
Ta książka stawia pytania, których nie chcemy sobie zadawać: co jeśli rodzic nie jest świętością? Co jeśli matka nie jest uosobieniem dobra i bezpieczeństwa, tylko źródłem strachu, poczucia winy i systematycznego niszczenia?
Matka nikt to opowieść o relacji, w której miłość zostaje zastąpiona kontrolą, a miejsce bliskości zajmuje pogarda. To historia władzy niepotrzebującej przemocy fizycznej, bo wystarczą jej słowa, powtarzane latami, konsekwentnie, aż zaczynają działać jak prawda objawiona: nie jesteś już moim synem, jesteś nikim, jesteś dnem, do niczego się nie nadajesz, twoje życie to bagno.
Te zdania nie znikają wraz z dzieciństwem. One dorastają razem z bohaterem, zmieniają ton i kontekst, ale nigdy nie tracą mocy. Matka nikt pokazuje, co dzieje się z człowiekiem niszczonym dzień po dniu.
Bezlitosna historia przemocy psychicznej – takiej, która nie zostawia siniaków, ale potrafi obrócić świat w ruinę.
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Wydawnictwo Marginesy spółka z ograniczoną odpowiedzialnością, ul. Mierosławskiego 11A, 01-527 Warszawa (PL), adres e-mail: marginesy@marginesy.com.pl
| Autor | Wiktor Słojkowski |
| Wydawnictwo | Wydawnictwo Luna |
| Rok wydania | 2026 |
| Oprawa | twarda |
| Liczba stron | 176 |
| Format | 13.5 x 20.5 cm |
| Numer ISBN | 978-83-68647-34-1 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788368647341 |
| Wymiary | 135 x 205 mm |
| Data premiery | 2026.03.19 |
| Data pojawienia się | 2026.03.02 |
| Dostępna liczba sztuk | |
|---|---|
| Dostępność całkowita | 634 szt. |
| Dostępność w naszym magazynie | 39 szt. (realizacja jeszcze dzisiaj) |
Dostępność w punktach Bonito![]() |
|---|
| ul. Staromiejska 6 (50 m od Rynku) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Pokoju 67 (wyspa w centrum handlowym M1) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Batorego 15B (przecznica od ul. Karmelickiej) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Dobrego Pasterza 122 (Prądnik Czerwony) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Josepha Conrada 79 (obok stacji BP) | 3 szt. na miejscu |
| ul. Kluczborska 17 (przy pętli "Krowodrza Górka") | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Kobierzyńska 93 (osiedle Ruczaj-Zaborze) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Marii Dąbrowskiej 17A (50 m od CH Czyżyny) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Pawia 34 (blisko Galerii Krakowskiej) | 2 szt. na miejscu |
| ul. Pilotów 2E (300 m od ronda Młyńskiego) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Wielicka 259 (wyspa w Galerii Mozaika) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Wysłouchów 3 (Kurdwanów) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Zakopiańska 62 (Park Handlowy Zakopianka) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 51 (skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej) | 2 szt. na miejscu |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 88 (Ursynów - metro Stokłosy) | 2 szt. na miejscu |
| al. Niepodległości 54 (przy stacji metro Wierzbno) | 1 szt. na miejscu |
| ul. Chmielna 4 (50 metrów od ul. Nowy Świat) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Czapelska 48 (200 m od ronda Wiatraczna) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Kondratowicza 37 (blisko Szpitala Bródnowskiego) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Żeromskiego 1 (przy stacji metra Słodowiec) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Plac Grunwaldzki 25 (w budynku Grunwaldzki Center) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Ruska 2 (przy Placu Solnym) | Zamów i odbierz już jutro |
Darmowa dostawa już od 199,00 zł
Książka to monolog, próba oczyszczenia autora z toksycznej relacji z matką. Właśnie...próba, bo czy wylewając tylko swoje żale, stawiając siebie i tylko siebie w roli ofiary można kiedykolwiek się "oczyścić"? Moim zdaniem nie. Oczywiście, żeby była jasność. Znęcanie psychiczne jest złem. Nie mówię,że takie traktowanie dziecka, jak w przypadku matki autora, jest dobre. Absolutnie nie. - Sama miałam dzieciństwo jakie miałam, tylko w nim nie zostałam. - Ale. Każdy medal ma dwie strony, a czasem ten ktoś, który krzywdzi nie jest nawet tego świadomy.
Książka jest naszpikowana bardzo negatywnymi emocjami. Nie widać tu nadziei na zdrową pełną zrozumienia relacje.
Czyta się szybko jednak niesamowicie przeszkadzały mi przeskoki w czasie, takie skakanie "od sasa do lasa" jakby chronologia nie miała znaczenia, a autor pisał jakieś wspomnienie bo właśnie się mu ono przypomniało.
