Domek nad jeziorem Borzyńskim świetnie pokazuje, jak cienka bywa granica między rodziną a interesownością oraz jak trudno zawalczyć o siebie, gdy przez całe życie uczono nas spełniać oczekiwania innych. To emocjonalna, momentami gorzka, ale bardzo życiowa historia o kobietach próbujących odzyskać własny głos i wyrwać się z toksycznych schematów.
Witam, dziś mam dla Was recenzję książki „Dom nad jeziorem Borzymskim” - autorki Agnieszki Łepki.
„Dom nad jeziorem Borzymskim” to z pozoru lekka, ale jednocześnie bardzo mądra i refleksyjna historia. Być może zastanawiacie się, dlaczego właśnie tak ją odbieram – już wyjaśniam.
Jednym z głównych tematów powieści jest rodzicielstwo, które – jak dobrze wiemy – nigdy nie jest proste. Każdy rodzic chce dla swojego dziecka jak najlepiej, ale czy pozwalanie na wszystko i brak granic to na pewno dobra droga? W książce widzimy trudną i nierówną relację między matką a jej córkami. Jedna z nich jest traktowana jak księżniczka – dostaje wszystko, co najlepsze, bez żadnych ograniczeń. Druga natomiast doświadcza zupełnie odwrotnego podejścia – jest pomijana, a nawet wtedy, gdy zaczyna radzić sobie lepiej, matka nie potrafi tego zaakceptować. Wręcz wymaga od niej, by dzieliła się wszystkim z siostrą. To pokazuje bardzo wypaczone oblicze matczynej miłości, które skłania do głębszych przemyśleń.
Drugim ważnym wątkiem jest miłość – ta trudna, skomplikowana i momentami bolesna. Oliwia, główna bohaterka, to ciepła i dobra osoba, która jednak trafia na relację pełną niedopowiedzeń i rozczarowań. Jej związek z Tymonem od samego początku wydaje się nie do końca zdrowy. Mężczyzna nie potrafi postawić granic swoim byłym partnerkom, które wciąż ingerują w jego życie. Często odbywa się to kosztem Oliwii, która schodzi na dalszy plan. Trudno nie współczuć bohaterce – zwłaszcza gdy widzimy, jak bardzo stara się odnaleźć w tej skomplikowanej sytuacji.
Autorka porusza także temat społecznych oczekiwań wobec kobiet – pokazuje, jak silna potrafi być presja związana z byciem w związku czy małżeństwie. Dla niektórych bohaterek wizja bycia „starą panną” staje się tak przerażająca, że podejmują decyzje, które prowadzą je do poważnych problemów. To bardzo życiowy i niestety wciąż aktualny wątek.
Nie brakuje tu również motywu miejsca, które daje ukojenie – tytułowy dom nad jeziorem staje się symbolem bezpieczeństwa, wspomnień i nadziei na lepsze życie. To przestrzeń, do której chce się wracać – nie tylko fizycznie, ale i emocjonalnie.
„Dom nad jeziorem Borzymskim” to historia, która zmusza do refleksji nad relacjami – zarówno rodzinnymi, jak i partnerskimi. Pokazuje, jak ważne jest wzajemne szanowanie się, stawianie granic i umiejętność dostrzegania drugiego człowieka.
To książka, która przypomina, że miłość – czy to rodzicielska, czy partnerska – nie powinna ranić ani odbierać poczucia własnej wartości. A także, że pomaganie innym nie może odbywać się kosztem samego siebie.
Zdecydowanie polecam tę historię każdemu, kto lubi powieści obyczajowe z głębszym przesłaniem.
Czy jest coś lepszego niż książka, która pachnie lasem, wodą i letnią beztroską? Już po pierwszych stronach wiedziałam, że nie wyjdę z tego klimatu.
Fabuła? Otulająca jak koc o zachodzie słońca.
Nie znajdziecie tu wartkiej akcji, za to jest mnóstwo tych chwil – rozmów przy herbacie, skrzypienia podłóg, niespiesznych spacerów nad wodę. Autorka snuje historię, która toczy się własnym rytmem. I uwierzcie – im bardziej zwalniacie, tym bardziej ona wchodzi pod skórę?
„Domek nad Jeziorem Borzymskim” to powieść obyczajowa Agnieszki Łepki, której bohaterką jest Oliwia – kobieta, która od zawsze podporządkowuje swoje życie innym: partnerowi, jego dzieciom i wiecznie niezadowolonej matce. Kiedy niespodziewanie dziedziczy domek w Borzymiu, po raz pierwszy dostrzega dla siebie szansę na lepsze jutro. To miejsce, choć owiane mrocznymi legendami, staje się dla niej azylem, ale musi zmierzyć się z faktem, że nie jest jedyną osobą, która pragnie tego spadku. Równolegle poznajemy losy jej siostry, Moniki, która desperacko chce zerwać z łatką „starej panny” i wikła się w toksyczne małżeństwo. Dwie siostry z dwóch różnych światów muszą zadać sobie te same pytania: ile trzeba poświęcić, by wreszcie odzyskać siebie?
