
Zabawna historia o tym, że wiek nie zna granic… W małym miasteczku emerytowani pracownicy policji nie mogą znaleźć sobie miejsca, nudząc się i wysłuchując plotek lokalnej społeczności. Wiedzą, że aby zabić czas, muszą znaleźć jakieś zajęcie. Gdy dochodzi do zbrodni, postanawiają założyć GBŚ - Geriatryczne Biuro Śledcze, w skład którego wchodzą licencjonowani detektywi i… licencjonowana bufetowa. Kolejni mieszkańcy zaczynają mówić o swoich podejrzeniach, a wkrótce do pomocy rusza młode pokolenie. Gdzie kryje się prawda? Do jakich wniosków dojdzie Geriatryczne Biuro Śledcze? Iwona Banach zabiera nas do zabawnego świata emerytów, którzy zrobią wszystko by rozwikłać sprawę… jeszcze za swojego życia!
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Agencja Wydawniczo-Reklamowa Skarpa Warszawska Sp. z o.o., ul. Tadeusza Borowskiego 2/24, 03-475 Warszawa (PL), numer telefonu: 22 416 15 81, adres e-mail: redakcja@skarpawarszawska.pl
| Autor | Iwona Banach |
| Wydawnictwo | Skarpa Warszawska |
| Rok wydania | 2023 |
| Oprawa | miękka |
| Liczba stron | 306 |
| Format | 13.5 x 20.5 cm |
| Numer ISBN | 978-83-8329-102-4 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788383291024 |
| Wymiary | 135 x 205 mm |
| Data premiery | 2023.07.10 |
| Data pojawienia się | 2023.06.28 |
Produkt niedostępny!
Ten produkt jest niedostępny. Sprawdź koszty dostawy innych produktów.
Dawno nie czytałam książki w której głównymi postaciami są staruszkowie. Ale ile się przy niej uśmiałam, to głowa mała! Podobno ten, co pracuje w policji jest wręcz uzależniony od adrenaliny, więc nic dziwnego, że na emeryturze kilku osobom zaczęło się nudzić. Wymyślili sobie, że będąc wciąż w sile wieku nadal mogą rozwiązywać tajemnicze zagadki, bądź zajmować się sprawami na które policja ma mniej czasu. Dodatkowo takie usługi miały być za darmo, więc nic dziwnego, że w mig zebrało im się ogrom zgłoszeń. Może tylko nie spodziewali się, że będą to sprawy tak niewiadomego kalibru.
,, Jest doniesienie, że Kusińska wykupiła cały papier toaletowy ze sklepu i na nim spekuluje. Coś o reptilianach i o Nowym Porządku Świata. Dodatkowo fryzjerka oszukuje na farbach, Kowalec chemtrailsy w ziemi zakopuje i dlatego ma dorodne pomidory, szczepionki spowodowały autyzm u yorka Malwiny Kiereckiej, syn burmistrza dostał wysypki, burmistrzowa sądzi, że ktoś podrasował pokrzywy w celu spowodowania obrażeń u jej dziecka, Majka Kucicka podobno została zachipowana przez dentystkę, a Antek Piechota widział UFO nad dyskoteką i zgłosił, że kosmici dilują. "
Przyznajcie, że przy takich zgłoszeniach ubaw był po pachy. Jednak później zjawiła się kobieta, ze skrzynką jabłek w zamian za pomoc, więc potraktowali ją priorytetowo, ale jej sprawa była i nie prosta i nie trudna. Kobiecina nie wierzyła, że inna popełniła samobójstwo. Miała co prawda liche dowody, ale czy to oznaczało, że emeryci odmówią pomocy? Zwłaszcza, że jeden z nich szykował się już na jabłecznik:-)
Oj urocza była ta historia! W końcu mogłam się uśmiechać przy czytaniu i odsunąć na bok przykre sprawy. Postacie z książki są mega zabawne, a do tego zwyczajnie szczere. Sporo lat służyli w policji, więc domyślają się, że młode mundury nie są skore do rozwiązywania łamigłówek. A mają swoje sposoby by zabłysnąć to tu, to tam, bo dżem w końcu nie jest przekupstwem, tylko jedzeniem:-) Cokolwiek nie robią, to autorka podkreśla w jakim są wieku i na ile mogą sobie pozwolić. Bywają bardzo sprytni i prostolinijni, dlatego to jak podchodzą do zadania naprawdę nas śmieszy. Każdy z nich jest inny, lubi co innego i ich umysł jakby zatrzymał się na różnych etapach życia. Chyba każdy, kto ją przeczyta przynajmniej czterdzieści razy się uśmiechnie, o ile w ogóle możliwa jest zmiana mimiki twarzy na inną. Druk jest średniej wielkości, a samych dialogów bardzo dużo. Nie ma tutaj rozdziałów, tylko trzy kropki, gdyż nie ma tu przestoju. Wydarzenia wciąż biegną do przodu, a śledztwo, które prowadzą naprawdę nas interesuje. Książka bardzo mi się podobała, więc opowieść wam polecam:-)
Co tu dużo pisać, książka świetna ,pełna humoru nie tylko na lato! Jak zwykle u Iwony Banach czas, miejsce akcji, główni bohaterowie -trójka emerytowanych policjantów, w tym jedna bufetowa i bohaterowie drugoplanowi nie do podrobienia. Zrelaksowałam się wyśmienicie :)
Dodam, że jak najczęściej bywa u tej autorki, rzecz się dzieje w małej miejscowości, a wszystkie postaci bardzo "kolorowe" z charakteru, wyglądu i sposobu wysławiania się.