Na pewno ciężko jest się otworzyć przed obcymi, przed większą ilością osób...ale czy to pomoże w zasklepieniu ran, czy może jednak non stop będzie się w nich babrać zamiast iść do przodu, bo przecież żyje się tylko raz i jako dorośli wybieramy już sami, co chcemy aby z nami szło dalej...
Niekoniecznie tego się spodziewałam i niespecjalnie polecam.
Czy rodzic jest świętością? Zasługuje na szacunek bez względu na to co robi?
Odwracasz wzrok czy reagujesz kiedy dostrzegasz przemoc? Nawet słysząc przez drzwi co się dzieje mało kto reaguje i to są fakty. Oczywiście publicznie każdy jest skóry do pomocy i reakcji ale w życiu tego nie widać.
Jak ta książka potrafi zrobić sieczkę z mózgu. Toksyczna matka. Toksyczny rodzic. Czy da się ich kochać w dorosłym życiu? Matka nikt stawia brutalnie pytania, nad którymi z pewnością niewielu z nas się zastanawiało. Wszystko pięknie jeśli mieliśmy szczęście do kochających rodziców lub chociaż takich, którzy nie uprzykrzali nam życia. A co jeśli rodzice wychowują nas w toksycznych warunkach? Jeśli na każdym kroku udowadniają nam, że jesteś nikim, zniszczyłeś/zmieniłeś mi życie. Nie stosują przemocy fizycznej więc już jesteś lepszy od rówieśników. Ale żyjesz w "domu dobrym" patologia kryje się tylko w czterech ścianach, nigdy nie wychodzi na zewnątrz. Sąsiedzi nic nie wiedzą lub nie chcą wiedzieć.
Mimo, że książka ma niecałe 200 stron nie da się jej przeczytać za jednym posiedzeniem. Zbyt ciężki temat. Autor skutecznie demaskuje toksyczne zachowania. Pokazuje, że już czas zakończyć ciche przyzwolenie na takie postępowanie. Widać, że złość przysłania mu wiele innych aspektów życia. Jego matka była chora, chora na nieleczona głęboką depresję. Niby to wie ale dalej wkurza go jej zachowanie a raczej oziębłość, umniejszanie jego wartości.
"Matka nikt" to swoiste katharsis. Autor w sposób surowy, bez upiększania opisuje życie ze swoją rodzicielką. Czytelnik czuje jakby czytał pamiętnik lub list napisany przez ofiarę. Nie koloryzuje, nie ubarwia, rzuca nam fakty między oczy. Widać żal do matki, widać jak trudno pogodzić się z tym, że matka przez chorobę zaniedbywała go. Matka, która przez chorobę niszczyła samoocenę syna. Matka, która nie potrafi zaakceptować swojego dziecka, która nie umie okazywać wsparcia. Więcej grzechów nie pamięta? Ale syn z pewnością tak, siedzi to w nim jak drzazga. Pamiętać należy, że prawda jest jak d**a każdy ma swoją. Znamy jedną stronę medalu a jaka jest druga?
Ta książka potwierdza tezę księżnej Catherine, zdrowie psychiczne od najmłodszych lat wpływa na ukształtowanie charakteru w dorosłym życiu. Warto zadbać o to, by dzieci czuły się zaopiekowane, kochane, akceptowane przez najbliższe otoczenie.
(...) Jest takie powiedzenie "Pomogłaś mi stać się wszystkim, czym jestem". Ono idealnie odzwierciedla historię jaką przeczytamy w książce Wiktora Słojkowskiego "Matka nikt".
To pełna bólu i emocjonalnego ładunku opowieść będąca niejako krzykiem dorosłego człowieka, w którym wciąż żyje dziecko pozbawione miłości własnej matki. To wręcz uderza z każdej kartki tej książki. Książki, która jest niesamowicie trudna. Czytając ją miałam w sobie wielkie rozdarcie pomiędzy tragedią dziecka i tragedią kobiety.
Mężczyzna odsłania przed czytelnikiem swoją trudną przeszłość, dzieciństwo i młodość naznaczone depresją matki. Choroba niszczy nie tylko ją samą, ale i jej własne dziecko, fundując mu psychiczną przemoc, która często bardziej boli niż fizyczna i pozostawia rany na całe życie. Relacja jaka łączy matkę z synem, to nieustanna huśtawka emocjonalna, słowne uderzenia dzień po dniu, zabijające w młodym umyśle poczucie własnej wartości, brak pomocy z zewnątrz. To mnie najbardziej zastanawiało przez cały czas. Gdzie byli inni, gdy kobieta zapadając się coraz bardziej w sobie, pociągała za sobą dziecko.