Bohaterowie… są po prostu prawdziwi.
Na początku pomyślałam: „No dobrze, ale gdzie ten dramat?” – a potem dotarło, że dramat to nie musi być eksplozja. Czasem to cichy żal, niewypowiedziane słowa albo tęsknota za czymś, co już minęło. Autorka genialnie pokazuje emocje między wierszami i ja to kupuję z miejsca??
Tempo jest leniwe – jak weekend nad jeziorem, na którym nic się nie musi.
Styl? Lekki, wciągający, momentami emocjonalny, ale bez przesłodzenia. Czyta się tak, jakby ktoś opowiadał historię przy kominku. Zero zbędnych opisów, za to całe mnóstwo atmosfery
Komu polecam?
Każdemu, kto ma dość wyścigu szczurów i pragnie się zatrzymać. To książka dla fanów powolnych historii obyczajowych, nostalgicznych dreszczyków (bez dreszczyku w sensie kryminału!) i ludzi, którzy kochają mazurskie klimaty. Jeśli lubicie Katarzynę Michalak czy Agnieszkę Krawczyk – to będzie strzał w dziesiątkę.
Moja ocena: 8/10
BRUNETTE BOOKS
"Domek nad jeziorem Borzymskim" to słodko-gorzka opowieść o dwóch siostrach, które szukają szczęścia i swojego miejsca w świecie. Ucieczka przed problemami i przeszłością zmusza bohaterki do podjęcia trudnych decyzji. Każdy z nas może odnaleźć siebie w historii wykreowanej przez Agnieszkę Łepki.
Monika i Oliwia to dwa zupełnie różne bieguny. Wyraźny kontrast między siostrami, nakreślony przez autorkę, pokazuje jak fundamenty kładzione przez rodziców wpływają na przyszłość dzieci. Dla jednej stanowią solidną bazę, dla drugiej zaś ciężar, z którym musi mierzyć się przez swoje dorosłe życie.
Oliwia już od najmłodszych lat otrzymywała od rodziców mniej miłości niż jej młodsza siostra.
Do wszystkiego musiała dojść własnymi siłami i ciężką pracą, co zahartowało jej charakter. Była przy tym bardziej opanowana niż Monika, dzięki czemu budziła większą sympatię.
Młodsza siostra to typowy buntownik, nie może pogodzić się z sukcesami Oliwii. Zazdrość aż bije z kart powieści. Z zawiścią patrzy na jej życie, partnera, zwłaszcza na dom, który otrzymała Oliwia w spadku.
Starsza siostra jednak nie miała takiego bajkowego
życia, jak to postrzegała Monika.
Oliwia od zawsze podporządkowywała się innym, nie potrafiąc zawalczyć o swoje szczęście. Największym marzeniem bohaterki było macierzyństwo, jednak jej partner nie chciał słyszeć o powiększeniu rodziny- miał już syna i córkę z poprzednich związków. Kobieta zamiast walczyć- ponownie się poddała.
Monika chcąc pozbyć się łatki starej panny poślubiła mężczyznę, którego praktycznie nie znała. Kilka dni po ślubie okazało się, że Wiesław to tyran, a życie i jego boku wcale nie będzie usłane różami.
Czy w życiu bohaterek w końcu zagości równowaga?
Autorka odważnie podchodzi do newralgicznych aspektów życia rodzinnego. Pokazuje różne dysfunkcje w rodzinie, takie jak zaniedbania emocjonalne, skomplikowane relacje międzyludzkie, niesprawiedliwe traktowanie dziecka, nierówny podział miłości między rodzeństwem, lub zbyt duże zaangażowanie w spełnianie zachcianek dziecka, aż w końcu klasyczny temat spadku, który ostatecznie dzieli rodzinę.
Książka nie jest powierzchowną opowieścią, a raczej autentyczną historią będącą wnikliwą analizą ważnych tematów. Pozwala to podnieść walory książki. Autorka pokazała w ten sposób jak relacje między rodzicem a dzieckiem mogą wpłynąć na przyszłość.
Ta historia dosłownie wyzuła mnie z emocji! Matka bohaterek, Wiesław i czasami Tymon doprowadzali mnie do szewskiej pasji. Podnosili ciśnienie i miałam ochotę nimi potrząsnąć, gdy tylko bezczelnie wtrącali się w życie bohaterek. Wszystko we mnie buzowało ale pędziłam z historią, bo byłam cholernie ciekawa finału- czy Monika pogoni mężulka, czy Tymon przejrzy na oczy i zrozumie, że jest wykorzystywany przez swoje dzieci.
„Domek nad Jeziorem Borzymskim” to angażująca emocjonalnie powieść obyczajowa o rozbudowanym podłożu psychologicznym. Zmusza do refleksji oraz pozwala czytelnikowi na głębszą analizę własnych postaw. Pozwól sobie na chwilę przenieść się na Pomorze Zachodnie, do domku, który nie dość, że skrywa tajemnice, to jeszcze staje się kością niezgodny między bohaterami.