Polecam!
Książki spod pióra Iwony Banach uwielbiam całym sercem. Są to powieści zabawne, jak na komedie przystało i z ciekawymi zagadkami, jak na kryminały... przystało. Bo są to komedie kryminalne i do tej pory nie zawiodłam się na żadnej, więc jak tylko zobaczyłam "Geriatryczne biuro śledcze", wiedziałam już, że sprawdzę, czy ta również jest tak przyjemna i lekka. Nie wspominając już o genialnym tytule, który z zasady wywołuje uśmiech na twarzy.
Ale jak wiadomo, nie ocenia się książki po okładce, więc już opowiadam o czym ona jest (bez spojlerów, oczywiście) i czy warto po nią sięgnąć, a także czy podczas czytania można się uśmiać.
Wpadamy do małej mieściny, czyli jak to bywa w kryminałach, w sam środek małej społeczności. Tylko tym razem nie leje się krew, nie mamy na dzień dobry denata, tylko przesympatycznych emerytów. Jak to z takimi osobami bywa, zwyczajnie im się nudzi i szukają sobie zajęcia, zwłaszcza, że część z nich była policjantami. Zakładają więc tytułowe "Geriatryczne biuro śledcze" o jakże fascynującym skrócie GBŚ. Są licencjonowani śledczy? Są. Jest bufetowa? I owszem. Są też podejrzenia ze strony mieszkańców miasteczka co do różnych spraw? Są. A więc są i podstawy do prowadzenia śledztw. Co ciekawe, po jakimś czasie przyłączają się do nich młodsze pokolenia, bo zagadki rozwiązywać to zdecydowanie wiele osób uwielbia, prawda?
Tym razem Iwona Banach stawia przed czytelnikiem emerytów. Są to świetni bohaterowie, każde inne, a przy tym dosłownie każde chcące jeszcze od życia czegoś więcej niż siedzenia przed telewizorem. I udaje im się to osiągnąć, mają jakiś cel, a wszystko staje się dla nich na nowo fascynujące, ciekawe i kolorowe w przeciwieństwie do szarych, przemijających dni spędzanych na robieniu niczego. Nie da się ich nie obdarzyć sympatią, bo są to postacie z poczuciem humoru, a małe społeczeństwo dokłada im tak wiele rzeczy na głowę, że w pewnym momencie można zacząć się tarzać ze śmiechu.
Iwona Banach nie zwalnia i każda jej kolejna książka jest zabawna, inteligentna i wciągająca jak diabli. Aż szkoda, że nie mają więcej stron... jak ja bym się chętnie zagłębiła w takie tomiszcze z tysiącem stron! Zapewne udałoby się upchnąć kilka spraw do rozwiązania dla Geriatrycznego biura śledczego, a przy tym rozbolałby brzuch od śmiechu! Po takie książki warto sięgać, także na poprawę humoru.
Podsumowując, mamy świetnych bohaterów, wartką akcję poprowadzoną na tyle inteligentnie, żeby czytelnikiem zakręcić wokół palca, a przy tym wiele okazji do tego żeby opluć książkę przy wybuchach śmiechu.