Dla mnie ta historia, to nie tylko dramat chłopaka, dziś już w ciele dorosłego człowieka, ale widać, że wciąż to młody chłopak. To też dramat kobiety, pozostawionej z pogłębiającą się chorobą. Czy mogła dać dziecku to, czego sama nie posiadała? Co innego, gdy rodzic niszczy własne dziecko z powodu chorych ambicji, złego charakteru. Ale czy depresję i jej skutki ktoś sam sobie wybiera? Wątpię..
Nigdy jeszcze tak nie miałam, żebym po przeczytaniu książki czuła się psychicznie obciążona. A tak było w przypadku tej historii. Zdecydowanie nie jest ona dla każdego.
Słowa niszczą bardziej niż czyny, gdy ktoś przez całe życie powtarza Ci, że jesteś nikim, to w końcu w to wierzysz. A gdy tą osobą, która Ci to mówi jest Twoja matka, która jak się przyjęło powinna być wsparciem, kochać bezwzględnie i być dla dziecka najbliższą osobą to niszczy Cię już od narodzin.
Książka pokazuje co dzieje się z człowiekiem ciemiężonym dzień po dniu, dorosłość nie oznacza, że ten ból mija, on tylko zmienia się, ale słowa mają wciąż tę samą moc.
Depresja rodzica oznacza często emocjonalny chłód, matka bohatera koncentrację się na własnym cierpieniu, a dziecku towarzyszy wieczny strach, niepewność. Inni z boku widzą tylko to, że nie jesteś głodny, chodzisz do szkoły, to wszystko jest dobrze, jesteście przykładną rodziną, bo tylko siniaki świadczą o patologii, a tak nie jest. Niszczenie kogoś przez słowa boli bardziej niż ból fizyczny, a gdy to robi najbliższa Ci osoba, która powinna Cię kształtować, dawać wzorce i poczucie bezpieczeństwa jest jeszcze gorsze.
"Matka nikt" to surowy, brutalny, czasem chaotyczny tekst, z którego każde słowo to ból. Autor jakby chciał wykrzyczeć swój strach, żal i masę innych emocji, które mimo, że jest dorosły wciąż w nim są.
Poruszająca historia, która po przeczytaniu długo zostaje w człowieku, ważna, bo dotyka problemu o którym się nie mówi.
„Matka nikt” to powieść niezwykle osobista, wymagająca i angażująca czytelnika. Największym atutem jest tu realizm psychologiczny. Relacja matki i dziecka, choć zanurzona w ciszy, krzyczy emocjami. Autor nie daje łatwych odpowiedzi. A jego książka zostaje w pamięci i zostawia przestrzeń do własnych przemyśleń.
Polecam.
„Z czasem stawałem się sierotą. Czułem to, ale nie umiałem tego nazwać. Ojca uśmierciły życiowe wybory. Matkę niby choroba psychiczna. Oddychają. Ale nic poza tym.” .Mocne słowa, prawda? I taka jest ta książka autorstwa Wiktora Słojkowskiego „Matka nikt”. .Mocna, szczera aż do bólu, szokująca… Przedstawia historię przemocy psychicznej, którą przez lata matka wyrządzała własnemu synowi. Te wszystkie działania, które dzień po dniu działały destrukcyjnie na małego chłopca, następnie nastolatka, dorosłego mężczyznę. Na osobę, która powinna odczuwać jedynie bezgraniczną miłość i bezpieczeństwo - a otrzymała wszelkie możliwe tego zaprzeczenia, ale przede wszystkim obniżenie własnej wartości, brak wiary w siebie, poczucie winy. Tak, poczucie winy - bo to przecież wszystko działo się przez Niego… (zawsze jest ten sam schemat - to twoja wina!) .Przyznam szczerze, że ciężko mi się czytało „Matkę nikt”. Mimo iż książka nie była zbyt obszerna - liczyła nieco ponad 170 stron, to przesycona była emocjami do granic możliwości. Szkoda, że tylko tymi negatywnymi ? .Powieść jest surowa, bardzo dosadna, napisana bez zbędnych ozdobników - uwierzcie mi, nie trzeba! Autor nie kryguje się, gdy wymaga tego sytuacja, używa także kolokwializmów - może to przeszkadzać, ale wg mnie oddaje to charakter tej całej relacji matki i syna. Nie wstydzi się napisać wprost - że pochodzi z patologii, że jego dzieciństwo nie było normalne (a może było? Skoro wtedy - na przełomie lat 80 i 90 nikt mu nie pomógł) . Do tej pory ta historia „siedzi” we mnie i zapewnie minie dużo czasu zanim uda mi się po niej przejść do porządku dziennego bez rozmyślania. I mimo, iż czasy się zmieniły, to powinniśmy dalej pamiętać, że w naszym otoczeniu także są takie „Matki nikt”…